Strona główna Radio Olsztyn
Posłuchaj
Pogoda
Olsztyn
DZIŚ: 6 °C pogoda dziś
JUTRO: 9 °C pogoda jutro
Logowanie
 

Audycje w języku niemieckim

Audycje w języku niemieckim emitowane są w niedziele po godzinie 20:00.

00:00 / 00:00

17.11.2019 (opis do dźwięku)

Anna: Serdecznie witam w Allensteiner Welle, w niedzielny wieczór przy mikrofonie dla Państwa Anna Przywoźna. Mam nadzieję, że spędziliście Państwo dobry tydzień, odpoczęliście w weekend i jesteście dzisiaj znowu z nami.

W audycji:

Przedstawimy relację z 8. Warsztatów tańców ludowych Ziomkostwa Prus Wschodnich w Lidzbarku Warmińskim – tym razem głównym punktem były tańce śląskie.

Porozmawiamy z profesorem Oskarem Gottliebem Blarrem na temat jego przyjaciela Anatola, którego dzieła można oglądać w Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie

Oraz z Gail Archer, jedną z najlepszych organistek na świecie, która tego lata była gościem Pasymskich Koncertów Muzyki Organowej i Kameralnej w Pasymiu.

To wszystko usłyszycie Państwo jak zwykle – po naszych wiadomościach.

Jingle – wiadomości

****

„Deutsche Dichter aus Ostpreußen“ – unter diesem Motto findet am kommenden Freitag, dem 22. November, im Schloss in Osterode ein Rezitationswettbewerb statt. Angesprochen sind Kinder und Jugendliche von drei bis neunzehn Jahren, die Deutsch als Muttersprache in der Schule lernen oder aus der deutschen Minderheit stammen. Beginn der Veranstaltung ist um 10 Uhr.

****

Der Advent kommt wie jedes Jahr und mit ihm die Kerzen. Anlass für das Städtische Kulturzentrum Allenstein, zu einer weiteren Veranstaltung aus dem Zyklus „Aussterbende Berufe“ einen Kerzenmacher einzuladen. Am kommenden Sonntag, dem 24. November, präsentiert im Speicher / Spichlerz in der ulica Piastowska ab 16 Uhr ein Kerzenmacher live seine Künste, Gäste können aus echtem Bienenwachs selber Kerzen herstellen.

****

Eine katholische Messe in deutscher Sprache gibt es am kommenden Sonntag, dem 24. November, um 10 Uhr in Allenstein-Jomendorf. Ein letztes Mal gibt es davor um 9.30 Uhr eine Andacht für die Armen Seelen. Domherr Andre Schmeier lädt herzlich dazu ein.

2019-11-17 Warsztaty tańców ludowych

Od siedmiu lat Ziomkostwo Prus Wschodnich w Niemczech organizuje i finansuje raz w roku warsztaty tańców ludowych dla młodzieży z mniejszości niemieckiej na Warmii i Mazurach. Tegoroczna ósma edycja odbyła się w dniach 9 do 11 listopada w Lidzbarku Warmińskim. Byliśmy tam dla Państwa:
——-

Znowu jest listopad, znowu jest czas na ruszenie nóg w rytm muzyki. Ziomkostwo Prus Wschodnich zaprosiło dzieci i młodzież do Lidzbarka Warmińskiego, aby dać im możliwość nauczenia się tańców ludowych. Co w tym roku było w programie? Ile dzieci przyjechało? O tym organizatorka imprezy Edyta Gładkowska z biura kontaktowego Ziomkostwa Prus Wschodnich w Olsztynie:

[Edyta Gładkowska:

Od siedmiu lat spotkamy się regularnie, od sześciu lat tu w Lidzbarku Warmińskim. W tym roku nauczymy się tańców śląskich, przjechali instruktorzy tańca ludowego ze Śląska, i będą nas uczyć teraz tańców śląskich. Jest 55 uczestników, jesteśmy podzieleni jak zawsze na dwie grupy, a teraz wszyscy ćwiczą nowe tańce.]

Ona sama nie mogła wejść na parkiet z powodu lekkiej grypy, ale za to z dużą energią uczestnicy, wśród nich również kilku stałych gości z grupy tanecznej „Saga” z Bartoszyc. Jak często już tu byli? Zapytaliśmy Wiktorię Wojtkiewicz i Mateusza Kędrę:

[Wiktoria Wojtkiewicz i Mateusz Kęda – wypowiedź w języku polskim]

Jako tancerzy „Sagi” są dobrze wytrenowani. Mimo to warsztaty taneczne w listopadzie są także dla nich intensywne – i interesujące:

[Wiktoria Wojtkiewicz i Mateusz Kęda – wypowiedź w języku polskim]

Właśnie wśród starszych uczestników jest kilkoro, którzy w bliskiej przyszłości „wyrosną” ze swoich grup tanecznych. Czy byliby oni wtedy potencjalnymi kandydatami na igrzyska olimpijskie młodzieży mniejszości niemieckiej? Edyta Gładkowska:

[Edyta Gładkowska:

Igrzyska olimpijskie są przeznaczone dla młodzieży, seminarium tańca ludowego przede wszystkim dla dzieci, ale oczywiście młodzież też może uczestniczyć. Ale mamy nadzieję, że kiedy uczestniczy seminarium tańca ludowego osiągną ten wiek – 15 lat – wtedy uczestniczą w Igrzyskach Olimpijskich.]

Niezwykła w tym roku była data warsztatów. Zamiast w piątek rozpoczęły się w sobotę. Co było powodem, wyjaśniła Edyta Gładkowska:

[Edyta Gładkowska:

Jest tak, że mamy tu w poniedziałek wolne. Dlatego wykorzystaliśmy to tak, że zaczęliśmy dopiero w sobotę, tym razem seminarium potrwa do poniedziałku. To też jest zaletą dla instruktorów tańców ludowych, którzy przyjeżdżają ze Śląska i to jest niestety długa trasa. Nie musieli jechać nocą czy brać wolne w piątek, lecz przyjechali spokojnie w sobotę.]

Jednym z trenerów tańca, którzy mogli spokojnie przyjechać, jest Katarzyna Łukaszczyk. Jest ona Ślązaczką na wskroś i przygotowała dla swoich podopiecznych intensywny program:

[Katarzyna Łukaszczyk – wypowiedź w języku polskim]

Katarzyna Łukaszczyk miała dobry powód, aby nie przeciążyć dzieci zbyt wieloma tańcami. Przy tym czekało jeszcze kilka jednostek treningu…

[Katarzyna Łukaszczyk – wypowiedź w języku polskim]

To, że dzieci szybko odpoczywają, nawet kiedy biegają jeszcze dodatkowo w przerwach, Katarzyna Łukaszczyk wie z własnego długoletniego doświadczenia jako tancerka i kierowniczka grup tanecznych:

[Katarzyna Łukaszczyk – wypowiedź w języku polskim]

Jeden z tańców dla młodziej grupy opierał się na piosence z ich czasu przedszkolnego:

[Muzyka]

Na marginesie dzieci usłyszały też, jak tancerze i tancerki powinni się zachowywać. Instrukcja Katarzyny Łukaszczyk do Trojaka:

[Katarzyna Łukaszczyk – wypowiedź w języku polskim]

Trojak, tzn. taniec, który przebiega nie w parach, lecz w grupach trzyosobowych złożonych z dwóch tancerek i tancerza, jest na warsztatach z młodymi ludźmi w gruncie rzeczy optymalny, dlatego że jak również w Lidzbarku Warmińskim w większości przypadków panie są w znacznej większości:

[Muzyka]

Podczas gdy młodsi uczestnicy trenowali w sali złotej hotelu „Górecki”, bardziej doświadczeni tancerze musieli zadowolić się salą srebrną piętro niżej. Za to była dla nich muzyka na żywo dzięki Ewie Banachiewicz i jej akordeonowi. Oto mała próbka:

[Muzyka]

Doprowadzić starszych tancerzy do granic wytrzymałości i testować ich umiejętność to było zadanie kierownika warsztatów Daniela Dziurki, który również studiował nauczanie tańców. Taniec „diobołek”, czyli mały diabełek, przynosił swojej nazwy wszelkie zaszczyty, jednak uczestnicy nie dali się zbić z tropu ani tańcem, ani trenerem Danielem Dziurką:

[Muzyka i Daniel Dziurka – wypowiedź w języku polskim]

——-

Były to wrażenia z tegorocznych ósmych warsztatów tańców ludowych, które Ziomkostwo Prus Wschodnich w Niemczech zorganizowało i sfinansowało dla młodzieży z mniejszości niemieckiej na Warmii i Mazurach w dniach 9 do 11 listopada w Lidzbarku Warmińskim.

2019-11-17 O.G. Blarr o Anatolu

Od 26 września w Muzeum Warmii i Mazur na zamku w Olsztynie można zwiedzić nową wystawę. Jej tytuł brzmi „Powinieneś być radosny. Anatol (1931-2019). Z kolekcji prof. Oskara Gottlieba Blarra.” Usłyszą Państwo teraz fragment z wernisażu – profesor Blarr mówi o swoim przyjacielu Anatolu:
——-

Wystawa Anatola prezentuje ponad 100 dzieł artysty: obrazy, rzeźby i dzieła w technice łączonej, od bardzo małych do bardzo dużych. Ważny dla kolekcji jest jednak przede wszystkim jeden obraz. Nosi on tytuł „Organista”, nazywany jest jednak również „Zielony Portret”. Na życzenie kuratorki wystawy Grażyny Prusińskiej profesor Oskar Gottlieb Blarr opowiedział gościom o powstaniu i znaczeniu tego dzieła:

[Oskar Gottlieb Blarr:

Anatol namalował go od razu podczas naszego pierwszego spotkania w 1986r., a mnie podarował go już na początku. Namalował go na starych drzwiach pochodzących ze zburzonego starego gospodarstwa, kiedy to koparki kopalni węgla brunatnego w Garzweiler niszczyły całe wsie. Znajdą Państwo kilka takich obrazów; a ja wiem, że Anatol tak na swój sposób protestował przeciwko niszczeniu historii. I tym samym protestował dla sztuki. Twierdził, że sztuka przetrwa mimo działania niszczącego, i był święcie przekonany, że sztuka zwycięży.]

Równie ważne było oddziaływanie, które nawzajem mieli na siebie ci dwaj artyści w swoich dwóch różnych dziedzinach. O tym profesor Blarr:

[Oskar Gottlieb Blarr:

Już nadmieniałem, jak wielkie zrobił na mnie wrażenie związek Anatola ze wschodniopruską ojczyzną i pasja dla dobrego polsko-niemieckiego sąsiedztwa. Poświęciłem mu kilka kompozycji. Mogą to Państwo usłyszeć w sobotę wieczorem o 19.00 w kościele ewangelickim, gdzie zagramy dużo muzyki wschodniopruskiej, również mojej.]

Znaczącym punktem w życiu obu artystów było miejsce, gdzie pierwszy raz na siebie trafili: Muzeum Wyspa Hombroich. Dlatego profesor Blarr w swoim krótkim wykładzie zajął się też nią:

[Oskar Gottlieb Blarr:

Mówiąc o Anatolu należy również wspomnieć o Muzeum Wyspa Hombroich. Muzeum Wyspa Hombroich – dzisiaj fundacja – powstało z prywatnej inicjatywy jednej genialnej osoby, odnoszącego wielkie sukcesy handlarza nieruchomości, który właściwie chciał zostać artystą i widząc obraz Picassa mówił ´Nie, nie jestem w stanie, czegoś takiego zrobić.´ To stworzenie jego muzeum było gwałtownym rozłamem z düsseldorfską Akademią Sztuk Pięknych. Tam Anatol studiował, tam był jednym z pierwszych, bardzo ważnych towarzyszy Josepha Beuysa, tam robił spektakularne akcje, tam też uczył, ale jego właściwym polem działania była wyspa Hombroich.]

Z Akademii Sztuk Pięknych w Düsseldorfie do wyspy Hombroich. Anatol był tam obecny jak żaden inny artysta, jak mówił profesor Blarr. Prawie można powiedzieć, że „żył” wyspę jak nikt inny:

[Oskar Gottlieb Blarr:

Tam on jest najbardziej widocznie reprezentowany ze wszystkich sławnych artystów. Jego koła kamienne, jego kościół ekumeniczny, figury ze stali – tzw. „strażnicy” –, ogromne drzewa z płaszczem z ołowiu czy przekształcone na jaskinie mieszkalne. A w środku tej wyspy atelier Anatola, drewniany dom, który sam zaprojektował według mazurskiego wzoru. Anatol tam prawie zawsze publicznie pracował, nauczał i dyskutował z gośćmi. Egzystencja sokratyczna.]

——-

Był to fragment z wernisażu wystawy „Powinieneś być radosny. Anatol (1931-2019). Z kolekcji prof. Oskara Gottlieba Blarra.” Można ją zwiedzać od 26 września w Muzeum Warmii i Mazur na zamku w Olsztynie. Usłyszeli Państwo profesora Blarra mówiącego o swojej przyjaźń z Anatolem Herzfeldem. Więcej na ten temat w kolejnych tygodniach u nas.

2019-11-17 Gail Archer

Dokładnie trzy miesiące temu, 17 sierpnia, gościem Pasymskich Koncertów Muzyki Organowej i Kameralnej była jedna z najlepszych organistek na świecie: Gail Archer. Jest ona organistką koncertową, dyrygentką chórów i wykładowczynią, i jako pierwsza Amerykanka grała całe dzieło kompozytora Oliviera Messiaena. Jest ona również założycielką musforum.org, międzynarodowej sieci wsparcia dla organistek. Rozmawialiśmy z nią dla Państwa:

——-

Zwykle gra Pani na większych organach, na Pani uniwersytecie, w wielkich kościołach. Tu w Pasymiu jest Pani nagle w starym, dość małym kościele z odpowiednimi do niego organami. Jak Pani się czuje w takim miejscu?

[Gail Archer:

To jest coś, co bardzo lubię robić, bo rodzina mojej matki to są wszyscy Holendrzy i Niemcy. Pochodzę więc z takiego środowiska. Kocham te wspaniałe kościoły i przepiękne organy; tak dużo sfotografowałam dzisiaj popołudniu. Dopiero dzisiaj przyjechałam, jestem od sześciu tygodni na tournee]

Sześć tygodni po Europie. Jakie były Pani postoje w Polsce?

[Gail Archer:

Tym razem grałam w Kościele Mariackim w Krakowie, w Rumii, niedaleko stąd, w katedrze w Pelplinie, dzisiaj jestem tu, potem w kościele św. Krzyża w Lublinie. Wiele razy odwiedziłam Polskę; chętnie tu przyjeżdżam. Jestem wyznania rzymsko-katolickiego, więc czuje się w Polsce jak w domu.]

Kiedy Pani była pierwszy raz w Polsce?

[Gail Archer:

Myślę, że było to 12 lat temu, często byłam tutaj, prawie każdego lata. Jest mnóstwo organów w całej Europie, i gram w tych sześciu tygodniach 20 koncertów. To znaczy w tym momencie, że mam jeszcze cztery (zanim pojadę do domu).]

Utworzyła Pani musforum.org, światową sieć wsparcia organistek. Granie na organach raczej jest domeną mężczyzn, więc taka sieć, która przybliża im kobiety grające na tym instrumencie, jest na pewno wyzwaniem…

[Gail Archer:

Absolutnie. Jest to dla ich nowe. Jest nas około 300, kobiety w Europie, w Stanach, także w Kanadzie i w Meksyku, bo jest kobietom trudno zrobić karierę, bo mężczyźni grali na organach przez wieki. Musimy bardzo ciężko studiować i pracować, i podróżować, i być pozytywnie nastawione, i rozwijać wiele umiejętności. Jestem kierowniczką chórów, mam moje chóry na uniwersytecie, uczę historii muzyki i organów – więc trzeba rozwijać tak wiele umiejętności i być nastawioną pozytywnie do kariery, aby (w ogóle) mieć karierę. Inaczej można zostać zniechęconą przez kulturę, która jest kulturą mężczyzn, to jest fakt.]

Czy jest kobietom trudno w dziedzinie muzyki i gry na organach zyskać uznanie i stosowne miejsca pracy?

[Gail Archer:

Ogólnie rzecz biorąc jest to prawda. Jeżeli chodzi o organy, to jest trudno. Powiem tak: w Stanach nie ma ani jednej kobiety, która uczy gry na organach w konserwatorium, w Ameryce Północnej, ani jednej. Są tylko dwie kobiety, które grają, które są organistkami katedralnymi w wielkim mieście w Stanach, jedna w Nowym Yorku, jedna w Houston, Texas. Nie ma innych kobiet, które są muzykami katedralnymi. Możesz grać w małym kościele czy w kościele na wsi, ale nigdy nie możesz dostać pracy w katedrze, przenigdy, bo widzą, że jesteś kobietą. Jest to bardzo dużym wyzwaniem.]

Pytane prowokujące: czy jednak na pewno nie może to zależeć od gorszego wykształcenia, którym często zasłania się w takich sytuacjach jako argumentem?

[Gail Archer:

Nie, nie, moje koleżanki maja tytuł doktora, uczą na uniwersytetach i są bardzo zdolne. Robię to samo, uczę na uniwersytecie Columbia, mam tytuł doktora, gram, produkuję CD i inne nagrania. Jeśli chcesz to osiągnąć, musisz być nastawiona pozytywnie, podchodzić do wszystkich ludzi i być uprzejma, to jest droga. Nie narzekać na uprzedzenia, być pozytywną. Dlatego stworzyliśmy tę sieć, ona jest tym, czego potrzebujemy, i więcej młodych kobiet, które tego spróbują.]

——-

Była to Gail Archer, jedna z najlepszych organistek na świecie, w rozmowie z nami. Tematem rozmowy przy okazji jej koncertu w ramach tegorocznych Pasymskich Koncertów Muzyki Organowej i Kameralnej były jej koncerty w Europie i w Polsce oraz jej zaangażowanie w sprawach kobiet grających na organach.

Anna: I to była Allensteiner Welle na dzisiaj, życzę Państwu jeszcze spokojnego wieczoru i dobrego tygodnia. Audycję realizował dla Państwa i dla mnie Szymon Krzysztoń, a do usłyszenia za tydzień mówi Państwu Anna Przywoźna. (ap/bsc)

10.11.2019 (opis do dźwięku)

Serdecznie witam w Allensteiner Welle, w niedzielny wieczór przy mikrofonie dla Państwa Anna Przywoźna. Mam nadzieję, że spędziliście państwo dobry tydzień, korzystacie z przedłużonego weekendu i jesteście dzisiaj znowu z nami.

W audycji:

–       Przedstawimy kolejną relację z 12. Polsko – Niemieckiego Kongresu Komunalno – Politycznego w Olsztynie – tym razem porozmawiamy z  doktorem Aleksandrem Bauknechtem na temat prawnych warunków ramowych dla mniejszości narodowych i etnicznych w Polsce.

–       Byliśmy na otwarciu nowej wystawy w Muzem Warmii i Mazur w olsztyńskim zamku – jej tytuł brzmi „Powinienieś być radosny. Anatol (1931 bis 2019). Z kolekcji prof. Oskara Gottlieba Blarra“

–       Oraz rozmawialiśmy z doktorem Christophem Hinkelmannem z Muzeum Prus Wschodnich w Lüneburgu na temat tego muzeum.

To wszystko usłyszycie Państwo jak zwykle – po naszych wiadomościach.
Jingle – wiadomości

W przyszła sobotę, 16 listopada, odbędą się warsztaty filmowe Związku Stowarzyszeń Niemieckich Warmii i Mazur ZSNWiM oraz Instytutu Stosunków Zagranicznych na temat stereotypów między Polakami i Niemcami. Na bazie filmu „Heimat ist kein Ort“, który zostanie pokazany w języku niemieckim bez napisów, mają one zostać wspólnie wzięte pod lupę. Początek o godzinie 11.00 w siedzibie ZSNWiM przy ulicy Kopernika 13 w Olsztynie. Dalsze informacje pod numerem telefonu 89 523 56 80.

****

Z okazji Dnia Żałoby Narodowej w niedzielę, 17 listopada, Olsztyńskie Stowarzyszenie Mniejszości Niemieckiej zaprasza na uroczystość na cmentarzu przy ulicy Wojska Polskiego w Jakubowie. Początek jak co roku o godzinie 14.00.

****

Katolickie msze w języku niemieckim odprawione zostaną w przyszłym tygodniu w niedzielę, 17 listopada o godzinie 10.00 w Olsztynie – Jarotach i o godzinie 17.00 w Reszlu. Kanonik Andre Schmeier serdecznie zaprasza.
2019-11-10 Aleksander Bauknecht

19 i 20 października Ziomkostwo Prus Wschodnich z Niemiec zorganizowało w Hotelu Warmińskim w Olsztynie swój 12. Polsko – Niemiecki Kongres Komunalno – Polityczny. Temat ramowy brzmiał „Mniejszości narodowe w Rzeczpospolitej Polskiej”. Jednym z referentów był dr Aleksander Bauknecht z wydziału prawa Uniwersytetu  Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Jego tematem były prawne warunki ramowe dla mniejszości narodowych i etnicznych w Polsce:

——-

Dr Aleksander Bauknecht ma jako prawnik i wiceprzewodniczący Olsztyńskiego Stowarzyszenia Mniejszości Niemieckiej nieustannie do czynienia z podstawami prawnymi działalności niemieckiej i innych mniejszości w Rzeczpospolitej Polskiej. Wiedzę swoją zaprezentował na 12. Polsko – Niemieckim Kongresie Komunalno – Politycznym Ziomkostwa Prus Wschodnich w swoim referacie. W centrum jego wywodów była najważniejsza dla mniejszości ustawa:

[Aleksander Bauknecht:

Najważniejszą ustawą jest ustawa o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz języku regionalnym z roku 2005.]

Kto jednak jest mniejszością w sensie tej ustawy, abstrahując od różnicy liczbowej w porównaniu do większości ludności?

[Aleksander Bauknecht:

Wyróżnia się wyraźnie od innych obywateli w języku, kulturze czy/i tradycji. ´Od innych obywateli´ – tzn. że musimy być obywatelami Rzeczpospolitej Polskiej. Obywatele RFN, którzy przyjadą do nas, nie mogą zostać członkami naszej organizacji. Stara się, aby zachować swój język, kulturę czy tradycję. Ona jest świadoma swojej własnej wspólnoty historycznej, narodowej czy etnicznej (w przypadku mniejszości etnicznej), to co nazywamy identyfikacją, i orientuje się jej wyrażaniem i ochroną.]

To jednak nie są jedyne kryteria w definicją mniejszości, jak mówił dr Aleksander Bauknecht:

[Aleksander Bauknecht:

Ich przodkowie żyją od co najmniej 100 lat na dzisiejszym terytorium Rzeczpospolitej Polskiej. Ważne jest ´dzisiejsze terytorium´ i również granica 100 lat. Dlatego np. Grecy, którzy przyjechali po II wojnie światowej do RP, nie są mniejszością narodową. Z tego powodu – to nie jest zła wola rządu federalnego – również Polacy, którzy żyją w RFN, nie są uznawani za mniejszość narodową.]

W dalszej części referatu dr Aleksander Bauknecht zajął się prawami mniejszości narodowych i etnicznych ustalonymi w tej ustawie. Ważny akapit dotyczy ustaleń w sprawach języka:

[Aleksander Bauknecht:

Członkowie mniejszości mają prawo używać swojego imienia i nazwiska według reguł ortografii języka mniejszościowego, szczególnie rejestrować je w aktach stanu cywilnego i dokumentach tożsamości; (mają) możliwość swobodnego używania języka mniejszości w życiu prywatnym i publicznym oraz uczenia się języka mniejszości. Szczególnie możliwość uczenia się języka mniejszości jest ważna dla szkół i dla gmin, bo na każdego ucznia, który uczy się np. niemieckiego jako języka mniejszości, płynie 5.000 PLN z budżetu z Warszawy do gminy.]

Warunki dla możliwego urzędowego użytkowania języków mniejszościowych są jasno wyznaczone w ustawie:

[Aleksander Bauknecht:

Język mniejszościowy może być wprowadzony jako drugi język urzędowy w gminach z więcej niż 20% mieszkańców (z mniejszości). Dlatego spis ludności w roku 2011 był tak ważny, w którym chcieliśmy wziąć udział, bo z niego wynik te ważne  20%. Dwujęzyczne szyldy miejscowości i ulic w gminach z więcej niż 20% mieszkańców, którzy należą do mniejszości, oraz po publicznym wysłuchaniu, kiedy zwykła większość jest za tym, że wprowadzone będą dwujęzyczne szyldy miejscowości.]

Właściwie ustawy są dobre, jak podkreślił dr Aleksander Bauknecht. Jednak nie zawsze tak samo dobre jest ich zastosowanie. Symptomami na to są spór dotyczący języka niemieckiego jako języka mniejszości w klasach 7 i 8 szkół podstawowych, czy przesunięcie w czasie dwujęzycznych szyldów dla miejscowości w województwie opolskim, jak podał poseł mniejszości niemieckiej do Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej Ryszard Galla. W województwie warmińsko-mazurskim chodziło ostatnio o język niemiecki w sferze publicznej w Szczytnie, gdzie niemiecką nazwę miasta odkryto na budynku starego dworca, oraz w Olsztynie. O tym dr Aleksander Bauknecht:

[Aleksander Bauknecht:

Tu przykład ze Szczytna: kiedy odkryta została nazwa, był wielki krzyk, na szczęście jej nie zamalowano. Nawet w Olsztynie, kiedy remontowano szkołę im. Luisy (Luisenschule – dawna nazwa tej szkoły) koło ratusza, napisy zamalowano na biało i powiedziano, że mieszkańcy Olsztyna jeszcze nie są gotowi na to, aby oglądać napisy niemieckie w sferze publicznej.]

Obok przepisów kodeksu karnego i ustawy o mediach oraz dalszych ustaw fachowych ważna dla mniejszości w Polsce jest przede wszystkim konstytucja – i ordynacja wyborcza, która umożliwia reprezentowanie właśnie mniejszości niemieckiej w Sejmie Rzeczpospolitej Polskiej. Jeszcze raz dr Aleksander Bauknecht:

[Aleksander Bauknecht:

Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej z 1997r. gwarantuje wszystkim obywatelom Polski, m.in. i nam, którzy należymy do narodowych i etnicznych mniejszości, wolność zachowania własnego języka, obyczajów i tradycji i ich dalszego rozwijania, włącznie z prawem do stworzenia własnych instytucji oświaty i kultury oraz instytucji do ochrony ich tożsamości religijnej. Ordynacja wyborcza z 5 stycznia 2011r. zwalnia komitety wyborcze, które składają się z członków mniejszości narodowych, od obowiązku pokonania pięcioprocentowego progu wyborczego w wyborach do sejmu Rzeczpospolitej Polskiej. To wykorzystujemy; w tym roku dostaliśmy 4.000 głosów więcej, w skali państwa 1,1%, i dlatego mamy posła do Sejmu, którym jest pan Galla.]

——-

Był to dr Aleksander Bauknecht z wydziału prawa Uniwersytetu  Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Wiceprzewodniczący Olsztyńskiego Stowarzyszenia Mniejszości Niemieckiej wypowiadał się na 12. Polsko – Niemieckim Kongresie Komunalno – Politycznym Ziomkostwa Prus Wschodnich z Niemiec w weekend 19 i 20 października w Olsztynie na temat  prawnych warunków ramowych dla mniejszości narodowych i etnicznych w Polsce. Dalsze tematyczne materiały z tej imprezy usłyszycie Państwo u nas w kolejnych tygodniach.
2019-11-10 Wystawa Anatol

Od 26 września w Muzeum Warmii i Mazur na  zamku w Olsztynie można obejrzeć nową wystawę. Jej tytuł brzmi „Powinieneś być radosny. Anatol (1931-2019). Z kolekcji prof. Oskara Gottlieba Blarra.” Usłyszą Państwo teraz krótkie wprowadzenie do tej wystawy:
——-

Po wystawie dzieł Adolfo Wildta jest następna wielka wystawa dotycząca  sztuki nowoczesnej w Muzeum Warmii i Mazur. Tym razem w centrum zainteresowania: urodzony w Insterburg (Wystruci) w Prusach Wschodnich artysta Karl-Heinz Herzfeld alias Anatol; ku jego czci na początku relacji usłyszeliście Państwo fanfarę. Po dwóch wystawach w 1994 roku w Reszlu i w 2016 roku w Kwidzynie jest to trzecia i największa prezentacja jego twórczości w Polsce. Znaczenie Anatola podkreślił również Piotr Żuchowski, dyrektor muzeum podczas wernisażu:

[Piotr Żuchowski – wypowiedź w języku polskim]

Ważna jednak nie jest tylko sztuka Anatola jako taka, jak podkreśliła kurator wystawy Grażyna Prusińska:

[Grażyna Prusińska – wypowiedź w języku polskim]

Czyli dwóch wyjątkowych artystów w dwóch różnych dziedzinach – a z jedną wiążącą – wschodniopruską – przeszłością. Jeszcze raz Grażyna Prusińska:

[Grażyna Prusińska – wypowiedź w języku polskim]

Jeden z nich, Anatol, tworzył, drugi, prof. Oskar Gottlieb Blarr, kolekcjonował jego dzieła. Ale były jeszcze inne związki, jak mówi prof. Blarr:

[Oskar Gottlieb Blarr:

Artysta, któremu poświęcona jest ta wystawa – profesor Anatol Herzfeld – był ponad 30 lat moim ziomkiem, moim przyjacielem oraz sojusznikiem i wzorem w sprawach sztuki-pracy i w sprawach losowych związków z Polską.]

Przygotowania do obecnej wystawy ciągnęły się przez kilka lat. Anatol Herzfeld nie mógł już przeżyć jej osobiście, jak zauważył profesor Blarr podczas wernisażu zauważył:

[Oskar Gottlieb Blarr:

Anatol bardzo cieszył się na tę wystawę tu na Zamku w Olsztynie. Jego śmierć kilka miesięcy temu przeszkodziła mu być dzisiaj tutaj obecnym. Dlatego też wystawa ta zyskuje znaczenie testamentu.]

Tym ważniejsze jest dla niego, ale też dla Muzeum Warmii i Mazur, że kolekcja ta znalazła tu godne miejsce. Dyrektor Muzeum Piotr Żuchowski tym razem na cześć gości niemieckich po niemiecku:

[Piotr Żuchowski:

W tym dniu chciałbym wyrazić ogromną wdzięczność Panu Profesorowi za przekazanie w darze Muzeum Warmii i Mazur jakże cennego zbioru 137 dzieł tego artysty – rzeźb, grafik, rysunków i obrazów.]

Profesor Oskar Gottlieb Blarr chwalił całokształt wystawy i przypomniał gościom w swoich ostatnich zdaniach jeszcze raz o jej tytule:

[Oskar Gottlieb Blarr:

A teraz ta kolekcja jest tu, na Zamku w Olsztynie, w Muzeum Warmii i Mazur. Jest wystawiona z dużą fantazją i wielkim profesjonalizmem. Jak mówił Anatol „Powinieneś być radosny”.  Życzę wszystkim, którzy oglądają te obrazy i te obiekty, abyście cieszyli się sztuką Anatola.]

——-

Było to krótkie wprowadzenie do wystawy „Powinieneś być radosny. Anatol (1931-2019). Z kolekcji prof. Oskara Gottlieba Blarra.” Można ją oglądać od 26 września w Muzeum Warmii i Mazur na  zamku w Olsztynie. Więcej o przyjaźni miedzy Anatolem Herzfeldem i Oskarem Gottliebem Blarrem usłyszycie Państwo u nas w kolejnych tygodniach, a już teraz kolejną fanfarę profesora Blarra na cześć Anatola Herzfelda, graną przez muzyków instrumentów dętych blaszanych Filharmonii Warmińsko-Mazurskiej.
2019-11-10 Christoph Hinkelmann

19 i 20 października Ziomkostwo Prus Wschodnich z Niemiec zorganizowało w Hotelu Warmińskim swój 12. Polsko – Niemiecki Kongres Komunalno – Polityczny. Temat ramowy tym razem brzmiał „Mniejszości narodowe w Rzeczpospolitej Polskiej”. Gościem kongresu był również dr Christoph Hinkelmann z Muzeum Prus Wschodnich w Lüneburgu. Zapytaliśmy go o to Muzeum:

——-

Ostatnio w rozmowie była mowa o Pana muzeum, Muzeum Prus Wschodnich w Lüneburgu, i padło zdanie – cytat – „jedyne muzeum w Niemczech, które prezentuje historię całych Prus Wschodnich” – koniec cytatu. Czy tak naprawdę jest?

[Christoph Hinkelmann:

Tak, można tak powiedzieć, że jesteśmy jedynym muzeum dla całych Prus Wschodnich. Sytuacja historyczna spowodowała przecież, że byłe Prusy Wschodnie podzieliły się na trzy państwa. Dlatego nie jest możliwe, żeby tutaj na miejscu, w regionie, było muzeum całych Prus Wschodnich. A w Niemczech my jako muzeum mamy unikatową ofertę. Mamy naszą organizację partnerską w Ellingen w południu Niemiec, która ma jednak raczej charakter archiwum czy wystawy sklepowej.]

Nie tylko byli mieszkańcy Prus Wschodnich, lecz też wiele osób z mniejszości niemieckiej w województwie warmińsko-mazurskim było u Państwa w Lüneburgu. Ostatnio ziomkostwo powiatu Osterode/Ostpreußen i mniejszość niemiecka z Ostródy byli nawet już gośćmi w nowo dobudowanej części…

[Christoph Hinkelmann:

Bardzo nas to cieszy, kiedy ludzie stąd, którzy mają takie korzenie i zostali w swojej ojczyźnie, na Warmii i Mazurach, przyjeżdżają do nas, bo my w Lüneburgu możemy dość autentycznie udzielić informacji o przeszłości regionu. Mamy od ubiegłego roku 2018, od końca sierpnia, całkiem nowo zaplanowaną ekspozycję stałą, którą jeszcze nie wszyscy widzieli, którzy znali nasze wcześniejsze muzeum i mieszkają tu w regionie na stałe i zostali, dlatego serdecznie zapraszam do tego, aby wyrobić sobie zdanie o nowej wystawie.]

Jak dotychczasowa ekspozycja stała została rozszerzona?

[Christoph Hinkelmann:

Przyłączyliśmy do historycznej wystawy, która z politycznych powodów – było to nam wtedy jeszcze wyznaczone – kończyła się w 1945r., całkiem nową wystawę, która pokazuje sytuację Niemców, którzy pochodzili z Prus Wschodnich, w pozostałych Niemczech i w NRD i w RFN – co się wydarzyło miedzy rokiem 1945 i dzisiaj, jak ich przyjęto, jak zostali zintegrowani, jaka była sytuacja w byłym NRD, a jak kształtowała się w RFN, że było możliwe w RFN, że Wschodniopruscy mogli się łączyć w stowarzyszeniach / ziomkostwach.]

Oprócz tego wraz z powiększeniem w obszarze muzeum pojawiły się również nowe regionalne tematy. Co wtedy doszło?

[Christoph Hinkelmann:

Ponadto integrowaliśmy jako wielką ważną dziedzinę oddział niemiecko-bałtycki. Na pierwszy rzut oka nie ma dużo wspólnych rzeczy między Wschodnioprusakami i Niemcami z krajów bałtyckich, ale mają początek we wspólnym rozwoju, w zakonie rycerskim, który zamieszkiwał bardzo daleko, aż do Estonii, zasiedlał ogromne tereny, tylko to rozwijało się później inaczej. W północnej części, w Łotwie i Estonii, została mała mniejszość niemiecka, która nie mieszała się z ludnością autochtoniczną, zawsze miała władzę i nadawała ton – całkiem inny rozwój; żyli jako lojalni poddani najpierw Szwedów, a później Rosjan.]

Czy był to ten sam zakon, który tam panował?

[Christoph Hinkelmann:

Był na początku ten sam zakon, który później na północy oddzielił się jako   zakon kawalerów mieczowych. Dalej byli związani swoimi interesami, aż do 1525r, kiedy na południu książę Albrecht, ostatni Wielki Mistrz zakonu niemieckiego przekształcił te tereny na świeckie księstwo. Ci na północy również dokonali reformacji, jednak według całkiem innych politycznych warunków ramowych. Nie było własnego państwa wtedy.]

Czy mógłby Pan wymienić przykład znanego Niemca z krajów bałtyckich, który był związany z Prusami Wschodnimi?

[Christoph Hinkelmann:

Było dużo interesujących osobistości, które pochodziły z terenów niemiecko-bałtyckich. Współpraca tych ludzi z Prusami Wschodnimi była dość duża, może to być przyrodnik Karl Ernst von Baer, który pochodził o ile wiem z dzisiejszej Łotwy, działał jako profesor w Królewcu i ma opinię odkrywcy ludzkiej komórki jajowej. Stuprocentowy Niemiec Bałtycki.]

A gdzie umieścić należy na przykład E.T.A. Hoffmanna?

[Christoph Hinkelmann:

E.T.A. Hoffmann był bardzo wszechstronną osobowością, działał w  administracji, nawet w sądzie, pisał dużo w swoim wolnym czasie, miał bardzo dużo fantazji, ale był stuprocentowym Wchodnioprusakiem i później nie działał w krajach bałtyckich, lecz w Berlinie.]

Kilka z dzieł Hoffmanna, szczególnie wiele jego fantastycznych opowieści, podejmuje również tematy czy wierzenia ludowe np. z Łotwy…

[Christoph Hinkelmann:

Oczywiście jest to możliwe, bo krąg kulturowy nigdy nie był oddzielny. Ludzie i pomysły, idee i dzieła poruszali się tam i z powrotem między niemiecko-bałtyckimi miastami – Rygą i Rewalem, jako dwoma wielkimi centrami, jak i Dorp – i Królewcem.]

Dla Pana jako współpracownika muzeum niełatwo zapracować na taką nową tematyczną dziedzinę…

[Christoph Hinkelmann:

Jest to naprawdę wyzwanie, ale na szczęście dostaliśmy razem z nowym zadaniem nowego kolegę, który bardzo dobrze opracował i wprowadził tę dziedzinę oraz przygotował wystawę, a więc jest bardzo kompetentny w tej dziedzinie.]

——-

Był to dr Christoph Hinkelmann z Muzeum Prus Wschodnich w Lüneburgu w rozmowie z nami. Tematem rozmowy podczas 12. Polsko – Nieieckiego Kongresu Komunalno – Politycznego Ziomkostwa Prus Wschodnich z Niemiec w Olsztynie były m.in. rozwój muzeum w ostatnim czasie.
Anna: I to była Allensteiner Welle na dzisiaj, życzę Państwu jeszcze spokojnego wieczoru i dobrego tygodnia.

Audycję realizował dla Państwa i dla mnie Szymon Krzysztoń, a do usłyszenia za tydzień mówi Państwu Anna Przywoźna. (ap/ad)

03.11.2019 (opis do dźwięku)

Anna: Serdecznie witam w Allensteiner Welle, w pierwszą niedzielę listopada przy mikrofonie dla Państwa Anna Przywoźna. Mam nadzieję, że spędziliście Państwo dobry tydzień, odpoczęliście w weekend i jesteście dzisiaj znowu z nami. W audycji:

Przedstawimy jeszcze jedną relację z 12. Polsko – Niemieckiego Kongresu Komunalno – politycznego w Olsztynie na temat: „Mniejszości narodowe w Rzeczpospolitej Polskiej “

Oraz porozmawiamy z Ryszardem Gallą, posłem mniejszości niemieckiej do polskiego Sejmu, na temat niektórych spraw, ważnych dla Niemców w Polsce.

To wszystko usłyszycie Państwo jak zwykle – po naszych wiadomościach.

Jingle – wiadomości

Związek Stowarzyszeń Niemieckich Warmii i Mazur ZSNWiM organizuje w sobotę, 16 listopada, we współpracy z Instytutem Stosunków Zagranicznych warsztaty filmowe. Tematem ramowym są stereotypy między Polakami i Niemcami jak też ich treść. Na bazie filmu „Heimat ist kein Ort“, który pokazany zostanie w języku niemieckim bez napisów, mają one zostać wzięte pod lupę. Uczestnicy w wieku od 16 do 30 lat spotkają się od godziny 11.00 do 17.00 w siedzibie ZSNWiM przy ulicy Kopernika 13 w Olsztynie. Termin zgłoszeń na warsztaty upływa jutro, są jeszcze ostatnie wolne miejsca. Dalsze informacje otrzymaja Państwo pod numerem telefonu 89 523 56 80.

****

Juz po raz 8. w Lidzbarku Warmińskim królować będzie taniec ludowy. Od 9 do 11 listopada w Hotelu Górecki wszystko kręcić się będzie wokół tym razem śląskich tańców ludowych. Warsztaty prowadzić będą Daniel Dziurka i Katarzyna Łukaszczyk, początek 9 listopada o godzinie 17.00. Bliższych informacji udziela organizatorka Edyta Gładkowska pod numerem telefonu 89 – 534 07 80 lub adresem emailowym gladkowska@ostpreussen.de.

****

Przerwa wakacyjna ostatecznie się zakończyła: zainteresowani językiem i kulturą niemiecką spotykają się w przyszły czwartek, 7 listopada od godziny 19.30 w kawiarni kulturalnej „Stary Zaułek“ na olsztyńskiej starówce na pierwszą scenę niemiecką w roku akademickim i szkolnym 2019/2020. Organizatorzy cieszą się na duże zainteresowanie.

****

Katolicka msza w języku niemieckim odprawiona zostanie w przyszła niedzielę, 10 listopada, o godzinie 14.00 w Kościele Serca Jezusowego w Olsztynie. Kanonik Andre Schmeier serdecznie zaprasza.

2019-11-03 Kongres Komunalno – Polityczny

W dniach 19 i 20 października Ziomkostwo Prus Wschodnich z Niemiec organizowało w Hotelu Warmińskim w Olsztynie swój 12. Polsko – Niemiecki Kongres Komunalno – Polityczny. Temat kongresu brzmiał „Mniejszości narodowe w Rzeczpospolitej Polskiej”. Oto nasze wrażenia dla Państwa:

——-

Kongres Komunalno – Polityczny otworzył Stephan Grigat, przewodniczący Ziomkostwa Prus Wschodnich, prezentując między innymi swoją organizację, jej cele i działalność. Do tej działalności zalicza się oczywiście kongresy niemiecko-polskie i ich odpowiednik niemiecko-rosyjski, jak mówi Stephan Grigat:

[Stephan Grigat:

Kongres ten należy oczywiście również do stałej liczby aktywności, myślę, że mamy teraz 12. kongres. Pierwszy odbył się w 2000r. a od kilku lat odbywa się tu w tym hotelu. Jego odpowiednikiem jest, a jeszcze nie istnieje tak długo, jak widać po liczbach, rok temu było 9., niemiecko-rosyjskie forum, które odbywa się na zmianę w Obwodzie Kaliningradzkim i w RFN. Ostatni był rok temu, w październiku 2018 w Insterburgu (Wystruci).]

Ważne są ludzie, którzy tchną życie w taką organizację, przejmą odpowiedzialność i się zaangażują. Szczególnie aktywnych ludzi Ziomkostwo Prus Wschodnich wyróżnia, i to zrobił Stephan Grigat również z okazji kongresu w Olsztynie:

[Stephan Grigat:

Takie ziomkostwo jak my nie funkcjonuje tak, że ktoś stoi z przodu i mówi ´zrób´. Ziomkostwo takie jak nasze żyje z tego, że składa się z wielu osób i oni też współpracują. Żyje z tego, że wiele osób bezinteresownie i bez ambicji osobistych jest gotowych, aby swoją miłość do ojczyzny przerabiać na pracę, na trud, na pilności i bynajmniej od czasu do czasu trudności. Takich ludzi potrzebujemy, a taką osobę dzisiaj mamy wśród nas, którą chciałbym wyróżnić za jej długoletnie działania na rzecz Prus Wschodnich. Zapraszam do mnie Otto Tuschinskiego.]

Zasługi Otto Tuschinskiego jako świadka czasów i dla tutejszej mniejszości niemieckiej podsumował Stephan Grigat jeszcze raz dla gości, zanim wręczył mu przypinkę honorową Ziomkostwa:

[Stephan Grigat:

Otto Tuschinski jest – i to jest ważne – mężczyzną, mogę więc wymienić datę jego urodzenia. Urodził się w 1933r. tutaj w Olsztynie. On całkowicie jest świadkiem czasów – niemieckiego czasu do 1945r., zdobycia Olsztyna przez Armię Czerwoną, czasu powojennego i rozwoju mniejszości niemieckiej w Prusach Wschodnich. Otto Tuschinski ma opinię jednej z twarzy mniejszości niemieckiej w Olsztynie i Olsztyńskiego Stowarzyszenia Mniejszości Niemieckiej w Olsztynie. Nie ma tylko opinii, mówię tu, że po prostu nią jest. Wnosił swój wkład w latach 2007-2019 jako członek zarządu Olsztyńskiego Stowarzyszenia Mniejszości Niemieckiej, i jest do dziś również po swojej kadencji aktywny na rzecz Olsztyna i Prus Wschodnich i jest do dyspozycji jako pomocna dłoń. Ziomkostwo Prus Wschodnich nadaje Ottowi Tuschinskiemu doceniając jego długoletnie zaangażowanie dla małej i wielkiej ojczyzny swoją przypinkę honorową. Olsztyn, 19 października.]

Otto Tuschinski jest jedną z osób, dzięki którym mniejszość niemiecka w województwie warmińsko-mazurskim znalazła uznanie. Przy sejmiku województwa istnieje również specjalna komisja do spraw mniejszości, której przewodniczący Jarosław Słoma był gościem kongresu. Podkreślił on ważność mniejszości, które są wielkim zyskiem dla regionu:

[Jarosław Słoma – wypowiedź w języku polskim]

Program fachowy otworzył następnie dr Aleksander Bauknecht, adiunkt na wydziale prawa Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie oraz wiceprzewodniczący Olsztyńskiego Stowarzyszenia Mniejszości Niemieckiej. Jego tematem były prawne warunki ramowe dla mniejszości narodowych w Polsce:

[Aleksander Bauknecht:

Chcemy się dzisiaj zająć warunkami ramowymi naszej działalności. Najważniejszą ustawą jest ustawa dot. mniejszości narodowych i etnicznych oraz języków regionalnych z roku 2005. Prace nad tą ustawę trwały prawie 15 lat.]

Stanowią one podstawę pracy stowarzyszeń mniejszości niemieckiej; relację na ich temat przedstawimy w „Allensteiner Welle” jeszcze dokładniej. Oprócz mniejszości niemieckiej tematem w ramach kongresu była również mniejszość ukraińska w Polsce i na Warmii i Mazurach, tak samo jak współpraca na szczeblu europejskim, niemiecko-polskim i regionalnym. Podjęto podczas kongresu polityki komunalnej ważny element niemiecko-polskiej współpracy: samorządy komunalne w Polsce. Bez nich nie byłoby wielu żyjących partnerstw, jak podkreślił w swoim referacie Wiktor Marek Leyk, pełnomocnik ds. mniejszości przy marszałku województwa warmińsko-mazurskiego:

[Wiktor Marek Leyk – wypowiedź w języku polskim]

——-

Były to wrażenia z 12. Polsko – Niemieckiego Kongresu Polityczno – Komunalnego Ziomkostwa Prus Wschodnich z Niemiec 19 i 20 października w Hotelu „Warmińskim” w Olsztynie. Dalsze relacje na ten temat usłyszycie Państwo w kolejnych tygodniach.

2019-11-03 Ryszard Galla

W dniach 19 i 20 października Ziomkostwo Prus Wschodnich z Niemiec organizowało w Hotelu Warmińskim w Olsztynie swój 12. Polsko – Niemiecki Kongres Komunalno – Polityczny. Temat kongresu brzmiał „Mniejszości narodowe w Rzeczpospolitej Polskiej”. Jednym z referentów był Ryszard Galla, poseł mniejszości niemieckiej do polskiego Sejmu, który wypowiedział się na temat kilku ważnych spraw dla Niemców w Polsce:

——-

Ryszard Galla jest jedynym posłem mniejszości niemieckiej w polskim Sejmie. Podczas ostatnich wyborów 13 października tego roku został ponownie wybrany na ten urząd, drugiego mandatu do Sejmu i mandatu do Senatu, na które mniejszość miała nadzieję, nie zdobyto. Ryszard Galla jest ponad 10 lat posłem i zna trudności, które czekają „samotnych wojowników”. W rozmowie po swoim wykładzie pozwolił na wgląd w swoje możliwości osobistego wpływu:

[Ryszard Galla – wypowiedź w języku polskim]

To nie zawsze działa, np. nie udało się to przy decyzji o powiększeniu miasta Opola czy przy ustawie, według której sędziowie mogą mieć wyłącznie obywatelstwo polskie i żadnego drugiego. W jakich jednak komisjach działa Ryszard Galla i próbuje wywierać wpływ?

[Ryszard Galla – wypowiedź w języku polskim]

Ponadto jest członkiem komisji samorządowej i finansów publicznych. Właśnie ta ostatnia jest bardzo ważna, jak wyjaśnia Ryszard Galla na przykładzie mniejszości narodowych i etnicznych:

[Ryszard Galla – wypowiedź w języku polskim]

Według Ryszarda Galli mogłoby również dojść do tego, że też obcięte zostaną subwencje na naukę języków jako języków ojczystych, które ostatnio wynosiły 150 milionów złotych w skali kraju:

[Ryszard Galla – wypowiedź w języku polskim]

Również w sprawie dwujęzycznych tablic nazw czterech miejscowości w województwie opolskim nie ma od długiego czasu stanowisk prawnych rządu. Są według Ryszarda Galli opóźnienia w sprawdzaniu praw przysługujących mniejszościom. Ale:

[Ryszard Galla – wypowiedź w języku polskim]

Przykładem tej pracy w samorządach jest projekt dla seniorów w województwie opolskim, na który można było pozyskać duże pieniądze. O co chodzi w projekcie, wyjaśnił Ryszard Galla w rozmowie po swoim wykładzie:

[Ryszard Galla – wypowiedź w języku polskim]

Potrzebne w takim projekcie są infrastruktury i ludzie, którzy w nim pracują. Jak wygląda sytuacja dotycząca odpowiednich osób?

[Ryszard Galla – wypowiedź w języku polskim]

Ważne w tym jest też, że projekt realizowany jest w całym województwie i skierowany jest do wszystkich interesowanych seniorów, wszystko jedno jakiej narodowości, podkreśla Ryszard Galla:

[Ryszard Galla – wypowiedź w języku polskim]

O treściach decyduje się więc wspólnie, jednak są już miejscowości, w których zaplanowane są miejsca kontaktowe dla seniorów, i jest już personel. Jeszcze raz Ryszard Galla:

[Ryszard Galla – wypowiedź w języku polskim]

——-

Był to Ryszard Galla, poseł mniejszości niemieckiej do polskiego Sejmu. Podczas 12. Polsko – Niemieckiego Kongresu Komunalno – Politycznego Ziomkostwa Prus Wschodnich z Niemiec 19 i 20 października wypowiadał się na temat kilku spraw, ważnych dla Niemców w Polsce. Dalsze tematyczne relacje z tej imprezy usłyszycie Państwo w kolejnych tygodniach.

Jingle – Wunschkonzert

W pierwszą niedzielę miesiąca jak zwykle spoglądamy na jubilatów z poprzedniego miesiąca w mniejszości niemieckiej Warmii i Mazur. Oto jubilaci z października 2019 roku:

Nidzickie Stowarzyszenie mogło pogratulować ośmiu swoim członkom. Od 23 i 27 października Otto Krasiński i Wanda Niska maja po 88, Kaete Retkowska od 30 października 89, a Maria Motkowska od 10 października 90 lat.

W Stowarzyszeniu Mniejszości Niemieckiej w Kętrzynie zanotowano cztery jubilatki, między innymi Ingetraut Mechułę z 80 latami.

W Ełku w Stowarzyszeniu Mniejszości Niemieckiej „Masuren“ cieszyć się mogło czworo jubilatów. Inge Kleinschmidt od 1 października może spoglądać na swoje 81 lat, Katarzyna Zieziulewicz i Irmgard Nikołajuk od 20 i 23 października 87, a Ruth Drobinska od 30 października aż na 91 wiosen.

Stowarzyszenie Niemieckie „Rosch“ w Piszu miało na swojej liście 10 jubilatów. Szczególnie podkreślić chcielibyśmy Irmgard Stępień z 84 i Mirę Kreskę z 93 latami.

Stowarzyszenie Mniejszości Niemieckiej “Warmia” w Lidzbarku Warmińskim i Stowarzyszenie Niemieckie „Natangen“ w Górowie Iławeckim mogły pogratulować każde sześciu osobom, które świętować mogły wkroczenie w nowy rok życia. W Lidzbarku na swoje 80 lat spoglądać może Rita Popławska, a w Górowie Waltraut Małkiewicz na 87.

Stowarzyszenie Mniejszości Niemieckiej „Tannen“ z Ostródy przesłało nam zestawienie z siedmioma jubilatami. Elfrieda Soboczyńska i Selma Rykaczewska skończyły tu 86, a Elżbieta Klimecka 84 lata. Ryszard Klamant skończył okrągłe 60.

W Stowarzyszeniu Joachim Schulz w Pasłęku było czworo jubilatów, między innymi Edeltraut Ignatiuk, która 16 października skończyła 84, i Helga Bryl, która 22 października skończyła 89 lat.

My z Allensteiner Welle gratulujemy Państwu, oraz wszystkim niewymienionym jubilatom, życzymy wszystkiego najlepszego i mamy dla Państwa piosenkę „Sonne und du” w wykonaniu Udo Juergensa.

Anna: I to była Allensteiner Welle na dzisiaj, życzę Państwu jeszcze spokojnego wieczoru i dobrego tygodnia. Audycję realizował dla Państwa i dla mnie Marian Dąbrowski, a do usłyszenia za tydzień mówi Państwu Anna Przywoźna. (ap/bsc)

27.10.2019 (opis do dźwięku)

Allensteiner Welle 27.10.2019

Anna: Serdecznie witamy w Allensteiner Welle w ostatnią niedzielę października przy mikrofonie dla Państwa Anna Przywoźna. Mam nadzieję, że spędziliście Państwo dobry tydzień, odpoczęliście w weekend i nie zapomnieliście dziś w nocy przestawić zegarków.

W dzisiejszej audycji:

–       Przedstawimy relację z 12. Polsko – Niemieckiego Kongresu Komunalno – Politycznego  i profesora doktora Bernda Fabritiusa, pełnomocnika niemieckiego rządu federalnego do spraw wysiedleńców i mniejszości narodowych.

–       Byliśmy także na występie Forum Baltikum – Dittchenbühne z Elmshorn w Olsztynie i przybliżymy Państwu nasze wrażenia ze sztuki „Jeździec na siwym koniu“ według noweli Theodora Storma.

To wszystko usłyszą Państwo jak zwykle – po naszych wiadomościach.
Jingle – wiadomości

Związek Stowarzyszeń Niemieckich Warmii i Mazur ZSNWiM organizuje w sobotę, 16 listopada,  we współpracy z Instytutem Stosunków Zagranicznych warsztaty filmowe. Tematem ramowym są stereotypy między Polakami i Niemcami jak też ich treść. Na bazie filmu „Heimat ist kein Ort“, który pokazany zostanie w języku niemieckim bez napisów, mają one zostać wzięte pod lupę. Uczestnicy w wieku od 16 do 30 lat spotkają się od godziny 11.00 do 17.00 w siedzibie ZSNWiM przy ulicy Kopernika 13 w Olsztynie. Termin zgłoszeń na warsztaty upływa 4 listopada, organizatorzy przejmą koszty podróży i obiad w ramach imprezy, jak też popcorn na seans. Dalsze informacje otrzymaja Państwo pod numerem telefonu 89 523 56 80.

***

Juz po raz 8. w Lidzbarku Warmińskim królować będzie taniec ludowy. Od 9 do 11 listopada w Hotelu Górecki wszystko kręcić się będzie wokół tym razem śląskich tańców ludowych. Warsztaty prowadzić będą Daniel Dziurka i Katarzyna Łukaszczyk, początek 9 listopada o godzinie 17.00. Uczestnicy muszą mieć przynajmniej 7 lat. Osoby niepełnoletnie prosimy o załączenie zgody rodziców. Zgłaszać się można jeszcze do jutra, bliższych informacji udziela organizatorka Edyta Gładkowska z Ziomkostwa Prus Wschodnich pod numerem telefonu 89 – 534 07 80 lub adresem emailowym gladkowska@ostpreussen.de, lub na stronie imprezy. Tam znajdą Państwo także formularze zgłoszeniowe i zgody rodziców.

***

Katolickie msze w języku niemieckim odprawione zostaną w przyszłym tygodniu:

– w piątek, 1 listopada, w dzień Wszystkich Świętych

– w sobotę, 2 listopada, w Zaduszki,

– i w niedzielę, 3 listopada, zawsze o godzinie 10.00.

Poza tym w 3 listopada o godzinie 15.00 w kościele katarzynek w Lidzbarku Warmińskim.

Kanonik Andre Schmeier serdcznie zaprasza.
2019-10-27 Bernd Fabritius

19 i 20 października Ziomkostwo Prus Wschodnich z Niemiec zorganizowało w Olsztynie w Hotelu Warmińskim swój XII.  Polsko – Niemiecki Kongres Komunalno – Polityczny. Temat ramowy brzmiał „Mniejszości narodowe w Rzeczpospolitej Polskiej”. Jednym z referentów był profesor doktor Bernd Fabritius, pełnomocnik rządu Republiki Federalnej Niemiec ds. wysiedleńców i mniejszości narodowych. Przedstawimy go Państwu:

——-

Powiedział Pan w swoim wykładzie, że mniejszość niemiecka w Polsce ma dwa serca. To jest ważne także dla Pana. Skąd Pan pochodzi?

[Bernd Fabritius:

Dorastałem w Siedmiogrodzie w dzisiejszej Rumunii, który należy do starej monarchii austro – węgierskiej. 18 lat mogłem tam żyć, i docierało do mnie, jak to jest, być mniejszością narodową w obcym społeczeństwie większościowym. Odczucie to było charakterystyczne dla pierwszych 18 lat mojego życia. Wtedy w 1984 roku zostałem „kupiony” przez RFN od Rumunii, kosztowałem 10.000 marek. Od 1984 roku żyję w Niemczech, najpierw studiowałem zarządzanie społeczne, później nauki politycznie i na końcu prawo, byłem aktywny w Związku Saksończyków Siedmiogrodzkich, pracowałem jako prawnik i zostałem wybrany w 2013 roku do niemieckiego Bundestagu. Od zawsze było dla mnie ważne, angażować się dla praw mniejszości narodowych, bo sam przeżyłem na własnej skórze, jak bardzo jest to ważne. To w szybkich krótkich krokach historia moja i motywacja mojego zaangażowania,  które pochodzi z jednego z moich dwóch serc.]

W 2014 roku przejął Pan trudne zadanie, przewodnictwo Związku Wypędzonych (krótko BdV) w Niemczech. Była to trochę niespodzianka, bo inaczej jak np. Ślązacy czy Wschodniopruscy Saksończycy Siedmiogrodzcy są dość małym ugrupowaniem w BdV:

[Bernd Fabritius:

Bardzo dziękuję za długie podanie, za dobrą okazję do zacytowania wypowiedzi biskupa doktora Christopha Kleina, biskupa Saksończyków Siedmiogrodzkich w Rumunii. Zwrócono się do niego z pytaniem, jak udaje się małej mniejszości siedmiogrodzkiej – żyje w Rumunii jeszcze około 12.000 Saksończyków Siedmiogrodzkich – ustanowić nawet prezydentem państwa Klausa Iohannisa. Wtedy biskup Klein powiedział, że „Saksończyków Siedmiogrodzkich się nie liczy, lecz waży.” Nie chodziło mu o wagę ciała, lecz o wkład kulturowy i intelektualny, o znaczenie przy postrzeganiu praw związkowych. Myślę, że Saksończycy Siedmiogrodzcy czy Szwabi z Banatu czy po prostu wszystkie mniejszości wiedzą, jak bardzo jest ważna walka o utrzymanie własnej kulturowej tożsamości, że to nie jest łatwe zadanie, że trzeba pracować ciężko i dużo. To jest podstawa, dlatego też w BdV zauważono, kiedy Erika Steinbach ogłosiła, że już nie kandyduje, z powodu wieku; Erika Steinbach przez wiele lat kierowała BdV z dużym powodzeniem, ona dbała o to, żeby interesy wypędzonych i późnych wysiedleńców nie zostały zapomniane; kiedy Erika Steinbach powiedziała, że kończy karierę, myślano o tym, czy szukać podobnie wiekowego prezydenta z grona tzw. pierwszych wypędzonych, czy wybrać późno wysiedlonego, który z potrzebną rześkością, z potrzebnym zaangażowaniem i szczególnie potrzebną orientacją na przyszłość podejmie się tej pracy – i to był dla mnie moment, kiedy powiedziałem, że ubiegam się, i wybrali mnie bardzo dużą większością.]

Po Erice Steinbach, która dla wielu osób w Polsce poprzez swoje nierzadko szorstkie zachowanie była wręcz idealnym wizerunkiem negatywnym, nastał więc Pan, z całkiem innym podejściem…

[Bernd Fabritius:

Prasa polska wtedy komentowała i – dzisiaj rozumiem przyczyny – powiedziała prawie rozpaczą, że Bernd Fabritius nie pasuje do wizerunku negatywnego. Wtedy tuż na początku powiedziałem, że szczególnie stosunki polsko-niemieckie i wzajemne porozumienie są dla mnie niezwykle ważne. Byłem przekonany o tym, że na poziomie społeczeństwa cywilnego porozumienie to już było bardzo dobrze ukształtowane, że tylko w kłótniach w wysokiej polityce – które pokazali – przyznaję – czasem nawet Erika Steinbach i Władysław Bartoszewski – zginęło. Wtedy byłem nieobeznany w stosunkach polsko-niemieckich, przynajmniej miałem nadzieję, i widziałem w tym szansę, że możemy zainicjować nowy początek. W końcu okazało się, że miałem rację. Były również gazety w Niemczech, które pisały, że teraz przyjdzie „anty-Steinbach”. Też się to nie zgadza, bo pod kierunkiem pani Steinbach jako jej zastępca wzrastałem w pracy dotyczącej wypędzonych. Rozumiem interesy, do których dążą wypędzeni całkiem uzasadnienie, ale też rozumiem, jakie nastroje z tego powodu są w Polsce, a w międzyczasie też się nauczyłem, jak ważna czasem niestety w Polsce wydaje się instrumentalizacja przez politykę wewnętrzną. I dlatego rozumiem, dlaczego media polskie częściowo wtedy napisały, że Fabritius nie nadaje się do wizerunku negatywnego. Już stwierdziłem, że Polacy, czy niektórzy w Polsce, wtedy próbowali mimo to znaleźć argumenty, dlaczego Fabritius mógłby być wizerunkiem negatywnym, ale społeczeństwo polskie jest i w tym obszarze od dawna 100 km dalej niż niektórzy z tych, którzy chcą instrumentalizować.]

W Rumunii istnieją, według artykułu niemieckiego tygodnika „Der Spiegel” na Pana temat, wypowiedzi z ubolewaniem jak „szkoda, że wielu Niemców już tu nie ma”. Są dobre stosunki z mniejszością niemiecką, jest wymieniony przez Pana niemiecki prezydent Klaus Iohannis. Pan zna sytuację z własnego doświadczenia i z powodu Pana urzędu. Czy coś się zmieniło tam, czy można to porównać z Polską?

[Bernd Fabritius:

Nie, to okazuje się i dzisiaj słusznym w społeczeństwie rumuńskim. Było niestety do zaobserwowania, że wraz z wyborem Klausa Iohannisa na prezydenta państwa w 2014 roku w otoczeniu politycznym doszło do napięć, bo zwycięzcy wyborów parlamentarnych w Rumunii, tamtejszy PSD – unikam zawsze mówienia o socjaldemokratach, byli to nacjonalistyczni socjaliści, a to jest istotna różnica – usiłowali wbić klin w społeczeństwo, aby osłabić prezydenta państwa. Będą bowiem wkrótce w listopadzie tego roku znowu wybory, a dotychczasowa partia rządząca, którą obalono niedawno wnioskiem o wotum nieufności, próbowała atakować Niemcy jako całość, nazywano mniejszość niemiecką następcami nazistów, czy jeszcze gorzej, ludźmi  kontynuującymi dokonania nazistów – i to nie przyniosło efektów. A to potwierdza moje zdanie, że społeczeństwo w Rumunii podobne jak w Polsce w międzyczasie jest o wielu dalej, i że raczej przeważy dobre i pozytywne współistnienie, a nie celowo rozsiewane resentymenty. Jestem pewien, że również w Polsce są ludzie, którzy mówią, że przez wyjazd Niemców stąd, przez wypędzenie, przez oczyszczenie etniczne, które się odbywały, utraciliśmy wartości, odszedł know-how; dużo odeszło, co mogłoby być dobre dla kraju. To jest to, co Rumunia dzisiaj mówi oficjalne, i myślę, że również w Polsce wiele osób myśli podobnie.]

Na kongresie komunalno – politycznym tematem była też dobra współpraca mniejszości niemieckiej, lecz również wielu urzędów komunalnych w Niemczech z polskimi samorządami na poziomie gmin, powiatów i województwa. Jak ocenia Pan rolę samorządów w stosunkach polsko-niemieckich?

[Bernd Fabritius:

Mam nadzieje, że rola samorządów komunalnych i rola wzmacniania się partycypacji politycznej w komunach nie zostanie osłabiona. Centralizm żadnemu Państwu nigdy jeszcze nie posłużył, a mówię to całkiem niezależnie od tego, jaki kolor aktualnie ma narodowy rząd. Myślę, że jest bardzo ważne, że ludzie na miejscu identyfikują się z własną polityką i żyją nią właśnie dlatego i z powodu pewnych szczególności, które istnieją w danym regionie, z przekonania. Rząd centralny zawsze przyczynia się w pewnym sensie do zniechęcenia do polityki i do poczucia, że w danym państwie komuś „mówi się jak żyć”, a nie sam aktywnie żyje. Różnicę tę można najlepiej rozwiać przez to, że ludziom da się odpowiedzialność regionalną i dopuści do tego, i mam nadzieję, że w Polsce zostanie to dalej wzmocnione.]

——-

Był to profesor doktor Bernd Fabritius, pełnomocnik rządu Republiki Federalnej Niemiec ds. wysiedleńców i mniejszości narodowych, w rozmowie z nami. Dalsze tematy z XII Polsko – Niemieckiego Kongresu Komunalno – Politycznego Ziomkostwa Prus Wschodnich z Niemiec w ubiegły weekend usłyszycie Państwo w kolejnych audycjach.
2019-10-27 „Jeździec na siwym koniu“

W piątek 11 października na zaproszenia katedry filologii germańskiej Uniwersytetu Warmińsko – Mazurskiego w Olsztynie i Olsztyńskiego Stowarzyszenia Mniejszości Niemieckiej gościło w Olsztynie Forum Baltikum – Dittchenbühne z Elmshorn. W ramach jego 30. tournee do państw nadbałtyckich zespół zagrał w auli teatralnej Uniwersytetu sztukę „Jeździec na siwym koniu” według noweli Theodora Storma. Oto nasze wrażenia:

——-

[muzyka]

Łagodną muzyką i pluskaniem fal widzowie zostają przeniesieni na wybrzeże, bezpośrednio na groblę, gdzie rozgrywa się sztuka „Jeździec na siwym koniu”. Zaczyna się ona jak nowela Theodora Storma burzliwego dnia pod koniec XIX wieku. Jeden z gość myśli, że widział jeźdźca, i żąda wyjaśnień:

[scena 1:

Co to za osobliwy czarny jeździec na siwym koniu? Widziałem go jadącego po grobli. – Jeździec na siwym koniu, naprawdę wrócił? – To sprowadza nieszczęście. – Nie musicie się bać, to jest skierowane przeciwko tym po drugiej stronie, jak wtedy w roku ´17, niech maja się na baczności. – Przepraszam, ale jakie znaczenie ma jeździec na siwym koniu? – No, opowiadaj, belfrze. – Chciałbym Wam służyć, ale ostrzegam, że w tym jest dużo przesądu, i sztuką jest, opowiedzieć to bez niego. – Muszę prosić o to, aby nie pomijać przesądu. Myślę, że będę w stanie sam oddzielić ziarno od plew. – Więc, w połowie ubiegłego wieku był tu wójt grobelny, który znał się na groblach i śluzach wałowych lepiej niż zwykle rolnicy i właściciele gospodarstw. Budowa grobli była jego pasją, czytał książki matematyczne po holendersku. Młody nazywał się Hauke Haien.]

Początek przypomina niezbyt  interesującą nowelę, która jest dla uczniów do dziś lekturą obowiązkową. Reżyser Markus Arendt jednak robi ze spektaklu na podstawie tekstu opracowanego przez pierwszego przewodniczącego Dittchenbühne Raimara Neufeldta sztukę, która skutecznie konkuruje z niektórymi pełnymi intryg serialami w telewizji. Młody utalentowany Hauke Haien chce nająć się u wójta grobelnego Volkertsa z powodu wiedzy fachowej – i jego pięknej córki Elke:

[scena 2:

Czego chcesz, Hauke Haien? – Dobry wieczór, mam nadzieję, że nie będzie ci to niemiłe. Ojciec twój wyrzucił swojego młodego pachołka. To ja pomyślałem, że przyjdę do Was na służbę. – Czekaj, zawołam ojca. – Czego chcesz, chłopcze? Przeszkadzasz mi przy kolacji. – Przychodzę, wójcie grobelny, aby zaoferować moją pracę. – Tak czy siak, nie będziesz mnie niepokoić. Nauczyciel mi opowiadał, że raczej siedzisz przed tablicą logarytmiczną niż nad śliczną szklanką wódki. A z moją córką też musisz żyć w zgodzie. Ona też jest dobra w piórze i pisaku do kalkulowania. – Tak, wójcie grobelny, od tego to nie będzie zależeć. – To na pewno się uda; ważniejsze będzie, żeby Hauke się dogadał ze starszym pachołkiem. – No, to wszystko załatwione. Kaczka moja czeka. – Ach, Hauke, bardzo się cieszę. Przyjdzie nowe życie do naszego domu. – Mam nadzieję, że dużo nauczę się od Twojego ojca, bo groble są moim życiem. – Elke, gdzie zostajesz, nie lubię sam jeść, dokładnie o tym wiesz, z Hauke możesz jeszcze i później dalej pogadać. Chodź, kaczka będzie zimna. Elke, chodź teraz.]

Starszemu pachołkowi Ole Petersowi również wpadły w oko i Elke i urząd wójta grobelnego. Kiedy ona odprawia go z kwitkiem na potańcówce w karczmie, rośnie jego nienawiść na konkurenta; a jeszcze bardziej po śmierci starego wójta grobelnego, kiedy Hauke zostaje i jego następcą i mężem Elke. Ralf Skale jako Ole Peters pokazuje cudownie podle to uczucie:

[scena 3:

Tak więc wieje wiatr! Elke uczyni Hauke dzięki swojemu spadkowi wójtem grobelnym. Teraz wyjaśnia mi się parę rzeczy. – No, zostaw to, Ole, my też nie żyjemy źle tutaj. Zaakceptuj to, że nie zostaniesz wójtem grobelnym. – Tylko poczekaj, Hauke Haien. Zabierać mi odpowiedzialną pracę i piękną kobietę. Uczynię twoje życie piekłem; jeszcze poznasz Ole Petersa; będę Ci się śnił mnie każdej nocy; będziesz mieć same koszmary.]

Nieustające intrygi starszego pachołka i rzekome pojawienie się zjawy konia na wysepce tak samo wywołują opór przeciw Hauke Haienowi jak i wysokie koszty nowej grobli. Jego wiedza fachowa jednak nie ulega wątpliwości, i Hauke przeforsowuje swoje plany. Wyjaśnia on swoje pomysły swej mądrej żonie Elke – wspaniale równouprawniona: Monique Wodtke:

[scena 4:

Całe nadbrzeże chciałbym otoczyć wałami. Byłby to polder o powierzchni ok. 500 ha. Niezbyt duży, ale znacznie powiększyłby też naszą posiadłość. – Aha. A co będzie ze śluzą? – Potrzebne nam będą już wkrótce inna śluza i nowa grobla. – Nie rozumiem Ciebie, Hauke. Czego ty chcesz? – Chcę, żeby całe nabrzeże, które zaczyna się naprzeciwko naszego domu i dalej od nas w kierunku wschodnim, zostało otoczone wałami jako polder stały.]

Również koszty musi jej dokładnie wyjaśnić:

[scenka 5:

A ogromne koszty? Czy o nich myślałeś? – Tak, Elke. To, co z tego wyciągniemy, przekroczy je o wiele; nawet koszty utrzymania starej grobli są tylko małym fragmentem (tego zysku). Sami pracujemy, mamy ponad 40 zaprzęgów w gminie, a  nie brakuje też młodych rąk. Nie chcę, żeby okazało się,  że na nic uczyniłaś mnie wójtem grobelnym. Chcę im pokazać, że naprawdę nim jestem.]

Swoją ambicję Hauke Haien musi również obronić przed rolnikami we wsi. Profil grobli wyjaśnia spokojnie – z anielską cierpliwością: Holger Bessel jako Hauke – i ciągle:

[scenka 6:

Chodzi o akceptację nowej grobli, którą zaproponowałem, która nie stromo jak dotąd, lecz stopniowo przebiegając nachyla się ku morzu. Nowa grobla będzie mimo wysokich przypływów stać 100 lat i setki lat – nie zna Morza Północnego – jaki skutek – bo nie będzie przełamana – nie ma pojęcia – bo jej łagodny spadek ku morzu nie daje punktu natarcia falom. I tak wy i wasze dzieci zyskają pewne tereny.]

Powódź spowodowana sztormem pokaże: nowa grobla jest stabilna, ale stara jest uszkodzona. I w czasie następnej powodzi zapada się część starej grobli, a z nią rodzina Hauke, a na końcu – również on, jeździec na swoim siwym koniu, który później miał się pojawiać jako ostrzeżenie przed wysokimi przypływami:

[scena 7:

To jeszcze nie byłby jego koniec, gdyby odjechał. Wysoko się podniósł, spiął swojego konia ostrogami, zwierzę stanęło dęba; „naprzód” zawołał, jak zawsze zrobił szybki ruch, „Panie Boże, zabierz mnie i oszczędź innych.” – muzyka]

——-

Były to wrażenia z przedstawienia „Jeździec na siwym koniu” według noweli Theodora Storma 11 października w auli teatralnej Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Na zaproszenie katedry filologii germańskiej Uniwersytetu i Olsztyńskiego Stowarzyszenia Mniejszości Niemieckiej wystąpiło w ramach swojego 30 tournee do państw nadbałtyckich Forum Baltikum – Dittchenbühne.
Anna: Und das war die Allensteiner Welle fűr heute, ich wűnsche Ihnen noch einen ruhigen Abend und eine gute Woche.

Die Sendung realisierte fűr Sie und mich Marian Dąbrowski / Szymin Krzysztoń, und Auf Wiederhőren sagt Ihnen Anna Przywoźna. Bis nächste Woche , tschűs!

20.10.2019 (opis do dźwięku)

Allensteiner Welle 20.10.2019

Anna: Serdecznie witam w Allensteiner Welle, w niedzielny wieczór przy mikrofonie dla Państwa Anna Przywoźna. Mam nadzieję, że spędziliście Państwo dobry tydzień, odpoczęliście w weekend i jesteście dzisiaj znowu z nami.

W audycji:

Porozmawiamy z gośćmi uroczystości z okazji wręczenia wyróżnienia „Zasłużony dla Powiatu Kętrzyńskiego” niemieckiemu pisarzowi Arno Surminskiemu
Oraz z doktor Bettiną Bouresh, przewodniczącą Stowarzyszenia im. Lehndorffa o możliwej koncepcji wykorzystania pałacu w Sztynorcie.
Przybliżymy Państwu także sylwetki obojga laureatów Nagrody Nobla w dziedzinie literatury – Olgę Tokarczuk i Petera Handkego.
To wszystko usłyszycie Państwo jak zwykle – po naszych wiadomościach.

Jingle – wiadomości

Zaplanowane na przyszły weekend, 26 października, warsztaty filmowe Związku Stowarzyszeń Niemieckich Warmii i Mazur ZSNWiM oraz Instytutu Stosunków Zagranicznych IfA zostają przesunięte na 16 listopada. Termin zgłoszeń na nie upływa 4 listopada. Dotyczą one młodych ludzi w wieku od 16 do 30 lat, którzy chcieliby zająć się tematem ojczyzny i tożsamości. Bazą poszukiwania odpowiedzi jest film „Heimat ist kein Ort”, który zostanie pokazany w języku niemieckim bez napisów. Udział jest bezpłatny, organizatorzy zapewniają zwrot kosztów podróży i obiad w ramach warsztatów. Więcej informacji w ZSNWiM pod numerem telefonu 89 523 56 80.

***

W dawnej zajezdni trolejbusowej w nowej części Muzeum Nowoczesności Miejskiego Ośrodka Kultury w Olsztynie 24 października od godziny 18.00 tematem będzie dzielnica Jakubowo. Rafał Bętkowski opowie o początkach tej części miasta, która przez wiele lat wraz z lasem miejskim była najważniejszym miejscem odpoczynku olsztynian, oraz o jej rozwoju w miarę upływu czasu. Wstęp wolny.

***

W przyszłym tygodniu kończy się czas letni 2019. Zegarki przestawiamy znowu na czas normalny, to znaczy o godzinę do tyłu.

****

Katolicka msza w języku niemieckim odprawiona zostanie w przyszłym tygodniu w niedzielę, 27 października, o godzinie 10.00 w Olsztnie – Jarotach. Kanonik Andre Schmeier serdecznie zaprasza.

2019-10-20 Arno Surminski 2

Od dziesięcioleci urodzony w Jegławkach koło Kętrzyna niemiecki pisarz Arno Surminski pisze książki, których większość rozgrywa się na tle jego regionu rodzinnego. Niedawno obchodził on swoje 85 urodziny. 7 października uhonorowano go wyróżnieniem „zasłużony dla powiatu kętrzyńskiego”. W naszej drugiej relacji na ten temat chcemy porozmawiać jeszcze z innymi gośćmi uroczystości:

——-

Na uroczystość, w ramach której Arno Surminski dostał wyróżnienie „Zasłużony dla Powiatu Kętrzyńskiego”, przyjechało również kilka postaci z regionu i spoza niego. Jedną z nich był wojewoda Warmii i Mazur Artur Chojecki, który w swojej przemowie odniósł się do historii polsko-niemieckiego porozumienia. Wielkie wydarzenia, takie jak list polskich do niemieckich biskupów czy wydarzenia 30 lat temu w Krzyżowej, byłyby jego zdaniem tylko ramą, gdyby nie osoby takie jak Arno Surminski:

[Artur Chojecki – wypowiedź w języku polskim]

Profesor Andrzej Szmit, kierownik wydziału humanistycznego Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, wspomniał – obok zasług Arno Surminskiego – również jego 85 urodziny w sierpniu:

[Andrzej Szmit – wypowiedź w języku polskim]

Niemieccy dyplomaci w Polsce były reprezentowani w Kętrzynie na uroczystości ku czci Arno Surminskiego nawet podwójne. Friedrun Keltsch-Rączka reprezentowała Konsulat Generalny w Gdańsku, Harald Kobsa ambasadę w Warszawie. Był on jednak nie tylko obecny jako przedstawiciel ambasady, lecz również dlatego, że zna Arno Surminski już bardzo długo:

[Harald Kobsa – wypowiedź w języku polskim]

O tym przypominał sobie Arno Surminski widocznie tak samo, jak o kolejnym spotkaniu, o którym Harald Kobsa następnie opowiedział:

[Harald Kobsa – wypowiedź w języku polskim]

Lecz Harald Kobsa nie tylko w kwestiach języka i jego książek miał do czynienia z Arno Surminskim. Również w pracy w ambasadzie w Warszawie z powodu wielkich honorów pojawiło sie nazwisko Arno Surminskiego. Ogólnie rzecz biorąc po prostu musiał, jak powiedział, pojechać do Kętrzyna:

[Harald Kobsa – wypowiedź w języku polskim]

Punkty styczne w celach działalności między Arno Surminskim i Stowarzyszeniem im Arno Holza dla porozumienia polsko-niemieckiego w Kętrzynie stwierdził jego przewodniczący Stanisław Tarasewicz. Nieprzypadkowo Stowarzyszenie wraz z biskupem ewangelickim Pawłem Hause wnioskowało o wyróżnienie w powiecie kętrzyńskim:

[Stanisław Tarasewicz – wypowiedź w języku polskim]

Również z tego powodu wyróżnienie dla Arno Surminskiego jest szczególnym momentem dla Stowarzyszenia im. Arno Holza, jak mówi Stanisław Tarasewicz:

[Stanisław Tarasewicz – wypowiedź w języku polskim]

——-

Była to druga część relacji dotyczącej uhonorowania niemieckiego pisarza Arno Surminskiego wyróżnieniem „Zasłużony dla Powiatu Kętrzyńskiego”. Nadane zostało mu ono 7 października w Bibliotece Miejskiej w Kętrzynie w byłej loży masońskiej.

2019-10-20 Bettina Bouresh

Jest jednym z najważniejszych budynków historycznych na Mazurach i ma wielkie symboliczne znaczenie – pałac w Sztynorcie. W tym roku przeznaczono na niego duże środki finansowe pochodzące z niemieckiego jak i z polskiego rządu. Podczas trzeciej edycji festiwalu sztynorckiego w sierpniu gościem była również doktor Bettina Bouresh. Od półtora roku jest ona przewodniczącą stowarzyszenia im. Lehndorff´a. Zapytaliśmy ją o możliwą koncepcję wykorzystania pałacu w Sztynorcie. Usłyszycie Państwo teraz drugą część rozmowy:

——-

Nadal chodzi o koncepcję wykorzystania pałacu w Sztynorcie. Jeśli chodzi o centralną barokową część była mowa o sali na uroczystości, a na pierwszym piętrze o muzeum. Jak wyglądają propozycje dla innych części budynku?

[Bettina Bouresch:

Idziemy dalej do skrzydła zachodniego. Jest to skrzydło, w którym kiedyś mieszkał Ribbentrop. Tam mamy na dole w wieży piękne pomieszczenie z dwoma sklepieniami z XVIII wieku…]

Jeśli chodzi o to pomieszczenie, to jeden z gości festiwalu w sierpniu wspomniał, że znalazł u siebie elementy sztukatury jako wzór dla restauratorów. Brzmi to wszystko, jakby było to pomieszczenie na kawiarnię przy muzeum. Jak można byłoby utrzymać ją i salę na imprezy?

[Bettina Bouresch:

Moglibyśmy sobie wyobrazić, że wybuduje się tam profesjonalną kuchnię przemysłową, gdzieś w skrzydle zachodnim, bo jest tam miejsce na nią, aby móc wykorzystywać te sale na festyny, organizować większe imprezy. To byłoby również interesujące ekonomicznie jako źródło dochodów. Na pierwszym piętrze skrzydła zachodniego moglibyśmy sobie wyobrazić, życzylibyśmy sobie tego jako Stowarzyszenie im. Lehndorff´a, akademię rozwoju regionalnego, gdzie można będzie zaprosić naukowców, stypendystów, którzy z kolei zadbają o to, żeby odbywały się tam konferencje, gdzie pracuje się nad naukowymi tematami, które są tu w jakimś kontekście interesujące. Tu na pewno chodzi o wsparcie publiczne, ale mogłabym sobie wyobrazić, że mamy tam dobre perspektywy.]

Która część budynku jeszcze jest w planie wykorzystania?

[Bettina Bouresch:

Wtedy jeszcze mamy tzw. skrzydło wschodnie; to jest część budynku, która wygląda z zewnątrz najlepiej, gdzie najpierw będzie centrum informacji. W tym domu istnieje z perspektywy konserwatorów zabytków na pewno najmniej z substancji historycznej; tam były już częste przebudowy, również Tiga próbowała wybudować tam hotel; więc już nie ma tam dużo starej substancji. To znaczy, że tu można sobie wymyśleć coś całkiem nowego. Są tam różne pomysły, aby czerpać z tego jakiś zysk ekonomiczny.]

A propos ekonomii: wykorzystanie pałacu musi oczywiście być jako całość ekonomiczne. Mimo to pytanie: gdzie leży główny punkt ciężkości Stowarzyszenia im. Lehndoff´a?

[Bettina Bouresch:

Stowarzyszenie im. Lehndorff´a właśnie widzi dla siebie główny punkt ciężkości przede wszystkim i również długoterminowo w użytkowaniu na rzecz różnych dziedzin kultury, oświaty i nauki, i będzie wspierać inicjatywy czy inicjować projekty w tym kierunku.]

Jeżeli chodzi o oświatę, zmarły profesor Gottfried Kiesow z Niemiecko-Polskiej Fundacji na Rzecz Pielęgnacji Kultury i Ochrony Zabytków zaproponował jakiś czas temu rodzaj strzechy budowlanej do wspierania lokalnego rzemiosła, zwłaszcza w dziedzinie pielęgnacji zabytków. Czy pomysł ten jest jeszcze aktualny?

[Bettina Bouresch:

Aktualnie – nie powiedziałabym. Był wtedy ten pomysł, ale już w tym czasie była dyskusja, czy pałac w tej formie jest odpowiednim miejscem do kształcenia rzemieślników. Są takie przykłady w Niemczech, rzeczywiście, ale jakimś sposobem ten pomysł spełzł na niczym. W ramach tej akademii instalować coś takiego, np. kursy w tym kierunku – dlaczego nie? Myślę również, że są w Polsce rzemiosła, które można w to włączyć. Więc pomysł nie jest zapomniany, ale w aktualnej dyskusji nie jest przynajmniej na pierwszym planie.]

——-

Była to doktor Bettina Bouresh, przewodnicząca Stowarzyszenia im. Lehndorff´a, w rozmowie z nami. Tematem była możliwa koncepcja wykorzystania pałacu w Sztynorcie.

2019-10-20 Nagroda Nobla Literatura

10 października 2019 roku był ważnym dniem dla czytelników polskojęzycznej i niemieckojęzycznej literatury w równej mierze. Jest to związane z trzema osobami, które chcemy krótko przedstawić.

Pierwsza z nich to Alfred Bernhard Nobel, szwedzki chemik i wynalazca – m.in. dynamitu, który żył w XIX wieku. Krótko przed śmiercią spisał testament dotyczący jego majątku, liczącego ok. 31 milionów szwedzkich koron. Są rozpisane w nim nagrody dla osoby, która – cytat – „w minionym roku przyniosła ludzkości największą korzyść” – koniec cytatu – a mianowicie w dziedzinach fizyki, chemii, medycyny, literatury i pokoju. 10 października szwedzka akademia ogłosiła laureatów za rok 2019, w dziedzinie literatury również za ubiegły roku 2018, bo wtedy z powodu kilku skandali i wykroczeń członków jury nie przyznano nagrody.

Noblistką w dziedzinie literatury za 2018 rok została więc dopiero teraz Olga Tokarczuk. W uzasadnieniu czytamy, że nagrodę przyznano jej – cytat – „za wyobraźnię narracyjną, która z encyklopedyczną pasją reprezentuje przekraczanie granic jako formę życia“ – koniec cytatu. Wiąże się to szczególnie z „Księgami Jakubowymi”, które w oryginale wydano w 2014r., a w tłumaczeniu niemieckim w tym roku.

Olga Tokarczuk urodziła się w 1962r. w Sulechowie koło Zielonej Góry, studiowała psychologię w Warszawie i pracowała jako terapeutka w Wałbrzychu. Od 1998r. mieszka w malej wsi niedaleko Nowej Rudy. Jej trzecia powieść „Prawiek i inne czasy” była jej pierwszym sukcesem, została przetłumaczona na kilka języków, m.in. na niemiecki, i przyniosła jej w 1997r. nagrodę publiczności NIKE. Również większość jej następnych książek jest dostępna w języku niemieckim. Dostała też nagrody literackie w Niemczech, jak Nagrodę Literacką w Uznam czy Nagrodę Mostu w Zgorzelcu. Teraz awansowała do tej samej rangi co Czeslaw Milosz, Günter Grass czy Wisława Szymborska.

To samo ważne jest dla austriackiego pisarza Peter Handkego, który został wyróżniony przez komitet Nagrody Nobla nagrodą za aktualny roku 2019. Lista jego dotychczasowych nagród, jak i ta jego dzieł, jest wyraźnie dłużej niż u Olgi Tokarczuk – jest przecież 20 lat starszy. Znany stał się w 1966r. za sprawą sztuki „Publiczność zwymyślana“, a w 1970 roku za sprawą książki „Strach bramkarza przed jedenastką“, i zyskał w kolejnych latach tytuł swoistego enfant terrible. W latach 90. zaangażował się w czasie wojny w Jugosławii po stronie serbskiej a później Slobodana Milosevića, co przynosi mu do dzisiaj i znowu teraz na skutek Nagrody Nobla zarzuty

bagatelizowania serbskich przestępstw wojennych. Nagrodę otrzymał teraz – cytat – „za wpływowe dzieła, które językowym bogactwem pomysłów wybada peryferie i specyficzność ludzkich doświadczeń” – koniec cytatu. Spór o jego dzieło i jego osobę będzie więc kontynuowany z nowej perspektywy.

Anna: I to była Allensteiner Welle na dzisiaj, życzę Państwu jeszcze spokojnego wieczoru i dobrego tygodnia.

Audycję realizował dla Państwa i dla mnie Marian Dąbrowski, a do usłyszenia za tydzień mówi Państwu Anna Przywoźna. (aprz/ad)

13.10.2019 (opis do dźwięku)

Allensteiner Welle 13.10.2019

Anna: Serdecznie witam w Allensteiner Welle, w połowie października przy mikrofonie dla Państwa Anna Przywoźna. Mam nadzieję, że spędziliści Państwo dobry tydzień, odpoczęliście w weekend i jesteście dzisiaj znowu z nami.

W audycji:

Przedstawimy relację z wręczenia odznaczenia „Zasłużony dla Powiatu Kętrzyńskiego“ Arno Surminskiemu.
Poza tym porozmawiamy z doktor Bettiną Bouresh, przewodnicząca Stowarzyszenia im. Lehndorffa, na temat perspektywy wykorzystania pałacu w Sztynorcie
Oraz jeszcze raz z Marcelem Kruegerem, pisarzem miejskim w Olsztynie, na temat czasu, który spędził w tym mieście.
To wszystko usłyszycie Państwo jak zwykle – po naszych wiadomościach.

Jingle – Wiadomości

Związek Stowarzyszeń Niemieckich Warmii i Mazur ZSNWiM organizuje wraz z Instytutem Stosunków Zagranicznych IfA warsztaty filmowe. Tematami będą: ojczyzna, uczucie przywiązania i przynależności do ojczyzny, a z drugiej strony – stereotypy między Polakami i Niemcami. Bazą warsztatów będzie film „Heimat ist kein Ort“, który porusza dokładnie te pytania. Film pokazany zostanie bez napisów, a po obejrzeniu ma nastąpić jego omówienie. Data warsztatów to sobota, 26 października od godziny 11.00 do 17.00, miejscem jest siedziba ZSNWiM przy ulicy Kopernika 13 w Olsztynie. Wiek uczestników warsztatów: 16 do 30 lat, zgłaszać można się do 14 października. Przewidziany jest zwrot kosztów podróży.

****

Podczas cyklu „Wymierające zawody“ Miejski Ośrodek Kultury w Olsztynie zaprasza w sobotę, 19 października o godzinie 16.00, do swojej siedziby przy ulicy Dąbrowszczaków 3, na spotkanie z gorseciarzem. Zwiedzający będą mogli przyglądać mu się podczas pracy. Wstęp wolny.

****

Katolickie msze w języku niemieckim w tym tygodniu nie zostaną odprawione. Kanonik Andre Schmeier zaprasza ponownie na mszę 27 października.

2019-10-13 Arno Surminski

Już od dziesięcioleci urodzony w Jegławkach koło Kętrzyna niemiecki pisarz Arno Surminski pisze książki, z których większość za tło ma jego region rodzinny. Niedawno pisarz obchodził swoje 85 urodziny. Teraz uhonorowano go wyróżnieniem „Zasłużony dla Powiatu Kętrzyńskiego”. Oto nasze wrażenia z aktu nadania tego tytułu 7 października w Kętrzynie w Bibliotece Miejskiej w byłej loży masońskiej miasta:

——-

Uroczystość ku czci Arno Surminskiego w budynku loży w Kętrzynie poprowadził dyrektor Biblioteki Miejskiej Witold Gagacki. Przypominał on, że w osobie pisarza do miasta przyjechał długo oczekiwany gość, który ostatni raz był tutaj pięć lat temu. A przy tym dla Arno Surminskiego ważne jest słowo ojczyzna, jak mówił Witold Gagacki:

[Witold Gagacki – wypowiedź w języku polskim]

W 1945 roku Arno Surminski nie miał już w Jäglack bliskich, ale poczynając od tego czasu znalazł tam, w Jegławkach, nowe znajomi. Dlatego od czasu do czasu zagląda tam, również w dniu uhonorowania, ze swoją mówiącą też po polsku żoną Traute, jak wyjaśnił Witold Gagacki:

[Witold Gagacki – wypowiedź w języku polskim]

Po krótkim wykładzie o życiu Surminskiego Gagacki wspomniał krótko o wyróżnieniu województwa warmińsko-mazurskiego osiem lat temu i o nowym wyróżnieniu, które na niego czekało:

[Witold Gagacki – wypowiedź w języku polskim]

Starosta Michał Kochanowski, który w imieniu powiatu kętrzyńskiego nadał wyróżnienie „Zasłużony dla Powiatu Kętrzyńskiego”, opowiedział o procedurach przyznania wyróżnienia:

[Michał Kochanowski – wypowiedź w języku polskim]

Następnie przewodnicząca rady powiatu Urszula Baraniecka odczytała dyplom uhonorowania dla Arno Surminskiego przed wręczeniem odznaki i statuetki:

[Urszula Baraniecka – wypowiedź w języku polskim]

Arno Surminski cieszył się w swojej mowie dziękczynnej przede wszystkim przyjaciółmi i znajomymi z Kętrzyna i okolicy, którym mimo warunków utrudniających przybycie udało się być na uroczystości i następującym po niej spotkaniu autorskim:

[Arno Surminski:

Drodzy przyjaciele, słyszałem, że jest tu tak dużo gości honorowych, że nie mogę ich wymienić pojedynczo, bo wtedy zajmowalibyśmy się tym jeszcze za godzinę. Dlatego ograniczę się do tego, że ich nie wymienię, lecz tylko powiem, że szczególnie cieszyłem się, że kilka osób dzisiaj przyjechało, na które nie liczyłem. Nie liczyłem, bo są starzy, chorzy, niepełnosprawni, a mimo to przyjechali, a to uważam za wspaniale. Tu i tam siedzą, kilku więcej jest w sali.]

Potem mówił o swoich wizytach w mieście i ich różnych charakterach:

[Arno Surminski:

Już wiele razy byłem w Kętrzynie; jako dziecko dwa razy: w 1942r., kiedy wujek był w szpitalu i go odwiedziliśmy, a następny pobyt był w grudniu 1945r., rozdział z książki Jokehnen będę Państwu później czytał. Obie te wizyty nie były zbyt przyjemne, był to przecież czas, kiedy my dzieci baliśmy się psów i kolei. Wizyty później stawały się coraz bardziej przyjemne, bo miałem poczucie, że jestem tu mile widziany, że Kętrzynianie i ludzie z okolicy uważali mnie za jednego ze swoich, który przez pomyłkę historii został rzucony gdzieś w świat.]

Jest dumny z tego, dzięki swoim książkom mógł rozpowszechnić wiedzę o regionie, w którym się urodził i gdzie spędził dzieciństwo:

[Arno Surminski:

Napisałem ponad 30 książek, w których krajobraz ten tutejszy bardzo często występuje. To wiąże się z tym, że umiem napisać porządne książki tylko o regionach, które znam, które już widziałem; a te regiony tutaj przecież widziałem. W ten sposób wszystkie wsie okolic i samo miasto Kętrzyn wpisały się do historii literatury. Mam zamiar, jeszcze często przyjeżdżać do Kętrzyna, jeśli zdrowie to pozwoli, i chciałbym wszystkich znowu zobaczyć. Dziękuję bardzo.]

——-

Była to relacja z uhonorowania niemieckiego pisarza Arno Surminskiego wyróżnieniem „Zasłużony dla Powiatu Kętrzyńskiego”. Odznaczenie to nadane zostało mu 7 października w Bibliotece Miejskiej w Kętrzynie w byłej loży masońskiej miasta. Więcej wypowiedzi na temat Arno Surminskiego usłyszą Państwo w kolejnej audycji.

2019-10-13 Bettina Bouresh

Jest jednym z najważniejszych budynków historycznych na Mazurach i ma wielkie symboliczne znaczenie – pałac w Sztynorcie. W tym roku przyznane były dla niego duże środki finansowe od niemieckiego jak i od polskiego rządu. Podczas trzeciej edycji festiwalu sztynorckiego w sierpniu gościem była również doktor Bettina Bouresh. Od półtora roku jest ona przewodniczącą Stowarzyszenia im. Lehndorff´a. Zapytaliśmy ją o możliwą koncepcję wykorzystania dla pałacu w Sztynorcie. Usłyszą Państwo teraz pierwszą część rozmowy:

——-

Od półtora roku jest Pani przewodniczącą Stowarzyszenia im. Lehndorff´a. Co robi stowarzyszenie? Co jest jego zadaniem?

[Bettina Bouresch:

Stowarzyszenie im. Lehndorff´a jest w gruncie rzeczy klasycznym stowarzyszeniem wspierającym dla właścicieli pałacu w Sztynorcie, którym jest Fundacja Polsko-Niemiecka na Rzecz Pielęgnacji Kultury i Ochrony Zabytków razem z niemiecko-polską fundacją o tej samej nazwie, co jest potrzebne z powodu działalności w obu państwach. Są one właścicielami pałacu. My jako Stowarzyszenie im. Lehndorff´a próbujemy wspierać słowem i czynem, sieciami kontaktów i pieniędzmi, co po prostu robi stowarzyszenie wspierające, proces ratowania i ożywienia pałacu w Sztynorcie.]

Dla pałacu w Sztynorcie przeznaczona była w tym roku duża suma pieniędzy z Niemiec na dalsze działania zabezpieczające na budynku. Jakie środki można było poza tym pozyskać?

[Bettina Bouresch:

Nie był to tylko zastrzyk finansowy z Niemiec, z federalnego ministerstwa kultury, lecz – co uważam za bardzo ważne – nasza restauratorka Barbara Nowak bardzo się z to zaangażowała, ona już od lat bardzo intensywnie opiekuje się polichromią, namalowanymi deskami; udało jej się ze wsparciem odpowiedzialnego konserwatora zabytków w Olsztynie, pana Bartona, pozyskać ok. 150.00 Złoty z warszawskiego ministerstwa kultury. Pani Nowak teraz w lecie tam również pracuje, bada i konserwuje belki celem ratowania tego, co jeszcze istnieje, tzn. chodzi teraz jeszcze nie o restaurowanie, lecz o zachowanie – a pieniądze na to pochodzą z Warszawy. A dodatkowo jeszcze mamy pieniądze – małą sumę – również z federalnego ministerstwa kultury na centrum informacyjne.]

Czy da się przewidzieć, kiedy pierwsza część pałacu w Sztynorcie będzie do wykorzystania?

[Bettina Bouresch:

W prawym skrzydle budynku, które wygląda raczej na nowe, do końca roku konstrukcyjne gotowe będą dwa pokoje. Do nich mamy dostać wystawę, a chcemy otworzyć ją na otwarcie kolejnego sezonu. To będzie wystawa dla zwiedzających, którzy – jak w tym roku mogliśmy stwierdzić – przyjadą w setkach, wszyscy interesują się Sztynortem, co to jest, i zawsze pytają o to samo. Środki na to, że możemy to zrobić, mamy właśnie z Niemiec, że otworzymy ten pokój, również. Jak to będzie w przyszłości praktykowane, czy i w jakiej formie gmina będzie partycypować w kosztach, zobaczymy, ale to jest związane z szeregiem innych pytań dotyczących przyszłości. Mogę teraz już powiedzieć, że spotkaliśmy się z nowo wybranym burmistrzem Węgorzewa już wiosną, było to bardzo dobre spotkanie, otrzymujemy duże wsparcie ze strony gminy, czy też obiecano nam je, a my wychodzimy z założenia, że będą nam pomagać, jeżeli chodzi o wsparcie prasy i biura turystyki. Myślę, że i gmina interesuje się tym, że rozwija się coś w Sztynorcie.]

Czy są już propozycje wykorzystania w przyszłości pałacu w Sztynorcie?

[Bettina Bouresch:

Oczywiście istnieje od 10 lat wciąż w różnych formach pojawiająca się dyskusja o nowym wykorzystaniu, bo to jest rzecz istotna, z nią jeszcze nie skończyliśmy. Stowarzyszenie im. Lehndorff´a miało w tym roku pierwszy raz publiczne roczne zebranie członków w Berlinie na miejscu pamięci oporu niemieckiego, aby tym sposobem wskazać na Heinricha von Lehndorffa i związek Sztynortu z 20 lipca. Na tym zebraniu z ok. 70, 80 uczestników przygotowaliśmy propozycję, jako Stowarzyszenie im Lehndorff´a, co my moglibyśmy sobie wyobrazić jako wykorzystanie. To oczywiście trzeba przedyskutować i omówić ze wszystkimi możliwymi stronami.]

O jakich propozycjach już konkretnie się mówi?

[Bettina Bouresch:

Moglibyśmy sobie wyobrazić – a to konsensus, jaki już wcześniej mieliśmy – że tzw. barokowa zabudowa centralna, sień i wejście, zostawia się po prostu otwartą. Widzimy teraz, że to wielka atrakcja dla bardzo wielu osób, że po prostu mogą tam wejść, oglądać to i uzyskać informacje na temat budynku. Po drugie, że można przejść czy co przynajmniej zajrzeć do wcześniejszych sal w kierunku ogrodów, że je się tak remontuje, że można w nich obchodzić imprezy, że wzniesie się na pierwszym piętrze muzeum czy miejsce dokumentacji. Mamy historię z inwentarzem, współpracujemy ściśle z Muzeum Krajowym Prus Wschodnich w Lüneburgu, jedynym muzeum historii wschodniopruskiej. A moglibyśmy sobie wyobrazić, że będzie współpraca z na pewno odpowiedzialnym muzeum w kraju w zamku w Olsztynie, że stworzymy grupę ekspertów z współpracowników muzeów z Polski i z Niemiec, aby pomyśleć o koncepcji takiego muzeum. Jest dla nas bardzo, bardzo ważne, żeby każdy krok, który zrobimy, odbywał się razem, polsko-niemiecko.]

——-

Była to doktor Bettina Bouresh, przewodnicząca Stowarzyszenia im. Lehndorff´a, w rozmowie z nami. Tematem była możliwa koncepcja wykorzystania pałacu w Sztynorcie. Drugą część rozmowy usłyszą Państwo w kolejnej audycji.

2019-10-13 Marcel Krueger 3

W tym roku Niemieckie Forum Europy Wschodniej w Poczdamie wysłało w ramach swojego programu „Pisarz miejski” takiego pisarza do Olsztyna. Wybrany został żyjący w Irlandii autor, dziennikarz i tłumacz Marcel Krueger. Jego pobyt teraz po pięciu miesiącach zakończył się. Spójrzmy z nim wstecz, oto trzecia część rozmowy:

——-

Czy był Pan tylko w Olsztynie, czy również podróżował po regionie?

[Marcel Krueger:

Oczywiście spróbowałem wyjechać z miasta i „zapracować” na Warmię, Mazury i Prusy Wschodnie; miałem przecież dzięki opowieściom mojej babci „twór” wyobraźni, idealne wyobrażenie, i chciałem sprawdzić, czy okaże się jeszcze prawdziwy. Oczywiście było całkiem inaczej, niż myślałem, a z drugiej strony tak samo, jak myślałem. Byłem w Sztynorcie, miałem okazję wygłosić wykład w tym pałacu, w tym świetne zniszczonym i powoli lecz konsekwentnie remontowanym budynku, co było bardo ważne i znaczące dla mnie. Ale miałem też np. całą moją rodzinę z Niemiec tutaj, mówię o moim ojcu, ale był również mój brat z bratanicą i bratankiem, moja matka przyjechała z ojczymem, byli moi teściowie, i ze wszystkimi mogłem spędzić po tygodniu urlopu nad jeziorem na Warmii. Więc miałem ten sposób jeszcze inny kontakt z krajobrazem tutaj i z regionem, to było również bardzo ważne dla mnie.]

Jakie są Pana wrażenia dotyczące Olsztyna i tutejszych ludzi?

[Marcel Krueger:

Na początku, jak też napisałem w blogu, byłem pozytywnie zaskoczony, jak otwarci i uprzejmi są wszyscy tutaj; były to częściowo wrażenia spowodowane wszystkimi tymi oficjalnymi terminami, które miałem w pierwszych dwóch, trzech tygodniach. Ale to trwało przez cały czas – a szczególnie patrząc na region wokół Olsztyna (Warmia i Mazury), gdzie po prostu struktury są całkiem inne, jeżeli chodzi o miejsca pracy czy zaopatrzenie, moje pierwsze wrażenie z Olsztyna potwierdziło się. Naprawdę centrum województwa jest nowoczesnym, miłym, małym miastem w centrum Europy z wszystkimi przyjemnościami i infrastrukturą, które można znaleźć tak samo w Wielkiej Brytanii – może po Brexicie nie za bardzo – w Holandii i w Niemczech, jak i tutaj. Tak po prostu jest. Moje wrażenie jest takie, że Olsztyn jest miastem, gdzie warto żyć, również młodym miastem, a moja intuicja mnie nie myliła, jest miłym miastem w centrum Europy]

Szczególnie w czasie Olsztyńskiego Lata Artystycznego tutaj w centrum wieczorem jest dużo hałasu. Czy to Panu nie przeszkodziło?

[Marcel Krueger:

Pewien czas mieszkałem w Kolonii tuż obok klubu rockowego, tzn. już byłem przyzwyczajony do pewnego hałasu. Czasem słyszałem jedną czy drugą aktywność późno w nocy, szczególnie kiedy panowie pili jedną, dwie wódki czy parę piw, ale to naprawdę nie było źle, bo przez moje mieszkanie tutaj na Starym Mieście byłem bezpośrednio w życiu tu – a to było ważne dla mnie. Ale mam nadzieję, kiedy przyjadę następny raz, że będę mógł mieszkać dłuższy czas poza Starym Miastem. Chciałbym mieszkać tydzień w wielkiej płycie na Jarotach. To by mnie podniecało, żeby zobaczyć, jakie tam są struktury, jak dotrzeć do centrum, jest się tam bliżej lasu itd. itp., bo tu mieszkałem w warunkach uprzywilejowanych.]

Czy jest jakieś przeżycie, które zostanie Panu na pewno w pamięci?

[Marcel Krueger:

To było najbardziej dziwacznie, absurdalne, co przeżyłem. Pojechałem do pomnika bitwy pod Grunwaldem w 1410r., która jest w polskiej historii bardzo, bardzo ważna. Oglądałem pomnik, potem stoiska z mieczami plastykowymi, i wieczorem film „Krzyżacy” z lat 60., myślę, najdroższy kiedyś wyprodukowany komunistyczny film – oglądałem więc 2,5-godzinny, monumentalny film z wieloma ludźmi w rajtuzach i z mieczami. Następnie poszedłem spać tymi obrazami pomnika rycerskiego i rycerzami w rajtuzach, a obudziłem się przez to, że 10 pijanych panów na zewnątrz przed moimi oknami na ulicy Staromiejskiej próbowało pobić się nawzajem, co jednak się nie udało, bo udało im się tylko przytrzymać się za koszulki i potem upadli, bo byli tak pijani. Wtedy miałem myśli na temat wojen, i jak szybko można zranić honor mężczyzn – a potwierdzeniem była rzeczywistość wieczorem na ulicy na Starym Mieście – ten dzień wyrył się mi w pamięci.]

——-

Był to Marcel Krueger, tegoroczny pisarz miejski w ramach programu Niemieckiego Forum Europy Wschodniej, w rozmowie z nami na zakończenie swojego pobytu. Spędził w Olsztynie pięć miesięcy i relacje z pobytu zamieszczał na blogu. Przeczytać mogą je Państwo na stronie www.pisarz-miejski-olsztyn.com

Anna: I to była Allensteiner Welle na dzisiaj, życzę Państwu jeszcze spokojnego wieczoru i dobrego tygodnia. Audycję realizował dla Państwa i dla mnie Szymon Krzysztoń, a do usłyszenia za tydzień mówi Państwu Anna Przywoźna. (aprz/ad)

06.10.2019 (opis do dźwięku)

Allensteiner Welle 06.10.2019

Anna: Serdecznie witam w Allensteiner Welle, w pierwszą niedzielę października przy mikrofonie wita Państwa Anna Przywoźna. Mam nadzieje, że spędziliście Państwo dobry tydzień, odpoczęliście w weekend i jesteście dzisiaj znowu z nami.

W audycji:

–        Porozmawiamy jeszcze raz z Herbertem Monkowskim, honorowym przewodniczącym Stowarzyszenia Byłych Mieszkańców Powiatu Olsztyn na temat infułata Adalberta  Zinka

–        Oraz z Verusem von Plotho, jednym z członków rodziny von Lehndorff, ostatnich właścicieli pałacu w Sztynorcie na temat perspektyw dla tego budynku.

–        Poza tym usłyszycie Państwo drugą część rozmowy z Marcelem Kruegerem, żyjącym w Irlandii autorem, dziennikarzem i tłumaczem, który ostatnie 5 miesięcy spędził w Olsztynie jako pisarz miejski.

To wszystko usłyszą Państwo jak zwykle – po naszych wiadomościach.
Jingle – wiadomości

Od 6 do 13 października odbędzie się w Olsztynie szósta edycja Festiwalu Filmowego WAMA-Filmfestival. Tegoroczne motto brzmi „Teraźniejszość“. Osiem filmów długometrażowych i siedemnaście krótkometrażowych pokazane zostanie od 8 października. Równocześnie odbędzie się wiele warsztatów, między innymi jedne pod hasłem „Echoes“. Podczas tych międzynarodowych warsztatów polska, ukraińska, białoruska  i litewska młodzież ma poznawać dziedzictwo kulturalne regionu i przygotować na ten temat krótkie reportaże filmowe. Dokładniejsze informacje na temat programu znajdziecie Państwo w Internecie.

****

Związek Stowarzyszeń Niemieckich Warmii i Mazur ZSNWiM organizuje wraz z Instytutem Stosunków Zagranicznych IfA warsztaty filmowe. Tematami będą: ojczyzna, uczucie przywiązania i przynależności do ojczyzny, a z drugiej strony – stereotypy między Polakami i Niemcami. Bazą warsztatów będzie film „Heimat ist kein Ort“, który porusza dokładnie te pytania. Film pokazany zostanie bez napisów, a po obejrzeniu ma nastąpić jego omówienie. Data warsztatów to sobota, 26 października od godziny 11.00 do 17.00, miejscem jest siedziba ZSNWiM przy ulicy Kopernika 13 w Olsztynie. Wiek uczestników warsztatów: 16 do 30 lat, zgłaszać można się do 14 października. Przewidziany jest zwrot kosztów podróży.

****

Katolicka msza w języku niemieckim odprawiona zostanie w przyszłym tygodniu w niedzielę, 13 października, o godzinie 14.00 w Kościele Serca Jezusowego w Olsztynie. Kanonik Andre Schmeier serdecznie zaprasza.
2019-09-29  Herbert Monkowski 2

Z okazji 50-lecia śmierci 9 września uhonorowano infułata Adalberta Zinka kamieniem pamiątkowym przy Trakcie Biskupów Warmińskich w Bałdach – relację z tej uroczystości przedstawiliśmy Państwu. Fundatorem kamienia jest Herbert Monkowski, honorowy przewodniczący Stowarzyszenia Byłych Mieszkańców Powiatu Olsztyn, a niegdyś ministrant u księdza Zinka. Rozmawialiśmy z nim o jego motywacji do ufundowania kamienia i o wspomnieniach o księdzu Zinku. Usłyszą Państwo teraz drugą część:

——-

Jaką rolę odegrał ksiądz Adalbert Zink w Pana życiu?

[Herbert Monkowski:

On był wtedy dla mnie w jakiś sposób postacią ojca. Też był w tym wieku i zawsze mówił do mnie „Jungchen” (chłopce), nigdy nie powiedział „Herbert”, nie mógł zapamiętać tego imienia czy nie chciał, nie wiem, „Jungchen” czy później „chłopce” się mu udało. Chodziliśmy jednak również ze świętym sakramentem ołtarzowym do chorych, do umierających czy po prostu tak, i wtedy przeżyłem, zobaczyłem niemało biedy. A za nami stał nieraz grabarz.]

Dlaczego ta rola ojca księdza Zinka była dla Pana tak ważna?

[Herbert Monkowski:

Mieszkałem wtedy w Jarotach i tam nie było dorosłych mężczyzn tzn. w ogóle mężczyzn, nie tylko dorosłych, a jeśli byli, to mieli 60 – ach nie, raczej 70 albo 80 lat, a z nimi już nie było co robić. Ale on był kimś, z kim można było każdego dnia rano rozmawiać – to był bardzo ważne dla mnie. Przede wszystkim, był chrześcijaninem katolickim. Dlaczego to tak podkreślam? Polscy katoliccy chrześcijanie są inni, oni muszą  – jeśli to możliwe – codzienne pójść do konfesjonału. Zink powiedział „Pan Bóg widzi wszystko. Jeżeli wierzysz w to, dużo Ci wybaczy”. I to jest prawda. Możesz zrobić, co chcesz. Można choćby być bardzo świętym, to nikogo nie zmieni, to zostanie. Tak jest.]

Czy Pan ma jeszcze inny przykład na to, jaki był ksiądz Zink? Podczas uroczystości wymienił Pan scenę z jajkami wielkanocnymi…

[Herbert Monkowski:

Powiedział „Co to ma być? Co to jest?” – „Jajka, proszę księdza.” – „Sam to widzę – co tu robią [w zakrystii]?”- „Nie wiem.” – „Zapytaj w kuchni”. Moja matka tam była, było to po prostu tuż za rogiem. Zapytałem „Mamo, co to jest?”- „Nie wiem. Ksiądz powiedział: Wnieść do środka, mają być poświęcone albo coś takiego”. Wróciłem, powiedziałem „Proszę księdza, mają być poświecone.”. Nikt u nas wtedy nie znał oświęcenia jaj. On popatrzył na jajka i mówi: „Kropidło, woda święcona, klękaj, chłopce”. Klęknąłem, a wtedy on: „Panie Boże, na pewno wiesz czego od Ciebie oczekują i od tych jajek (powiem to oddając sens, ale po niemiecku). Zrób, czego od Ciebie oczekują, a ja robię swoje, w imię (do mnie: „znak krzyża”) Ojca i Syna i Ducha Świętego. Teraz dopilnuj, żeby już ich nie było, żeby zniknęły.” Miska była wielka, a zakrystia 30 cm szeroka, nie było jak się minąć. Następnie odebrano jajka i był spokój. I my poszliśmy odwiedzić chorych, to było prawie codziennie. Krótko, ale szybko. I tak też spowiedzi, kiedy kogoś wyspowiadał, jak już mówiłem: „Pan Bóg wybaczy Ci więcej niż myślisz”.]

Mówi się zawsze o księdzu Zinku, że on był wytrwały, nieugięty. Czy był taki z powodu swojego pochodzenia jako Warmiak, czy raczej zależało to od jego osobowości?

[Herbert Monkowski:

To po prostu było u niego wrodzone, a on był uosobieniem spokoju. Nic nie mogło go zdenerwować. Trochę to sobie przywłaszczyłem dzisiaj, bo do czego przydaje się denerwowanie się? Ja zawsze mówię, kiedy obok mnie mam kogoś, kto denerwuje się z powodu czegoś, bo nie funkcjonuje: czy możesz zmienić to denerwując się? Czy możesz to zmienić, poprawić, upiększyć, pogorszyć? Nie możesz, więc nie musisz się denerwować. Przyjdzie, odejdzie i skończy się, a ty możesz przyczynić się do tego twoim zdenerwowaniem, czy nie? Być może zabrałem ze sobą coś od Zinka, mogłoby tak być, mocno przepuszczam, bo w tym wieku dużo się uczy i ja nie było inaczej.]

——-

Był to Herbert Monkowski, honorowy przewodniczący Stowarzyszenia Byłych Mieszkańców Powiatu Olsztyn i fundator kamienia pamiątkowego dla księdza Zinka przy Trakcie Biskupów Warmińskich w Bałdach, w rozmowie z nami. Wywiad powstał podczas odsłonięcia kamienia 9 września.
2019-10-06 Steinort Verus v. Plotho

Jest to jeden z najważniejszych budynków historycznych na Mazurach i ma wielkie symboliczne znaczenie – pałac w Sztynorcie. W tym roku otrzymał duże środki finansowe od niemieckiego jak i od polskiego rządu. Podczas trzeciej edycji festiwalu sztynorckiego w sierpniu gościem był również Verus von Plotho. Należy on do rodziny von Lehndorff, ostatnich niemieckich właścicieli pałacu w Sztynorcie, i jest aktywny w Stowarzyszenie im. Lehndorff´a. Zapytaliśmy go o jego zaangażowanie i perspektywy dla pałacu w Sztynorcie:

——-

Jaka jest Pana osobista rola tutaj w Pałacu w Sztynorcie?

[ VvP: Jestem wnukiem ostatniego właściciela Sztynortu Heinricha von Lehndorff´a i równocześnie od 10 lat aktywny w stowarzyszeniu im. Lehndorff´a Sztynort, które wstawia się na żywą i nową przyszłość dla Sztynortu w Pałacu w Sztynorcie czy dworze w Sztynorcie, a również dla całego bliskiego regionu, wsi Sztynort i otoczenia.]

W tym roku przyszły dla budynku wielkie pieniędzy z Niemiec. Mimo tych i wcześniej wydanych środków nie widać znaczne różnicy na budynku. Dlaczego?

[Verus von Plotho:

Jest to pytanie, które ciągle się powtarza, jak wygląda sytuacja budynku, bo on z zewnątrz naprawdę wygląda strasznie. Co oczywiście nie jest widocznie, prowadzone są działania w celu zabezpieczenia, które przeprowadzaliśmy już od kilku lat wewnątrz budynku. Cały dom, aby podać przykład, stał bowiem pod wodą, mury były pełne wody i podłoże też. Wszystkie podstawowe prace są załatwione, tak że pałac następne 10, 20 lat na pewno zostanie taki, jaki jest; ale jeszcze nie było pieniędzy, aby upiększyć fasadę.]

Jak wykorzystają Państwo te nowe środki?

[Verus von Plotho:

Czekaja na nas dalej następne prace, aby lepiej zabezpieczyć pałac. W ostatnich latach np. ucierpiały również belki, wilgoć jest powracającym problemem. Jest szereg działań, które są potrzebne, rodzaju budowlano – technicznego, aby zabezpieczyć budynek. To wszystko jeszcze jest w zakresie pilne potrzebnego zabezpieczenia, a jeszcze nie w zakresie remontu czy użytkowania.]

Były widoki również na wsparcie finansowe z polskiego ministerstwa kultury na polichromie na sufitach i belkach. Czy to się udało?

[Verus von Plotho:

Decyzja była pozytywna. Rzeczywiście już prowadzone są prace nad belkami, jeżeli chodzi o restaurację i przede wszystkim konserwację. Bo szczególnie te w pałacu są szczególnie narażone poprzez działania budowlane na obciążeniach. Prace muszą być fachowo prowadzone, żeby stan tego naprawdę wspaniałego malarstwa dalej się nie pogorszył.]

Pałac w Sztynorcie nie stoi odizolowany w regionie. Jaka jest rola jego otoczenia? Jak ono się zmieniło?

[Verus von Plotho:

Pałac nie może przetrwać bez jego bezpośredniego otoczenia. To jest marina, to są hotele i restauracje wokół niego tuż w Sztynorcie. W tym punkcie widzimy wyraźne postępy od ubiegłego roku, dzieją się dobre rzeczy, które znowu podnoszą jakość tej miejscowości, która bardzo ucierpiała przez złe zarządzanie w ostatnich dziesięciu latach. Przez to sam pałac bardziej się  ożywi, jest o wiele więcej zwiedzających. Pałac pierwszy raz w tym roku był otwarty i dostępny od maja do końca sezonu, do końca września. Są to małe kroki, ale potrzebne kroki.]

Jak włączą Państwo tutejszych ludzi? Bez nich pałac w Sztynorcie – jak Pan też powiedział – na dłuższą metę nie przetrwa.

[Verus von Plotho:

Bardzo usilnie staramy się o kontakty z lokalnymi władzami, zwłaszcza również z lokalną ludnością. Dr Hannah Wadle np., która organizuje tu festiwal kultury, jest bardzo związana z ludźmi tutaj w Sztynorcie, ale też w regionie; a goście, którzy przyjeżdżają na festiwal, są to w większości lokalni mieszkańcy i obywatele. I to jest ważna cecha naszej pracy tu, że na pewno nie mamy tylko niemieckiego punktu widzenia, jest odwrotnie, trzeba wzmocnić polski.]

——-

Był to Verus von Plotho, członek Stowarzyszenia im. Lehndorff´a i wnuk Heinricha von Lehndorffa, ostatniego właściciela pałacu w Sztynorcie, w rozmowie z nami. Tematem były jego zaangażowanie i perspektywy dla pałacu w Sztynorcie. Więcej o pałacu w Sztynorcie usłyszą Państw w kolejnych audycjach.
2019-10-06  Marcel Krueger 2

W tym roku Niemieckie Forum Europy Wschodniej w Poczdamie wysłało w ramach swojego programu „Pisarz miejski” takiego pisarza do Olsztyna. Wybrany został żyjący w Irlandii autor, dziennikarz i tłumacz Marcel Krueger. Jego pobyt teraz po pięciu miesiącach dobiegł końca. Popatrzmy z nim wstecz. Oto druga część rozmowy:

——-

Pana pobyt jako pisarza miejskiego skończył się. Co teraz Pana czeka?

[Marcel Krueger:

No, dziennikarska i literacka praca oczywiście trwa dalej. W następnym roku wyjdzie moja nowa książka, która w ogóle nie ma nic wspólnego z Polską, Niemcami, Olsztynem czy pisarzem miejskim. Napisałem literacki przewodnik po Islandii, który będzie opublikowany w następnym roku wiosną w języku angielskim. Ale jest jeszcze dużo terminów jako skutek działalności pisarza miejskiego. Np. na początku listopada w Poczdamie odbędzie się premiera filmu dokumentalnego, który nakręciło o mnie Gimnazjum Filmowe w Babelsbergu na początku lipca, premiera będzie 7 listopada w tym gimnazjum. Będzie z tego filmu również wersja z napisami polskimi, a premiera będzie tu w Olsztynie w następnym roku w lutym w Kinie Helios, tylko jeszcze nie mamy dokładnego terminu.]

Czy są jeszcze inne następujące teraz terminy związane ze stypendium jako pisarz miejski?

[Marcel Krueger:

Definitywne. Byłem bardzo zaskoczony, jak wielkie jest zainteresowanie. Widać to również po rodzaju terminów, które dzięki temu dostałem. Są konferencje, zaproszono mnie na konferencję historyków na początku października we Wrocławiu pt. „Z republiki Weimarskiej do narodowego socjalizmu a stosunki wobec Polski” – na pewno nie jestem historykiem albo coś podobnego, ale jest zainteresowanie literackim punktem widzenia na tem temat. Będą też spotkania autorskie w księgarniach. Jest szerokie zainteresowanie pisarzem miejskim i tego nie za bardzo się spodziewałem. Byłem świadomy, że ludzie tutaj w mieście zainteresują się tym, jak jako osoba z zewnątrz widzę ich miasto, ale widocznie również w Niemczech jest zainteresowanie.]

Powiedział Pan, że oczekiwał zainteresowania ludzi tutaj w Olsztynie. Czy było tak duże, jak Pan myślał?

[Marcel Krueger:

Naprawdę dość duże. Ciągle zagadywany byłem na ulicy przez ludzi po angielsku, niemiecku i polsku, którzy mnie poznawali i od razu powoływali się na pewne wpisy w moim blogu. Otrzymałem wiele zainteresowania poprzez komentarze pod wpisami na blogu. A szczerze mówiąc dostałem tak dużo zaproszeń do najbardziej absurdalnych rzeczy – istnieje – niestety zapomniałem nazwę tej wsi – we wsi kolo Olsztyna jest pewien festiwal, który nazywa się „Konkurs rzutu motkiem na telewizor”. Dwa razy w roku zbierają się ludzie, każdy przynosi młot, jest stary telewizor na drewnianym słupie, i na sygnał gwizdka rzuca się młotkiem do tego telewizora. Nie ma nic wspólnego z historią niemiecką czy stypendium pisarza miejskiego, ale ludzie byli tak zainteresowani, aby przyciągnąć mnie tam, żebym to obejrzał, że mam zaproszenia na następne dwa lata. Takie rzeczy również się zadziały, bardzo dobrze mi osobiście to zrobiło, że wiedziałem, że nie chodzi tylko o to, że ludzie pomyślą „Przyjdzie ktoś, kto ma sprefabrykowaną opinię i mówi oczywiście jest to tak i tak”, lecz tak, i cieszy mnie to, że poprzez bloga mogłem zasygnalizować pewną otwartość i ludzie to zaakceptowali; było to dla mnie bardzo dobre i wzruszające.]

Pana blog był dla ludzi tutaj również pisany po polsku. Czy zna Pan język polski?

[Marcel Krueger:

Po polsku umiem zamówić dwa piwa i hot-doga, to dość dobrze funkcjonuje. Mogę zrozumieć polski, ale nigdy w życiu nie odważyłem się, nawet tylko uczestniczyć w rozmowie. Byłem w luksusowej sytuacją, że miałem moją własną polską tłumaczkę, bo Barbara Zapała, która również i ustnie tłumaczy, przełożyła każdy z moich wpisów na polski, była więc tam też możliwość dla ludzi, czytać moje rzeczy po polsku. W magazynie „Variart” Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej również były moje materiały. Jest wydany kwartalnik o sztuce, do którego też zrobiłem wywiad, będą jeszcze materiały ode mnie w następnych numerach. Więc również miałem „polski” dostęp do ludzi, którego jednak nie miałbym bez mojej tłumaczki Barbary Sapały.]

——-

Był to Marcel Krueger, tegoroczny pisarz miejski w ramach programu Niemieckiego Forum Europy Wschodniej, w rozmowie z nami na zakończenie swojego pobytu. Spędził w Olsztynie pięć miesięcy i relacje z pobytu publikował na swoim blogu. Jeszcze więcej o Marcelu Kruegerze usłyszą Państwo w kolejnej audycji.
Jingle – Wunschkonzert

W pierwszą niedzielę miesiąca jak zwykle spoglądamy na jubilatów z miesiąca poprzedniego w mniejszości niemieckiej na Warmii i Mazurach. Dzisiaj są to jubilaci z września 2019 roku:

Nidzickie Stowarzyszenie mogło pogratulować sześciu swoim członkom. Od 20 i 21 września Elżbieta Jasińska i Maria Granica maja już po 81 lat.

W Stowarzyszeniu Mniejszości Niemieckiej w Kętrzynie zanotowano cztery jubilatki, między innymi Hildę Ołdziejewską z już 95 latami.

W Ełku w Stowarzyszeniu Mniejszości Niemieckiej „Masuren“ cieszyć się mógł jeden jubilat. Michael Wesolowski od 29 września spoglądać może wstecz na swoje 87 wiosen.

Stowarzyszenie Niemieckie „Rosch“ w Piszu miało na swojej liście sześciu jubilatów. Szczególnie podkreślić chcielibyśmy Hiltrudę Romanowską z 87 latami i Irmgard Malinowska z – uwaga – 100 latami.

Stowarzyszenie Mniejszości Niemieckiej “Warmia” w Lidzbarku Warmińskim pogratulować mogło pięciu, a Stowarzyszenie Niemieckie „Natangen“ w Górowie Iławeckim sześciu osobom, które świętowały wkroczenie w nowy rok życia. W Lidzbarku Brygida Grys, a w Górowie Irena Matuszewska mogą spoglądać każda na swoje 83 lata.

Stowarzyszenie Mniejszości Niemieckiej „Tannen“ z Ostródy przesłało nam zestawienie z sześcioma jubilatami. Erich Weyer skończył tam 79, Hannelore Grafentin 78 a Marianna Makrocka – 76 lat.

W Stowarzyszeniu „Joachim Schulz“ w Pasłęku Irena Buńko 3 września, a Ingrid Lick  24 września skończyły po 78, a  Barbara Cyrankiewicz 21 września – 55 lat.

My z Allensteiner Welle gratulujemy Państwu oraz wszystkim niewymienionym jubilatom, życzymy wszystkiego najlepszego i mamy dla Państwa piosenkę „Sonnu und du” Udo Juergensa.

Anna: I to była Allensteiner Welle na dzisiaj, życzę Państwu jeszcze spokojnego wieczoru i dobrego tygodnia. Audycję realizował dal Państwa i dla mnie Szymon Krzysztoń, a do usłyszenia za tydzień mówi Państwu Anna Przywoźna.

(aw/łw)

29.09.2019 (opis do dźwięku)

Anna: Serdecznie witam w Allensteiner Welle, w ostatnią niedzielę września przy mikrofonie dla Państwa Anna Przywoźna. Mam nadzieję, że spędziliście Państwo dobry tydzień, odpoczęliście w weekend i jesteście dzisiaj znowu z nami.

W audycji:

Z okazji odsłonięcia kamienia pamiątkowego dla infułata Adalberta Zinka przy Trakcie Biskupów Warmińskich w Bałdach porozmawiamy dzisiaj z Henrykiem Hochem, przewodniczącym Związku Stowarzyszeń Niemieckich Warmii i Mazur i jedynym żyjącym jeszcze krewnym Zinka w regionie, oraz z z fundatorem tego kamienia Herbertem Monkowskim, honorowym przewodniczącym Związku Byłych Mieszkańców Powiatu Olsztyn, a dawniej ministrantem u księdza Zinka.

Spojrzymy także wstecz na 5 miesięcy pisarza miejskiego w Olsztynie Marcela Krügera. Krüger jest żyjącym w Irlandii autorem, dziennikarzem i tłumaczem, który relacje ze swojego pobytu publikował na blogu.

To wszystko usłyszycie Państwo jak zwykle – po naszych wiadomościach.

Jingle – wiadomości

Konsulat Generalny Republiki Federalnej Niemiec w Gdańsku zaprasza 3 października na uroczystość z okazji Dnia Zjednoczenia Niemiec. Do Polskiej Filharmonii Bałtyckiej w Gdańsku. Początek uroczystości jest o godzinie 18.00, od godziny 20.00 odbędzie się przyjęcie. Głównym tematem jest upadek Muru Berlińskiego 30 lat temu. Jako gości honorowi oczekiwani są minister gospodarki Nadrenii – Westfalii Andreas Pinkwart oraz prezydent Lech Wałęsa. Zagra kwartet smyczkowy Beethoven Orchesters Bonn.

****

5 października Związek Niemieckich Stowarzyszeń Socjalno – Kulturalnych wraz z partnerami organizuje Drugi JugendFestivalMłodych. Miejscem spotkania jest Centrum Wystawowo-Kongresowe przy ulicy Wrocławskiej 158 w Opolu, początek o godzinie 12.00. Zaproszona jest młodzież ze stowarzyszeń mniejszości niemieckiej w całej Polsce oraz inni zainteresowani językiem i kulturą niemiecką. Na uczestników czeka różnorodny program z warsztatami i koncertem grupy Treptow z Berlina. Zakończenie zaplanowane jest około północy.

****

Od 3 do 6 października Fundacja Borussia w Olsztynie organizuje tegoroczny Festiwal Mendelsohna. Między innymi podczas uroczystego otwarcia 3 października o godzinie 17.00 odbędzie się spotkanie autorskie z Haliną Birenbaum i jej książką „To nie deszcz, to ludzie“. 4 października w XII. Liceum Ogólnokształcącym odbędą się warsztaty dla uczniów na temat „Prawa człowieka”. A 5 października po południu dwa wykłady na temat Berlina w czasach Mendelsohna. Koncerty, wystawy i seminaria uzupełnią program. Przegląd znajdziecie Państwo na stronie Borussi na Facebooku.

****

Pod hasłem „Moto-Cykl“ 1 października od godziny 17.00 fani motocykli będą mieli w Muzeum Nowoczesności Miejskiego Ośrodka Kultury w Olsztynie wyjątkowa okazję: w pierwszej wielkoformatowej wystawie w dawnej zajezdni tramwajowej pokazany zostanie mały fragment dawnego zbioru motocykli Bogdana Romanowskiego, między innymi belgijska maszyna z początku XX wieku

****

Katolickie msze w języku niemieckim odprawione zostaną w przyszłym tygodniu w niedzielę, 6 października o godzinie 10.00 w Olsztynie – Jarotach oraz o godzinie 15.00 w klasztorze katarzynek w Lidzbarku Warmińskim. Kanonik Andre Schmeier serdecznie zaprasza.

2019-09-29 Henryk Hoch

Z okazji 50-lecia śmierci 9 września uhonorowano infułata Adalbert Zink kamieniem pamiątkowym przy Trakcie Biskupów Warmińskich w Bałdach – przedstawiliśmy Państwu relację na ten temat. Wśród gości był również Henryk Hoch, przewodniczący Związku Stowarzyszeń Niemieckich Warmii i Mazur. Jest on ostatnim żyjącym jeszcze krewnym Zinka w regionie. Rozmawialiśmy z nim dla Państwa:

——-

Jaki jest stopień Pana pokrewieństwa z infułatem Adalbertem Zinkiem? Gdzie Pan go poznał?

[Henryk Hoch:

Moja babcia Otylia była siostrą Augusty. Augusta była matką Zinka. Albo inaczej: ksiądz Zink i mój ojciec byli kuzynami, więc jest moim wujkiem. Infułata Zinka poznałem mając około 14, 15, 16 lat. Jeździliśmy zawsze do Gietrzwałdu na odpust. Jeszcze były te stare wagony, to nawet staliśmy na schodach. Wszystko było zajęte, dzisiaj to jest inaczej, mamy samochody.]

Jakie znaczenie miało odsłonięcie kamienia pamiątkowego dla księdza Zinka tu w Bałdach i dlaczego?

[Henryk Hoch:

Nasza cała rodzina żyła w Podlejkach, Worytach, Pęglitach. Stąd pochodzili Tyżakowie, stąd też Otylia Hoch, siostra Augusty. Dla mnie było to dzisiaj bardzo wielkie przeżycie, kiedy patrzyłem z Traktu Biskupów w kierunku Butryn. Gdzie jestem? Dla mnie to jest święte miejsce Warmii, bo w Butrynach urodził się mój dziadek Jan Hoch, który również był wujkiem księdza Adalberta Zinka – i tak spotykają się tu po wielu latach Warmiacy.]

W jakim języku ludzie tutaj w Butrynach rozmawiali ze sobą?

[Henryk Hoch:

Mój dziadek przyjechał do Ostródy w 1895r. Był z wykształcenia ślusarzem. Niedaleko mój pradziadek miał kuźnię. Ten mówił, jak się mówi po polsku, „po naszamu”. Znałem te słowa, rozumiałem język, bo jest pół niemieckiego pół polskiego, albo polskie wyrazy zniemczano, a niemieckie spolszczano. Było to pół na pół. No, dzisiaj słyszymy ten język od Edwarda Cyfusa i z jęgo książek. Ale ja jeszcze znalem ten język. Warmiacy tak mówili, jak mój dziadek.]

A jak to było po drugiej stronie rodziny? Nie mieszkała przecież daleko stąd…

[Henryk Hoch:

10 km dalej mieszkał mój dziadek Anton Black. Był on ojcem mojej matki, a nie umiał mówić po polsku. Tu Warmiacy mówili po niemiecku, a tam po polsku, albo i to i to. Ale tam – pochodził z Dajtek –mówił tylko po niemiecku. To było dziwne. Ale większość Warmiaków znała również polski, czy mówiła regionalnym językiem.]

Czy z powodu różnicy językowej były konflikty, o których Pan pamięta?

[Henryk Hoch:

Myślę, że nie – nic o tym nie słyszałem. Nic na ten temat nie wiem. Ale pamiętam, jak w Gietrzwałdzie, mówili „po naszamu”. Ale niestety, gwara warmińska powoli wymiera.]

——-

Był to Henryk Hoch, przewodniczący Związku Stowarzyszeń Niemieckich Warmii i Mazur i ostatni żyjący krewny infułata Adalberta Zinka w regionie, w rozmowie z nami. Wywiad powstał podczas odsłonięcia kamienia pamiątkowego dla księdza Zinka przy Trakcie Biskupów Warmińskich w Bałdach 9 września. Więcej na temat księdza Zinka usłyszą Państwo jeszcze w kolejnej audycji.

2019-09-29 Herbert Monkowski 1

Z okazji 50-lecia śmierci 9 września uhonorowano infułata Adalberta Zinka kamieniem pamiątkowym przy Trakcie Biskupów Warmińskich w Bałdach – przedstawiliśmy Państwu relację na ten temat. Fundatorem kamienia jest Herbert Monkowski, honorowy przewodniczący Stowarzyszenia Byłych Mieszkańców Powiatu Olsztyn, a kiedyś ministrant u księdza Zinka. Rozmawialiśmy z nim na temat jego motywacji do ufundowania kamienia i o wspomnieniach o księdzu Zinku. Usłyszą Państwo teraz pierwszą część:

——-

Infułat Adalbert Zink został pochowany w Gietrzwałdzie. Dyrektor tamtejszego Gimnazjum im. Adalberta Zinka Leszek Orciuch zapowiedział, że po likwidacji Gimnazjum „przeniesie” Zinka jako patrona na szkołę podstawową. Ale już wcześniej zaangażował się, jak pan powiedział, w pielęgnację pamięci o Zinku:

[Herbert Monkowski:

On kiedyś zrobił fantastyczną wystawę o księdzu Zinku, cztery, pięć lat temu. Byłem bardzo zachwycony, że można coś takiego zrobić. Tam też powstał hymn, który dziś został wyrecytowany, który mi się bardzo spodobał, i dlatego musiałem dodać, że nawet Goethe tego nie mógłby lepiej powiedzieć. Były to dobre, dobre słowa, które usłyszeć można było oczywiście po polsku a nie po niemiecku, ale był sens w nich, to nie tylko były słowa, które mówi się tak prosto, miały głęboki sens.]

Kamień dla infułata Aldaberta Zinka stoi przed wejściem na Trakt Biskupów Warmińskich w Bałdach i nie na Trakcie. Dlaczego?

[Herbert Monkowski:

Nie był wyświęconym biskupem, jak biskup bez korony. Jemu być może w życiu, albo ze swoim nastawieniem, udało się więcej niż niektóremu biskupowi przed nim, który tylko rządził i był księciem biskupem. Był on mężczyzną, jak się należy dla Warmiaka niemieckiego; dlatego zawsze mówiłem: niemiecki Warmiak tak jak ja, i to się zgadza.]

Skąd pomysł ufundowania kamienia?

[Herbert Monkowski:

Dlaczego? Wiele lat temu moja żona i ja w Gietrzwałdzie już usłyszeliśmy i przeczytaliśmy kilka tekstów, dlatego wymieniłem szkołę. A mówiliśmy, że kiedy dzieje się coś, co możemy wspierać finansowo, to to zrobimy. Mówiliśmy to lata temu, sześć, jak szacuję, może siedem. A kiedy rozwijała się sprawa z Zinkiem – z Cyfusem i Kałudzińskim – tam była również statua, która stoi przy kościele Świętego Jakuba, i braliśmy udział z moją żoną, która już nie żyje, a teraz też, więc uważam i jestem pewny, że patrzy ona dzisiaj z góry na nas i uśmiecha się – i trochę zadbała o pogodę, bo wczoraj nie była taka dobra jak dzisiaj.]

A oczywiście chodzi również o uhonorowanie Warmiaka…

[Herbert Monkowski:

Jeżeli my Warmiacy nie myślimy o Warmiakach, którzy czegoś dokonali i – jak dzisiaj przy pomniku mówiono – mimo to, że był Niemcem, a nie Polakiem, angażował się dla ludzi i tej ziemi. Nie powinniśmy tak bardzo tego rozróżniać. Ja zawsze mówię: wystarczy „Warmiak”, czy jestem niemieckim albo – jak Cyfus np. mówi – ´jestem polskim Warmiakiem´. Warmia to Warmia, a na mapie Europy ledwo można ją znaleźć. Ale nie trzeba zapominać o polityce, co kościół niestety z Zinkiem przez długie lata przemilczał. O opozycji, do której należał Zink, nigdzie nie wspominano czy też ginęły informacje o niej. Wstydzili się, że tylko Niemiec stanął wtedy przeciw woli partii i nie podpisał tego listu.]

Podczas uroczystości odsłonięcia kamienie śpiewano pieśń Kiedy ranne wstają zorze. Jaka historia wiąże się z tą pieśnią?

[Herbert Monkowski:

To było bardzo dobrze ze strony Pani wójt, że ona powiedziała „Zaśpiewajmy pieśń Kiedy ranne”. W międzyczasie wpadło mi do głowy, że była to sprawa, o której bardzo rzadko albo w ogóle nikomu nie opowiedziałem. O szóstej rano zaczynała się msza w szpitalu – i to modlitwą z małego modlitewnika niemieckiego. On czytał to i mówił po polsku. Można sobie wyobrazić, że jeżeli ktoś prawie nie zna polskiego, tylko trochę „po naszamu”, i rzuciło mi się to w oko jako chłopcu, ja nic nie znałem, ale nauczył się przecież szybko w biegiem czasu: czasem on zaczynał po niemiecku „Im Namen des Vaters und des Sohnes” (w imię ojca i syna) – ja szturchałem go – i dalej „oh, i ducha świętego, Amen.” Tę pieśń kazał śpiewać chętnie przed mszą, bo wtedy słyszeli ci w szpitalu, ci chorzy ´aha, jest msza´ i wchodzili, bo do kaplicy można iść z każdego piętra. Z tego powodu przychodziło więcej ludzi i czas również płynął, prawda? Było bardzo dobrze, pieśń tę znalem już bardzo dobrze na pamięć od przodu do tyłu, z powrotem, i wzdłuż i wszerz. Później nawet akompaniowałem na instrumencie, który stał tam na dole. Zink mógł to też podśpiewywać, ja klękałem obok – i to był początek mszy.]

——-

Był to Herbert Monkowski, honorowy przewodniczący Stowarzyszenia Byłych Mieszkańców Powiatu Olsztyn i fundator kamienia pamiątkowego dla księdza Zinka przy Trakcie Biskupów Warmińskich w Bałdach, w rozmowie z nami. Wywiad powstał podczas odsłonięcia kamienia 9 września. Więcej wspomnień Herberta Monkowskiego o księdzu Zinku usłyszą Państwo w kolejnej audycji.

2019-09-29 Marcel Krueger 1

W tym roku Niemieckie Forum Europy Wschodniej w Poczdamie wysłało w ramach swojego programu „Pisarz miejski” takiego pisarza do Olsztyna. Wybrany został żyjący w Irlandii autor, dziennikarz i tłumacz Marcel Krueger. Jego pobyt, który relacjonował na swoim blogu, zorganizowano we współpracy z miastem Olsztyn i Fundacją Borussia. Teraz, po pięciu miesiącach, ten pobyt się kończy. Spójrzmy wraz z nim wstecz. Oto pierwsza część rozmowy:

——-

Lato trzymało się długo, ale teraz pogoda staje się jesienna. Wraz z tym nadchodzi także czas na Pana wyjazd z Olsztyna…

[Marcel Krueger:

Jestem właśnie wielkim fanem jesieni, być może dzięki temu pożegnanie nie będzie takie trudne dla mnie, bo lecę z jesieni do jesieni. Ale naprawdę kończy się teraz mojej stypendium jako pisarza miejskiego. Pod koniec września moje pięć miesięcy w mieście mija – niestety.]

Jak można usłyszeć w tle, jesteśmy w kawiarni. Czy rozwinął się Pan w Olsztynie do literata „kawiarnianego”?

[Marcel Krueger:

Czy jestem literatem, nie wiem, ale House Café zostało naprawdę moim drugim salonem, bo niedaleko stąd mam moje mieszkanie jako pisarz miejski. Kiedy czuję się tam jak w klatce, zawsze przychodzę tu, aby mieć zmianę otoczenia. Kiedy jest się jako pisarz miejski tak długo w jednym mieście – to nie było stypendium na trzy – cztery tygodnie, lecz na pięć miesięcy – ma się swoje ulubione miejsca, swój rytm dnia, ciągle widzi tych samych ludzi – jak Paweł naprzeciwko na swoim stoisku turystycznym, w międzyczasie jesteśmy na Ty i machamy do siebie, kiedy się spotykamy. Definitywnie, podczas tych pięciu miesięcy rozwijałem małe poczucie ojczyste, mogę powiedzieć.]

Jakie ulubione miejsca znalazł Pan dla siebie w Olsztynie?

[Marcel Krueger:

Bezspornie Jakubowo, park w Jakubowie, który wymieniłem już trzeci raz w moim blogu pisarza miejskiego. Uważam go za bardzo szczególne miejsce, gdzie historia Olsztyna, i niemiecka i polska, jest dość widoczna, a jest to fajny park, gdzie bardzo lubię spacerować. Drugie moje ulubione miejsce to jest Vinyl Pub tuż za rogiem, bo mają tam bardzo dobre mocne piwo. Nie ma bowiem tutaj w House Café dla literata „kawiarnianego” alkoholu, co prawdopodobnie bardzo sprzyja produkcyjności, ale na piwo po pracy muszę zmienić lokal.]

A propos piwo. Mieszka Pan w Irlandii. Czy nie stęsknił się Pan za piwem irlandzkim?

[Marcel Krueger:

Faktycznie nie, bo tutaj są dobre ciemne piwa, np. tzw. bałtycki porter, który robią tutejsze browary i z browaru Kormoran tzw. Irish Beer (irlandzkie piwo), więc mam ekwiwalentne piwo zastępcze dla Guinnessa, które mogłem pić, kiedy miałem na to ochotę. Więc nie musiałem zrezygnować z niczego.]

W Pana pierwszym blogu napisał Pan, że jedzie Pan „z wypalanych cegieł do wypalanych cegieł”. Czy musiał Pan naprawić to wrażenie?

[Marcel Krueger:

Rzuca się to dalej w oczy, ale mniej z powodu panoramy miast czy tego, co widzimy. Mogłem niespodziewane stwierdzić wiele podobieństw miedzy moim miastem ojczystym Dundalk w Irlandii i Olsztynem – oba powiększyły się w samym czasie w XIX wieku, oba dzięki kolei i wojsku – i to widoczne w historii miasta. Dlatego jest teraz koniec pod września znowu „z wypalanych cegieł do wypalanych cegieł”, tylko w odwrotnym kierunku. A to umożliwiło mi wykazać analogie w bardzo różnej historii Irlandii i Polski. Dalej jest więc „z wypalanych cegieł do wypalanych cegieł”.]

Nie jest Pan pierwszy raz tu w regionie, lecz zbierał Pan już materiały o swojej rodzinie do książki. Co wtedy było celem, co jest nim tym razem?

[Marcel Krueger:

Pierwszy raz byłem tutaj w ramach kwerendy do mojej książki „Z Prus Wschodnich do Gułagu” zajmującej się historią mojej babci, która w 1945 roku został przeniesiona przez Czerwoną Armię do Gułagu i tam spędziła cztery lata. Teraz zbierałem równolegle materiały dotyczące historii jej brata przyrodniego Franza Nerowskiego, który czuł się raczej Polakiem, pracował jako szpieg dla II Rzeczpospolitej i został stracony przez nazistów w 1942r.]

Jak skutecznie były badania dotyczące historii rodzinnej?

[Marcel Krueger:

Tematem podstawowym dla mnie była tożsamość polsko-niemiecka i w rodzinie. Tu to dalej badałem, a jako rezultat moich badań spotkałem krewnych, o których nawet nie wiedziałem, że jeszcze żyją. Odpowiednio zdarzyło się to 1 września, mój ojciec był tu i zrobiliśmy wycieczkę do Łęgajn i Kaplityn. Właściwie myślałem, że spotkamy tam ludzi, którzy mogą nam opowiedzieć coś na temat miejscowości, zamiast tego jednak spotkaliśmy tam kuzyna mojego ojca, którego ostatni raz spotkał w 1974 roku w Zachodnich Niemczech; było to bardzo ważne dla nich obu. Naprawdę tutaj stosunki rodzinne – no, ich nie nawiązywałem – raczej odnalazłem, o których sam nie wiedziałem, że istnieją ]

——-

Był to Marcel Krueger, tegoroczny pisarz miejski w ramach programu Niemieckiego Forum Europy Wschodniej, w rozmowie z nami na zakończenie swojego pobytu. Spędził w Olsztynie pięć miesięcy i relację z pobytu zamieszczał na swoim blogu. Więcej o Marcelu Kruegerze usłyszą Państwo w kolejnej audycji.

Anna: I to była Allensteiner Welle na dzisiaj, życzę Państwu jeszcze spokojnego wieczoru i dobrego tygodnia. Audycję realizował dla Państwa i dla mnie Szymon Krzysztoń, a do usłyszenia za tydzień mówi Państwu Anna Przywoźna.

22.09.2019 (opis do dźwięku)

Serdecznie witam w Allensteiner Welle, w niedzielny wieczór przy mikrofonie wita Państwa Anna Przywoźna. Mam nadzieję, że spędziliście Państwo dobry tydzień, odpoczęliście w weekend i jesteście dzisiaj znowu z nami.

W audycji:

Porozmawiamy z doktor Marią Chodyko z Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL o Muzeum i jego związku z księdzem Adalbertem Zinkiem i Warmią,

Oraz z doktor Christine Manhtey na temat imprezy z okazji 275. urodzin Johanna Gottfrieda Herdera i jej książce na temat tego filozofa.

Przedstawimy Państwu także nowa menadżer do spraw kultury Instytutu Stosunków Zagranicznych w Stuttgarcie przy Związku Stowarzyszeń Niemeickich Warmii i Mazur.

To wszystko usłyszycie Państwo jak zwykle – po naszych wiadomościach.

Jingle – wiadomości

****

Karl-Heinz Herzfeld, pseudonim artystyczny Anatol, był uczniem znanego niemieckiego artysty Josepha Beuysa. Ten zaangażowany artysta pochodził z Czerniachowska w Prusach Wschodnich i pracował na terenie wyspy Hombroich w Neuss. Był laureatem Nagrody Lovisa Corintha dla artystów, którzy w życiu i pracy związani byli z Prusami Wschodnimi. 26 września o godzinie 17.00 w Muzeum Warmii i Mazur na olsztyńskim zamku otwarta zostanie wystawa prac Anatola ze zbiorów organizty, kompozytora i przyjaciela artysty profesora Oskara Gottlieba Blarra. Pod tym samym tytułem co wystawa „Du solltest fröhlich sein – Masz być radosny“ profesor Blarr zagra w sobotę, 28 września o godzinie 19.00 koncert organowy w kościele ewangelicko – augsburskim w Olsztynie.

****

Zainteresowani tradycyjną techniką rolniczą zadowolony będzie w piątek, 27 września od godziny 17.00 w Bibliotece Wojewódzkiej na olsztyńskiej starówce. Wtedy otwarta zostanie tam wystawa „Die landwirtschaftliche Welt vor 100 Jahren – das einzige derartige Museum auf der Welt / Rolniczy świat 100 lat temu – jedyne takie muzeum na świecie“. Organizatorami są założyciel Muzeum w Naterkach Janusz Dramiński i Fundacja Ochrony Technicznego Dziedzictwa rolniczego Warmii i Mazur.

****

Katolicka msza w języku niemieckim odprawiona zostanie w przyszłym tygodniu w niedzielę, 29 września o godzinie 10.00 w Olsztynie – Jarotach. Kanonik Andre Schmeier serdecznie zaprasza.

2019-09-22 Dr. Maria Chodyko

Z okazji 50-lecia jego śmierci 9 września uhonorowano infułata Adalberta Zinka kamieniem pamiątkowym przy Trakcie Biskupów Warmińskich w Bałdach – relację z tej uroczystości przedstawiliśmy tydzień temu. Wśród gości była również doktor Maria Chodyko z Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL, które ma swoją siedzibę w byłym więzieniu na Mokotowie przy ulicy Rakowieckiej w Warszawie, gdzie aresztowanym był też ksiądz Zink. Zapytaliśmy ją o Muzeum i jego związek z Adalbertem Zinkiem i Warmią:

——-

Czy może Pani opowiedzieć naszym słuchaczom nieco o wiezieniu na Mokotowie?

[Maria Chodyko – wypowiedź w języku polskim]

Gdzie umieszczono tam infułata Adalberta Zinka?

[Maria Chodyko – wypowiedź w języku polskim]

Jak należy wyobrazić sobie takie tortury?

[Maria Chodyko – wypowiedź w języku polskim]

Dlaczego wtedy właśnie ksiądz Zink i inni duchowni z Warmii byli celem takich działań?

[Maria Chodyko – wypowiedź w języku polskim]

Jak ksiądz Zink przeżył ten czas w więzieniu?

[Maria Chodyko – wypowiedź w języku polskim]

Jakie informacje zbieracie Państwo na temat duchowieństwa z Warmii?

[Maria Chodyko – wypowiedź w języku polskim]

Co chcecie Państwo osiągnąć za pomocą tych danych i zaplanowanej wystawy w Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL?

[Maria Chodyko – wypowiedź w języku polskim]

——-

Była to doktor Maria Chodyko z Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL w Warszawie w byłym więzieniu na Mokotowie w rozmowie z nami. Tematem było Muzeum i jego związek z Adalbertem Zinkiem i Warmią. Więcej o księdzu Zinku i społeczeństwa na Warmii opowiedzą nam i Państwu w następnych audycjach Herbert Monkowski i Henryk Hoch.

2019-09-22 Herder – Manthey 2

25 sierpnia Johann Gottfried Herder, urodzony w Morągu filozof, osiągnąłby wiek 275 lat. Był to wystarczający powód dla Stowarzyszenia Ludności Niemieckiej „Herder” w Morągu do przygotowania większego projektu. Zorganizowało ono między innymi ze wsparciem partnerów – Związku Wypędzonych Turyngii 24 sierpnia wykład w swojej siedzibie. Referentami byli doktor Christine Manthey i profesor Fred Manthey. Zapytaliśmy ich o wykład oraz ich książkę na temat Herdera. W drugiej części usłyszą Państwo teraz doktor Christine Manthey:

——-

24 sierpnia tematem Państwa wykładu w Morągu była Państwa książka „Johann Gottfried Herder. My w drodze do Ciebie”. Na jakie fakty chcieli Państwo szczególnie zwrócić uwagę słuchaczy?

[Christine Manthey:

W ramach tego wykładu chcieliśmy wyjaśnić uczestnikom jeszcze raz fakt, że Herder należał do układu czterech ważnych osób w Weimarze. Był przyjacielem, czasem też konkurentem Johanna Wolfganga Goethego, który w tym roku obchodziłby 270. urodziny, lub zostanie uhonorowany poprzez jubileusze, był przyjacielem Friedricha Schillera, który obchodzi w tym roku 270-lecie, i był przyjacielem Christopha Martina Wielanda, który w tym roku jednak nie obchodzi jubileuszu. Ci czterej przyczynili się do tego, że sławne miasto klasyków Weimar w Turyngii wtedy naprawdę stało się znane na całym świecie, bo wszyscy czterej znacznie przyczynili się do podniesienia jego znaczenia, jeżeli chodzi o literaturę, jeżeli chodzi o studia teoretyczne, także jeżeli chodzi o sprawy religijne. My jako autorzy tej książki życzymy sobie, żeby te cztery znane osoby czy osobowości, a szczególnie nasz Herder, nie zostali zapomniani.]

Dużo mówi się o Johannie Gottfriedzie Herderze. Co jednak sam o sobie mówił? Czy ma Pani kilka przykładów z Państwa książki?

[Christine Manthey:

Różne, łatwe do zrozumienia wypowiedzi Herdera wbudowaliśmy do historii w książce, np. „Wykorzystaj swoje lata i patrz w świat”, to młody człowiek może zrozumieć, ale co się za tym kryje, co jest przedstawione. Czy „każdy krok jest doświadczeniem, a każde doświadczenie kształci” jest cennym zdaniem. Czy „kto nie idzie do przodu, idzie do tylu”, czy jako ostatnie powiedziałabym „Wychowaj siebie i innych na to życie”. A te ważne przekonania, doświadczenia życiowe i filozoficzne pozycje podstawowe podjęliśmy i przedstawiliśmy w łatwe do zrozumienia formie i łatwym językiem niemieckim.]

W łatwym języku niemieckim – to bardzo ważna cecha tej książki…

[Christine Manthey:

Celem naszym nie tylko było to, aby rozwijać u ludzi znajomość Herdera, lecz też pomóc wszystkim, którzy chcą uczyć się niemieckiego, dlatego nasz język ma łatwe struktury w książce, pismo również jest wielkie, żeby można je było dobrze czytać pod względem wizualnym.]

Dalszy punkt odwiedzin, kiedy Państwo są tu w regionie, nie kojarzy się bezpośrednie z Herderem. Dokąd Państwo jadą?

[Christine Manthey:

W Groß Arnsdorf (Jarnoltowo) byliśmy kilka razy i chcemy jeszcze raz tam pojechać, bo dostaliśmy informacje, że jest tam coś nowego dotyczącego miejsc pamięci Immanuela Kanta, który podobno pracował tam kilka lat jako nauczyciel domowy. Stowarzyszenie byłych mieszkańców powiatu Morąg jak i my bardzo interesuje się tym, żeby te miejsca – tablica i pomnik – były w dobrym stanie i pozytywnie wspierają pamięć tego sławnego filozofa.]

W jaki sposób się tam o nim przypomina? Jak Kant jest zwiazany z Herderem?

[Christine Manthey:

W Jarnoltowie jest to pomnik, względnie statua drewniana – a rok temu, kiedy byliśmy tam, nie była ona już w optymalnym stanie. Teraz jednak Stowarzyszenie byłych mieszkańców powiatu Morąg poinformowało nas, że zrobiono na niej poprawki, częściowo nawet renowacje. W naszej książce przedstawiliśmy fikcyjną historię, jak Kant, który jest szereg lat starszy niż Herder, z synami, których uczył, był w Morągu i ewentualnie mógł był spotkać małego, ciemnookiego Herdera na ulicy. Bo później spotykają się faktycznie na zajęciach na uniwersytecie (w Królewcu) prowadzonych przez Kanta.]

——-

Była to doktor Christine Manthey, wraz z mężem profesorem Fredem Manthey autorka książki pt. „Johann Gottfried Herder. My w drodze do Ciebie”, w rozmowie z nami. Książka ta była tematem wywiadu z małżeństwem Manthey z okazji wykładu Christine i Freda Mantheyów na temat Herdera w Stowarzyszeniu Ludności Niemieckiej „Herder” w Morągu 24 sierpnia.

2019-09-22 Julia Herzog

Od początku września przy mniejszości niemieckiej Warmii i Mazur pracuje następczyni doktora Ralfa Meindla na stanowisku menedżera do spraw kultury Instytutu Stosunków Zagranicznych IfA w Stuttgarcie. Poprosiliśmy ją o rozmowę w pierwszym tygodniu jej pracy, a ona sama nam się przedstawi:

——-

[Julia Herzog:

Nazywam się Julia Herzog, pochodzę z Hildesheim w Dolnej Saksonii. Przeprowadziłam się 10 lat temu do Moguncji na studia wiedzy o książkach i polonistyki. A teraz jestem tu w Związku Stowarzyszeń Niemieckich jako menedżerka do spraw kultury odpowiedzialna (też) za stowarzyszenia olsztyńskie i nidzickie.]

Co nasi słuchacze mogą sobie wyobrażać pod nazwą kierunku „nauka o książkach”?

[Julia Herzog:

Nauka o książkach obejmuje wszystkie sprawy dotyczące książek, jak lektorat, wydawnictwo, studium naukowe dotyczące czytania, co powoduje, co za jego pomocą można osiągnąć, więc wszystko to, co obejmuje ta nauka. Jest to wiele „przystanków” od wydawnictwa jako takiego, poprzez pracę w wydawnictwie do powstania książki – są to studia wszechstronne.]

Mówi Pani po polsku, co jest bezcennym plusem dla pracy tutaj. Czy nauczyła się Pani też innych języków?

[Julia Herzog:

Miałam w szkole angielski, francuski i hiszpański, i pracowałam również po maturze dłużej w Hiszpanii jako wykształcona pilotka wycieczek dla młodzieży i dla maturzystów. Przedsięwzięłam wiele podróży z młodzieżą po Hiszpanii, Włoszech i Austrii, wiele aktywności młodzieżowych, dużo pracy z młodzieżą, lecz również związanych ze sportem. To robiłam przez rok, zanim podjęłam moje studia polonistyki i nauki o książkach.]

To brzmi bardzo odpowiedzialne. Co jeszcze było częścią Pani zadań?

[Julia Herzog:

Przede wszystkim organizacja wolnego czasu, przemyślałam całą koncepcję, planowałam wszystko, jaka duża jest moja grupa, dokąd możemy jechać, co możemy zrobić, robimy turniej siatkówki czy jakieś malarstwo, czyli na co miała ochotę młodzież. Ale też podróżowaliśmy do większych miast, np. Barcelony, i tam podejmowałam się również pilotowania wycieczki, tzn. opowiadania o otoczeniu, w czasie jazdy zwracałam uwagę na coś, więc pełen pakiet obowiązków.]

Jaka motywacja kierowała Panią przy podejmowaniu decyzji o pracy jako menedżerka do spraw kultury?

[Julia Herzog:

Poprzez moje główne studia polonistyki zawsze interesowałam się współpracą polsko-niemiecką, chciałam również przyczynić się do pokoju w Europie poprzez współpracę polsko-niemiecką, a to uda mi się w Instytucie Stosunków Zagranicznych w ramach pracy jako menedżerka do spraw kultury.]

Czy miała Pani już wcześniej kontakt z Polską, czy może korzenie tu w regionie?

[Julia Herzog:

Chciałam zawsze również pracować w Polsce. Miałam już dłuższe pobyty. Studiowałam w Warszawie, byłam w Opolu, we Wrocławiu, w Ostrołęce, ale chciałam pracować jako polonistka w Polsce, to również było powodem (ubiegania się). Moi przodkowie są Wschodnioprusakami, moja babcia urodziła się w Poznaniu, moi rodzice w Toruniu, stąd zainteresowanie pracą tutaj w regionie.]

Czy ma już Pani jakieś pomysły do pracy tutaj z mniejszością niemiecką?

[Julia Herzog:

Oh tak, mam bardzo, bardzo dużo pomysłów, które przywiozłam ze sobą tutaj, które jednak trzeba jeszcze skomunikować miedzy trzema organizacjami. To jeszcze nam się nie udało, jest to dopiero mój czwarty dzień tutaj. Ale gram od 23 lat w siatkówkę, jestem również trenerką siatkówki, zawsze byłam aktywna w zakresie sportu młodzieży. Mam więc spore zaplecze sportowe, które chciałabym wykorzystać, aby aktywować, zmobilizować i połączyć młodzież. To na wszelki przypadek. Jest zaplecze z nauki o książkach, które jest do wykorzystania. Mówi się przecież, ze czytanie łączy ludzi, jest i tu wiele możliwości. Uważam, że jest we mnie tak dużo tego, co tryska, co chciałabym wykorzystać, przede wszystkim aby aktywować i zmobilizować młodzież, zacząć nowe projekty, przy których będą mieć frajdę. Ale również bardzo ważne jest dla mnie połączenie starszego pokolenia z młodym, nie tylko koncentrowanie się na oczywiście ważnym młodym pokoleniu, lecz także ważne jest, aby nie zapomnieć o starszym.]

Jest Pani – jak Pani sama mówiła – odpowiedzialna nie tylko za Związek Stowarzyszeń Niemieckich Warmii i Mazur, lecz również za organizacje mniejszości niemieckiej w Olsztynie i Nidzicy. To prawdopodobnie nie będzie łatwe, to wszystko pogodzić organizacyjnie…

[Julia Herzog:

Kiedy zaczynam moją pracę i od razu patrzę na trudności przede mną, i tak zaczynam, to nie jest dobrze. Wszystko jest możliwe. Tak na to patrzę. Uważam, że komunikacja jest wszystkim. Kiedy komunikujemy się, kiedy współpracujemy, dążymy do tych samych celów – jest jasne, że to wyzwanie, chętnie przyjmuję to wyzwanie, podejmuję je. Jak mówiłam: poprzez komunikację możemy wiele osiągnąć, a zwłaszcza, kiedy będziemy współpracować, a wszystkie trzy organizacje są świadome tego, że możemy osiągnąć więcej. Potencjał ten chciałabym wykorzystać razem we współpracy wszystkich trzech organizacji.]

——-

Była to Julia Herzog, od początku września menedżer do spraw kultury Instytutu Stosunków Zagranicznych w Stuttgarcie przy mniejszości niemieckiej Warmii i Mazur, w rozmowie z nami. Jest ona odpowiedzialna za Związek Stowarzyszeń Niemieckich Warmii i Mazur, Olsztyńskie Stowarzyszenie Mniejszości Niemieckiej i Nidzickie Stowarzyszenie Mniejszości Niemieckiej.

Anna: I to była Allensteiner Welle na dzisiaj, życzę Państwi jeszcze spokojnego wieczoru i dobrego tygodnia. Audycję realizował dla Państwa i dla mnie Marian Dąbrowski, a do usłyszenia za tydzień mówi Państwu Anna Przywoźna.

 

15.09.2019 (opis do dźwięku)

Allensteiner Welle 15.09.2019

Serdecznie witam w Allensteiner Welle, w połowie września przy mikrofonie wita Państwa Anna Przywoźna. Mam nadzieję, że spędziliście Państwo dobry tydzień, odpoczęliście w weekend i jesteście dzisiaj znowu z nami.

W audycji:

– Przedstawimy relację z odsłonięcia kolejnego kamienia pamiątkowego na Trakcie Biskupów Warmińskich w Bałdach – ten kamień poświęcony jest infułatowi  Adalbertowi Zinkowi, który zmarł 50 lat temu.

– Z profesorem Fredem Manthey porozmawiamy na temat jego książki „Johann Gottfried Herder. Wir auf dem Weg zu Dir”,

– A z Ingrid Tkacz, przewodniczącą Stowarzyszenia Byłych Mieszkańców Powiatu Morąg na temat jej osobistych związków z dzisiejszym Morągiem i tych jej Stowarzyszenia.

To wszystko usłyszycie Państwo jak zwykle – po naszych wiadomościach.
Jingle – wiadomości

Katolicka msza w języku niemieckim odprawiona zostanie w przyszłym tygodniu w niedzielę, 22 września o godzinie 10.00 w Olsztynie – Jarotach. Kanonik Andre Schmeier serdecznie zaprasza.
2019-09-15 Kamień pamiątkowy Zink

9 września 50 lat temu zmarł w Olsztynie Infułat Adalbert (Wojciech) Zink, który jako wikariusz kapituły administrował w latach 50. XX wieku diecezją warmińską kościoła katolickiego. Za swoje uczciwe wstawiennictwo za swoimi warmińskimi pobratymcami wszystkich narodowości, a szczególnie za kardynałem Stefanem Wyszyńskim, został już uhonorowany kamieniem w ogrodzie sprawiedliwych w Warszawie – Woli i pomnikiem przed katedrą w Olsztynie. Z okazji 50-lecia śmierci wzniesiono mu teraz przy wejściu na Trakt Biskupów Warmińskich w Bałdach kamień pamiątkowy. Byliśmy na jego odsłonięciu:

——-

Kamień dla infułata Adalberta Zinka ufundował Herbert Monkowski, honorowy przewodniczący Stowarzyszenia Byłych Mieszkańców Powiatu Olsztyn, wraz z nieżyjącą już żoną Helgą. Jako ministrant księdza Zinka po II wojnie światowej obserwował, co ten robił dla swoich podopiecznych na Warmii. Mimo to kamień pamiątkowy dla niego nie stoi na Trakcie Biskupów Warmińskich w Bałdach, bo nie był on wyświęconym biskupem. Herbert Monkowski skierował swoje słowa również po polsku do przybyłych gości:

[Herbert Monkowski – wypowiedź w języku polskim]

Wczesną, poranną służbę jako ministrant w kaplicy w szpitalu miejskim w Olsztynie Herbert Monkowski jeszcze dobrze pamięta. Przede wszystkim jednak pieśń, którą ksiądz Adalbert Zink lubił śpiewać w czasie mszy porannej:

[Herbert Monkowski – wypowiedź w języku polskim]

Prośbę podjęła wójt gminy Purda Teresa Chrostowska w swoim krótkim powitaniu – i goście spełnili jej prośbę:

[pieśń „Kiedy ranne wstają zorze”]

Dla Henryka Hocha, przewodniczącego Związku Stowarzyszeń Niemieckich Warmii i Mazur, uroczystość była szczególnym momentem. Z jednej strony jest jedynym w regionie jeszcze żyjącym krewnym księdza Zinka, z drugiej w zasięgu wzroku z Bałd – w Butrynach – urodził się jego dziadek:

[Henryk Hoch:

Dla mnie było to dzisiaj bardzo wielkie przeżycie, kiedy patrzyłem z Traktu Biskupów w kierunku Butryn. Gdzie jestem? Dla mnie to jest święte miejsce Warmii, bo w Butrynach urodził się mój dziadek Jan Hoch, który również był wujkiem księdza Adalberta Zinka – i tak spotykają się tu po wielu latach Warmiacy.]

Po oficjalnym poświęceniu kamienia pamiątkowego przez arcybiskupa seniora Diecezji Warmińskiej Edmunda Piszcza uczeń z gimnazjum im. Adalberta Zinka w Gietrzwałdzie wyrecytował powstałe tam wiersze o patronie szkoły:

[Wiersze w języku polskim]

W wyniku obecnej reformy szkolnictwa gimnazjum to na początku roku szkolnego zostało zamknięte, i zdjęto tablicę pamiątkową ku czci Adalberta Zinka. Dyrektor gimnazjum i szkoły podstawowej w Gietrzwałdzie Leszek Orciuch obiecał jednak, że wstawi się za tym, żeby szkoła podstawowa przyjęła Zinka jako drugiego patrona:

[Leszek Orciuch – wypowiedź w języku polskim]

Kolejne wspomnienie ku czci Zinka powstanie – jak mówi współinicjator uhonorowania dla infułata Adalberta Zinka Edward Cyfus – w Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych w Warszawie. Znajduje się ono w budynku byłego więzienia na Mokotowie przy ulicy Rakowieckiej, w którym przetrzymywany był również Zink:

[Edward Cyfus – wypowiedź w języku polskim]

——-

Była to relacja z poświęcenia kamienia pamiątkowego przy wejściu na Trakt Biskupów Warmińskich w Bałdach dla Infułata Adalberta (Wojciecha) Zinka dnia 9 września z okazji 50-lecia jego śmierci. Więcej na temat księdza Zinka i społeczeństwa na Warmii opowiedzą nam i Państwu w kolejnych audycjach Herbert Monkowski i Henryk Hoch. Dowiecie się Państwo również więcej na temat Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych w byłym więzieniu na Mokotowie w Warszawie.
2019-09-15 Herder – Manthey  1

25 sierpnia Johann Gottfried Herder, urodzony w Morągu filozof, skończyłby 275 lat. Dla Stowarzyszenia Ludności Niemieckiej „Herder” w Morągu był to wystarczający powód do realizacji większego projektu. Zorganizowało ono między innymi 24 sierpnia przy wsparciu partnerów – Związku Wypędzonych Turyngii wykład w swojej siedzibie. Referentami byli doktor Christine Manthey i profesor Fred Manthey. Zapytaliśmy ich o wykład oraz ich książkę na temat Herdera. W pierwszej części usłyszą Państwo profesora Freda Mantheya:

——-

O czym był Pański wykład w Stowarzyszeniu Ludności Niemieckiej „Herder” w Morągu z okazji 275. urodzin Johanna Gottfrieda Herdera?

[Fred Manthey:

Dzisiaj chodziło specjalnie o 275. urodziny Herdera. Spróbowaliśmy go nie tylko przypomnieć – za nami mieliśmy jego wizerunek i pokazaliśmy go – lecz chcieliśmy również zwrócić uwagę na książkę, którą tutaj około 10 lat temu przedstawiliśmy – zaprezentowaliśmy pierwszy raz na świecie, kiedy była nowo wydana, bo książka ma kilka podtytułów, które są ważne dla zrozumienia Herdera i mają znaczenie dla zrozumienia tej książki.]

Książka ma, jak Pan właśnie powiedział, kilka podtytułów. Pierwszy brzmi „My w drodze do Ciebie”. Co czytelnik może sobie wyobrazić czytając to?

[Fred Manthey:

My – to jest cały szereg, ogromna ilość ludzi, którzy właściwie są w drodze do niego, „do Ciebie” – do Herdera, i chcą go w swojej mentalności znaleźć. Drugi podtytuł „Z Morąga do Weimaru” – to jest jasne – jego miasto urodzin tu będzie łączone z jego drogą z Morąga przez Królewiec, dalej Bückeburg i na końcu do Weimaru. Przez to czytelnik dostaje bardzo dobre wyobrażenie miasta urodzin Herdera, jak prezentował się w XVIII wieku. Są obrazy z ówczesnego czasu i sięgają, bo historia toczy się dalej, do dzisiejszych czasów, gdzie rodzina tego samego nazwiska, tzn. Herder, odwiedza Morąg, i w ten sposób mamy obrazy z przeszłości i zdjęcia teraźniejszego Morąga.]

Jako trzeci podtytuł książka jeszcze ma wypowiedź: „Prawdziwe i możliwe”. Na co powinna ona wskazywać?

[Fred Manthey:

Czytaliśmy wiele źródeł, które mówią wiele o Herderze, czy to co on sam napisał, i często zauważaliśmy, że myśli, ważne myśli, takie jak Herder je zapisał w tamtych czasach, są bardzo trudne do zrozumienia i podjęliśmy próbę przeniesienia ich na język, który dobrze zrozumie dzisiejszy czytelnik i uczący się niemieckiego. Źródła oryginalne i to prawdziwe, co ustaliliśmy w oryginałach, uważaliśmy za prawdziwe i wprowadziliśmy je do wariantu pisarskiego, że połączyliśmy różne punkty z tego prawdziwego z nowym rodzajem, być może i trochę spekulacyjne, aby pokazać, jak też można to interpretować. I dlatego mamy nadzieję, że książka nadal trwa.]

Prosty język, który Państwo wybrali dla swojej książki, na pewno nie jest odpowiedni dla skomplikowanych filozoficznych wypowiedzi Herdera w źródłach, które Pan wymienił. Na czym koncentrowaliście się Państwo w książce?

[Fred Manthey:

W jednym rozdziale zajmującym się również dzisiejszą, symulowaną rodziną Herdera tak to potraktowaliśmy, że przytaczaliśmy zawsze to pytanie, również z punktu widzenia filozofii, które są związane ze szkołą czy życiem młodych ludzi i nie przekształca się w studia filozoficzne, lecz tylko daje początek tego ruchu. Bo: wpisane jest „My w drodze do Ciebie”, tzn. mamy pierwszy etap przed nami, weszliśmy trochę na wniesienie w kierunku góry i jeszcze długo nie będziemy na szczycie.]

Pani Ingrid Tkacz mówiła kilka minut temu o nowej książce. Czy istnieje nowe wydanie tytułu „Johann Gottfried Herder. My w drodze do Ciebie”?

[Fred Manthey:

Nie ma nowego wydania. Ale po pierwsze: można ją jeszcze kupić czy zamówić w wydawnictwie, jeżeli wyłoży się trochę pieniędzy. Ale co jest o wiele przystępniej, można wyszukać ją w Internecie tytułem czy autorami, i można ją tam przeczytać jako całość.]

——-

Był to profesor Fred Manthey, wraz z żoną doktor Christine Manthey autor książki pt. „Johann Gottfried Herder. My w drodze do Ciebie” w rozmowie z nami.  Książka ta była tematem wywiadu z małżeństwem Manthey, którego drugą część z doktor Christine Manthey usłyszą Państwo za tydzień. Okazją do wywiadu był wykład Christine i Freda Mantheyów na temat Herdera w Stowarzyszeniu Ludności Niemieckiej „Herder” w Morągu 24 sierpnia.
2019-09-15 Ingrid Tkacz

25 sierpnia Johann Gottfried Herder, urodzony w Morągu filozof, skończyłby 275 lat. Dla Stowarzyszenia Ludności Niemieckiej „Herder” w Morągu był to wystarczający powód do realizacji większego projektu. Zorganizowało ono między innymi 24 sierpnia przy wsparciu partnerów – Związku Wypędzonych Turyngii wykład w swojej siedzibie. Gościem była również Ingrid Tkacz, przewodnicząca Stowarzyszenia Byłych Mieszkańców Powiatu Morąg. Zapytaliśmy ją o jej osobiste związki z dzisiejszym Morągiem i te jej stowarzyszenia:

——-

Przyjechała Pani specjalnie z okazji urodzin Johanna Gottfrieda Herdera do jego miasta rodzinnego Morąga i była gościem Stowarzyszenia Ludności Niemieckiej „Herder”. Czego można było wysłuchać tam na wykładzie?

[Ingrid Tkacz:

Pani doktor Manthey i pan profesor Manthey czytali z nowej książki o Herderze i wyjaśnili kilka rzeczy. Było to bardzo interesujące, a w tę historii trzeba się znowu zagłębić i jeszcze więcej poczytać.]

Jest Pani przewodniczącą Stowarzyszenia Byłych Mieszkańców Powiatu Morąg, więc częściowo też służbowo tutaj. Jak ważnie dla Pani osobiście są pobyty tu w Morągu?

[Ingrid Tkacz:

Bardzo chętnie nadal tu przyjeżdżamy, bo „Kreisgemeinschaft Mohrungen” [Stowarzyszenie Byłych Mieszkańców Powiatu Morąg] oznacza wszystkich, którzy wyemigrowali czy przeprowadzili się z powiatu Morąg do Niemiec. Jest ich coraz mniej. Ja sama urodziłam się w Morągu, żyłam potem do 1957 roku w Bogaczewie, i przesiedliłam się wtedy jako późna emigrantka razem z matką i siostrami do Niemiec. Bardzo chętnie tu zawsze wracam, bo to jest moja ojczyzna i mam przyjaźnie polsko-niemieckie, które bardzo cenię, i zawsze jestem szczęśliwa, kiedy tu jestem.]

Które kontakty szczególnie Pani tu utrzymuje?

[Ingrid Tkacz:

Wspieramy Stowarzyszenie Ludności Niemieckiej „Herder” i przyjeżdżamy na wszystkie okazje, na wiele, które się tu odbywają, ale też zapraszamy zarząd czy ludzi z pochodzeniem do nas, ale również z gminy Morąg, np. burmistrza czy referentów do spraw kultury, i kiedy jest to możliwe (dla nich), biorą w tym udział.]

Ważnym kontaktem było również Muzeum im. Johanna Gottfrieda Herdera. Czy zostanie tak również pod  nowym kierownictwem?

[Ingrid Tkacz:

Z panią Bartoś (była dyrektorka muzeum) mieliśmy bardzo dobre kontakty, dbaliśmy o nie, zawsze kiedy byliśmy, odbywały się wizyty. Dzisiaj poznaliśmy nową dyrektor panią Rejs, tzn. ja, i jestem mile zaskoczona. Jutro spotkamy się jeszcze raz pod pomnikiem Johanna Gottfrieda Herdera z okazji 275. urodzin, i potem pójdziemy do Muzeum im. Herdera w pałacu rodziny Dohna.]

——-

Była to Ingrid Tkacz, przewodnicząca Stowarzyszenia Byłych Mieszkańców Powiatu Morąg, w rozmowie z nami. Tematem były jej osobiste związki z dzisiejszym Morągiem i te jej stowarzyszenia. Okazją do rozmowy był wykład na temat  Johanna Gottfrieda Herdera w Stowarzyszeniu Ludności Niemieckiej „Herder” w Morągu 24 sierpnia.
Anna: I to była  Allensteiner Welle na dzisiaj, życzę Państwu jeszcze spokojnego wieczoru i dobrego tygodnia.

Audycję realizował dla Państwa i dla mnie Marian Dąbrowski, a do usłyszenia z tydzień mówi Państwu Anna Przywoźna.

(ad/ap)

08.09.2019 (opis do dźwięku)

Allensteiner Welle 08.09.2019

Anna: Serdecznie witam w Allensteiner Welle, w niedzielny wieczór wita Państwa przy mikrofonie Anna Przywoźna. Mam nadzieję, że spędziliście Państwo dobry tydzień, odpoczęliście w weekend i jesteście dzisiaj znowu z nami.

W audycji:

–        Przedstawimy relację z projektu Stowarzyszenia Ludności Niemieckiej „Herder“ w Morągu z okazji urodzin urodzonego tam filozofa Johanna Gottfrieda Herdera

–        I porozmawiamy jeszcze raz z Arturem Sobielą z Muzeum Nowoczesności Miejskiego Ośrodka Kultury w Olsztynie na temat trolejbusów – tym razem o okresie po II wojnie światowej.

To wszystko usłyszycie Państwo jak zwykle – po naszych wiadomościach.
Jingle – wiadomości

Jutro, 9 września o godzinie 11.00 na Trakcie Biskupów Warmińskich w Bałdach odsłonięty zostanie głaz pamiątkowy poświęcony infułatowi Adalbertowi Zinkowi, którego 50 rocznica śmierci przypada jutro. Zink działał jako dwujęzyczny ksiądz przed i po II wojnie światowej dla swojej parafii na Warmii i był jako wikariusz kapitularny zarządcą kurii. Głaz pamiątkowy ufundowany został przez Herberta Monkowskiego z ziomkostwa mieszkańców byłego powiatu olsztyńskiego, który sam był ministrantem u księdza Zinka

****

W piątek, 13 września o godzinie 17.00 parafia ewangelicko – augsburska w Sorkwitach i Stowarzyszenie „Freunde Masurens” zapraszają na kolejną imprezę z cyklu tegorocznych rozmów sorkwickich. Maria, Hubert i Grzegorz Grygo z  Krutynii przedstawią „Kościoły ewangelickie na Mazurach w historii i teraźniejszości“. Po wykładzie w Centrum Młodzieży będzie okazja do rozmowy z prelegentami.

****

Katolickie msze w języku niemieckim odprawione zostaną w przyszłym tygodniu w niedzielę, 15 września:

–         O godzinie 10.00 w Olsztynie – Jarotach,

–        O godzinie 14.00 w Biskupcu

–        I o godzinie  17.00 w Reszlu.

Kanonik Andre Schmeier serdecznie zaprasza.

****

Ostatnie niemieckojęzyczne nabożeństwo ewangelickie w tym roku odprawione zostanie w niedzielę, 15 września o godzinie 9.30 w kościele ewangelicko – augsburskim w Giżycku. Odprawi je dla Państwa jeszcze raz pastor Christiane Wittenschläger z Essen.
2019-09-08 Herder 275 częśc 1

25 sierpnia Johann Gottfried Herder, urodzony w Morągu filozof, skończyłby 275 lat. Dla Stowarzyszenia Ludności Niemieckiej „Herder” w Morągu była to okazja do zorganizowania większego projektu. Brało ono udział finansowo i organizacyjne w uroczystości miejskiej w Muzeum Herdera i samo wspierane przez partnerów ze  Związku Wypędzonych Turyngii zorganizowało 24 sierpnia wykład w swojej siedzibie. Przybyli na niego goście oficjalni z Morąg. My też tambyliśmy:

——-

Z wykładem na temat  Herdera na podstawie swojej książki pt. „Johann Gottfried Herder: my na drodze do Ciebie. Z Morąga do Weimaru” doktor Christine Manthey i profesor Fred Manthey gościli w Stowarzyszeniu Ludności Niemieckiej „Herder” w Morągu. Chodziło jednak również o pielęgnowanie żywych kontaktów z miastem i w mieście. W końcu byli tam pastor Dariusz Piórowski, u którego Stowarzyszenie może od lat świętować swój festyn letni, nowa dyrektor Muzeum Herdera Angelika Rejs oraz Jan Horbacz, dyrektor Zespołu Szkół Licealnych. Z miasta i gminy Morąg przybyła nowa sekretarz gminy Katarzyna Zarachowicz. Również dla niej impreza była więcej niż tylko wykładem:

[Katarzyna Zacharowicz – wypowiedź w języku polskim]

Znaczenie Herdera dla miasta i swojej szkoły, ale również wagę różnych kontaktów dobrze funkcjonującej sieci podkreśli Jan Horbacz:

[Jan Horbacz – wypowiedź w języku polskim]

Jednym z wymienionych przedsięwzięć jest propozycja, która pojawiła już kilka lat temu. Miasto Morąg mogłoby – taki był pomysł – przyjąć do swojej nazwy oficjalne dopełnienie „miasto Herdera”, aby w ten sposób uczcić Johanna Gottfrieda Herdera. W końcu największy syn miasta miał wielkie znaczenie dla Polski, Niemiec i Europy. Katarzyna Zarachowicz również pamięta ten projekt:

[Katarzyna Zacharowicz – wypowiedź w języku polskim]

Ale kto może – względnie powinien – zadecydować o dopełnienie nazwy miasta? Jeszcze raz Katarzyna Zarachowicz:

[Katarzyna Zacharowicz – wypowiedź w języku polskim]

Wprawdzie nie ma przy takim nadawaniu nazwy czy poszerzeniu nazwy procedur, które wymagają oficjalnej ingerencji z zewnątrz czy też je umożliwiają, ale mimo to nie jest to łatwe. Z drugiej strony połączenie Herdera i Morąga dałoby dobrą rozpoznawalność, uważa Katarzyna Zarachowicz:

[Katarzyna Zacharowicz – wypowiedź w języku polskim]

Trochę dalej jest Zespół Szkol Licealnych w Morągu. Po nadaniu auli szkoły imienia Johanna Gottfrieda Herdera czekała dwa lata temu dyskusja na temat nowego patrona szkoły. Wśród kandydatów jest i Herder, którego imię szkoła już nosiła do końca II wojny światowej. Dokumentacja sprawy patrona leży teraz w organie prowadzącym szkoły, powiatu ostródzkiego, jak wyjaśnia Jan Horbacz:

[Jan Horbacz – wypowiedź w języku polskim]

Szukanie patrona szkoły odpowiada pomysłowi uczynienia Herdera jeszcze bardziej widocznym w Morągu i otwiera szanse na wyraźny sygnał do uczniów i mieszkańców. Lecz dlaczego Leon Kruczkowski już nie może być patronem szkoły? O tym jeszcze raz Jan Horbacz:

[Jan Horbacz – wypowiedź w języku polskim]

——-

Były to wyjaśnienia dotycząc znaczenia Johanna Gottfrieda Herdera w jego mieście urodzenia sekretarz Miasta i Gminy Morąg Katarzyny Zarachowskiej i dyrektora Zespółu Szkół Licealnych Jana Horbacza. Oboje byli na wykładzie na temat Herdera w Stowarzyszeniu Ludności Niemieckiej „Herder” w Morągu, który odbył się 24 sierpnia z okazji 275 urodzin filozofa dzień później. Więcej na temat książki małżeństwa Mantheyów usłyszą Państwo w jednej z kolejnych audycji.
2019-09-08  Trolejbusy 4

Na początku lipca otwarto rozbudowę Muzeum Nowoczesności Miejskiego Ośrodka Kultury w Olsztynie. Znajduje się ona w budynku obok byłego tartaku Raphaelsonów, który służył przed remontem do lat 70. jako zajezdnia trolejbusowa. Jako pierwszą wystawę prezentowana jest tam aktualnie historia olsztyńskich trolejbusów. O okresie po II wojnie światowej rozmawialiśmy z Arturem Sobielą, jednym z dwóch organizatorów wystawy:

——-

Częścią wystawy, za którą jest Pan odpowiedzialny, jest historia trolejbusów tutaj po II wojnie światowej. Co się stało wtedy z niemieckimi pojazdami?

[Artur Sobiela – wypowiedź w języku polskim]

Poza tym także szczególny pojazd, który widać na jednym ze zdjęć, czyli trolejbus doczepny. Jakie modele nastąpiły po pierwotnym taborze? Które tradycyjne przystanki zostały w mieście?

[Artur Sobiela – wypowiedź w języku polskim]

Rozwój trolejbusów po II wojnie światowej w Olsztynie rozpoczął się dość późno. Jak ocenia Pan ówczesną opinię w stosunku do tego środka komunikacji?

[Artur Sobiela – wypowiedź w języku polskim]

Czy nie jednym z powodów był stary tabor? W końcu wykorzystywano go jeszcze dość długo…

[Artur Sobiela – wypowiedź w języku polskim]

Mimo to później jeszcze raz mocno zainwestowano, jak pokazuje wystawa …

[Artur Sobiela – wypowiedź w języku polskim]

I również rozbudowano sieć linii trolejbusów…

[Artur Sobiela – wypowiedź w języku polskim]

Dlaczego ta nowa linia była tak ważna?

[Artur Sobiela – wypowiedź w języku polskim]

——-

Był to Artur Sobiela, jeden z organizatorów wystawy historii olsztyńskich trolejbusów, w rozmowie z nami o okresie po II wojnie światowej. Wystawę otwarto wystawę początek lipca w budynku byłej zajezdni trolejbusowej obok dawnego tartaku Raphaelsonów.
Jingle – koncert życzeń

Wyjątkowo w tym miesiącu mamy w programie koncert życzeń także w drugą niedzielę miesiąca, ponieważ z Biskupca dotarła do nas wiadomość, że Brigitte Gollan skończyła tam 6. września 78 lat. Serdeczne życzenia z tej okazji składa rodzina z córką Therese Gollan na czele.

My z Allensteiner Welle gratulujemy również, życzymy wszystkiego najlepszego i zagramy dla Pani wieczorne błogosławieństwo z opery „Jaś i Małgosia” Engelberta Humperdincka. Zagra ją grupa „Stephanus Junior Brass“ z Düsseldorf-Wersten.
Anna: I to była Allensteiner Welle na dzisiaj, życzę Państwu jeszcze spokojnego wieczoru i dobrego tygodnia.

Audycję realizował dla Panstwa i dla mnie Szymon Krzysztoń, a do usłyszenia za tydzień mówi Państwu Anna Przywoźna.

(łw/ap)

06.09.2015 (opis do dźwięku)

Allensteiner Welle 30.08.2015

ANNA: Serdecznie witam w Allensteiner Welle w ostatnią niedzielę wakacji 2015. Przy mikrofonie – Anna Przywoźna. Mam nadzieję, że korzystacie Państwo z ostatnich godzin wakacji, bo już we wtorek znowu zaczyna się szkoła.

W dzisiejszej audycji mamy dla Państwa:

– Noc Herdera w Muzeum w Morągu

– oraz rozmowę z Małgorzatą Gałęziowską, kurator wystawy „Dokumentacja miejsc i wizerunków“, której otwarcie miało miejsce podczas Nocy Herdera.

To wszystko usłyszą Państwo po wiadomościach.

Jingle – wiadomości

Parafia ewangelicko – luterańska w Sorkwitach oraz związek „Freunde Masurens – Przyjaciele Mazur“ w Scharnebeck zapraszają 4 września na wykład „Sztuka sakralna na Mazurach“. Wygłosi go sekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i dziedzictwa Narodowego doktor Piotr Żuckowski. Początek wykładu o godzinie 17.00 w kościele ewangelicko – luterańskim w Sorkwitach.

Patronat nad imprezą objął Starosta Powiatu Mrągowskiego Antoni Karaś, wsparcia udzielił Referat Kultury Prus Wschodnich Muzeum Prus Wschodnich w Lüneburgu.

******

7 września Instytut Stosunków Zagranicznych IfA w Stuttgarcie organizuje pod hasłem „Menschen.Verändern.Gesellschaften – Ludzie zmieniają społeczeństwa“ imprezę jubileuszową na temat programu delegatów. W auli kampusu GLS w Berlinie w Kastanienallee 82 odbędą się dyskusja podiumowa, omawiane będą projekty dobrych praktyk oraz odbędzie się poczęstunek. Wśród gości oczekiwani są między innymi pełnomocnik rządu Niemiec do spraw mniejszości narodowych i wysiedleńców Hartmut Koschyk.

*******

Msze katolickie w języku niemieckim odprawione zostaną jak następuje:

W niedzielę, 6 września, o godzinie 11.00 w Kościele św. Jakuba w Olsztynie

I o godzinie 15.00 w klasztorze katarzynek w Lidzbarku Warmińskim.

Kanonik Andre Schmeier serdecznie zaprasza do uczstnictwa w mszach.

*****

Nabożeństwo ewangelickie odprawione zostanie w przyszłą niedzielę, 6 września – po raz ostatni tego lata – o godzinie 9.30 w kościele ewangelickim w Giżycku. Odpowiedzialne za nabożeństwo będzie małżeństwo pastorów Sabine Bleise – Donderer i Stefan Donderer.

2015-08-30 Relacja Noc Herdera

Tradycyjnie urodziny Johanna Gottfrieda Herdera 25 sierpnia są dniem wyjątkowym. Od lat świętowane są w różny sposób: składa się wieńce pod jego pomnikiem, w muzeum nazwanym imieniem filozofa w Morągu odbywają się wykłady i wystawy. Zainteresowaliśmy się aktualną imprezą, Nocą Herdera w Muzeum 22 sierpnia:

——-

[muzyka]

Muzyką klasyczną – Nokturnem F-Dur Chopina, granym przez Marka Saleja – rozpoczął się etap Nocy Muzeum z Herderem. Później usłyszeć można było – co pasowało do polsko – niemieckiej oprawy – Johannesa Brahmsa. Ale kiedy właściwie rozpoczęło się czczenie niemieckiego filozofa Johanna Gottfrieda Herdera w jego rodzinnym mieście, Morągu, leżącym po 2 Wojnie Światowej w Polsce? O tym Edward Kaczerzewski, niegdyś przewodniczący Rady Miasta i …

[Edward Kaczerzewski – wypowiedź w języku polskim]

Przy tym pomniku 22 sierpnia złożone zostały kwiaty, między innymi przez posłankę na Sejm Elżbietę Gellert z Elbląga oraz zarząd Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie. Z ramienia Stowarzyszenia Ludności Niemieckiej „Herder” w Morągu obecna była przewodnicząca Ursula Mańka. Jak by nie było, uroczystości na cześć Herdera są również zasługą mniejszości niemieckiej:

[Ursula Mańka

O ile mogę sobie przypomnieć, myślę że od samego początku jak założony został związek, zawsze z okazji urodzin Herdera składaliśmy kwiaty pod pomnikiem. To nie było jeszcze tak duże, zaczęło się bardziej od 1990, był wtedy tutaj burmistrz Giessen, z Niemiec, to była pierwsza duża uroczystość. I tak mamy już 20 lat.]

Przed 250. rocznicą urodzin Herdera zainteresowanie nie było tak duże. Również Magdalena Baroś, dyrektor morąskiego muzeum, uważa tę datę za punkt wyjściowy do dużych uroczystości:

[Magdalena Bartoś – wypowiedź w języku polskim]

Niestety, musiano znowu zrezygnować z weekendów na cześć Herdera:

[Magdalena Bartoś – wypowiedź w języku polskim]

Wydaje się, że to działa. 22 sierpnia przyszło w każdym razie wielu dużych i małych odwiedzających. Ucieszyło to bardzo Johanna Gottfrieda Herdera, czyli dziennikarza, który odgrywał go podczas uroczystości:

[Johann Gottfried Herder – wypowiedź w języku polskim]

Jak właściwie doszło do tego, że podjął się tej roli? Czy jest na nią konkurs?

[Johann Gottfried Herder – wypowiedź w języku polskim]

Wiele z atrakcji tego wieczoru Herder właśnie wymienił: przebieranie się w stroje historyczne, rysowanie, kaligrafia, orgiami, ale także strzelanie z łuku, rzut podkową i spotkanie z duchem w piwnicach przyciągnęły zwłaszcza młodszych gości. Bardzo strasznie jednak nie było:

[odgłosy zabawy z duchem]

Dla zainteresowanych kulturą oprócz dowolnego zwiedzania zbiorów było także wprowadzenie w temat skrzyń ze skarbami i otwarcie wystawy „Dokumentacja miejsc i wizerunków”. Jednak Magdalena Bartoś na krótko przed rozpoczęciem koncertu muzyki klasycznej spoglądała już na przyszły rok, ponieważ …

[Magdalena Bartoś – wypowiedź w języku polskim]

[Muzyka]

——-

Były to wrażenia i informacje z Nocy Muzeów z Herderem 22 sierpnia w Muzeum

Herdera w Morągu. Okazją była rocznica urodzin pochodzącego stamtąd filozofa 25 sierpnia. Więcej na temat wystawy „Dokumentacja miejsc i wizerunków, która otwarta została w ramach tej imprezy, usłyszą Państwo w kojonej relacji. Dalsze informacje na temat muzeum znajdą Państwo na stronie internetowej morag.muzeum.olsztyn.pl

2015-08-30 rozmowa wystawa

W ramach Nocy Muzeów, która odbywa się każdego roku w Muzeum Herdera w Morągu z okazji rocznicy urodzin filozofa, otwierana zostaje tradycyjnie nowa wystawa. Ta przedstawiona publiczności 22 sierpnia nosi tytuł „Dokumentacja miejsc i wizerunków” Rozmawialiśmy z kuratorką wystawy, doktor Małgorzatą Gałęziowską:

——-

O co chodzi w wystawie „Dokumentacja miejsc i wizerunków “?

[Małgorzata Gałęziowska – wypowiedź w języku polskim]

Na pierwszy rzut oka wystawione przedmioty wydają się kolorową mieszanką czasów i stylów. Jaką propozycję dostają zwiedzający?

[Małgorzata Gałęziowska – wypowiedź w języku polskim]

Tu na fotografiach widać na przykład mężczyznę i kobietę. O kogo chodzi? Co o nich wiemy?

[Małgorzata Gałęziowska – wypowiedź w języku polskim]

Zdjęcie powyżej ze Skajbot przypomina dzisiejszy obraz otaczającej nas okolicy. O co tu chodzi?

[Małgorzata Gałęziowska – wypowiedź w języku polskim]

Wróćmy do Morąga. Powiększone zdjęcie historyczne rynku z pomnikiem cesarza Wilhelma I. Jakie informacje mamy o domach, o ludziach?

[Małgorzata Gałęziowska – wypowiedź w języku polskim]

Różne czapki wskazują jednak na różne szkoły, jednak wiemy zbyt mało. Krok dalej przechodzimy do zdjęć, które wywierają na nas nieświadomie wpływ – mapy

[Małgorzata Gałęziowska – wypowiedź w języku polskim]

Od tego miedziorytu do nowoczesnych środków przedstawień. Zintegrowane z wystawą są także kamery. O co z nimi chodzi?

[Małgorzata Gałęziowska – wypowiedź w języku polskim]

——-

Była to doktor Małgorzata Gałęziowska, kuratorka wystawy „Dokumentacja miejsc i wizerunków“, w rozmowie o swojej wystawie, która otwarta została w ramach Nocy Muzeów z Herderem 22 sierpnia w Muzeum Herdera w Morągu.

ANNA: Również ostatnia wakacyjna Allensteiner Welle 2015 już się kończy, dzisja trochę wcześniej niż zwykle ze względu na turniej siatkówki plażowej. Audycję realizował dla Państwa i dla mnie Marian Dąbrowski, a do usłyszenia za tydzień mówi Państwu Anna Przywoźna.

(aprz/łw)

30.08.2015 (opis do dźwięku)

Allensteiner Welle 23.08.2015

ANNA: Serdecznie witam w Allensteiner Welle w przedostatnią niedzielę wakacji 2015. Przy mikrofonie wita Państwa Anna Przywoźna. Mam nadzieję, że wykorzystują Państwo resztę wakacji, ale są nam Państwo nadal wierni.

W dzisiejszej audycji mamy dla Państwa:

Rozmowę z prowadzącą warsztaty wakacyjne dla dzieci z mniejszości niemieckiej Danutą Niewęgłowską

Porozmawiamy także z uczestnikami warsztatów na temat ich wrażeń

I spojrzymy na budynek Muzeum Nowoczesności w dawnym tartaku braci Raphaelsonów w Olsztynie.

To wszystko jak zwykle – po wiadomościach.

Jingle – wiadomości

W przyszłym tygodniu Olsztyn będzie centrum dla zwolenników siatkówki plażowej. Od 25 do 30 sierpnia miasto stanie się po raz pierwszy – jako czwarte polskie miasto – gospodarzem turnieju Grand Slam Międzynarodowego Związku Piłki Siatkowej. Impreza tak zwanej World Tour decyduje o kwalifikacji do mistrzostw olimpijskich 2016 w Rio de Janeiro. Z tego powodu należy liczyć się z występami kompletnej czołówki światowej. Różnorodny program towarzyszący, między innymi trening dla dzieci z największymi graczami polskiej siatkówki jak Piotr Gruszka dopełniają program imprezy.

******

Dotychczas istniały monety Euro o nominale 1 i 2 Euro. W najbliższej przyszłości mają pojawić się w portfelach krajów Unii Europejskiej również monety o nominale 5 Euro. Przedstawiona na nich jest kula ziemska, otoczona „atmosferą ziemską” w postaci okrągłego pierścienia z plastiku. Ten świecić się będzie jasnoniebiesko. Poza urodą ten projekt ma chronić przed fałszerstwami. Datę ukazania się monety ustalono na luty 2016.

******

Msza katolicka w języku niemieckim odprawiona zostanie w przyszła niedzielę, 30 sierpnia, o godzinie 10.00 w Olsztynie – Jarotach.

Kanonik Andre Schmeier serdecznie zaprasza.

******

Nabożeństwo ewangelickie w języku niemieckim odprawione zostanie w przyszłą neidzielę, 30 sierpnia, o godzinie 9.30 w kościele ewangelickim w Giżycku. Odpowiedzialne za nabożeństwo będzie małżeństwo pastorów Sabine Bleise-Donderer i Stefan Donderer

2015-08-23 Moderation Gespräch Freizeit Danuta

Vom 26. Juli bis 8. August fand in Osterode die diesjährige Ferienwerkstatt für Kinder der deutschen Minderheit in der Region statt. Der Verband der deutschen Gesellschaften in Ermland und Masuren hatte ihnen ein reichhaltiges und vielfältiges Programm organisiert – und eine lange Zeit in der Gruppe. Wir haben für Sie vorbeigeschaut und mit der Leiterin der Werkstatt Danuta Niewęgłowska gesprochen:

——-

Wie viele Kinder waren denn in diesem Jahr dabei?

[Danuta Niewęgłowska – wypowiedź w języku niemieckim]

Nun heißt die Veranstaltung ausdrücklich nicht Ferienlager, sondern Werkstatt. Die Kinder sollten unter anderem etwas über ihre eigene Kultur lernen. Und ihre Sprache. Wie habt Ihr das organisiert?

[Danuta Niewęgłowska – wypowiedź w języku niemieckim]

Neben sprachlichen und kulturellen Einheiten gab es immer wieder Bastelstunden. Haben die Kinder das gut angenommen?

[Danuta Niewęgłowska – wypowiedź w języku niemieckim]

Was habt Ihr zum Beispiel gemacht?

[Danuta Niewęgłowska – wypowiedź w języku niemieckim]

Arbeit mit Papier und Wasser bei der Hitze war ganz sicher interessant. Welche anderen Werke haben die Kinder gestaltet?

[Danuta Niewęgłowska – wypowiedź w języku niemieckim]

Gemütliches Vorlesen von Märchen am Kamin, das klingt sehr friedlich. Doch am Anfang eines Ferienlagers steht die Eingewöhnungszeit – an andere Kinder, an die Disziplin. Wie war das bei Euch?

[Danuta Niewęgłowska – wypowiedź w języku niemieckim]

Außerdem muss man bei dieser Eingewöhnungsphase das Alter der Kinder berücksichtigen…

[Danuta Niewęgłowska – wypowiedź w języku niemieckim]

Doch nach der ersten Zeit hat es geklappt, mit der Kooperation in der Gruppe, am Strand, im Straßenverkehr und in der Unterkunft – und auch mit den Märchen…

[Danuta Niewęgłowska – wypowiedź w języku niemieckim]

——-

Das war ein Gespräch mit Danuta Niewęgłowska, der Leiterin der diesjährigen Ferienwerkstatt für Kinder der deutschen Minderheit in der Region. Diese fand vom 26. Juli bis 8. August in Osterode statt und wurde vom Verband der deutschen Gesellschaften in Ermland und Masuren organisiert. Teilnehmer und Betreuer bedanken sich außerdem bei den Gesellschaften in Bartenstein, Heilsberg und Osterode für materielle und organisatorische Hilfe. Mehr zur Freizeit aus Sicht der Kinder hören Sie gleich in einem weiteren Beitrag.

2015-08-23 Moderation Beitrag Freizeit Kinder

Vom 26. Juli bis 8. August fand in Osterode die diesjährige Ferienwerkstatt für Kinder der deutschen Minderheit in der Region statt. Der Verband der deutschen Gesellschaften in Ermland und Masuren hatte ihnen ein reichhaltiges und vielfältiges Programm organisiert. Im soeben gehörten Beitrag haben wir mit der Leiterin der Werkstatt Danuta Niewęgłowska gesprochen. Uns interessierte aber auch die Sicht der Kinder auf ihre Werkstatt. Vier von ihnen fanden sich zum Gespräch bereit, nämlich…

——-

[Dzieci – wypowiedź w języku polskim]

Fragt man die Teilnehmerinnen und Teilnehmer der Ferienwerkstatt nach den wichtigsten Attraktionen, erzählen sie vor allem von den verschiedenen Aktivitäten im Freien – im Park, am Wasser, und auf dem Wasser…

[Dzieci – wypowiedź w języku polskim]

Ganz aktuell waren die Eindrücke vom Besuch in Karnitten, dem dortigen Schloss mit Irrgarten und weitläufigem Gelände

[Dzieci – wypowiedź w języku polskim]

Doch auch kulturelle Veranstaltungen haben die Kinder im Laufe der vierzehn Tage ihrer Ferienwerkstatt besucht:

[Dzieci – wypowiedź w języku polskim]

Ganz besonders in Erinnerung blieb Mateusz Krupke die Erste-Hilfe-Übung am Seeufer. Er hat kritisch beobachtet, da in seiner Familie Rettungssanitäter aktiv sind…

[Dzieci – wypowiedź w języku polskim]

Die ruhigeren Momente beim Basteln und Deutschlernen werden relativ spät erwähnt…

[Dzieci – wypowiedź w języku polskim]

Dennoch: wie man hören kann, waren die Kinder eifrig bei der Sache und verstanden auch die ökologische Idee der Wiederverwendung der Flaschen. Im Gespräch anfangs verwirrend war das Bewertungssystem der Disziplin der Kinder. Münder, okays, Kakteen…?

[Dzieci – wypowiedź w języku polskim]

Eine Neuheit in diesem Jahr war der Besuchstag, an dem Eltern oder Großeltern bei der Werkstatt vorbeischauen konnten. Aber auch den Kindern ist klar, dass es nicht alle schaffen…

[Dzieci – wypowiedź w języku polskim]

——-

Das waren vier Teilnehmer der diesjährigen Ferienwerkstatt für Kinder der deutschen Minderheit in der Region mit ihren Eindrücken. Die Veranstaltung fand vom 26. Juli bis 8. August in Osterode statt und wurde vom Verband der deutschen Gesellschaften in Ermland und Masuren organisiert. Finanzielle Unterstützung gab es vom polnischen Ministerium für Verwaltung und Digitalisierung sowie vom Generalkonsulat der Bundesrepublik Deutschland in Danzig. Teilnehmer und Betreuer bedanken sich außerdem bei den Gesellschaften in Bartenstein, Heilsberg und Osterode für materielle und organisatorische Hilfe.

2015-08-23 Moderation Gespräch Tartak

W ostatnich dwóch audycjach informowaliśmy o wystawie na temat huty szkła nad jeziorem Jełguń w Muzeum Nowoczesności w dawnym Tartaku braci Raphaelsonów w Olsztynie. Dzisiaj zadamy Rafałowi Bętkowskiemu kilka pytań dotyczących budynku tego muzeum:

——-

W jakim czasie i jak długo budynek był tartakiem? Co z tego czasu jeszcze się zachowało?

[Rafał Bętkowski – wypowiedź w języku polskim]

Jak użytkowano budynek na samym końcu? Jaki był jego stan przed rewitalizacją?

[Rafał Bętkowski – wypowiedź w języku polskim]

Co się znalazło w hali obok muzeum? Czy ona też zostanie włączona do muzeum?

[Rafał Bętkowski – wypowiedź w języku polskim]

W były Tartak Raphaelsonów włożono wiele pracy i pieniędzy. Jak powstała inicjatywa jego utrzymania, i kto był w nią zaangażowany?

[Rafał Bętkowski – wypowiedź w języku polskim]

——-

To był Rafał Bętkowski w rozmowie o budynku Muzeum Nowoczesności, czyli byłym Tartaku braci Raphaelsonów w Olsztynie. Tartak został wyróżniony podczas aktualnej edycji konkursu „Zabytek Zadbany“, organizowanego przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Fachowcy oceniają obiekty zabytkowe na podstawie przeprowadzonych w nich prac konserwatorskich, ich użytkowania i wzmocnienia świadomości społecznej dla nich.

Jeśli chcą Państwo dowiedzieć się więcej o byłym tartaku, proszę zajrzeć na stronę internetową www.tartak.mok.olsztyn.pl

ANNA: Również dzisiejsza Allensteiner Welle trwa tylko 25 minut. Audycję realizował dla Państwa i dla mnie Marian Dąbrowski, a do usłyszenia za tydzień mówi Państwu Anna Przywoźna.

(aprz/łw)

23.08.2015 (opis do dźwięku)

Allensteiner Welle 16.08.2015

ANNA: Życzę pięknego niedzielnego wieczoru z Allensteiner Welle. Przy mikrofonie wita Państwa Anna Przywozna. W audycji mamy dzisiaj dla Państwa:

Muzykę z ostatniego koncertu 18. Pasymskich Koncertów Muzyki Organowej i kameralnej w Pasymiu

Przy muzyce pozostaniemy, kiedy będziemy opowiadać o Żelowskich Dzwonkach

I zabierzemy Państwa jeszcze raz do starej huty szkła, którą zwiedzili Państwo z nami tydzień temu.

To wszystko – po wiadomościach.

Jingle – wiadomości

Jeśli ktoś chciałby studiować w języku niemieckim, nie musi jechać do Niemiec. Również w Polsce proponuje się wiele niemieckojęzycznych kierunków studiów. Czy germanistyka, czy specjalistyczne kierunki takie jak ekonomia i organizacja przedsiębiorstwa w Szkole Handlowej w Warszawie czy informatyka na Uniwersytecie Technicznym w Opolu – są różnorodne możliwości. Dokładnie dowiedzieć się tego można w książce „Deutschsprachige Studienangebote weltweit – Niemieckojęzyczne kierunki studiów na świecie“, wydanej przez Björna Akstinata i Internationalen Medienhilfe – Międzynarodową Pomoc Mediom i czekającej w 6. wydaniu. Kontakt pod adresem info@medienhilfe.org

*****

Msza katolicka w języku niemieckim odprawiona zostanie w przyszłą niedzielę, 23 sierpnia, o godzinie 10.00 w Olsztynie – Jarotach.

Kanonik Andre Schmeier serdecznie zaprasza.

*****

Ewangelickie nabożeństwo w języku niemieckim odprawione zostanie w przyszłą niedzielę, 23 sierpnia, w kościele ewangelickim w Giżycku. Odpowiedzialne za to będzie małżeństwo pastorów Sabine Bleise-Donderer i Stefan Donderer.

Jingle – Koncerty organowe

Po ponad miesiącu zakończyły się uroczystością 8 sierpnia w kościele ewangelicko – augsburskim w Pasymiu tegoroczne 18. Pasymskie Koncerty Muzyki Organowej i Kameralnej. Prześledźmy 10 różnych koncertów:

——-

[muzyka- organy]

Tak brzmią organy w kościele ewangelicko – augsburskim w Pasymiu, kiedy grają na nich energicznie dwie młode damy z Akademii Muzycznej w Katowicach. Ewelina Bachul i Barbara Lorenc po raz pierwszy wystąpiły podczas Pasymskich Koncertów Muzyki Organowej i Kameralnej. Więcej doświadczenia mają doktor Irena Czubek-Davidson i doktor Lindsay Davidson. Zaproponowali w tym roku najbardziej niezwykłą muzyczna kombinację. Ona na najstarszym szkockim instrumencie, hrafie celtyckiej …

[muzyka – harfa]

…on na najbardziej znanym szkockim instrumencie, na dudach. Dowiódł, że prawdziwy grający na dudach może na nich zagrać także bez rękawa / ……, jednak z tym technicznym wsparciem jest to zdecydowanie łatwiejsze.

[muzyka – dudy]

Dudy w duecie z harfą celtycką mogą wydawać także delikatne tony:

[muzyka – dudy+harfa]

Apropos duetów: organista profesor Klemens Schnorr z Monachium, który występował już solo w Dźwierzutach, tym razem przywiozł Hannę Staszewską, swoją uczennicę. Wyczarowała ona na rogu z towarzyszeniem organów ciepłe dźwięki w pasymskim kościele:

[muzyka – róg i organy]

A z rozmachem i wirtuozerią żywsze dźwięki, które nie tylko laików, ale także ludzi, którzy wiedzą, jak trudno jest wydmuchać prosty, czysty dźwięk na rogu, wprawiły w osłupienie:

[muzyka – róg+organy]

Tanga argentyńskiego, które Hanna Staszewska również ma w swoim repertuarze, nie można było usłyszeć podczas 18. Pasymskich Koncertów Muzyki Organowej i Kameralnej, za to walca wiedeńskiego w niezwykłej wersji. Johann Strauß syn jako utówr na cztery nogi w wykonaniu Eweliny Bachul i Barbary Lorenc:

[muzyka – organy]

——-

Były to wspomnienia z tegorocznych 18. Pasymskich Koncertów Muzyki Organowej i Kameralnej, obejmujących 10 imprez między 4 lipca a 8 sierpnia w kościołach ewangelickich w Pasymiu i Dźwierzutach. Pastor Witold Twardzik już teraz serdecznie zaprasza na 19. edycję w roku 2016.

 

Jingle – wywiad Zelowskie Dzwonki

Zespół „Żelowskie Dzwonki“, muzykujący za pomocą dzwonków ręcznych, był gościem koncertu inauguracyjnego 18. Pasymskich Koncertów Muzyki Organowej i Kameralnej 4 lipca w kościele ewangelicko – augsburskim w Pasymiu. Grupę prowadzi dyrygentka Anna Kimmel, którą przed koncertem poprosiliśmy o bliższe informacje na temat zespołu:

——-

Gdzie leży mmiejscowośc Żelów, w której działa Państwa zespół?

[Anna Kimmer –wypowiedź w języku polskim]

Jak duży jest Żeló### i co jest w nim szczególnego?

[Anna Kimmer –wypowiedź w języku polskim]

Czy ta kulturowa różnorodność odbija się także w składzie „Żelowskich Dzwonków“?

[Anna Kimmer –wypowiedź w języku polskim]

Na jakich instrumentach grają „Żelowskie Dzwonki“? Jak rozwijała się grupa?

[Anna Kimmer –wypowiedź w języku polskim]

Ile grup jest w Żelowie?

[Anna Kimmer –wypowiedź w języku polskim]

I to wystarcza? Na stołach w pasymskim kościele leży bardzo dużo dzwonków …

[Anna Kimmer –wypowiedź w języku polskim]

Są też różne rodzaje dzwonków – okrągłe i rurowe:

[Anna Kimmer –wypowiedź w języku polskim]

Ile waża dzwonki ręczne? Te duże wydają się bardzo ciężkie …

[Anna Kimmer –wypowiedź w języku polskim]

A ile kosztują?

[Anna Kimmer –wypowiedź w języku polskim]

Może Pani podać konkretny przykład?

[Anna Kimmer –wypowiedź w języku polskim]

A co gracie na swoich koncertach?

[Anna Kimmer –wypowiedź w języku polskim]

Utwory naisane specjalnie na dzwonki ręczne? Czy to się kompozytorowi opłaca? A czy może Pani podać jakiś przykład?

[Anna Kimmer –wypowiedź w języku polskim]

——-

Była to dyrygentka zespołu „Żelowskie Dzwonki“ Anna Kimmer z dokładniejszymi informacjami na temat prowadzonej przez nią grupy. Zespół dzwonków ręcznych był gościem koncertu inauguracyjnego 18 Pasymskich Koncertów Muzyki Organowej i Kameralnej 4 lipca w kościele ewangelicko – augsburskim w Pasymiu. Grupa nagrała dwie płyty, które można zamówić w parafii ewangelicko – reformowanej w ŻŻŻelowie. Adres mailowy brzmi per@zelandia.pl. Tam i na stronie zespołu zelowskiedzwonki.pl znajdą Państwo dalsze informacje.

Jingle – rozmowa huta szkła 2

Tydzień temu opowiadaliśmy o wystawie w Muzeum Nowoczesności w dawnym tartaku braci Raphaelsonów w Olsztynie. Poświęcona jest ona hucie szkła, która działała w XIX. wieku nad jeziorem Jełguń. Dzisiaj jej autor, Rafał Bętkowski, opowie o niektórych szczególnych obiektach wystawy:

——-

Na jednym ze znalezionych obiektów można przeczytać: Elbinger Min.Wasser Anstalt. O co chodzi?

[Rafał Bętkowski –wypowiedź w języku polskim]

Co można odczytać z takich znalezisk? Również rok produkcji?

[Rafał Bętkowski –wypowiedź w języku polskim]

Jeden z ostatnich wyrobów huty szkła w Jełguniu jest znany, ale nie wystawiony:

[Rafał Bętkowski –wypowiedź w języku polskim]

Za to w jednej z witryn wystawy można podziwiać inną kapsułe czasu z kompletną zawartością. Co można tam zobaczyć?

[Rafał Bętkowski –wypowiedź w języku polskim]

Jak huta szkła w Jełguniu związana jest z kapsułą czasu?

[Rafał Bętkowski –wypowiedź w języku polskim]

——-

Rafał Bętkowski opowiadał o niektórych eksponatach z wystawy na temat dawnej huty szkła w Jełguniu. Można ją oglądać w Muzeum Nowoczesności w dawnym tartaku braci Raphaelsonów w Olsztynie do września. Jeśli chcieliby Państwo dowiedziec się więcej na temat dawnego tartaku, zapraszamy na stronę internetową www.tartak.mok.olsztyn.pl lub słuchajcie nas w przyszłym tygodniu.

ANNA: : I również dzisiejsza Allensteiner Welle dobiega końca. Audycję realizował dla Państwa i dla mnie Marian Dąbrowski, a do usłyszenia za tydzień mówi Państwu Anna Przywozna.

(aprz/łw)

16.08.2015 (opis do dźwięku)

ANNA: W letni wieczór serdecznie witam w Allensteiner Welle. Przy mikrofonie Anna Przywozna. Lato nadal trwa, dobry czas na wycieczki, więc zabierzemy Państwa jeszcze raz do Szestna i do starej huty szkła. Poza tym opowiemy Państwu o darowiźnie, jaką otrzymał kościół w Szczytnie.

To wszystko usłyszą Państwo jak zwykle – po wiadomościach.

Jingle – Wiadomości

W przyszłą niedzielę, 16 sierpnia, planowane jest w Remscheid z okazji „Dnia Stowarzyszeń“ podpisanie umowy partnerskiej między miastem Remscheid i powiatem mrągowskim. Istniejący od 20 grudnia 1954 roku patronat miasta, ponoszony w dużej mierze przez stowarzyszenie byłych mieszkańców Mrągowa, ma zostać na wniosek Antoniego Karasia, nowo wybranego starostę mrągowskiego, przekształcony w dwustronne partnerstwo.

******

Msze katolickie w języku niemieckim odprawione zostaną w przyszłym tygodniu:

– już w sobotę, 15 sierpnia – Matki Boskiej Zielnej – o godzinie 10.00 w Olsztynie – Jarotach

– oraz w niedzielę, 16 sierpnia o godzinie 10.00 w Olsztynie – Jarotach, o godzinie 14.00 w Biskupcu oraz o godzinie 17.00 w Reszlu.

Kanonik Andre Schmeier serdecznie zaprasza na wszystkie msze.

******

Ewangelickie nabożeństwo w języku niemieckim odprawione zostanie w niedzielę, 16 sierpnia, o godzinie 9.30 w kościele ewangelickim w Giżycku. Jeszcze raz odprawi je dla Państwa diakon Rolf Pfeffer

 

Jingle – Rozmowa Szestno III

W ostatnie dwa tygodnie usłyszeli Państwo dwie pierwsze części wycieczki w historię miejscowości Szestno, w których to była mowa o mieszkających tam ludziach i znaczeniu osady, jak też zmiennej historii od roku 1939. Dzisiaj tematem będzie korzystne położenie miejscowości. Naszym znającym miejscowość przewodnikiem będzie urodzony w Szestnie Adolf Bajohr:

——-

Właściciel majątku w Szestnie klugkist nie był pierwszym, którey chętnie osiedlił się na tym terenie. Z powodu wielu jezior i przewężenia niedaleko miejscowości można przypuszczać, że żyli tu już również Prusowie

[Adolf Bajohr:

Tu nad jeziorem Salęt Mały przy wyspie był mały zameczek, taka wieża obserwacyjna; na górze na wzgórzu niedaleko Czarnego Lasu tak samo, tam usypano taką górkę dokładnie na wzgórzu. Potem w Kiersztanowie też była wieża obserwacyjna,, chroniły całą okolicę, zamek tutaj.]

Stoimy na ruinach zamku Zakonu Krzyżackiego, które przejęło potem państwo. Co miało się z nimi stać i dlaczego to się nie udało?

[Adolf Bajohr:

Tutaj mieliśmy zbudować hotel pod szkłem, miał się ciągnąć przez most aż do majątku. Tu była piwnica, to wszystko się zawaliło. Było kryte trzciną, cała piwnica, tam z tyłu w rogu była lodownia. Potem chcieli budować, zdjęli dach i wszystko się zawaliło. – Wieża, jest otwarta (od góry) od czasów niemieckich, tam zawsze było gniazdo bociana. Wieża została jako jedyna z zamku.]

Jeśli spojrzymy w kierunku centrum miejscowości, za drzewami zobaczymy dach wieży kościoła. O co chodzi w legendzie, że istniał tunel wiodący tam z zamku?

[Adolf Bajohr:

A tu, powiedzieli, ale ja w to tak do końca nie wierzę, przejście od zamku do kościoła pod ziemią. Od drugiej strony do piwnicy było (prawdopodobnie) wejście. Nie mogę owiedzieć, że coś tam było, tu było wejście, ale jak sprzątaliśmy, były tam schody do góry – do zamku z piwnicy. Nie trzeba było wychodzić i można było do piwnicy (wejść). Po wojnie były tu kartofle, warzywa – długie lata nic nie robili, to się zawaliło. Jest fosa wokół zamku, to musieli zejść głęboko z murami.]

Nie wydaje się, żeby istnienie takiego tunelu było możliwe, ale za to zamek był dobrze strzeżony, a płynąca obok niego rzeczka wykorzystywana była także przez młyn:

[Adolf Bajohr:

To tutaj jest śluza od młyna, tam była turbina, która napędzała młyn. Woda płynie teraz dzień i noc, zimą i latem. A młyn stoi. Za czasów ruskich węgorze zatrzymywały turbinę 4 -5 razy co noc.]

Naprawdę było aż tak dużo ryb, że mogły tak często wpadać w turbinę?

[Adolf Bajor:

Przed wojną było jeszcze więcej ryb niż wody w jeziorze, na pewno. Jakie węgorze tu łowiliśmy w rzece, ona była głęboka, teraz jest wąska. Ponieważ młyn napędzany był wodą, woda była tu spiętrzona. Przy jeziorze była spiętrzona i tu. Woda pochodzi z jeziora Salęt Mały, tam w kierunku Kętrzyna…]

Jeśli jest tyle ryb, to należałoby oczekiwać, że będą siatki ochronne albo podobne zabezpieczenia. Zostały wtedy usunięte?

[Adolf Bajohr:

Przy śluzie przed Ruską Wsią nad jeziorem Salęt tam była taka zapora, taka siatka, wiosną trzcina zarastała wodę; wyrwali ja nad jeziorem. Potem węgorze przypłynęły tutaj i zatrzymały młyn, tyle było węgorzy, trzy, cztery, pięć razy w nocy zatrzymywały młyn, zaplątywały się w turbinę. Ale takich węgorzy dzisiaj już nie ma. Zbieraliśmy je potem na dole nad rzeką grabiami i na kolację z biedy jedliśmy węgorze. Dzisiaj już nie. Są jeszcze węgorze w jeziorze Salęt, tu też wiosną powinny być, ale jeśli ten rów jest otwarty, to chodzi cały czas. Ale tyle węgorzy, ile było tu po wojnie, albo innych ryb – jak tu szczupaki składały ikrę, złapałem 40 szczupaków jednego dnia. Z kolegą postawiliśmy sieć i w nocy złapaliśmy 80 węgorzy. To były czasy. Co zrobić? W latach 50. rybacy musieli złowić tyle i tyle ryb z hektara wody. Łapali wszystko, co wpadło w sieci. W majątku dwa razy w tygodniu przyjeżdżał Lublin, samochód, furgonetka ze skrzyniami pełnymi ryb dla świń, prosto z jeziora. Gdzie mają być ryby? Tam jeszcze raki były, okonie takie wielkie, jeszcze żywe ryby, tyle i tyle kilo i ton, to wszystko zniszczyli w latach 50. Pracowałem w majątku, widziaęłm, co robili.]

——-

Była to trzecia i ostatnia część wycieczki w historię Szestna niedaleko Mrągowa. Naszym znającym miejscowość przewodnikiem był urodzony w Szestnie Adolf Bajor.

Jingle – rozmowa Huta szkła 1

W XIX w. nad jeziorem Jełguń na południe od Olsztyna założona została huta szkła, która dostarczała artykuły szklane nie tylko na tereny południowej Warmii, lecz również do Elbląga, Królewca i Warszawy. Tej hucie jest poświęcona wystawa w Muzeum Nowoczesności – Centrum techniki i Rozwoju w dawnym Tartaku braci Raphaelsonów w Olsztynie. Oprowadza Państwa jej autor Rafał Bętkowski:

——-

Kiedy powstała pierwsza huta szkła w rejonie olsztyńskim?

[Rafał Bętkowski – wypowiedź w języku polskim]

Na późniejszych mapach istnieje huta szkła w Jełguniu. Oba miejsca znajdują się głęboko w lesie. Dlaczego?

[Rafał Bętkowski – wypowiedź w języku polskim]

A skąd pochodzili pracownicy huty szkła? Czy to byli tutejsi?

[Rafał Bętkowski – wypowiedź w języku polskim]

Jak wyglądała praca w hucie?

[Rafał Bętkowski – wypowiedź w języku polskim]

Różnorodność znalezionych fragmentów udowadnia, że produkowano bardzo rozmaite rodzaje szkła. Czy można je zamówić? Dokąd dostarczono produkty?

[Rafał Bętkowski – wypowiedź w języku polskim]

Kiedy huta szkła w Jełguniu miała takie sukcesy i była taka znana, dlaczego wstrzymała jej funkcjonowanie jeszcze w XIX w.?

[Rafał Bętkowski – wypowiedź w języku polskim]

Jak życie w Jełguniu toczyło się dalej po likwidacji huty szkła?

[Rafał Bętkowski – wypowiedź w języku polskim]

——-

Rafał Bętkowski towarzyszył nam na wystawie na temat huty szkła w Jełguniu, która w XIX w. dostarczała artykuły szklane aż do Królewca i Warszawy. Wystawę można obejrzeć w Muzeum Nowoczesności – Centrum Techniki i Rozwoju w dawnym Tartaku braci Raphaelsonów w Olsztynie jeszcze do września. Dokładniejsze informacje dot. niektórych eksponatów dostaną Państwo za tydzień. Jeśli chcą Państwo wiedzieć więcej o byłym tartaku, proszę zajrzeć na stronę internetową: www.tartak.mok.olsztyn.pl

 

Jingle – wywiad Obraz Lutra dla kościoła ewangelickiego w Szczytnie

We wspólnym projekcie Ziomkostwa byłych mieszkańców Szczytna i Stowarzyszenia Kulturalnego Niemców „Heimat“ w Szczytnie od 5 do 11 lipca na cmentarzu w Długim Borku brała udział także Renate Upretzki. Skorzystała z okazji i podczas rozpoczęcia imprezy w kościele ewangelicko – augsburskim w Szczytnie przekazała pastorowi Alfredowi Borskiemu obraz. Zapytaliśmy, o co w tym wszystkim chodzi:

——-

Najpierw pytanie: jakie są Pani związki z regionem Szczytna?

[Renate Upretzki:

Mój mąż, jego rodzice, pochodzą z Długiego Borku, bardzo często tu przyjeżdżamy, prawie co roku od 1998. Ciągnie nas do jego ojczyzny]

Z jakiego powodu i z jakiej okazji chciała Pani przekazać ten obraz? Co on przedstawia?

[Renate Upretzki:

Po pierwsze pochodzimy z miejscowości oddalonej od miast Lutra, Wittembergii. W roku 2017 będą uroczystości 500-lecia przybicia przez Lutra tez na kościele. Obraz mam od starszej pani, opiekowałam się nią jako młoda dziewczyna i w podziękowaniu podarowała mi ten obraz. Na obrazie widać Lutra i właściwie jego historię: Eisleben gdzie się urodził, potem Wartburg gdzie długo był i tłumaczył Biblię.. A potem, jak mówiłam, w Wittemberdze – tezy. Jego rodzice też są na górze na obrazie. Podoba nam się.]

Co szczególnego jest w egzemplarzu, którzy podarowała Pani pastorowi Alfredowi Borskiemu? Czy to jest oryginał?

[Renate Upretzki:

Zepsuła się szyba tego obrazu, zrobiono potem nowe ramy i podczas wyjmowania całkiem się to rozpadło. Na pewno ma to ponad 100 lat, oryginał. Jak się tego dotykało, to w ręce zostawał od razu kawałek papieru. Co teraz? Poskładałam starannie te puzzle, posklejałam taśmą klejącą, poszłam do punktu ksero i zrobiłam kopię. Na komputerze wyretuszowałam te wszystkie rysy, i powstało z tego właśnie to, ten obraz.]

Wygląda to na wiele ciężkiej pracy i wiele cierpliwości. Ile czasu poświęciła Pani temu obrazowi?

[Renate Upretzki:

Wiele tygodni. Trzeba to sobie wyobrazić, bo jak usunie się coś niewłaściwego, małe ząbki czy co tam jeszcze było, ale całkiem dobrze mi to wyszło. Mój mąż powiedział: „Wiesz co, moglibyśmy zabrać to dla kościoła. Jest tu jeszcze trochę ludzi wyznania ewangelickiego, podarujemy to po prostu kościołowi.”]

Prezent był dla pastora Borskiego zapewne trochę niespodzianką. Czy ma on już pierwszy pomysł, gdzie ten obraz będzie wisiał?

[Renate Upretzki:

Jeszcze nie powiedział, co z tym zrobi, nam jest to obojętne, gdzie to powiesi, czy tu. Dużo się tu odbywa, tak że wielu ludzi mogłoby to zobaczyć, nie tylko w kościele. W kościele, nie wiem, czy znajdzie tam miejsce.]

Na co dzień obraz będzie mógł zapewne wisieć w regularnie wykorzystywanej sali na parafii, ale…

[Renate Upretzki:

Kiedy będą obchody 500 – lecia, będzie ważne, że obraz istnieje]

——-

Rozmawialiśmy z Renate Upretzki z Ziomkostwa byłych mieszkańców Szczytna na temat obrazu Lutra, jaki podarowała parafii ewangelicko – augsburskiej w Szczytnie. Brała ona udział w projekcie w Długim Borku, jaki odbywał się od 5 do 11 lipca.

ANNA: I również dzisiejsza Allensteiner Welle dobiega końca. Audycję realizował dla Państwa i dla mnie Marian Dąbrowski, a do usłyszenia za tydzień mówi Państwu Anna Przywozna.

(aprz/łw)

09.08.2015 (opis do dźwięku)

Allensteiner Welle 02.08.2015

Anna: Serdecznie witamy w pierwszej sierpniowej audycji Allensteiner Welle. Mam nadzieję, że korzystają Państwo jeszcze z urlopów, ale mimo to znaleźli Państwo czas dla nas. W dzisiejszej audycji zabierzemy Państwa znowu do Szestna, gdzie dowiedzą się Państwo, jak wyglądało tam życie po roku 1939. Poza tym byliśmy dla Państwa na uroczystości 25-lecia Stowarzyszenia Socjalno – Kulturalnego Mniejszości Niemieckiej na Warmii i Mazurach z siedzibą w Biskupcu.

Na oba tematy więcej – jak zwykle po wiadomościach

Jingle – wiadomości

W ramach 18. Pasymskich Koncertów Organowych i Kameralnych pastor Witold Twardzik z parafii ewangelicko – augsburskiej w Pasymiu organizuje w przyszłą sobotę ostatni koncert. W sobotę, 8 sierpnia oczekuje w kościele ewangelicko – augsburskim w Pasymiu organisty Gordona Mansella z Toronto. Mansell jest tam dyrektorem muzycznym kościoła p.w. Marki Bożej Bolesnej, gdzie prowadzi 5 chórów; z jednym z nich występował już w Watykanie.

*****

W ostatnich latach przedstawialiśmy Państwu Instytut Klausa Mehnerta w Królewcu. Proponowany tam kierunek studiów „studia europejskie“ powstał przy wsparciu Fundacji Roberta Boscha i Fundacji Margi i Kurta Möllgardów i był dostępny dla kandydatów wszystkich kierunków i z wszystkich krajów. Teraz – według informacji z „Königsberger Express“ z lipca Królewiecki Państwowy Uniwersytet Techniczny zasygnalizował, że nie chce kontynuować zawartej 10 lat temu umowy. Tym samym instytut prawdopodobnie zakończy swoją działalność z początkiem sierpnia.

*****

Litewska strona internetowa delft.lt podała w lipcu, że obowiązujący przez 10 lat zakaz kąpieli na litewskich wybrzeżu Mierzei Kurońskiej został odwołany. Według naukowców dotychczasowe zanieczyszczenia pochodziły z Niemna, który dostarcza 98% wody w Zalewie. Dzięki staraniom Litwy w celu polepszenia jakości wody od maja wyniki pomiarów są tak dobre, że plaże w litewskiej części Zalewu mogły zostać udostępnione do kąpieli.

*****

W przyszłą niedzielę, 9 sierpnia, z powodu pielgrzymi i wyjazdu edukacyjnego na Litwę, Łotwę i do Estonii nie odbędą się msze katolickie w języku niemieckim.

*****

Nabożeństwo ewangelickie w języku niemieckim odbędzie się 9 sierpnia w kościele ewangelickim w Giżycku. Odprawi je dla Państwa diakon Rolf Pfeffer.

2015-08-02 Relacja Biskupiec 25

Jeszcze przed podpisaniem traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjacielskiej współpracy między Polską i Niemcami Niemcy na Warmii i Mazurach zaczęli tworzyć swoją organizację. Jako pierwszą zarejestrowano w sądzie 25 lat temu Stowarzyszenie Socjalno – Kulturalne Mniejszości Niemieckiej na Warmii i Mazurach z siedzibą w Biskupcu. Świętowano ten fakt 19 lipca w gospodarstwie Georga Taube w Dębowie. Byliśmy tam dla Państwa:

——-

Mszą dziękczynną w południe rozpoczęły się uroczystości w Dębowie w gospodarstwie Georga Taube – podziękowanie za trwające ćwierć wieku istnienie pierwszego stowarzyszenia mniejszości niemieckiej w regionie w Biskupcu. Joanna Wańkowska – Sobiesiak, pełnomocnik wojewody warmińśko – mazurskiego Mariana Podziewskiego do spraw mniejszości narodowych i etnicznych, odczytała jego życzenia, które przypominały szczególne początki:

[J. Wańkowska – Sobiesiak – wypowiedź w języku polskim]

A to było bardzo ważne zwłaszcza tu w regionie:

[J. Wańkowska – Sobiesiak – wypowiedź w języku polskim]

Były też oczywiście życzenia dla jubilatów:

[J. Wańkowska – Sobiesiak – wypowiedź w języku polskim]

Na cmentarzach spoczywają dawne pokolenia, jednak obecne trzy dużej rodziny Taube były bardzo aktywne: począwszy od organizacji uroczystości aż do parkowania samochodów, które przejął młody krewny Georga Taube:

[G. Taube

Dwaj synowie przyjechali z Niemiec, najstarszy z synową, wszystko wczoraj rozstawili, wszyscy, także wnuki, również syn stąd, synowa, która tu mieszka, zorganizowali wszystko, to jest cała szefowa – to była znowu siostra mojej żony i wnuk]

Sam Georg Taube działa od początku. Trochę suche fakty z początków zacytował Henryk Hoch, przewodniczący Związku Stowarzyszeń Niemieckich Warmii i Mazur, w swoim przemówieniu:

[H Hoch:

W kwietniu 1989 roku spotkano się na pierwszym zebraniu założycielskim. W międzyczasie panowie Paul Gollan, Georg Taube, Heinrich Pompecki od marca 1989 roku zbierali podpisy od mieszkańców gminy Biskupiec niemieckiego pochodzenia. Było ich ponad 1.000. W listopadzie 1989, pod nazwą Stowarzyszenie Socjalno – Kulturalne Mniejszości Niemieckiej na Warmii i Mazurach z siedzibą w Biskupcu zarejestrowana w sądzie.]

Jak patrzy na to dzisiejszy przewodniczący biskupieckiego stowarzyszenia 25 lat później?

[G. Taube

Paul Gollan wszystko zaczął, potem przyszedł do mnie, zbierał w kierunku północnym, a ja raczej na południe, Choszczewo, Stanclewo, Jelmuń aż do Mrągowa, w tym kierunku zbierałem podpisy. Dałem listy moim znajomym, i oni potem zbierali, tak że nie jeździłem od jednego do drugiego, tylko do znajomych, a oni to dalej robili.]

Na początku czekali, jak się to rozwinie, ale założyli w Biskupcu jeszcze jeden związek:

[G. Taube:

Nie wiem, to się rozwijało, jak sie dało. Potem założyliśmy jeszcze rolników, gospodarzy, to był drugi związek tutaj. Doktor Hermann, on był urodzony w Reszlu, a potem byłw Olsztynie. Kościół, który jest przy Wyszyńskiego, jest na jego ziemi, gdzie on dorastał.]

Związku rolników już nie ma, stowarzyszenie w Biskupcu jest. Paul Goplan, inicjator całego tego rozwoju, przygląda się gwarowi podczas uroczystości. I przypomina sobie początek w Krzyżowej:

[P. Gollan

Byłem też na Śląsku z panem kanclerzem Helmutem Kohlem i Mazowieckim na spotkaniu i powidziano tam, teraz Niemcy mogą założyć tu związek i tak to się też satło. Nie było łatwo, nie było łatwo, ojoj, byłem u wielu z listą, dostałem 800 podpisów. Jeden powiedział: Goplan, co ty robisz, przecież tu jest Polska. Wyjaśniłem im, i potem się zastanowili, a jeśli ma się udać, to rób. I potem to dostarło do Bonn, lista z 800 podpisami, to było dla nich coś… ]

Pirwsze zbieranie podpisów było długim procesem:

[P. Gollan

Koło Bożego Narodzenia byłem w Bonn, zdałem tam relację, i zapytali mnie, panie Gollan, opowiada pan tu o wielu rodzinach, nazwiska, wymieniłem szybko i to tak udało mi się gładko. A potem jeden powiedział, chyba Koschyk, tja pani Gollan, taką listę zrobić. To zrobiłem i on mnie zapytał, jak długo to potrwa? To było koło Bożego Narodzenia i ja powiedziałem, że w okolicach Wielkanocy chciałbym dać radę, muszę to robić w soboty, w niedziele, jestem przecież zajęty na gospodarstwie. W maju przyjechała rodzina Brück z Düsseldorfu, z domu z Królewca. Zapytali: Paul, jak daleko jesteś z twoją listą? Powiedziałęm: Ruth, popatrz tu… wszystko jej tu wyłożyłem. Powiedziała: masz 800, obiecałeś tylko 300.]

I pote zadzwoniła do Bonn, żeby bezpośrednio o tym opowiedzieć. Paulowi Gollan został w pamięci jako coś szczególnego fakt ze spotkania rolników:

[P. Gollan

I używali dialektu, wschodniopruskiego, jak ja też używałem, tak się śmiali. Powiedziałem, że ze mnie się śmieją. Nie, nie, Gollan, mów więcej, mówisz to tak ładnie i wyraxnie, i jeszcze to potrafię. To byłoby ważne. Mogę być z tego dumny …]

Jednak może on być dumny z czegoś więcej niż tylko jego wschodniopruska wymowa. Tak przynajmniej uważają wiceburmistrz Biskupca Katarzyna Nowakowska, dyrektor szkoły w Węgoju Teresa Kacperska i wiceprzewodniczący Niemieckiego Stowarzyszenia Socjalno – Kulturalnego w Giżycku Waldemar Albowicz:

[gratulacje – wypowiedź w języku polskim]

Życzenia i podziękowania były także od Bernarda Gajdy, przewodniczącego Niemieckiego Stowarzyszenia Socjalno – Kulturalnego w Opolu, które to życzenia zostały odczytane, i od Henryka Hocha:

[Życzenia B. Gajdy, odczytane:

Niech Państwa siły, starania w poszukiwaniu nowych dróg służby mniejszości niemieckiej nadal skutkują sukcesami.

H. Hoch:

My także życzymy wielu dalszych wspólnych sukcesów i zadowolenia podczas codziennej pracy. Dziękujemy za wiele lat dobrej współpracy i dobrej przyszłości dla stowarzyszenia. Przewodniczący i zarząd Związku Stowarzyszeń w Olsztynie. Dziękuję bardzo.]

——-

Były to wrażenia z jubileuszu 25-lecia Stowarzyszenia Socjalno – Kulturalnego Mniejszości Niemieckiej na Warmii i Mazurach w Biskupcu. Zarejestrowane zostało ono jeszcze przed podpisaniem traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy między Polską a Niemcami. Świętowano w gospodarstwie Georga Taube w Dębowie, wsparcia finansowego udzieliło Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji w Warszawie.

2015-08-02 Rozmowa Szestno II

Tydzień temu usłyszeli Państwo pierwszą część wycieczki w historie miejscowości Szestno, w której rozmawialiśmy o mieszkających tam ludziach i znaczeniu osady. Dzisiaj zajmiemy się zmienną historią od roku 1939. Naszym znającym miejscowość przewodnikiem był i jest urodzony w Szestnie Adolf Bajohr:

——-

Pierwsza część naszej rozmowy zakończyła się nad grobem 40 zmarłych pod koniec 2. wojny światowej, za kościołem w Szestnie. Czy było tu dużo wojska?

[Adolf Bajohr

Niemieckie wojsko miało tu stajnię, trenowali konie. Tu dawniej było pole, od początku cmentarza aż za naszą szopę tam u góry, gdzie mieszkałem. I tam były zrobione takie przeszkody. Jeden koń skakał na odległość 4 metrów – metr w górę i cztery w dal. To był niemiecki parkur dla koni.]

Brzmi to raczej jak pokojowe zajęcia na zapleczu frontu. Czy miał Pan tez kontakt z żołnierzami?

[Adolf Bajohr

U nas w domu też mieszkało dwóch niemieckich żołnierzy z parkuru. Jeden był ze Śląska, nazywał się Wendel, a drugi z Bawarii, ten nazywał się Honecker. Wendel był sanitariuszem i wyszkolonym strzelcem górskim, jego zabrali na końcu, nie był tu do końca, ale w górach, w Karyntii]

Ważne dla wielu miejscowości w Prusach Wschodnich byli tamtejsi bauerzy. W związku z jego miejscem w kościele wspomniał Pan już bauera z Szestna. Jak on się nazywał? I jak duży był jego majątek tutaj?

[Adolf Bajohr

To był Klugkist. Z przodu była stajnia dla koni, na górze był spichlerz, z tyłu stajni; potem to wszystko przebudowano. To były garaże dla traktorów, co tutaj skosem stoi, a z tyłu jest dworek. Z tyłu stoi duża stodoła z muru pruskiego. Potem tu stała jeszcze jedna, tą w latach 50. przewrócił wiatr, potem stoi tu obora dla krów, druga obora, chlew dla świń i spichlerz jeszcze z czasów niemieckich. Tu na dole był dawniej browar, a tam na rogu stał duży komin, zburzyli go, a to obok spłonęło w czasach rosyjskich, tam mieszkają ludzie, którzy pracowali w majątku; tam w nocy wypadły węgle z pieca, wszystko spłonęło, stały tylko ruiny. A tu był park Klugkista, za rzeką, a za parkiem Klugkist zbudował sobie nowy cmentarz. Tam wiedzei droga, a tam zbudował cmentarz – specjalnie dla siebie.]

Kiedy zaczęła się ucieczka? Kiedy wyruszył Klugkist?

[Adolf Bajohr

Pod koniec ‚44 wyjechał Klugkist, dał wszystkim ludziom konie i wozy, i oni też wyruszyli. Niektórzy wrócili, Rosjanie ich wyprzedzili. A my z mamą zostaliśmy tu, bo ja byłem chory i ona nie chciała z nami jechać. Mieliśmy jechać z Pudiehlem, on dotarł aż do Hamburga. I został w Hamburgu. Mieszkańcy, którzy byli w Szestnie, to zostały cztery rodziny. Reszta wszyscy uciekli, a jeszcze byli z Olecka i inni uchodźcy u nas w Szestnie.]

A czy dzięki dosyć szybkiemu wyruszeniu wielu udało się dotrzeć do Niemiec?

[Adolf Bajor

Tak, on (Klugkist) zmarł, młody Klugkist kilka razy był, córka też tu była, ale oni mieszkają koło Hamburga. Kruppie też w Hamburgu, burmistrz z rodziną; to była już ostatnia chwila, jak wyjechali. Byli tacy, którzy dotarli, a resztę wyprzedzili Rosjanie, oni wrócili do Szestna, trzy rodziny. Starzy ludzie, co jechali wozami, jechali dalej, a młodzi chcieli się wyspać, ci zostali, tych dopędzili Rosjanie. Tak było – oni dotarli do Lidzbarka Warmińskiego.]

A jak wspomina Pan wkroczenie Rosjan? Czy jest jakeiś szczególne wydarzenie, które Pan pamięta?

[Adolf Bajohr

Stałem z kolegą na głównej ulicy i od Czarnego Lasu przyszli Rosjanie, militarnie, z nastawioną bronią; nie przypominam sobie, ilu ich było, ale stanęli po drugiej stronie drogi. To byli ci, co wywozili ludzi do Rosji. A wtedy od wsi nadjechała ciężarówka z wozem drabiniastym z tyłu. Tu był bruk i myśleliśmy, że nadjeżdża czołg, z powodu żelaznych kół – a na nim była słoma. A jak nadjechali, to Rosjanie strzelali. Potem powiedzieli, że to jeszcze było wojsko niemieckie.

– Wie ist das Leben nach dem Krieg für Sie persönlich verlaufen?

[Adolf Bajohr

W latach 60. pracowałem w Szestnie w majątku, jakiś czas jako traktorzysta i od lat 60. pracowałem na budowie. W Mrągowie budowałem śródmieście, a latach 70. przyjechałem do Szestna, to budowałem Szestno. Tu była firma w majątku. To było z 70 ludzi, którzy pracowali w firmie. Miałem swoją grupę, 7 ludzi, i tam budowałem: szkołę jeszcze z Mrągowa, domy tu i tam, niektóre przybudówki, dużo prac, pałac Klugkista w Szestnie z zewnątrz odnawiałem …]

Mówił Pan, że po wojnie było tutaj jeszcze dużo Niemców, nawet jeśli nie z Szestna. Kiedy mogli wyjechać?

[Adolf Bajohr

W latch 50. dużo wyjechało, większość – 10 rodzin – wyjechało stąd w 1971. Wtedy wyjechała moja mama, brat, siostra Kersten. Ale z Szestna 10 rodzin, mnie tez nie chcieli zostawić – za dobry pracownik.

——-

Była to druga część wycieczki w historię Szestna koło Mrągowa, w której przypomnieliśmy zwroty historii po roku 1939. Naszym zorientowanym na miejscu przewodnikiem był urodzony w Szestnie Adolf Bajor. Trzecia część jego wspomnień i wyjaśnień – za tydzień.

Jingle – koncert życzeń

W mniejszości niemieckiej na Warmii i Mazurach w całym lipcu mieliśmy następujących jubilatów:

Zaczniemy tym razem od stowarzyszenia niemieckiego „Mauersee“ w Węgorzewie. Były tam cztery jubilatki i jeden jubilat: przewodnicząca Herta Andrulonis, tak samo jak Helga Ochnio ma teraz okrągłe 80 lat. Aż 84 ma teraz Irena Raubo i 77 Elżbieta Betlej. A Feliks Guzmann mógł zdmuchnąć 82 świeczki.

Stowarzyszenie z Nidzicy mogło pogratulować 3 członkom – a wszyscy skończyli 81 lat. Są to: od 18. lipca Zofia Steffan, od 20. lipca Ella Kordulewska i od 29. lipca Horst Worgul.

W stowarzyszeniu mniejszości niemieckiej w Kętrzynie zanotowano 6 jubilatów, wśród nich Idyta Adamczyk – 84 lata.

W Ełku w stowarzyszeniu mniejszości niemieckiej „Mazury“ od 10 lipca Henryk Sadowski, a od 23. lipca Irma Dworak mogą spoglądać na 82 lata.

Niemieckie stowarzyszenie w Giżycku miało na swojej liście 15 członków, wśród nich Idę Kasak z 94 latami. Regina Radgowska może cieszyć się 84 wiosnami, a Werner Lange i Kurt Kukawka – 83.

Stowarzyszeni mniejszości niemieckiej “Warmia” w Lidzbarku Warmińskim mogło pogratulować 6 osobom, między innymi Jadwidze Rejnik z okazji 95 i Reginie Stojak z okazji 73 lat.

Poza tym w stowarzyszeniu niemieckim „Natangen“ w Górowie Iławeckim było 8 osób, które mogły świętować przekroczenie kolejnego roku życia, między innymi Magdalena Heidenreich, która spogląda teraz na 85 wiosen.

Zakończyć chcielibyśmy ze stowarzyszeniem mniejszości niemieckiej „Jodły” z Ostródy. Przysłało ono zestawienie 7 jubilatów. Elżbieta Ciunelis ma już 84, a Alfred Gollan 85 lat. Poza tym gratuluje Edwardowi Rykowskiemu z okazji 66., a Astrid Kacała z okazji 60. urodzin.

My ze strony Allensteiner Welle gratulujemy Państwu oraz wszystkim nie wymienionym jubilatom, życzymy wszystkiego najlepszego piosenką: „Schuld war nur der Bossa Nova” w wykonaniu Manueli

ANNA: I Allensteiner Welle w tym tygodniu kończy się. Audycję realizował dla mnie i dla Państwa Marian Dąbrowski, a do usłyszenia za tydzień mówi Państwu Anna Przywoźna.

(aprz/łw)

02.08.2015 (opis do dźwięku)

Allensteiner Welle 26.07.2015

Anna: Witam serdecznie w Allensteiner Welle w ostatnią niedzielę lipca. Dzisiaj mamy dla Państwa:

Trzecią i ostatnią część rozmowy w Mirosławem Arczakiem, rowerowym oficerem miasta Olsztyn

oraz zabierzemy Państwa na wycieczkę w przeszłość Szestna koło Mrągowa.

Więcej na oba tematy – po wiadomościach.

Jingle – wiadomości

W ramach 18. Pasymskich Koncertów Muzyki Organowej i Kameralnej Pastro Witold Twardzik z parafii ewangelicko – augsburskiej w Pasymiu organizuje w przyszły weekend dwa koncerty.

– W przyszła sobotę oczekiwanych jest 4 muzyków: doktor Irena Czubek-Davidson na harfie celtyckiej, doktor Lindsay Davidson na szkockich dudach i młode organistki Ewelina Bachul i Barbara Lorenc

– W niedzielę w Dźwierzutach na organach zagra Marcin Armański z Kielc. Jest on kantorem Kościoła Pokoju w Świdnicy i organistą tamtejszego kościoła klasztornego Paulinów i zajmuje się rekonstrukcją historycznych instrumentów klawiszowych. Towarzyszyć będzie sopranistce Julieta Gonzales de Sringer. Urodziła się ona w Meksyku, studiowała w Krakowie i Genewie i występuje na całym świecie. Jej repertuar obejmuje nie tylko muzykę klasyczną, lecz również tradycyjną i klasyczną muzykę meksykańską i krajów Ameryki Łacińskiej.

Jeszcze raz dokładne dane: sobota, 1 sierpnia, godzina 18.00 – kościól ewangelicko – augsburski w Pasymiu i niedziela, 2 sierpnia godzina 18.00 – kościół ewangelsicko – augsburski w Dźwierzutach. .

**********

Msze katolickie w języku niemieckim odprawione zostaną w przyszłą niedzielę, 2 sierpnia:

– o godzinie 10.00 w Olsztynie – Jarotach

– i o godzinie 15.00 w Klasztorze Katarzynek w Lidzbarku Warmińskim.

Kanonik Andre Schmeier serdecznie zaprasza.

*********

Nabożeństwo ewangelickie w języku niemieckim odprawione zostanie w następną niedzielę, 2 sierpnia, o godzinie 9.30 w kościele ewangelickim w Giżycku. Po raz pierwszy odprawi je Diakon Rolf Pfeffer

2015-07-26 Wywiad rowery 3

Przedstawiliśmy Państwu ostatnio dwie pierwsze części rozmowy z Mirosławem Arczakiem. Od trzech lat jest on rowerowym oficerem Olsztyna. Rozmawialiśmy o motywacji do jazdy rowerem, konieczności planowania ścieżek rowerowych i konkretnych projektach do roku 2020. W dzisiejszej trzeciej i ostatniej części naświetlimy tańsze alternatywy budowy ścieżek rowerowych:

——-

Wspomniał Pan już o możliwych planowych alternatywach wobec budowy nowych ścieżek rowerowych, które miałyby być korzystniejsze pod względem finansowym lub nawet zupełnie darmowe. Wcześniej nie można było tego przeprowadzić? Co się zmieniło?

[Mirosław Arczak – wypowiedź w języku polskim]

Podchwyćmy zaraz to hasło. Co należy wyobrazić sobie pod pojęciem śluzy rowerowej?

[Mirosław Arczak – wypowiedź w języku polskim]

Jakie dalsze możliwości istnieją? Czy są już jakieś doświadczenia z tym w innych miastach?

[Mirosław Arczak – wypowiedź w języku polskim]

A przez mniejszą częstotliwość wypadków będzie bezpieczniej dla słabszych grup, jak na przykład dzieci. Czy te projekty łatwo jest zrealizować?

[Mirosław Arczak – wypowiedź w języku polskim]

Między innymi w niektórych miastach Niemiec znane są rozwiązania, w przypadku których rowerzyści mogą korzystać z drogi jednokierunkowej w kierunku przeciwnym do kierunku jazdy. Czy ma tak być także w Olsztynie?

[Mirosław Arczak – wypowiedź w języku polskim]

Należy uczyć się obchodzenia z takimi rozwiązaniami? Czy uczy Pan tego rowerzystów podczas szkoleń?

[Mirosław Arczak – wypowiedź w języku polskim]

Jakie jeszcze zalety mają te tańsze alternatywy?

[Mirosław Arczak – wypowiedź w języku polskim]

——-

Była to trzecia i ostatnia część rozmowy z Mirosławem Arczakiem, rowerowym oficerem miasta Olsztyn. Tematami całej serii były: ogólna świadomość jazdy rowerem, szkolenia rowerowe, konkretne plany ścieżek rowerowych do roku 2020 jak tez tańsze alternatywy budowy ścieżek rowerowych.

Jeśli chcieliby Państwo osobiście skontaktować się z Mirosławem Arczakiem, mogą zrobić to Państwo pod numerem telefonu 507 617 656 lub poprzez maila na adres arczak.mirosław@olsztyn.eu

2015-07-19 Relacja Seehesten I

Z Mrągowa do Szestna jest rzut beretem, jeśli jedzie się główną drogą do Kętrzyna. Podczas pobytu w Mrągowie skorzystaliśmy z okazji, żeby się tam wybrać i mamy teraz dla Państwa wycieczkę w przeszłość pewnej miejscowości. Naszym zorientowanym w tej miejscowości przewodnikiem jest urodzony w Szestnie Adolf Bajohr:

——-

Stoimy przed kościołem w Szestnie. Mieszkał Pan tu za rogiem, zgadza się? Jakich mieszkańców tej miejscowości jeszcze Pan sobie przypomina?

[Adolf Bajor

Tak, mieszkałem tu w pierwszym domu zaraz blisko ulicy. Tutaj się urodziłem, ale tam, gdzie pokazuję, w tym innym domu. A tutaj poszedłem w ’43 do szkoły, był nauczyciel Salz, on grał też na organach w kościele, nauczał religii, wszystkiego nauczał. Potem Rosjanie go wywieźli i zmarł w drodze do Rosji. Tutaj mieszkał Czarnecki naprzeciwko kościoła a obok Schlomm, to był jeden z karczmarzy w Szestnie. A tam mieszkał pastor Sester, który zginął na wojnie. Tutaj naprzeciwko mieszkał Dallkuss, to był posterunkowy, pierwszy dom, w drugim domu mieszkał taki, co pracował na szosie, rolnicy tu mieszkali, to jest spalone i wybudowane na nowo. Lotowski tu mieszkał, tam dalej z tyłu była druga karczma, Schwarz…]

To wydaje się dużo jak na taką małą miejscowość. Co znajdowało się w Szestnie i jakie było znaczenie tej miejscowości:

[Adolf Bajor

Były dwie sale taneczne, u Schlomma i u Schwarza, wszystko po wojnie się zawaliło, to było kryte papą. Chcieli to odnowić i nie dostali po wojnie papy, pisali aż do Warszawy, nie dostali, wszystko się zawaliło. Tu mieszkał rzeźnik, był piekarz, dwóch kołodziejów w Szestnie, straż pożarna przed wojną i stolarz… i wielu rolników. Szestno było dawniej powiatem Szestno, a Mrągowo wioską rybacką…]

Ilu Niemców jest tu jeszcze dzisiaj?

[Adolf Bajohr

Ja tu dorastałem. Kto tu został z czasów niemieckich, kto tu jest urodzony, to moja siostra. Tutaj w ogóle mieszka może 5 osób. Stąd – ich dwoje, ja z moją siostrą, ona jeszcze tu mieszka, ma ponad 80 lat…]

Budynek tu obok kościoła to była salka parafialna. Co jest tu dzisiaj? Czy może Pan powiedzieć coś na temat historii kościoła?

[Adolf Bajor

Po wojnie należało to też do parafii – początkowo. Potem była to sala taneczna, zabrali to od kościoła. Teraz w środku jest warsztat, wykuli tu duże drzwi w ścianie szczytowej. Jak to była sala taneczna, dobudowali toalety. Tu wokół kościoła był kiedyś cmentarz – Pierwszy raz kościół był pokryty strzechą, to się spaliło, i ktoś tak pobudował, wzmocnił ściany filarami. W 1610 wybudowano, to jest na górze na chorągiewce. Krzyżacy byli katolikami, potem kościół był jakiś czas ewangelicki – i w końcu naprawdę się tu włamali i zabrali kościół ewangelikom w latach 70. Myśleli, że dostana to za darmo, ale teraz muszą płacić za kościół – pastorowi ewangelickiemu. Jak mogli zabrać za darmo? Ja tu w kościele jeszcze w 1944 roku mówiłem wiersze na Boże Narodzenie, ze szkoły jak wszystkie dzieci. Była duża uroczystość, zanim wkroczyli Rosjanie. A ja znam kościół od dołu do góry]

Dzwonił Pan tam dzwonami lub pompował powietrze w organy?

[Adolf Bajohr

Tak, też to robiłem. We dwóch, trzech chłopaków pompowaliśmy tam powietrze. Był tam taki drążek do naciskania, popatrzmy, czy jeszcze jest. Naciskaliśmy dłońmi, był tam wbudowany worek powietrzny jak w kuźni do pompowania. A potem grał. – Tam, było miejsce siedzące Klugkista (to był bauer), to wszystko jest przebudowane. Kościół, wszystkie figury, to zostało odnowione, dokładnie nie mogę powiedzieć w ’43 albo ’44, wszystko wtedy odmalowali, wszystkie figury i salę parafialną. A tutaj Rosjanie przynieśli słomę, chcieli podpalić kościół, dostali rozkaz odwrotu i i to wszystko tak tu zostało. Jak Rosjanie poszli, wszystko tu sprzątnęliśmy i wynieśliśmy słomę]

Czy są tu jeszcze dzisiaj protestanci?

[Adolf Bajohr

Są jeszcze jacyś, ale są w kościele w Mrągowie. Moja siostra też jest katoliczką. No i jeszcze mieszka tu pani Czarnecka i trzy osoby, które dobrze znam, które są ewangelikami i jeżdżą do Mrągowa do kościoła, Niemcy….]

Od kościoła spójrzmy na cmentarz. Jednak jeśli dawniej cmentarz był bezpośrednio obok kościoła, to musiał to być grunt pastora …

[Adolf Bajohr

Dawniej pole pastora było aż do Jeziora Salęt do Boże Małe. Jak się tu zjeżdża do mostu, to jezioro Salęt Wielki jest po prawej, a Salęt Mały po lewej. Nie wiadomo, ile to było hektarów, ale dużo. Tam dalej u góry była miejscowość Czarny Las, też rolnik, ale ten zmarł jeszcze w czasach niemieckich.]

Za kościołem, pod małą grupą drzew iglastych stoi prosty krzyż z napisem „Grób masowy“. Pochodzi z końca 2. wojny światowej. Ile osób jest tam pochowanych?

[Adolf Bajohr

Tutaj je przynieśliśmy, przetransportowaliśmy na walcach, koniami, nie było jeszcze ciężarówek w ’45. Wszystko zwieźliśmy na walcach i tutaj pochowaliśmy. Dwóch znałem: pani Giza leży tu i jej syn, Krzysztof, zastrzelili go Rosjanie. Pani Giza zmarła, mieszkała tu u Schlomma. Tyle lat, trudno sobie przypomnieć, kto tu leży pochowany. Było wielu uchodźców z Olecka i z różnych stron. Była tam zakopana butelka ze wszystkimi nazwiskami tych, którzy tu leżą. Czy jeszcze tam jest, nie wiem; teraz odnowili krzyż, może ją znaleźli. Trudno powiedzieć. Pytałem, ale nie dostałem odpowiedzi]

——-

Była to pierwsza część wycieczki w historię Szestna niedaleko Mrągowa. Naszym zorientowanym w miejscowości przewodnikiem był urodzony w Szestnie Adolf Bajor. Druga część jego wspomnień i wyjaśnień – za tydzień

Anna: I Allensteiner Welle w lipcu dobiega końca. Audycję realizował dla Państwa i dla mnie Bogdan Sentkowski, a do usłyszenia mówi Państwu Anna Przywoźna.

(aprz/łw)

26.07.2015 (opis do dźwięku)

Allensteiner Welle 19.07.2015

Anna: Witamy serdecznie w Allensteiner Welle, przy mikrofonie dla Państwa Anna Przywoźna. Co prawda pogoda jest bardzo zmienna i miłośnicy słońca mogliby narzekać, ale tym cieplej witam w naszej audycji. Dzisiaj mamy dla Państwa:

Relację z uroczystości 10-lecia Domu Opieki i Domu Pomocy Społecznej Laurentius w Olsztynie

I porozmawiamy z Mirosławem Arczakiem o planach ścieżek rowerowych do roku 2020.

To wszystko usłyszą Państwo jak zwykle – po wiadomościach.

Jingle – wiadomości

W ramach 18. Pasymskich Koncertów Muzyki Organowej i Kameralnej Pastor Witold Twardzik z parafii ewangelicko – augsburskiej w Pasymiu organizuje w przyszły weekend dwa koncerty.

– W przyszła sobotę przyjedzie Petra Müller z Hamburga, która zorganizowała tam cykl Hamburger Singalongs. Na 6. wspólne śpiewanie oratorium bożonarodzeniowego Jana Sebastiana Bacha przybyło w ubiegłym roku 3.000 uczestników. Przywiezie ze sobą perkusistę Rüdigera Funka, który oprócz orkiestr klasycznych wspierał także orkiestry musicalowe.

– W niedzielę w Dźwierzutach na organach zagra Henryk Gwardak. Organista ten pracował długo na Wyspach Aland, gdzie do dzisiaj jest dyrektorem Międzynarodowego Festiwalu Organowego. Zainicjował w tym roku Letnie Koncerty Organowe i Kameralne w Kołobrzegu.

Jeszcze raz dokładne dane: sobota, 25 lipca, godzina 18.00 – kościół ewangelicko – augsburski w Pasymiu i niedziela, 26 lipca godzina 18.00 – kościół ewangelicko – augsburski w Dźwierzutach.

******

W niedzielę, 26 lipca, rozpoczynają się w Ostródzie tegoroczne warsztaty wakacyjne dla dzieci. Do 8 sierpnia uczestnicy zajmować się będą podczas różnych warsztatów mową, tańcem, pracami ręcznymi i wiedzą o kraju. Nie zabraknie także propozycji na spędzenie czasu wolnego. Zaplanowano wiele wycieczek i wizyt na basenie i w parku rozrywki.

********

Msza katolicka w języku niemieckim odbędzie się w najbliższą niedzielę, 26 lipca o godzinie 10.00 w Olsztynie – Jarotach.

Kanonik Andre Schmeier serdecznie zaprasza.

*******

W najbliższą niedzielę, 26 lipca, nie odbędzie się nabożeństwo ewangelickie w języku niemieckim.

2015-07-19 Relacja Laurentius 10 – lecie

10 lat temu otwarty został w Olsztynie dom opieki i dom pomocy społecznej Laurentius. Dobry moment, żeby spojrzeć wstecz na jego rozwój i sukcesy. Z tego powodu Fundacja Laurentius zaprosiła 10 lipca od godziny 10.00 na teren ośrodka na obchody jubileuszu a następnie na dzień drzwi otwartych. Byliśmy tam dla Państwa:

——-

Dom opieki i dom pomocy społecznej Laurentius w Olsztynie istnieje od 10 lat. Nie jest łatwo podsumować tę długoletnią działalność. Rektor diakonii Neuendettelsau i przewodniczący Fundacji Laurentius profesor Hermann Schönauer wspomniał w swoim powitaniu początki, mszę o pokój z 1 września 2002 roku:

[01 Schönauer

Drzewko jabłoni, jakie zasadziliśmy podczas mszy o pokój ma nie tylko dawać wyraz nadziei, że w przyszłości nie będzie wojen między naszymi państwami; ta jabłonka ma przede wszystkim być symbolem rozwijających się stosunków między Polakami i Niemcami i zbliżaniem się w zjednoczonej Europie. Z małej sadzonki drzewka jabłoni z roku 2002 wyrosło już duże drzewko. W lipcu 2005 roku otworzyliśmy Dom Opieki i Dom Pomocy Społecznej Laurentius z 70 miejscami. Już trzy lata później musieliśmy wprowadzić listę oczekujących, bo wszystkie miejsca były zajęte. 5 lipca 2013 roku poświęciliśmy budynek dodatkowy z 40 łóżkami ]

Za tamtą odważną decyzję dziękowało wielu mówców podczas uroczystości 10 – lecia. Biskup ewangelicko – augsburski Diecezji Mazurskiej Rudolf Baranowski, również w kuratorium Fundacji Laurentius, podsumował:

[02 Bazanowski – wypowiedź w języku polskim]

Odchodzący rektor i przewodniczący zostawia wielkie dzieło, podkreślał Rudolf Bażanowski dalej. Jako tekst biblijny do uroczystego nabożeństwa wybrał przypowieść o miłosiernym Samarytaninie, w której można odnaleźć chrześcijańskie podstawy działalności Laurentiusa. W swych błogosławieństwach wspomnieli o tym zarówno katolicki biskup – senior Edmund Piszcz, jak też Rudolf Bażanowski:

[03 Biskup senior E. Piszcz i biskup R. Bażanowski – wypowiedź w języku polskim]

Pochwałę za pracę i pełnienie fundacji przykładu Laurentius otrzymywał z wielu stron. Jako przykład usłyszą Państwo odczytanego przemówienia posłanki na Sejm Urszuli Pasławskiej, Jarosława Słomy w zastępstwie prezydenta Olsztyna dr Piotra Grzymowicza i wicemarszałek Anny Wasilewskiej:

[04 podziękowania – U. Pasławska, J. Słoma, A. Wasilewska – wypowiedź w języku polskim]

Współpracownicy domu opieki i domu pomocy społecznej Laurentius przyczyniają się w dużym stopniu do jakości tej instytucji. Dyrektor Ewa Kordaczuk skierowała podziękowania do inicjatorów i swoich wiernych współpracowników, między innymi Anety Pełki, która również po 10 latach pełna jest motywacji:

[05 Ewa Kordaczuk

Dzisiaj chcielibyśmy podziękować Wam, współpracownikom Fundacji Laurentius – za stworzenie pięknego miejsca pracy. Pięknego w znaczeniu dosłownym, bo budynek domu jest funkcjonalny, miły i wspaniale otoczony przyrodą. Ale piękny też w innym sensie, bo związany z niesieniem pomocy starszym , chorym ludziom. Wielu z nas jest bardzo przywiązanych do tego miejsca. Serdecznie dziękuję Paniom za pracę, za oddanie, za zaangażowanie, za wspieranie naszego zespołu – nawet w trudnych sytuacjach mogłam zawsze na Panie liczyć.

Aneta Pełka – wypowiedź w języku polskim]

Całe 10 lat w Domu Laurentius i w miarę swoich możliwości nadal aktywna jest 95-letnia Zofia Moszczyńska, uhonorowana podczas uroczystości:

[06 Pani Zofia

Jak tutaj przyszłam – jak już mówiłam – było siedem osób. I jestem tu teraz najstarsza. Jest teraz sto, albo nie, nie całe sto osób; nie wiem, już teraz nie chodzę. Dawniej chodziłam, robiłam jeszcze – jak to się mówi – na drutach, szyłyśmy. Ale co tam. Znajoma nie odwiedziła, powiedziała mi: Zofia, ja mam 90 lat a ty 95, i popatrz jak ja wyglądam a jak ty. Ale „Nie pale“, mówie, „nie pale, nie pije do tego.“]

Tak samo zdrowo żyje Pani Ela, która – na swój żywotny sposób – nie odmówiła sobie wygłoszenia swojej części podczas podziękowań, co wyraźnie wzruszyło Ewę Kordaczuk:

[07 Pani Ela – wypowiedź w języku polskim]

——-

Były to wrażenia z jubileuszu 10 – lecia domu opieki i domu pomocy społecznej Laurentius w Olsztynie. Więcej informacji na temat Domu i Fundacji Laurentius znajdą Państwo w Internecie epod adresem www.laurentius.pl, na temat Diakonii w Neuendettelsau pod adresem www.diakonieneuendettelsau.de.

2015-07-19 Wywiad rowery 2

Tydzień temu przedstawiliśmy Państwu pierwszą część rozmowy z Mirosławem Arczakiem. Od trzech lat jest on „rowerowym oficerem” Olsztyna i opowiedział w pierwszej części o motywacji do jady rowerem, konieczności planowania ścieżek rowerowych i o szkoleniach jazdy rowerem. W dzisiejszej drugiej części porozmawiamy o konkretnych planach do roku 2020:

——-

Jakie zadania stoją przed Panem przy planach do roku 2020? Jakie środki finansowe chce Pan jak konkretnie zainwestować?

[Mirosław Arczak – wypowiedź w języku polskim]

Jakie problemy są w poszczególnych dzielnicach? Z jakimi oporami musi Pan walczyć?

[Mirosław Arczak – wypowiedź w języku polskim]

Czy ideał „miasta rowerów“ da się urzeczywistnić – jak mamy nadzieję – do roku 2020?

[Mirosław Arczak – wypowiedź w języku polskim]

——-

Była to druga część rozmowy z Mirosławem Arczakiem, „rowerowym oficerem“ miasta Olsztyn, w której rozmawialiśmy o konkretnych planach ścieżek rowerowych i celach do roku 2020. Trzecia, ostatnia część rozmowy za tydzień, a w niej naświetlimy wspomniane dzisiaj tańsze alternatywy planów budowy ścieżek rowerowych.

Jeśli chcieliby Państwo nawiązać osobiście kontakt z Mirosławem Arczakiem, można to zrobić pod numerem telefonu 507 617 656 lub mailowo pod adresem: arczak.mirosław@olsztyn.eu

Anna: I również dzisiejsza Allensteiner Welle zbliża się ku końcowi. Audycję realizował dla Państwa i dla mnie Bogdan Sentkowski, a do usłyszenia mówi Państwu Anna Przywoźna.

(aprz/łw)

19.07.2015 (opis do dźwięku)

Allensteiner Welle 12.07.2015

Anna: Witam serdecznie w Allensteiner Welle w niedzielny wieczór. Mam nadzieję, że dobrze wykorzystali Państwo weekend i dobrze wypoczęli. Jako uzupełnienie tego wypoczynku mamy dla Państwa:

Koncert inauguracyjny 18. Pasymskich Koncertów Muzyki Organowej i Kameralnej w kościele ewangelicko – augsburskim w Pasymiu

Relację z projektu na cmentarzu w Długim Borku

Opowiemy też Państwu o jeźdzei rowerem w Olsztynie.

To wszystko usłyszą Państwo jak zwykle po wiadomościach.

Jingle – Wiadomości

W ramach 18. Pasymskich Koncertów Muzyki Organowej i Kameralnej pastor Witold Twardzik z kościoła ewangelickiego w Pasymiu organizuje w przyszły weekend dwa koncerty:

W nadchodzącą sobotę oczekuje organisty z Bazyliki Katedralnej we Włocławku Adama Klareckiego. Od ponad 20 lat podróżuje on z koncertami w kraju i za granicą i uwiecznił na płycie CD dźwięk włocławskich organów.

W niedzielę w Dźwierzutach na organach zagra Jan van Mol z Belgii. Nagradzany na świeci muzyk był między innymi organistą w kościele św. Pawłą w Antwerpii.

Dokładne terminy: sobota, 18 lipca, godizna 18.00 kościół ewangelicko – augsburski w Pasymiu, i niedziela, 19 lipca godzina 18.00 kościół ewangelicko – augsburski w Dźwierzutach

**********

W niedzielę, 19 lipca, Socjalno – Kulturalne Stowarzyszenie mniejszości Niemieckiej świętować będzie w Biskupcu jubileusz 25- lecia istnienia. Pierwsze stowarzyszenie mniejszości niemieckiej w regionie zaprasza od godziny 12.00 do gospodarstwa swojego przewodniczącego Georga Taube w Diborn nad Jeziorem ……….. Po mszy w języku niemieckim, części oficjalnej i przekąskach w części artystycznej oczekiwani są grupa taneczna „Saga“ z Bartoszyc, chór „Warmia“ z Lidzbarka Warmińskiego i „Smerfy“ ze stowarzyszenia w Kętrzynie. Część tę otworzy Mateusz Gawroński z Wipsowa.

Finansowo uroczystość wspierana będzie przez Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji w Warszawie.

*******

Od 17 do 19 lipca odbędzie się w Domu Mendelsohna w Olsztynie 3. Forum otwartego regionalizmu pod hasłem: „1945 – 1989/1990/2015. Zmiany historyczne, społeczne i egzystencjalne“. Oczekiwani są m.in. profesor Robert Traba, profesor Tadeusz Baryła i reżyser Kazimierz Kutz. Jedna z części forum odbędzie się w niedzielę 19 lipca w Węgajtach. Początek planowany jest na 17 lipca o godzinie 17.00 w Muzeum Warmii i Mazur, zakończenie 19 lipca około godziny 18.00.

*********

Msze katolickie w języku niemieckim odbędą się w nadchodzącą niedzielę, 19. lipca w następujący sposób:

– o godzinie 10.00 w Olsztynie – Jarotach

– i o godzinie 12.00 w Diborn, w gospodarstwie Georga Taube podczas uroczystości z okazji jubileuszu 25-lecia stowarzyszenia w Biskupcu.

W Biskupcu i Reszlu msze nie odbędą się.

*******

Nabożeństwo ewangelickie w języku niemieckim odbędzie się w nadchodzącą niedzielę, 19 lipca o godzinie 9.30 w kościele ewangelickim w Giżycku. Odprawi je dla Państwa jeszcze raz pastor Bernd Rudolph

2015-07-12 Relacja Koncert organowy Pasym

4 lipca koncertem w kościele ewangelicko – augsburskim w Pasymiu rozpoczęły się tegoroczne 18. Pasymskie Koncerty Muzyki Organowej i Kameralnej. Byliśmy tam dla Państwa:

——-

[Muzyka]

Niezwykłe dźwięki można było usłyszeć 4 lipca w kościele ewangelicko – augsburskim w Pasymiu. Rozpoznali Państwo instrumenty, które Państwo przed chwilą słyszeli? Zanim uchylimy rąbka tajemnicy przejdźmy do oficjalnej części Otwarcia 18. Pasymskich Koncertów Muzyki Organowej i Kameralnej. Częstym gościem jest doradca wojewody do spraw mniejszości narodowych i etnicznych Bogumił Osiński. Również z powodów służbowych, ponieważ wojewoda Marian Podziewski jest jednym z patronów imprezy:

[Bogumił Osiński – wypowiedź w języku polskim]

Czy to właściwie dobrze, że taki festiwal odbywa się w tka małej miejscowości?

[Bogumił Osiński – wypowiedź w języku polskim]

Wraz z koncertami organowymi dorastała córka pastora Witolda Twardzika, Klaudia Camilla. W międzyczasie rozpoczęła studia muzyki kościelnej w Katowicach i otworzyła koncert utworem Jana Sebastiana Bacha. Tu fragment drugiej części:

[muzyka]

Przybyli również zastępca marszałka Sylwia Jaskulska, zastępca starosty Powiatu Szczycieńskiego Marcin Nowociński i przedstawiciel gminy Pasym. Dla Marcina Nowocińskiego występ na własnym boisku, bo przecież pochodzi z Pasymia:

[Marcin Nowociński wypowiedź w języku polskim]

Jako mieszkaniec Pasymia często był na koncertach, ale również oficjalnie, jako przedstawiciel powiatu przychodzi chętnie:

[Marcin Nowociński wypowiedź w języku polskim]

Muzyka to sposób rozumienia świata poprzez dźwięki, jak napisał pastor Witold Twardzik we wstępie programu. Dźwięki, które usłyszeli Państwo jak też 250 gości pierwszego koncertu organowego w Pasymiu w 2015 roku to dźwięki dzwonków ręcznych. A że można za ich pomocą zagrać także coś nowoczesnego, na przykład gospel, usłyszą Państwo teraz:

[Muzyka]

13 – osobowa grupa, która zaprezentowała tę muzykę za pomocą różnej wielkości dzwonków ręcznych, nazywa się „Zelowskie Dzwonki“ i działa przy parafii ewangelicko – augsburskiej w Zelowie. Grupę prowadzi dyrygent Anna Kimmer i była ona gościem podczas inauguracji 18. Pasymskich Koncertów Muzyki Organowej i Kameralnej. Na zakończenie jeszcze coś nastrajającego na Boże Narodzenie w środku lata:

[Muzyka]

——-

Były to wrażenia z koncertu inauguracyjnego tegorocznych 18. Pasymskich Koncertów Muzyki Organowej i Kameralnej 4 lipca w kościele ewangelicko – augsburskim w Pasymiu. Do 8 sierpnia tam oraz w kościele w Dźwierzutach będzie można usłyszeć zawsze w sobotę i niedzielę artystów z różnych państw. Będziemy informować o tym Państwa na bieżąco w naszych wiadomościach. Na temat „Zelowskich Dzwonków“ usłyszą Państwo więcej w kolejnej relacji.

2015-07-12 Relacja Projekt cmentarz

Od 5. do 11. lipca grupa z Ziomkostwa byłych mieszkańców Szczytna odwiedziła nasz region w celu przeprowadzenia wspólnego projektu ze Stowarzyszeniem Kulturalnym Niemców „Heimat” w Szczytnie. Ich celem był cmentarz w Langenwalde – Długim Borku. Jak doszło do projektu i co ma się tam dokładnie wydarzyć, o to zapytaliśmy na początku organizatorów i uczestników:

——-

Członkowie grupy Ziomkostwa byłych mieszkańców Szczytna przebyli długą drogę. Po nabożeństwie w kościele ewangelickim w Szczytnie, na parafii u pastora Alfreda Borskiego, wyjaśniono ostatnie szczegóły projektu na cmentarzu w Długim Borku. Ale jak w ogóle doszło do tego projektu? O tym przewodniczący stowarzyszenia niemieckiego „Heimat” w Szczytnie Arkadiusz Leska

[Arkadiusz Leska – wypowiedź w języku polskim]

Dlaczego akurat cmentarze ewangelickie? Skąd motywacja? Gregor Gonsowski, który w Ziomkostwie byłych mieszkańców Szczytna prowadzi koło dialogu:

[Gregor Gonsowki

Patrząc historycznie na Mazurach jest tradycja ewangelicka. Ja sam różnież jestem wyznania ewangelickiego. Kiedy w Niemczech ten pomysł został podany – nie przeze mnie, tylko przez Darka Malinowskiego, tutaj ze Szczytna, od razu się zaciekawiłem, bo ja sam myślełm o cmentarzu w Mącicach, skąd sam pochodzę i tam leżą pochowani członkowie mojej rodziny, również dwoje małego rodzeństwa. Potem w grupie zastanawialiśmy się, jak się do tego zabierzemy i zgodziliśmy się na pierwszy cmentarz w Gross Thankeim. Na nim pracowaliśmy w roku 2013.]

Arkadiusz Leska wspomina pierwsze dwa cmentarze:

[Arkadiusz Leska – wypowiedź w języku polskim]

Dla Gregora Gonsowskiego osobiste związki z cmentarzem w Mącicach były powodem rozszerzenia projektu poza samą restaurację:

[Gregor Gonsowski

Mącice były czymś szczególnym ze względu na zaangażowanie osobiste, w ten sposób że dodatkowo oprócz tych prac restauracyjnych, ponieważ napisałem list od byłych mieszkańców Mącic rozpisanych po Niemczech, dostałem 85 adresów z Ziomkostwa, wyjaśniłem projekt, jego zamysł i poprosiłem o finansowe wsparcie i o wspólną pracę na cmentarzu. Z tego zgromadziły się pieniądze – nie dramatycznie dużo – ale z tymi pieniędzmi od Ziomkostwa sfinansowano tablicę pamiątkową, jaka została tam też postawiona w ramach tej akcji na cmentarzu, która to na zakończenie poświęcona została przez ewangelickiego pastora Borskiego oraz przez księdza katolickiego z tamtejszej parafii.]

Te rodzinne powiązania były też powodem wyboru aktualnego miejsca projektu – Długiego Borku. Renate Upretzka wyjaśnia:

[Renate Upretzka:

Mój mąż, jego rodzice pochodzą z Długiego Borku, oni nam zaproponowali w ubiegłym roku. Jest tu też jeszcze jedno małżeństwo, dosyć młode, których rodzice także pochodzą z Długiego Borku. Postanowiliśmy: spędzimy urlop w Długim Borku.]

Zwiedzili już także cmentarz:

[Renate Upretzka:

Byliśmy już tam, sami go odnaleźliśmy, z karteczką „cmentarz” pytaliśmy tam ludzi. Oni naprawdę zaprowadzili nas do cmentarza, on jest bardzo daleko poza miejscowością, więc sami byśmy go nie znaleźli. Zwykle przyjeżdżamy z rowerami, jeździmy rowerami po okolicy. Jest tam jeszcze kilka dobrze wypielęgnowanych grobów, ale przeważająca część jest zaniedbana.]

Będzie dużo pracy, ale ta nie ma być wykonana jedynie przez szczytnian z Zachodu. Chodzi też o porozumienie i współpracę, jak mówi Gregor Gonsowski:

[Gregor Gonsowski:

Dla mnie i dla wielu członków jest ważne, że zrobimy to w formie wspólnej akcji, co oznacza, że dostatecznie wcześnie napisałem do urzędu gminy i przedstawiłem mój pomysł, i poprosiłem tam także o wsparcie w postaci maszyn. I ważne też, że robimy to razem ze wspólnotą tej wioski; że pracujemy wspólnie, że nie jest to jakaś dzika akcja ludzi z Zachodu.]

Na cmentarzu w Długim Borku już trochę zrobiono, potwierdza Arkadiusz Leska. Poza tym należało uzyskać odpowiednie pozwolenia i porozmawiać z mieszkańcami miejscowości:

[Arkadiusz Leska – wypowiedź w języku polskim]

Są więc trzy grupy, które pracują wspólnie. Gregor Gonsowski:

[Gregor Gonsowski:

Zabieramy się za to wspólnymi siłami, w sumie ponad 30 osób. Jest nas 20 osób, które przyjechały z Niemiec. Z grupy „Heima” ze Szczytna liczymy na 10 – 11, a z wioski przyjdzie co najmniej 5 -6 na pewno. Myślę, że każdy dostanie swój „osobisty” nagrobek do odrestaurowania. Podano mi już wielkość, długość i szerokość 300 na 300 metrów, to nie jest takie małe. W Mącicach jest 160 grobów.]

Z powodu ogromnego upału pracę należy zacząć bardzo wcześnie:

[Gregor Gonsowski:

Mogą zaczynać na cmentarzu oczywiście wcześniej, dużo wcześniej, może już o 6.00, tak że do obiadu pracujemy, a potem idziemy kąpać się w jeziorze. Bo dialog oznacza nei tylko wspólna pracę, ale takż podejmowanie innych wspólnych działań, aktywności.]

Arndt Bialobrzeski [Bialobreski] ma już konkretne plany na zagospodarowanie czasu wolnego:

[Arndt Bialobrzeski:

W tym czasie porozmawiać z Polakami: jak wygląda tu życie, jak było dawniej. Dla mnie osobiście ważne jest spojrzeć na moje korzenie – odkryłem to tutaj jako moją nową ojczyznę. Chciałbym to wykorzystać, żeby podczas pracy dowiedzieć się więcej o tej miejscowości.]

Jego ojciec pochodzi z Mącic, matka z Zaręb. Obie miejscowości położone są 2 km od siebie, ale po obu stronach dawnej granicy polsko – niemieckiej. To że Arndt Białobrzeski znowu interesuje się korzeniami to wynik tego, że jego chrzestny Gregor Gonsowski zabrał go na seminarium:

[Arndt Białobrzeski:

Kilka lat temu stworzono warsztaty, grupy, bo zauważono, że istnieje młode pokolenie, które nie ma pojęcia o Prusach Wschodnich. Nie znają już tego, wiedza kulturowa zagubiła się. Uważałem, że to bardzo interesujące. Sam byłem zaskoczony moim zainteresowaniem, pojechałem, bardzo mi się podobało.]

I przyjedzie na pewno ponownie, może już w przyszłym roku. Gdzie ma wtedy być odnowiony kolejny cmentarz? Arkadiusz Leska:

[Arkadiusz Leska – wypowiedź w języku polskim]

——-

Zajrzeliśmy na początku projektu na cmentarzu w Długim Borku za jego kulisy i rozmawialiśmy z organizatorami i uczestnikami. W przyszłym roku planowany jest cmentarz w powiecie Dźwierzutach. Na temat szczycieńskiego koła dialogu znajdą Państwo więcej pod linkiem na stronie internetowej Ziomkostwa byłych mieszkańców Szczytna www.kreisgemeinschaft-ortelsburg.de

2015-07-12 Wywiad Rowery 1

Niedawno w audycji mieliśmy relację dotyczącą jazdy rowerem dawniej w Olsztynie. Jak dawna tradycja kontynuowana jest w dzisiejszym mieście, o tym rozmawialiśmy z Mirosławem Arczakiem. Jest on od trzech lat pełnomocnikiem Prezydenta Olsztyna do spraw rozwoju rowerowego systemu komunikacyjnego lub mówiąc krótko – „rowerowym oficerem” miasta. W dzisiejszej pierwszej części mówi o motywacji do świadomego obchodzenia się z rowerem i o koniecznych szkoleniach młodych i starszych ludzi:

——-

Na początek pytanie: Jakie wykształcenie trzeba mieć jako „rowerowy oficer“? Czy można studiować planowanie dróg rowerowych?

[wypowiedź w języku polskim]

A propos osobistych doświadczeń. Od kiedy zajmuje się Pan – jako urodzony olsztynianin – problemem jazdy rowerem w Pana mieście? Jak to się rozwijało?

[wypowiedź w języku polskim]

Od kiedy w Polsce i w Olsztynie jest większa świadomość dla codziennego użytkowania rowerów i skąd sie to bierze?

[wypowiedź w języku polskim]

Niedawno również prawo zareagowało na tę świadomość obywateli. Przynosi to ze sobą zmiany, które może Pan wykorzystać w planowaniu. Jednak jak przygotowuje Pan potencjalnych rowerzystów na te nowości?

[wypowiedź w języku polskim]

——-

Była to pierwsza część rozmowy z Mirosławem Arczakiem, „rowerowym oficerem“ miasta Olsztyn, w której rozmawialiśmy o pojmowaniu roweru jako codziennego środka transportu i o szkoleniach jazdy rowerowej. Druga część rozmowy za tydzień, wtedy omówimy dokładne plany i cele.

Jeśłi chcieliby Pańśtwo nawiązać osobiście kontakt z Mirosławem Arczakiem, można to zrobić pod numerem telefonu 507 617 656 lub mailowo pod adresem: arczak.mirosław@olsztyn.eu

Anna: I również dzisiejsza Allensteiner Welle trwa tylko 25 minut. Audycję realizowął dla Państwa i dla mnie Bogdan Sentkowski, a do usłyszenia mówi Państwu Anna Przywoźna. Do usłyszenia za tydzień!

(aprz/łw)

12.07.2015 (opis do dźwięku)

Allensteiner Welle 05.07.2015

ANNA: Serdecznie witamy w Allensteiner Welle w pierwszą niedzielę lipca. Mamy nadzieję, że korzystali Państwo z pięknej pogody, a teraz wieczorem są Państwo z nami. Mamy dla Państw trochę aktywności sportowej – wspomnienia z 3. Letniej Olimpiady Młodzieży Mniejszości Niemieckiej Warmii i Mazur. Poza tym wyjaśnimy Państwo, o co chodzi w Geocachingu.

To wszystko jak zwykle po wiadomościach.

W ramach 18. Pasymskich Koncertów Organowych i Kameralnych pastor Witold Twardzik z parafii ewangeliko- augsburskiej w Pasymiu organizuje w następny weekend dwa koncerty:

– w najbliższą sobotę oczekuje oragnisty profesora Klemensa Schnorra z Monachium, ktory między innymi w swoim mieście rodzinnym Amorbach objął kierownictwo artystyczne nad Amorbach Abbey Concerts. Profesor Schnorr wystąpi z oboistka Hanną Staszewską.

– w niedzielęw Mensguth na organach zagra profesor Andrzej Chorosiński z Uniwersytetu uzycznego im. Fryderyka Chopina w Warszawie. On sam jest współinicjatorem siedmiu festiwali muzyki organowej i dokoterm honorowym koreańskiego Uniwersytetu im. Chopina w Keimyoung.

Dokładne dane:

Sobota, 11 lipca godzina 18.00 – kościół ewangelicko – augsburski w Pasymiu i niedziela, 12. lipca godzina 18.00 – kościół ewangelicko – augsburski w Mensguth

******

W czwartek, 8 lipca, spotykają się osoby zainteresowane jezykiem i kulturą niemiecką – najpierw o godiznie 17.00 w pokoju z widokiem na drugim piętrze Biblioteki Wojewódzkiej na Starym Mieście w Olsztynie. Podczas zamkniętego spotkania Dyskusyjny Klub Książki Niemieckiej pokaże fim „Vincent will Meer“. Prowadzi jak zwykle Damian Wesołek. Od około godziny 19:30 nastąpi ciąg dalszy w postaci spotkania Sceny Niemieckiej. Miejscem spotkania będzie jak zwykle kawiarnia kulturalna „Stary Zaułek“ na olsztyńskim Starym Mieście.

******

Juz na miejscu są uczestnicy projektu, jaki odbywa się na terenie cmentarza w Langenwalde w powiecie Świętajno. Szesnaście osób ze Stowarzyszenia ziomkostwa w Szczytnie, dziesięć osób ze Stowarzyszenia Kultirowego Niemców „Ojczyzna“ w Szczytnie i grupa mieszkańców miejscowości Langenwalde będzie pracować na tamtejszym cmentarzu, aby poprzez wspólną pracę do 11 lipca doprowadzić do porządku tamtejszy cmentarz.

********

Masza katolicka w języku niemeickim odbędzie się w niedzielę, 12 lipca o godzinie 15.00 w Kościele Serca Pana Jezusa w Olsztynie.

Kanonik Andre Schmeier serdecznie zaprasza.

*******

Nabożeństwo ewangelickie w języku niemieckim odbędzie się również w niedzielę, 12 lipca, o godzinie 9:30 w kościele ewangelickim w Giżycku. Nabożeńtwo odprawi dla Państwa pastor Bernd Rudolph.

 

2015-07-05 Olimpiade

Ostatni weekend czerwca dla mniejszości niemeickiej w regionie odbył się pod znakiem młodzieży i sportu. Związek Stowarzyszeń Niemieckich Warmii i Mazur i Zionkostwo Prus Wschodnich zorganizowali wspólnie 3. Letnią Olimpiadę Młodzieży Mniejszości Niemieckiej. Byliśmy dla Państwa w Centrum Wypoczynkowym Polonez w Mrągowie:

——-

SObota, 27 czerwca, godizna 11.00. Jak zwykle na początek imprezy – powitania gości. Na otwarcie przybył między innymi Paweł Papke, prezes Polskieg Związku Piłki Siatkowej. Jednak najważniejsi powitani zostali na końcu:

[01]

Przybyło ponad 100 uczestników ze Szczytna, Kętrzyna, Ostródy, Lidzbarka Warmińskiego, Braniewa i Olsztyna, w wieku od 15 do 30 lat. Należy jednak wspomnieć, bez kogo nie byłoby 3. Letniej Olimpiady:

[02]

W zastępstwie organizatorów zacytujmy słowa Joanny Black, prowadzącej biuro Związku Stowarzyszeń Niemieckich Warmii i Mazur, jakimi powitała gości:

[03]

Potem gość honorowy Paweł Papke otworzył oficjalnie zawody. Dla uczestników turnieju w piłce plażowej przywiózł ciekawe nagrody:

[04]

Przy odświętnej muzyce wciągnięto flagę olimpijską i zapalono olimpijski znicz.

[05]

Jak na olimpiadę przystało, nastąpiło przyrzeczenie olimpijczyków:

[06]

Po tym jak również sędziowie, czyli zespół organizujacy sportowe zawody, złożyli przysięgę, Waldemar Cybul, kierownik zespołu, objaśnił zasady zawodów:

[07]

Bieg na 60 metrów, pchnięcie kulą i skok w dal były w programie obowiązkowym, wszystkie dalsze dyscypliny były do wyboru. Niedługo pote, już na boisku, wskazówki dotyczące poszczególnych miejsc rozgrywek i zasad, po raz kolejny Waldemar Cybul:

[08]

Przyjrzyjmy się zatem sportowcom podczas ich zmagań lekkoatletycznych. Najpierw bieg na 60 metrów:

[09]

Policzyli Państwo sekundy po sygnale startowym? To był czas Joanny Tarnowskiej. Po raz trzeci bierze udzial w Letniej Olimpiadzie i jako wszechstronny talent wygrała w ubiegłym roku Konkurs Piosenki NIemieckiej w Ostródzie. Jaki dokładnie był jej czas? I czy jest to jej najepsza dyscyplina?

[10]

Kilka metrów dalej, na rogu pola do siatkówki plażowej, odbył się konkurs skoku w dal. Posłuchajmy chwilę:

[11]

Od dalekich skoków do dalekich pchnięć. Pchnięcie kulą sprawiało trudności niektórym uczestnikom. Również z powodu ciężkich kul, przede wszystkim jednak z powodu techniki – rzucali, zamiast pchać. Jednak – nie były to złe odległości:

[12]

Przed obiadem na ochotników czekał jeszcze bieg na 1000 metrów. Nic takiego dla Joanny Tarnowskiej, jak właśnie słyszeliśmy. Była zadowolona z trójboju z wynikiem ponad 6 metrów w pchnięciu kulą – a co potem?

[13]

Czyli rzucanie. Dokładnie mowiąc – dart. Obok siatkówki plażowej i piłki nożnej czestnicy wybierać mogli jeszcze po południu strzelanie z wiatrówki i tenis. Odznaczenie uczestników nastąpiło na konieć spotowego dnia między kolacją a dyskoteką. Następnego dnia odbyło się odkrywanie Mrągowa. Ale to – jak mówił Rudyard Kipling – już całkiem inna historia.

——-

Były to wrażenia z 3. Letniej Olimpiady Młodzieży mniejszości niemeickiej, którą zorganizował Związek Stowarzyszeń Niemieckich Warmii i Mazur we współpracy z Ziomkostwem Prus Wschodnich 27. i 28. czerwca w Mrągowie.

Na temat odkrywania miasta za pomocą Geocachingu drugiego dnia Olimpiady Letniej więcej w kolejnej relacji.

­­­­­­­­­­­­­­­

 

2015-07-05 Geocaching

Drugi dzień Letniej Olimpiady Młodzieży Mniejszości Niemieckiej Warmii i Mazur w ubiegły weekend poświęcony był wiedzy o Mrągowie. Rzecz szczególna w rajdzie po mieście: odbywał się on samodzielnie przy pomocy tak zwanego „Geocaching“. O co w tym chodzi i jak to przebiega wyjaśnił nam w rozmowie przed rajdem dr Ralf Maindl, manager kultury Instytutu Stosunków Zagranicznych IfA przy Związku Stowarzyszeń Niemieckich Warmii i Mazur:

——-

Co należy sobie wyobrażić pod pojęciem Geocaching? Za „Geo“ ukrywają soe prawdopodobnie podstawy geograficzne i techniczne …

Ralf Maindl

System koordynatów, pokrywający kulę ziemską, jest ogólnie znany, z równikiem, stopniami długości. Każdy punkt na Ziemi można określić z dokładnością do metra, centymetra co do długości, szerokości, a te podzielone są jeszcze na minuty i sekundy – jest to siedmiocyfrowa liczba, północ i wschód w tym przypadku, Mrągowa. Jest też znany system GPS, w którym wiele satelitów może zlokalizować dany odbiornik i dokładnie podać, gdzie w tym systemie koordynatów on się znajduje. Mogę to pokazać na moim urządzeniu. Nie mam tu odbiornika Geocaching, jedynie prosty telefon komórkowy z aplikacją Geocaching, którą można ściągnąć z Internetu. Mamy tutaj ten system koordynatów, a pod spodem zdjęcie z lotu ptaka, na którym pod tym niebieskim punktem zmierzone zostało za pomocą satelitów dokładnie miejsce naszego pobytu. Widać tu… budynki można zobaczyć dosyć dobrze, i te obiekty sportowe, a tu mniej więcej my stoimy, satelita to mierzy.

Tyle jeśli chodzi o „Geo“ – a gdzie zaczyna się „caching“?

Ralf Maindl

Część „caching“ to jest wtedy, kiedy ktoś, może to być dosłownie każdy, wyszuka sobie takie koordynaty, coś tam schowa – czyli „cach”. Mogą to być różne formy: albo dla sportowców w lesie, którzy robią taki bieg na orientację, muszą znaleźć taki mały kapsel, gdzie mogą podpisać, że tam byli, albo może jeszcze zrobić stempelek w swoich książeczkach, żeby mogli to w domu pokazać; albo są „cach” nazywane „trekking – cach”. Są tam wewnątrz różne przedmioty, które ten, który je znajdzie, zabiera ze sobą i chowa gdzie indziej i dokumentuje w internecie, gdzie to ukrył, tak że ludzie, którzy chcą tego szukać mogą to śledzić, poprzez to odkrywać krajobrazy, dobrze się przy tym bawić, szukając czegoś w tych samych miejscach. I jest jeszcze wariant, który my tutaj wybraliśmy w Mrągowie. Proponujemy w Internecie informacje historyczne, można je sobie ściągnąć, albo na telefon, albo na taki odbiornik GPS, albo wydrukować normalnie na papierze.

Brzmi to jak nowoczesne podchody. Jak więc one przebiegają?

Ralf Maindl

Mamy koordynaty budynku historycznego na przykład, idziemy tam, a tekście, który proponujemy, można dokładnie przeczytać, co to za budynek, również kilka informacji historycznych – Wieża Bismarcka jest tutaj na przykład jednym z obiektów, napisaliśmy tutaj kilka słów o Bismarcku, że jest to pomnik itd.

Czy są specjalne urządzenia, czy może odbywa się to poprzez aplikację na telefon komórkowy? I jak dokładny może być taki system?

Ralf Maindl

Zakupiliśmy dwa odbiorniki, ale one nie wystarczają naturalnie dla całej drużyny. Można je jeśli ktoś jest z Mrągowa, albo na urlopie tutaj, wypożyczyć ze Stowarzyszenia, a dla potrzeb naszej młodzieży musimy zrobić to tak, że muszą używać oni swoich aplikacji, które ściągają. Są więc w sieci darmowe aplikacje, które można ściągnąć. Ale można też – to jest znane z systemów nawigacyjnych w samochodach – można do tego systemu wprowadzić koordynaty i jest się doprowadzonym na miejsce. Jest do tego zwykle mała mapka, na której pokazane jest aktualne miejsce dokąd należy się udać, droga na czerwono ze strzałką w kierunku, napisane jest jeszcze „35 metrów” albo coś takiego, i można to całkiem łatwo znaleźć. Jeśli koordynaty są dobrze wymierzone – to ma związek z urządzeniem – wtedy można trafić naprawdę z dokładnością do 2 – 3 metrów do wybranego punktu.

A jak dokładnie wygląda przebieg odkrywania miasta?

Ralf Maindl

Żeby wszyscy mieli mniej więcej te same założenia, pojedziemy z młodzieżą do centrum, do ratusza. Jest tyle grup ile celów – 8 celów, młodzież podzielona zostanie na 8 grup, z których każda od ratusza uda się do swojego celu, a potem będą odwiedzać kolejne punkty ruchem okrężnym; muszą przeczytać informacje, dostaną te informacje wydrukowane w plastikowym pudełku, mogą zabrać kartkę dla swojej grupy ze sobą, muszą odkryć wszystkie 8 punktów, muszą tam zebrać stemple, że tam byli, a na koniec nie chcemy zrobić tego tylko na czas, jak szybko można to zrobić, bo starsi mieliby przewagę – powinni się przy tym czegoś nauczyć, mają przeczytać informacje, a potem zbierzemy się tu wszyscy i odbędzie się quiz na temat tych informacji, i z tego wybrany zostanie zwycięzca.

Czy organizujecie to jedynie z tej okazji, czy też ktoś może w przyszłości wykorzystać te punkty i informacje?

Ralf Maindl

Dzisiaj schowamy duże plastikowe pudełka, w których będzie cały tekst, ale w przyszłości mają móc zagrać w to ludzie, którzy ściągną to sobie na telefon albo odbiornik GPS, albo wydrukują, i którzy będą mieli taki spacer po mieście, na temat największych zabytków Mrągowa. Będzie można przespacerować się po Mrągowie, pobawić się trochę, bo trzeba będzie znaleźć te „cach” i tam się wpisać – będzie to kolejna informacja turystyczna – Miasto Mrągowo jest tym bardzo zainteresowane i współpracuje z nami.

——-

Dr. Ralf Meindl, manager kultury Instytutu Stosunków Zagranicznych IfA przy Związku Stowarzyszeń Niemieckich Warmii i Mazur wyjaśnił nam w rozmowie funkcjonowanie „Geocaching“. Było to podstawą odkrywania Mrągowa drugiego dnia Letniej Olimpiady Młodzieży Mniejszości Niemieckiej Warmii i Mazur w miniony weekend.

Jingle – koncert życzeń

W mniejszości niemieckiej na Warmii i Mazurach w czerwcu świętowali następujący jubilaci:

Nidzickie Stowarzyszenie mogło pogratulować siedmiu swoim członkom, między innymi od 18 czerwca Charlotte Nisch a od 28 czerwca Aleksandra Bączyńska mają po 80 lat. Poza tym 23 czerwca Jerzy Schwerz osiągnął 70 lat.

W Stowarzyszeniu Mniejszości NIemieckiej w Kętrzynie zanotowano 4 jubilatów, wśród nich Brygida Mucha – 74 lata i Ruth Tomaszewska – 83 lata.

Stowarzyszenie mniejszości niemieckiej „Rosch“ z Pisza zgłosiło 5 jubilatów. Należy tutaj podkreślić zwłaszcza Elfrydę Bziukiewicz – obecnie 89 letnią i Klausa Kipnika – lat 80.

W Ełku w Stowarzyszeniu Mniejszosci NIemieckiej „Mazury“ od 1 czerwca Irmgard Wiedenhöft może spoglądać na 83 wiosny, a od 20. czerwca Frieda Gorzoch na 84. A przewodnicząca Irena Szubzda osiągnęła podwójną szóstkę – 66 lat.

Stowarzyszenie niemieckie w Giżycku na liście miłąo 5 osób, wśród nich Róża Rosumek z 88 latami.

Stowarzyszenie mniejszości niemeickiej “Warmia” w Lidzbarku Warmińskim mogło pogratulować 3 osobom, wśród nich Ewie Huss-Nowosielskiej, która skończyła 58 lat.

Poza tym w stowarzyszeniu niemieckim „Natangen“ w Gorowie Iławeckim było 12 osób, które mogly świętować przekroczenie kolejnego roku życia, wsród nich Ilse Getek i Beno Kerbaum, któ®zy spoglądać mogą tereaz na 79 i 78 wiosen.

Zakończyć chcielibyśmy Stowarzyszeniem Mniejszości NIemieckiej „Jodły“ z Ostródy. Przysłało ono zestawienie 8 jubilatów. Ruth Frydrych ma już 87 lat. Poza tym stowarzyszeni gratuluje Helenie Dabrowskiej z okazji 75., Marii Czajkowskiej z okazji 70., a Henrykowi Smoleńskiemu z okazji 65. urodzin.

My z Allensteiner Welle gratulujemy serdecznie wszystkim Państwu jak tez wszystkim niewymienionym jubilatom i życzymy wszystkiego najlepszego piosenką Fiesta Mexikana zaśpiewaną przez Mateusza Gawrońskiego.

(aprz/łw)

W związku z zaprezentowaniem w audycji przygotowanej przez Związek Stowarzyszeń Niemieckich Warmii i Mazur, wyemitowanej w paśmie audycji dla mniejszości na antenie Radia Olsztyn w dniu 19 kwietnia 2015 roku rozmowy z Pawłem Siegerem, Zarząd Radia Olsztyn oświadcza, że rozgłośnia odcina się od treści zawartych w powyższej rozmowie, uznając ją za manipulację faktami i stanowczo protestuje przeciwko takiej formie pokazywania historii.

Producentem audycji skierowanej do mniejszości niemieckiej, mieszkającej na Warmii i Mazurach, jest Związek Stowarzyszeń Niemieckich Warmii i Mazur. Radio Olsztyn współpracuje ze związkiem od 2001 roku. Autorami audycji są Anna Przywoźna oraz Uwe Hahnkamp, wynagradzani za swą pracę przez Związek. Oni przygotowują materiały i nagrywają audycję, emitowaną na antenie raz w tygodniu, w niedzielę o godz. 20.05, w wymiarze 25 minut.

Efektem dotychczasowej współpracy Radia ze Związkiem były programy, które wręcz wzorcowo pokazywały potrzebę jednoczenia narodów polskiego i niemieckiego. Tym razem, w kontrowersyjnej i jednostronnej rozmowie zabrakło dziennikarskiej rzetelności autora, który nie powinien dopuścić do bezkrytycznego prezentowania poglądów Pawła Siegera.

W związku z tym Zarząd Radia Olsztyn wyraża ubolewanie, jednocześnie zwrócił się do Związku Stowarzyszeń Niemieckich Warmii i Mazur z żądaniem wyjaśnienia zaistniałej sytuacji, od czego uzależnia formę dalszej współpracy ze Związkiem Zarząd Radia Olsztyn podjął również decyzję o przygotowaniu cyklu audycji, które w rzetelny i obiektywny sposób odniosą się do treści i poglądów zawartych w rozmowie z Pawłem Siegerem.

ZOBACZ TAKŻE

Przeczytaj poprzedni wpis:
Kortowiada 2014 – zobacz i posłuchaj!

W Olsztynie zakończyło się kolejne święto studentów w Polsce - Kortowiada. Zapraszamy do wysłuchania relacji z olsztyńskich juwenaliów. W czwartek żacy symbolicznie przejęli władzę nad Olsztynem...

Zamknij
/RadioOlsztyn
RadioOlsztynTV