Strona główna Radio Olsztyn
Posłuchaj
Pogoda
Olsztyn
DZIŚ: 21 °C pogoda dziś
JUTRO: 19 °C pogoda jutro
Logowanie
 

Audycje w języku ukraińskim – lipiec 2018

Audycje w języku ukraińskim nadajemy codziennie, również w święta, o godzinach 10.50 i 18.10. Prezentujemy serwis informacyjny o życiu diaspory ukraińskiej na Warmii i Mazurach i w Polsce oraz wieści z samej Ukrainy. Po kilku dniach zamieszczamy też tłumaczenia audycji w języku polskim. Do słuchania zapraszają dziennikarze: Jarosława Chrunik, Hanna Wasilewska i Sergiusz Petryczenko. Audycje w języku ukraińskim emitowane są z nadajnika w Miłkach koło Giżycka na 99,6 FM.

31.07.2018 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dzien dobry, drodzy słuchacze! Spotykamy się po całym dniu znowu, w programie „Z dnia na dzień” na antenie Polskiego Radia Olsztyn. W studiu – Jarosława Chrunik. Dzisiaj nasza uwaga skierowana jest na historię, więc nie będziemy zmieniać ustalonego porządku. Chociaż…

(-)

W ostatnia niedzielę, na uroczystościach z okazji obchodów 1030-lecia chrztu Rusi Kijowskiej przez kniazia Włodzimierza Wielkiego zebrały się najwyższe osobistości szczebla państwowego i religijnego, a także zaproszeni goście z-za granicy. Są takie chwile, o których już w momencie ich zaistnienia wiemy, że przejdą do historii. Jestem przekonana, że historycznym wystąpieniem już teraz można nazwać przemówienie prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki na tych uroczystościach. Starałam się je skrócić, żeby nie było wam nudno, ale miałam problem – wszystko, co powiedział, wydawało mi się ciekawe i ważne. Trochę skróciłam, mam nadzieję, że nie będziecie się nudzić, tylko wysłuchacie z uwagą tego, co powiedział w sposób bezpośredni i między wierszami Petro Poroszenko!

(-)

– Drodzy współobywatele, drodzy Ukraińcy całego świata! Ponad 1000 lat temu święty, równy apostołom kniaź Włodzimierz dokonał decydującego wyboru: przyjął chrześcijaństwo sam i ochrzcił kraj. I od tej pory nasz naród konsoliduje się wokół ideałów duchowych – sprawiedliwości, miłosierdzia, miłości do bliźniego, dobra i prawdy. Wybór chrześcijański był jednocześnie wyborem europejskim. A składową określającą ideę europejską jest wolność, o czym ponad 10 lat temu mówił Jego Świątobliwość Bartłomiej w swoim przemówieniu „Rola religii w ewolucji Europy”. „My, Ukraińcy, dobrze pamiętamy, skąd przyszło do nas światło Chrystusowej nauki i nadzieja na zbawienie”,- s ą to fragmenty podpisanej jeszcze prawie 100 lat temu naszej prośby do Patriarchy Carogrodzkiego o pobłogosławienie Autokefalicznej Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej. Wtedy przez kilka lat powszechna katedra była wdową. A zanim wybrano nowego patriarchę, Ukraińcy, przez rozbrat wewnętrzny i brak jedności, utracili państwowość. Ale jak tylko ją odnowili, po długiej i tragicznej pauzie, z nową energią przystąpili do rozbudowy własnej Cerkwi. Już po dwóch miesiącach po ogłoszeniu niepodległości Sobór Powszechny wówczas jeszcze narodowej Cerkwi Prawosławnej jednogłośnie poparł autokefalię. W tym także głosami tych biskupów, którzy przeciwko niej teraz tak zaciekle walczą, w tym także według wskazówek z Moskwy. Wspomniany Sobór UCP odbył się 1-3 listopada 1991 roku. A 2 listopada tegoż roku Jego Świątobliwość Bartłomiej uroczyście objął tron powszechny. I przed oczyma Patriarchy niepodległa Ukraina wzrastała  i umacniała się. Odradzaliśmy życie religijne po dziesięcioleciach ateistycznych prześladowań, pielęgnowaliśmy nadzieję na Cerkiew narodową i rozbudowywaliśmy niezbędną dla tego strukturę organizacyjną. Społeczność prawosławna Ukrainy jest jedną z największych na świecie i nie może ona być dodatkiem do kogoś. Ona powinna stać się gwiazdą w panteonie niezależnych i równych sobie Cerkwi narodowych, którym – za słowami Jego Świątobliwości – jest Powszechny Kościół Prawosławny. Ukraina (władza świecka i cerkiewna) zwróciła się do arcybiskupa Konstantynopola, Nowego Rzymu, Powszechnego Patriarchy Bartłomieja o nadanie tomosu o autokefalii cerkwi prawosławnej na Ukrainie. Jesteśmy bardzo wdzięczni  Jego Świątobliwości za ciągłą uwagę poświęcaną Ukrainie, a szczególnie za niedawne przypomnienie o tym, że Ukraina nie jest kanonicznym terytorium Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej. O tym, że przejście Metropolii Kijowskiej pod kontrolę Moskwy, który miał miejsce w XVII w. odbył się w sposób niekanoniczny. I za to przesłanie, które dał nam wczoraj i w którym wyraźnie jest zadeklarowany tak długo oczekiwany cel. ten cel – to podarowanie UCP autokefalii.  Tomos o autokefalii dopełni niezależności i samodzielności naszego państwa, umocni wolność religijną, pokój  międzykonfesyjny,  prawa i wolności obywateli, w tym szczególnie tych, którzy obecnie przebywają poza kontaktami z powszechnym prawosławiem. Gwarantuję, że władza nie będzie się wtrącać w stricte wewnętrzne sprawy cerkiewne. Ale podkreślam: także innym krajom władza ukraińska nie pozwoli tego robić. Dlatego tez uważam za absolutnie niezbędne, żeby poobcinać wszystkie macki, którymi wewnątrz naszego organizmu państwowego posługuje się kraj-agresor. W kraju tym, kraju-agresorze, cerkiew prawosławna tylko na papierze jest oddzielona od państwa. W rzeczywistości ona sama nazwała się „wzmacniaczem” reżimu. To ona całkowicie i bez zastrzeżeń wspiera rewanżystowską, imperialna politykę Kremla. Nawet więcej! Sama doktryna „russkiego miru” zrodziła się w luksusowych celach hierarchów Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej. I taka sytuacja jest bezpośrednim zagrożeniem dla bezpieczeństwa Ukrainy, co zwyczajnie zobowiązuje nas do działania. Autokefalia to sprawa naszej niepodległości, to sprawa naszego bezpieczeństwa narodowego. To sprawa całej, światowej geopolityki. Armia broni naszej ziemi. Język broni  naszego serca. Wiara broni naszą duszę. To my zatrzymaliśmy agresora i uchroniliśmy państwo. Razem zbudowaliśmy armię zdolną do walki. To my utwierdzamy język ukraiński – składową siły i sukcesu naszego narodu. Jestem przekonany, że stanie się on językiem liturgii w jednolitej cerkwi narodowej. Przywracamy cerkwi prawosławnej ukraińską tożsamość i równe miejsce wśród prawosławnych cerkwi świata.
Chciałbym jeszcze raz oddzielnie zwrócić się do archijerejów Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Moskiewskiego Patriarchatu. I nie swoimi słowami, a słowami śp. metropolity Włodzimierza Sabodana, które kilka lat temu już cytowałem przed Radą Kościołów. „Autokefalia – to sposób organizacji życia cerkiewnego. Dowód ilościowego i jakościowego wzrastania cerkwi i zdolności do samodzielnego istnienia”. śp. władyka przypominał, że zawsze po zdobyciu niepodległości przez kraj, rozpoczynała się dyskusja o autokefalii.
Tak było w Grecji, tak było w Serbii, tak było w Rumunii, w Bułgarii, w Gruzji, Albanii itd. i słowa te są dla nas tym bardziej cenne, że wypowiedziane były przez dostojnika cerkwi, powiązanej z Moskwą. Włodzimierz nie od razu doszedł do tego wniosku, a po latach głębokich rozmyślań na tle porażającego rozwoju ukraińskiej wspólnoty prawosławnej.  I kto dziś może uargumentować zaprzeczenie – że nasza cerkiew ilościowo i jakościowo jest gotowa do samodzielnego istnienia?
Drodzy bracia i siostry! W Piśmie napisane jest, że nie jest nam dane znać godziny i terminy, ale ja wierzę w to, że finalna decyzja Powszechnego będzie sprawiedliwa w odniesieniu do Ukrainy. I bez wątpienia społeczeństwo oczekuje na tę decyzję. Społeczeństwo jest na nią gotowe. Jednak oponenci w bezsilności i złości zastosowują cały arsenał propagandy i manipulacji. Od rozpowszechniania mitów, od jawnego kłamstwa – w tym także o Jego Świątobliwości – do otwartych pogróżek i zastraszania. Po wysłuchaniu ich wydaje się, że to mało nie koniec świata się zbliża. Ale koła historii jeszcze nikt nie cofnął.
Drodzy przyjaciele, czas autokefalii Ukraińskiej Narodowej Cerkwi Prawosławnej na pewno nastał. Szanowni członkowie Rady Kościołów, w przedmowie do książki Patriarchy Bartłomieja, „W cztery oczy z Sakramentem”, przeczytałem, że wśród ulubionych aforyzmów Jego Świątobliwości jest i taki: „Wojna w imię religii jest wojną przeciwko religii”. I ja podzielam tę myśl bez zastrzeżeń. Wspólne tworzenie niezależnej Cerkwi nie może być podstawą dla rozbratu. Podstawą dla walki, dla przemocy, a przeciwnie: jest to droga do pokoju, spokoju i porozumienia. Ukraina jest krajem polikonfesyjnym, dla którego mir religijny jest wielką wartością. Apeluję do was aby nadal dokładać wszelkich starań dla pokoju na Ukrainie. Dla ustanowienia współpracy zgromadzeń religijnych dla przyszłości. Wszyscy jesteśmy dumni z tego, że na Ukrainie najtrudniejszy problem współistnienia religii i kultur zawsze był rozwiązywany w sposób pokojowy, bez przemocy, \zgodnie z prawem. Niestety, nasz pokój wewnętrzny grubiańsko zniszczyła rosyjska agresja. Jestem przekonany, że tylko Bóg dał nam siłę, aby powstrzymać jedną z największych armii świata. Tylko wiara dała nam taką ogromną miłość do ojczyzny. I obecnie, jak nigdy, cały nasz naród potrzebuje Słowa Bożego. Potrzebuje jedności, potrzebuje pokoju. Niech wasza praca duchowa i szczere modlitwy nadal sprzyjają utwierdzaniu nieśmiertelnych wartości duchowych w społeczeństwie ukraińskim.
Drodzy przyjaciele, pozdrawiam każdego Ukraińca na Ukrainie, każdego Ukraińca poza jej granicami z okazji Dnia Chrztu Rusi-Ukrainy. Z Bożą pomocą, na pewno zwyciężymy! Chwała Panu Bogu i chwała Ukrainie!

(-)

Było to z pewnością historyczne przemówienie prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki (we fragmentach) z okazji 1030-lecia Chrztu Rusi Kijowskiej. A tak śpiewali hymn Ukrainy biskupi Łuckiej Eparchii UCP (KP) pod pomnikiem kniazia Włodzimierza Wielkiego w Kijowie. W internecie już pojawiły się komentarze w stylu: „To wam nie cerkiew moskiewska z ich „Boże, chroń cara”:

(-)

Teraz zapraszamy do innej historii: do Chołodnego Jaru, gdzie kozacy walczą o niepodległość Ukrainy. Przed nami – kolejny odcinek powieści Jurija Horlis- Horskiego „Chołodnyj Jar”:

(-)

Minął dzień. Wieczorem następnego dnia pojechali na melnyczańskie chutory: buńczużny konnej sotni Iwan Sołowij oraz kozak, którego imię i nazwisko zamieniało przezwisko „Dajosz”. Wlazło chłopcu do głowy to budionnowskie bojowe zawołanie i zamiast „daj”, mówił: „Dziadku, dajosz jeszcze kuliszu”, „dajosz po drewno”, „dajosz konie napoić”, no to przezwali go „Dajosz”. On i Sołowij byli pobratymcami, nierozłącznymi przyjaciółmi tak że jeden bez drugiego kroku nie zrobił. Wyprosili żeby pojechać konie przewietrzyć. Czornota, wiedząc, że „Dajosz” żywił ciepłe uczucia do jakiejś młodej wdówki na chutorach, obiecał im, że jak nie wrócą do północy to przewietrzy obydwu nahajką. W nocy nie wrócili. Raniutko przybiegł kozak z drugiej sotni z wiadomością, że na melnyczańskich chutorach jest strzelanina. Druga sotnia pobiegła już na skraj lasu. Petrenko daje rozkaz wyprowadzać konie i wynosić siodła, które służyły za poduszki. Ale w tym czasie wartownik powiadomił, że lasem biegnie do obozu jakiś człowiek. Kilka chwil później stał już przed nami „Dajosz” – bosy, w jednych spodniach i koszuli, bez czapki. Twarz miał w siniakach, jedno oko podbite, po policzkach płynęły rzęsiste łzy.
– Koń i broń. Gdzie jest? Sołowij – gdzie? – nie zapytał, a wrzasnął na niego Czornota.
– Zabrali czerwoni, panie setniku. Wanię zabili. – „Dajosz” zapłakał, wspominając towarzysza. Andrij sposępniał.
– „Dajosz” – płachtę i dwie nahajki, – krzyknął do kozaków. Płachtę rozesłano na zamarzniętej ziemi.
– Zdejmuj spodnie i kładź się!
„Dajosz” rozpiął spodnie, położył się i wziął rękę w zęby. Dwaj kozacy stanęli po bokach. Dwadzieścia za konia, dziesięć za karabin, pięć za szablę!, – rzucił Czornota.
– Zaczekaj! Ty jeszcze rewolwer i dwie bomby miałeś! No to razem jeszcze dziesięć!
Nahajki świsnęły w powietrzu. „Dajosz” podskakiwał ale milczał. Gdy skończyli, z trudem wstał i ubrał się.
– Jedną dodali. Ale to nic. Jak zagoją się te, poproszę u setnika jeszcze z pół setki nahajek, bo to przeze mnie Wania zginął.
Andrij rozkazał przynieść dla „Dajosz” kożuch i walonki.
– No, opowiadaj jak było!

(-)
Jak było – dowiemy się już za tydzień, a dzisiaj już się pożegnamy. Była z wami Jarosława Chrunik, a spotkamy się znowu jutro o godz. 10.50. Dziękuję za uwagę i życzę wam miłego dnia, drodzy słuchacze! (jchr/ad)

31.07.2018 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Witam was, drodzy słuchacze, na antenie Polskiego Radia Olsztyn. W studiu – Jarosława Chrunik. „Kołomyja – ne pomyja, Kołomyja – misto” – tak śpiewa się w jednej z ukraińskich piosenek ludowych z gatunku właśnie ‘kołomyjek”. Niekoniecznoie trzeba jechać do obwodu iwanofrankowskiego, nad Prut, żeby znaleźć się w Kołomyi. O tym powiem za chwilę, teraz otwieram kalendarz historyczny:

(-)
31 lipca 1919 r. Ochotnicza Armia Denikina zajęła Kijów. Już 8 września tego samego roku w Kijowie zaczął działać kijowski oddział propagandy, czyli miejscowy organ Oddziału „Narady Specjalnej” przy głównodowodzącym Denikinie. Głównym celem agitacyjnej roboty była walka z „ukraińskością’. Metody, to wydawanie broszur, organizacja odczytów, koncertów, agitacja bezpośrednia itp. 18 września w gazetach kijowskich opublikowano ogłoszenia o likwidacji, (zgodnie z cyrkularzem z Rostowa, już od bieżącego miesiąca) w szkołach kijowskich przedmiotów ukrainoznawstwa ; język ukraiński pozostawał w nauczaniu jako przedmiot nieobowiązkowy. 22 września w Katerynosławiu zakazano przez dowództwo wykonywania hymnu „Szcze ne wmerła Ukraina” pod groźbą surowej kary.

(-)

31 lipca 1953 roku zmarł Mykoła Zeliński – naukowiec, chemik-organik (pochodzenia ukraińskiego), wynalazca maski przeciwgazowej, katalitycznego krakingu ropy naftowej i hydrolizy białka. Dzięki niemu dowiedziałam się, co to jest kraking, a mianowicie – termiczna lub katalityczna obróbka węglowodorów, na przykład – frakcji ropy naftowej, podczas której molekuły ciężkich węglowodorów rozszczepiają się na prostsze. Podstawowymi produktami krakingu są komponenty paliw silnikowych. Zeliński organizował i stanął na czele sektora chemicznego Wszechzwiązkowego Instytutu Medycyny Eksperymentalnej.

(-)

Imieniny obchodzą dzisiaj: Emilian, Jan, Hnat i Lubomyr, a wraz z nimi gości przyjmują urodzeni 31 lipca. Wszystkiego najlepszego!

(-)

W najbliższą sobotę, 4 lipca o godz. 15 rozpocznie się X Ekołomyja w Górowie Iławeckim przy ZSzUJN. Nie trzeba bać się deszczu, bo synoptycy przewidują prawie bezchmurną pogodę i temperaturę ok. 25 st. Dlaczego warto tam pojechać? Oczywiście, przyciągają zespoły, które zawitają do tego przygranicznego miasteczka.

„Ziemia nie należy do człowieka, człowiek należy do Ziemi. Cokolwiek przydarzy się Ziemi – przydarzy się człowiekowi. Kochajmy tę Ziemię, jak nowonarodzone niemowlę kocha bicie serca matki. Człowiek nie utkał pajęczyny życia, jest nitką w tej pajęczynie; niszcząc pajęczynę życia – niszczy samego siebie” – są to słowa pewnego wodza plemion z okolic Seatle. Jest to motto zespołu „Cochise”, które też będzie uczestnikiem tegorocznej „Ekołomyi”, ale może też być mottem całego przedsięwzięcia, bowiem przedrostek „eko” w słowie „Ekołomyja” oznacza wspieranie ekologii. Jeśli więc ktoś nie wie, co zrobić z elektroodpadami i zużytymi bateriami, niech przywiezie je ze sobą i tam pozbędzie się problemów. Można też będzie obejrzeć miasteczko ekologiczne, wystawy Nadleśnictwa Górowo Iławeckie; będą gry i zabawy dla dzieci; można będzie nauczyć się udzielania pierwszej pomocy poszkodowanym. Odbędzie się Otwarty Turniej Piłki Nożnej i Turniej Plażowej Piłki Siatkowej oraz wiele innych ciekawych wydarzeń. Oczywiście, „Ekołomyja” nie obędzie się bez muzyki: oprócz zespołu „Cochise” zobaczycie i posłuchacie takich zespołów jak „Mandry”, „Namysto”, „Barwinok” z Ukrainy, „Dumka”, „The Ukrainian Folk” z Górowa, „Horpyna” z Olsztyna i inne. Oczywiście, nikt też nie pozostanie głodny, bo strefa gastronomiczna też będzie zapewniona. Warto więc zaplanować w najbliższą sobotę odwiedziny Górowa Iławeckiego. A 11 sierpnia, w sobotę, będzie kolejny koncert w Srokowie, a w niedzielę, 12 sierpnia – w Olsztynie, o czym też będziemy mówić w naszych programach.

(-)

Konferencją popularnonaukową w Czarnohorze w obwodzie iwano-frankiwskim rozpoczęły się w sobotę obchody jubileuszu 80-lecia otwarcia Obserwatorium Astronomiczno-Meteorologicznego Uniwersytetu Warszawskiego im. Marszałka Józefa Piłsudskiego. Mieści się ono na górze Pop Iwan, na wysokości 2022 metrów nad poziomem morza.
Od 2007 roku Studium Europy Wschodniej UW wspólnie z Przykarpackim Narodowym Uniwersytetem im. Wasyla Stefanyka dokładają wszelkich starań, aby przedwojenne obserwatorium, zwane Białym Słoniem, znów mogło działać, jak kiedyś.

(-) Korespondencja w języku polskim

Otwarte 29 lipca 1938 roku obserwatorium nosiło imię marszałka Józefa Piłsudskiego. Jest odbudowywane m.in. ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Po odnowieniu powinno pełnić kilka ról, w pewnym zakresie pierwotną rolę obserwatorium astronomiczno-meteorologicznego, centrum badawczego dla naukowców, bazy praktyk studenckich oraz polsko-ukraińskiej stanicy ratownictwa górskiego.

(-)

Na tym kończymy naszą poranną audycję, którą przygotowała i przedstawiła Jarosława Chrunik. Zapraszam do radioodbiorników wieczorem o godz. 18.10, a teraz życzę wam miłego dnia, drodzy słuchacze!

28.07.2018 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Równo za tydzień na święto sportu i muzyki zaprasza Górowo Iławeckie. 10. Ekołomyja tradycyjnie odbędzie się przy Zespole Szkół z Ukraińskim Językiem Nauczania. Polski sejm przyjął uchwałę ustanawiającą rok 2019 rokiem Anny Walentynowicz. Polska, Stany Zjednoczone i kilka innych krajów chcą upomnieć się o Ołeha Sencowa. Tysiące wiernych uczestniczyło w ukraińskiej stolicy w religijnych obchodach 1030 rocznicy Chrztu Rusi. O tym opowiemy dzisiaj w ukraińskich wiadomościach Radia Olsztyn. W kalendarzu sobota 28 lipca. W studiu Hanna Wasilewska. Dzień dobry.

(-)

Święto muzyki i sportu. Za tydzień zaprasza Górowo Iławeckie. 10. Ekołomyja tradycyjnie odbędzie się przy Zespole Szkół z Ukraińskim Językiem Nauczania. Oprócz misji ekologicznej i zmagań sportowych na gości czeka co roku koncert prawdziwych gwiazd. „Mandry”, „Horpyna”, „The Ukrainian Folk”, „Barwinok”, „Dumka” i inni. Mnóstwo potraw kuchni ukraińskie, wyszywanki i ozdoby ręcznej roboty, to tylko mała część tego, co będzie podczas wydarzenia, które potrwa dwa dni. A rozpocznie się o 15-tej w sobotę 4 sierpnia. Wstęp wolny.
(-)

Polski sejm przyjął uchwałę, która rok 2019 ustanawia rokiem Anny Walentynowicz. Znana działaczka społeczne i współzałożycielka Solidarności urodziła się w ukraińskiej rodzinie na Wołyniu. W projekcie uchwały podkreślane są jej zasługi dotyczące stworzenia wielkiego ruchu Solidarności i odbudowania niepodległości Polski. 15 sierpnia 2019 roku mija 90 lat od dnia urodzin opozycjonistki. Anna Walentynowicz w 1978 roku brała udział w organizowaniu w Polsce nieuznawanych przez władzę wolnych związków zawodowych, za co była prześladowana przez komunistyczne specsłużby. 8 sierpnia 1980 roku, po 30 latach pracy, 5 miesięcy przed emeryturą została zwolniona ze stoczni. Stało się to powodem do strajku 14 sierpnia w Stoczni im. Lenina. Wskutek strajku pojawiła się Solidarność. Pierwszym punktem strajkujących było przywrócenie Anny Walentynowicz do pracy. Niebawem po zwolnieniu Walentynowicz z pracy zwolnili Lecha Wałęsę. Za kontynuowanie działalności opozycyjnej aktywistka była uwięziona od grudnia 1983 roku do kwietnia 1984. Anna Walentynowicz była wielokrotnie odznaczana czy Medalem Wolności w 2005 roku z rąk prezydenta USA Georga Busha. Zginęła w katastrofie prezydenckiego samolotu 10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku.

(-)

Polska, Stany Zjednoczone i kilka innych krajów chcą upomnieć się o Ołeha Sencowa. Ukraiński reżyser jest od 4 lat przetrzymywany w rosyjskim łagrze. Jak dowiedziało się Polskie Radio, polscy dyplomaci uczestniczą w przygotowywaniu deklaracji z apelem o uwolnienie Ukraińca. Z Moskwy – Maciej Jastrzębski:

[korespondencja w języku polskim]

(-)

Tysiące wiernych uczestniczyło w ukraińskiej stolicy w religijnych obchodach 1030 rocznicy Chrztu Rusi. Uroczystości zorganizowała Ukraińska Cerkiew Prawosławna Moskiewskiego Patriarchatu. Obchody będą trwać również jutro, kiedy to modlić się będą prawosławni Ukraińcy odcinający się od struktur zależnych od Moskwy. O szczegółach z Kijowa Paweł Buszko:

[korespondencja w języku polskim]

(-)

Na tym kończy się nasz tygodniowy maraton informacyjny. Od poniedziałku usłyszycie Jarosławę Chrunik. Program przygotowała i poprowadziła Hanna Wasilewska. Zdrowia i szczęścia.

(dw/łw)

27.07.2018 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dzień dobry wszystkim. W programie „Od A do Z” wita was Hanna Wasilewska. Dzisiaj kolejny piątek, co znaczy, że na falach Radia Olsztyn usłyszycie przygody kolejnych bohaterów bajek i rozwiniecie swoje nawyki językowe. Wszystko czeka na was po przerwie muzycznej. Zaczynamy.

(-)

Podczas wakacji trafiają się różne przygody. Czasem kończą się dobrze, a czasem nie tak, jakbyśmy tego chcieli. A przygoda, która zawsze kończy się dobrze nazywa się bajką. Właśnie za to bajki lubimy. Mam nadzieję, że i wy tez, bo właśnie posłuchamy kolejnej:
[bajka dla dzieci]

(-)

Koniec bajki, kto wysłuchał ten zuch. Tak najczęściej mówią dorośli. W ogóle od dziadków i babć można nauczyć się takiego języka, jakiego nie znajdziesz ani w słownikach, ani w książkach. Oni mówią językiem ludowym, żywym i ważne, aby go zachować. Natomiast w codziennych relacjach musimy dbać o jakość i czystość swojego języka. W tym pomogą nam nasze radiowe lekcje językowe:
[lekcja języka ukraińskiego]

(-)

To wszystko. W programie „Od A do Z” z wami była Hanna Wasilewska. Życzę dobrego humoru i ciekawego weekendu. Do usłyszenia na falach Radia Olsztyn. (dw/ad)

27.07.2018 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Wojewoda pomorski wspiera szybkiemu wydawaniu pozwoleń na pracę dla obcokrajowców. Większość z nich to Ukraińcy. Minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz poinformował, że Polska przyłącza się do deklaracji Stanów Zjednoczonych odrzucającej aneksję Krymu przez Rosję. Podczas szczytu z Władimirem Putinem w Helsinkach prezydent Donald Trump nie poszedł na żadne ustępstwa w sprawie Ukrainy. O tym opowiemy już za chwilę. Dzisiaj jest piątek 27 lipca. Na antenie ukraińskie wiadomości Radia Olsztyn. W studiu Hanna Wasilewska. Witam.

(-)

Pomorskie już nie na końcu pod względem wydawania zezwoleń na prace obcokrajowcom, szczególnie z Ukrainy. Specjalny zespół powołany przez wojewodę uporał się z kolejkami i zaległymi podaniami. Obecnie pracodawcy chcący zatrudnić cudzoziemca otrzymają odpowiednie dokumenty szybciej niż jeszcze na początku tego roku – wyjaśnia Marcjusz Kwidziński – dyrektor Wydziału Spraw Obywatelskich Cudzoziemców Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego:
[wypowiedź w języku polskim]
Natomiast cudzoziemcy chcący uzyskać zezwolenie pobytowe muszą czekać nadal średnio około 8 miesięcy. „To odmienna sytuacja, bo tu decyzja nie zależy wyłącznie od wojewody” – dodaje Marcjusz Kwidziński:
[wypowiedź w języku polskim]
Tylko w zeszłym roku wpłynęło około 16 tysięcy wniosków o zezwolenie na pracę dla obcokrajowców. W tym roku jest ich już około 8 tysięcy. Natomiast wniosków pobytowych wpłynęło około 13 tysięcy. Najliczniejszą grupę cudzoziemców starających się o zgody pobytowe i zezwolenie na pracę stanowią obywatele Ukrainy.
Minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz poinformował, że Polska przyłącza się do deklaracji Stanów Zjednoczonych odrzucającej aneksję Krymu przez Rosję. Przebywający w Waszyngtonie szef polskiej dyplomacji powiedział, że deklaracja rozwiewa wszelkie wątpliwości dotyczące ewentualnej zmiany amerykańskiej polityki wobec Rosji i Ukrainy.
(-)
W wydanej przez sekretarza stanu Mike’a Pompeo deklaracji Stany Zjednoczone wezwały Moskwę do zakończenia okupacji Krymu i zapowiedziały kontynuowanie dotychczasowej polityki wobec Rosji do czasu przywrócenia pełnej integralności terytorialnej Ukrainy. „Poprzez swoje działania, które są niegodne wielkich narodów, Rosja wybrała izolację ze społeczności międzynarodowej” – czytamy w oświadczeniu szefa amerykańskiej dyplomacji.

Podczas szczytu z Władimirem Putinem w Helsinkach prezydent Donald Trump nie poszedł na żadne ustępstwa w sprawie Ukrainy. Takie zapewnienie złożył pełnomocnik rządu USA do spraw Ukrainy Kurt Volker. W wywiadzie dla Głosu Ameryki Volker zarzucił władzom na Kremlu wprowadzanie w błąd opinii publicznej. Z Waszyngtonu Marek Wałkuski.
[korespondencja w języku polskim]
(-)
Tym kończymy nasz blok informacyjny. Usłyszymy się wieczorem. Z wami była Hanna Wasilewska. Dziękuję za uwagę i do usłyszenia. (dw/apod)

26.07.2018 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dzień dobry! Witam was, drodzy słuchacze, w czwartek, 26 lipca w programie „Z dnia na dzień”. Wakacje w pełni, pogoda sprzyja wędrówkom. Nawet gdy zastanie nas gdzieś deszcz, to jest on samą przyjemnością podczas upałów. Na Warmii i Mazurach mieszka dużo tak zwanych „bagiennych górali” – jak sami o sobie żartobliwie mówią. Są to osoby, których rodzice, dziadkowie mieszkali kiedyś na południu Polski, w Karpatach. Czy ciągnie ich na ziemie przodków? Posłuchamy dziś potomków wsi Krywe.

(-)

Po wielu dawnych wsiach w południowo-wschodniej Polsce pozostały już tylko nazwy na mapach. W niektórych jeszcze można znaleźć jakieś pojedyncze oznaki życia – stoją dwa, trzy domy. Krywe znajdziemy na mapie, jako nieistniejącą wieś. Położona jest w dolinie Sanu, w połowie drogi pomiędzy Rajskiem, a Zatwarnicą. To teren dawnej bojkowskiej wioski usytuowanej u ujścia potoku Krywiec do Sanu. Bojkowskie chyże rozciągały się po obu stronach doliny potoku Krywiec, od jego ujścia do Sanu w górę doliny. Był tam tartak parowy, dwór i folwark. Na grzbiecie zwanym Diłok stała cerkiew. Wieś tętniła życiem do wojny. Potem życie z niej uszło. Podczas akcji „Wisła”  na Ziemie Odzyskane wysiedlono 320 osób. Opuszczone zabudowania zostały spalone. Dla wielu mieszkańców Krywego nową małą ojczyzną stała się ziemia warmińsko-mazurska. I teraz „bagienni górale” kiedy tylko mogą, wybierają się w odwiedziny do ziemi przodków. Tam spotykają się z innymi krajanami, którzy też chcą pospacerować ścieżkami swoich przodków. Na jedno z takich spotkań, gdzie został ustanowiony krzyż upamiętniający dawnych mieszkańców Krywego,  wybrała się też nasza koleżanka z Radia Rzeszów, Olga Hałabud, stała uczestniczka festiwalu radiowo-telewizyjnego „Kalinowe Mosty”:

(-)

– Jestem tu po raz pierwszy, słyszałem o tych murach naszej cerkiewki i dzisiaj trafiłem tu naokoło. W nogach już mam 4 km. Wszystko co się tu odbywa, co pozostało, czego nie zdążyli zniszczyć, chciałem zobaczyć i wesprzeć społeczność. Sam nie jestem ze wsi, ale jestem sympatykiem wszystkich tych wydarzeń, które odbywają się na tym terenie.
–  I teraz z Kijowa przyjechał pan na tę uroczystość specjalnie, czy przy okazji?
– Mam rodziców koło Ustrzyk, a w Kijowie mieszkam teraz.
– Trudno tu trafić.
– Trudno tu trafić, ale to jest raj. To jest to, co mieli moi przodkowie koło Ustrzyk – trawy, lasy, sady, owoce pozostały jeszcze po tych naszych ludziach… Co się czuje? Czuje się piękno, swoje to, co chce się w życiu mieć. To, co nasze pokolenie kiedyś miało, a niestety, przyszedł jeden dzień i to wszystko przerwał. Jadę z takim uczuciem, że jest krzyż, jest znak. Przyjadą ludzie z Ukrainy, przyjadą ci, którzy nie mogli pezyjechać, przyjadą ich pokolenia z Kanady i mogą sobie popatrzeć na swój krzyż.

(-)

– My – z Dobrego Miasta, olsztyńskie. A moja mama mieszkała w Tworylnym. Moja teściowa pochodzi z Krywego.
– Daleka droga…
– 750 km.
– Chcieliśmy przyjechać . Teraz jak jechaliśmy busem tą drogą to tak się rozpłakałam, tak mi serce ścisnęło, że moi rodzice pochodzą z tych stron. Mama moja chodziła w Krywem do cerkwi . Ja tylko myślałam, że mama tu była, przystępowała do Komunii… bardzo pięknie, jestem wzruszona.  Jak jechałam to płakałam.
– Tak jakby moja żona była u siebie w domu.
– Dotykałam tych ich śladów. Fajnie tak pomyśleć, jak to było kiedyś , że tu ktoś żył z naszych…
– A spójrzcie jakie tu piękne krajobrazy!
– Tak… Piękne! Tak posiedzieć tu, tak cicho, zapach tej trawy, kwiatów… super…
– A babcia pochodzi od jaskółki . Tu mieszkali, o, jak tu są… mama moja miała 12 lat jak tu do cerkwi chodziła, tutaj był chrzczona moja mama.
– Chatę macie może na zdjęciu? Mamy chatę?
– Nie. Nie mam.
– Nie zdążyli zabrać wszystkiego.  Bo niby jak coś tam to chowali – jak mama opowiadała – niby pod dach gdzieś tam, do szopy. Nie wiedzieli, że to taka sytuacja będzie, że to na wóz wszyscy co mieli, to szybko zabierali… Mama wyszła za mąż za Krila, w jednej wsi mieszkali, tak się zeszli. Ale tu Krilowie to byli znani w Tworylnym.
– Mój teść przychodził tu z mamą mojej Ireny, żony i znał moją mamę. I my się na Warmii i Mazurach razem połączyliśmy. Rodzice się nasi znali i my się też razem poznaliśmy. Domy były, jak mama opowiadała, to u nich tak biednie było, klepisko było. U mego taty to było tak bogaciej, bo mieli podłogę, to mówili, że to już byli bogacze. Chyba dwa konie mieli. Rodzice mamy wyjechali do Francji za pracą, a ona została, ciotka ją wychowywała. Tak biednie, jak wszędzie. Tak jak i teraz się różnimy, prawda?

(-)

– Dobrowyż koło Szczecinka. Przyciągnęło mnie tutaj to, że mam tu pochowanego dziadka. Moi rodzice, jak tata tak i mama, są z Krywego. I zarówno jeden dziadek jak i drugi, jestem rodowitą mieszkanką Krywego. Jesteśmy tu aby poświęcić krzyż i postawić krzyż mojemu dziadkowi. Ci, którzy zginęli, są tu pochowani w zbiorowej mogile  . i moim dziadkom, że byliśmy tu, że pamiętamy.
– Co wie pani o tej wsi?
– Że była bardzo bogata, że była bardzo dużo ludzi w tej wsi, że była bardzo tak rozwinięta ta wieś. Moja rodzina mieszkała w górnym końcu – tak się to nazywało.
– Pojedzie pani stąd, opowie znajomym…
– Wszystko opowiem. Jestem z takiej rodziny, że wszystko się przekazuje. Mojej mamy wujek, moje ciocie – oni bardzo dużo opowiadają. Ale jest ich już coraz mniej. Ja przepraszam za mój głos, ale ja w cerkwi śpiewałam, to tak mam…
– Piękna uroczystość – i poświęcenie, i msza święta; tak zupełnie inaczej w takiej cerkwi, kiedyś wymodlonej, teraz tylko ściany pozostały z niej… Pomodlić się, wyobrazić sobie może gdzieś tam w myślach, jak tu żyli dziadkowie-pradziadkowie.
– Moi dziadkowie-pradziadkowie dobrze tu żyli, mieli swoją ziemię. Mój pradziadek wrócił z Ameryki, kupił tu ziemię… Bardzo lubimy swoją wieś Krywe; zawsze mówimy, że my z Krywych.
– Pierwszy raz, czy była tu pani wcześniej?
– W Krywym pierwszy raz, ale moja rodzina tu przyjeżdża. Ja jestem rolnik, to ja tak nie mogę często. Ale na taką uroczystość to ja już musiałam przyjechać. Że pani tak zechciała przyjść tu do nas!

(-)

– Czasami warto zaczynać swoje słowa od słowa „dziękuję!”, bo to słowo tak wiele znaczy! Podobnie jak i słowo „przepraszam” w naszym życiu. Gdy dzisiaj się tak tutaj zebraliśmy i tak wielu z was przyjechało z Ukrainy, gdy spotkaliśmy się z panem Leonem z dziesięć lat temu, stawiając szósty krzyż gdzieś w okolicach Cisnej, a myśląc o tym, żeby ten tu postawić, to oczywiście, wiele myśli cisnęło się do głowy: jak to zrobić, żeby nie dzielić, a poprzez krzyż budować? Wielu ludzi dużo robi dla tego, żeby Ukraińcy i Polacy żyli w pokoju i zgodzie.

(-)

– Dzień dobry! Nad czym się pani tak zamyśliła?
– Tak słucham. Trochę się zmęczyłam. Moja mama stąd pochodzi, dziadek i babcia są tu pochowani, jeszcze chcemy do Hilska pójść, tam ja się urodziłam w Hilskim.
– A mieszka pani?…
– A mieszkam w Starym Rozdolu na ziemi Mykołajewskiej.
– Pokonała pani taką długą drogę, żeby być tutaj, na ziemi przodków.
– Tak, nas przyjechało: jeden bus – 6 osób, a drugi bus – 8 osób nas przyjechało. I przyjechał z nami organizator z Mykołajowa.
– W którym miejscu była chata pani mamy? Czy może pani sobie tu wyobrazić?
– Nie, nie mogę. Nie mogę absolutnie. Mama młodo wyszła za mąż, wcześnie zmarła. Gdy mama wyszła za mąż, to przeprowadziła się w Hilskie.
– Opowiadała pani o tej wsi?
– O tej wsi za bardzo nie opowiadała, o tamtym opowiadała bardziej. Tam wszystko się odbywało, tam tata na wojnie był, jak nas wysiedlano opowiadali, jak przeżyli to wszystko. To było straszne, te opowieści. Miałam półtora roku jak nas wysiedlano.
– Sama pani przyjechała?
– Sama przyjechałam. Syn w pracy, córka tez za granicą gdzieś jest. Taka jestem zadowolona, nawet nie mogę uwierzyć, że tu jestem, to jest jak sen. tu nikt nie wie gdzie kto jest pochowany.
– Kilka krzyży tylko pozostało, zachowało się.
– Tak. Kilka krzyży i to wszystko.

(-)

– Oj, nie zginie. Pamięć jest taka wieczna.

(-)

– Mama z tatą w tej cerkwi ślub brali.
– Można sobie teraz tylko wyobrazić jak to wszystko wyglądało.
– Szkoda, że nie ma ich już wśród żywych…

(-)

To była pierwsza część podróży sentymentalnej dawnych mieszkańców wsi Krywe nad Sanem i ich potomków w dniu ustanowienia pamiątkowego krzyża w tej wsi. Była tam też Olga Hałabud z Radia Rzeszów, która rejestrowała wszystko swoim mikrofonem, żeby potem przedstawić ten materiał na festiwalu „Kalinowe Mosty”.

(-)

Podróż sentymentalna podszyta jest trochę smutkiem, ale przecież ludzie nie tylko się smucą, w Krywem też dużo żartowano. My też proponujemy wam historie dla uśmiechu.

(-) Humoreska

Na tym kończy się nasza popołudniowa audycja. Była z wami Jarosława Chrunik. Znowu spotkamy się w niedzielę, a jutro o godz. 10.50 powita was Hanna Wasilewska. Ja życzę wam już miłego popołudnia. Wszystkiego dobrego, drodzy słuchacze! (jchr/ad)

26.07.2018 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Wycieczka na ziemię jarosławską. Ukraińcy z Warmii i Mazur przesiedleni podczas Akcji Wisła tradycyjnie wybierają się na ojczyste ziemie w sierpniu, a program planują z wyprzedzeniem.   Ukraińscy artyści i pisarze proszą Ołeha Sencowa o przerwanie głodówki. Akcje popierającą ukraińskiego reżysera wsparto też w Krajowie. W Paryżu doszło do niezapowiadanego spotkania prezydenta Francji Emmanuela Macrona z ministrem spraw zagranicznych Rosji Siegiejem Ławrowem. To drugie niezaplanowane spotkanie rosyjskiego dyplomaty w sprawie konfliktu na wschodzie Ukrainy. Ukraińskie wiadomości na falach Radia Olsztyn za chwile. Dziś jest czwartek 26 lipca. Z wami Hanna Wasilewska. Dzień dobry.

(-)

Ukraińcy przesiedleni na Warmię i Mazury w czasie Akcji Wisła tradycyjnie w sierpniu zbierają się w drogę, drogę do domu swoich rodziców. Dokładniej o wyjeździe Jarosława Chrunik:
W połowie sierpnia z Warmii i Mazur będzie organizowany wyjazd na ziemie naszych ojców na ziemię jarosławską i Nowego Lublińca. Wędrówka rozpocznie się w Węgorzewie i będzie prowadziła przez Srokowo, Barciany, Kętrzyn, Korsze, Bartoszyce, Lidzbark Warmiński, Olsztyn aż do Jarosławia i okolic. Wyjazd w południe w piątek 17 sierpnia. Nocleg przewidziany w Jarosławiu. W sobotę modlitwa przewidziana w jarosławskiej cerkwi, a później odwiedzanie wsi i cmentarzy ziemi jarosławskiej. Po kolacji spotkanie integracyjne. W niedzielę po śniadaniu pielgrzymi pojadą do Nowego Lublińca gdzie o 10 zostanie odprawiona liturgia, a później odwiedziny w cerkwi w Horajce i innych miejscowości. Wieczorem wycieczka wycieczka rozpocznie powrót, żeby w poniedziałek rano być na miejscu. 17 sierpnia w piątek wieczorem, kiedy główna wycieczka będzie już w drodze, w olsztyńskiej cerkwi odbędzie się przedstawienie o trzech młodzieńcach w ogniu piekielnym dlatego osoby, które chcą zobaczyć przedstawienie mogą pojechać do Jarosławia oddzielnym transportem. Więcej informacji dostaniecie w swoich parafiach.

(-)

Ukraińscy artyści i pisarze proszą Ołeha Sencowa o przerwanie głodówki. Napisali w tej sprawie list adresowany do ukraińskiego reżysera uwięzionego w rosyjskim łagrze na dalekiej północy. Ołeh Sencow prowadzi tam od ponad 2 miesięcy protest głodowy. Domaga się uwolnienia wszystkich więźniów politycznych przetrzymywanych w Rosji. Z Kijowa Paweł Buszko:
[korespondencja w języku polskim]

(-)

W dzień urodzin ukraińskiego więźnia politycznego Ołeha Sencowa ludność ukraińska Krakowa i nieobojętni Polacy wyszli na rynek w centrum miasta, żeby zaprezentować swoje poglądy. Uczestnicy okazywali wsparcie ukraińskim więźniom politycznym Kremla i składali życzenia Ołehowi Sencowowi z okazji urodzin. Do akcji przyłączył się konsul generalny Ukrainy w Krakowie i inni członkowie konsulatu.
„My uczestniczy ogólnoświatowej akcji #SaveOlegSentsov prosimy państwowych liderów Polski, by ci zwrócili się do Federacji Rosyjskiej z żądaniem zwolnienia Ołeha Sencowa i wszystkich ludzi pozbawionych wolności z powodów politycznych w Rosji i na terenie okupowanego Krymu, a także jeńców wojennych i cywilnych na okupowanym Donbasie, poruszania sprawy stanu praw człowieka i więźniów politycznych  w Rosji i na okupowanym Krymie, a także praktyk porywania, katowania i bezprawnego przetrzymywania ludzi na okupowanym Donbasie w czasie wydarzeń z udziałem oficjalnych przedstawicieli Federacji Rosyjskiej” – mówili uczestnicy akcji.

(-)

W Paryżu doszło  do niezapowiadanego spotkania prezydenta Francji Emmanuela Macrona z ministrem spraw zagranicznych Rosji Siegiejem Ławrowem.  Rozmawiano o konflikcie na Ukrainie – poinformowało biuro francuskiego prezydenta. Szefowi rosyjskiej dyplomacji w Pałacu Elizejskim towarzyszył szef Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej Walerij Gierasimow. Stronę francuską oprócz prezydenta kraju reprezentował także minister spraw zagranicznych Jean-Yves Le Drian. Spotkanie odbyło się na wniosek prezydenta Rosji Władimira Putina, który w zeszłym tygodniu rozmawiał z prezydentem Emmanuelem Macronem.
Wcześniej, także we wtorek, Siergiej Ławrow i generał Walerij Gierasimow spotkali się w Berlinie z kanclerz Angelą Merkel. Także to spotkanie było niezapowiadane. Zostało zaaranżowane podczas zeszłotygodniowej rozmowy telefonicznej z Władimirem Putinem. Jak poinformowała strona niemiecka, rozmowy dotyczyły sytuacji  na wschodniej Ukrainie. Jak twierdzi gazeta „Die Welt”, w Berlinie  omówiono postępy realizacji tak zwanych porozumień mińskich, które dotyczą konfliktu na Ukrainie.

(-)

Takie były główne wiadomości z Ukrainy i o Ukraińcach. Ze świeżymi informacjami będę czekać tu jutro o 10:50. Program przygotowała i poprowadziła Hanna Wasilewska. Wszystkiego dobrego! (dw/ad)

25.07.2018 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dzień dobry! Witam was, drodzy słuchacze, w środku tygodnia w programie „Z dnia na dzień”. W studiu Polskiego Radia Olsztyn – Jarosława Chrunik. Środek tygodnia, czyli środa, a w środy zawsze dużo czasu poświęcamy muzyce. Dzisiaj spotkamy się po raz kolejny z uroczym, bardzo lubianym przez naszą publiczność zespołem z Łucka na Ukrainie – z pięknymi dziewczętami z zespołu „Nota Neo”.

(-)

Wiele różnych koncertów odbywa się w ciągu roku w naszym regionie; wiele zespołów muzycznych przyjeżdża do nas z Ukrainy. A że nasz czas antenowy jest ograniczony, to nie zawsze jest możliwość opowiedzieć o nich zaraz po występie. Dzisiaj proponujemy waszej uwadze rozmowę z uczestniczkami zespołu „Nota Neo” z Łucka. Dziewczęta wystąpiły na tegorocznym festiwalu „Z malowanej skrzyni” w Ketrzynie, a rozmawiał z nimi Sergiusz Petryczenko:

(-)

– Stepaniuk Alina, kierowniczka zespołu. Zawsze, wie pan, gdy tu przyjeżdżamy, odczuwamy, że ludzie chcą usłyszeć ukraińską piosenkę i przyjeżdżają nie tylko z Kętrzyna, ale i z okolicznych miasteczek specjalnie na ten festiwal. Organizatorzy to naprawdę zuchy, że już tyle lat pielęgnują tę inicjatywę, zapraszają coraz to nowe zespoły i ukraińskie słowo, ukraińska piosenka tu nie zanika.
– Czyli to nie jest pierwsze wasze spotkanie z kętrzyńska publicznością?
– Tak, jesteśmy tu po raz trzeci.
– I właśnie w tym składzie?
– W tym składzie zespołu występowałyśmy na tym festiwalu dwa lata temu. A jeszcze występowałyśmy w Mrągowie i w Olsztynie występowałyśmy.
– Tetiana Hrycak, uczestniczka zespołu. Zawsze jest nam miło tu przyjeżdżać; podoba się nam, ludzie są życzliwi, dobrzy. Czujemy ich ciepło, darujemy im ukraińska piosenkę ludową. Kto wie to podśpiewuje, kto nie zna ten uczy się razem z nami.

(-)

– Jak można opisać czy określić styl muzyki, w którym pracujecie?
– Najprawdopodobniej można to określić jako współczesny folklor. Albo jak my to traktujemy jako pop-folk. Czyli miksujemy autentyczne piosenki ludowe ze współczesnymi rytmami, z współczesnymi stylami.
– No właśnie tak was słuchałem – macie przygotowanie śpiewu ludowego; biały śpiew, czy uczyłyście się w tym kierunku?
– No, mamy uczestniczkę zespołu, której rodzice śpiewają w chórze ludowym, więc ona, można tak powiedzieć, ma już to we krwi. Dla kogoś innego jest to nawyk nabyty, a tak w ogóle to wszystkie mamy wykształcenie muzyczne, wszystkie mamy przygotowanie muzyczne. Ktoś jeszcze się uczy, ktoś już wykłada w różnych szkołach muzycznych, ktoś jeszcze prowadzi karierę solową.
– Czyli ten projekt nie jest dla was jedyny?
– Tak, można powiedzieć, że „Nota Neo” dla nas wszystkich to hobby, odpoczynek dla duszy.

(-)

– Kto robi aranżacje?
– Wokalną aranżacje robię głównie ja, instrumentalne – mamy aranżerów w Łucku, Odessie, Kijowie, Lwowie… różnie.
– Pracujecie z wieloma muzykami.
– Tak, teraz pracujemy z dwoma, z którymi wiele lat współpracujemy, oni już wiedzą czego od nich chcemy i rozumieją nas wpół słowa.
– Jeszcze chciałem zapytać o choreografię. Pewnie trudno jest zsynchronizować dobry śpiew, czysty z tańcem, niezbyt prostym.
– Oczywiście! Po prostu staramy się iść krok w krok z czasem i zrobić nie tylko piosenkę jako utwór wokalny, ale jeszcze żeby każda piosenka była jakąś taką małą teatralizacją, mini-scenką, jakimś urywkiem z życia. Oczywiście, pomagają nam w tym zawodowi choreografowie. Ale w pierwszej kolejności powinnyśmy śpiewać, a już taniec powinien być na drugim miejscu, podkreślać jakieś oddzielne momenty. I często zdarza się, że choreografowie wymyślą nam jakąś choreografię, a w praktyce my potem upraszczamy żeby było lżej śpiewać. A czy trudno to wszystko wykonać? Naturalnie, trudno, ale trenowanie, trenowanie, próby i wszystko się wypracowuje – oddech, śpiew podczas tańca. To wszystko wypracowuje się z czasem.

(-)

– Była jeszcze jedna piosenka „Podolanoczka” z niezwykłą instrumentalizacją; instrumenty bliskowschodnie, takie jak sas, duduk. Proszę powiedzieć, jak to przyszło wam na myśl, taki mix?
– Na początku „Podolanoczkę” miałyśmy w takim stylu bardziej ludowym, napisałam aranżacje i wyszła nam jakaś taka jazzowa. I potem już pomyślałyśmy, że chcemy czegoś nowego. Ludowa była, jazzowa była, teraz chcemy czegoś nowego. I tak pomyślałyśmy, oczy zrobiły się skośne na wschód. Zachciało się nam jakichś takich motywów wschodnich. Pomyślałyśmy – no to spróbujemy! Eksperymentujemy. Dzisiaj w Kętrzynie miałyśmy premierę „Podolanoczki”, tak patrzyłyśmy, że ludzie słuchają ale nie zrozumiałyśmy reakcji, czy spodobało się, czy nie; czy to coś takiego dzikiego, nowego? Zawsze staramy się robić coś niezwykłego, oryginalnego, nie takiego jak wszyscy. I tym wyróżniamy się spośród wszystkich innych zespołów.

(-)

„Nota Neo” wyróżnia się nie tylko charakterystycznym śpiewem, aranżacją, ale i pięknymi strojami, stylizowanymi na ludowe, ale nowoczesnymi. Są oryginalne w każdym calu.

(-)

A skoro mówimy o koncertach, to warto wspomnieć, że już wkrótce odbędą się dwa kolejne tradycyjne koncerty w naszym regionie. W sobotę, 11 sierpnia, w srokowskim domu kultury odbędzie się XXIII Inauguracja Roku Kulturalnego Ukraińców Warmii i Mazur. W tym roku niewątpliwą gwiazdą będzie Grupa Kozackiej Sztuki Bojowej „SPAS”. Wystąpią tez inne zespoły z Ukrainy. Natomiast następnego dnia, w niedzielę, 12 sierpnia w Olsztynie w amfiteatrze odbędzie się X Festiwal Muzyczny Narodów Europy „Pod wspólnym niebem”, organizowany przez mniejszość niemiecką i ukraińska Warmii i Mazur.

(-)

Na tym kończymy naszą audycję, którą przygotowała i przedstawiła Jarosława Chrunik. Spotkamy się znowu jutro o tej samej porze, a dzisiaj życzę wam już miłego wieczoru, drodzy słuchacze! (jchr/ad)

25.07.2018 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Wspomnienia „Z Malowanej Skrzyni”, Sergiusz Petryczenko przypomni występ zespołu Nota Neo z Lucka na festiwalu. Polski rząd proponuje szybki szlak integracyjny dla imigrantów, którzy pracują w Polsce, a także dla ich rodzin. Zmiany w prawie dotyczą także Ukraińców. Ponad 200 tysięcy litrów paliwa ukradziono z wojskowych składów w Odessie na południu Ukrainy . Wczoraj w Berlinie Berlinie doszło do nieoczekiwanego spotkania kanclerz Angeli Merkel z ministrem spraw zagranicznych Rosji Siergiejem Ławrowem. Rozmawiali, między innymi, o konflikcie w Donbasie. Szczegóły już za chwilę. Dzisiaj środa 25 lipca. W studiu Radia Olsztyn Hanna Wasilewska. Witam.

(-)

Wiele zespołów muzycznych przyjeżdża w ciągu roku do naszego województwa z Ukrainy na koncerty. Wszyscy są interesujący i różnorodni. Przez brak czasu antenowego nie zawsze istnieje możliwość opowiedzenia o wszystkich zespołach od razu po wydarzeniach. Dlatego dzisiaj wrócimy do festiwalu „Z malowanej skrzyni”, gdzie wystąpił w tym roku zespół „Nota Neo” z Łucka. Fragment wtwiadu Sergiusze Petryczneki z uczestnikami zespołu przedstawiamy wam teraz.

-Stepaniuk Alina, kierownik zespołu. Jak tu przyjeżdżamy to czujemy, że ludzie chcą poczuć ukraińską piosenkę i przyjeżdżają nie tylko z Kętrzyna, ale i z okolicznych miasteczek specjalnie na ten festiwal i organizatorzy to wielkie zuchy. Od kilku lat kontynuują ten pomysł i zapraszają nowe i nowe zespoły i ukraińskie słowo i ukraińska piosenka tu nie znika.

-To nie pierwsze wasze spotkanie z kętrzyńską publicznością?

-Tak, trzecie

-W tym samym składzie?

-W tym składzie na tej scenie występowaliśmy 2 lata temu, występowaliśmy też w Mrągowie i Olsztynie.

-Tetiana Hrycak. Członkini zespołu. Lubimy tu przyjeżdżać. Podoba się nam. Ludzie są przyjaźni i dobrzy. Czujemy ich ciepło. Dajemy im ukraińską piosenkę ludową. Kto zna, podśpiewuje, kto nie to się uczy razem z nami.

Cały materiał usłyszycie dzisiaj wieczorem

(-)

Polski rząd proponuje szybką ścieżkę integracyjną dla imigrantów, którzy pracują w Polsce, a także dla ich rodzin. Tak podaje Dziennika Gazeta Prawna, która przedstawiła nowelizacje Ustawy o cudzoziemcach. Zgodnie z nowymi zasadami po dwóch i pół roku pracy na podstawie odpowiednich pozwoleń imigrant będzie mógł ubiegać się o otrzymanie zgody na stały pobyt. Po roku pracy w Polsce będzie mógł przywieźć członków swojej rodziny, która także otrzyma zezwolenie na pracę. Przewiduje to nowa Ustawa o cudzoziemcach.

„Oferta nie będzie jednak skierowana do wszystkich. Ma dotyczyć jedynie obywateli państw, którzy dziś mogą być zatrudnieni w Polsce w oparciu o oświadczenia, czyli Armenii, Białorusi, Gruzji, Mołdawii, Rosji i Ukrainy. Jednocześnie będą musieli pracować w kluczowych dla Polski zawodach. Ich listę opracowuje obecnie

24.07.2018 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

rodziny, pracy i

24.07.2018 – godz 10.50 (opis do dźwięku)

społecznej. – podaje gazeta

Zmiany mają na celu wprowadzenie ułatwień dla osiedlania się w Polsce obywateli państw bliskich kulturowo, którzy posiadają kwalifikacje w zawodach pożądanych dla polskiej gospodarki” – można wyczytać w projekcie.

W praktyce nowe przepisy oznaczają, że imigrant będzie mógł sprowadzić rodzinę już półtora roku po przyjeździe do Polski (po roku pracy na zezwoleniu i kilku miesiącach na formalności), a otrzymać stały pobyt – w sprzyjających warunkach – przed upływem trzech lat. Dziś na stałe zezwolenie pobytowe trzeba czekać minimum cztery lata. – czytamy w artykule „Zielona karta dla ukraińskich rodzin”

(-)

Ponad 200 tysięcy litrów paliwa ukradziono z wojskowych składów w Odessie na południu Ukrainy. Kradzież ujawniła specjalna komisja. Ukraiński minister obrony określił przestępstwo jako zdradę i zdegradował oficera dowodzącego jednostką. O szczegółach z Kijowa Paweł Buszko:

[korespondencja w języku polskim]

(-)

Wczoraj w Berlinie doszło do nieoczekiwanego spotkania kanclerz Angeli Merkel z ministrem spraw zagranicznych Rosji Siergiejem Ławrowem. Biuro prasowe federalnego rządu potwierdziło, że spotkanie zostało zaaranżowane podczas rozmowy telefonicznej pomiędzy Angelą Merkel i Władimirem Putinem, do jakiej doszło w zeszłym tygodniu. Zastępca rzecznika rządu Ulrike Demmer potwierdziła, że w dzisiejszym spotkaniu uczestniczyła niemiecka kanclerz, szef rosyjskiej dyplomacji, federalny mister spraw zagranicznych Heiko Maas oraz szef sztabu generalnego sił zbrojnych Rosji generał Walerij Gierasimow. Rozmowy dotyczyły зокрема konfliktu na wschodniej Ukrainie. Jak twierdzi „Die Welt” w Berlinie omówiono postępy realizacji tak zwanych porozumień mińskich, które dotyczą konfliktu na Ukrainie.

(-)

Tym kończymy nasze wydanie informacji. Usłyszymy się tu równo za dobę. Z wami była Hanna Wasilewska. Wszystkiego dobrego. (dw/apod)

23.07.2018 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Wybory do koła miejskiego ZUwP w Olsztynie w niedzielę 29 lipca. W sprawie Wołynia trudno będzie osiągnąć kompromis mówi w Rzeczpospolitej szef polskiego IPNu. Ponad 50-ciu młodych twórców z Europy Środkowo-Wschodniej odebrało dyplomy Programu Stypendialnego Gaude Polonia. 42 z nich to Ukraińcy. W Rosji poinformowano, że politycy Normandzkiej Czwórki „omówią” referendum na Donbasie. Gorące ukraińskie tematy dzisiaj w naszym wydaniu. W kalendarzu 24 lipca. W studiu Radia Olsztyn Hanna Wasilewska. Witam.

(-)

Na głosowanie członków koła zaprasza przewodniczący miejskiego koła ZUwP Michał Kajda. Zachęca także do współpracy i wstąpienia do struktur ZUwP. Spotkanie rozpocznie się o 12:00 w sali parafialnej olsztyńskiego kościoła greckokatolickiego.

(-)

„Dla mnie osobiście problemem jest świadomość Ukraińców” – tak powiedział szef polskiego IPN Jarosław Szarek w wywiadzie dla Rzeczpospolitej. Polski historyk w najbliższej przyszłości nie widzi możliwości, by usiąść z szefem ukraińskiego IPNu Wołodymyrem Witrowyczem do rozmów, by ustalić wspólną wersję. „To pytanie dotyczące dalekiej przyszłości. Znaczna część ukraińskiej politycznej elity buduje swoją tożsamość na tradycji OUN-UPA” – powiedział Jarosław Szarek. Historyk dodaje, że jest świadomy tego, że na wschodzie Ukrainy toczy się wojna. A jednocześnie doświadczenie IPN jest takie, że odkładanie czegokolwiek na później oznacza, iż temat ten wróci po latach. Gdy tego nie zrobimy, to pojawi się w przyszłości, możliwe że ze zdwojoną siłą. Historia wiąże się z konsekwencjami, zawsze sceptycznie odnosiłem się do prób wspólnego, „kompromisowego” pisania historii.

(-)

Ponad 50-ciu młodych twórców z Europy Środkowo-Wschodniej odebrało dyplomy Programu Stypendialnego Gaude Polonia. Podczas uroczystości w Pałacu Rzeczypospolitej w Warszawie wręczył je wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński. Gaude Polonia ma umożliwić stypendystom poznanie współczesnej kultury polskiej oraz doskonalenie warsztatu twórczego pod opieką uznanych polskich artystów, tłumaczy oraz instytucji kultury. Laureaci programu mówili, że pobyt w Polsce w ramach stypendium był dla nich niezwykle ważnym doświadczeniem.
(-)

Z Program Stypendialnego Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Gaude Polonia mogą skorzystać muzycy, artyści sztuk wizualnych, filmowcy, tłumacze literatury polskiej, konserwatorzy dzieł sztuki, muzealnicy, historycy i krytycy sztuki, teatru i filmu, którzy mogą wykazać się znaczącym dorobkiem w danej dziedzinie twórczości. O stypendium ubiegało się ponad 200 kandydatów. Przyznano je 42 twórcom z Ukrainy, 7 z Białorusi, 1 z Gruzji i 1 z Rosji. Budżet programu w tym roku wyniósł ponad 2 miliony złotych. Program Gaude Polonia jest realizowany przez Narodowe Centrum Kultury.

(-)

Na Ukrainie MSZ odrzuca pomysł przeprowadzenia plebiscytu na niekontrolowanym terenie Donbasu
Politycy krajów Czwórki Normandzkiej omówią zaproponowane przez Moskwę referendum na Donbasie, powiedział sekretarz, zastępca ministra spraw zagranicznych Rosji Grigorij Karasin. O tym pisze Radio Swoboda. Pod koniec tego tygodnia na poziomie dyrektorów politycznych krajów Czwórki Normandzkiej odbyć się ma spotkanie w Berlinie. Rozmowa będzie dotyczyć ustaleń mińskich. Tam porozmawiamy – powiedział Karasin komentując stosunek Moskwy w sprawie możliwości przeprowadzenia referendum na Donbasie, które odrzuca Ukraina i USA.
(-)

Ambasador Rosji w USA Anatolij Antonow oświadczył, że Trump i Putin omówili w czasie szczytu konkretne propozycje dotyczące regulacji konfliktu na wschodzie Ukrainy. Jednocześnie przedstawiciel rady bezpieczeństwa USA „nie zajmuje się sprawą wsparcia” propozycji Putina dotyczącej referendum. W ukraińskim MSZ pomysł referendum na niekontrolowanym obszarze Donbasu jest odrzucany.

(-)

Tak wyglądały wtorkowe informacje. Co proponuje nam przyszły dzień usłyszycie jutro o 10:50. Program przygotowała i poprowadziła Hanna Wasilewska. Do usłyszenia na falach Polskiego Radia Olsztyn.

21.07.2018 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Na południu Polski w górach Zdynia przyjmuje pod gołym niebem gości. Od soboty trwa Łemkowska Watra. Stany Zjednoczone przekażą w tym roku Ukrainie 200 milionów dolarów na obronę. Ukraińskie władze nie zgodzą się na referendum w Donbasie, którego domaga się Władymir Putin. Ołeksandr Usyk zwyciężył Rosjanina i został mistrzem świata w boksie. Takimi wiadomościami rozpoczynamy maraton informacyjny w poniedziałek. Dzisiaj 23 lipca. Już za chwilę na antenie Radia Olsztyn usłyszycie ukraińskie wiadomości. W studiu Hanna Wasilewska. Witam.

(-)

Setki namiotów wyrosło w górach jak grzyby po deszczu, tym bardziej, że deszczu w tym roku nie brakuje. Na południu Polski w górach Zdynia przyjmuje pod gołym niebem tysiące gości. Rozpalają watrę, gotują żywność, śpiewają i zwyczajnie odpoczywają. Las karpacki na trzy dni staje się centrum kultury łemkowskiej. Przez 36 lat istnienia festiwalu tradycje „Łemkowskiej watry: kontynuują Łemkowie:

Jesteśmy szczęśliwi, że przyjechaliśmy. Jadę tu po raz czwarty, na ziemię swoich dziadów. Oddycham tym powietrzem, mam honor i radość być w towarzystwie Łemków. Tu zebrało się bardzo wielu ludzi, którzy przyjechali na watrę. Ja jestem tu po raz pierwszy. Bardzo mi się podoba. Chcę nowych wrażeń, nowych emocji i wszystkiego najlepszego, co można stąd wziąć.

Uczestnicy festiwalu, którzy mają łemkowskie korzenie, z niecierpliwością czekają na lipiec, żeby pojawić się na ziemi ojców i dziadów. Zapominają tu o wszystkich niepowodzeniach, tu nabierają sił i energii, tworzą wiersze i piszą piosenki:

Palili wsie, palili osady i cerkwie nasze łemkowskie nasze. Żywcem palili łemkowskie rodziny, ale nie spalili duszy i tradycji przodków…leży…pośród podwórza…i śpiewa…rozstrzelania, rozboje, krwawe tortury…wygnały nas z rodzinnej ziemi od Sanu do cudzych krajów.

Każdy Łemko ma swoją gorzką historię przywiezioną ze swojej ojczyzny. Po II wojnie światowej komuniści deportowali Łemków, wsie zniszczyli, ale etnos zachował się. Pani Eugenia opowiada, że przyjeżdża do Zdyni z powodu swojego męża, który był Łemkiem. W jej rodzinie stało się to już dobrym zwyczajem:

Nasze wnuki i prawnuki już po kilka lat tu przyjeżdżają i oni upodobali sobie bardzo tę ziemię, te lasy, te góry. I tak co roku z zadowoleniem przyjeżdżają. Nie wiem, czy ja dam radę więcej przyjeżdżać. Lata robią swoje, ale bardzo bym jeszcze chciała być tu; ile Bóg mi pomoże.

I chociaż od Akcji Wisła minęło już ponad 71 lat, w sobotę na trzy dni Łemkowie wracają do ojczyzny, żeby pokłonić się tym, którzy zmuszeni byli te ziemie porzucić.

Co roku festiwal rozpoczyna się od rozpalenia watry, jaka rozpala serca dziesiątków tysięcy Łemków. Co roku przy miejscu upamiętniającym wygnanych z łemkowszczyzny czci się pamięć ofiar Akcji Wisa. Na pole zjechali się rdzenni mieszkańcy i ich potomkowie, teraz już z Ukrainy, Serbii, Słowacji i Kanady. Na uroczystym otwarciu wystąpili przedstawiciele rządu Polski i Ukrainy. Honorowym gościem tegorocznej Watry w Zdyni jest metropolita Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego Swiatosław Szewczuk.
(-)

Stany Zjednoczone przekażą w tym roku Ukrainie 200 milionów dolarów na obronę. Poinformowała o tym ambasada Stanów Zjednoczonych w Kijowie. Amerykańscy dyplomaci zapewniają, że ich kraj wspiera Ukrainę w obliczu rosyjskiej agresji. O szczegółach z Kijowa Paweł Buszko:
[korespondencja w języku polskim]
(-)
Ukraińskie władze nie zgodzą się na referendum w Donbasie. Zdaniem wiceszefowej ukraińskiego parlamentu, byłoby to sprzeczne z porozumieniami pokojowymi z Mińska.
Według informacji prasowych, Władimir Putin miał zaproponować Donaldowi Trumpowi podczas poniedziałkowego spotkania w Helsinkach, aby rozważył pomysł referendum w sprawie przyszłości statusu ziem na wschodniej Ukrainie. O szczegółach z Kijowa – Paweł Buszko:
[korespondencja w języku polskim]
(-)
A na koniec wiadomości ze świata sportu. Ukraiński bokser Ołeksandr Usnyk stał się absolutnym mistrzem w kategorii wagowej do 90 kilogramów. W finalnym pojedynku światowej super serii bokserskiej Ukrainiec zmierzył się z Rosjaninem Muratem Gassijewem. Po 12 rundach Usyk zwyciężył jednogłośną decyzją sędziów. Ukrainiec zachował swoje pasy mistrzowskie WBO i WBC i dołączył WBA Super i IBF, który miał Gussijew, wywalczył także pas gazety The Ring. Oprócz tego Usyk otrzymał puchar
Muhammad Aliego. Walka odbyła się w stolicy Rosji Moskwie. Usyk zwyciężył we wszystkich 15 profesjonalnych pojedynkach. Do dzisiaj na koncie Gassijewa było 26 zwycięstw w 26 walkach. Dziękujemy Ołeksandrowi za dobrą pracę i jesteśmy dumni z kwiatu ukraińskiego narodu.
(-)
Właśnie tą wiadomością kończymy wydanie informacji. Nowe o Ukraińcach i Ukrainie usłyszycie tu jutro o 10:50. Z wami była Hanna Wasilewska. Do usłyszenia. Szczęścia.(dw/apod)

20.07.2018 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

W programie „Od niedzieli do niedzieli” wita was Hanna Waslewska.

(-)

Ukraina od dawna znana jest ze swojej melodyjności. I to nie tylko słowa, ale fakty. Tak. Etnografowie naliczyli prawie 200 tysięcy ukraińskich pieśni ludowych, a to więcej niż mają wszystkie inne narody. Najlepsze utwory przekazywane są z pokolenia na pokolenie i pozostają zawsze aktualne. Wykonywane są w czasie biesiad i podczas rewolucji. Właśnie jedną z takich jest „Rozkulbaczcie chłopcy konie”. Historią tego utworu podzieli się dzisiaj Sergiusz Petryczenko. Posłuchamy i innych piosenek, które pojawiają się na liście najpopularniejszych ludowych Ukrainy.

(-)

Piosenka, którą usłyszeliście nazywa się „Jechał Kozak za Dunaj”. Za jej autora uważa się kozaka pułku charkowskiego, filozofa i poetę Semena Kłymowskiego. Może i napisał ją po niedawnych tureckich pochodach Piotra I. Piosenka zdobyła popularność już w połowie XVIII wieku, a z czasem przywłaszczyli ją rosyjscy poeci i kompozytorzy, którzy stworzyli móstwo własnych wariantów. Nawet podczas zanikania języka i kultury Ukrainy w czasach radzieckich, bez ukraińskich pieśni nie mogła odbyć się żadna zabawa. Jedną z takich była „Tyś mnie oszukała”. Według historyków wspomina się o niej po raz pierwszy w 1897 roku. Wtedy „Tyś mnie oszukała” należała do kategorii żartobliwych, młodzieżowych piosenek. Natomiast obecnie jest popularna nie tylko jej wersja klasyczna, ale i kilka udoskonalonych. Teraz kompozycja we współczesnym opracowaniu:

(-)

Jedną z najbardziej znanych ukraińskich pieśni strzeleckich jest „Powiewał wiatr stepowy”. Do niedawna uważano tę piosenkę za ludową, ale niedawno etnografowie poznali autora tekstu. Był nim Iwan Markowycz Wytwycki z ziemi iwano-frankowskiej. Piosenkę „Powiewał wiatr stepowy” poświęcił swojemu bratu, który był strzelcem siczowym i zginął w walkach o niepodległość Ukrainy. Ta kompozycja także stała się częścią albumu „Nasi partyzanci” Tarasa Czubaja:

(-)

Chyba wszyscy znają piosenkę „Rozkulbaczcie chłopcy konie”, ale że ma już  co najmniej 100 lat i odegrała ważną rolę podczas ukraińskiej rewolucji na początku XX wieku wiedzą pewnie nie wszyscy. Historią tej piosenki podzieli się z wami Sergiusz Petryczenko:

(-)

Rozkulbaczcie chłopcy konie. Piosenka zabrzmiała w wykonaniu szkolnego zespołu Żurawka z Górowa Iławeckiego. Piosenkę mają w swoim repertuarze i amatorskie i profesjonalne zespoły. Cudownie wykonał ją w swoim czasie Iwan Kozłowski  w towarzystwie Państwowej Kapeli Bandurzystów. Nagranie z lat 50 zeszłego wieku.

(-)

Jak każda piosenka ludowa, tak i ta ma wiele wariantów, słów i melodii.

(-)

Bywa często tak, że piosenka ludowa ma swojego autora. W sprawie „Rozkulbaczcie chłopcy konie” jest kilka sprzecznych informacji. Niektórzy badacze udowadniają, że piosenka istniała już w wieku XIX. Jest też twierdzenie, że piosenkę napisał mieszkaniec Połtawy Iwan Nehrebecki. Jakby nie było, ale piosenka była, można tak powiedzieć, marszem Machnowców. W tej wersji ostatnia zwrotka brzmiała: Kulbaczcie chłopcy konie, nie czas odpoczywać, i pojedziemy z Hulajpola, szczęście i wolność zdobywać.

(-)

Ciekawy jest refren o Marusi. Może autor po prostu wybrał popularne na Ukrainie imię, ale mogło to dotyczyć całkiem realnej postaci. Anarchistka Maria Nikiforowa w latach 1918 – 1919 na czele zagonu czarnej gwardii walczyła z bolszewikami i białogwardzistami. Jako sojuszniczka Nestora Machna faktycznie kontrolowała południe Ukrainy. Ataman Marusia zdobyła szaloną popularność wśród ludu.

(-)

Wiele piosenek śpiewano w tych ciężkich latach. Ich historia jest ciekawa, ale o tym innym razem.

(-)

Na koniec posłuchamy piosenki znanej nie tylko na Ukrainie. Stała się popularna po premierze filmu Ogniem i Mieczem. Myślę, że wszyscy domyślają się, że chodzi o piosenkę „Oj czyj to koń stoi”. Jej autor jest nieznany, ale wykonawców jest wielu. Proponuję posłuchać wersji ukraińskiego rockmana Swiatosława Wakarczuka.
(-)

Podczas wakacji ważnym jest znaleźć motywację do nauki. Najmniej, co możecie zrobić, to zwiększyć głośność radioodbiornika, aby dobrze słyszeć kolejną radiową lekcję:
[lekcja języka ukraińskiego]
(-)

I znowu muzyka. Tym razem współczesna, ale niezmiennie ukraińska. Zaprasza Roman Bodnar.
[parada hitów Romana Bodnara]
(-)

Nasz program kończymy tradycyjnie ukraińską piosenką. Nastał czas pożegnania. Dla was pracowali: Sergiusz Petryczenko, Roman Bodnar i Hanna Wasilewska. W programie „Od niedzieli do niedzieli” spotkamy się równo za tydzień. Bądźcie zdrowi. (dwoj/łw)

19.07.2018 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dwie minuty to dużo czy mało? Wszystko zależy od tego, jak je wykorzystamy. Podczas wakacji dzień leci za dniem i zwykle książki pozostają nieprzeczytane, rekordy sportowe niepobite, a lekcje z języka w ogóle zapomniane. Dzisiaj w programie „Od A d Z” ze sztuką małych kroków w motywowaniu dzieci do nauki zapozna was trener ze szkoły rozwoju Anna Zamostna. No a później, zmotywowani siadamy do ławek, żeby przypomnieć sobie zasady języka ukraińskiego. Ale najpierw tradycyjna bajka. Zawołajcie najmniejszych. Zaczynamy.

(-)

[bajka dla dzieci]

(-)

Ile czasu tracimy w roku czekając na tramwaj lub autobus? Ile tracimy go w internecie skacząc ze strony na stronę. Ile czasu tracimy korzystając z mediów społecznościowych? Nieskończenie wiele. Na własnym przykładzie uczymy tego naszych dzieci. Tego jak przestać tracić czas i wykorzystywać każdą minutę uczy trener Anna Zamostna. Dzisiaj pokaże wam sztukę małych kroków. Pierwsze trzy teraz:

Jak motywować dzieci do nauki. Trzy kroki. Pierwszy. Rodzice muszą wykazywać chęć nauczania swoich dzieci. Nie „idź robić lekcje”, a [powiedz] czego ciekawego się dowiedziałeś w szkole, jakie robiłeś doświadczenia, w czym ci mogę pomóc. Zainteresowana, zainteresowany jestem tym, jak się uczysz. Bo faktycznie dzieci, szczególnie w szkole podstawowej, uczą się wyłącznie dla rodziców, albo nauczycieli. Nie rozumieją, że ta nauka jest im potrzebna. Zainteresowanie rodziców dlatego motywuje dzieci do nauki. Druga rzecz, kiedy chcemy dzieci czegoś nauczyć, np. dobrego czytania czy pisania, czy ubierania się, to musimy akcentować to czego oczekujemy i zwracać uwagę na to co jest. Jeśli widzimy brzydki zeszyt dziecka, pełen pomyłek, to znajdźmy jedną ładną literę „o” i powiedzmy – widzę, że się starałaś. Ta litera jest taka jak być powinna. Drugim razem weźcie literę „a”, później „i” i będzie za co chwalić. Po miesiącu, dwóch zobaczycie jak dziecko się stara i to podkreślanie pozytywnych cech wpływa na wasze dzieci. Spróbujcie. I trzeci krok w motywowaniu dzieci do nauki, to ciągłe powtarzanie – wierzę, że wszystko za co się weźmiesz, uda się. Jak spróbujemy jeszcze raz, uda się. Uwierzcie, że te słowa motywują, dają wiarę w siebie, w życie i że nauka jest ważna dla dziecka i człowieka, dlatego wykorzystujcie i praktykujcie te kroki. Wszystkiego najlepszego.

(-)
No a teraz pokażemy młodemu pokoleniu, że nie zostajemy w tyle. Siadamy do ławek. Dzwonek na lekcję:

[lekcja języka ukraińskiego]

(-)

Jak zawsze zdążyliśmy rozerwać się i pouczyć, czasu więc nie straciliśmy. Życzę wam aktywnego i dobrego weekendu. W programie „Od A do Z” z wami była Hanna Wasilewska. Usłyszymy się na antenie Radia Olsztyn.

19.07.2018 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Witam was, drodzy słuchacze, na falach Polskiego Radia Olsztyn. W studiu – Jarosława Chrunik. Dzisiaj w Żdyni zapłonie „Łemkowska Watra”, o której już wam opowiadałam, a my poinformujemy o innej wyprawie na południe Polski. Tradycyjnie rozpoczniemy od historii, bo mamy tam dzisiaj dwie ciekawe postaci do omówienia.

(-)

20 lipca 1989 r. zmarł Ołeksa Woropaj – ukraiński biolog, etnograf i pisarz, folklorysta na emigracji. Wniósł znaczący wkład w rozwój ukraińskiej geortologii (czyli nauki o rodzajach świąt). Był starszym naukowym współpracownikiem słowiańskiego oddziału Biblioteki Naukowo-Technicznej Wielkiej Brytanii w Północnej Anglii. Jeszcze wcześniej, w obozach dla uchodźców w Augsburgu, pod pseudonimem Ołeksa Stepowyj, wydał 7 książek – „Ognie w cerkwi”, „Ukraińskie tańce ludowe”, „Zwyczaje naszego narodu”, „Jasyr” i inne. Główna praca Ołeksy Woropaja to dwutomowy szkic etnograficzny „Zwyczaje naszego narodu”, w którym rzetelnie zebrano zwyczaje i obrzędy różnych regionów Ukrainy, związanych z kalendarzem ludowym i religijnym.

(-)

20 lipca 1990 roku zmarł Serhij Paradżanow – ukraiński i ormiański reżyser. Z Ukrainą związana jest znaczna część biografii twórczej Paradżanowa. Na Ukrainie powstały filmy „Natalia Użwij”, „Złote ręce”, „Dumka”, „Pierwszy kawaler”,  „Ukraińska rapsodia”, „Kwiat na kamieniu”. Międzynarodowe uznanie przyszło do Paradżanowa po ekranizacji w 1964 roku powieści M. Kociubyńskiego „Cienie zapomnianych przodków”. Film ten otrzymał nagrodę na Ogólnoradzieckim Festiwalu Filmowym w Kijowie. Mimo wszystko jednak na Zachodzie (tam film prezentowany był pod tytułem „Ogniste konie”) zainteresowanie nim było znacznie większe niż w ojczyźnie.
Polskie czasopismo „Ekran” w 1966 r. pisało: „Jest to jeden z najbardziej zadziwiających i najbardziej wysublimowanych filmów, które zdarzało się nam widzieć w ciągu ostatnich lat. Powieść poetycka na granicy realiów i bajki,  rzeczywistości i wyobraźni, wiarygodności i fantazji… Wyobraźnia Paradżanowa zdaje się nie mieć granic. Czerwone gałęzie drzew, geometryczna kompozycja w środku karczmy z nielicznymi rekwizytami na tle białych ścian, Palagna na koniu pod czerwoną parasolką i z na wpół odsłoniętymi nogami, siermiężność rytuału pogrzebowego z obmyciem ciała zmarłego i scena orgiastycznych zabaw w finale… Paradżanow odkrywa w folklorze, zwyczajach, obrzędach, oryginalny rytuał kulturowy, w ramach którego rzeczywistość reaguje na troski i tragedię postaci”. Film zdobył 39 nagród międzynarodowych, 28 nagród na festiwalach filmowych (spośród których – 24 to Grand Prix) w 21 krajach.

(-) Fragment ze ścieżki filmowej

Imieniny dzisiaj obchodzą Jewdokia, Łukian i Choma; im oraz tym, kto świętuje urodziny, składamy najlepsze życzenia.

(-)

W połowie sierpnia z Warmii i mazur zostanie zorganizowana wycieczka na ziemie przodków – na ziemie w okolicach Jarosławia i do Lublińca Nowego. Wędrówka rozpocznie się od Węgorzewa i będzie prowadziła przez Srokowo, Barciany, Kętrzyn, Korsze, Bartoszyce, Lidzbark Warmiński, Olsztyn – aż do Jarosławia i okolic. Wyjazd będzie w południe w piątek 17 sierpnia, nocleg przewidziany jest w Jarosławiu. W sobotę o 10.00 – nabożeństwo w jarosławskiej cerkwi, Liturgia Święta, a potem – zwiedzanie wsi i cmentarzy okolic Jarosławia. Po kolacji będzie spotkanie integracyjne. W niedziele po śniadaniu pielgrzymi pojadą do Lublińca Nowego, gdzie o 10.00 zostanie odprawiona msza, potem będzie zwiedzanie cerkwi w Gorajcu i innych miejscowości. Wieczorem wycieczka wyruszy w podróż powrotną, żeby w poniedziałek rano być już na miejscu. W Jarosławiu pielgrzymi będą się modlić przed cudowną ikoną „Brama Miłosierdzia”. Jest to ikona Matki Bożej w stylu Odigitria, typowa dla ukraińskiej sztuki pisania ikon pierwszej połowy XVII w. Miejscem stałego przechowywania ikony jest cerkiew Przemienienia Pańskiego w Jarosławiu. Z okazji ogłoszenia Roku Miłosierdzia Bożego (który trwał od 8 grudnia 2015 do 20 listopada 2016) Jarosławska cudowna ikona  „Brama Miłosierdzia” na prośbę papieża Franciszka stała się symbolem Jubileuszu i w taki sposób została zaprezentowana całemu światu w celu modlitewnego poszanowania. 19 sierpnia 2016 r. w święto Przemienienia Pańskiego w Jarosławiu uroczyście obchodzono 20-lecie koronacji ikony przez papieża JP II.
W piątek wieczorem, 17 sierpnia, czyli wtedy, gdy główna pielgrzymka będzie już w drodze, w olsztyńskiej cerkwi odbędzie się spektakl „O trzech młodzieńcach w ognistym piecu”, dlatego ci, którzy chcieliby obejrzeć ten spektakl będą mogli pojechać do Jarosławia oddzielnym transportem. Więcej informacji otrzymacie w swoich parafiach.

(-)

I na koniec jeszcze trochę polityki,, która wdziera się w każdy zakamarek naszego życia. Ukraina może wykorzystać słowa Władimira Putina o Krymie jako dowód nielegalnej aneksji półwyspu. Chodzi o wypowiedź prezydenta Rosji po spotkaniu z Donaldem Trumpem. Rosyjski przywódca stwierdził wówczas, że to jego kraj zorganizował referendum za przyłączeniem półwyspu do Rosji. O szczegółach z Kijowa – Paweł Buszko:

(-) Korespondencja w języku polskim

Na tym kończymy naszą poranną audycję, którą przygotowała i przedstawiła Jarosława Chrunik. Zapraszam do radioodbiorników wieczorem o godz. 18.10, a teraz życzę wam miłego dnia, drodzy słuchacze! (jchr/ad)

18.07.2018 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Wojna, śmierć i pokój, a w tym wszystkim drogie samochody i kosztowne domy. To oblicza współczesnej Ukrainy. Jak żyją tak różni współcześni Ukraińcy. Co jest dla nich na pierwszym miejscu i czy mogą oprzeć się wojnie informacyjnej z Rosją. Za moment poważna rozmowa z dziennikarką z Mikołajewa, Tatianą Bakotską. A potem pośmiejemy się przy okazji. Żarty tradycyjnie przygotował Hryc Drapak. W studiu Radia Olsztyn z wami Hanna Wasilewska. Serdecznie witam i zapraszam.

(-)

O Wojnie w Donbasie, życiu weteranów ATO po niej, a także o podniesieniu płac, wstrzymaniu wypłat i innych rzeczach. To tym dzisiaj z punktu widzenia reformowanego radia i telewizji na Ukrainie. Po reformie wielu ukraińskich dziennikarzy straciło pracę. Nie z powodu braku umiejętności czy doświadczenia, ale z powodu przyczyn nieznanych, wyjaśnia dziennikarka Tatiana Bakotska z Mikołajowa:

Na sam początek zapraszam na jeden z filmów przygotowanych do tego festiwalu. Film o najboleśniejszych wydarzeniach na Ukrainie o wojnie w Donbasie.

-To było przewidziane w ramach reformy, jak nam wyjaśnili, bo to co było u nas było zanadto rozszerzone. Zwalniano ludzi, a ci, którzy przejmowali ich obowiązki mieli obiecane podwyższone pensje. Podnieśli wynagrodzenia, ale nie tak jak obiecali i ludzie pracują w szybkim tempie. Czemu zwalniali jednych a nie drugich, to też nie jest proste pytanie i nie ma na nie odpowiedzi w wielu przypadkach. To zależy od szefów, którzy są teraz w Kijowie. Być może mieli własne kryteria. Nas powiadomili kogo chcą pozostawić. Kierownicy kazali im pisać podanie.

-A jak zmieniła się sytuacja z wolnością słowa i cenzurą. Czy jakieś tematy wam narzucają i każdą mówić o czymś na antenie, czy to wasza samodzielna decyzja?

-Po 2004 roku sytuacja wolności słowa zdecydowanie się poprawiła, a obecnie nie mogę powiedzieć, że ktoś nam coś narzuca, ale są pewne kryteria, na których nie było wcześniej akcentów, np. kontekst regionalny, którym ma być obowiązkowo obecny w każdym materiale. O ile w zeszłym roku mogłam robić wiele materiałów o Kalinowych Mostach, to obecnie nie wiem, czy dam radę to zrobić, bo gdzie tu kontekst regionalny. I jeśli ja w swoim półtora minutowym materiale powiem o lotnisku w Szymanach zbudowanym za pieniądze z UE, odwiedzaliśmy go w ramach tego festiwalu, i np. w Mikołajewie też jest lotnisko, które jest bardzo problematyczne, pieniądze na nie są rozkradane, pojawiają się skandale korupcyjne i można by jakimś sposobem połączyć te dwie sprawy, ale jak powiedzieć o tym, o dwóch różnych historiach w materiale trwającym półtorej minuty. Pytań jest bardzo wiele. Może to tylko początek tej reformy. Pracujemy tak od początku nowego roku. Może będzie lepiej. Wielu dziennikarzy skarży się teraz na wielką ilość pracy, za którą płacą mało. I nie ma żadnego mechanizmu. Nie rozumiemy, bo jeśli wstrzymane zostaną państwowe fundusze, to z czego się utrzymamy, bo ludzie nie są gotowi płacić. Konkurencja jest zbyt duża. Wiemy, że teraz trwa walka o umysł człowieka i w warunkach tej wojny informacyjnej, chciałoby się wyjaśniać to audytorium z pozycji strony ukraińskiej. Jest u nas program, który nazywa się „Wojna, która nas zmieniła”. Zapraszamy do niego uczestników ATO, wolontariuszy i kiedy rozmawiam z gośćmi naszego programu często pytam, jak przyjmowane jest to, że dobrowolnie poszli walczyć po stronie Ukrainy, bo Mikołajów dotąd jest regionem prorosyjskim. 90% rozmawia po rosyjski. Mało tego rosyjski ma u nas status regionalnego, mimo to, że to prawo Rady Najwyższej zostało uznane za nieobowiązujące. Ale nasza rada obwodowa nie może znaleźć głosów, żeby cofnąć decyzję ich poprzedników.

-Ale to dziwne w czasie wojny z Rosją

-Tak to dziwne i kiedy w mediach społecznościowych mówi się, że znowu zajęli się tym tematem i nie rozwiązali sprawy, to ja zauważyłam że społeczność na to nie reaguje, bo ludzie tak przywykli, im jest obojętne czy to rosyjski, czy ukraiński, państwowy czy nie, że nikt nie zwraca na to uwagi.

-A czemu, tak ciężko teraz żyć na Ukrainie?

-Jest wiele spraw i sprawa języka nie jest na pierwszym miejscu. Ja już przywykłam do życia w moim mieście, ale kiedy przyjeżdżają moi znajomi, krewni z innych miast i krajów to mówią, jak wiele tu drogich samochodów, jakie kosztowne budynki w centrach miast. Zwiększa się przepaść między bogatymi i biednymi. I może o tym też trzeba mówić głośniej i dołączyć do tego głos społeczny.

(-)

Ukraińcy chcą po prostu żyć. Im obojętne w jakim języku rozmawiają i co dzieje się na szczeblu państwowym. Zobojętnieli nawet w stosunku do swoich obrońców, którzy wracają z frontu do zupełnie innego świata. Tylko by żyć, tylko by wystarczyło na kawałek chleba jutro. Jak skorzystają z takiej okazji rządzący pokażą kolejne wybory. A tacy bojownicy za prawdę i ukraińska Ukrainę jak Tatiana Bakotska będą walczyć nadal z „ruskim mirem” w eterze.

A my teraz będziemy walczyć ze smutkiem. Najlepszy sposób to ukraińska humoreska.

[humoreska]

(-)

Tym kończymy nasz program. Nie przegapcie jutro lekcji języka ukraińskiego w programie „Od A do Z”. Z wami była Hanna Wasilewska. Dziękuję za uwagę i do usłyszenia (dw/apod)

18.07.2018 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze! Witam was w czwartek, 19 lipca, na falach Polskiego Radia Olsztyn. W studiu – Jarosława Chrunik. Zbliża się weekend, już wyraźnie go widać, a Łemkowie znoszą drewno na watrę. Zaraz o tym trochę opowiem; najpierw jednak tradycyjnie – kilka historycznych dat:

(-)

19 lipca 1876 r. zmarł Iwan Soszenko – ukraiński malarz i pedagog. Jeden z najbliższych przyjaciół Tarasa Szewczenki; brał aktywny udział w wyzwoleniu go z pańszczyzny. Uczył się w Petersburskiej Szkole Sztuk, był wykładowcą malarstwa w gimnazjum niżyńskim, niemirowskim i kijowskim. Z zachowanych prac Soszenki znane są: „Portret babci Czałego”, „Portret kobiety”, „Chłopcy-wędkarze”, „Sprzedaż siana nad Dnieprem”, a także pejzaże i ikony.

(-)

19 lipca 1937 roku zmarł Teofil Okuniewski – ukraiński prawnik, adwokat i dyplomata, działacz społeczny i polityczny. Współzałożyciel Ukraińskiej Partii Narodowo-Demokratycznej, członek Prezydium Rady Narodowej URL. Syn księdza greckokatolickiego Hipolita Okuniewskiego. Założył i stanął na czeli towarzystwa „Proswita”, inicjator i jeden z fundatorów gimnazjum towarzystwa „Ojczysta szkoła” w Horodence.

(-)

19 lipca 1945 roku w radzieckim więzieniu zginął Augustyn Wołoszyn – prezydent Karpackiej Ukrainy. Był inicjatorem założenia na Zakarpaciu towarzystwa „Proswita”, „Społeczności Nauczycielskiej” i przewodniczącym Towarzystwa Etnograficznego Rusi Podkarpackiej, które to organizacje przetrwały do okupacji Zakarpacia przez Węgry w marcu 1939 roku. W maju 1945 roku został zaaresztowany przez radzieckie służby specjalne „SMERSZ”. Zginął w moskiewskim „Butyrskim” więzieniu, według oficjalnej wersji – na paraliż serca.

(-)

Z życzeniami wybierzemy się dzisiaj do Antoniego, Walentego, Wasyla i Innocentego, a także do tych, kto od dzisiaj będzie o rok starszy. Wszystkiego najlepszego!

(-)

Wczoraj słyszeliście o tym, że już jutro, niezależnie od pogody, w Żdyni zapłonie 36-ta „Łemkowska Watra”. A czy wszyscy wiedzą, że podobna Watra odbywa się też po drugiej stronie granicy? W ubiegłym roku po raz ósmy obwodowy festiwal sztuki etnicznej „Łemkowska Watra” zgromadził wokół siebie Łemków z całego Zakarpacia, a także z Iwano-Frankowszczyzny i ze Słowacji, gdzie istnieje skupisko łemkowskiej grupy etnograficznej. Gośćmi wydarzenia były też oficjalne delegacje, na przykład  – przewodniczący Zakarpackiej Obwowodej Administracji Państwowej, Hennadij Moskal:
– Jak mówią Łemkowie: „Jedz kisielicę, idź do domu i kochaj mężatkę”. Szczerze życzę żeby wasza łemkowska watra jasno płonęła ku radości wszystkich Łemków jak tez ich dobrym pobratymcom – Bojkom, Werchowińcom i Hucułom.
O Łemkowskiej Watrze na Zakarpaciu opowiedzieli nasi koledzy z M-Studia:
Łemkowska Watra zebrała dużą liczbę zespołów amatorskich, artystów ludowych i kucharzy, którzy częstowali odwiedzających Watrę łemkowskimi potrawami. Wśród potraw chętni mieli okazję spróbować prawdziwego francuskiego rarytasu – żabich łapek. Jak podkreślają miejscowi, na całym Zakarpaciu można ich spróbować tylko tu, w okolicach Pereczyna. Nie byle jakie zainteresowanie u gości święta wywołał dawny łemkowski warsztat tkacki . Pani Maria pracuje na nim już niejedno dziesięciolecie . Kobieta opowiada, że warsztat wykonany jest bez jednego gwoździa. A pracuje się na nim dość lekko. Przeważnie tka na nim chodniki , albo – jak tu się na nie mówi – pokrowce:
– To urządzenie nazywa się… u nas mówią – krosna; warsztat tkacki. Można na nim robić chodniki – pokrówce, u nas mówią – płótno… 63 lata ma ten warsztat. Zrobiony jest bez jednego klina, bez gwoździa; wszystko jest z drewna.

Kulminacją festynu ludowego stało się tradycyjne rozpalenie łemkowskiej watry, jako symbolu zjednoczenia Łemków. W tym roku było ich dwie. A przed ich rozpaleniem kobiety przeprowadziły pradawny obrzęd wróżenia, mający na celu wydanie za mąż młode dziewczęta.
Czy będą czarować i na Watrze w Żdyni? Nie wiem. Wiem na pewno, że niezależnie od pogody zaraz po obiedzie zapłonie watra. Mówią, że Łemkowie są tacy uparci, że że i na środku morza rozpalą ogień. Zaraz po uroczystym podłożeniu ognia rozpocznie się koncert na Dużej Scenie. A tak naprawdę – będą to trzy koncerty . Pierwszy – „Przyszliśmy tu, przyszli, usiedli na ławeczce, pokażcie nam, pokażcie białe dziewczę”. Właśnie taki motyw przewodni wybrali organizatorzy na tę część wydarzenia, ponieważ Watra odbywać się będzie w atmosferze tradycyjnego łemkowskiego wesela. Na początek będą zrękowiny. Wystąpią zespoły z Ukrainy: ludowy zespół pieśni i tańca „Łemkowina” ze Lwowa,  zespół pieśni i tańca „Studenka” z Kałusza i dziecięcy zespół „Łemczatko” też z Kałusza; ze Słowacji: zespół folklorystyczny „Krasnobrodczanka” z Krasnych Brodów i zespół wokalny „Hażlinczanka” z Hażlina; a Polskę w tej części imprezy zaprezentuje zespół dziecięco-młodzieżowy „Ruczaj” z Gorlic. Potem odbędzie się dziecięcy konkurs recytacji i śpiewu i jeszcze dwa koncerty. To nie wszystkie wydarzenia, które będą miały miejsce tylko w piątek. A przecież Watra będzie płonęła także w sobotę i w niedzielę. Naszej audycji na pewno nie wystarczy, żeby o wszystkim opowiedzieć, więc zainteresowani niech wejdą na stronę internetową watrazdynia.pl i tam dowiedzą się wszystkich szczegółów.

(-)

A my na trochę przechodzimy do polityki.
Ukraina gotowa jest uregulować swoje spory z Gazpromem przed międzynarodowym arbitrażem. Nad Dnieprem oczekuje się jednak, że Rosjanie podporządkują się dotychczasowym wyrokom sądów. Oświadczenie w tej sprawie wydał szef ukraińskiego Naftohazu. Odniósł się w ten sposób do słów Władimira Putina, że Rosja będzie przesyłać gaz przez Ukrainę pod warunkiem uregulowania sporów. O szczegółach z Kijowa Paweł Buszko:

(-) Korespondencja w języku polskim

Na tym kończymy naszą poranną audycję, którą przygotowała i przedstawiła Jarosława Chrunik. Zapraszam do radioodbiorników wieczorem o godz. 18.10, a teraz życzę wam miłego dnia, drodzy słuchacze! (jchr/ad)

17.07.2018 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Ukraina od dawna znana jest ze swojej melodyjności. I to nie tylko słowa, ale fakty. Tak. Etnografowie naliczyli prawie 200 tysięcy ukraińskich pieśni ludowych, a to więcej niż mają wszystkie inne narody. Najlepsze utwory przekazywane są z pokolenia na pokolenie i pozostają zawsze aktualne. Wykonywane są w czasie biesiad i podczas rewolucji. Właśnie jedną z takich jest „Rozkulbaczcie chłopcy konie”. Historią tego utworu podzieli się dzisiaj Sergiusz Petryczenko. Posłuchamy i innych piosenek, które pojawiają się na liście najpopularniejszych ludowych Ukrainy. Na „Wieczór z ukraińską kulturą” zaprasza Hanna Wasilewska. Witam.

(-)

Piosenka, którą usłyszeliście nazywa się „Jechał Kozak za Dunaj”. Za jej autora uważa się kozaka pułku charkowskiego, filozofa i poetę Semena Kłymowskiego. Może i napisał ją po niedawnych tureckich pochodach Piotra I. Piosenka zdobyła popularność już w połowie XVIII wieku, a z czasem przywłaszczyli ją rosyjscy poeci i kompozytorzy, którzy stworzyli swój wariant. Nawet podczas zaniknięcia języka i kultury Ukrainy w czasach radzieckich, bez ukraińskich pieśni nie mogła odbyć się żadna zabawa. Jedną z takich była „Tyś mnie oszukała”. Według historyków wspomina się o niej po raz pierwszy w 1897 roku. Wtedy „Tyś mnie oszukała” należała do kategorii żartobliwych, młodzieżowych piosenek. Natomiast obecnie jest popularna nie tylko jej wersja klasyczna, ale i kilka udoskonalonych. W oryginalnym opracowaniu wykonała ją w swoim pierwszym albumie ukraińska śpiewaczka Chrystyna Sołowij:

(-)

Jedną z najbardziej znanych ukraińskich pieśni strzeleckich jest „Powiewał wiatr stepowy”. Do niedawna uważano tę piosenkę za ludową, ale niedawno etnografowie poznali autora tekstu. Był nim Iwan Markowycz Wytwycki z ziemi iwano-frankowskiej. Piosenkę „Powiewał wiatr stepowy” poświęcił swojemu bratu, który był strzelcem siczowym i zginął w walkach o niepodległość Ukrainy. Ta kompozycja także stała się częścią albumu „Nasi partyzanci” Tarasa Czubaja:

(-)

Chyba wszyscy znają piosenkę „Rozkulbaczcie chłopcy konie”, ale że ma już  co najmniej 100 lat i odegrała ważną rolę podczas ukraińskiej rewolucji na początku XX wieku wiedzą pewnie nie wszyscy. Historią tej piosenki podzieli się z wami Sergiusz Petryczenko:

(-)

Rozkulbaczcie chłopcy konie. Piosenka zabrzmiała w wykonaniu szkolnego zespołu Żurawka z Górowa Iławeckiego. Piosenkę mają w swoim repertuarze i amatorskie i profesjonalne zespoły. Cudownie wykonał ją w swoim czasie Iwan Kozłowski  w towarzystwie Państwowej Kapeli Bandurzystów. Nagranie z lat 50 zeszłego wieku.

(-)

Jak każda piosenka ludowa, tak i ta ma wiele wariantów, słów i melodii.

(-)

Bywa często tak, że piosenka ludowa ma swojego autora. W sprawie „Rozkulbaczcie chłopcy konie” jest kilka sprzecznych informacji. Niektórzy badacze udowadniają, że piosenka istniała już w wieku XIX. Jest też twierdzenie, że piosenkę napisał mieszkaniec Połtawy Iwan Nehrebecki. Jakby nie było, ale piosenka była, można tak powiedzieć, marszem Machnowców. W tej wersji ostatnia zwrotka brzmiała: Kulbaczcie chłopcy konie, nie czas odpoczywać, i pojedziemy z Hulajpola, szczęście i wolność zdobywać.

(-)

Ciekawy jest refren o Marusi. Może autor po prostu wybrał popularne na Ukrainie imię, ale mogło to dotyczyć całkiem realnej postaci. Anarchistka Maria Nikiforowa w latach 1918 – 1919 na czele zagonu czarnej gwardii walczyła z bolszewikami i białogwardzistami. Jako sojuszniczka Nestora Machna faktycznie kontrolowała południe Ukrainy. Ataman Marusia zdobyła szaloną popularność wśród ludu.

(-)

Wiele piosenek śpiewano w tych ciężkich latach. Ich historia jest ciekawa, ale o tym innym razem.

(-)

Na koniec posłuchamy piosenki znanej nie tylko na Ukrainie. Stała się popularna po premierze filmu Ogniem i Mieczem. Myślę, że wszyscy domyślają się, że chodzi o piosenkę „Oj czyj to koń stoi”. Jej autor jest nieznany, ale wykonawców jest wielu. Proponuję posłuchać wersji ukraińskiego rockmana Swiatosława Wakarczuka.
Tym żegnam się z wami do jutra. Program przygotowali: Sergiusz Petryczenko i Hanna Wasilewska. Usłyszymy się na falach Radia Olsztyn. (dw/ad)

17.07.2018 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Witam was, drodzy słuchacze, na falach Polskiego Radia Olsztyn. Przed mikrofonem – Jarosława Chrunik. Deszczowa lipcowa pogoda przypomina, że zbliża się wielkie wydarzenie w Żdyni na Łemkowszczyźnie. Za chwilę o tym opowiem, ale najpierw nieco historii – dzisiaj więcej czasu poświęcimy wybitnej postaci ukraińskiej kinematografii. Ale po kolei:

(-)

18 lipca 2995 roku miała miejsce próba pochowania ciała Patriarchy Wołodymyra w Sofijskim Soborze. Doszło wtedy do zamieszek w centrum Kijowa, ponieważ władza odmówiła wydania pozwolenia na pochowanie  Patriarchy Wołodymyra na terytorium Sofijskiego Soboru. Funkcjonariusze specjalnych oddziałów MSW  Ukrainy zastosowali brutalne środki wobec uczestników pogrzebu. Jak powiedział Jewhen Marczuk, 17 lipca Leonid Kuczma w obecności Marczuka i jednego z kierowników parlamentu wydał rozkaz niedopuszczenia do pogrzebu Patriarchy na terytorium Soboru Świętej Sofiji, ponieważ w tym czasie Administracja Prezydenta była w ścisłym kontakcie z UCP Moskiewskiego Patriarchatu.

(-)

18 lipca 1889 roku urodził się Sewerian (Baranyk) – działacz cerkiewny, zakonnik-bazylianin, błogosławiony męczennik UCGK. 26 czerwca 1941 roku został zaaresztowany przez NKWD i uwięziony w Drohobyckich „Brygidkach”. Od tamtej pory już nikt nie zobaczył go żywego. Po wycofaniu się bolszewików widziano jego zniekształcone przez tortury ciało na terenie więzienia.

(-)

18 lipca 1936 roku urodził się Jurij Illenko – ukraiński polityk, kinooperator („Cienie zapomnianych przodków”), reżyser filmowy („Studnia dla spragnionych”, „Wieczór na Iwana Kupała”, „Biały ptak z czarnym znamieniem”, „Legenda o księżnie Oldze”), scenarzysta („Marzyć i żyć”, „Leśna pieśń” – łącznie napisał 47 scenariuszy filmowych). Ojciec aktora i producenta filmowego Pyłypa Illenki i ukraińskiego polityka, członka Ogólnoukraińskiej Organizacji „Swoboda” Andrija Illenki. Debiut Illenki w dziedzinie reżyserii – „Studnia dla spragnionych”) według scenariusza zmarłego niedawno Iwana Dracza o wyniszczeniu ukraińskiej wsi, został zakazany postanowieniem KC Partii Komunistycznej na 22 lata. 30 czerwca 1966 roku KC KPU  przyjął postanowienie „O poważnych wadach w organizacji produkcji filmów w Kijowskim Studiu im. O. Dowżenki”, w którym poddany został krytyce film  „Studnia dla spragnionych” (autor scenariusza – Iwan Dracz, reżyser – Jurij Illenko). Kolejny film „Wieczór na Iwana Kupała” – alegoryczna historia Ukrainy – został zdjęty z ekranu decyzją ministra kultury ZSRR Romanowa i odłożony na półkę na 18 lat. Film zrehabilitowano w 1988 roku. W 1967 roku dyrekcja Festiwalu Filmowego w Wenecji osobiście zapraszała Jurija Illenkę z Filmem „Wieczór na Iwana Kupała” na festiwal, gwarantując główną nagrodę „Złotego Lwa” Świętego Marka, ale minister kultury ZSRR Romanow twierdził, że taki film w ogóle nie istnieje. Dzięki niewyobrażalnemu wysiłkowi reżyser zdołał osiągnąć, żeby film został wysłany na międzynarodowy festiwal w Pradze, ale w dniu inauguracji festiwalu do Pragi wjechały czołgi radzieckie w celu stłumienia Powstania Praskiego.

(-)

Dzisiaj jest „dzień anioła” Anny, Opanasa, Cyryla i Sergiusza. Świętują też urodzeni 18 lipca, więc wszystkim życzymy wszystkiego najlepszego.

(-)

Już w najbliższy weekend – w piątek, sobotę i niedzielę – wesoło będzie płonęła watra w Żdyni. Zarząd Główny Zjednoczenia Łemków zapewnia, że będzie nie mniej ciekawie, niż było do tej pory. Każdego roku „Łemkowska Watra” gromadzi wszystkich chcących dotknąć ziemi łemkowskiej, zanurzyć się w łemkowską kulturę. Śpiewają pieśni, tańczą, co i rusz witają się z dawnymi znajomymi, a wieczorami siedzą przy watrze i noc zdaje się za krótka na niekończące się rozmowy i wspomnienia. „Trzeba by nam, trzeba ognia wysokiego, żeby nam się zeszła rodzina do niego” – z tymi słowami zapłonie watra w piątek i będzie bez przerwy płonęła aż do wieczora w niedzielę, gdy nastąpi uroczyste zgaszenie 36-tej „Łemkowskiej Watry” w Żdyni. W tym roku motywem przewodnim Watry będzie tradycyjne łemkowskie wesele – od zrękowin do poprawin. Dokładniej o Watrze usłyszycie w naszych kolejnych programach.

(-)

I przenosimy się na chwilę na Ukrainę. Ukraiński prezydent apeluje o pociągnięcie Rosji do odpowiedzialności za zestrzelenie pasażerskiego Boeinga. Wczoraj minęły 4 lata od lotniczej katastrofy nad Donbasem, w której zginęło niemal 300 osób. Według ustaleń międzynarodowych eksperckich komisji cywilny samolot zestrzelono za pomocą rosyjskiego systemu przeciwlotniczego. O szczegółach informował wczoraj z Kijowa Paweł Buszko:

(-) Korespondencja w języku polskim

Na tym kończymy naszą poranną audycję, którą przygotowała i przedstawiła Jarosława Chrunik. Zapraszam do radioodbiorników wieczorem o godz. 18.10, a teraz życzę wam miłego dnia, drodzy słuchacze! (jchr/ad)

16.07.2018 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

17 lipca 2014 roku. Ten dzień pozostał czarną kartą nie tylko w historii Ukrainy, ale i całej Europy. Tego upalnego lipcowego dnia do Kuala Lumpur leciało prawie 300 osób Boeingiem 777. Rejs MH-17 nie dotarł na miejsce. Wszyscy pasażerowie i członkowie załogi stracili życie na terenie Ukrainy, dokładniej na terenie Donbasu. Samolot zestrzelono 17 lipca 2014 roku. To skutek rosyjskiej agresji na wschodzie Ukrainy. Samolot strącono pociskiem „Buk” produkcji rosyjskiej. 24 marca tego roku władze Rosji i Holandii oficjalnie oskarżyły Rosję o katastrofę samolotu. Była ta największa katastrofa Boeinga 777 w historii Ukrainy pod względem liczby ofiar i ogólnie w XXI wieku nie licząc ataku terrorystycznego z 11 września 2001 roku. Zestrzelenie samolotu doprowadził do kolejnych sankcji międzynarodowych wymierzonych w Federację Rosyjską. Wielu ekspertów uważa to za punkt przełomowy w stosunkach Federacji Rosyjskiej z USA i UE oraz ich sojusznikami. O tym co się stało i o ustaleniach międzynarodowej grupy badawczej opowiemy dzisiaj. W programie „Kalejdoskop historyczny” z wami jest Hanna Wasilewska. Dobry wieczór.

(-)

To był jeden z piekielnie upalnych dni, które często zdarzają się latem w Donbasie. Pamiętam ten dzień, mieszkałam wtedy z rodziną w Donbasie. Żyjąc na okupowanym terenie czekaliśmy na ukraińskie wojsko, które było już niedaleko. Było to i czuć, i widać, bo latem 2014 roku działało jeszcze ukraińskie lotnictwo. Bomby z samolotów najczęściej padały w pola, ale słychać je było z daleko, więc wstrząsy przerażały nas wszystkich. Tak samo wystraszył nas Boeing. Pamiętam jak zatrzęsło domem i dzieci przybiegły z krzykiem – bomba spadła. Wiedzieliśmy, że gdzieś niedaleko. Wszytsko działo się bardzo szybko. Między Szachtarskiem, gdzie mieszkała moja rodzina i Torezem, w którym mieszkała moja mama spadł samolot. Części samolotu spadały z nieba połyskując w słońcu i upadały niedaleko wsi. Potem z nieba zaczęli spadać ludzie. Na drzewa, dachy budynków, na podwórza. Wielu świadków tych wydarzeń nie mogło dojść do siebie przez kilka tygodni. Nie spali, nie jedli, płakali. W tej wsi mieszkała moja koleżanka, która opowiedziała, jak do wspólnej kuchni wpadł mężczyzna, w fotelu, a jej mąż zdejmował z drzewa ciało drobnej dziewczynki. Wtedy też zaczęły pojawiać się pierwsze wersje przyczyn katastrofy. I wtedy wszystko stało się jasne. Terroryści strzelali z broni przeciwlotniczej w ukraińskie samoloty. Ich pozycje znajdowały się niedaleko miasteczka Sniżne, które jest niedaleko rosyjskiej granicy. Separatyści nie dopuścili do miejsca tragedii zagranicznej komisji. Zaczęli zacierać ślady, ale na marne, bo wszystko odkryto:

Oficjalne śledztwo za winnych zestrzelenia samolotu 17 lipca 2014 uznało rosyjskich wojskowych. Według śledztwa z transportem „BUKa”, którym zestrzelono samolot powiązani byli żołnierze 53 brygady rakietowej z Kurska sił zbrojnych Rosji. Wszystkie samochody, które towarzyszyły transportowi także należały do sił zbrojnych Rosji. Rosja na pytania śledczych międzynarodowych nie odpowiada.

Fred Westerbeke – przewodniczący międzynarodowej grupy śledczej. Holandia.

Władze rosyjskie nie odpowiedziały śledczym w sprawie wykorzystania „BUKa” 53 brygady na wschodzie Ukrainy. 15 października 2014 roku zwracaliśmy się z prośbą o przekazanie wszelkich informacji, które mogą mieć znaczenie dla śledztwa na podstawie rezolucji 2166/[…] międzynarodowa grupa śledcza więcej nie chce otrzymywać wyłącznej informacji od rosyjskiej władzy, dlatego wzywamy media do pomocy społeczeństwu w odpowiedzieć na pytania dotyczące kierowania i wykorzystania „BUKa”, a także dotyczące rakiety, która została z niego wystrzelona.

Eksperci dokładnie przebadali dostępne zdjęcia BUKa z 17-18 lipca 2014 roku. Ustalili, że miał on wiele unikalnych cech, które są jak odcisk palca – mówi badacz. Komisja bezpieczeństwa Holandii, która bada przyczyny katastrofy w październiku 2015 roku opublikowała raport. Napisano w nim, że samolot strącono rakietą ziemia-powietrze wystrzelonej ze stacji BUK. Później grupa niezależnych badaczy opublikowała raport, zgodnie z którym do katastrofy przyczynił się rosyjski generał-major Sergiej Dubiński o pseudonimie Petrowski. O jego udziale świadczy przechwycona przez SBU rozmowa generała z bojówkarzami. [a gdzie mamy tę pięknotę…tę co przywiozłem do Doniecka…bm…BUK…tak, tak…a ona tam, z załogą…tak z załogą. Nigdzie ma nie jechać…ptaszek poleciał…rozumiem, przyjąłem] Rosjanie zaprzeczają swojej. Minister obrony Rosji mówi, że takieta BUK nie była wystrzelona z rejonu Sniżnego, a rosyjska komisja podkreśla, że do katastrofy przyczyniła się ukraińska rakieta ziemia-powietrze. Boeing-777 Malaysia Airlines Amsterdam-Kuala Lumpur został zestrzelony w Donbasie niedaleko Śniżnego 17 lipca 2014 roku. Na pokładzie było 298 pasażerów i członków załogi. Wszyscy zginęli. Wcześniej śledczy ustalili, że Boeing był zestrzelony z terenów kontrolowanych przez bojowników i rosyjskich wojskowych. BUK był dostarczony z rosyjskiego obszaru, a potem został wywieziony do Rosji.

Śledztwo trwa i liczba podejrzanych maleje, przekonuje zastępca prokuratora generalnego Ukrainy Dmytro Storożuk:

Było 100 osób, które badała międzynarodowa grupa śledcza, obecnie, dzisiaj jest ich mniej niż 20, ale z związku z ochroną śledztwa i świadków nie określamy ich dokładnej liczby i kim oni są.

Sądzić winnych katastrofy MH-17 będą w Holandii, a Rosja przewidująco przygotowuje stworzenie międzynarodowego trybunału ONZ. Kiedy sąd się rozpocznie, tego nie wiadomo. Prezydent Ukrainy mówi, że są podstawy spodziewać się, że zarzuty tym, którzy zestrzelili samolot, holenderska prokuratura przedstawi sądowi w najbliższym czasie.

Czy będzie ta historia sprawiedliwą, czas pokaże. A nasz radiowy zegar pokazuje, że czas na powieść historyczną „Chłodny Jar”:

Dziewiątego dnia wieczorem, z katakumb pod monastyrem i ze wsi i chutorów przywieziono „pańskie rzeczy”. Naczynia, żywność, owies i siano dla koni. Zabulgotał kulisz w garnkach, zaskwierczała słonina na patelniach. Przy świetle kaganków z łoju nasza ziemianka nie wyglądała na tak biedną chatę. Na leżankę położono słomianą matę i perskie dywany, które z wielkopańskich domów przez Czeka trafiły do lasu. Najpiękniejsze gobeliny wisiały na ścianie i suficie, żeby ziemia się nie sypała. Czornota zapewniał, że kosztowały te arrasy tysiące, a ten z herbem księcia Woroncowa-Daszkowa, który wisiał w kącie sztabu, nawet dziesiątki tysiecy złotych rubli, ale ich wartość ich nie uratowała. Pod ścianą, obok pieca stał patefon. Na półce stał zegar z wieżą z różowego marmuru, który wygrywał kwadranse, półgodziny i godziny. Obok niego dziad Harmasz porozkładał srebrne i porcelanowe naczynia, które przecierając ręką groził kozakom – niech tylko który suczy syn to ruszy – trzy zęby wybiję! Macie drewniane łyżki, blaszaki i polewane kubki na herbatę. Waszym chłopskim mordom wystarczy. Srebra nie ruszać, to dla pana atamana, pana setnika, no i dla pana bombardiera w stanie spoczynku. I chociaż nie mam stopnia oficerskiego, to mam 96 lat i jakby nie ja, to żaden z was nie wziąłby ani sztućców, ani pańskiej muzyki. Dziad otrzymał wysoki tytuł generalnego kucharza i zarządzającego pańską muzyką. W sprawie patefonu nawet sam ataman musiał pytać o zgodę dziada, bo korbkę z igłami dziad nosił w kieszeni. Z dbałością chował zużyte, by potem je naostrzyć. Kiedy Petrenko rozpuszczał część kozaków po chatach, dziad Harmasz odmówił pójścia, chociaż synowie i wnuk poszli. Jak dzieci zaczęły go namawiać, to dziad rozkrzyczał się – nie pójdę i basta, nie chcę więcej młócić i za krowami chodzić. Dość na was, sucze syny, narobiłem się. Pracujcie sami, a ja w lesie pożyję jak pan. W naszej podziemnej rodzinie był fdziad wartościowym i miłym krewnym. Nie tylko dlatego, że robił tak dobry kulisz. Bez niego nie byłoby nam tak wesoło. Jak czasem coś palnął, to chłopcy turlali się ze śmiechu.

(-)

Nasz program dobiega końca, więc dziękuję za uwagę i żegnam się z wami do jutra. Programie „Kalejdoskop historyczny” z wami była Hanna Wasilewska. (dw/apod)

13.07.2018 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Kolejny jubileusz. Jutro w Pieniężnie 60-lecie greckokatolickiej parafii św. Archistratega Michała. Doniesieniem Wojewody Lubelskiego, o możliwości popełnienia przestępstwa przez prezesa Towarzystwa Ukraińskiego w Polsce zajmie się pion śledczy IPN w Lublinie. Mieszkająca na anektowanym Krymie matka Ołecha Sencowa napisała list do Władimira Putina. Dzięki pracy Polonii za granicą, Ukraińcy uczą się polskiego, żeby w przyszłości tu przyjechać. Co dwudziesty Ukrainiec zagłosowałby w wyborach na obecnego prezydenta. Opowiemy o tym w wydaniu ukraińskich informacji w Radiu Olsztyn już za chwilę. Dzisiaj jest sobota 14 lipca. Z wami jest Hanna Wasilewska. Witam.

(-)

Kolejny jubileusz. Jutro w Pieniężnie 60-lecie greckokatolickiej parafii św. Archistratega Michała. Główną część wydarzenia stanowić będzie nabożeństwo z udziałem kira Jewhena Popowicza, które rozpocznie się o 11-tej. Święto rozpocznie się modlitwą o 10:30 do św. Jozefata Kuncewycza, z okazji obchodów w naszej metropolii w Polsce 325 lecia odnowienia jedności Eparchii Przemyskiej z Kijowską Cerkwią i Stolicą Apostolską. Po części religijnej na gości czekać będzie ukraińskich pieśni patriotycznych w wykonaniu dzieci, poświęcony stuleciu państwowości Ukrainy. Na sam koniec goście zaproszeni są na obiad z muzyką na żywo. Rada parafialna zaprasza wszystkich zainteresowanych.

(-)

Doniesieniem Wojewody Lubelskiego, o możliwości popełnienia przestępstwa przez prezesa Towarzystwa Ukraińskiego w Polsce zajmie się pion śledczy IPN w Lublinie. Taką decyzję pojęli śledczy z Prokuratury Okręgowej w Zamościu. – Uznaliśmy, że nie jesteśmy właściwą jednostką do prowadzenia tej sprawy – mówi szef prokuratury w Zamościu Jerzy Ziarkiewicz. .
Wojewoda lubelski Przemysław Czarnek złożył doniesienie do prokuratury po uroczystościach w Sahryniu na Lubelszczyźnie, zorganizowanych w ubiegłą niedzielę. Obchody upamiętniały Ukraińców zabitych przez polskich partyzantów w marcu 44′ roku w Sahryniu. Prezes Towarzystwa Ukraińskiego w Polsce Grzegorz Kuprianowicz nazwał te wydarzenia między innymi „zbrodnią przeciwko ludzkości”. IPN czeka na dokumenty z Prokuratury Okręgowej w Zamościu. Jak mówią sami śledczy ewentualne śledztwo może być prowadzone między innymi w kierunku obrazy narodu polskiego. Decyzja o wszczęciu śledztwa będzie jednak podjęta po przeanalizowaniu doniesienia wojewody.

(-)

Mieszkająca na anektowanym Krymie matka Ołecha Sencowa napisała list do Władimira Putina. Ludmiła Sencowa prosi w nim prezydenta Rosji, aby ułaskawił jej syna. Ukraiński reżyser został w 2014 roku zatrzymany na Krymie, oskarżony o terroryzm i skazany na 20 lat łagru. Uwolnienia Ukraińca domagają się: Unia Europejska, Stany Zjednoczone oraz międzynarodowe organizacje. Z Moskwy – Maciej Jastrzębski:
[korespondencja w języku polskim]

(-)

Uczestnicy Letniej Akademii Kultury i Języka Polskiego w Toruniu zakończyli swój dwutygodniowy kurs. Brali udział w wykładach i zajęciach prowadzonych przez naukowców z UMK, odwiedzali instytucje kultury i jeździli na wycieczki.
32 gości z Białorusi, Ukrainy, Rosji i Kazachstanu odebrało wczoraj certyfikaty i dzieliło się wrażeniami z pobytu w Polsce:

(-)

Organizatorem Letniej Akademii był Kujawsko-Pomorski Oddział Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”, a sponsorem Uniwersytet Mikołaja Kopernika. Akademia była współfinansowana przez Senat RP w ramach programu Opieki nad Polonią i Polakami mieszkającymi zagranicą.

(-)

Co dwudziesty Ukrainiec zagłosowałby w wyborach na obecnego prezydenta. Petro Poroszenko w sondażach przegrywa zarówno z byłą premier Julią Tymoszenką, jak i osobistościami ze świata ukraińskiego show-biznesu. Z badań opinii publicznej wynika jednocześnie brak wyraźnego lidera w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. O szczegółach z Kijowa – Paweł Buszko:
[korespondencja w języku polskim]

(-)

Była to ostatnia informacja w tym wydaniu. Program przygotowała i poprowadziła Hanna Wasilewska. Dziękuję za uwagę i żegnam się z wami do wtorku. Życzę dobrego nastroju i tylko dobrych wiadomości. (dw/ad)

12.07.2018 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dziś piątek, dzień w którym tradycyjnie mówimy o szkole, życiu młodych Ukraińców i uczymy się języka ojczystego. Na antenie program „Od A do Z”. Dziś będzie tylko jeden wyjątek, bo powiemy o dzieciach, które nie są Ukraińcami a po ukraińsku mówią i swoją przyszłość chcą z Ukrainą związać. Dlaczego? Tego dowiecie się z czasem. Jak zwykle pouczymy się, ale wcześniej zapraszam do radioodbiorników najmłodszych słuchaczy. Ukraińska bajka teraz dla was.
[bajka dla dzieci]

(-)

Na wakacje do Polski przyjechało 42 dzieci z okupowanego Krymu. To młodzi Tatarzy, których rodzice związani są z działalnością społeczną i obecnie przeżywają nielekki okres. Wśród nich jest i Osman, który mówi świetnie po ukraińsku:
Nazywam się Osman, mam 15 lat. Codziennie jeździmy na wycieczki do różnych miast i poznajemy ich kulturę. Niedawno byliśmy w muzeum Mikołaja Kopernika w Toruniu, własnoręcznie robiliśmy pierniki. Bardzo mi się podobało. Zorganizowano nam jakąś niesamowitą wycieczkę. Bardzo mnie zaskoczył stosunek do obcych, do obcokrajowców szczególnie. Patrzę jak tu żyją ludzie, o czym myślą. O ile tu na pierwszym planie są sprawy duchowe, to u nas materialne. Chcemy się rozwijać, ale rozwoju nie ma niestety. Siedem lat uczyłem się ukraińskiego i uczę się nadal. Chcę związać swoje plany z Ukrainą w przyszłości. Sam język mi się podoba, jest dźwięczny i melodyjny.
Na terenie Ukrainy żyje wielu Tatarów, ale nigdy nie słyszałam, żeby ktoś z nich nie znał tatarskiego. Może warto, aby Ukraińcy nauczyli się szanować język ojczysty od tego cudownego narodu:
[lekcja języka ukraińskiego]

(-)

Tym żegnam się z wami. W programie „Od A do Z” spotkamy się za tydzień. Z wami była Hanna Wasilewska. Przyjemnego wieczoru i spokojnego weekendu. (dw/ad)

11.07.2018 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Władza w ręce młodych. Nowym liderem koła ZUwP w Lelkowie została Olga Puszkar. Do Gdańska przyjechało 42 dzieci z Krymu. Andrzej Duda i Petro Poroszenko rozmawiali w Brukseli przy okazji szczytu NATO. NATO wspiera Gruzję oraz Ukrainę. Takie przesłanie padło podczas drugiego dnia szczytu sojuszu w Brukseli. O tym usłyszycie za chwilę w wydaniu ukraińskich informacji. Dzisiaj jest piątek 13 lipca. Z wami jest Hanna Wasilewska. Witam.

(-)

Władza w ręce młodych. Przewodnicząca elbląskiego oddziału ZUwP Stefan Dembicki powiedział kiedyś, że we wszystkich grupach na ziemi elbląskiej starsze pokolenie oddało władze młodym. Teraz czas na zmianę w Lelkowie. Nowym liderem koła ZUwP została Olga Puszkar, absolwenkta ukraińskiego liceum w Górowie Iławeckim – czytamy w gazecie „Nasze Słowo”.
„Gdy poproszono mnie o zostanie przewodniczącą koła, przestraszyłam się. To dlatego, że ciężko dziś działać społecznie, bo mało młodych chce takimi sprawami się zajmować. Poza tym wielu młodych wyjechało. Zaczynam także działać w radzie parafialnej naszego kościoła. Musimy organizować się szybko we wszystkich sprawach. Niedawno nasze dzieci z wielkim sukcesem powróciły z festiwalu dziecięcego z Elbląga. Entuzjazm po sukcesywnym występie zespołu „Wesełuszky” chcemy wykorzystać w dalszej pracy z dziećmi. Byliśmy także na cerkiewnym wydarzeniu w Cygance. W planach mamy wyjazd na ziemię ojczystą, żeby dzieci nie zapomniały skąd pochodzą ich przodkowie”.
Andrzej Orzechowski kierował kołem ZUwP 43 lata, teraz zajął się pracą badawczą. Otrzymał z z archiwów IPN materiały dotyczące działania UPA w rejonie jarosławskim i ma zamiar je opracować oraz wydrukować.

(-)

W tym tygodniu do Gdańska przyjechała grupa dzieci z Krymu. Dziś wróciły do domu, ale wspomnienia ze wspaniałej wycieczki do Polski pozostały na całe życie:
Nazywam się Osman, mam 15 lat. Codziennie jeździmy na wycieczki do różnych miast i poznajemy ich kulturę. Niedawno byliśmy w muzeum Mikołaja Kopernika w Toruniu, własnoręcznie robiliśmy pierniki. Bardzo mi się podobało. Zorganizowano nam jakąś niesamowitą wycieczkę. Bardzo mnie zaskoczył stosunek do obcych, do obcokrajowców szczególnie. Patrzę jak tu żyją ludzie, o czym myślą. O ile tu na pierwszym planie są sprawy duchowe, to u nas materialne. Chcemy się rozwijać, ale rozwoju nie ma niestety. Siedem lat uczyłem się ukraińskiego i uczę się nadal. Chcę związać swoje plany z Ukrainą w przyszłości. Sam język mi się podoba, jest dźwięczny i melodyjny.
Cały materiał usłyszycie dziś wieczorem.

(-)

Wspólne spotkanie prezydentów Polski i Ukrainy i wspólne stanowisko, by nie upolityczniać przeszłości. Andrzej Duda i Petro Poroszenko rozmawiali wczoraj w Brukseli, przy okazji szczytu NATO. To spotkanie zrelacjonował dziennikarzom ukraiński przywódca. Konferencja polskiego prezydenta zaplanowana jest na 11.30. Beata Płomecka
[korespondencja w języku polskim]
NATO wspiera Gruzję oraz Ukrainę. Takie przesłanie padło w czasie drugiego dnia szczytu Sojuszu w Brukseli. Sytuacja w Gruzji i na Ukrainie jest jednym z tematów spotkania przywódców 29 państw członkowskich. Przystąpienie dwóch byłych republik radzieckich do NATO jest na razie nierealne, ale Sojusz wyraził poparcie dla obu krajów w konfliktach z Rosją. O szczegółach z Brukseli wysłannik Polskiego Radia Wojciech Cegielski.
[korespondencja w języku polskim]

(-)

Dziękuję za uwagę, ale nie żegnam się. Na falach Radia Olsztyn usłyszymy się wieczorem w programie „Od A do Z”. Z wami była Hanna Wasilewska. Wszystkiego dobrego.(dw/ad)

11.07.2018 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze! Witam was w środę, 12 lipca, w naszym popołudniowym programie „Z dnia na dzień”. W studiu Polskiego Radia Olsztyn – Jarosława Chrunik. Dzisiaj powrócimy do iławskiej imprezy „Popołudnie z kulturą ukraińską”. Jestem pewna, że będzie to miłe wspomnienie.

(-)

Pod koniec czerwca w Iławie na koncercie „Popołudnie z kulturą ukraińską” wystąpił zespół pieśni i tańca „Kołos” z Torczyna na Wołyniu. „Kołos” pracuje już ponad 65 lat i w ciągu tego czasu bywał na wszystkich kontynentach. I wszędzie gorąco przyjmowała go publiczność. O twórczości zespołu z kierownikiem Ołeksandrem Ohorodnikiem i solistką Niną Ohorodnik rozmawiał Sergiusz Petryczenko:

(-)

– Jak się panu podoba tu w Iławie i w ogóle w Polsce?

– No, my w Polsce jesteśmy nie po raz pierwszy, już jesteśmy jak swoi. W ciągu wielu lat bierzemy udział w wielu imprezach, które organizuje ZUP. Zawsze chętnie odpowiadamy na wszystkie zaproszenia które do nas przychodzą. I dzisiaj znowu jesteśmy tu i ciesz6ymy się z tego, że przyszło niemało ludzi, którzy interesują się naszą ukraińską kulturą, naszą sztuką, gorąco przyjmują i naprawdę rozumieją i doceniają. To nas oczywiście uskrzydla, dodaje nam sił. Rozumiemy, że Ukraińcy mieszkający poza granicami swego kraju, że im bardzo potrzebna jest ta sztuka. I na pewno demonstrują oni większe przywiązanie, większe niż my na Ukrainie, bo oni z dystansu; oni nie mieszkają u siebie w kraju. Dlatego rozumiemy ich i zawsze z wielką ochotą robimy to, co robimy dzisiaj.

(-)

– W waszym repertuarze są i pieśni, i taniec, i takie scenki. Dla Ukraińców to rzeczywiście bardzo ważne – zobaczyć czym Ukraina żyje obecnie. Proszę powiedzieć, skąd bierzecie wasz repertuar?

– W ogóle takie nasze twórcze oblicze to nasze kompozycje wokalno-choreograficzne. Zbudowane są na materiale miejscowym i my czerpiemy ten folklor od mieszkańców naszego kraju. m.in. Wołynia, przepuszczamy je przez nasze dusze i serca i oddajemy je ludziom w takiej postaci jak pan tu dzisiaj widział. Mamy m.in. wesele wołyńskie, które będzie dziś w drugim wejściu zostanie przedstawione. Mamy z Centralnej Ukrainy kozaków, to tez jest aktualne. Jest „Czerwona kałyna”, którą rozpoczęliśmy koncert. To jest symbol Ukrainy. Odróżniamy się od wszystkich innych tym, że nikogo nie naśladujemy. My mamy wszystko swoje. Być może nawet jakieś piosenki brzmią nie tak, ale to nasze, to swoje.

(-)

W naszym programie rozbrzmiewały dziś pieśni w wykonaniu zespołu „Kołos” z Wołynia, Wierzę, że wam się to podobało. A dzisiaj już nastał czas się pożegnać. Była z wami Jarosława Chrunik i znowu zapraszam jutro o godz. 10.50. Wszystkiego dobrego, drodzy słuchacze! (jch/apod)

10.07.2018 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze! Witam was w środę, 11 lipca, w programie „Z dnia na dzień” na antenie Polskiego Radia Olsztyn. Z wami jest Jarosława Chrunik. Dzisiaj przez cały czas trwania naszej audycji pozostaniemy w murach szkoły z ukraińskim językiem nauczania w Górowie Iławeckim. Powód jest oczywisty – niedawno świętowano tam jubileusz 50-lecia istnienia tej szkoły.

(-)

Wciąż jeszcze nie opadły emocje po spotkaniu wszystkich roczników absolwentów liceum ukraińskiego w Górowie. Pod koniec czerwca zjechali się tam byli uczniowie nie tylko z regionu, z Polski, ale i z-za granicy, na przykład – z dalekiej Ameryki czy Kanady. Powróciły wspomnienia, dorośli dziś, poważni rodzice i dziadkowie, znowu stali się znowu stojącymi u progu dorosłości uczniami. Obchody 50-lecia szkoły z ukraińskim językiem nauczania stało się okazja do podsumowania i uszanowania pracy pedagogów tej szkoły. Należnej oceny doczekała się tez wieloletnia praca Michała Semotiuka – kierownika szkolnych zespołów – „Dumki” i „Żurawki”. Opowie o tym nasz wszędobylski kolega Sergiusz Petryczenko:

(-)

Wszyscy dobrze wiedzą, że w szkole w Górowie Iławeckim kochają i szanują ukraiński pieśni i tańce. A bez uczniowskich zespołów „Dumka” i „Żurawka” nie obejdzie się żadne szkolne święto. I na koncertach organizowanych przez społeczność ukraińską w różnych miejscach naszego regionu wychowankowie Michała Semotiuka chętnie występują. Jak choćby na festiwalu „Z malowanej skrzyni” w Kętrzynie:

(-)

Naturalnie, lata szkolne mijają szybko, i uczniowie idę w dorosłe życie. Skład „Żurawki” i „Dumki” co roku zmienia się. Oto i chłopcy, którzy śpiewali tę piosenkę, już skończyli szkołę. Tym niemniej udział w szkolnych zespołach pamięta się przez całe życie. Podczas świętowania 50-lecia szkoły dawni uczestnicy „Żurawki” i „Dumki” pokazali swój talent:

(-)

Przez „Żurawkę” i „Dumkę” w ciągu długich lat przeszło kilkaset osób. Niektórzy z nich powrócili do szkoły jako nauczyciele. Wśród absolwentów są ludzie różnych zawodów, ale nikt z nich nie rozstaje się z muzyką. Pojawiły się zespoły – „Horpyna”, „Karpatian”, „Tuhaj Bej”, „Biłyj Bereh” i inne. A wiele piosenek napisał Michał Semotiuk. Wspomniał o tym podczas jubileuszu szkoły Włodek Kuper z „Horpyny”:
– Napisał tez piosenkę o sobie i chciałbym zaśpiewać pierwszą zwrotkę; proszę, zaśpiewajcie razem z nami!

(-)

W tej szkole jest jak w rodzinie, nawet zwykłe spotkanie rodziców w połowie roku szkolnego przeistacza się w wielkie doroczne święto – mówi dyrektorka szkoły Maria Olga Sycz:
– Jest to uroczyste spotkanie z rodzicami, gdzie prezentujemy nasze osiągnięcia z I półrocza w szkole, ale jest także koncert dla rodziców. I ja mam w szkole zawsze więcej niż 200% obecności, bo oprócz rodziców przyjeżdżają też dziadkowie, wujkowie, bliższa i dalsza rodzina, która chce popatrzeć na swoje dzieci, jak one występują. Zwłaszcza tych pierwszoklasistów, którzy po raz pierwszy będą występowali na scenie. Potem jest spotkanie z wychowawcami w klasach, a wieczorem jest zabawa rodziców i nauczycieli.

(-)

Uczniowie lubią swoją szkołę i zachęcają swoich młodszych kolegów do przyjścia do niej, a robię to prezentując to, czego się w niej nauczyli:

(-)

– Dzień dobry, nazywam się Bogdan, a za chwilę wystąpi przed wami uczennica naszej szkoły Krystyna Mularczuk:

(-)

– Nazywam się Ołena Senyk, proponuję waszej uwadze wiersz, poświęcony wielkiemu Tarasowi.

(-)

W ten sposób czas naszej audycji zbliżył się do końca. Z wami była Jarosława Chrunik. Spotkamy się znowu jutro o tej samej porze. Miłego wieczoru, drodzy słuchacze! (jchr/ad)

10.07.2018 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Tatarskie dzieci na wakacjach w Gdańsku. Będą zwiedzać i dowiedzą się o studiowaniu w Polsce. Premier Mateusz Morawiecki złożył kwiaty przed pomnikiem Ofiar Ukraińskiej Powstańczej Armii we Wrocławiu. Unia Europejska chwali Ukrainę za dotychczasowe reformy, ale oczekuje większych postępów, zwłaszcza w walce z korupcją. Ukraińcy zaprezentowali flashmob „Chwała Ukrainie” na stronie FIFA na Facebooku. O tym powiemy w wydaniu ukraińskich wiadomości już za chwilę. Dzisiaj jest środa 11 lipca. W studiu Hanna Wasilewska. Witam.
(-)
Czterdzieścioro dwoje dzieci tatarskich działaczy niepodległościowych gości w Gdańsku. Przyjechały z Krymu do Polski wypocząć i poznać historię oraz zabytki Pomorza.

Oprócz zwiedzania, młodych ludzi czekają liczne spotkania, podczas których dowiedzą się m.in. o możliwości podjęcia studiów w Polsce, aktywności Muzułmańskiej Gminy Wyznaniowej w Gdańsku, czy o Solidarności.
Pierwszy raz jestem w Polsce. Bardzo podoba mi się ten kraj. Są tu bardzo pozytywni i dobrzy ludzie. Widać, że dbają o swój kraj i takie podejście do życia bardzo mi imponuje. Chcę powiedzieć, że to, co zapamiętałem najbardziej, to sami ludzie. Nie mówię po polsku, ale każdy, do kogo się zwróciłem, pomagał mi z wielką radością
Natomiast Olgierd Chazbijewicz. Przewodniczący Muzułmańskiej Gminy Wyznaniowej w Gdańsku podkreśla, że gdańska mniejszość tatarska aktywnie wspiera mieszkańców okupowanego Krymu w każdej możliwej formie.
[wypowiedź w języku polskim] — tłumaczył.
[wypowiedź w języku polskim] — podkreśla europoseł Anna Fotyga, współorganizatorka wakacji dla tatarskich dzieci w Gdańsku.
Na kijowskim lotnisku dzieci pożegnali: lider Tatarów krymskich – Mustafa Dżemilew, przewodniczący Medżlisu Refat Czubarow oraz przedstawiciele Ambasady RP na Ukrainie. Młodzież zatrzymała się w Gdańsku. Warto dodać, że Ojciec jednej z dziewczynek – Sejran Zinedinow jest więźniem politycznym zatrzymanym w 2014 r. Rodzice pozostałych dzieci to tatarscy działacze niepodległościowi.
Wakacje dla krymskich dzieci zorganizowali, między innymi: Ministerstwo Edukacji Narodowej i Fundacja „Krym” przy finansowym wsparciu Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji, Stowarzyszenie Wspólnota Polska. Dzieci, wraz z opiekunami, pozostaną w Polsce do 13 lipca.
(-)
Premier Mateusz Morawiecki złożył kwiaty przed pomnikiem Ofiar Ukraińskiej Powstańczej Armii we Wrocławiu. Szef rządu o rzezi wołyńskiej napisał na Twitterze, że są zbrodnie, wobec których brakuje słów nawet po 75 latach. Maja Majewska:
[korespondencja w języku polskim]
Po stronie ukraińskiej liczba ofiar wyniosła od 10. do 12. tysięcy. Ludzie ci zginęli z rąk Polaków w akcjach odwetowych i samoobrony lub zostali zamordowani przez samych Ukraińców za udzielenie pomocy polskim sąsiadom.
(-)
Unia Europejska chwali Ukrainę za dotychczasowe reformy, ale oczekuje większych postępów, zwłaszcza w walce z korupcją. Władze w Kijowie deklarują, że nie zwolnią tempa. Takimi deklaracjami zakończył się szczyt UE-Ukraina w Brukseli. Beata Płomecka:
[korespondencja w języku polskim]
(-)
Ukraińcy przygotowali flashmob na stronie FIFA na FB. Zaprotestowali przeciwko ukaraniu piłkarza drużyny Chorwacji Domagaja Vidy i jednego z członków zespołu Ognjena Vukojevića. W ciągu kilku godzin na fanpage’u FIFA pojawiły się setki komentarzy oburzonych. Prawie wszystkim towarzyszyło hasło „Chwała Ukrainie”. Właśnie to powiedział Vida w filmiku po zwycięstwie jego drużyny z Rosją w ćwierćfinale mistrzostw świata 2018. Oprócz tego uczestnicy flashmobu oceniają stronę FIFA na jedną gwiazdkę, obniżając tym samym rating strony prawie do minimum. Mówiący różnymi językami wyjaśniają, że określenie „Chwała Ukrainie” nie ma politycznego albo obraźliwego wydźwięku. Komentujący dodatkowo oskarżają organizację FIFA o korupcję. W akcji wzięli udział dziennikarze, artyści, blogerzy, biznesmeni, politycy. Wśród komentujących jest wicepremier Pawło Rozenko.
(-)

Tym kończymy nasz program. Kolejne wydanie ukraińskich informacji usłyszycie jutro o 10:50. Z wami była Hanna Wasilewska. Do usłyszenia na falach Polskiego Radia Olsztyn. (dw/bsc)

09.07.2018 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Bezpiecznie schronienie – pod taką nazwą w Olsztynie otwarto centrum pomocy dla obcokrajowców, a w tym i obywateli Ukrainy. Wojewoda lubelski złożył doniesienie do prokuratury na przewodniczącego Towarzystwa Ukraińskiego w związku ze skandaliczną przemową w Sahryniu. Donald Tusk zaapelował do władz Polski i Ukrainy o nowe otwarcie we wzajemnych relacjach obu krajów i złagodzenie napięć. Wczoraj w Brukseli rozpoczął się szczyt UE-Ukraina. Powiemy o tym dokładniej już za chwilę w wydaniu ukraińskich informacji. Dziś wtorek 10 lipca. W studiu Hanna Wasilewska. Witam.

(-)

Bezpiecznie schronienie – pod taką nazwą w Olsztynie otwarto centrum pomocy dla obcokrajowców spoza Unii Europejskiej. Z pomocy skorzystać mogą, między innymi, obywatele Ukrainy, którzy mieszkają, pracują lub uczą się w województwie warmińsko-mazurskim. W ramach projektu beneficjenci otrzymają wsparcie finansowe, bezpłatne konsultacje prawne, kurs języka polskiego, tłumaczenie dokumentów, pomoc w legalizacji pobytu w Polsce, zajęcia dla dzieci itd. Projekt realizuje Urząd Wojewódzki i Caritas Polska. Szczegóły na stronie www. migranci-warmiamazury.caritas.pl albo na Staromiejskiej 6/8 przy Górnej Bramie.

(-)

Wojewoda lubelski Przemysław Czarnek na konferencji prasowej poinformował, że złoży doniesienie do prokuratory w sprawie możliwości popełnienia przestępstwa. Dotyczy to przemowy Grzegorza Kuprianowicza, przewodniczącego Towarzystwa Ukraińskiego w Lublinie podczas uroczystości w Sahryniu. Wojewoda nazwał przemowę prowokacją:

[wypowiedź w języku polskim]

Uroczystości odbyły się 8 lipca z udziałem prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki i poświęcone były uczczeniu pamięć ofiar ukraińskich, które zginęły 10 marca 1944 roku w Sahrniu z rąk członków Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich.

„Sahryń to jest już nieprawdopodobna trauma tysięcy partyzantów polskich, tysięcy żołnierzy Armii Krajowej, którym wymordowano bestialsko całe rodziny, żony dzieci, dziadków, ojców na ich oczach i teraz zrównywanie tych dwóch wydarzeń w moim przekonaniu, może stanowić przestępstwo – powiedział wojewoda Przemysław Czarnek na konferencji prasowej.
(-)
Szef Rady Europejskiej zaapelował do władz Polski i Ukrainy o nowe otwarcie we wzajemnych relacjach obu krajów i złagodzenie napięć. Donald Tusk mówił o tym na zakończenie szczytu Unia Europejska – Ukraina w Brukseli. „Niezależność Ukrainy oraz bezpieczeństwo Polski i całego regionu zależą w ogromnej wierze od relacji między Kijowem i Warszawą. Ostatnie napięcia pokazują, że nie wszyscy odrobili lekcję z historii. Tylko pełna solidarność pomiędzy Ukrainą a Polską, uchronić nas może w przyszłości przed powtórką z tragicznej historii. Na konflikcie między nami zależeć może tylko naszym przeciwnikom albo politycznym głupcom” – powiedział szef Rady.

Szczyt UE-Ukraina rozpoczął się wczoraj w Brukseli. Do belgijskiej stolicy przyleciał prezydent Ukrainy Petro Poroszenko, który spotkał się z przewodniczącym Rady Europejskiej Donaldem Tuskiem i Komisji Europejskiej Jean-Claudem Junckerem. O szczegółach Beata Płomecka:.

[korespondencja w języku polskim]
(-)
Szczyt Unia – Ukraina odbywa się dwa dni przed szczytem NATO w Brukseli na którym mowa będzie także o aspiracjach Ukrainy do członkostwa w Sojuszu.

(-)

Tym kończymy nasz blok informacyjny. Świeże wiadomości z Regionu, Ukrainy i świata ukraińskojęzycznego usłyszycie tu jutro o 10:50. Z wami była Hanna Wasilewska. Dziękuję za uwagę i do usłyszenia. (dw/bsc)

07.07.2018 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko w Sahryniu na Lubelszczyźnie oddał hołd zamordowanym w 1944 roku Ukraińcom. Prezydent Andrzej Duda w 75. rocznicę zbrodni wołyńskiej odwiedził Ołykę , gdzie oddał hołd pomordowanym przez ukraińskich nacjonalistów. Zmarł znany ukraiński dysydent, jeden z autorów deklaracji niepodległości Ukrainy Lew Łukianenko. Parlament europejski 5 lipca utrzymał decyzję o wzmocnieniu systemu kontroli ludzi, którzy przyjeżdżają do UE spoza jej granic na podstawie ruchu bezwizowego. Główne tematy w poniedziałek w ukraińskich informacjach Radia Olsztyn już za chwilę. Dzisiaj jest 9 lipca. W studiu Hanna Wasilewska. Dzień dobry.

(-)
Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko w Sahryniu na Lubelszczyźnie oddał hołd zamordowanym w 1944 roku Ukraińcom. W uroczystości wzięło udział kilkaset osób, głównie z Ukrainy, w narodowych strojach i z narodowymi flagami. Jarosław Zoń – Polskie Radio Lublin.

[korespondencja w języku polskim]

Prezydent Poroszenko po uroczystościach na Lubelszczyźnie pojechał na Wołyń, żeby uczcić pamięć ofiar Rzezi Wołyńskiej.
IPN podaje, że tej zbrodni na skutek polskich akcji odwetowych do wiosny 1945 roku zginęło prawdopodobnie 10-12 tys. Ukraińców. Według historyków IPN w marcu 1944 roku z rąk polskich oddziałów partyzanckich w Sahryniu zginęło od 150 do 300 Ukraińców – cywilów. Akcja miała zapobiec spodziewanemu atakowi UPA. Według danych ukraińskiego IPNu w Sahryniu zbinęło ponad 1000 Ukraińców.
(-)

Między Warszawą i Kijowem od wiosny 2017 r. trwa impas wokół zakazu poszukiwań i ekshumacji szczątków polskich ofiar wojen i konfliktów na terytorium Ukrainy, wprowadzonego przez ukraiński IPN. Zakaz został wydany po zdemontowaniu nielegalnego pomnika UPA w Hruszowicach w kwietniu 2017 r.

Prezydent Andrzej Duda zaapelował do ukraińskich władz o możliwość przeprowadzenia badań, dzięki którym możliwa będzie identyfikacja wszystkich ofiar zbrodni wołyńskiej. Prezydent w 75. rocznicę zbrodni wołyńskiej odwiedził Ołykę, kiedyś miejscowość licznie zamieszkiwaną przez Polaków, gdzie oddał hołd pomordowanym przez ukraińskich nacjonalistów:
(-)

Andrzej Duda podkreślił, że we wzajemnych stosunkach najważniejsza jest prawda historyczna:
(-)

Prezydent Polski zaznaczył, że mamy świadomość o działaniach Polaków na Wołyniu:
(-)

Według danych polskiego IPN w czasie rzezi wołyńskiej, uznanej przez polski parlament za ludobójstwo, zginęło około 100 tysięcy Polaków.
(-)

Zmarł znany ukraiński dysydent, jeden z autorów deklaracji niepodległości Ukrainy, Lew Łukianenko. Według żony bohatera Ukrainy, Nadii Łukianenko, jej 89 letniemu mężowi od dawna szwankowało zdrowie. Chorował na białaczkę, później miał problem z trombocytami i leukocytami. Leczony był także po wylewie. 24 sierpnia Lew Łukianenko skończyłby 90 lat. Lew Łukianenko to ukraiński nacjonalista, jeden z założycieli ukraińskiej grupy helsińskiej. W czasach radzieckich oskarżony o antyradziecką agitację i skazany na rozstrzelanie. Z czasem wyrok zamieniono na więzienie. Za kratami i w radzieckich obozach spędził 25 lat. Po odzyskaniu niepodległości przez Ukrainę był deputowanym czterech kadencji. Laureat państwowej nagrody imienia Tarasa Szewczenki.
(-)

Parlament europejski 5 lipca utrzymał decyzję dotyczącą silniejszej kontroli ludzi, którzy przyjeżdżają do UE spoza jej granic na podstawie ruchu bezwizowego. Nowy system wobec obywateli Ukrainy posługujących się paszportem biometrycznym zacznie obowiązywać od 2021 roku. Europejski system informacji i autoryzacji podróży (ETIAS) pozwoli na sprawdzenie obywateli ponad 60 krajów i terytoriów, gdzie funkcjonuje ruch bezwizowy. Ludzie ci, wjeżdżając na teren UE powinni wypełnić ankietę elektroniczną i zapłacić 7 euro. Wydany na podstawie formularza paszport będzie ważny 3 lata lub tak długo jak ważny jest dokument zezwalający na wyjazd za granicę. W formularzu należy wykazać wszelkie wyroki i decyzje administracyjne, które nie pozwalają opuszczać kraju w ciągu 10 lat.
(-)

Była to ostatnia informacja na dzisiaj. Kolejne wydanie ukraińskich wiadomości usłyszycie za dobę. Program przygotowała i poprowadziła Hanna Wasilewska. Dziękuję za uwagę i zapraszam do radioodbiorników jutro o 10:50. Wszystkiego dobrego. (dw/bsc)

06.07.2018 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

W programie „Od niedzieli do niedzieli” wita was Hanna Wasilewska. Pół wieku. Właśnie tyle funkcjonuje ukraińskie liceum w Górowie Iławeckim.

(-)

Dzisiaj wspomnimy jubileuszowe górowskie spotkanie, a dokładniej spotkanie dawnych przyjaciół, których złączyło ponad 20 lat temu ukraińskie liceum w Górowie. Wtedy znał ich mało kto, natomiast obecnie zna ich cała ukraińska społeczność Polski. To Mychajło Semotiuk i jego uczniowie – Włodek Kuper i Jarko Szczerbik.

Wśród mnóstwa absolwentów i gości na jubileuszu w Górowie w pewnym momencie spotkałam Włodka Kupera, solistę grupy „Horpyna”. Włączyłam mikrofon i oto co było dalej:

-Cześć, też jesteś absolwentem górowskiego liceum?

-Inaczej być nie może. Po 25 latach znowu w szkole. Wiem, że nie wyglądam, ale 25 lat minęło. Ja w tym budynku się nie uczyłem, w tym starym budynku się uczyłem. Z jakimi ludźmi? Z Mychajłem Semotiukiem, panem Mironem Syczem, jego żoną, z panem Kertyczakiem, który był w internacie wychowawcą i naszym wychowawcą panem Kozublem.

-Dwa dni temu przeglądałem – kierownik artystyczny zespołu „Dumka” Mychajło Semotiuk. – rzadkie nagranie, kiedy Włodek Kuper tańczył jeszcze, to nawet wyglądało to nieźle.

-Tańczyłem 6 lat. Nie to, że siedziałem w jakiejś tam klasie. W liceum 4 lata, a później, po zakończeniu liceum, jak jeszcze studiowałem to przyjeżdżałem. I pamiętam nasz koncert gdzie? W Kijowie…

-Koncertowaliśmy wtedy wiele, częściej nawet niż teraz. Może transport był łatwiejszy. Nie wiem czemu, ale koncertowaliśmy częściej.

-Mychajło tak mnie zaraził tym sportem, tańcem, że ja nawet chciałem zostać choreografem.

-…na scenie różne rzeczy pokazuje…myślę, że i dzisiaj zatańczyłby ulubiony taniec. Tylko trzeba by przyjść dwie godziny szybciej…

-Panie Mychajło, ile już pan z „Dumką”?

-Tu 28 rok.

-A ja 25 lat temu…pamiętam jak Mychajło przyszedł do naszego internatu, ja mieszkałem trochę wyżej, Mychajło niżej.

-Były takie sytuacje, że rzucił mnie pomidorem…co głowy nie wysunę, to pomidorem w głowę.

-Ja ciebie pomidorem, a ty mnie na próbach krzesłem…autentycznie…nie żartuję.

-Nie było wersalki rozebranej, a krzesło było pod ręką.

-A uczniowie nie obrażali się tak na to krzesło?

-Kiedyś nie. Teraz jest takie pokolenie, że nie daj Bóg powiesz coś nie tak, to sądem grożą. A kiedyś słowa były czasem ostre.

-Żadnego narzekania nie słyszałam od nikogo, tylko dobre wspomnienia o was.

-Kiedy kończymy i się rozchodzimy, to wszyscy zapominają, ale spotykamy się regularnie i często i w dobrym nastroju.

-Szkoła górowska dla was to wszystko?

-Tak, aktywne życie…z Lesiem takim naszym Szczerbikiem.

-Ja akurat urodziłem się niedaleko w Bartoszycach, a swoje dzieciństwo spędziłem w Górowie, bo jestem stąd. Teraz mieszkam w Olsztynie. Zaczynałem chodzić do szkoły, jak ta szkoła nie była taka jak teraz, jak jeszcze była w barakach. Tu poznałem swoją żonę. Nie tylko ja, ale wielu moich przyjaciół. Kiedyś 25-30 lat temu trudniej było śpiewać i pokazywać naszą ukraińską kulturę. Teraz od 10-15 lat jest dużo łatwiej. Jak chodziłem jeszcze do szkoły to założyłem zespół „Powija” później „Hopryna”, „Berkut” i te zespoły gdzieś tam istnieją, a moja córka chyba ma jakieś geny po mnie.

-Był jeszcze taki solista Pawło Herciak…

-Chcę powiedzieć, że my tu tak od 25 lat jak skończyłem i Mychajło od 28 staliśmy się przyjaciółmi. Mychajło napisał nam tyle tekstów, które teraz śpiewamy.

-W latach 90. Wołodia powołał zespół „Horpyna” i muzyka przyszła sama. Grzech było nie napisać tekstu i tak dotąd piszemy czasami. Teraz sami się rozwijają, już te teksty niepotrzebne chyba…

-Potrzebne, potrzebne.

-Czasami jak coś wychylimy to przyjdzie i muzyka sama. W szkole dojrzała moja młodość i początek drugiej młodości po pięćdziesiątce.

-A jak pańska żona nastawia się do tego, że pracuje pan z młodymi, pięknymi Ukrainkami?

-Dobrze, że nie jest zazdrosna, tolerancyjna, wałek trzyma na wszelki wypadek, ale jak Włodek przychodzi to ona staje się miękka. Ona wie, że jest dużo młodych kobiet wokół, bardzo młodych i mówi, ze jestem dla nich za stary. Rozumiem to. Pozdrawiam swoją żonkę, kochaną Sławkę. Bądź tolerancyjna do końca. Wszystkim radości, bogactwa i zdrowia życzę. Sto lat bez remontu obowiązkowo i miłości. (dw/bsc)

05.07.2018 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dobry wieczór wszystkim, którzy zdecydowali się pouczyć i razem z nami się pobawić. Na antenie program „Od A do Z”. To czas bajki i nauki. Tak właśnie, nauki. Nie pomyliłam się, bo języka ojczystego zapominać nie można, a nasze lekcje są korzystnym ćwiczeniem dla umysłu w wakacje. Wołajcie więc młodszych w domach, dla nich mam ciekawą bajkę. Przed mikrofonem Hanna Wasilewska. Zaczynamy.

(-)

Bajka to odpoczynek i rozwój dla dziecka, ale i praca dla rodziców. Czy bajka może dziecku zaszkodzić? Nawet w najbardziej niewinnej na pierwszy rzut oka bajce jest agresja, podłość, podstęp i śmierć. Tylko od rodziców zależy prawidłowe wybranie materiału i właściwe wyjaśnienie malcowi postępowania tego czy innego bohatera. I nie warto bać się idealizacji bajek, później wniesie w ten obraz swoje nieprzyjemne korekty. Ważne aby podstawowe normy moralne przekazywane w bajkach, zachowały się na zawsze. Wiele dla siebie dzieci znajdą w mądrych ukraińskich bajkach. Pewna jestem, że każdy pamięta z dzieciństwa bajkę o Iwasynku Telesnyku. Przypomnimy ją dzisiaj.

[bajka dla dzieci]
(-)

Przyjemne z pożytecznym. Tak spędzony czas daje najwięcej satysfakcji. Niech przyniesie ją kolejna lekcja języka ukraińskiego:

[lekcja języka ukraińskiego]
(-)

Z czystym sumieniem możemy powiedzieć, że nie zmarnowaliśmy czasu. Uczyć się można z satysfakcją. Był to program „Od A do Z” i ja, Hanna Wasilewska. Życzę wam dobrego humoru i słonecznego weekendu. Bywajcie. (dw/bsc)

04.07.2018 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Ukraińska mniejszość na Warmii i Mazurach – to przede wszystkim postaci, które w najważniejszym momencie nie poddały się. Przeciwnie. Tworzyli mniejszość, a to ukraińskie ośrodki, kościoły i szkoły. W ten sposób powstało ukraińskie liceum w Górowie Iławeckim, które niedawno obchodziło 50-lecie istnienia. Znane imiona i wydarzenia powiązane z powstawaniem szkoły wspominał podczas jubileuszu w Górowie Piotr Tyma – przewodniczący ZUwP. Wywiad usłyszycie za chwile. Później do radioodbiorników zapraszamy miłośników ukraińskiego humoru. Z wami jest Hanna Wasilewska. Witam i zapraszam.

(-)

Ukraińska szkoła w Polsce w latach 50.i 60. wydawała się marzeniem nie do spełnienia. Przesiedleni z południa na północ Ukraińcy nawet sobie wtedy nie wyobrażali, że taka szkoła nie tylko będzie, ale i wyróżniać się będzie wysokim poziomem, a do tego będzie świętować 50-lecie istnienia. Kiedy weszłam do współczesnego budynku z wyposażonymi gabinetami i komfortowym internatem, starałam się wyobrazić sobie te warunki, o których opowiadali mi dawni absolwenci – pianie na kolanach, poranne spacery chłodnym rankiem do jadalni. Wszyscy obecni na jubileuszu wspominali wiele. Wspominał także, przeglądając fotografie na szkolnym korytarzu, przewodniczący ZUwP Piotr Tyma:
-No pan Teofil Szczerba nauczyciel, pani Luba Tchórz, pan Kertyczak, pan Miron Sycz oczywiście. Widze też postaci ukraińskich artystów, którzy przyjechali do Górowa, czyli zespół „Neżury” ze Lwowa, Wiktor Morozow tu na zdjeciu…widać historię tej szkoły i znaczenia tej szkoły dla ukraińskiego społeczeństwa, mimo to, że ta szkoła znajduje się najdalej na północ i daleko od granicy z Ukrainą, to ona była waznym centrum ukraińsstwa nie tylko w regionie, ale i w kraju.
-I pozostało?
-Pozostaje, ale ja miałem na myśli przełomowe wydarzenia lat 80. na Ukrainie, ale to też miało wtedy miejsce w Polsce i skutkiem było to, że liceum w Górowie Iławeckim stało się samodzielną szkołą. Bo za Polski ludowej to były tylko klasy, do których chodziła ukraińska młodzież i dlatego te wszystkie zdjęcia to pokazanie części ważnej historii. Dla mnie szczególnie ciekawych bo pokazują lata 80., które były wazne dla państwa, dla stosunków ukraińsko-polskich, dla Ukrainy, ale także ważne dla tych szkół i grup rozrzuconych po całej Polsce, bo to oznaczało nowe możliwości i Górowo z tych nowych możliwości skorzystało. Stworzyła się szkoła i wokół niej skupia się teraz ukraińskie życie.
-Wymienił pan ważne imiona i nazwiska dla ukraińskiej mniejszości w Polsce. Właśnie ci ludzie zbudowali szkołę, ale jeśli mówimy o budynku, to on wyglądał wcześniej całkiem inaczej. Znajdowała się w starym budynku, wspominają dawni uczniowie, że pisano nawet na kolanach. Pamięta pan takie czasy?
-Pamiętam, bo przyjeżdżaliśmy…byłem studentem Uniwersytetu Gdańskiego i pamiętam ówczesny internat i trudne warunki życia uczniów i pamiętam raz z koncertem przywieźliśmy tu Wasyla Żdankina. To była inna szkoła, jeśli mówimy o warunkach nauki i życia, bo wszystkie te ukraińskie szkoły były takimi centrami, do których kierowali się Ukraińcy, którzy żyją kilkadziesiąt, albo kilkaset kilometrów [stąd], więc ta szkoła miała także internat, dzięki któremu Ukraińcy nie tylko z bliska, ale ci, którzy chcieli uczyć się języka, tradycji, kultury, mogli robić to dzięki internatowi. Porównując z dzisiaj to nie do porównania. I sam proces nauczania, szkoła, klasy, wszystkie pomoce naukowe jak i warunki życia. Było tak, że uczniowie żyli w jednym miejscu, a do jadalni chodzili do innego. Bardzo niewygodne warunki. Dlatego w historii szkoły ten moment, kiedy i rodzice i liderzy miejscowej społeczności zdecydowali, że trzeba zbudować oddzielną szkołę i zaczęli zdobywać finansowanie i szukać zwolenników tego pomysłu, to jedne z najważniejszych wydarzeń w historii tej szkoły. Ona stała się współczesna, a to nie musiało tak być, bo ta szkoła mogła istnieć tak jak dawniej. Region nie był silny ekonomicznie, system oświatowy był niedofinansowany i bez aktywności społeczności, lobbowania w ministerstwie oświaty, wśród posłów, zwolenników , tego by nie było. To samo nie zrobiło się. To trud i praca wielu ludzi, ale przede wszystkim pomysł, bo bez niego nie byłoby rezultatu.
-Proszę powiedzieć, jak pomagał ZUwP i Warszawa wtedy i jak pomaga teraz szkole np. ZUwP?
-Zgodnie z polskim prawem, szkoły to jakby oddzielny system, ale jednocześnie zawsze w organizacji, która była naszym poprzednikiem, czyli Ukraińskim Towarzystwie Kulturalno-społecznym, jak i ZUwP na szkoły kładziono nacisk. Drugie – szkoły to był przedmiot aktywności wszystkich struktur organizacji. Przede wszystkim to nabór uczniów, to pozytywna promocja szkoły bo mniejszość ukraińska jest rozrzucona i bez przekazywania informacji, zachęcania, posyłania własnych dzieci, ciężko zmusić rodziców, żeby odesłali dziecko kilkadziesiąt, albo kilkaset kilometrów. Wszystkie ukraińskie szkoły istnieją dzięki bliskiej współpracy szkoły z organizacjami społecznymi, kościołami i rodzicami. I tu żadna szkoła nie istniałaby w takim klasycznym schemacie, że jest szkoła rodzice oddają dzieci i nie interesują się. Zawsze w każdej szkole jest komitet rodzicielski, zaangażowanie rodziców, to jest ważne. Drugie, w wypadku ZUwP to tak można powiedzieć, śledzenie procesu finansowania oświaty mniejszości narodowych, zabezpieczenia prawodawstwa, które gwarantuje oświatę uczniom, którzy są obywatelami polskimi, ale narodowości innej niż polska. Te szkoły wymagają innego finansowania. To problem prawodawstwa, podręczników, nauczycieli…rząd spraw, który rozwiązywany jest w parlamencie, na poziomie współpracy z ministerstwem oświaty czy przekonywania urzędników z różnych instytucji, że to jest ważne i myślę że istnienie takiej szkoły to dowód, że współpraca odbywała się na różnych poziomach, bo lokalna społeczność nie była w stanie wywalczyć sama takiej szkoły, drugie w tej szkole zawsze byli uczniowie spoza regionu. Te wszystkie szkoły ukraińskie Górowo, Przemyśl, Legnica i Biały Bór to szkoły ogólnokrajowego znaczenia i dlatego jedno to istnienie na poziomie lokalnym, gdzie jest miejscowy samorząd, ale musi być współpraca na poziomie centralnym z ministerstwem oświaty, parlamentem, politykami, urzędnikami i myślę, że to dobrze zadziałało. Sukcesy szkoły to nie sukces tylko uczniów, rodziców i nauczycieli, ale także tej społeczności
Na tym kończymy poważną część naszego programu. Teraz czas na ukraińskie żarty.
[humoreska]

(-)

Uśmiechajcie się więcej i żyjcie długo. Na falach Radia Olsztyn usłyszymy się jutro w programie „Od A do Z”. Z wami była Hanna Wasilewska. Do usłyszenia. (dw/ad)

03.07.2018 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dobry wieczór, czekam na was z ukraińską kulturą przez następne 20 minut. Dzisiaj wspomnimy jubileuszowe górowskie spotkanie, a dokładniej spotkanie dawnych przyjaciół, których złączyło ponad 20 lat temu ukraińskie liceum w Górowie. Wtedy znał ich mało kto, natomiast obecnie zna ich cała ukraińska społeczność Polski. TO Mychajło Semotiuk i jego uczniowie – Włodek Kuper i Jarko Szczerbik. Podczas jubileuszowego wieczoru w Górowie Iławeckim wszyscy oni mieli co wspominać. Warto więc podzielić się atmosferą z wami. A do tego posłuchamy kilku utworów zespołu „Horpyna”, który powstał dzięki górowskim gwiazdom. Przy mikrofonie Hanna Wasilewska. Zostańcie z nami. Będzie wesoło.

(-)

Wśród mnóstwa absolwentów i gości na jubileuszu w Górowie w pewnym momencie spotkałam Włodka Kupera, solistę grupy „Horpyna”. Włączyłam mikrofon i oto co było dalej:
-Cześć, też jesteś absolwentem górowskiego liceum?
-Inaczej być nie może. Po 25 latach znowu w szkole. Wiem, że nie wyglądam, ale 25 lat minęło. Ja w tym budynku się nie uczyłem, w tym starym budynku się uczyłem. Z jakimi ludźmi? Z Mychajłem Semotiukiem, panem Mironem Syczem, jego żoną, z panem Kertyczakiem, który był w internacie wychowawcą i naszym wychowawcą panem Kozublem.
-Dwa dni temu przeglądałem – kierownik artystyczny zespołu „Dumka” Mychajło Semotiuk. – rzadkie nagranie, kiedy Włodek Kuper tańczył jeszcze, to nawet wyglądało to nieźle.
-Tańczyłem 6 lat. Nie to, że siedziałem w jakiejś tam klasie. W liceum 4 lata, a później, po zakończeniu liceum, jak jeszcze studiowałem to przyjeżdżałem. I pamiętam nasz koncert gdzie? W Kijowie…
-Koncertowaliśmy wtedy wiele, częściej nawet niż teraz. Może transport był łatwiejszy. Nie wiem czemu, ale koncertowaliśmy częściej.
-Mychajło tak mnie zaraził tym sportem, tańcem, że ja nawet chciałem zostać choreografem.
-…na scenie różne rzeczy pokazuje…myślę, że i dzisiaj zatańczyłby ulubiony taniec. Tylko trzeba by przyjść dwie godziny szybciej…
-Panie Mychajło, ile już pan z „Dumką”?
-Tu 28 rok.
-A ja 25 lat temu…pamiętam jak Mychajło przyszedł do naszego internatu, ja mieszkałem trochę wyżej, Mychajło niżej.
-Były takie sytuacje, że rzucił mnie pomidorem…co głowy nie wysunę, to pomidorem w głowę.
-Ja ciebie pomidorem, a ty mnie na próbach krzesłem…autentycznie…nie żartuję.
-Nie było wersalki rozebranej, a krzesło było pod ręką.
-A uczniowie nie obrażali się tak na to krzesło?
-Kiedyś nie. Teraz jest takie pokolenie, że nie daj Bóg powiesz coś nie tak, to sądem grożą. A kiedyś słowa były czasem ostre.
-Żadnego narzekania nie słyszałam od nikogo, tylko dobre wspomnienia o was.
-Kiedy kończymy i się rozchodzimy, to wszyscy zapominają, ale spotykamy się regularnie i często i w dobrym nastroju.
-Szkoła górowska dla was to wszystko?
-Tak, aktywne życie…z Lesiem takim naszym Szczerbikiem.
-Ja akurat urodziłem się niedaleko w Bartoszycach, a swoje dzieciństwo spędziłem w Górowie, bo jestem stąd. Teraz mieszkam w Olsztynie. Zaczynałem chodzić do szkoły, jak ta szkoła nie była taka jak teraz, jak jeszcze była w barakach. Tu poznałem swoją żonę. Nie tylko ja, ale wielu moich przyjaciół. Kiedyś 25-30 lat temu trudniej było śpiewać i pokazywać naszą ukraińską kulturę. Teraz od 10-15 lat jest dużo łatwiej. Jak chodziłem jeszcze do szkoły to założyłem zespół „Powija” później „Hopryna”, „Berkut” i te zespoły gdzieś tam istnieją, a moja córka chyba ma jakieś geny po mnie.
-Był jeszcze taki solista Pawło Herciak…
-Chcę powiedzieć, że my tu tak od 25 lat jak skończyłem i Mychajło od 28 staliśmy się przyjaciółmi. Mychajło napisał nam tyle tekstów, które teraz śpiewamy.
-W latach 90. Wołodia powołał zespół „Horpyna” i muzyka przyszła sama. Grzech było nie napisać tekstu i tak dotąd piszemy czasami. Teraz sami się rozwijają, już te teksty niepotrzebne chyba…
-Potrzebne, potrzebne.
-Czasami jak coś wychylimy to przyjdzie i muzyka sama. W szkole dojrzała moja młodość i początek drugiej młodości po pięćdziesiątce.
-A jak pańska żona nastawia się do tego, że pracuje pan z młodymi, pięknymi Ukrainkami?
-Dobrze, że nie jest zazdrosna, tolerancyjna, wałek trzyma na wszelki wypadek, ale jak Włodek przychodzi to ona staje się miękka. Ona wie, że jest dużo młodych kobiet wokół, bardzo młodych i mówi, ze jestem dla nich za stary. Rozumiem to. Pozdrawiam swoją żonkę, kochaną Sławkę. Bądź tolerancyjna do końca. Wszystkim radości, bogactwa i zdrowia życzę. Sto lat bez remontu obowiązkowo i miłości.
Zespół Horpyna powstał w 1998 roku w środowisku studentów. Nazwa pochodzi z powieści Henryka Sienkiewicza „Ogniem i Mieczem”. Horpyną nazywano wiedźmę z Czarciego Jaru. Muzycy grają mieszankę folku z autorskimi kompozycjami, ale większość tekstów jest po ukraińsku. Grupa wydała pięć albumów. W pierwszym albumie „Tecze woda” dominuje liryczna myśl i żywe energiczne melodie. W ciągu lat działalności zebrało się wiele sukcesów. Olsztynianie niejednokrotnie przekraczali granice w swoich wędrówkach, granice z Czechami, Niemcami, Rosją, Francją i oczywiście Ukrainą. Z czasem ich dyskografia wzbogaciła się o wydanie „Hoca drała” i autorskie kolędy. W polskiej prasie pisano o ich twórczości: „przepełniona siłą i energią, pięknie wykonana i zaśpiewana żywa, kozacka.”. Przekonać się o tym może każdy, kto bywa na ukraińskich wydarzeniach kulturalnych w Polsce. Horpynę zapraszają chętnie, a ona równie chętnie cieszy swoich fanów. Tych nie brakuje, chociaż teksty piosenek są specyficzne i nie każdemu przypadają do gustu.

(-)

Horpyna jest głównym przedstawicielem ukraińskiej sceny muzycznej w Polsce. W ciągu blisko 20 lat zespół rozwinął się. Od tradycyjnego ludowego brzmienia do stworzenia własnych utworów folk-rockowych. Dzisiaj repertuar Horpyny to ukraiński folk-rock. Można poczuć w nim kozackiego ducha.

(-)

Nasz program dobiega końca. Dziękuję za uwagę i żegnam się do jutra. Program przygotowała i poprowadziła Hanna Wasilewska. Bywajcie zdrowi i szczęścia.  (dw/ad)

02.07.2018 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Marko Bezruczko dowodził 6 dywizją siczową, która w składzie polskiej armii walczyła często z armią Budionnego. Pod koniec lata 1920 roku wojska spotkały się pod Zamościem. Ukraiński generał uratuje Polskę. O tym dzisiaj w „Kalendarzu historycznym”. Przeniesiemy się też do Chłodnego Jaru, żeby poznać nowe perypetie ukraińskich bohaterów. Z wami jest Hanna Wasilewska. Dobry wieczór.

(-)

11 lipca 1911 roku Równe zajmuje pierwsza armia konna Budionnego. To rezultat walki, z jednej strony ukraińsko-polskich, a drugiej radzieckich wojsk. Budionnowcy kontynuują marsz na zachód. Dzięki geniuszowi Marka Bezruczki ukraińskie siły nie zaznają dużych strat i tworzą gdzieniegdzie poważne przeszkody armii konnej. Pod koniec lata 1920 roku zatrzymują natarcie czerwonych i tym sposobem decydują o losie operacji warszawskiej i jednocześnie o losie całej Europy. Pod koniec roku 1919 wskutek rzędu niepowodzeń, URL znajduje się na polskim terytorium. Internowani żołnierze tworzą podwaliny nowych oddziałów wojskowych. Jako osobna do armii polskiej weszła 6 dywizja pod dowództwem Marka Bezruczki. Właśnie wtedy dawni wrogowie – Polacy i Ukraińcy, połączyli się przeciw Moskwie. Symon Petlura rozumiał, że samodzielnie nie da rady bolszewikom. Mówi doktor historii Rusłana Dawydczuk:
W kwietniu 1920 roku Symon Petlura, który w tym momencie przewodniczy dyrektoriatowi, był zmuszony do podpisania ugody z Piłsudskim, która weszła do historii pod nazwą „ugoda warszawska”. Była objęta tajemnicą, chociaż podstawowe elementy były znane. Jednym z założeń ugody było podporządkowanie armii ukraińskiej polskiemu dowództwu i początek wojny z bolszewikami.
Po zawarciu układu wojska polsko-ukraińskie forsowały Zbrucz. Wkrótce zajęto Żytomierz i Korosteń. 7 maja 1920 r. Kijów opuścili czerwoni, a wygrani Polacy i 6 dywizja strzelecka na czele z Markiem Bezruczką zajęli miasta. Niebawem Polacy wycofują się, a ukraiński pułkownik ma nowego wroga przez kilka następnych miesięcy – to konnica Budionnego. Skrajne zmęczona wojną miejscowa ludność niezbyt cieszy się z obecności Polaków w Kijowie. To przyczynia się do późniejszej defensywy bolszewików – wyjaśnia historyk Andrij Żywiuk:
W czerwcu 1920 roku połączone polsko-ukraińskie siły zmuszone były porzucić Kijów pod naciskiem I armii konnej Budionnego, która parła na zachodni front, gdzie miała ratować sytuację. I rozpoczęła się defensywa czerwonych, odwrót wojska polsko-ukraińskiego, który trwał do końca lata 1920 roku.
W tym momencie idea światowej rewolucji zawładnęła umysłami bolszewików. Byli przekonani, że po Polsce zwycięży niemiecki proletariat, a z czasem robotnicy dojdą do władzy także w innych krajach europejskich, mówi historyk Rusłana Dawydiuk:
W tych warunkach ogłoszono Socjalistyczną Radziecką Republikę Galicji, utworzono galicyjski komitet rewolucyjny, polski komitet rewolucyjny i wydawało się, że do idei realizacji rewolucji światowej pozostał tylko jeden krok i ta może być realizowana. Ale przeszkodzie stały wydarzenia wojenne.
Jednak punkty strategiczne na trasie budionnowców niezłomnie bronione były przez wojska polsko-ukraińskie, gdzie szczególnym męstwem wykazywali się Ukraińcy, a w szczególności dywizja Marka Bezruczki. Do wybuchu wojny polsko-bolszewickiej Bezruczko był oficerem sztabowym. Zdobyte doświadczenie pomogło później w polskich warunkach podjąc prawidłowe decyzje. 6 dywizja strzelecka, jej główne siły, znajdowały się na Polesiu, jednak po bitwie rówieńskiej Ukraińcy razem z Polakami sprawiają niemały kłopot konarmii:
Przechodziło to ze zmiennym sukcesem i nie bez zasługi strzelców siczowym, bo kiedy konarmia najpierw zdobyła Równe, a później polskie siły ją odbiły…choć na jeden dzień…zginął [Dyndycz] w tych walkach…i później następowała ofensywa armii konnej i wycofywanie się polsko-ukraińśkich sił w kierunku Lwowa i Warszawy
W sierpniu trwa operacja warszawska. Dla Polaków sytuacja jest katastroficzna szczególnie, gdy pierwsza armia konna Budionnego wyruszyła ze Lwowa zagrażając tyłom. Polscy żołnierze nie mogą zatrzymać czerwonych, aż do Zamościa, gdzie armia konna trafia na dywizję Marka Bezruczki:
Zamość był na trasie jako główna przeszkoda fortyfikacyjna. Trzeba było szybko zdobyć Zamość, zlikwidować tę przeszkodę i dalej iść na Warszawę. Strona polska ściągała siły w kierunku Warszawy, ale brakowało kilku dni, żeby wzmocnić obronę. I to zatrzymanie armii konnej pod Zamościem odegrało decydującą rolę.
Dywizja Beruczki obroniła Zamość i zmusiła budionnowców do odstąpienia. To uratowało Polskę – opowiada Rusłana Dawydiuk:
Te wydarzenia zaowocowały…podpisaniem porozumienia między Polską i Rosją radziecką i Ukrainą radziecką. I armia ukraińska została 1 na 1 z wojskami bolszewickimi. Oczywiście wygrać z bolszewicką armią, samodzielnie ukraińska armia pod koniec 1920 roku nie mogła. Dlatego jesienią 1920 roku większa część żołnierzy  razem w urzędem zmuszona była porzucić teren Ukrainy i udać się na emigrację polityczną.
Po wojnie ukraiński generał dba o ukraińskich żołnierzy, którzy pozostali w obozach dla internowanych. Zajmuje się ukraińskimi emigrantami i w ogóle aktywnie zajmuje się działalnością polityczną i społeczną – zaznacza historyk ojciec Witalij Porowczuk:
Przewodniczyły w okresie międzywojennym Ukraińskiemu Stowarzyszeniu Historyczno-Wojskowemu. Napisał kilka książek o wojnie. Redagował pismo „Za derżawnist’” i to jest takie dobre historyczne źródło do śledzenia wydarzeń walki wyzwoleńczej.
Generał Marko Bezruczko zmarł 10 lutego 1944 roku w Warszawie. Pochowano go na cmentarzu prawosławnym na Woli. Nie przesadzę, jeśli powiem, że ten człowiek w danym okresie historycznym uratował nie tylko Polskę, ale i całą Europę.
Inni ukraińscy bohaterowie, którzy zasługują na szacunek to bojownicy z Chłodnego Jaru. O nich z opowieści Jurija Horlis-Horskiego:

(-)

Podziemna Sicz. Mróz stawał się nocami mocniejszy. Padał śnieg, chociaż nie leżał długo. W trzech różnych częściach lasu trwała praca nad budową zimowych chat. Jeszcze nim sotnie dowiedziały się, gdzie mają kopać ziemianki, Petrenko rozpuścił wszystkich, którzy mieli możliwość zimować we własnych domach. Przede wszystkim tych z dalszych oddziałów, którzy mogli wrócić do domu bez szkody dla siebie i rodziny. Zostali burłacy i miejscowi, dla których last stał się domem. Zostało 450 pieszych i 40 konnych z lepszymi końmi. Wszyscy znali zasadę, że przestąpiwszy próg ziemianki nie można jej porzucić do wiosny i iść do domu, bo znajdą cię twoi z lasu i wpakują kulę w głowę tylko dlatego, że wiesz, gdzie zimują. I chcą lub nie, możesz zdradzić to miejsce wrogowi. Znali ten zwyczaj i okoliczni mieszkańcy. Przychodzić do ziemianek mogą tylko ci, którym pozwoli ataman. Jeśli zimujesz w domu, choćbyś był aktywnym powstańcem, nie chodź do lasu, żebyś przypadkiem nie zobaczył dymu z miejsca zimowania leśnych. Zobaczysz, zauważy warta i za chwilę po raz ostatni spojrzysz na las i niebo. Zabiją cię z żalem, bo tak stanowi niepisane prawo walki. Tego wymaga las, który otacza opieką tych, dla których nie istnieje już dom i rodzinny stół. Nie powiesz, że nie znałeś zwyczaju, bo w chłodnojarskich wsiach wie to każdy tak, jak to, że w niedzielę trzeba iść do cerkwi, a do lasu po drewno. Wycinać drzewo można było tylko na wyznaczonych działkach w lesie. Ani daleko, ani blisko od wsi, bo pierwsze drzewa miały chować chłopów przed wrogimi oczami, gdy będzie potrzeba ucieczka do lasu. Za drzewo wycięte zbyt blisko wsi, karę wyznaczył jeszcze nieboszczyk ataman Czuczupaka – 25 razów na gołe ciało. I nie było przypadku, żeby ktoś zakaz naruszył. Wykopano trzy zapasowe ziemianki. Jedna pod Hrusziwką, druga pod Łubieńcami, trzecia w Chłodnym Jarze pod melnyczańskimi chutorami. Tu miała docierać żywność, a także łącznicy. Informować atamana mieli wyznaczeni, którzy pod karą śmierci nie mogli powiedzieć, gdzie obozują partyzanci, jak i nie przychodzić do obozu, kiedy we wsi zjawił się wrogi oddział. We wsiach i na chutorach mamy rezerwę ludzi, którzy w odpowiednim momencie, z bronią, przyłączą się do kurenia. Trzecia sotnia kopała sobie ziemianki w gęstwinie, która przylegała do Hruszkiwki, druga w gęstwinie jednego ze zbocz Chłodnego Jaru. Pierwsza, ze sztabem dwie wiorsty, w głąb lasu, od motrynnego monasteru. Do najbliższej chaty było 6 wiorst. Do dróg także było daleko.

(-)

O ukraińskiej historii, sławnych ludziach i wyczynach powiemy równo za tydzień w programie „Kalejdoskop historyczny”. Na dzisiaj to wszystko. Dziękuję wam za uwagę i zapraszam do radioodbiorników jutro. Program przygotowała i poprowadziła Hanna Wasilewska. Do usłyszenia. (dw/ad)

01.07.2018 – godz. 20.30 (opis do dźwięku)

Witam was, drodzy słuchacze, w poniedziałek, 2 lipca w programie „Kamo hriadeszy”. Kilka ważnych wydarzeń z życia naszej cerkwi greckokatolickiej miało miejsce w ostatni weekend: peregrynacja relikwii św. Josafata po parafiach z okazji 325-lecia zjednoczenia Kościołów, 60-lecie parafii greckokatolickiej w Dobrym Mieście oraz ustanowienie nowego święta Maryjnego. Nie da się wyczerpująco opowiedzieć o wszystkim w ciągu 20 minut, trzeba coś zostawić na następny tydzień.

(-) Fragment nabożeństwa

Najpierw – o apostole jedności. Josafat Kuncewicz urodził się w 1580 roku we Włodzimierzu Wołyńskim w rodzinie mieszczańskiej pochodzenia ruskiego. Gdy przyjechał pobierać naukę w Wilnie, doświadczył wielkiej życzliwości i pomocy od jezuitów. Odczuł wtedy w sercu, że Bóg wzywa go do kapłaństwa. Za radą jezuitów, w 1604 roku wstąpił do zakonu bazylianów. W 1609 otrzymał święcenia kapłańskie w obrządku unickim.

Po Unii Brzeskiej w 1596 roku, na wschodnich terenach Rzeczypospolitej umacniano struktury kościelne wspólnot greko-katolickich, które pozostając w jedności ze Stolicą Świętą, zachowywały wschodni obrządek. W wieku 38 lat Jozafat został wybrany Arcybiskupem Połocka. Żył bardzo skromnie, na swoje mieszkanie wybrał najmniejszy pokój pałacu arcybiskupiego, resztę pomieszczeń oddał na mieszkania dla ubogich rodzin.

Nowy biskup miał do podjęcia niełatwe zadanie. Opory wobec konsekwencji Unii Brzeskiej narastały na terenach wschodniej Rzeczypospolitej. Z wielką roztropnością Jozafat próbował łagodzić waśnie i spory pomiędzy katolikami obrządku wschodniego i prawosławnymi. Gdy apelował o pokój do prawosławnych, podkreślał swoje ruskie pochodzenie.
(-) Fragment nabożeństwa
W 1621 roku wzmógł się opór przeciwko grekokatolikom. Kiedy Jozafat przybył do Witebska z Warszawy z obrad sejmowych, zastał wzburzonych mieszkańców miasta, w większości prawosławnych, ale nie doszło wtedy do aktów przemocy. Inaczej było w 1623 roku, gdy 21 listopada do pałacu biskupiego wtargnął rozwścieczony tłum.  Domagano się, by zabić arcybiskupa. Pewien mężczyzna uderzył go pałką, a następnie toporem ugodził go w głowę. Ciało męczennika zbezczeszczono i wrzucono do Dźwiny. Po sześciu dniach zostało wydobyte z rzeki i otoczone czcią. Przez wieki zostało cudownie zachowane i czczone w różnych miastach. Już po dwudziestu latach męczennik został beatyfikowany, a następnie, w 1867 roku kanonizowany. Jego umęczone ciało po długiej wędrówce i burzliwej historii, od 1949 roku odbiera cześć w bazylice św. Piotra w Rzymie. Jego prawa ręka przechowywana jest w katedrze przemyskiej.
Z okazji 325-lecia odnowienia jedności Przemyskiej Diecezji z Cerkwią Kijowską a Stolicą Apostolską po wszystkich parafiach greckokatolickich odbywa się peregrynacja relikwii św. Josafata. W sobotę relikwie znajdowały się w dobromiejskiej parafii podczas uroczystości 60-lecia parafii.

(-) Fragment nabożeństwa

O dobromiejskim jubileuszu opowiemy za tydzień szerzej, a teraz – o nowym święcie, które grekokatolicy będą obchodzić teraz co roku. Jest to święto poświęcone Matce Bożej Nieustającej Pomocy. Wspomniał o nim dzień wcześniej – podczas dobromiejskich uroczystości – abp Eugeniusz Popowicz:

– Jutro w naszej cerkwi będziemy obchodzić nowe święto poświęcone Bogurodzicy. Jak już pewnie wiecie, księża wam to mówili, nasz Patriarcha podpisał dekret – decyzję Synodu – o ustanowieniu nowego święta Maryjnego: Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Było ono w naszym narodzie wielce szanowane . Gdy chodzicie po naszych domach, tak jak ja chodziłem po kolędzie – czy to po Górowie, czy po Pasłęku, to prawie w każdym domu był obraz Matki Bożej Nieustającej Pomocy. To Matka Boża w koronie, trzyma na rękach Jezusa, na brązowy tle. Tradycja ta przyszła do nas z Włoch. Ale ten kult Matki Bożej, która cały czas niesie pomoc, zakorzenił się bardzo głęboko w życiu naszego narodu, naszej cerkwi. I widząc to głębokie przywiązanie do Matki Bożej, do jej kultu, jako do tej, która stale śpieszy nam z pomocą, Synod naszej Cerkwi poprosił papieża Kościoła żeby takie święto ustanowił. I jutro, 1 lipca, po raz pierwszy w historii będziemy to święto obchodzili.

Patrząc na waszą wspólnotę parafialną widzę, że wy w pewnej mierze wyprzedziliście decyzję Synodu. Zapytacie mnie – czemu? Zobaczcie: otrzymaliście świątynię pod wezwaniem św. Mikołaja , a ktoś z was w swojej głębokiej intuicji podjął decyzję, zebrał ludzi i na fasadzie świątyni umieściliście mozaikę właśnie Matki Bożej Odigitrii, którą jeszcze nazywamy „Tą, która nieustannie śpieszy z pomocą”. Popatrzcie teraz, gdy będziecie wychodzić – na fasadzie jest fresk matki Bożej. Pytałem księdza proboszcza, kto to wymyślił? On nie wie. Może wy wiecie kto wpadł na ten znakomity pomysł, żeby ten fresk tam był? Ci, którzy to wymyślili, mieli te świadomość, że życie wiarą nie jest możliwe bez Tej, która pod swoim sercem nosiła żywe Boże Słowo – Matki Bożej. I za to też wam dzisiaj dziękuję.

Wierni wiedzą wszystko i potem dowiedzieliśmy się, że autorem pomysłu umieszczenia mozaiki Matki Bożej na fasadzie świątyni jest ks. Josafat Romanyk.
(-) Fragment nabożeństwa

Tak więc w cerkwi greckokatolickiej zostało ustanowione nowe święto. Patriarcha UCGK Swiatosław Szewczuk 11 grudnia podpisał dekret ustanowienia święta Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Informuje o tym na oficjalnej stronie UCGK. Synod biskupów, który odbył się we Lwowie 3-12 września 2017 roku ustanowił to święto.
„Zważając na popularność wśród naszych wiernych kultu Matki Bożej Nieustającej Pomocy, (…) dla duchowego dobra naszych wiernych, ogłaszamy święto Matki Bożej Nieustającej Pomocy i postanawiamy jego świętowanie w pierwszą niedzielę lipca. Patriarszej Komisji Liturgicznej zlecamy opracowanie tekstów liturgicznych tego święta”,- tak m.in. czytamy w dekrecie, podpisanym przez Patriarchę Swiatosława. Zapytałam o to wczoraj

olsztyńskiego proboszcza, ks. Jana Hałuszkę. Święto było radosne, o czym świadczą dziecięce głosy, które stanowiły tło naszej rozmowy:

(-)

– 1 lipca 2018 roku po raz pierwszy obchodzimy święto…

– … Matki Bożej Nieustającej Pomocy. To jest ta z aniołami po bokach; bardzo często spotykamy ją w naszych domach i w różnych innych miejscach gdzie jest właśnie przedstawiona jako ta Matka Nieustającej pomocy dla wszystkich ludzi.

– Jak to się stało, że już będziemy obchodzić to święto każdego roku?

– To nasz Synod… zresztą, ta decyzja wypływała też z naszej pobożności i z tego, że czcimy tę ikonę, żeby nadać szczególny dzień do świętowania tej pamięci jej opieki nad nami. Właśnie Synod postanowił, żebyśmy w każdą pierwszą niedzielę lipca w sposób szczególny obchodzili to święto Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Oczywiście, Synod zlecił, aby opracować wszystkie teksty, potrzebne do świętowania – od troparionów do irmosów, stycharion – one już są przygotowane – żeby świętować, śpiewać. To, co wypłynęło od narodu, zostało ustanowione dzisiaj, żeby Matkę Bożą, która słynie z tego, że nieustannie wstawia się za nami, żebyśmy w szczególny sposób to dzisiaj robili.

(-)

Oficjalna strona UCGK przypomina też, że 11 grudnia 1865 roku papież Pius IX przekazał oryginał cudownej ikony Matki Bożej Nieustającej Pomocy Zgromadzeniu Ojców Redemptorystów.

Dzięki błogosławionemu metropolicie Andrejowi Szeptyckiemu oraz pracy misyjnej redemptorystów Matka Boża Nieustającej Pomocy, wysławiana w ikonie o tej samej nazwie, stała się znana na Ukrainie. Od tamtego czasu ku jej czci wybudowano wiele świątyń, w 1927 r. założono Bractwo Matki Bożej Nieustającej Pomocy, wydano prace naukowe, publikacje, m.in. znaną książkę bł. Bazylego Wieliczkowskiego „Historia cudownej ikony Matki Bożej Nieustającej Pomocy” i napisano teksty liturgiczne.

Obecnie, świętując jubileusz 150-lecia uczczenia Matki Bożej Nieustającej Pomocy , jej ikonę można zobaczyć w świątyniach różnych konfesji, a także w licznych domach wiernych na Ukrainie i poza jej granicami. Jest to Matka Boża z Dzieciątkiem na rękach, a nad jej ramionami – jak już powiedział ks. Jan – przedstawiono anioły.

(-)

I na dzisiaj to już wszystko, ponieważ kończy się nasz antenowy. Była z wami Jarosława Chrunik. Znowu usłyszymy się jutro o godz. 10.50, a dziś już życzę wam miłego wieczoru, drodzy słuchacze!  (jch/bsc)

Witam was, drodzy słuchacze, na falach Polskiego Radia Olsztyn. W studiu – Jarosława Chrunik. Dzisiaj jest 2 lipca, poniedziałek i razem rozpoczynamy nowy tydzień i nowy miesiąc. Jak to mówią – zimno, deszczowo, w kalendarzu lipiec , to znaczy, że zaczęły się wakacje! Mamy nadzieję jednak, że po deszczu, którego tak bardzo potrzebuje ziemia, nadejdą znowu piękne, letnie, słoneczne dni. Tymczasem zaglądamy do kalendarza historycznego:

(-)

2 lipca 1895 roku zmarł Mychajło Dragomanow – ukraiński działacz społeczny, historyk. Szczególne miejsce w jego działalności polityczno-publicystycznej zajmowała Galicja. Starał się rozbudzić galicyjskie życie społeczne (tak jak to rozumiał) i podnieść poziom świadomości społecznej.

(-)

2 lipca 1918 roku hetman Pawło Skoropadski wprowadził obywatelstwo ukraińskie. Pod terminem „obywatelstwo ukraińskie” rozumiana była „państwowo-prawna przynależność osoby  do Państwa Ukraińskiego, która nadaje prawa i obowiązki obywatela ukraińskiego”. Prawo zabraniało podwójnego obywatelstwa.

(-)

2 lipca 1951 r. gazeta „Prawda” potępiła wiersz Wołodymyra Sosiury „Lubit’ Ukrainu”. Za ten wiersz Wołodymyr Sosiura zaznał prześladowań ze strony władzy kremlowskiej i to nie bacząc na to, że w 1948 roku poeta został odznaczony najwyższą wówczas nagrodą – Nagrodą Stalinowską za zbiorek poezji, do którego wchodził ten znamienity wiersz. Sosiura został oskarżony o nacjonalizm burżuazyjny za poezję patriotyczną. Wiersz ten dzisiaj odzywa się w sercu każdego Ukraińca.

(-) Fragment wiersza

Jeśli podoba się wam ten wiersz, to i wy możecie uważać się za burżuazyjnych nacjonalistów.

(-)

Imieniny obchodzą dzisiaj Zosym i Jan. Nie zapominany o urodzonych 2 lipca i wszystkim życzymy wszystkiego najlepszego!

(-)

W sobotę, 30 czerwca, w Dobrym Mieście, w cerkwi greckokatolickiej uroczyście obchodzono jubileusz 60-lecia parafii. Uroczystości rozpoczęły się nabożeństwem do św. Josafata, relikwie którego akurat tego dnia eksponowane były w dobromiejskiej cerkwi:

(-) Fragment nabożeństwa

Następnie została odprawiona Archijerejska Liturgia Święta, którą celebrował Jego Ekscelencja abp Eugeniusz Popowicz, metropolita przemysko-warszawski:

(-) Fragment liturgii

Proboszcz Dobrego Miasta, ks. Bogdan Sytczyk krótko przypomniał w jakich okolicznościach rodziła się ta parafia:
– Jubileusz 60-lecia naszej parafii w Dobrym Mieście to wyjątkowe święto dla całej naszej wspólnoty. To jedna z najstarszych parafii tu, na ziemi warmińskiej, na północy. Dzięki wysiłkowi wielu naszych parafian udało się tę świątynię odremontować i przygotować ją do naszego obrządku wschodniego. Dobrze wszyscy wiemy, że w latach po akcji „Wisła” nie było nam lekko tu, na tych ziemiach. Większość ludzi przebywała wtedy w strachu, wielu naszych wiernych odeszło z cerkwi, ale nadzieja była wielka, że nadejdzie lepsza przyszłość. Ta silna wiara w miłość do Boga , które były w naszych wiernych, w naszych rodzinach, dały nadzieję, że właśnie o tę świątynię starać się, przyjąć ją właśnie 18 grudnia 1957 roku, dzięki staraniom wspólnoty wiernych naszej parafii. Zwracając się do biskupa olsztyńskiego Tomasza Wilczyńskiego, żeby można było w Dobrym Mieście odprawiać msze greckokatolickie. Taka petycję podpisało wówczas ponad 200 rodzin.

(-) Fragment liturgii

A teraz na inny temat. Dziś w Muzeum Katyńskim na warszawskiej Cytadeli obchodzono uroczystość 25-lecia powstania placówki. Do nowej lokalizacji na Cytadelę przeniesiono Muzeum 17 września 2015 roku. Dyrektor Sławomir Frątczak mówi Polskiemu Radiu, że w nowej lokalizacji „Dom Pamiątek Katyńskich”, jak nazwał Muzeum, odwiedza rocznie około 30 tysięcy osób.

(-)

Prezes Federacji Rodzin Katyńskich Izabela Sariusz-Skąpska, mówi Polskiemu Radiu, że rodziny chętnie deponują do muzeum pamiątki po swoich bliskich.

(-)
Poza stałą ekspozycją Muzeum Katyńskie otwiera wystawy czasowe, prezentuje swoje ekspozycje także w innych częściach Polski i zagranicą, np. w Łotwie, Estonii, Litwie. W planach jest także Gruzja oraz Ukraina.

(-)

To tyle informacji na teraz; kończymy naszą poranną audycję, którą przygotowała i przedstawiła Jarosława Chrunik. Zapraszam do radioodbiorników wieczorem o godz. 18.10, a teraz życzę wam miłego dnia, drodzy słuchacze! (jchr/ad)

Wita Państwa Magazyn Ukraiński „Od niedzieli do niedzieli”. Dzisiaj będziemy świętować! W ubiegłym roku Liceum Pedagogiczne w Bartoszycach obchodziło swoje 60-lecie istnienia. Zakończyło swoje istnienie w 1970 roku na skutek reformy oświaty, a w tym – została wydana monografia tej szkoły. Natomiast w ZSzUJN w Górowie Iławeckim tydzień temu świętowano jubileusz 50-lecia szkoły. I to będą nasze dzisiejsze tematy. Tradycyjnie nie zapomnimy też o kolejnej lekcji języka ukraińskiego i o muzyce dla młodszego pokolenia naszych słuchaczy.

(-)

Dzień dobry, drodzy słuchacze. W studiu Polskiego Radia Olsztyn – Jarosława Chrunik.

Ukraińska szkoła w Górowie pięknie zapisała się w historii Ukraińców na Warmii i Mazurach. Została otwarta dla Ukraińców, którzy w 1947 roku zostali przesiedleni z ich ziem etnicznych na wschodzie Polski wskutek Akcji „Wisła”. Obecnie ZSzUJN w Górowie Iławeckim to największa placówka oświatowa z ukraińskim językiem nauczania dla przedstawicieli mniejszości ukraińskiej w Polsce. Teraz uczą się tu uczniowie nie tylko z Polski – wielu z nich przyjechało też z Ukrainy.

A w ostatni weekend przyjechali do szkoły absolwenci z wszystkich lat funkcjonowania szkoły. Główną częścią obchodów 50-lecia szkoły był uroczysty, jubileuszowy koncert. Były przemówienia, nagrody; były i wspomnienia, bo przecież jest co wspominać z okresu 50 lat. Wszystko to skrupulatnie zapisywał Sergiusz Petryczenko – po to, żeby się teraz z nami tym podzielić:

(-)
Podczas uroczystego koncertu było wiele wspomnień. O pierwszych latach szkoły ukraińskiej, o burzliwych latach 90-tych, gdy powstało w Górowie liceum ukraińskie – o tym zaśpiewali pracownicy szkoły:

(-)

Wielkim szacunkiem w szkole w Górowie zawsze cieszyła się muzyka i taniec. Wielu absolwentów brało udział w zajęciach „Dumki”, „Żurawki”, chóru „Szczedryk” i innych zespołów. Dlatego na uroczystym koncercie wystąpili uczestnicy „Dumki” z lat 80-tych:

(-)

Dawny skład „Żurawki” też przypomniał sobie swoją młodość:

(-)

Wielu jeszcze pamięta studniówkową piosenkę „Siedzisz obok mnie”.

– Absolwenci z lat 90-tych, którzy jako pierwsi poszli z tej szkoły w świat, ponieśli ze sobą piosenkę studniówkową „Siedzisz obok mnie”. Ta piosenka ma już 25 lat. Witamy jej kompozytora, Michała Semotiuka!

(-)

Przypomniał o sobie też kwartet żeński, który wykonał piosenkę „Jechał kozak przez miasto”:

(-)

Na pewno uczestnicy sobotnio-niedzielnego święta będą wracać do niego wspomnieniami tak samo jak i Wy na pewno usłyszycie o nim jeszcze nie raz na naszej antenie.

(-)

A teraz przenosimy się do innej ukraińskiej szkoły w naszym regionie – do Bartoszyc. Tam jesienią ubiegłego roku w ZSzUJN miała miejsce doniosła uroczystość – 60-lecie Liceum Pedagogicznego. W tym roku świat ujrzała monografia szkoły pt. „Liceum Pedagogiczne Nr 2 w Bartoszycach. Klasy ukraińskie 1956-1970”. Głównym redaktorem pracy jest były olsztynianin, obecnie mieszkający w USA – Stefan Łaszyn, jego zastępczynią – Lida Łojko z Mołtajn, sekretarzem – Helena Kostyszyn z Olsztyna. Jest to dzieło wielu osób, którzy pracowali nad nim przez 10 lat. W Olsztynie odbyła się pierwsza prezentacja tej książki, liczącej sobie 864 strony. Ponieważ na spotkanie przybyli też przyjaciele z polskich klas, Helena Kostyszyn prowadziła spotkanie w języku polskim:

(-)

O wielkim znaczeniu tej książki mówił jeden z jej recenzentów, przewodniczący olsztyńskiego oddziału ZUwP, Stefan Migus:

– To jest wielki wyczyn, który należycie zostanie doceniony dopiero za jakiś czas, bo to jest pomnik. To jest pomnik tych wszystkich absolwentów liceum pedagogicznego, wszystkich nauczycieli, wszystkich ludzi, przychylnych uczniom, nauczycielom, społeczności ukraińskiej. Pani Helena powiedziała na początku, że mieliście szczęście, że trafiliście do takiej szkoły. Uważam, że to prawda, ale jeszcze większe szczęście mieli ci, komu wy później, po ukończeniu szkoły pomogliście zachować siebie jako Ukraińców, jako społeczność ukraińską.

(-)

I tak jest. Ja też jestem przykładem takiej osoby, która miała szczęście być uczennicą między innymi absolwentów tej szkoły. Moją wychowawczynią w I klasie SP była pani Maria Cejko, przyrody i chemii uczyła mnie pani Maria Kołacz (z domu – Czyrko), muzyki – pani Anna Nazarowicz (z domu – Hałagida). Im oraz innym moim nauczycielom, nie tylko absolwentom bartoszyckim, jestem wdzięczna każdego dnia za to, że dzięki nim jestem dzisiaj bardziej świadoma swoich korzeni. Na spotkanie w Olsztynie przybyło ponad 100 osób, więcej, niż przewidywali organizatorzy, jak powiedziała Helena Kostyszyn, co bardzo cieszy:

Jestem bardzo zadowolona przede wszystkim dlatego, że przyjechało tak dużo osób. Było więcej niż sto. Dla mnie to wielkie zaskoczenie.

Nikt, z kim rozmawiałam, nie chce powiedzieć, że wykonał dużą pracę.

Bo na tę książkę składa się praca nas wszystkich.

Wspomniana Lida Łojko też przyznaje, że praca nie była lekka:

Było bardzo ciężko, dlatego że ciężko było zdobyć materiały. Jest bardzo mało dokumentów.

Dlaczego? Bo szkoła powinna przechowywać dokumenty.

Tak, ale szkoła, która powstała na miejscu naszego liceum, nie zachowała tego.

I jak się pracowało? Wspomnienia, wspomnienia, wspomnienia…

Emocje były bardzo duże, wielkie wzruszenia, zwłaszcza podczas prac w archiwum olsztyńskim, gdy człowiek tak przegląda te dokumenty, pamięta te czasy, pamięta tych ludzi… to było bardzo ciekawe.

A teraz już tylko czas rozdawać autografy…

Nie, no bez przesady! Ale cieszymy się, że dzisiaj przybyło tak wielu ludzi, że jest takie duże zainteresowanie, że ludzie z taką radością przyjmują tę książkę, z wielkim wzruszeniem. Bo nasłuchaliśmy się, że tak dużo pracujemy, ale to było niezbędne. Tym bardziej, że praktycznie pracowaliśmy nad dwiema książkami, nad dwiema wersjami. Ja przejrzałam dla potrzeb monografii, na przykład, ponad 1000 egzemplarzy „Naszego Słowa”. I trzeba było wybrać, tylko to takie egzemplarze, że ten papier już się rozkłada, ale cerować co się dało i korzystać z tego materiału, bo to było konieczne.

A potem jeszcze było wiele radosnych wspomnień. I obietnica, że wkrótce znowu spotkają się na wspominki.

(-) Obrazek ilustracyjny (gwar rozmów)

Drodzy słuchacze, niejednokrotnie, gdy spotykam się z wami podczas różnych imprez, wyrażacie żal, że nie słychać już w naszych audycjach piosenek z czasów naszej młodości. Ostatni raz rozmawiałam o tym z panem Włodzimierzem Sawą właśnie podczas spotkania absolwentów liceum bartoszyckiego. Obiecuję, że gdy ja będę prowadzić audycję, to przynajmniej jedna taka piosenka będzie. A dzisiaj – specjalnie dla pana Włodzimierza – piosenka jego imiennika, Wołodymyra Iwasiuka w wykonaniu Sofiji Rotaru – „Pisnia bude pomiż nas”. To dla Pana, Panie Włodzimierzu:

(-)

Nadal pozostaniemy w szkole – Hanna Wasilewska przygotowała kolejną lekcję języka ukraińskiego:

(-) Lekcja

I nareszcie oddaję mikrofon Romanowi Bodnarowi:

(-) Hit-Parad

I na tym już kończymy naszą audycję, którą przygotowali dla was: Hanna Wasilewska, Sergiusz Petryczenko, Roman Bodnar, Marian Dąbrowski i Jarosława Chrunik. Usłyszymy się za tydzień o tej samej porze, a na częstotliwości 99,6 MHz – już jutro o godz. 10.50. Miłego wieczoru, drodzy słuchacze! (jch/bsc)

 

ZOBACZ TAKŻE

Przeczytaj poprzedni wpis:
„Będziemy wspierać wymianę pieców na ekologiczne”. Minister środowiska Henryk Kowalczyk w Nidzicy

Program "Czyste powietrze" jest jednym z najważniejszych zadań rządu, które ma wpłynąć na jakość życia wszystkich Polaków. Jak mówił podczas spotkania z mieszkańcami Nidzicy minister środowiska,...

Zamknij
/RadioOlsztyn
RadioOlsztynTV