Strona główna Radio Olsztyn
Posłuchaj
Pogoda
Olsztyn
DZIŚ: 23 °C pogoda dziś
JUTRO: 19 °C pogoda jutro
Logowanie
 

Audycje w języku ukraińskim – lipiec 2020

Audycje w języku ukraińskim nadajemy codziennie, również w święta, o godzinach 10.50 i 18.10. Prezentujemy serwis informacyjny o życiu diaspory ukraińskiej na Warmii i Mazurach i w Polsce oraz wieści z samej Ukrainy. Zamieszczamy też tłumaczenia audycji w języku polskim. Do słuchania zapraszają dziennikarze: Jarosława Chrunik, Hanna Wasilewska i Sergiusz Petryczenko. Audycje w języku ukraińskim emitowane są z nadajnika w Miłkach koło Giżycka na 99,6 FM.

15.07.2020 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

W minioną niedzielę chrześcijanie wschodni świętowali Piotra i Pawła. Zdynia w eterze. Tradycyjna Łemkowska watra w Zdyni w tym roku odbędzie się online. Ostatniej doby w Donbasie, w wyniku ataków prorosyjskich separatystów zginęło 3 ukraińskich wojskowych. Ukraina nie zgadza się z irańską interpretacją przyczyn styczniowej katastrofy pasażerskiego samolotu ukraińskich linii lotniczych MAU. Szczegóły już za chwilę w programie informacyjnym po ukraińsku. Dziś jest środa 15 lipca. Z wami jest Hanna Wasilewska.
(-)
W minioną niedzielę chrześcijanie wschodni świętowali Piotra i Pawła. „Petrówka” rozdziela rok na połowę, gdy przyroda powolnie idzie ku jesieni. To czas początku żniw i dojrzewania płodów. Z tym świętem powiązane są zwyczaje ludowe, o których opowie Sergiusz Petryczenko:
(-)
12 lipca według kalendarza juliańskiego obchodzony jest dzień świętych apostołów Piotra i Pawła. Nazwa ludowa – Piotra. W tym czasie w wielu regionach Ukrainy rozpoczynają się żniwa. Dlatego ludowe wierzenia pozwiązują świętego Piotra właśnie ze żniwami.
(-)
Na świętego Piotra kiedyś na Ukrainie bielono chaty, ozdabiano ściany ręcznikami. Dziewczęta szły do cerkwi w wiankach z polnych kwiatów. Po cerkwi ludzie posilali się mandrykami. To bułeczki z ciasta pszennego, jajek i sera. Według legendy święci Piotr i Paweł wędrując żywili się właśnie nimi.
Cały materiał usłyszycie wieczorem.
(-)
Zdynia w eterze. Tradycyjna Łemkowska watra w Zdyni w tym roku odbędzie się online. Wydarzenie potrwa 3 dni, a rozpocznie się już w najbliższy piątek 17 lipca o 18:00. Do wspólnego śpiewania zapraszają, między innymi, trio wokalne Dywocwit oraz zespoły Dołyna i Zymowa Woda. Wystapią także artyści z Polski, Słowacji i Łemkowie z Ameryki. Później unikalnymi wykonaniami pieśni łemkowskich ucieszy Julia Doszna. Będą także spotkania literackie i przegląd filmów. Uroczyste rozpalenie 38. łemkowskiej watry rozpocznie święto w sobotę o 12:00, a w niedzielę od siódmej uczestnicy wydarzenia wezmą udział w modlitwie online – transmisja liturgii prawosławnej na cześć świętych apostołów Piotra i Pawła na świętej górze Jawor. Więcej o 38. Watrze Łemkowskiej powiem w kolejnych audycjach.
(-)
Ostatniej doby w Donbasie, w wyniku ataków prorosyjskich separatystów zginęło 3 ukraińskich wojskowych. Do jednego z ataków doszło podczas zabierania z pola walki ciała poległego żołnierza. O szczegółach z Kijowa Paweł Buszko:
[korespondencja w języku polskim]
Ukraina nie zgadza się z irańską interpretacją przyczyn styczniowej katastrofy pasażerskiego samolotu ukraińskich linii lotniczych MAU. Maszyna została na początku roku zestrzelona w pobliżu Teheranu za pomocą irańskiej rakiety wojskowej. Iran jako przyczynę katastrofy wskazał ludzki błąd. O szczegółach z Kijowa Paweł Buszko:
[korespondencja w języku polskim]
Była to ostatnia informacja na dziś. O 18:10 zapraszam na „Wieczór z kulturą ukraińską”. Program przygotowała i poprowadziła Hanna Wasilewska. Do usłyszenia.(dw/apod)

14.07.2020 – godz 18.10 (opis do dźwięku)

Ukraińska kultura w Węgorzewie ma swoją długą i ciekawą historię, która powiązana jest bezsprzecznie z Akcją Wisła. Natomiast obecnie ukraińska część kultury Węgorzewa jest cenną i nieodzowną perełką wielkiej różnorodności przedstawianej w muzeum sztuki ludowej w Węgorzewie. Od czego zaczęła się historia Ukraińców Węgorzewa i jaki ślad pozostawiła na kulturalnej mapie Mazur, opowiem dzisiaj w programie „Kalejdoskop historyczny”. Przy mikrofonie Hanna Wasilewska. Dobry Wieczór.
(-)
Niebawem w Węgorzewie odbędzie się 43 międzynarodowy jarmark folkloru, na którym nigdy nie zabrakło i Ukraińców. W tym roku format trochę się zmienił, ale spodziewamy się, że zobaczymy tam przedstawicieli mniejszości ukraińskiej z naszego regionu. Prawie wszyscy oni przesiedleni zostali tu w czasie Akcji Wisła:
Emilia Starouselska urodzona we wsi Łaz koło Przemyśla, została przesiedlona do Borek podczas Akcji Wisła. Potem wyszła za mąż i w 1954 roku przyjechała do Węgorzewa. Pani Emilia pamięta dotąd jak było ciężko i jak ukrywało się ukraińskie pochodzenie. Chodzili wtedy nie do cerkwi greckokatolickiej, a do kościoła:
-Do polskiego chodziliśmy.
-I gdzie to było, jak się odbywało?
-W Boga wierzyliśmy, chodziliśmy tu i potem tu w tym polskim ksiądz Pietruszka pozwolił na ukraińską i tak chodziliśmy i Ukraińcy się zbierali. Ale ten ksiądz już nie żyje co odprawiał…jestem słabej pamięci. To było, że każdy się ukrywał, ukrywał bo to była taka nienawiść…chyba różnili się w szkole. Każdy się ukrywał, no tak było. Teraz jest całkiem inaczej, teraz się nikt nie ukrywa, a kiedyś to i napady było…trochę pamiętam.

Etnograf, pracownik Muzeum Kultury Ludowej w Węgorzewie Anna Bobrak-Owad o historii Ukraińców na Warmii i Mazurach dowiedziała się z opowiadań samych mieszkańców. No a samo muzeum w swoich murach zachowuje pamięć o mieszkańcach regionu mazurskiego w różnych okresach historycznych.

-Muzeum działa od 1991 roku i impulsem do stworzenia muzeum było dziedzictwo kulturowe dawnych mieszkańców Mazur, czyli Warmii i Mazur, Prus Wschodnich, ale i współczesnych czyli tych, którzy zostali przesiedleni tu po 1945 roku, czy 1947 roku. Stąd wiele czasu poświęcamy badaniu ukraińskiej mniejszości narodowej na Warmii i Mazurach i dlatego współpracujemy z artystami ludowymi z innych regionów Polski, ale i z innych państw. Wśród nich są i przedstawiciele kultury ludowej z Ukrainy.
Co roku z Ukrainy i nie tylko wo Węgorzewa przyjeżdżają rzemieślnicy, ludowi twórcy i artyści. Ten jarmark jest prawdziwą perłą wśród naszych wydarzeń regionalnych. Jego wartość polega na łączeniu miejscowej kultury z zagraniczną:
(-)
Warmia i Mazury – to region, który jest świetnym przykładem, gdzie jest wielokulturowość. Dba się tu o nią szanując sąsiadków – mówi Anna Bobrak-Owad:
-Między Ukraińcami czy Polakami, czy innymi mniejszościami na Warmii i Mazurach nie ma sprzeczek. Są przyjacielskie czy sąsiedzkie stosunku i to można odczuć na co dzień, ale i podczas badań terenowych można było przeczytać między wierszami. Do tego wiele rodzin, z którymi rozmawialiśmy, przyznaje się do tego, że ta kultura czy dziedzictwo materialne i niematerialne, ono schodzi gdzieś na drugi plan, czyli nie jest w centrum życia rodzinnego. Więc jakaś ukraińskość wyłania się tylko w cerkwi, czy domu, ale na zewnątrz znacznie mniej.
-Odbyła się asymilacja?
-Jak najbardziej. To pokazuje spis wsi, ale także to, co mówią proboszczowie nie tylko w powiecie węgorzewskim, ale w innych powiatach na Warmii i Mazurach; że ta asymilacja idzie wielotorowo – kulturalnie, językowo i oczywiście też w całości. Ludzie odchodzą od pochodzenia ukraińskiego, chociaż w ostatnim czasie nie wstydzą się. To ważny, dla mnie osobiście ważny element i myślę, że dla ukraińskiego społeczeństwa w Polsce także; jakby jest pewien etap, kiedy młodzi ludzie, potomkowie przesiedleńców z Akcji Wisła nie wstydzą się swojego pochodzenia.
-A proszę mi powiedzieć, czy w pani obszar badań, wchodzą te filologiczne, języka ukraińskiego, bo to język nieliteracki, to język łemkowski, bojkowski, to dialekty.
-To ważny temat także dla mnie jako dla filologa. Może badań jako takich nie ma, ale podczas rozmów z Ukraińcami bardzo często zwracałam uwagę na to, jaką gwara mówią i podkreślałam ten fakt. Kultywują to jakoś, tylko oni mówią gwarą wyłącznie w domu i ona wśród młodego pokolenia jest coraz rzadsza – czy łemkowska, czy bojkowska, czy z okolic Chełmszczyzny czy Nadsania. To charakterystyczne języki, które były wielkim szokiem po przesiedleniu, bo lud ukraiński znalazł się w takim regionie, gdzie te różnice były odczuwalne. Obecnie w codziennym życiu one są niewyczuwalne i w cerkiewnym; z tego powodu, że są punkty nauczania języka ukraińskiego, cerkiew, która łączy Ukraińców, ale wśród tych Ukraińców czy młodego pokolenia jest trend można powiedzieć, czy proces nauki ukraińskiego języka literackiego. Był też taki czas, tu mówię jako filolog, w latach 90. czy nawet 80. kiedy Ukraińcy chcieli się odcinać od swojej gwary i chcieli mówić, uczyć się języka literackiego, bo gwara czy dialekt okazywał się takim chłopskim wariantem języka ukraińskiego. Ale to nie tylko Ukraińcy, to było zjawisko w całej Polsce, ale nie tylko w Polsce. Starano się odejść od chłopstwa.
-Niedawno, tak na Ukrainie jak i w Polsce pojawiła się nowa tendencja. Moda na autentyczność i zachowania tych tradycji i gwar jak dawniej i utożsamiać siebie nawet nie jako Ukraińca, ale jako Łemka.
-Jest taka moda i tendencja, widać ją od 10 lat. Z tego powodu jest też taki jarmark, który gdzieś wokół jest; przyjeżdżają do nas i Huculszczyzny, i z Łemkowszczyzny, artyści, twórcy, ale to uświadamia nam tę różnicę i autentyczność, ale różnicę w bardzo pozytywnym wariancie, nie w gorszym wariancie bycia Ukraińcem, a w tym kulturalnym wariancie, kiedy różne regiony przez tą swoją autentyczność tworzą Ukrainę.
(-)
Do muzeum sztuki ludowej w Węgorzewie zaprasza Roksana Butrym. Mówi, że czas surowej kwarantanny minął, więc warto zawitać do węgorzewskiego skansenu:

-Był czas, w którym pracowaliśmy częściowo z domu, niektórzy przychodzili tu do pracy, ale teraz możemy przyjmować odwiedzających. Nie jest tak jak było, bo mamy ograniczone zajęcia; prowadziliśmy tu i zajęcia dla dzieci i dorosłych, teraz nie możemy tego robić, albo możemy robić to w bardzo ograniczony sposób, ale zapraszamy do odwiedzania nas.

-Czy odwiedzający mają nosić maski? Zakrywać usta i nos.
-Żebyśmy byli wszyscy zdrowi i żeby pandemia szybko się skończyła, trzeba zakrywać usta i nos, więc maski są potrzebne. Mamy nowe propozycje dla odwiedzających, więc zapraszamy do nas i też bardzo, bardzo serdecznie zapraszamy na jarmark. W tym szczególnym czasie myślę, że to ciekawe brać udział w takim wydarzeniu.
-Co ciekawego można u was zobaczyć?
-Niestety wszystko jest ograniczone tak jak powiedziałam, nie mamy nowych ekspozycji jako takich, ale w każdej z chat naszego skansenu mamy maleńką ekspozycję tych zawodów, które obecnie nie są popularne. Tam jest i tkactwo, i stare zabawki, które można zobaczyć, ale także bardzo ciekawa wystawa jest o bartnictwie.
(-)
„Eneida” Kotlarewskiego też ma swoją historię. Nad poematem autor pracował ponad 30 lat. Przekazywana była jako rękopis, aż w końcu, nie długo przed śmiercią Iwan Kotlarewski sprzedał utwór charkowskiemu wydawcy O.Wołochinowi, który opublikował ją w całości w Charkowie w 1842 roku pod nazwą „Eneida Wirgiliuszowa na małoruski język przełożona I. Kotlarewski”. Dzięki postępowi, mamy teraz audioksiążkę, więc słuchamy kolejnego fragmentu:
[fragment Eneidy]
(-)
Nasz czas antenowi dobiega końca, więc dziękuję wam za uwagę i żegnam się do jutra. Program przygotowała i poprowadziła Hanna Wasilewska. Wszystkiego dobrego. (dw/apod)

14.07.2020 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

1 sierpnia odbędzie się 43 międzynarodowy jarmark folkloru w Węgorzewie.

Muzeum sztuki ludowej w Węgorzewie czynny i czeka na gości.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski pogratulował wygranej prezydentowi Andrzejowi Dudzie. Na antenie ukraińskie wiadomości. Dziś wtorek 14 lipca. Przy mikrofonie Hanna Wasilewska. Witam.
(-)
43. Międzynarodowy Folklorystyczny Jarmark w Węgorzewie odbędzie się, jednak zmieni się miejsce i zasady jego przeprowadzenia odpowiednio do norm sanitarnych związanych z pandemią.W pierwszą sobotę sierpnia w Węgorzewie obędzie się Międzynarodowy Jarmark Folkloru. To niezwykle barwne wydarzenia co roku gromadzi wielu wielbicieli autentycznej kultury ludowej z Polski i zagranicy – twórców, rzemieślników i rękodzielników, śpiewaków i muzykantów. Jednak w tym roku, z zagranicznych gości obecni będą tylko Litwini, a miejsce przeprowadzenia jarmarku zmieni się. Zasady tego lata dyktuje pandemia – żali się etnograf z Muzeum Sztuki Ludowej w Węgorzewie Roksana Butrym:
-Będzie to tylko jeden dzień, 1 sierpnia. Jarmark odbędzie się nie na placu, tam gdzie zawsze, ale w naszym skansenie, na terenie naszego muzeum. Nie będzie zamknięty dla ludzi z zewnątrz, ale będzie ograniczona liczba. Może wejść do skansenu tylko 400 osób i smutna informacja, w tym roku nie możemy zaprosić artystów z Ukrainy. Będzie Litwa, bo to Schengen, a Ukrainy niestety w tym roku zaprosić nie możemy. Tym bardziej mi smutno, bo artyści z Ukrainy chcieli do nas przyjechać, no ale ograniczenia mamy takie, decyzja dyrekcji jest taka, a nie inna i niestety ich nie będzie dlatego.

Skrócony, ale barwny program jarmarku folklorystycznego warty jest uwagi gości – przekonuje Roksana Butrym:

-Jak co roku będzie przegląd muzyków, zespołów na scenie; z województwa warmińsko-mazurskiego. Będzie kiermasz jak co roku, ale ograniczony. Będzie tylko jeden zespół z województwa warmińsko – mazurskiego, będzie to polski zespół, ale nie oznacza to, że ukraińskiej mniejszości w ogóle nie będzie na jarmarku.
-Jak ukraińska mniejszość będzie reprezentowana?
-Mamy tu w okolicy taki zespół, śpiewające kobiety, zwany Budzowiaki, to kobiety, które mieszkają w Budzewie koło Węgorzewa; tam są kobiety i ukraińskiego i polskiego pochodzenia i one co roku starają się zaśpiewać choćby jedną piosenkę po ukraińsku. Myślę, że w tym roku odbędzie się to; w Olsztynie mieszka pani Anna Faranczuk, która zajmuje się robieniem pisanek i mam nadzieję, że ona w tym roku też będzie obecna na jarmarku. I w ten sposób będzie zaznaczona obecność mniejszości ukraińskiej.
43 jarmark odbędzie się 1 sierpnia.
Roksana Butrym zaprasza też do muzeum sztuki ludowej w Węgorzewie. Mówi, że czas surowej kwarantanny minął, więc warto zawitać do węgorzewskiego skansenu:

-Był czas, w którym pracowaliśmy częściowo z domu, niektórzy przychodzili tu do pracy, ale teraz możemy przyjmować odwiedzających. Nie jest tak jak było, bo mamy ograniczone zajęcia; prowadziliśmy tu i zajęcia dla dzieci i dorosłych, teraz nie możemy tego robić, albo możemy robić to w bardzo ograniczony sposób, ale zapraszamy do odwiedzania nas.

-Czy odwiedzający mają nosić maski? Zakrywać usta i nos.
-Żebyśmy byli wszyscy zdrowi i żeby pandemia szybko się skończyła, trzeba zakrywać usta i nos, więc maski są potrzebne. Mamy nowe propozycje dla odwiedzających, więc zapraszamy do nas i też bardzo, bardzo serdecznie zapraszamy na jarmark. W tym szczególnym czasie myślę, że to ciekawe brać udział w takim wydarzeniu.
-Co ciekawego można u was zobaczyć?
-Niestety wszystko jest ograniczone tak jak powiedziałam, nie mamy nowych ekspozycji jako takich, ale w każdej z chat naszego skansenu mamy maleńką ekspozycję tych zawodów, które obecnie nie są popularne. Tam jest i tkactwo, i stare zabawki, które można zobaczyć, ale także bardzo ciekawa wystawa jest o bartnictwie.

(-)

Dla turystów z Ukrainy Roksana Butrym obiecuje opowiadać w języku ojczystym.

(-)
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski pogratulował wygranej prezydentowi Andrzejowi Dudzie. We wczorajszym głosowaniu w lokalach wyborczych, zorganizowanych w placówkach konsularnych na Ukrainie, większość głosów zdobył Andrzej Duda. O szczegółach z Kijowa Paweł Buszko:

[korespondencja w języku polskim]

Ukraińcy komentują wygraną Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich. W większości opinii wyrażane jest przekonanie, że współpraca między naszymi krajami będzie kontynuowana – zwłaszcza w dziedzinie bezpieczeństwa. Zdaniem ukraińskich mediów w polityce prezydenta Andrzeja Dudy wobec Ukrainy ważne pozostaną też kwestie historyczne.
O szczegółach z Kijowa Paweł Buszko:

[korespondencja w języku polskim]
(-)
Tym kończymy nasz program, ale nie żegnam się z wami. Wieczorem zapraszam na program „Kalejdoskop historyczny”. Usłyszymy się na falach Polskiego Radia Olsztyn. (dw/ad)

13.07.2020 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

W zeszłą sobotę w Chrzanowie obchodzono święto apostołów Piotra i Pawła. Tegoroczne obchody odbyły się w nie tak wielkiej skali jak co roku z powodu sytuacji epidemicznej. Parafia greckokatolicka świętych apostołów Piotra i Pawła w Chrzanowie jest najstarszą na Warmii i Mazurach. W tym roku skończyła 73 lata. Wczoraj na Ukrainie w Patriarszym Soborze Zmartwychwstania Pańskiego w dzień apostołów Piotra i Pawła nabożeństwo odprawił patriarcha Swiatosław Szewczuk. Fragmentów kazania, które skierowane tradycyjnie do wszystkich Ukraińców na świecie, posłuchamy dziś. Rozpoczniemy natomiast od gratulacji. Ojciec Bohdan Sytczyk – proboszcz parafii greckokatolickich w Lidzbarku Warmińskim i Dobrym Mieście obchodził 20-lecie kapłaństwa wśród swoich wiernych. Niedawno otrzymał list gratulacyjny od arcybiskupa i metropolity przemysko-warszawskiego UKGK Jewhena Popowycza. O tym opowiem już za chwilę. W programie „Kamo hriadeszy” wita wa Hanna Wasilewska. Dobry wieczór.
(-)
Serdeczne słowa wdzięczności za pracowitą służbę dla bożej chwały i dobra archieparchii przemysko-warszawskiej Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego otrzymał od arcybiskupa i metropolity przemysko warszawskiego UKGK Jewhena Popowycza ojciec Bogdan Sytczyk proboszcz dwóch parafii na Warmii i Mazurach. Nagrodę wręczono z okazji 20-lecia. Oprócz słów wdzięczności i życzeń, otrzymał prawo noszenia nabedrennika:
-To jest takie uznanie w tym dyplomie, że ksiądz za swoją służbę; ile lat;

otrzymuje różne odznaczenia; czy to będzie krzyż na piersi, złoty krzyż z

ozdobami, no i między innymi tu jest przyznany taki nabedrennik to jest w

kopii zaostrzonego rombu i oznacza cały czas walki, czyli mamy walczyć o te

prawdy chrystusowe, naukę chrystusową; to jest nasze życie, taka walka,

żebyśmy nabierali takiej odwagi do przeciwstawiania się złu i temu, żeby

dobro zwyciężało to zło, a przede wszystkim, żeby były głoszone słowa

Chrystusa, prawda. Jego nauczanie. Każdy element odzieży księdza coś oznacza. Zarękawki, to symbol związanych rąk Jezusa Chrystusa, jak go uwięzili, związali i prowadzili na sąd, czy jest еpitrachelion , który jest symbolem…takie symbole prawda w tym są.
Przyznam się szczerze, że o nabedrenniku nie słyszałam wcześniej, ale to skłoniło mnie do zainteresowania się tym, co oznaczają inne elementy ubioru liturgicznego. A co wy o nim wiecie? Co symbolizują oddzielne elementy ubioru liturgicznegp? Jaka jest ich historia? O tym wszystkim dowiedzieć się można na stronie „Dziwny świat”. Tu jest, między innymi, krótki ale ciekawy i zrozumiały filmik, w którym Jurij Ostapiuk, przewodniczący centrum kapelaństwa studenckiego wyjaśnia znaczenie każdego element ubioru liturgicznego:

[muzyka]
Ciekawe, że to co zakłada ksiądz to nie po prostu odzież, którą zakładamy codziennie. Każdy z elementów ma swoje znaczenie. Ksiądz przed tym, jak ją zakłada wykonuje znaki krzyża trzy razy. Potem bierze sticharion – może ktoś widział – biała długa koszula. Ona ma kilka znaczeń. Po pierwsze to symbol radości; ksiądz będzie kończyć liturgię i ten koniec ma być o radości. Jest jeszcze kilka znaczeń; sticharion podobny jest do chitonu, w którym chodził Jezus Chrystus i był wśród ludzi. Czemu ta koszula jest biała? Ma oznaczać stan duszy księdza, w którym miałby przystąpić do liturgii; w pokoju, czystości i z pełną radością. Kolejny element to еpitrachelion; to taka taśma, która okręcona jest wokół szyi i pada na pierś, i zwisa ku podłodze. Symbolizuje łaskę bożą. Bez еpitrachelionu ksiądz nie ma prawa do dawania żadnych sakramentów. Epitrachelion ma naszyte krzyże, które symbolizują siedem sakramentów wykorzystywanych przez cerkiew. Kiedy mówimy o odzieży, opasamy się też pasem. Pas symbolizuje siłę dawaną przez Pana, do walki z grzechami. Do tego zarękawki; te też mają kilka znaczeń; to dla pamięci księdza, żeby pamiętał o wszystkim co robi. Nie w swoim imieniu, a swoimi rękoma w imieniu Chrystusa i woli Boga. Drugie, to też przypomnienie dla księdza, że Jezus Chrystus był skuty kajdanami. Ostatni element odzieży to felonion – długi płaszcz z otworem na głowę; bez rękawów. Część dłuższa znajduje się z tyłu, a krótka z przodu, by ksiądz mógł komfortowo sprawować obrzędy. Oznacza on królewski ubiór; bo Pan jako król realizuje tą świętą modlitwę. To takie krótkie wyjaśnienia księżej odzieży i ważne, by zrozumieć, że sama symbolika jest realnie powiązana z codziennym życiem księdza, bo my powinniśmy stale żyć w radości, niezależnie od codziennych trudności. Wszystko co robimy, robimy w imieniu Boga i dla dobra człowieka; pas, który wspominaliśmy, jest symbolem obrony przed wszelkimi przygodami w ciągu dnia; i mądrości do walki z tymi próbami i przygodami.
[muzyka]

Właśnie za to, że dobrze ze wszystkim sobie radzi, ojciec Bogdan Sytczyk otrzymał list i nabedrennik. Już 20 lat ksiądz aktywnie współpracuje ze ZUwP, uczy religii greckokatolickiej w międzyszkolnych punktach nauczania, bierze udział w akcjach dobroczynnych i projektach, a nawet nominowany był do tytułu „proboszcz 2019”. 20 lat pracy, służby Bogu, 17 z których tu, na Warmii i Mazurach – liczy ojciec Bogdan

-Krótko pracowałem, jeszcze służyłem w Pasłęku, Elblągu i później Morąg na parafii, później mnie władyka wezwał do Przemyśla do archikatedralnego soboru jako współpracownika na 2 lata, a potem skierował mnie na proboszcza do Lidzbarka i Dobrego Miasta; więc tu można powiedzieć, że w tym roku w lipcu, 7 lipca przyszedłem jak pamiętam, mija 17 lat.
-Jak księdzu spodobało się księdza miasto. W Lidzbarku ksiądz mieszka, do Dobrego Miasta dojeżdża. Czy ksiądz na zawsze chciałby pozostać w Lidzbarku, czy oddaje się woli bożej, gdzie księdza tam rzuci.
-…i decyzję władyki. Ileś tam lat mija służby i pracy w danej parafii, przywyka się do miasta, do wiernych, do tego gdzie się mieszka, ale z drugiej strony jestem świadomy tego, że cerkiew potrzebuje zmian, i kiedy władyka będzie decydować; inne sprawy, co do swoich planów; no trzeba też rozumieć w jakiejś mierze potrzebę służenia kościołowi, ale szeroko; także tu tak trzeba podchodzić; każdy ksiądz tak to rozumie; natomiast nie ukrywam, że tyle lat, także przywykło się do tego miejsca i do środowiska, i pewnych klimatów, i potrzeb wiernych. A co będzie, Bóg, czas pokaże.
-Ojcze Bogdanie, czy już pani Oksana szyje nabedrennik?
-Z tym to może nie, to potrzeba jakiegoś czasu. Myślę, że z czasem na pewno będzie szyć, albo będziemy zamawiać, materiał trzeba wybrać, żeby jakoś do felonionu pasowało; w większości takie liturgiczne rzeczy z Ukrainy zamawiamy. Teraz taka sytuacja jest, że ciężko pojechać. Ograniczenia. Zobaczymy. Czas pokaże.
Na razie sytuacja nie zmienia się. Na Ukrainie trwa kwarantanna. Jechać tam, póki co, jest niebezpiecznie, ale dzisiaj dzięki „żywej telewizji” online usłyszymy błogosławieństwo z Ukrainy od patriarchy Swiatosława Szewczuka podczas nabożeństwa w Patriarszym Soborze Zmartwychwstania Pańskiego w święto apostołów Piotra i Pawła.

-Drogie dzieci naszego kościoła w różnych zakątkach naszej kuli ziemskiej i ci, którzy teraz modlą się z nami przy pomocy naszej żywej telewizji. Drodzy nasi parafianie Patriarszego Soboru Zmartwychwstania Pańskiego w Kijowie. Drogie dzieci, które dzisiaj swoim krzykiem i śmiechem napełniłyście tę świątynie. Drodzy w Chrystusie bracia i siostry Chwała Jezusowi Chrystusowi. Dzisiaj świętujemy pamięć apostołów Piotra i Pawła. Ludzi, którym Chrystus powierzył szczególną misję, szczególne apostolstwo, zadania, ale wszystkie te zadania, które powinni realizować, miały jeden fundament – wiarę. Wiarę w Boga. Właśnie przez tę wiarę, którą dzisiaj Chrystus znajduje w sercu Piotra; wiarę że przed nim w osobie nauczyciela stoi żywy Bóg, Syn Boży. Właśnie przez to Chrystus mienia jego imię. Z Szymona staje się Piotrem – skałą. Na tej niewzruszonej wierze Piotra, Chrystus mówi, że założy swój kościół. Za każdym razem, kiedy człowiek, ludzkość przeżywa jakieś kataklizmy, nowe wydarzenia, które zmieniają świat i człowieka samego; możliwe potrzebuje świat takiej skały, w której można znaleźć oparcie, ochronę i mądrą radę, w nieprostych życiowych decyzjach. W tym roku, możliwe jak nigdy, odczuwamy, że te próby, które odczuwa świat, to nic innego, jak próby tego na czym zbudowany jest nasz dom, nasza nadzieja, nasze plany, nasze życie. Kiedy słyszymy o deszczach, które smagają skałę, na której zbudowana jest nasza budowla, my przyglądamy się temu lichu na Przykarpaciu, kiedy słyszymy o tych wrotach piekieł, które jakby otwarły się przed człowiekiem, z powodu tej pandemii światowej, pytamy się – nie damy rady? Nie zwyciężymy? Przeżyjemy to i myślę dzisiaj, w to święto, święto Piotra i Pawła, brzmią słowa nadziei, bo ten fundament, ta skała, jest dostępna dla każdego z nas, którzy wierzą w Boga. Odczuwamy szczególną łaskę, pełnej i widzialnej jedności naszego kościoła z Piotrem naszych czasów – papieżem, który służy pewności, jedności, poręczeniem tego, że Chrystusowego Kościoła nie zwyciężą nawet wrota piekieł, kiedy swoją wiarę będziemy opierać na skale piotrowej. Niech siła łaski bożej pomoże nam sprawniej odczuć – to ta skała jest dzisiaj z nami. Kiedy dzisiaj szukamy podwalin do budowy naszego społeczeństwa, naszego państwa. Szukajmy skały Chrystusa, która jest dostępna dla nas dzisiaj poprzez służenie apostoła Piotra. Jeśli szukamy odpowiedzi w naszym osobistym życiu, nie są proste nasze poszukiwania i pytania, wiemy, że nam dzisiaj Chrystus pokazuje światło nadziei; klucz niezwyciężoności chrystusowego kościoła polega na tym, że sam Chrystus jest kamieniem węgielnym naszego życia. Niech ta siła boża kontynuuje działanie w naszym życiu. Nie bójmy się wszystkich tych prób i tych – powiedziałbym – nowych wyzwań, które są przed nami. Póki jesteśmy na piotrowej skale, żadne piekielne wrota nas, wierzących chrześcijan, dzieci Kościoła Chrystusowego, nie zwyciężą. Amen. Chwała Jezusowi Chrystusowi.

(-)
Tą nutą kończymy program „Kamo hriadeszy”. Dzisiaj z wami była Hanna Wasilewska. Dziękuję za uwagę i zapraszam do radioodbiorników jutro. Wszystkiego dobrego. (dw/bsc)

 

13.07.2020 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

W zeszłą sobotę w Chrzanowie obchodzono święto apostołów Piotra i Pawła. Tegoroczne obchody odbyły się w nie tak wielkiej skali jak co roku z powodu sytuacji epidemicznej. Parafia greckokatolicka świętych apostołów Piotra i Pawła w Chrzanowie jest najstarszą na Warmii i Mazurach. W tym roku skończyła 73 lata. Wczoraj na Ukrainie w Patriarszym Soborze Zmartwychwstania Pańskiego w dzień apostołów Piotra i Pawła nabożeństwo odprawił Swiatosław Szewczuk. Fragmentów kazania, które skierowane tradycyjnie do wszystkich Ukraińców na świecie, posłuchamy dziś. W kalendarzu poniedziałek 13 lipca. Z wami jest Hanna Wasilewska. Witam.

(-)

Wczoraj wierni wschodniego obrzędu obchodzili święto św. apostołów Piotra i Pawła, które zakończyła tzw. post petrykowski. W Patriarszym Soborze Zmartwychwstania Pańskiego liturgii przewodniczył patriarcha Swiatosław Szewczuk. W kazaniu patriarcha podkreślił wagę hardości ducha obecnie, w czasie światowych kataklizmów:
Za każdym razem, kiedy człowiek, ludzkość przeżywa jakieś kataklizmy, nowe wydarzenia, które zmieniają świat i człowieka samego; możliwe potrzebuje świat takiej skały, w której można znaleźć oparcie, ochronę i mądrą radę, w nieprostych życiowych decyzjach. W tym roku, możliwe jak nigdy, odczuwamy, że te próby, które odczuwa świat, to nic innego, jak próby tego na czym zbudowany jest nasz dom, nasza nadzieja, nasze plany, nasze życie. Kiedy słyszymy o deszczach, które smagają skałę, na której zbudowana jest nasza budowla, my przyglądamy się temu lichu na Przykarpaciu, kiedy słyszymy o tych wrotach piekieł, które jakby otwarły się przed człowiekiem, z powodu tej pandemii światowej, pytamy się – nie damy rady? Nie zwyciężymy? Przeżyjemy to i myślę dzisiaj, w to święto, święto Piotra i Pawła, brzmią słowa nadziei, bo ten fundament, ta skała, jest dostępna dla każdego z nas, którzy wierzą w Boga. Odczuwamy szczególną łaskę, pełnej i widzialnej jedności naszego kościoła z Piotrem naszych czasów – papieżem, który służy pewności, jedności, poręczeniem tego, że Chrystusowego Kościoła nie zwyciężą nawet wrota piekieł, kiedy swoją wiarę będziemy opierać na skale piotrowej. Niech siła łaski bożej pomoże nam sprawniej odczuć – to ta skała jest dzisiaj z nami. Kiedy dzisiaj szukamy podwalin do budowy naszego społeczeństwa, naszego państwa. Szukajmy skały Chrystusa, która jest dostępna dla nas dzisiaj poprzez służenie apostoła Piotra. Jeśli szukamy odpowiedzi w naszym osobistym życiu, nie są proste nasze poszukiwania i pytania, wiemy, że nam dzisiaj Chrystus pokazuje światło nadziei; klucz niezwyciężoności chrystusowego kościoła polega na tym, że sam Chrystus jest kamieniem węgielnym naszego życia. Niech ta siła boża kontynuuje działanie w naszym życiu. Nie bójmy się wszystkich tych prób i tych – powiedziałbym – nowych wyzwań, które są przed nami. Póki jesteśmy na piotrowej skale, żadne piekielne wrota nas, wierzących chrześcijan, dzieci Kościoła Chrystusowego, nie zwyciężą. Amen. Chwała Jezusowi Chrystusowi.
Więcej usłyszycie wieczorem w programie Kamo Hriadeszy.

(-)

W Łucku, w obwodzie wołyńskim na Ukrainie, modlono się w intencji ofiar Rzezi Wołyńskiej dokonanej na ludności polskiej przez ukraińskich nacjonalistów. 77 lat temu podczas tzw. krwawej niedzieli w ok. 100 miejscowościach na Wołyniu doszło do największej fali mordów na Polakach. O szczegółach z Łucka Paweł Buszko:
[korespondencja w języku polskim]

(-)

Tym kończymy nasz program. Świeże wiadomości po ukraińsku usłyszycie jutro o 10:50, a wieczorem zapraszam na program „Kamo hriadeszy”. Z wami była Hanna Wasilewska. Do usłyszenia. (dw/ad)

12.07.2020 – godz. 20.30 (opis do dźwięku)

Witamy Państwa w Magazynie Ukraińskim „Od niedzieli do niedzieli”. W studiu – Jarosława Chrunik. W ciągu jednego tygodnia obchodzimy dwa ważne święta religijne:  Jana Chrzciciela oraz Piotra i Pawła. W tradycji ukraińskiej z tymi świętami powiązanych jest także wiele zwyczajów i zabaw. Trochę powiemy o nich za chwilę, a ponadto – o uroczystościach na Kozackich Mogiłach w Aleksandrowie Kujawskim i o wakacjach w mieście.

(-)

Niezwykle barwne jest święto Iwana Kupała w tyradycji ukraińskiej. Tak naprawdę jest to połączenie chrześcijańskiego święta Narodzin Jana Chrzciciela, który przygotowywał i chrzcił naród przed przyjściem Jezusa Chrystusa oraz pogańskiego Kupała. Jest to dzień oddania czci przyrodzie nieożywionej: ogniowi, ziemi, wodzie. To wieczór i noc, gdy dziewczęta plotą i puszczają wianki na wodę, a potem szukają kwiatu paproci. Zabawy odbywają się do świtu przy ognisku. Obecnie częściowo powracamy do tradycji, ale nie sposób odtworzyć je w całości. Ale pan Marian Rychel zaskoczył mnie pytaniem, na które nie potrafiłam udzielić odpowiedzi: jaką porę kończy święto Iwana Kupała?

(-)

– Ten czas to jeszcze przednówek!

– Jeszcze teraz?

– No, tak! Na Iwana baba mąki nie miała, a na Petra to już napiekła pierogów! Iwana Kupała to przede wszystkim nad rzekami, jeziorami były ogniska…

– I pan to pamięta?

– Tak, tak! Ale to było tak dawno!… I mama zawsze bała się, żeby tam coś się nie stało. Bo gdy skakało się przez ognisko albo jak się pływało…

– U nas mówiło się, że do Iwana nie wolno było się kąpać.

– Tak, w ogóle, Polacy do Jana… a, było powiedzenie! „Święta Zofija kłosy rozwija” – to w maju było, zboże nabierało (kłosów) i na Jana: „Polski Jan podpala, a ruski Iwan powala”. Czyli – zboże płowieje, żółknie, a na Iwana można już było robić pierwsze obżynki. Dzieci rwały kłosy, podpiekały na kuchni i zjadały. To było takie smaczne jak ziemniaki z ogniska.

– Bo to takie jeszcze jest mięciutkie i ma takie mleczko.

– Tak, i na Iwana można było robić pierwsze obkaszanie z brzegów.

– Czyli takie zażynki.

– Zażynki, o! a na Petra i Pawła to już były żniwa w pełni. I daj Boże, żeby tylko nie zabrakło tego, co najważniejsze – chleba!

(-)

No, ciekawe, u kogo dzisiaj na Piotra i Pawła baba pierogów napiekła, bo to właśnie dzisiaj obchodzimy to święto. Dzień Piotra i Pawła to chrześcijańskie święto na cześć apostołów – Piotra i Pawła. Obchodzimy je 12 lipca według nowego stylu. Jak czytamy na stronie UNIAN-u, to święto znane jest od czasów wczesnego chrześcijaństwa i obchodzone było w Imperium Rzymskim zarówno na Wschodzie jak i Zachodzie. Nazwane jest na cześć apostołów Piotra i Pawła, którzy głosili chrześcijaństwo na całym świecie. Obaj ponieśli śmierć męczeńską za wiarę w odstępie jednego roku. 12 lipca 258 roku ich szczątki zostały przeniesione do Rzymu. Jednak istota tego wydarzenia na przestrzeni stuleci została utracona i obecnie to święto postrzegane jest jako wspomnienie męczeńskiej śmierci obu apostołów.

Dawniej na Ukrainie do tego święta rzetelnie się przygotowywano, bowiem dzień Piotra i Pawła symbolizował zakończenie świąt kupalskich i letnich wesel. Przygotowując się do święta ludzie robili porządki w swoich domach i obejściach, robili bukiety i wianki z różnych kwiatów polnych, z którymi potem szli do cerkwi na liturgię. Tego dnia również piekło się bułki, nazywane potocznie „mandarykami” na cześć podróży apostołów Piotra i Pawła oraz urządzano prawdziwe święta z pieśniami, tańcami i zawodami. Tego dnia tradycyjnie przyjęło się organizować świąteczne obiady rodzinne i spędzać czas z bliskimi na świeżym powietrzu. Wraz ze świętami Agrafeny Kupalnicy oraz Iwana Kupała święto stanowi jednolity cykl świąteczny. Potocznie dzień ten uważany był za pełny rozkwit sił natury, zenit lata, gdy nabiera mocy czterdzieści upalnych dni.

(-)

Można powiedzieć, że niemal w samym centrum Polski, w Aleksandrowie Kujawskim  znajduje się miejsce tak ważne dla Ukraińców: Ukraiński Cmentarz Wojskowy. Jest to cmentarz 17 żołnierzy Armii Czynnej URL Symona Petlury. Po Bitwie Warszawskiej, w grudniu 1920 zostali oni osadzeni w Obozie Internowania nr 6 i zmarli w czasie pobytu w nim. Cmentarz był miejscem uroczystości religijnych i patriotycznych organizowanych przez emigrantów ukraińskich przebywających w Polsce w okresie międzywojennym. Po 1945, gdy ukraińskie społeczności na Pomorzu i Kujawach uległy rozproszeniu, został zapomniany. Jego remont zainicjowali w 1991 historyk zajmujący się społecznością ukraińską w Polsce Emilian Wiszka oraz płk Szymon Smetana. Kompleks cmentarny składa się z kurhanu z krzyżem zaporoskim, 21 nagrobków z krzyżami, bez tablic imiennych oraz ogrodzenia z tablicami informacyjnymi.

Od 1993 w pierwszą sobotę czerwca cmentarz jest miejscem nabożeństw ekumenicznych. W tym roku z powodu epidemii koronawirusa uroczystości odbyły się miesiąc później – w pierwszą sobotę lipca. W tym roku po raz pierwszy od wielu lat gospodarzem był nowy burmistrz – Arkadiusz Gralak:

(-) Wypowiedź w języku polskim

Na uroczystościach w Aleksandrowie zawsze jest konsul Ukrainy w Gdańsku, Lew Zacharczyszyn:

(-) Wypowiedź w języku polskim

Na zakończenie uroczystości odbywa się zawsze ekumeniczne nabożeństwo religijne:

(-) Fragment nabożeństwa

Konsul Lew Zacharczyszyn opowiedział mi o walce z innym nieszczęściem, które tymczasem nawiedziło Ukrainę:

– 19 czerwca miała miejsce na Ukrainie powódź. Poeódź, którą ocenia się jako większą, niż ta, która zdarzyła się 2008 roku. Zostały zatopione dziesiątki tysięcy domów, kilometry dróg, mosty, no, straszna tragedia; troje ludzi zginęło. I rząd Ukrainy zwrócił się do naszych zagranicznych przyjaciół, partnerów o pomoc i my – Kosulat Ukrainy w Gdańsku – włączyliśmy się do tego procesu pomocy potrzebującym i zwróciliśmy się do kierowników czterech naszych województw, które obejmuje nasz okręg; jest to województwo warmińsko-mazurskie, pomorskie, zachodnio-pomorskie i kujawsko-pomorskie. Zwróciliśmy się do marszałków, do prezydentów miast, wzróciliśmy się też do kierowników zrzeszeń przedsiębiorców. Potrzebna jest pomoc jakby w dwóch kierunkach. Pierwszy – to pomoc dla służb ratowniczych w postaci wyposażenia, techniki specjalistycznej – pompy do wypompowywania wody, rękawy do przesyłu wody, generatory, kwadrokoptery do oświetlania terytorium z góry do monitorowania. Mam listę, wysyłamy ją do naszych partnerów. I drugi kierunek to pomoc ludziom, którzy ucierpieli i tu mowa jest przede wszystkim o żywności z długim terminem przydatności – makaron, kasze, woda pitna, środki oczyszczania wody, środki dezynfekcji. I są dwa sposoby: firmy, które produkują albo posiadają potrzebne rzeczy mogą przekazać, a można po prostu przekazać pieniądze. Już się porozumieliśmy z „Caritasem” cerkwi greckokatolickiej, bo oni mają swoje filie na Ukrainie, że będą prowadzić zbiórki i już Jego Świątobliwość Swiatosław ogłosił zbiórkę pieniędzy. Po prostu do tej zbiórki dołączany naszych polskich braci i siostry, żeby mogli na konta „Caritasu” wpłacać pieniądze, a „Caritas” na Ukrainie kupi ludziom to, co jest najbardziej niezbędne.

Na reakcję nie trzeba było długo czekać – oto wójt gminy Świątki, Sławomir Kowalczyk już w piątek zawiózł do Ambasady Ukrainy dwie pompy z wyposażeniem, żeby jak najszybciej zapracowało to u partnerów:

– Mamy umowę partnerską z połączoną społecznością terytorialną Jamnycia koło Iwano-Frankowska (nasza gmina Świątki); oni mieli tam tragedię: deszcz popadał przez dwa dni, a średnia opadów była jak z dwóch miesięcy. No i mają problem, bo trzeba wypompowywać wodę, 110 domów zalanych, a nie ma czym. Nasza rada podjęła decyzję, że dofinansujemy na 10 000 zł zakupy, żeby walczyć z żywiołem.

Wy też, drodzy słuchacze, możecie pomóc. Po prostu zwracajcie się do swoich księży i od nich dowiecie się jak to zrobić.

(-)

Zaczęły się wakacje. W tym roku możliwości spędzenia ciekawie czasu są bardzo ograniczone. Ale dzieciom z Olsztyna i Dobrego Miasta oraz Świątek trafili się nauczyciele od Boga. Oni o wszystkim pomyślą i zorganizują.   Mirosława Czetyrba-Piszczako i Piotr Tabaka już mają pewne plany:

 

– Plany mamy, bardzo ambitne; mam nadzieję, że chętnych na to zbierzemy. Nasze dzieci, zwłaszcza olsztyńskie, będą miały okazję w ciągu tegorocznych wakacji wziąć udział w takich warsztatach, które chcemy zorganizować tu, w naszej sali parafialnej przy cerkwi w Olsztynie.

– Czym one będą się tam zajmować?

– No, tak sobie pomyśleliśmy, żeby było ciekawie, to trzeba  żeby było różnorodnie. Dlatego proponujemy przede wszystkim takie bloki, takie warsztaty. To przede wszystkim wychowanie muzyczne; to pierwszy taki blok. Drugi blok to będzie kulinaria, trzeci blok to będzie pisanie pisanek. Oprócz tego ewentualnie witraże, a ponadto, żeby nie tylko tu siedziały i tylko zajmowały się z mistrzami czy mistrzyniami, którzy będą prowadzili te zajęcia, proponujemy taki wyjazd edukacyjny w naszych okolicach – przede wszystkim skansen w Olsztynku, następnie huta szkła i wioska garncarska.

– I jeszcze jedno.

– Tak, jednego dnia będą też warsztaty „lalki-motanki”; myślę, że to będzie się odbywało on-line. Prowadząca będzie nam pokazywała przez internet jak przygotować „lalkę-motankę”.

– Dlatego przez internet, że będzie to kobieta z Ukrainy, żeby to było jak najbardziej tradycyjnie ukraińskie.

– Oczywiście, byłoby dobrze gdyby to była kobieta z Ukrainy, która pokaże nam jak to Ukraińcy na Ukrainie robią. Oczywiście na zakończenie tygodnia zorganizujemy taki koncert z wystawą, żeby dzieci to, co przygotowały, pokazały swoim rodzicom, a także tu naszej społeczności ukraińskiej.

– Sądzę, że jesteście dobrej myśli, bo skoro można coś takiego zorganizować zimą, to dlaczego nie można zrobić tego latem?

– Zwłaszcza, gdy nie wszystkie dzieci wyjadą gdzieś na wakacje – do babci i dziadka na wieś, czy gdzieś z rodzicami, to przez tydzień będzie możliwość pobyć tu z nami razem.

– Tak, to będzie okazja, żeby nie tylko siedzieć przed komputerem, nie tylko siedzieć w komórkach, ale też przyjść po prostu, porozmawiać; to może być takie spotkanie integracyjne i w dodatku pożyteczne. No i oczywiście, poznać nasze tradycje, zwyczaje – dla nich to zawsze są pewne ciekawostki. Tak sądzę. I wzbogacenie kultury.

– Kiedy to się będzie odbywało?

– Planujemy, żeby początek był 27 lipca, a zakończenie naszego projektu – 2 sierpnia w niedzielę po zakończeniu pierwszej liturgii.

(-)

Radzę więc chętnym jaknajprędzej zgłaszać się do pani Mirosławy i do pana Piotra, bo liczba miejsc jest jak zwykle  ograniczona.

(-)

Zanim oddam głos Romanowi Bodnarowi, chcę złożyć najlepsze życzenia Janom, Janinom, Piotro, Pawłom i Paulinom – niech wam się we wszystkim szczęści.

A teraz już ustępuję miejsca Romanowi:

(-) Hit-Parad

Dzisiejszy program przygotowali: Roman Bodnar i Jarosława Chrunik. Jeszcze raz życzę solenizantom wszelkich dóbr i spełnienia marzeń. Niech wam się wszystkim szczęści i do usłyszenia, drodzy słuchacze! Wszystkiego dobrego! (jch/ad)

11.07.2020 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dziś w Chrzanowie obchodzone jest święto parafialne świętych apostołów Piotra i Pawła. Instytut Pamięci Narodowej uruchamia internetową bazę ofiar zbrodni Wołyńskiej. Dzisiaj  mija 77. rocznica krwawej niedzieli na Wołyniu. We Lwowie w wieku 67 lat zmarł Mirosław Rowicki – redaktor naczelny i założyciel Kuriera Galicyjskiego – największej polskiej gazety na Ukrainie. Młodzież z okupowanych Donbasu i Krymu będzie traktowana ulgowo przy rekrutacji na studia wyższe na terytorium Ukrainy. Szczegóły już za chwilę. Dziś jest sobota 11 lipca. Przy mikrofonie Hanna Wasilewska. Witam.

(-)

Dziś w Chrzanowie obchodzone jest święto parafialne świętych apostołów Piotra i Pawła. Ze względu na sytuację epidemiczną, pojawienia się ognisk infekcji w Ełku, a także brak możliwości należytego przygotowania w tej sytuacji uroczystości, tegoroczne święto apostołów Piotra i Pawła w Chrzanowie odbędzie się jedynie na szczeblu parafialno-dekanackim. Greckokatolicka parafia świętych apostołów Piotra i Pawła w Chrzanowie jest najstarszą na Warmii i Mazurach. W tym roku kończy 72 lata.

(-)

Instytut Pamięci Narodowej uruchamia internetową bazę ofiar zbrodni Wołuńskiej. – Baza jest od minionej środy dostępna na stronie Instytutu – mówi dyrektor lubelskiego oddziału IPN – Marcin Krzysztofik:

(-)

Dzisiaj  mija 77. rocznica krwawej niedzieli na Wołyniu. Według różnych badań historycznych zamordowano tam nawet do 100 tysięcy osób. W samym województwie wołyńskim około 60 tysięcy. Uroczystości upamiętniające ofiary Rzezi Wołyńskiej odbyły się m.in. w Lublinie.
We Lwowie w wieku 67 lat zmarł Mirosław Rowicki – redaktor naczelny i założyciel Kuriera Galicyjskiego – największej polskiej gazety na Ukrainie. Mirosław Rowicki był inicjatorem Spotkań Polsko-Ukraińskich w Jaremczu, Klubu Galicyjskiego oraz wielu innych bardzo cennych inicjatyw dla dialogu między Polakami i Ukraińcami.

(-)

Za swoją działalność Mirosław Rowicki był wielokrotnie nagradzany. Otrzymał zarówno polskie, jak i ukraińskie odznaczenia państwowe.

(-)

Młodzież z okupowanych Donbasu i Krymu będzie traktowana ulgowo przy rekrutacji na studia wyższe na terytorium Ukrainy. Taką decyzję podjął ukraiński parlament. Odpowiednie prawo podpisał prezydent Wołodymyr Zełenski. Młodzież z Donbasu i Krymu ma być zwolniona z obowiązku egzaminu maturalnego.

(-)

Tym kończymy nasz program. Przygotowała go Hanna Wasilewska. Życzę wam dobrego humoru i spokojnego weekendu. Do usłyszenia. (dw/ad)

10.07.2020 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Cześć wszystkim. Na antenie program „Od A do Z” i ja Hanna Wasilewska. Trwają wakacje i nawet nieciekawa pogoda nie może zepsuć nam nastroju. Właśnie życie to szczęście i trzeba je cenić. Niestety często nie odczuwamy radości z najprostszych rzeczy, które cenić zaczynamy, gdy je stracimy. Przede wszystkim to nasze zdrowie i dobre samopoczucie. Dla rodziców to także zdrowie dzieci, więc kiedy dziecko choruje, mama przeżywa. A jeśli dziecku zagraża śmierć, mama przestaje żyć, oddychać. Ona istnieje, by uratować swoje dzieciątko. Właśnie tak żyje teraz rodzina z Białorusi. Życie 10-miesięcznej Daruni jest zagrożone. Za jej ratowanie wzięli się ukraińscy wolontariusze. Jak? Opowiem dzisiaj. Zaczynamy.
(-)
2 miliony dolarów to cena życia Daruni z Białorusi. Pieniądze na leczenie pomagają zebrać w Gdańsku ukraińscy wolontariusze. Kierownik młodzieżowego chóru Wyrij i dziecięcego zespołu Melodyka Hanna Tiekuczewa stworzyli grupę na FB, gdzie proponują towary i usługi, a zebrane pieniądze pójdą na zbiórkę dla 10 miesięcznej chorej Daruni. Jeśli nie masz rzeczy na sprzedaż, możesz zaproponować usługę: lekcje języka, masaż, czy lekcje wokalu. Hanna Tiekuczewa, której głos mogliście usłyszeć w naszych audycjach zaproponowała warsztaty ukraińskiej pieśni. Sama Hanna przyjechała do Gdańska z Ługańska, dobrze zna ukraińskie pieśni, śpiewa profesjonalnie i z duszą. Posłuchajcie
W Gdańsku Hanna Tiekuczewa współpracuje ze ZUwP i pracuje w przedszkolu. Tam dowiedziała się o historii rodziny z Białorusi:
-Pracowałam w przedszkolu z dziewczyną z Białorusi i ona też przypadkowo dowiedziała się o tej rodzinie, bo właśnie ta rodzina szukała osób z Gdańska do pomocy z tłumaczeniem. Oni przyjechali, nie znali polskiego, od razu trzeba było jechać do szpitala i ta dziewczyna zgodziła się, ale ona była na kwarantannie wtedy i poprosiła, żebym poszła do szpitala, żeby tłumaczyć. W Gdańsku otrzymają lek, bo na Białorusi im jasno powiedzieli, że takie dzieci tam umierają, a w Gdańsku w ramach ubezpieczenia oni otrzymują taki lek, który zatrzymuje postęp tej choroby. Nie lecz, ale nie daje umrzeć tej dziewczynce.
-Co to za choroba?
-To atrofia mięśniowa, to taka choroba genetyczna, dość rzadka i ona przejawia się utratą neuronów i atrofią mięśni. Ona ma chorobę pierwszego typu i to powoduje wczesną śmierć. Ale teraz Sasza znalazł taki lek, który naprawia uszkodzony gen i on kosztuje 2 miliony dolarów. Teraz będzie trochę taniej, bo wcześniej trzeba było jechać do Ameryki, a teraz będzie otrzymywać w Polsce; i to będzie taniej, bo nie trzeba jechać do Ameryki, a to też wielkie koszty i wydatki. No ale i tak suma ogromna bym powiedziała.
-Od jakiegoś czasu zbiórka pieniędzy trwa, z jakim skutkiem?
-Daria ma 10 miesięcy. Dowiedzieli się, że choruje jak miała 4 miesiące i zaczęli zbierać pieniądze na Białorusi i już na Białorusi udało się zebrać 2 miliony złotych. I tu gdzieś 2,5 miesiąca zbieramy i już ponad 700 tysięcy udało się zebrać. Czasem idzie szybciej, czasem wolniej. Jako wolontariusze staramy się zebrać każdą złotówkę, z puszką gdzieś tam na plaży, w mieście zbieramy.
-Teraz pewna grupa jest stworzona na FB, ona jest od zbiórki, tam są propozycje kupna czegoś.

-Taka aukcja, też wiele ludzi bierze udział, już 3 tysiące osób i ludzi wystawiają nie tylko przedmioty, ale i usługi, np. sesje foto, różnego rodzaju usługi. Masaże itd. Ja od siebie sprzedałam torebkę malowaną przeze mnie, też sprzedawałam… też jakie zrobiłam; później od znajomych masaż, kurs angielskiego na miesiąc, później foto sesję.
-No i warsztaty pieśni ukraińskiej, też w ramach właśnie tej zbiórki.
-Tak, bo ja wcześniej prowadziłam takie warsztaty z pieśni ukraińskiej i w Oliwie w tym rejonie, w którym one będą się obecnie odbywać; i wiele osób wzięło udział w tych warsztatach i ja tak pomyślałam, że jeśli to ciekawe, to można zrobić takie dobroczynne warsztaty. W ukraińskiej restauracji dogadaliśmy się; udostępnili pomieszczenie i będziemy robić warsztaty ukraińskiej pieśni. Przez dwie godziny nie nauczymy się pięknie śpiewać, lata na to potrzebne, ale może to bardziej dla Polaków, żeby bardziej zapoznali się z naszą kulturą, z naszym językiem, pieśniami, pośpiewamy, będą jakieś ćwiczenia wokalne. Żeby w takiej ukraińskiej atmosferze spędzić czas, bo w restauracji też jest bardzo fajnie, wszystko ozdobione jest ręcznikami i później można zostać na barszcz.
Więc chętni na ukraiński barszcz i śpiewanie pieśni ludowych muszą jechać do Gdańska. Wydarzenie odbędzie się 15 lipca o 18:00. Można też pouczyć się i pośpiewać w internecie, w zamkniętej grupie. Jak? Posłuchajcie:
Trzeba wpłacić pieniądze do skarbonki dla Darii i pokazać potwierdzenie ze swoim nazwiskiem…żeby nikt nie miał wątpliwości. Żeby wziąć udział w Gdańsku, tu w restauracji, tak powiem offline na żywo, to kosztuje 100 złotych; a tak pomyślałam, żeby udało się więcej pieniędzy zebrać, można zrobić online.
-Jak już odbędą się te warsztaty można podłączyć się do transmisji online wpłaciwszy do skarbonki 30 zł.
-Tak i wystawić albo pod tym postem na FB, albo bezpośrednio do mnie wysłać potwierdzenie opłaty i ja wtedy zaproszę te osobę do zamkniętej grupy, gdzie będzie transmisja online.
Zachęcam do udziału w warsztatach, bo to i korzystne, i przyjemne, i cel jest dobroczynny. Przyłączajcie się do ratowania życia maleńkiej Darusi. Szukajcie sbiórki na leczenie Darii Szepetewskiej na siępomaga.pl www.siepomaga.pl\warsztaty-ukraonskiej-piosenki-ludowej.
A teraz czas na lekcję:
[lekcja języka ukraińskiego}
To wszystko na dziś. W programie „Od A do Z” usłyszymy się równo za tydzień. Życzę wam zdrowego i przyjemnego weekendu. Do usłyszenia. (dw/apod)

10.07.2020 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Jutro w Chrzanowie obchodzone będzie święto świętych apostołów Piotra i Pawła. W tym roku odbędzie się wyłącznie na szczeblu parafialno-dekanackim. 2 miliony dolarów to cena życia Daruni z Białorusi. Pieniądze na leczenie pomagają zebrać w Gdańsku ukraińscy wolontariusze. Szef MSZ Ukrainy planuje wizytę w Polsce. Na Ukrainie w ciągu pierwszych pięciu miesięcy tego roku produkt krajowy brutto spadł o niemal 6 procent. Na antnie ukraińskie wiadomości. Za chwilę opowiem więcej. W kalendarzu piątek 10 lipca. Przy mikrofonie Hanna Wasilewska.

(-)

Jutro w Chrzanowie obchodzone będzie święto świętych apostołów Piotra i Pawła. Ze względu na sytuację epidemiczną, pojawienia się ognisk infekcji w Ełku, a także brak możliwości należytego przygotowania w tej sytuacji uroczystości, tegoroczne święto apostołów Piotra i Pawła w Chrzanowie odbędzie się jedynie na szczeblu parafialno-dekanackim. Nie będzie tradycyjnego wyjazdu z olsztyńskiej parafii. Świąteczne nabożeństwo odbędzie się w sobotę 11 lipca o 10:00

(-)

2 miliony dolarów to cena życia Daruni z Białorusi. Pieniądze na leczenie pomagają zebrać w Gdańsku ukraińscy wolontariusze. Kierownik młodzieżowego chóru Wyrij i dziecięcego zespołu Melodyka Hanna Tiekuczewa stworzyli grupę na FB, gdzie proponują towary i usługi, a zebrane pieniądze pójdą na zbiórkę dla 10 miesięcznej chorej Daruni:
Taka aukcja, też wiele ludzi bierze udział, już 3 tysiące osób i ludzi wystawiają nie tylko przedmioty, ale i usługi, np. sesje foto, różnego rodzaju usługi. Masaże itd. Ja od siebie sprzedałam torebkę malowaną przeze mnie, też sprzedawałam… też jakie zrobiłam; później od znajomych masaż, kurs angielskiego na miesiąc, później foto sesję.

-No i warsztaty pieśni ukraińskiej, też w ramach właśnie tej zbiórki.

-Tak, bo ja wcześniej prowadziłam takie warsztaty z pieśni ukraińskiej i w Oliwie w tym rejonie, w którym one będą się obecnie odbywać; i wiele osób wzięło udział w tych warsztatach i ja tak pomyślałam, że jeśli to ciekawe, to można zrobić takie dobroczynne warsztaty.

Żeby trafić na warsztat ukraińskiej pieśni ludowej należy wpłacić datek na zbiórkę dla Darii: www.siepomaga.pl/warsztaty-ukrainskiej-piosenki-ludowej. Jak trafić na warsztaty online usłyszycie dzisiaj w programie „Od A do Z” o 18:10

(-)

Minister spraw zagranicznych Ukrainy Dmytro Kuleba poinformował w rozmowie z portalem Głos Ameryki, że planuje przyjechać z wizytą do Polski. Jak dodał, do przyjazdu ma dość od rau po II turze wyborów prezydenckich w Polsce. „Teraz wszyscy zamarli w oczekiwaniu na II turę wyborów prezydenckich w Polsce. Ja planuję – odsłonię sekret grafiku dyplomatycznego – odwiedzić Polskę” – zaznaczył szef ukraińskiej dyplomacji. „Obecnie odbywa się druga tura i już planujemy (wizytę – PAP) bezpośrednio” – dodał minister w wywiadzie opublikowanym we środę wieczorem. Polityk zaznaczył, że otrzymał odpowiednie zaproszenie ze strony polskiej. Minister spraw zagranicznych Dmytro Kuleba ocenił także, że atmosfera w stosunkach Ukraina-Polska i ich dynamika jest pozytywna. Dmytro Kuleba stanął na czele MSZ Ukrainy w marcu tego roku. Wcześniej był wicepremierem ds. integracji europejskiej i euroatlantyckiej.

(-)

Na Ukrainie w ciągu pierwszych pięciu miesięcy tego roku produkt krajowy brutto spadł o niemal 6 procent. Takie dane podały ukraińskie władze. To efekt spowolnienia gospodarczego w związku z pandemią koronawirusa. O szczegółach z Kijowa Paweł Buszko:

[korespondencja w języku polskim]

Na razie to wszystkie informacje, ale ja nie żegnam się. Usłyszymy się wieczorem o 18:10 w programie „Od A do Z”. Przyjemnego dnia. (dw/kos)

09.07.2020 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze! Witam was w czwartek, 9 lipca, na falach Polskiego Radia Olsztyn. W studiu – Jarosława Chrunik. Mamy obecnie bardzo specyficzny czas – rozpoczęły się wakacje, a w niedzielę mamy w Polsce wybory prezydenckie. Jedno wywołuje relaks, a drugie – napięte emocje. My jednak poradzimy sobie zarówno z jednym, jak i z drugim.

(-)

To już lipiec; jego nazwa wzięła się od kwitnących i pięknie pachnących lip. Szczęście mają ci, którzy mieszkają na wsi, ale i w mieście czasami można spotkać taką piękną, rozłożystą, pachnącą lipę. A lipiec to pierwszy miesiąc wakacji. Tegoroczne będą z pewnością nietypowe, nie każdy uczeń będzie mógł wyjechać na wypoczynek. Jednak jeśli ma się nauczycieli z powołania, to nie trzeba się obawiać, oni pomyślą o wszystkim. Poszczęściło się z nauczycielami uczniom z Olsztyna i Dobrego Miasta oraz Świątek. Mirosława Czetyrba-Piszczako i Piotr Tabaka już mają pewne plany:

 

– Plany mamy, bardzo ambitne; mam nadzieję, że chętnych na to zbierzemy. Nasze dzieci, zwłaszcza olsztyńskie, będą miały okazję w ciągu tegorocznych wakacji wziąć udział w takich warsztatach, które chcemy zorganizować tu, w naszej sali parafialnej przy cerkwi w Olsztynie.

– Czym one będą się tam zajmować?

– No, tak sobie pomyśleliśmy, żeby było ciekawie, to trzeba  żeby byo różnorodnie. Dlatego proponujemy przede wszystkim takie bloki, takie warsztaty. To przede wszystkim wychowanie muzyczne; to pierwszy taki blok. Drugi blok to będzie kulinaria, trzeci blok to będzie pisanie pisanek. Oprócz tego ewentualnie witraże, a ponadto, żeby nie tylko tu siedziały i tylko zajmowały się z mistrzami czy mistrzyniami, którzy będą prowadzili te zajęcia, proponujemy taki wyjazd edukacyjny w naszych okolicach – przede wszystkim skansen w Olsztynku, następnie huta szkła i wioska garncarska.

– I jeszcze jedno.

– Tak, jednego dnia będą też warsztaty „lalki-motanki”; myślę, że to będzie się odbywało on-line. Prowadząca będzie nam pokazywała przez internet jak przygotować „lalkę-motankę”.

– Dlatego przez internet, że będzie to kobieta z Ukrainy, żeby to było jak najbardziej tradycyjnie ukraińskie.

– Oczywiście, byłoby dobrze gdyby to była kobieta z Ukrainy, która pokaże nam jak to Ukraińcy na Ukrainie robią. Oczywiście na zakończenie tygodnia zorganizujemy taki koncert z wystawą, żeby dzieci to, co przygotowały, pokazały swoim rodzicom, a także tu naszej społeczności ukraińskiej.

– Sądzę, że jesteście dobrej myśli, bo skoro można coś takiego zorganizować zimą, to dlaczego nie można zrobić tego latem?

– Zwłaszcza, gdy nie wszystkie dzieci wyjadą gdzieś na wakacje – do babci i dziadka na wieś, czy gdzieś z rodzicami, to przez tydzień będzie możliwość pobyć tu z nami razem.

– Tak, to będzie okazja, żeby nie tylko siedzieć przed komputerem, nie tylko siedzieć w komórkach, ale też przyjść po prostu, porozmawiać; to może być takie spotkanie integracyjne i w dodatku pożyteczne. No i oczywiście, poznać nasze tradycje, zwyczaje – dla nich to zawsze są pewne ciekawostki. Tak sądzę. I wzbogacenie kultury.

– Kiedy to się będzie odbywało?

– Planujemy, żeby początek był 27 lipca, a zakończenie naszego projektu – 2 sierpnia w niedzielę po zakończeniu pierwszej liturgii.

(-)

 

Gdy tak słucham, jak nauczyciele dbają o swoich uczniów – nie tylko w Olsztynie, ale tak jest i w Górowie, i w Bartoszycach – to czasami żałuję, że sama nie jestem w wieku szkolnym.

(-)

 

Nie jesteśmy uczniami, jesteśmi już dorośli i w niedzielę pójdziemy do urn. Zawsze przed wyborami chętnie wracam do historii wyborczej Hryćka Drapaka. Oczywiście, humoreska ma swoje lata, ale zawsze miło się jej słucha:

 

(-) Humoreska

 

Mam nadzieję, że zostawię was w lekkim nastroju, bo nasz program już zbliża się do końca. Była z wami Jarosława Chrunik. Życzę wam miłego weekendu, szanowni słuchacze i do usłyszenia w niedzielę o godz. 20.30. Wszystkiego dobrego! (jch/ad)

09.07.2020 – godz 10.50 (opis do dźwięku)

Najdroższe leczenie na świecie – 2 miliony dolarów. Właśnie tyle potrzebuje 10-miesięczna dziewczynka z Białorusi, której pomóc chcą w Gdańsku wolontariusze z Ukrainy. Instytut Pamięci Narodowej udostępnił internetową Bazę Ofiar rzezi wołyńskiej. Znajduje się w niej ponad 17 tysięcy wpisów dotyczących ofiar, miejsc i okoliczności zbrodni. Co najmniej 5 osób zginęło, a kilkadziesiąt wymagało hospitalizacji w wyniku pożaru lasu, który wybuchł na wschodzie Ukrainy. Ukraiński resort dyplomacji poinformował, że Iran nie chce rozmawiać o wypłacie rekompensat za zestrzelony Boeing 737.
(-)
Na takich wiadomościach skupimy się dzisiaj. Dokładniej opowiem o nich za chwilę. Dziś jest czwartek 9 lipca. Z wami Hanna Wasilewska. Dzień dobry.
(-)
Najdroższe leczenie na świecie – 2 miliony dolarów. Właśnie tyle potrzebuje 10-miesięczna dziewczynka z Białorusi, której pomóc chcą w Gdańsku wolontariusze z Ukrainy. Hanna Tiekuczewa razem z grupą ludzi dobrej woli stara się zebrać pieniądze potrzebne Darusi na leczenie. Na początku Hanna stworzyła aukcję na FB, z której pieniądze trafią do ogólnej zbiórki. Następnym krokiem będą dobroczynne warsztaty z ukraińskiej pieśni ludowej:
Zapraszam wszystkich na dobroczynne warsztaty pieśni ukraińskiej. Te warsztaty skupione są wokół zebrania pieniędzy dla chorej dziewczynki z Białorusi. Ona choruje na genetyczną chorobę; przestają jej działać mięśnie. Dziecko nie może samodzielnie jeść, już nie może samodzielnie oddychać i suma, którą trzeba zebrać jest ogromna. To 2 miliony dolarów. Czas też jest ograniczony, bo zastrzyk trzeba zrobić do 2 roku życia, a dziewczynka już ma 10 miesięcy; rodzice liczą każdy dzień, każdą złotówkę i każda pomoc jest bardzo ważna. Jeśli ktoś chce pomóc Darii to zapraszam do dołączenia do żywych warsztatów w Gdańsku, albo też wziąć udział w warsztatach online. Będzie transmisja online warsztatów. Dziękuję.
Tematem warsztatów będą ukraińskie pieśni obrzędowe i liryczne cyklu letniego . W ramach zajęć będzie odbywało się szkolenie pieśni (melodie, teksty, znaczenia treści), a także praca nad prawidłowym podaniem dźwięku, elementami wymowy, rytmem, techniką oddychania, artykulacją i charakterystycznym sposobem wykonania. Warsztaty odbędą się 15 lipca w ukraińskiej restauracji w Gdańsku. Przyłączyć się można także online. Początek wydarzenia o 18:00. Opłata za lekcje ukraińskiej pieśni to wpłata na zbiórkę na leczenie Darusi na stronie siepomaga.pl – www.siepomaga.pl/warsztaty-ukrainskiej-piosenki-ludowej
(-)
Instytut Pamięci Narodowej udostępnił internetową Bazę Ofiar rzezi wołyńskiej. Znajduje się w niej ponad 17 tysięcy wpisów dotyczących ofiar, miejsc i okoliczności zbrodni.
Głównym celem projektu jest upamiętnienie ofiar zbrodni ludobójstwa dokonanego na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w latach 1939-1945, przez ukraińskich nacjonalistów. Chodzi o osoby, które w zdecydowanej większości nie mają godnego pochówku – Instytut chce ustalić personalia tych osób, a po części też zweryfikować liczbę osób zamordowanych.
Prezes IPN Jarosław Szarek mówił podczas prezentacji bazy, że jest to próba przywrócenia pamięci o osobach, które zostały zamordowane przez nacjonalistów ukraińskich w czasie II wojny światowej.
(-)
Obecnie w bazie są wpisy dotyczące wyłącznie dawnego województwa wołyńskiego, ale, jak wyjaśniał dyrektor lubelskiego oddziału IPN Marcin Krzysztofik zapewnia, że będzie ona rozbudowywana.
(-)
Jarosław Szarek podkreślał, że ta baza nie jest symbolicznym aktem oskarżenia.
(-)
Baza została uruchomiona na kilka dni przed przypadającym w sobotę, 11 lipca, Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej. Baza jest dostępna na prowadzonym przez IPN portalu zbrodniawolynska.pl.
11 i 12 lipca minie 77 lat od kulminacji zbrodni wołyńsko-galicyjskiej, w wyniku której w latach 40. ubiegłego wieku członkowie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) zamordowali na Wołyniu i we wschodniej Galicji, według szacunków IPN, około 100 tysięcy Polaków.

(-)

Co najmniej 5 osób zginęło, a kilkadziesiąt wymagało hospitalizacji w wyniku pożaru lasu, który wybuchł na wschodzie Ukrainy. Akcja gaśnicza jest utrudniona z powodu bezpośredniej bliskości do terenów zajętych przez prorosyjskich separatystów. O szczegółach z Kijowa Paweł Buszko:
[korespondencja w języku polskim]
Ukraiński resort dyplomacji poinformował, że Iran nie chce rozmawiać o wypłacie rekompensat za zestrzelony Boeing 737. Pasażerski samolot ukraińskich linii lotniczych MAU został w styczniu omyłkowo strącony nieopodal Teheranu przez irańskie wojsko. Zginęło wówczas 176 osób, w tym 11 Ukraińców. O szczegółach z Kijowa Paweł Buszko:
[korespondencja w języku polskim]
To koniec informacji. Świeże wiadomości po ukraińsku usłyszycie jutro o 10:50. Program przygotowała i poprowadziła Hanna Wasilewska. Do usłyszenia na falach Polskiego Radia Olsztyn. (dw/bsc)

08.07.2020 – godz. 18. 10 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze! Witam was w środę, 8 lipca, na antenie Polskiego Radia Olsztyn; przed mikrofonem Jarosława Chrunik. Dzień trafił się nam chłodny, deszczowy, jakby szlo do jesieni. A w długie, jesienne, chłodne wieczory dobrze jest zebrać się razem w domu, posłuchać jak wesoło buzuje ogień w piecu i jak ciekawie o życiu codziennym opowiadają starsi ludzie. Ja takie wieczory jeszcze pamiętam z domu rodzinnego i wam dzisiaj tez taki proponuję. Jak wielu z was wie, w ciągu dziesięciu lat w naszym regionie odbywał się festiwal radiowo-telewizyjny „Kalinowe mosty”. Na ten festiwal nasi koledzy z Ukrainy przysyłali czasami niezwykle ciekawe materiały. I oto proponuję waszej uwadze dzisiaj materiał „Kwitka-dusza” autorstwa Switłany Bojko z Zakarpackiej Obwodowej Państwowej Kompanii Radiowo-Telewizyjnej. Jeszcze tylko dodam, że materiał ten został przygotowany przed napaścią Rosji na Ukrainę. Polecam to szczególnie tym, kto tęskni za komunistyczną przeszłością. Słuchając i łzę otrzemy, i sercem uśmiechniemy się.

(-)

Kukułka wróży wiek każdemu losowi według swego upodobania: jednemu – skąpo, innemu – hojnie. Odkryć w tym jakąś prawidłowość dla śmiertelnych to nieosiągalne. Ale możemy to zrozumieć jeśli nie umysłem, to sercem kto stoi przed nami – człowiek który ma w duszy zgliszcza, czy ktoś, kto ma jasną, piękną duszę. Właśnie taką wydała mi się Nadija Jewmeniwna Hajnal. Mieszka w malowniczej górskiej krainie na Zakarpaciu. Tu znalazła swoje szczęście. A pochodzi z Kijowszczyzny, gdzie w latach młodzieńczych, tak jak miliony Ukraińców, trafiła w straszne żarna Molocha. Ale nie złamała się pod ciosami losu i nie sczerstwiała. Rozmieniła dziewiątą dziesiątkę, zachowując jasne spojrzenie na życie i nieobojętną, mocną pamięć o wszystkim, czego przyszło jej doświadczyć w życiu.

(-)

– Wie pani, pierwszy ciężki czas to był 1932-33 r. Ojciec mamy dał mamie w posagu cielną jałówkę. Mówili, że jak będzie cielę i je sprzedadzą, to kupią mi walonki, palto itd. raz widzę, że tak wcześnie wstali i coś przynieśli do chaty. Zajrzałam z pieca, a to maleńkiego cielaczka przynieśli do domu – bialutki taki, z czarną łatką. Ja zeskoczyłam z tego pieca do niego, a mama mówi: „Dziecko, zobacz, ono jest jeszcze mokre, a jak wyschnie, to wtedy będziesz się z nim bawić”. Nad ranem, w lutym już tak świtało, tata siedział, tak spojrzał w okno i mówi: „Jadą!”. I zbladł. Wie pani, to tak mi się wryło w pamięć. Wchodzą we trzech do chaty i mówią: „O, tu jest jeszcze przychówek!”. A mama mówi|: „Słuchajcie, nie bierzcie; widzicie, że jest mróz, a krowa jeszcze się nie oczyściła. Jak będziecie ją prowadzić?”. A kołchoz wybudowali aż w drugim końcu wsi, ze trzy kilometry jak nie więcej. 12 lutego to jeszcze mróz był. „Nie bierzcie, wyschnie, to jutro przyjdziecie i weźmiecie”. Ja byłam koło tego cielęcia, a w kącie stał pogrzebacz. Ja byłam malutka, ale bardzo odważna. Chwyciłam ten pogrzebach i chciałam tego człowieka – w kurtce, jak pamiętam, w takiej czapce, w błyszczących butach; takich nawet nie widziałam; takie „chromowe buty”, miał takie rękawice… jak wszedł do chaty to nawet „dzień dobry” nie powiedział. Tylko od razu – „Aha! Jest!”. I mówi: „Ach ty kurkulski szczeniaku!” i tak mnie chwycił za włosy i kopnął nogą, to poleciałam jak piłka futbolowa, a włosy, cała garść, zostały w jego ręce. A o róg progu uderzyłam głową. Nic więcej nie pamiętam. Dopiero gdy się ocknęłam, to zobaczyłam, że i dziadek, i babcia, i jakieś kobiety, i tata, i mama nade mną. I babcia „przestrach” jajkiem wyganiała ze mnie. A ja wstałam i pobiegłam zobaczyć, a mego cielaczka nie ma! Nawet się z nim nie pobawiłam. Tak przez całe życie – bywa, że głowa chłonie i jakiś taki strach mnie nachodzi.

– To tylko tym się zakończyło?

– Poszedł tata wieczorem a tam krowa zdechła i cielę zdechło. I droga była krwawa, bo krowę przywiązali do sań, niech pani sobie wyobrazi. I tu – ja byłam taka spostrzegawcza – dziadek, brat taty i tata, mówią, że może pochowamy zboże, bo chodzą po chatach. Wykopywali w skale i pozanosili tam może z sześć worków. Co było, to tam wynieśli i pochowali, mchem pozakładali. Na drugi dzień przyszli szukać. Na ogrodzie, w chlewie, w piwnicy, gdzie zamurowane w piecu; wszędzie szukali, wszystko trzeba było oddać. Głód był straszny. Zaczęli raz zjadać krowy, komu nie zabrali do kołchozu. Zjadali psy, koty, a gdy to się skończyło, to liście zaczęli z drzew. Suszyli w piecu, tarli i coś dodawali, co znaleźli, piekli i to jedli. To było takie gorzkie. Masowo zaczęli ludzie umierać. Sąsiedzi – tam byli moi rówieśnicy, dwaj chłopcy-bliźniacy i malutka Katrusia, miała 11 miesięcy. Zauważyłam, że oni wszyscy, i mama, i tata leżą tacy wszyscy tacy nalani wodą. Ta Katrusia pewnego razu płacze, a niedaleko od nas niby przedszkole było. Tam dawali pół litra siei i taki cieniutki, cieniutki kawałek chleba. I ja biegałam tam, brałam na tych troje dzieci, bo one już nie chodziły. I z domu zaczęłam po trochę chować, bo moi już zauważyli, a mi dla Katrusi było trzeba. Ja już rozumiałam, że ona z głodu umiera. Ja wiem, co to jest głód. Pewnego razu przyszłam tam, a ona cała we krwi leży. Mama i tata już prawie umarli, chłopcy już umierali, a ona oczek już nie otwierała, tylko buzią ssała sobie tę rączkę. Tak wyssała, że kosteczkę było widać; ciałko swoje ssała. Podniosłam krzyk, pobiegłam do domu „nie dajecie mi!’, wyskoczyłam na podwórko i widzę, że z „harbami”idą. Z tymi „harbami” chodzili ci, którzy jeszcze mieli siłę. I wyrzucali z chat martwych i żywych, kto jeszcze się ruszał, ale już umierał i tak wyrzucali. No, tam sąsiedzi poumierali. Mama z babcią zaczęły „nalewać się” wodą. Wszystko się nam skończyło. Nie wiem gdzie taty brat woził – mama miała dużo takich dawnych wełnianych chustek i on je gdzieś wymieniał na chleb. Troszkę mąki, troszkę chleba, a tu już wszystko… A gdy już doczekaliśmy się urodzaju, ja nie wiem, zdaje mi się, że nie dawali zboża ludziom, tylko sami jacyś ci z kołchozu zasiewali ludziom ogrody zbożem. I gdy to już dojrzało, babcia przygotowała, brat taty był w domu i pilnował, żeby babcia nie najadła się ciasta. Wstawili do pieca, a to zapach chleba roznosił się bardzo, wyjęli i ona mówi „Daj mi chleba!”, a on mówi „Nie! Nie dam mamie chleba dopóki nie wystygnie”. Ona chwyciła go za klapy, podniósł się taki krzyk, szarpanina, on ja przytula do siebie, a mama „Ja cię chowałam, karmiłam, a ty mi kawałka chleba żałujesz!” „Mamo, nie żałuję, ale nie dam! Nie dam i już!” wygonił ja na dwór, a ten chleb przeniósł do komory, zamknął na klucz. I wie pani ilu ludzi zmarło po tym, jak napiekli chleba i zaraz gorącego się najedli! Pozrzucali ich do jednego dołu, ja tam chodzę w dniu pamięci.

– A gdy tak pomyśleć, to ile we wsi poszło ich na tamten świat?

– Bardzo dużo. Trzy doły, tam poza nami było jeszcze gdzieś z pięćdziesiąt chat. A po głodzie byliśmy brzegowi. Tam jeszcze taka była, że zbierała dzieci od rodziców, że niby zawiezie je do Kijowa do domu opieki i przeżyją. Rodzice płacili, a ona je zostawiała na dworcu. „Wy posiedźcie, ja wrócę”. I z tych 70-ciorga dzieci tylko dwoje, chłopczyk i dziewczynka zostało.

(-)

– Na pani wiek wypadł bardzo trudny czas.

– Zwłaszcza dla kobiet. Wie pani, one i kosiły, i młóciły, i Hołodomor, i to wszystko było na ich barkach. A po wojnie, my mieszkaliśmy nad Dnieprem, nas wypędzili, chaty popalili, a kobiety ulepią chatę, nagotują ziemniaków, położą ogórki, samogon i śpiewają!

– Znam dwa sekrety młodości: praca i piosenka.

– Tak! Ja czasami rozmawiam ze swoimi dziećmi, mówię – przypomnijcie sobie dzieci babcię Oksanę, moją mamę. Ona nigdy… „Oj, nie ma czegoś! Oj, trzeba!” „To, co jest – dzięki Bogu! Nie ma? Obejdziemy się! Będzie to skorzystamy”. Przyjdzie mama z pracy, a ręce aż popękane od pracy. Mówi – dzieci, ja się tak napracowałam! A raptem zarobiła połowę dniówki. Albo ćwierć dniówki. A co tam płacili za tę dniówkę! A po wojnie to nikt nic faktycznie nie płacił. A od ludzi brali – 40 kg mięsa, 220 l mleka, 120 jaj, cebule, ziemniaki, za każde drzewo trzeba było zapłacić, za bezdzietność, kto nie miał dzieci i za „duszę” – poduszne. Takie były podatki. Wtedy na każdą kobietę narzucano do skoszenia 10 arów grochu. Ten groch jest taki wyłożony, ściele się, kosili kosami, ale tej kosy nie ma komu wyklepać. I tak one sobie grosz zarabiały. A po wojnie to nie tak od razu mogliśmy zagospodarzyć, bo od Dniepru Niemcy nas pędzili do przodu. My wszystko zostawialiśmy w domu i szliśmy. Z maleńkimi dziećmi, mężczyzn nie było, byli starzy. Szliśmy, szliśmy, trafiliśmy do Rosuszki. Tam byłam i nauczycielką matematyki, i niemieckiego, i geografii.

– Wszechstronna.

– Tak! Tam i los swój spotkałam. Gdy uczyłam się w instytucie, na Stary Nowy Rok… we trzy byłyśmy w mieszkaniu. Będziemy wróżyć. Gospodyni mówi – nalejcie do talerza wody, połóżcie tam wosk, pomódlcie się „Ojczenaszu” i mówcie tak: „Niedziela z poniedziałkiem, środa z wtorkiem, piątek z czwartkiem, sobota pojedyncza, kogo kocham, ten niech się przyśni! Z kim żyto będę żąć, z kim życie przeżyję”. I śnią się mi takie wysokie góry, jakich w życiu nie widziałam, rzeka taka wartka, przez rzeke kładka, a po tamtej stronie stoi on. A ja boje się iść przez tę kładke, ale przeszłam. I gdy przyszłam do Rosuszki, to tam było siedmiu chłopców. Spojrzałam i słabo mi się zrobiło. Przecież on mi się przyśnił! To ten, który stał po tamtej stronie!

– Ale nie dała pani po sobie poznać?

– Nie! Ale potem, gdy już się poznaliśmy, on zapytał, czemu tak się zmieniłam. Ja mówię: „Człowieku, ja ciebie już dwa lata temu widziałam!”. Przeżyłam z nim 48 lat. Tu jest malutka chatka, stara, ma ze sto lat, w muzeum można ja pokazywać.

– Ale trzyma się!

– Trzyma się! I mąż, gdy już wiedział, że odejdzie na tamten świat, mówi: „Słuchaj, nigdzie z tej chaty nie idź, ona będzie dla ciebie najlepsza!”. I rzeczywiście jest mi bardzo droga. Jestem najszczęśliwsza na świecie. Mam dwoje dzieci, sześcioro wnucząt, już dwoje prawnuków. Mój mąż przeżył 72 lata, ale nie wiem, czy gdzieś jeszcze tak mąż kochał żonę, jak on mnie.

 

(-)

Była to opowieść „Kwitka-dusza” Switłany Bojko z Zakarpackiej Obwodowej Państwowej Kompanii Radiowo-Telewizyjnej. Mam nadzieję, że teraz każdy z was dostrzeże to, czego nie widział do tej pory – jaki jest szczęśliwy z tym, co ma. Ja widzę. Miłego wieczoru wam życzę. Drodzy słuchacze! Usłyszymy się jutro o tej samej porze. Bądźcie zdrowi i szczęśliwi. (jch/ad)

08.07.2020 – godz 10.50 (opis do dźwięku)

43. Międzynarodowy Folklorystyczny Jarmark w Węgorzewie odbędzie się, jednak zmieni się miejsce i zasady jego przeprowadzenia odpowiednio do norm sanitarnych związanych z pandemią. Kilka polskich szpitali wspomogło sprzętowo szpitale i oddziały dziecięce na Ukrainie. Sprzęt medyczny z Polski dostarczono także na Donbas. Na zajętym przez Rosję Krymie trwają aresztowania przedstawicieli mniejszości tatarskiej. O tym opowiem za chwile w ukraińskim programie informacyjnym. Dziś jest środa 8 lipca. Z wami jest Hanna Wasilewska. Dzień dobry.
(-)
43. Międzynarodowy Folklorystyczny Jarmark w Węgorzewie odbędzie się, jednak zmieni się miejsce i zasady jego przeprowadzenia odpowiednio do norm sanitarnych związanych z pandemią.W pierwszą sobotę sierpnia w Węgorzewie obędzie się Międzynarodowy Jarmark Folkloru. To niezwykle barwne wydarzenia co roku gromadzi wielu wielbicieli autentycznej kultury ludowej z Polski i zagranicy – twórców, rzemieślników i rękodzielników, śpiewaków i muzykantów. Jednak w tym roku, z zagranicznych gości obecni będą tylko Litwini, a miejsce przeprowadzenia jarmarku zmieni się. Zasady tego lata dyktuje pandemia – żali się etnograf z Muzeum Sztuki Ludowej w Węgorzewie Roksana Butrym:
-Będzie to tylko jeden dzień, 1 sierpnia. Jarmark odbędzie się nie na placu, tam gdzie zawsze, ale w naszym skansenie, na terenie naszego muzeum. Nie będzie zamknięty dla ludzi z zewnątrz, ale będzie ograniczona liczba. Może wejść do skansenu tylko 400 osób i smutna informacja, w tym roku nie możemy zaprosić artystów z Ukrainy. Będzie Litwa, bo to Schengen, a Ukrainy niestety w tym roku zaprosić nie możemy. Tym bardziej mi smutno, bo artyści z Ukrainy chcieli do nas przyjechać, no ale ograniczenia mamy takie, decyzja dyrekcji jest taka, a nie inna i niestety ich nie będzie dlatego.

Skrócony, ale barwny program jarmarku folklorystycznego warty jest uwagi gości – przekonuje Roksana Butrym:

-Jak co roku będzie przegląd muzyków, zespołów na scenie; z województwa warmińsko-mazurskiego. Będzie kiermasz jak co roku, ale ograniczony. Będzie tylko jeden zespół z województwa warmińsko – mazurskiego, będzie to polski zespół, ale nie oznacza to, że ukraińskiej mniejszości w ogóle nie będzie na jarmarku.
-Jak ukraińska mniejszość będzie reprezentowana?
-Mamy tu w okolicy taki zespół, śpiewające kobiety, zwany Budzowiaki, to kobiety, które mieszkają w Budzewie koło Węgorzewa; tam są kobiety i ukraińskiego i polskiego pochodzenia i one co roku starają się zaśpiewać choćby jedną piosenkę po ukraińsku. Myślę, że w tym roku odbędzie się to; w Olsztynie mieszka pani Anna Faranczuk, która zajmuje się robieniem pisanek i mam nadzieję, że ona w tym roku też będzie obecna na jarmarku. I w ten sposób będzie zaznaczona obecność mniejszości ukraińskiej.
43 jarmark odbędzie się 1 sierpnia.
(-)
Funkcjonariusze z Warmińsko-Mazurskiego Oddziału Straży Granicznej ujawnili, że w pierwszym półroczu tego roku, zatrudnionych nielegalnie w regionie było blisko 700 cudzoziemców. Straż Graniczna przeprowadziła do tej pory 79 kontroli w tej sprawie. Inspekcją objęto ponad 3 100 obcokrajowców. W większości byli to obywatele Ukrainy zatrudnieni przez agencje pośrednictwa pracy oraz firmy prowadzące działalność produkcyjną i budowlaną:
(-)
Kilka polskich szpitali wspomogło sprzętowo szpitale i oddziały dziecięce na Ukrainie. Akcję zorganizowała amerykańsko-polska fundacja CMCF (fonet.: si-em-si-ef). Children’s Medical Care Foundation , mająca siedzibę w Los Angeles. Fundacja koordynowała przewiezienie używanego, wysokiej jakości sprzętu medycznego, który w wyniku wymiany nie był już wykorzystywany w szpitalach w Polsce. Przygotowanie dokumentacji trwało trzy lata, a teraz sprzęt został przekazany na Ukrainę – powiedziała Polskiemu Radiu Rzeszów Jolanta Martinoff wicedyrektor fundacji.
(-)
Dyrektor szpitala dziecięcego we Lwowie Dmytro Kwit podkreślił, że sprzęt bardzo się przyda w leczeniu małych pacjentów.
(-)
Używany sprzęt medyczny przekazały na Ukrainę cztery szpitale warszawskie i szpital w Ciechanowie.
(-)
Lekarze w Mikołajówce i Słowiańsku na Donbasie też otrzymali pomoc medyczną z Polski. Do walki z koronawirusem przywieziono sprzęt kupiony przez polskie firmy, polskie Ministerstwo Zdrowia i Polską Fundację Narodową. Sprzęt i materiały ochronne przekazał ambasador Polski na Ukrainie Bartosz Cichocki. Respiratory, a także płyn dezynfekujący, okulary ochronne, maski i rękawiczki otrzymał szpital w Mikołajówce i szpital dziecięcy w Słowiańsku w obwodzie donieckim. Ambasada RP na Ukrainie poinformowała, że pomoc zorganizowaną przez polskie firmy przekazano w obecności Pawła Kyryłenka – szefa donieckiej obwodowej administracji państwowej. Niedawno w Donbasie świętowano 6 rocznicę wyzwolenia Słowiańska i Kramatorska od rosyjskich terrorystów. Dla mnie osobiście i dla mojego kraju to bardzo ważne wydarzenie. Nasza tu obecność potwierdza, że to nie tylko miejscowe święto, my także świętujemy – powiedział podczas konferencji prasowej ambasador Cichocki. Dzisiaj Ukraina determinuje także naszą przyszłość. Jeśli pozwolimy, aby międzynarodowe prawo nie było przestrzegane, by granice zmieniano siłą, to one będą także zmieniane w Polsce, Estonii i na Litwie. – powiedział polski dyplomata. Wasza siła, męstwo, ofiary – to wszystko także dla naszego bezpieczeństwa i przyszłości – powiedział.
(-)
Na zajętym przez Rosję Krymie trwają aresztowania przedstawicieli mniejszości tatarskiej. Dziś rosyjskie służby zatrzymały sześciu Krymskich Tatarów. Na półwyspie od początku okupacji rosyjskie władze stosują polityczne represje.
O szczegółach z Kijowa Paweł Buszko:
[korespondencja w języku polskim]
(-)
Kończy się na nasz czas antenowy. Dziękuję za uwagę i zapraszam do radioodbiorników jutro o 10:50. Program przygotowała i poprowadziła Hanna Wasilewska. Wszystkiego dobrego. (dw/bsc)

 

07.07.2020 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze! Witam was we wtorek, 7 lipca, na falach Polskiego Radia Olsztyn. W studiu – Jarosława Chrunik, dzisiaj mamy bardzo ciekawy, świąteczny dzień – Narodziny Jana Chrzciciela. W zasadzie to jest dzień graniczny i to w co najmniej dwóch aspektach. W tradycji chrześcijańskiej uważa się, że Jan jest ostatnim prorokiem Starego Testamentu, po nim Jezus swoim nauczaniem i życiem niejako pisze Nowy Testament. Natomiast w tradycji ludowej święto Iwana Kupała kończy wiosnę, a zaczyna lato. Będziemy o tym dzisiaj mówić, a oprócz tego – w sobotę odbyły się coroczne uroczystości na Kozackich Mogiłach w Aleksandrowie Kujawskim. Na zakonczenie posłuchamy o kolejnych przygodach bohaterów słynnej „Eneidy” Iwana Kotlarewskiego.

(-)

Można powiedzieć, że niemal w samym centrum Polski, w Aleksandrowie Kujawskim  znajduje się miejsce tak ważne dla Ukraińców: Ukraiński Cmentarz Wojskowy. Jest to cmentarz 17 żołnierzy Armii Czynnej URL Symona Petlury. Po Bitwie Warszawskiej, w grudniu 1920 zostali oni osadzeni w Obozie Internowania nr 6 i zmarli w czasie pobytu w nim. Cmentarz był miejscem uroczystości religijnych i patriotycznych organizowanych przez emigrantów ukraińskich przebywających w Polsce w okresie międzywojennym. Po 1945, gdy ukraińskie społeczności na Pomorzu i Kujawach uległy rozproszeniu, został zapomniany. Jego remont zainicjowali w 1991 historyk zajmujący się społecznością ukraińską w Polsce Emilian Wiszka oraz płk Szymon Smetana. Kompleks cmentarny składa się z kurhanu z krzyżem zaporoskim, 21 nagrobków z krzyżami, bez tablic imiennych oraz ogrodzenia z tablicami informacyjnymi.

Od 1993 w pierwszą sobotę czerwca cmentarz jest miejscem nabożeństw ekumenicznych. W tym roku z powodu epidemii koronawirusa uroczystości odbyły się miesiąc później – w pierwszą sobotę lipca. W tym roku po raz pierwszy od wielu lat gospodarzem był nowy burmistrz – Arkadiusz Gralak:

(-) Wypowiedź w języku polskim

Na uroczystościach w Aleksandrowie zawsze jest konsul Ukrainy w Gdańsku, Lew Zacharczyszyn:

(-) Wypowiedź w języku polskim

Na zakończenie uroczystości odbywa się zawsze ekumeniczne nabożeństwo religijne:

(-) Fragment nabożeństwa

Powrócimy jeszcze do tego wydarzenia w późniejszych programach, teraz natomiast proponuję usiąć wygodnie przy ognisku. Wiem, że w domu nie ma ogniska, ale od czego mamy wyobraźnię? Dzisiaj, w święto Iwana Kupała, w tradycji ukraińskiej działy się bardzo ciekawe rzeczy. Tak naprawdę to jest to połaczenie święta religijnego z pogańskim. Dzień Narodzenia Jana Chrzciciela jest też dniem oddania czci przyrodzie nieożywionej, czterem żywiołom: ogniowi, ziemi, wodzie i powietrzu. To wieczór i noc, gdzy dziewczęta plotą i puszczają wianki na wodę, a potem szukają kwiatu paproci. Zabawy odbywają się do świtu przy ognisku. Obecnie częściowo powracamy do tradycji, ale nie sposób odtworzyć je w całości. Ale dzisiaj pan Marian Rychel zaskoczył mnie pytaniem, na które nie potrafiłam udzielić odpowiedzi: jaką porę kończy święto Iwana Kupała?

(-)

– Ten czas to jeszcze przednówek!

– Jeszcze teraz?

– No, tak! Na Iwana baba mąki nie miała, a na Petra to już napiekła pierogów! Iwana Kupała to przede wszystkim nad rzekami, jeziorami były ogniska…

– I pan to pamięta?

– Tak, tak! Ale to było tak dawno!… I mama zawsze bała się, żeby tam coś się nie stało. Bo gdy skakało się przez ognisko albo jak się pływało…

– U nas mówiło się, że do Iwana nie wolno było się kąpać.

– Tak, w ogóle, Polacy do Jana… a, było powiedzenie! „Święta Zofija kłosy rozwija” – to w maju było, zboże nabierało (kłosów) i na Jana: „Polski Jan podpala, a ruski Iwan powala”. Czyli – zboże płowieje, żółknie, a na Iwana można już było robić pierwsze obżynki. Dzieci rwały kłosy, podpiekały na kuchni i zjadały. To było takie smaczne jak ziemniaki z ogniska.

– Bo to takie jeszcze jest mięciutkie i ma takie mleczko.

– Tak, i na Iwana można było robić pierwsze obkaszanie z brzegów.

– Czyli takie zażynki.

– Zażynki, o! a na Petra i Pawła to już były żniwa w pełni. I daj Boże, żeby tylko nie zabrakło tego, co najważniejsze – chleba!

(-)

Miejmy nadzieję, że chleba nie zabraknie n igdzie i nikomu. Na pewno nie brakowało go bohaterowi „Eneidy” – Eneaszowi i jego przyjaciołom. Akcja nabiera tam tempa, więc nie traćmy czasu, posluchajmy co tam się dzieje:

(-) Fragment poematu

Czas wracać do współczesności, bo kończy się nasza audycja. Przygotowała ją i przedstawiła Jarosława Chrunik. Usłyszymy się jutro o tej samej porze, a wy świętujcie całą noc przy ognisku. Może któraś dziewczyna znajdzie dzisiaj kwiat paproci? Pamiętajcie, że zakwita on o północy. Miłego wieczoru, drodzy słuchacze! Wszystkiego dobrego! (jch/apod)

07.07.2020 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Najdroższe leczenie na świecie – 2 miliony dolarów. Właśnie tyle potrzebuje 10-miesięczna dziewczynka z Białorusi, której pomóc chcą w Gdańsku wolontariusze z Ukrainy. Tegoroczne święto apostołów Piotra i Pawła w Chrzanowie odbędzie się tylko na szczeblu parafialno-dekanackim. Lepszego czasu na polsko-ukraińską przyjaźń nie będzie – powiedział minister rolnictwa i rozwoju wsi Jan Krzysztof Ardanowski. Od północy 6 lipca Polska Straż Graniczna wznowiła odprawy na drogowym przejściu granicznym Budomierz-Hruszew w obwodzie lwowskim. O tym już za chwilę dokładniej. Na antenie ukraiński program informacyjny. Dziś wtorek 7 lipca. Z wami Hanna Wasilewska.

(-)

Najdroższe leczenie na świecie – 2 miliony dolarów. Właśnie tyle potrzebuje 10-miesięczna dziewczynka z Białorusi, której pomóc chcą w Gdańsku wolontariusze z Ukrainy. Hanna Tiekuczewa razem z grupą ludzi dobrej woli stara się zebrać pieniądze potrzebne Darusi na leczenie. Na początku Hanna stworzyła aukcję na FB, z której pieniądze trafią do ogólnej zbiórki. Następnym krokiem będą dobroczynne warsztaty z ukraińskiej pieśni ludowej:

Zapraszam wszystkich na dobroczynne warsztaty pieśni ukraińskiej. Te warsztaty skupione są wokół zebrania pieniędzy dla chorej dziewczynki z Białorusi. Ona choruje na genetyczną chorobę; przestają jej działać mięśnie. Dziecko nie może samodzielnie jeść, już nie może samodzielnie oddychać i suma, którą trzeba zebrać jest ogromna. To 2 miliony dolarów. Czas też jest ograniczony, bo zastrzyk trzeba zrobić do 2 roku życia, a dziewczynka już ma 10 miesięcy; rodzice liczą każdy dzień, każdą złotówkę i każda pomoc jest bardzo ważna. Jeśli ktoś chce pomóc Darii to zapraszam do dołączenia do żywych warsztatów w Gdańsku, albo też wziąć udział w warsztatach online. Będzie transmisja online warsztatów. Dziękuję.
Tematem warsztatów będą ukraińskie pieśni obrzędowe i liryczne cyklu letniego . W ramach zajęć będzie odbywało się szkolenie pieśni (melodie, teksty, znaczenia treści), a także praca nad prawidłowym podaniem dźwięku, elementami wymowy, rytmem, techniką oddychania, artykulacją i charakterystycznym sposobem wykonania. Warsztaty odbędą się 15 lipca w ukraińskiej restauracji w Gdańsku. Przyłączyć się można także online. Początek wydarzenia o 18:00. Opłata za lekcje ukraińskiej pieśni to wpłata na zbiórkę na leczenie Darusi na stronie siepomaga.pl – www.siepomaga.pl/warsztaty-ukrainskiej-piosenki-ludowej

(-)

Ze względu na sytuację epidemiczną, pojawienia się ognisk infekcji w Ełku, a także brak możliwości należytego przygotowania w tej sytuacji uroczystości, tegoroczne święto apostołów Piotra i Pawła w Chrzanowie odbędzie się jedynie na szczeblu parafialno-dekanackim. Nie będzie tradycyjnego wyjazdu z olsztyńskiej parafii. Świąteczne nabożeństwo odbędzie się w sobotę 11 lipca.

(-)

Lepszego czasu dla polsko-ukraińskiej przyjaźni nie będzie – powiedział minister rolnictwa i rozwoju wsi. 4 lipca Jan Krzysztof Ardanowski wziął udział w uczczeniu pamięci żołnierzy URL z okazji 27. rocznicy odbudowy ukraińskiego cmentarza wojskowego w Aleksandrowie Kujawskim. Poseł Prawa i Sprawiedliwości dodał, że Polska jest zwolennikiem prozachodniego kursu Ukrainy i potępia rosyjską agresję na wschodzie kraju. Polityczne i ekonomiczne stosunki rozwijają się dobrze. Przeszłości sprzed setek lat i tragedii II wojny światowej nie można zapomnieć, ale to powinno nauczyć nas wyciągania wniosków, żeby nasze wielkie narody nigdy nie stanęły przeciw sobie, żebyśmy pamiętając krzywdy zadane sobie wzajemnie mogli razem zbudować wspólną, dobrą przyszłość – powiedział Jan Krzysztof Ardanowski. Minister dodał, że lepszego czasu dla tych przyjacielskich stosunków niż teraz, nie będzie. Polityk przypomniał, że w Polsce pracują tysiące Ukraińców, którzy są tu szanowni i cenieni za uczciwość, niezawodność i staranność.
Możliwe, że powinno być to regulowane umową międzynarodową, która dawałaby więcej gwarancji, większe bezpieczeństwo i ochronę, i przestrzeganie praw pracowników. Wszystko to będzie przedmiotem rozmów międzynarodowych – obiecał Ardanowski.

(-)

Od północy 6 lipca Polska Straż Graniczna wznowiła odprawy na drogowym przejściu granicznym Budomierz-Hruszew w obwodzie lwowskim. Odprawiane są zarówno samochody osobowe jak i ciężarowe.

(-)

Tym kończymy nasz program. Przygotowała go i poprowadziła Hanna Wasilewska. Dziękuję za uwagę i zapraszam do radioodbiorników jutro. Przyjemnego dnia i do usłyszenia. (dw/kos)

06.07.2020 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Witam was, szanowni słuchacze, w poniedziałek, 6 lipca, w programie „Kamo hriadeszy”. Przed mikrofonem – Jarosława Chrunik. Przyzwyczajamy się do nowego święta w naszym kalendarzu, wpisuje się ono już w nasze życie religijne. Ale zaczniemy znowu od kolejnego fragmentu „Żywego słowa”:

(-)

Kolejny odcinek „Żywego Słowa” to dalsze nauki pobożnego księcia Włodzimierza Monomacha dla potomnych; czyta Mychajło Kozij:

(-) Fragment staroruskiego tekstu pouczeń
Zanim wrócimy do czasów współczesnych, posłuchajmy jeszcze legendy o ikonie Matki Bożej Nieustającej Pomocy, której święto wczoraj obchodziliśmy po raz trzeci. Historię opublikował portal Cerkiew.net.pl

(-)

Ikona Matki Bożej Nieustającej Pomocy pochodzi z XIII wieku. Istnieją pewne dowody, że znajdowała się na wyspie Kreta do 1500 roku i cieszyła się tam wielkim poważaniem. Kto uczył się historii powszechnej ten wie, że Turcy zamieszkujący tereny Azji często napadali na cesarstwo greckie i zdobywając coraz to nowe terytoria, posuwali się w glab kraju. W 1453 r. napadli na sama stolicę Carogród i po zaciętych walkach zajęli go. Grecy nie byli w stanie oprzeć się wrogowi, więc albo ukrywali się po lasach, albo uciekali na zachód, do obcych krajów. Wśród uciekinierów był także pobożny kupiec z Krety. Uciekł do Italii i tam miał zamieszkać na stałe. A że nie chiał, żeby Turcy zagrabili również ikonę Matki Bożej Nieustającej Pomocy, a może też i zbezcześcili, wziął ikonę ze sobą do Italii. Spodobało się to Najświętszej Bogurodzicy, bowiem jeszcze podczas tej samej podróży okazała mu swoje łaski.

Na morzu zerwał się okropny sztorm i wydawało się, że statek utonie. Podróżni stracili już nadzieję na ratunek. W tym nieszczęściu pobożny kupiec wynosi na pokład ikonę Matki Bożej Nieustającej Pomocy i zachęca ich, żeby szczerze zaczęli się modlić, prosząc Bogurodzicę o pomoc. I stał się cud. Sztorm ucichł, a niebo tak pięknie się wypogodziło, że aż miło było patrzeć w jego błękit. Statek bezpiecznie przybił do włoskiego brzegu, a kupiec wyruszył do Rzymu, ale tylko na krótko, bowiem planował poszukać dla siebie miejsca w innej okolicy, a nie w Rzymie. Jednak NMP miała inny zamiar.

Pobożny kupiec zachorował w domu swego przyjaciela i zmarł. A ikona Bogurodzicy pozostała w świętym miejscu i wsławiła się wieloma cudami. Było to ok. 1498 roku, za papieża Aleksandra VI. Przed śmiercią kupiec podarował ikonę Bogurodzicy swemu przyjacielowi z wyraźną prośbą, żeby tę ikonę szczególnie czcił i postarał się jak najszybciej umieścić ją w którejś z rzymskich świątyń, żeby lud mógł powszechnie czcić cudowną ikonę Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Przyjaciel obiecał wypełnić ostatnią wolę umierającego, jednak obietnicy nie dotrzymał. Mimo, że sam chciał w każdym momencie zanieść ikonę do jakiejkolwiek świątyni, to jego żona, której ikona bardzo się spodobała, za nic nie chciała wypuścić jej ze swoich rąk. To Matce Bożej się nie spodobało. Pewnie nie chciała, żeby ikona służyła tylko jednej rodzinie – Ona, jako Matka całego świata, ma służyć pomocą dla wszystkich narodów.

Trzy razy przypominała Matka Boża temu mężczyźnie we śnie i upominała go, żeby dotrzymał przyrzeczenia, a gdy i to nie pomogło – zagroziła ciężką karą, jeśli nie wypełni obietnicy, danej kupcowi. Koszmarne sny i zwidy mączyły go, starał się wynieść ikonę ze swego domu do świątyni, lecz jego żona za każdym razem zdołała go przekonać i ikona została w ich domu. Naraz mężczyzna ten zachorował i zmarł. Można by przypuszczać, że może teraz uparta kobieta nie będzie się ociągać i wypełni obietnicę, daną przez swego męża. Ale stało się inaczej. Nawet, gdy jej maleńka córeczka przybiegła do niej pewnego razu i powiedziała, że widziała „piękną, jasną panią, która powiedziała, żeby ikonę zanieść do jakijkolwiek świątyni w Rzymie” i kobieta już była zdecydowana nareszcie wypełnić dawną obietnicę, nie doszło do tego. Jej sąsiadka, dowiedziawszy się o całej historii, namówiła ją, żeby nie wierzyła w sny.

Po długich perypetiach ikona w końcu znalazła się w świątyni, wskazanej znowu dziewczynce przez Matkę Bożą – między kościołem Maria Magiore a kościołem św. Jana Laterańskiego. Między tymi kościołami znajdował się kościół św. Mateusza, będący w posiadaniu oo. Augustynów. Wdowa zaprosiła proboszcza do siebie, opowiedziała całą historię i 27 marca 1499 r. uroczyście, w obecności wielu wiernych, ikona została przeniesiona do kościoła św. Mateusza.

To nie koniec długiej i ciekawej historii ikony Matki Bożej Nieustającej Pomocy, ale przejdziemy teraz do współczesnej historii. Dwa lata temu po raz pierwszy obchodziliśmy nowo ustanowione Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Obchodzimy je zawsze w pierwszą niedzielę lipca. O nowym święcie opowiedziała mi s. Oksana z Olsztyna ze zgromadzenia sióstr służebnic NMP. Najpierw jednak posłuchajmy pieśni maryjnej:

(-)
– Jest to święto Matki Bożej Nieustającej Pomocy; myślę, że właśnie narodowi ukraińskiemu jest to bardzo potrzebne święto.

– Święto Matki Bożej Nieustającej Pomocy zostało ustanowione dlatego, że w narodzie z dawien dawna ikona – bo to jest święto ikony Matki Bożej Nieustającej Pomocy – nabożność do tej ikony i to przekonanie o nieustającej pomocy Bogurodzicy dla nas, wiernych, niejako wywołało potrzebę ustanowienia święta. Myślę, że to jest tak, że nie – ustanowiono święto, a my dopiero potem próbujemy nabożności gdzieś szukać, tylko na odwrót. Najpierw ludzie modlili się, najpierw była ikona i to wywołało potrzebę decyzji naszych hierarchów wydania dekretu o ustanowieniu tego.

– Myślę, że nie ma wątpliwości, że naród ukraiński garnie się do tej ikony i uprasza różne łaski na swoje potrzeby.

– Myślę, że tak. Są męskie klasztory, które mają też właśnie jako patronkę „Nieustającą Pomoc” – oo. redemptoryści. My jako siostry służebnice mamy swoje prowincje i każda prowincja też ma swego patrona. I u nas w Polsce Matka Boża Nieustającej Pomocy jest patronką naszej prowincji, tak że ta nabożność właśnie była od bardzo dawna. Nasza prowincja jest jeszcze sprzed 1950 roku, otóż tak długo już, a z pewnością o wiele wcześniej jeszcze istniała nabożność w upraszaniu łask u Matki Bożej Nieustającej Pomocy.

(-)

Życzę wam, żeby i waszych próśb Matka Boża Nieustającej Pomocy zawsze wysłuchiwała i śpieszyła wam z pomocą. A ponieważ nasz program już się kończy, ja już pożegnam się z wami do jutra. Była z wami Jarosława Chrunik; miłego wieczoru, drodzy słuchacze! (jch/bsc)

06.07.2020 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Wczoraj w Aleksandrowie Kujawskim uczczono pamięć żołnierzy URL. W zeszły weekend zbierano pieniądze dla ofiar powodzi na zachodniej Ukrainie. Na wschodzie Ukrainy uczczono 6. rocznicę wyzwolenia miast Donbasu z rąk prorosyjskich bojówkarzy. Ukraina chciałaby, aby w najbliższym czasie doszło do spotkania przywódców państw Normandzkiej Czwórki w sprawie Donbasu. Takie wiadomości rozpoczynają nowy tydzueń informacyjny. Dziś jest poniedziałek 6 lipca. Z wami jest Hanna Wasilewska. Dzień dobry.
(-)
Wczoraj w Aleksandrowie Kujawskim uczczono pamięć żołnierzy URL. 100 lat temu znajdował się tam obóz,w którym ich internowano, a pierwszym komendantem był bohater dwóch narodów generał Marko Bezruczko. Gorzka i bolesna pamięć, ale i duma ze wspólnych zwycięstw, wspólnej majowej parady w Kijowie i wspólnego zwycięstwa pod Zamościem. Władze miejskie Aleksandrowa obiecują, że niebawem pojawi się na mapie miasta ulica Marka Bezruczki. W Olsztynie o nazwanie ulicy lub placu jego imieniem stara się miejski oddział ZUwP. Podanie już jest złożone do Urzędu Miasta i jest rozpatrywane. Według słów szefa oddziału Stefana Migusa wyników można spodziewać się jesienią.
(-)
W zeszły weekend zbierano pieniądze dla ofiar powodzi na zachodniej Ukrainie. Archieparchia filadelfijska Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego zbierała pieniądze na tych, którzy stracili wszystko podczas powodzi na zachodniej Ukrainie. Potrzebna jest żywność, odzież i rzeczy pierwszej potrzeby. Organizatorzy informują, że najbardziej w związku z żywiołem ucierpiały obwody iwano-frankowski i czerniwecki. „Tylko w jednym, iwano-frankowskim obwodnice, zniszczonych lub podtopionych zostało ponad 4600 budynków, około 550 kilometrów dróg, a woda zniszczyła 90 mostów. Oprócz tego zginęły trzy osoby, tysiące ewakuowano. Pozostawili swoje domy i stracili oszczędności” – zwracali się organizatorzy z prośbą ojców kościoła greckokatolickiego na całym świecie o przeprowadzenie zbiórki pieniędzy w zeszły weekend. Pieniądze zbierano bezpośrednio w parafiach greckokatolickich i na rachunek bankowy.
(-)
Ukraina chciałaby, aby w najbliższym czasie doszło do spotkania przywódców państw Normandzkiej Czwórki w sprawie Donbasu. W Berlinie spotkali się doradcy polityczni „czwórki”. Rozmowy trwały 11 godzin, zakończyły się w nocy. O szczegółach z Kijowa Paweł Buszko:
[korespondencja w języku polskim]
Na wschodzie Ukrainy uczczono 6. rocznicę wyzwolenia miast Donbasu z rąk prorosyjskich bojówkarzy. W obchodach udział wzięli przedstawiciele ukraińskich władz, a także zachodni dyplomaci, w tym ambasador Polski. Polska delegacja przywiozła do Donbasu pomoc medyczną.
(-)
Tym kończymy nasz blok informacyjny. Na nowe wiadomości zapraszam was jutro o 10:50. Program przygotowała i poprowadziła Hanna Wasilewska. Wszystkiego dobrego. (dw/apod)

05.07.2020 – godz. 20.30 – magazyn (opis do dźwięku)

W programie „Od Niedzieli do Niedzieli” wiat was Hanna Wasilewska.
(-)
Noc Kupały to starodawne święto przesilenia, kiedy przyroda znajduje się w swoim rozkwicie. Zgodnie z nowym kalendarzem zmienił się jego termin. Zgodnie z kilkusetletnią tradycją Noc Kupały powiązana była z chrześcijańskim świętem narodzin św. Jana Chrzciciela, przeszło razem z nim z 21-22 czerwca na 6-7 lipca zgodnie z nowym stylem. Uważa się, że w tym czasie rośliny są w pełni sił, dlatego to dobry czas na zbiór roślin lekarskich. Także dla ludzi Noc Kupały to najlepszy czas, żeby znaleźć sobie parę – przekonuje Sergiusz Petryczneko, a on źle nie poradzi:
(-)
Święto Kupały ma pradawne tradycje. To święto ognia-ojca i wody-matki. Połączenie słońca i ziemi. Kosmogeniczny ślub, w którym chłopiec i dziewczyna uczestniczą w przedłużeniu rodu. Dzień równonocy przypada na 21 czerwca. Po tym słońce zaczyna wędrówkę w dół, w kierunku jesieni. A póki co, noce są krótkie, a dni długie i ciepłe.
(-)
Święto Kupały prowadzone jest do późnej nocy. Pod szerokim, rozgwieżdżonym niebem. Głównym rytuałem jest kupalne ognisko. Zapalenie ognia i skakanie przez ognisko, kąpanie w ciepłej wodzie, to wchodzenie w dwa światy. Jeśli chłopak i dziewczyna spędzają noc Kupały razem, to dobry znak. Młodzi połączywszy się w czasie nocy Kupały będą silni i zdrowi, będą mieć zdrowe potomstwo i będą zdrową parą.
(-)
Inny zwyczaj to huśtawki zawieszane między mocnymi, wysokimi drzewami. Pary, chłopiec i dziewczyna, huśtają się wysoko. Dziewczęta boją się, a chłopcy pokazują swoją odwagę. Taka zabawa zapamiętywana jest na całe życie.
(-)
Z czasem obrzędy w kulturze ukraińskie przerodziły się w zabawy ludowe z elementami tego czy innego święta. Tak jest nawet dziś w wielkich miastach Ukrainy, można zobaczyć całe marsze ludzi z obowiązkowym słomianym „Kupałą”. Natomiast głównym atrybutem pozostają i dziś obrzędowe pieśni.
(-)
Usłyszeć dawne kupalne piosenki i zobaczyć elementy tradycyjnego obrzędu można co roku w Narodowym Muzeum Architektury Ludowej we wsi Pyrohiw pod Kijowem. 6 lipca po obiedzie przyjeżdżają tu zespoły folkowe z różnych obwodów Ukrainy. Niestety w tym roku będzie ich mniej z powodu pandemii. Natomiast coroczne puszczanie wianków z zapalonymi świeczkami to ulubiona zabawa dziewcząt w Noc Kupały. To symboliczne i bezwarunkowo bardzo muzykalne:
(-)
Cały maraton konkursów online przebyła Amelia Kuształa, uczennica międzyszkolnego punktu nauczania języka ukraińskiego w Dobrym Mieście. Występy utalentowanej Amelki podczas wydarzeń społeczności ukraińskiej w naszym regionie śledzimy od kilku lat. W tym czasie młoda wokalistka wyrosła w znaczeniu bezpośrednim i przenośnym – profesjonalnie. I jeśli okres izolacji dla większości ludzi stał się czasem refleksji i spokoju, to dla Amelii i jej bliskich było zupełnie inaczej. Młoda gwiazda aktywnie realizowała się online. W ilu konkursach zwyciężyła nie powiem. Wołam do pomocy mamę Amelki Joannę Kuształę:

[wypowiedź w języku polskim]
-I tu muszę zapytać Amelię, ty masz większą satysfakcję z tego jak śpiewasz piosenkę na konkursie po ukraińsku czy po polsku. Czy nie ma dla ciebie różnicy.
[wypowiedź w języku polskim]
-A nie boisz się, że ludzie. Większość tu w Polsce, nie rozumie języka ukraińskiego i lepiej może zaśpiewać po polsku, żeby zrozumieli i tekst, bo to też ma wpływ na to, czy podoba się ta piosenka. Ty śpiewasz po ukraińsku ryzykując, że ktoś nie zrozumie stawiając na to, że ukraińskie piosenki mają piękne melodie, w których widzę, że jesteś zakochana. Nie boisz się postawić na ukraińską piosenkę.
[wypowiedź w języku polskim]
-A jak u ciebie z językiem ukraińskim? Lepiej? Rozwijasz się? Pomaga nauka ukraińskich piosenek?
[wypowiedź w języku polskim]

Czy nauczyciel zadowolony jest ze swojej podopiecznej?

-Oczywiście, bo jak nauczyciel znajduje i konkursy i potem dobiera materiały, potem współpracuje z rodzicami, bo to bardzo ważna praca. Jakby nie rodzice, to nauczyciel sam wiele nie może, prawda. Szczególnie teraz, kiedy mamy naukę na odległość, bo bardziej dziecko ćwiczy w domu. Ja mogę tylko posłuchać tego przez telefon, czy skype. Ale Amelka reprezentuje Dobre Miasto w wielu konkursach i to widać. Z konkursu na konkurs jest coraz lepiej. To taka nasza maleńka dobromiejska gwiazdka.
-To bardziej zasługa mamy, czy twoja?
-No ja myślę, że tu bardziej może mamy, bo mama może nie zmusza, ale trochę zmusza swoją Amelkę, żeby ćwiczyła, uczyła się słów. Potem ja mogę tylko sprawdzić końcówki i akcenty.
-Amelia rośnie, rozwija się. Jej poziom rośnie i poziom festiwali oraz konkursów, w których bierze udział też rośnie. Jakie następne dwa, mi podpowiadają,
[wypowiedź w języku polskim]
-To konkursy międzynarodowe, ale po ukraińsku będziecie śpiewać.
[wypowiedź w języku polskim]
-Na tych międzynarodowych festiwalach, pierwszym w Słowenii, to „Berehynia Fest”, a drugim w Kijowie zbiera się jury i to międzynarodowe jury będzie wybierać najlepszych z najlepszych.
-Amelia. Twoja praca „Bila Topoli” wysłana została na dwa międzynarodowe konkursy. Czemu właśnie ta piosenka>
[wypowiedź w języku polskim]
-Czy umiesz to robić, czy może dziewczyna w twoim wieku – ile masz lat?
-13
– …zrozumieć co czuje matka tracąca swoje dziecko. Jak to możliwe?
[wypowiedź w języku polskim]
-Myślę, że tu pomogła mama tłumacząc co może czuć matka. I co Amelia wie o wojnie w swoim wieku.
[wypowiedź w języku polskim]
(-)
Teraz już wiadomo, że w międzynarodowym konkursie „Gwiazdy Olimpu” w Kijowie, Amelka zdobyła II miejsce w swojej kategorii wiekowej. Przy okazji serdecznie gratuluję kolejnego zwycięstwa i życzę wielu kolejnych. Niech ukraińska piosenka płynie, a z nią język ukraiński:
[lekcja języka ukraińskiego]
(-)
Dla tych, którzy karmią się ukraińską muzyką, Roman Bodnar ma „ukraińskie sało”
[Parada Hitów Romana Bodnara]
(-)
Nasz program dobiega końca. Przygotowali go: Sergiusz Petryczenko, Roman Bodnar i Hanna Wasilewska. Dziękujemy za uwagę i zapraszamy za tydzień. Wszystkiego dobrego. (dw/bsc)

04.07.2020 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry! Witam was, drodzy słuchacze, na falach Polskiego Radia Olsztyn w sobotę, 4 lipca. W studiu – Jarosława Chrunik. Najpierw powędrujemy trochę ścieżkami historii, a potem wybierzemy się w inną podróż – do naszych sąsiadów. Całkiem niedaleko, ale rzadko tam zaglądamy. Moim zdaniem – zbyt rzadko.

(-)

4 lipca 1494 roku zmarł Jurij Drohobycz (przy narodzinach – Jurij Donat-Kotermak, do XX wieku znany jako Giorgio da Leopoli) – ukraiński uczony epoki Renesansu, działacz oświatowy, poeta, filozof, astronom i astrolog. Doktor medycyny i filozofii. Rektor Bolońskiego uniwersytetu medycyny i sztuk wolnych, profesor i wice-kanclerz Istropolitańskiej Akademii w Bratysławie, profesor UJ w Krakowie. Pierwszy ukraiński autor książki drukowanej. Do XX wieku jego prawdziwe nazwisko i narodowość nie były znane historii. Jego studentem był m.in. przyszły wybitny astronom Mikołaj Kopernik, autor traktatu „O obrotach sfer niebieskich”, który zapoczątkował nowy, heliocentryczny pogląd na budowę Układu Słonecznego.

(-)

4 lipca 1891 r. urodził się Petro Pancz – ukraiński pisarz, autor m.in. powieści: „Błękitne eszelony”, „Bez asa”, „Oblężenie nocy”, „Na kalinowym moście” i „Szeptała Ukraina”. Zbiór artykułów i szkiców-wspomnień „Odlatują żurawie” okazała się ostatnim utworem pisarza.

(-)

1941 roku miał miejsce masowy mord przedstawicieli polskiej inteligencji Lwowa. Z całej grupy ocalał jedynie profesor Franciszek Groër. Hitlerowcy zrabowali mieszkania naukowców i zniszczyli lub wywieźli cenne materiały naukowe uczonych. Pamięć o tym wydarzeniu żywa jest do dzisiaj. W ulewnym deszczu i z przestrzeganiem wszystkich warunków kwarantanny wczoraj odbyły się obchody 79. rocznicy niemieckiego mordu polskich profesorów we Lwowie. Przedstawiciele uczelni lwowskich, władz miejscowych i Konsulatu Generalnego RP we Lwowie złożyli kwiaty i pomodlili się pod pomnikiem na Wzgórzach Wuleckich w hołdzie profesorom lwowskim pomordowanym przez Niemców w 1941 roku. Mówi Eugeniusz Sało:

(-) korespondencja w języku polskim

(-)
Chyląc czoła przed poległymi, smutne pozostawimy w historii i przejdziemy do wydarzeń współczesnych. Dzisiaj świętują: Terencjusz, Juliusz oraz urodzeni 4 lipca. Wszystkim składamy najlepsze życzenia!
(-)
Teraz zabieram was w podróż na Podlasie. Mniejszość ukraińska, zamieszkująca ten malowniczy region, różni się od pozostałej części Ukraińców w Polsce tym, że północne Podlasie uniknęło Akcji „Wisła”. Dzięki temu Podlasianom udało się zachować swoje dziedzictwo kulturowe zarówno materialne, jak i niematerialne. Musieli jednak długo i konsekwentnie wracać do swoich korzeni po latach zastoju. Obecnie oprócz kilku audycji radiowych i telewizyjnych Ukraińcy Podlasia mają też dwumiesięcznik „Nad Bugiem i Narwią”. Jednak koronawirus i tu dokonał swoistego spustoszenia, – mówi redaktor naczelny Jerzy Hawryluk:
– No, redakcja „Nad Bugiem i Narwią” pracuje po staremu, staramy się pozyskiwać nowych czytelników, szukać nowych prenumeratorów. No, w takich warunkach niezbyt sprzyjających, choćby dlatego, że nie można pisać o jakichś masowych imprezach, bo sytuacja jest taka, że wszystko zostało odwołane i w najbliższym czasie chyba nic się nie odbędzie. Miał być konkurs recytatorski „Ukraińskie Słowo”, którego nie było; miał być konkurs śpiewaczy „Z podlaskiej krynicy” – też go nie było. Miała być też ta wielka letnia impreza „Na Iwana na Kupała” w Dubiczach Cerkiewnych; to jest taka impreza na kilka, do dziesięciu tysięcy osób, w zależności od tego jak kiedy przyjadą, no i oczywiście nawet w takim jakimś minimalnym formacie tego nie da się przeprowadzić.
– Co więc robić? O czym pisać w „Nad Bugiem i Narwią”?
– W tym roku wyszły już trzy numery; jest tam ciągle informacja o wydarzeniach bieżących, bo do marca odbywały się one mniej więcej normalnie, ale o sprawach bieżących u nas informują przede wszystkim ukraińskie audycje radiowe, a my w czasopiśmie bardziej możemy skoncentrować się na sprawach historii, kultury.
A kultura Podlasian jest niezwykle barwna i ciekawa, tak samo jak i dialekt podlaski. Posłuchajcie jak mówi o powstaniu zespołu „Czeremszyna” z Czeremchy jego współtwórca, Mirosław Samosiuk:
– Moja żona (wtedy jeszcze nie była moją żoną) Barbara zwołała młodych ludzi z Czeremchy, a Czeremcha to taka mała mieścina; albo mała mieścina, albo duża wieś 4 km od granicy z Białorusią. I tam zaczęliśmy zbierać od starych babć pieśni – folklor naszego Podlasia, tam gdzie mieszkają mniejszości – ukraińska, białoruska – i Polacy razem mieszkają. Potem braliśmy instrumenty i aranżowaliśmy na bałałajkę kontrabasową, na cymbały strunowe białoruskie, na sopiłki ukraińskie (flety), na akordeon, na bębny. Chcieliśmy, żeby ta muzyka, której młodzi ludzie wstydzili się, gdy zaczynaliśmy; oni się z nas trochę podśmiewali, że „jak to, będziecie śpiewali jak te stare baby?”. No a potem, gdy poszliśmy do telewizji, pojechaliśmy na koncerty do Nepalu, do Niemiec na tournée, to zaczęli to rozumieć. Teraz my u siebie robimy festiwale i oni bardzo chętnie przychodzą na nasze koncerty – i młodzi, i starzy. I myślę, że my przez tych 25 lat zachowaliśmy tę naszą kulturę.
Nie tylko zespół „Czeremszyna” pielęgnuje dawne tradycje Podlasia, ale o tym opowiem kiedy indziej, ponieważ kończy się nasz czas antenowy. Audycję przygotowała i przedstawiła Jarosława Chrunik. Spotkamy się ponownie w poniedziałek o godz. 18.10. Teraz życzę wam miłego weekendu, drodzy słuchacze, a pożegnamy się tęskną piosenką o minionych młodych latach innego podlaskiego zespołu – „Rodyna”! (jch/bsc)

03.07.2020 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

„Serce dziewczyny nie jest wolne. Jest całkiem zajęte muzyką”. Takie wyznanie usłyszałam ostatnio od Amelii Kuształy z Dobrego Miasta. Myślę, że wszyscy ją dobrze pamiętacie z powodu silnego głosu, niezwykłej urody i wyrazistych obrazów artystycznych, które tworzy dla niej mama. Dzisiaj o ostatnich zwycięstwach Amelki opowiem w „Od A do Z”. Z wami jest Hanna Wasilewska. Zaczynamy.
(-)
Cały maraton konkursów online przebyła Amelia Kuształa, uczennica międzyszkolnego punktu nauczania języka ukraińskiego w Dobrym Mieście. Występy utalentowanej Amelki podczas wydarzeń społeczności ukraińskiej w naszym regionie śledzimy od kilku lat. W tym czasie młoda wokalistka wyrosła w znaczeniu bezpośrednim i przenośnym – profesjonalnie. I jeśli okres izolacji dla większości ludzi stał się czasem refleksji i spokoju, to dla Amelii i jej bliskich było zupełnie inaczej. Młoda gwiazda aktywnie realizowała się online. W ilu konkursach zwyciężyła nie powiem. Wołam do pomocy mamę Amelki Joannę Kuształę:

[wypowiedź w języku polskim]
-I tu muszę zapytać Amelię, ty masz większą satysfakcję z tego jak śpiewasz piosenkę na konkursie po ukraińsku czy po polsku. Czy nie ma dla ciebie różnicy.
[wypowiedź w języku polskim]
-A nie boisz się, że ludzie. Większość tu w Polsce, nie rozumie języka ukraińskiego i lepiej może zaśpiewać po polsku, żeby zrozumieli i tekst, bo to też ma wpływ na to, czy podoba się ta piosenka. Ty śpiewasz po ukraińsku ryzykując, że ktoś nie zrozumie stawiając na to, że ukraińskie piosenki mają piękne melodie, w których widzę, że jesteś zakochana. Nie boisz się postawić na ukraińską piosenkę.
[wypowiedź w języku polskim]
-A jak u ciebie z językiem ukraińskim? Lepiej? Rozwijasz się? Pomaga nauka ukraińskich piosenek?
[wypowiedź w języku polskim]

Czy nauczyciel zadowolony jest ze swojej podopiecznej?

-Oczywiście, bo jak nauczyciel znajduje i konkursy i potem dobiera materiały, potem współpracuje z rodzicami, bo to bardzo ważna praca. Jakby nie rodzice, to nauczyciel sam wiele nie może, prawda. Szczególnie teraz, kiedy mamy naukę na odległość, bo bardziej dziecko ćwiczy w domu. Ja mogę tylko posłuchać tego przez telefon, czy skype. Ale Amelka reprezentuje Dobre Miasto w wielu konkursach i to widać. Z konkursu na konkurs jest coraz lepiej. To taka nasza maleńka dobromiejska gwiazdka.
-To bardziej zasługa mamy, czy twoja?
-No ja myślę, że tu bardziej może mamy, bo mama może nie zmusza, ale trochę zmusza swoją Amelkę, żeby ćwiczyła, uczyła się słów. Potem ja mogę tylko sprawdzić końcówki i akcenty.
-Amelia rośnie, rozwija się. Jej poziom rośnie i poziom festiwali oraz konkursów, w których bierze udział też rośnie. Jakie następne dwa, mi podpowiadają,
[wypowiedź w języku polskim]
-To konkursy międzynarodowe, ale po ukraińsku będziecie śpiewać.
[wypowiedź w języku polskim]
-Na tych międzynarodowych festiwalach, pierwszym w Słowenii, to „Berehynia Fest”, a drugim w Kijowie zbiera się jury i to międzynarodowe jury będzie wybierać najlepszych z najlepszych.
-Amelia. Twoja praca „Bila Topoli” wysłana została na dwa międzynarodowe konkursy. Czemu właśnie ta piosenka>
[wypowiedź w języku polskim]
-Czy umiesz to robić, czy może dziewczyna w twoim wieku – ile masz lat?
-13
– …zrozumieć co czuje matka tracąca swoje dziecko. Jak to możliwe?
[wypowiedź w języku polskim]
-Myślę, że tu pomogła mama tłumacząc co może czuć matka. I co Amelia wie o wojnie w swoim wieku.
[wypowiedź w języku polskim]
(-)
Teraz już wiadomo, że w międzynarodowym konkursie „Gwiazdy Olimpu” w Kijowie, Amelka zdobyła II miejsce w swojej kategorii wiekowej. Przy okazji serdecznie gratuluję kolejnego zwycięstwa i życzę wielu kolejnych. Niech ukraińska piosenka płynie, a z nią język ukraiński:
[lekcja języka ukraińskiego]
No i to wszystko na dzisiaj. W programie „Od A do Z” usłyszymy się za tydzień. Z wami była Hanna Wasilewska. Bywajcie zdrowi. (dw/bsc)

03.07.2020 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze! Witam was w poniedziałek, 3 lipca na falach Polskiego Radia Olsztyn. W studiu – Jarosława Chrunik. Dzisiaj znowu porozmawiamy o szkole, może pomozemy jakiemus młodemu człowiekowi podjąć ważną decyzję. Najpierw chciałabym zwrócić waszą uwagę na dwie historyczne daty :

(-)

3 lipca 1885 roku ukraińscy emigranci utworzyli w USA pierwsze towarzystwo wzajemnej pomocy „Bractwo świętego Mikołaja”. Głównym celem bractwa była wzajemna pomoc pierwszym emigrantom z Ukrainy na obczyźnie. Członkowie bractwa pomagali jeden drugiemu i moralnie, i materialnie; organizowano szkoły, prowadzono prace w celu podniesienia ukraińskiej samoświadomości, zachowania zwyczajów ludowych i tradycji.

(-)
3 lipca 1916 roku zmarł Jeremiasz Łomnicki – działacz cerkiewny, misjonarz, ksiądz-bazylianian, współzałożyciel żeńskiego zakonu Zgromadzenia Sióstr Służebnic NMP. Mnich Jeremiasz Łomnicki wraz z o. Płatonidem Filasem wydał pierwszy modlitewnik dla młodzieży „Gościniec”; modlitewnik ten cieszył się ogromną popularnością wśród mieszkańców Galicji. Pierwsze wydanie modlitewnika liczyło 10 000 egzemplarzy i dzisiaj należy do bibliograficznych rzadkości. 1915 roku Jeremiasz Łomnicki został wywieziony przez władze carskie na zesłanie do Symbirska, gdzie zmarł 3 lipca 1916 roku na zapalenie płuc.

(-)

Imieniny obchodzą dziś Nina, Inna, Gleb, Opanas i świętują ci, którzy urodzili się 3 lipca. Wszystkim składamy najlepsze życzenia.

(-)

Teraz najpierw powiem o wydarzeniu, które zacznie się dosłownie za kilka minut, więc może ktoś ze słuchaczy zechce wziąć w nim udział. Tak więc o godz. 11-tej rozpocznie się kolejne seminarium on-line organizowane przez Centrum Badania Ruchu Wyzwoleńczego. Temat seminarium: „Operacja „Wisła”: czy można kwalifikować ją jako ludobójstwo?”. Prelegentem będzie Serhij Riabenko – prawnik, przedstawiciel Ukrainy w projekcie International Justic for Communist Crimea Europejskiej platformy pamięci i sumienia. Można przyłączyć się do spotkania otwierając link na platformie zoom. Tak więc kto jest zaprzyjaźniony z komputerem i internetem, ma możliwość uczestniczyć w tym bez wątpienia ciekawym spotkaniu, mimo że wirtualnie.

(-)

Tyle o historii, a teraz o współczesności. W związku z wielkimi przeszkodami, które przyniósł nam koronawirus, w tym roku szkoły nie mogą organizować dni drzwi otwartych. Ukraińskie szkoły też nie są tu wyjątkiem. Jednak niezmiennie czekają one na nowych uczniów – zarówno z Polski, jak i z Ukrainy, a nawet z innych krajów. Czym mogą przyciągać te szkoły młodych ludzi? Mówi dyrektorka szkoły w Górowie Maria Olga Sycz:

– Chcę powiedzieć, że to jest bardzo dobra szkoła, która wypełnia taką dydaktyczna rolę, ale nie tylko dydaktyczną – również wychowawczą i też patriotyczną, i przygotowuje tak naprawdę w pełni do życia młodego człowieka. Dziecko kilka lat mieszka w internacie i tak czy inaczej musi się nauczyć pewnych zasad. I to wszystko pomaga w dalszym życiu. Wiemy, że nasi absolwenci nie mają potem żadnych problemów na studiach, a potem w pracy są najlepszymi pracownikami. I w tym jest duża rola szkoły.

– To wygląda wręcz idealnie; czy tu naprawdę nie ma żadnych problemów?

– Gdy są dzieci, gdy jest młodzież, to zawsze są problemy. Nie ma tak, żeby ich nie było, ale dajemy sobie z tym radę. Niech za przykład posłuży to, że gdy rodzice mają problem z dzieckiem, to oddają je do nas do szkoły, a my wtedy tak pracujemy z dzieckiem, żeby przede wszystkim pomóc mu stać się uczciwym i mądrym człowiekiem. I uczyć jak podołać wszelkie problemy, które są. Ale chcę podkreślić to, co mówię zawsze czy do młodzieży, czy potem już do absolwentów, że będą pamiętali tę szkołę przede wszystkim dlatego, że tu jest rodzinna atmosfera, że jeden drugiemu pomaga nie tylko w czasie, gdy razem się uczyli w szkole, ale oni też później w życiu pomagają sobie tak jak brat pomaga bratu czy siostrze.
I to prawda. To widać potem w życiu codziennym i podczas spotkań na różnych imprezach. A jeszcze jednym efektem wychowania młodych ludzi w górowskiej szkole jest rozwój ich talentów, przede wszystkim muzycznych. Potem żyć bez tego trudno, dlatego jak grzyby po deszczu powstały różne zespoły ukraińskie. Kto z nas nie zna „Eneja”, „Horpyny”, „Berkuta” (obecnie to „Karpatian”), „Biłoho Bereha” i wielu innych? To absolwenci górowskiej szkoły je stworzyli:

– Tak, oni albo zakładają swoje zespoły, albo są to zespoły, które założyli jeszcze gdy uczyli się w murach tej szkoły. Ale oni rzeczywiście kontynuują to wszystko, czego nauczyli się tu w szkole i angażują się nie tylko w swoją pracę zawodową, lecz tez w życie społeczne. I to tez bardzo cieszy.
Cieszy i niesie famę w świat. Oto co powiedział na studniówce w Górowie w tym roku konsul Ukrainy w Gdańsku Lew Zacharczyszyn:

– Gdyby na Ukrainie było przynajmniej 70% takich Ukraińców, jak wy, to dawno już zapomnielibyśmy o tych problemach, jakie dzisiaj mamy. Ale musimy nad tym pracować i wy jesteście dla nas najlepszym przykładem. Brawo dla was! Druga ważna rzecz: mam wielka przyjemność i zaszczyt przekazać wam pozdrowienia od gdańskiego koła ZUW. Przewodnicząca gdańskiego koła pani Ela Krzemińska powiedziała: „Proszę przekazać wielkie podziękowania szkole! Dlatego, że absolwenci szkoły w Gdańsku – waszej szkoły – w Gdańsku to obecnie takie oblicze Ukrainy, to wspaniały wertep, to wspaniały chór, który powstał. No, Piotra Jarmołę na pewno wszyscy znają, pamiętają; to jest taki niekoronowany lider. Tak że dziękuję, pani dyrektor, pani, dziękuje wszystkim pedagogom za to, że wychowujecie prawdziwych Ukraińców. To bardzo ważne i jesteśmy dumni z tego, że absolwenci szkoły w Górowie Iławeckim niosą sprawę ukraińska po całej Polsce i nie tylko po Polsce.

Od kilku lat w Górowie prowadzony jest cały cykl nauczania – od pierwszej klasy szkoły podstawowej do matury:

(-)

Nie wierzę, że w tym momencie się nie uśmiechacie, to niemożliwe. I z tym uśmiechem pozostawiam was, życząc miłego dnia. Była z wami Jarosława Chrunik, a ponownie usłyszymy się jutro o tej samej porze. Wszystkiego dobrego, drodzy słuchacze! (jch/apod)

02.07.2020 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Rada jestem witać was znowu na falach Polskiego Radia Olsztyn. Przy mikrofonie Hanna Wasilewska. Przygotować dobry wypoczynek dla dzieci podczas letnich wakacji w tym roku to zadanie niełatwe, bo pandemia koronawirusa wszystko skorygowała. Natomiast punkt pomocy dla imigrantów w Olsztynie wspiera Ukraińców, którzy osiedlili się tu i pracują. W zeszłym roku dzięki pomocy centrum „Bezpieczna przystań” ponad trzydzieścioro dzieci z Ukrainy odpoczęło podczas obozu sportowo-żeglarskiego w Sarnówku obok Iławy. Nie można pozostać obojętnym wobec tych przygód i opowieści. Więc serdecznie zapraszam do ponownego ich przeżycia.

(-)

W ostatnich latach Warmia i Mazury przyjęły wielu imigrantów z Ukrainy. Właśnie dla nich wymyślono projekt dotyczący adaptacji i integracji obcokrajowców w Polsce. Jednym z punktów projektu był bezpłatny obóz dla dzieci, których większość stanowili Ukraińcy. Ich rodzice, którzy pracują w Polsce nie mają możliwości zapewnienia im ciekawych wakacji poza domem, albo nie wiedzą jak to zrobić, otrzymali propozycję od punktu pomocy obcokrajowcom – dziesięciodniowy obóz sportowo-żeglarski w Sarnówku w okolicach Iławy. Głównym celem wspólnego odpoczynku polskich dzieci i dzieci z innych krajów była integracja. Dla dzieci z Ukrainy była to dobra możliwość spróbowania sił w sportach wodnych, do odpoczynku, podciągnięcia języka polskiego i nawet nauczenia czegoś nowego polskich znajomych.
Będąc z dziećmi w Sarnówku zebrałam sumiennie wrażenia młodych obozowiczów, którzy z przyjemnością opowiadali o swoich wrażeniach.

(-)

[wypowiedź w języku polskim]

(-)

-Azza Waleria, mam 12 lat. Przyjechała z Kirowogradu. To mój pierwszy obóz. Nawet na Ukrainie nie byłam na obozie. Bardzo mi się spodobało.

-I jak wrażenia?

-Bardzo dobre, wychowawcy nastawieni są pozytywnie. Organizują nam  różne konkursy i zajęcia.

-Coś nowego podczas obozu dla siebie znalazłaś? Jakieś rzeczy, którymi nigdy dotąd się nie zajmowałaś?

-Tak, to np. sup surfing.

-Co to takiego, wszyscy o tym mówi.
-To takie duże deski z wiosłami. Siadasz na nich, albo stajesz i wiosłujesz i tak płyniesz. Nigdy nie pływałam kajakiem, nauczyłam się pływać  kajakiem. Po raz pierwszy w życiu też pływałam katamaranem. I na żaglowcu. Bardzo mi się spodobało.
-Minie rok, albo dwa lub dziesięć i będziesz wspominać jak w Polsce po raz pierwszy pojechałaś na obóz letni. Co będziesz wspominać?

-Na pewno plażę, a także jak mnie i koleżanki podrywali chłopcy.

(-)

-Nazywam się Julia mam 12 lat.

-Skąd przyjechałaś?
-Z Ukrainy z obwodu lwowskiego.

-Czego oczekiwałaś od obozu?

-Znalezienia nowych przyjaciół z Ukrainy, nauczyć się czegoś nowego.

-Z kim się zaprzyjaźniłaś, z kim mieszkałaś w pokoju?
-Mieszkałam z 4 dziewczętami. Moimi obecnymi koleżankami. Tosia, Michalina, Waleria.
-Jakie zajęcia spodobały ci się najbardziej?
-Na trawie, na podwórku.
-A na wodzie?
-Też, ale w terenie bardziej.
-Powiedz, czy będziesz utrzymywać kontakt z tymi dziewczynami, z którymi się zaprzyjaźniłaś?
-Tak, będę utrzymywać kontakt, wymieniłyśmy się numerami.
-Co byś poradziła dzieciom, które tu jeszcze przyjadą?
-Żeby nie naruszali tu porządku w obozie.
-A co im za to grozi?
-Kary sportowy, albo zabranie telewizora, telefonu.
-A jakie kary sportowe? Kto był ukarany i za co?
-Chłopcy np. za to, że bili się szturchali. Przysiadami i biegiem byli ukarani.

Pani Dominika – wychowawczyni starszej grupy, często musiała stosować podobne kary, ale mówi, że dzieciom wychodziło to na dobre. Jest całkiem zadowolona z nowych podopiecznych:

[wypowiedź w języku polskim]
Słońce, lato i woda. Czego jeszcze do szczęścia potrzeba? Oczywiście miłości. Pierwsze, młodzieńcze uczucie to najlepsze wspomnienia z dziecięcych obozów. Nie inaczej było i tu:

[wypowiedź w języku polskim]
Jedną taką historię miłości z Sarnówka opowiedziała mi Waleria. Pozwoliła się podzielić z wami tą historią, więc słuchamy:

-Mam taką koleżankę, nazywa się Ewelina i jeden chłopiec powiedział, że się w niej zakochał. Oni znali się już długo, ale ona jego nie kochała i nie wiadomo czemu powiedziała – tak. No i on był taki szczęśliwy i potem ona miała z nim problemy. Na początku wszystko było dobre i zadowalało ją to, że ona z nim jest, ale chłopcy zazdrościli i nie traktowali go dobrze. Udawali, że on nie istnieje i nie widzieli go, ale później to się zmieniło. Jednego dnia, kiedy było u nas ognisko, a na ognisku ona bardzo się rozstroiła, bo nie chciała być jego dziewczyną, bo go go nie kocha, a po drugie nie chce zadawać mu bólu i nie wiedziała czy powiedzieć tak, czy nie, jak powiedział, że ją kocha. Wtedy ona płakała, bo nie chciała go zranić. Dziewczęta ją pocieszały, jej młodszy brat też.

-Czym się to skończyło?
-Skończyło się tym, że dziewczęta i ona przyszły do niego i powiedziały, że nie chce być jego dziewczyną. Miał zaszklone oczy, ale nie płakał. Każdego dnia pytał ją, czy wróci do niego i będzie jego dziewczyną. Na koniec obozu, gdy była dyskoteka, zaprosił ją do tańca, ale ona nie poszła i poprosiła jedną starszą dziewczynę, żeby powiedziała mu, że ona nie chce z nim być. Od tego momentu, on do niej nie podchodzi i nie wiemy co z nim jest.
-Czyli on zasmucił się.
-Tak, ma złamane serce.
Łzy szczęścia, objęcia na pożegnanie, radość ze spotkań i tęsknota za rodzicami – wszystko to zapamiętane zostanie na całe życie. A teraz w Sarnówku przebywa druga grupa młodych obozowiczów, więc będą i dalsze przygody z obozu. W tym roku, niezależnie od pandemii, obóz dla dzieci z Ukrainy odbędzie się znowu. Natomiast przygody czekają na nas w Krynicy Morskiej.

(-)

Z powodu nowych dziecięcych historii, usta same układają się w uśmiech, a śmiać się i rechotać proponuje Hryc Drapak:
[humoreska]
Tym kończymy nasz program. Dziękuję, że byliście z nami. Czekać będziemy na was jutro. Z wami była Hanna Wasilewska. Przyjemnego wieczoru. (dw/ad)

02.07.2020 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze! Witam was w czwartek, 2 lipca, na antenie Polskiego Radia Olsztyn; w studiu – Jarosława Chrunik. Dzisiaj trochę przedłużymy temat z wczorajszej audycji, może uda się nam zwabić takie prawdziwe lato, bo to, które jest chyba nie do końca jest latem naszych marzeń. A co tam mamy w kalendarzu przeszłości?

(-)

2 lipca zmarł Mychajło Drahomanow, ukraiński działacz społeczny, historyk, folklorysta; założyciel ukraińskiego socjalizmu; przedstawiciel znanego rodu ukraińskich działaczy społecznych i kulturalnych Drahomanowych. Znany ideolog Ukraińców-autonomistów. Po zwolnieniu go z pracy na Uniwersytecie Kijowskim za polityczna niepoprawność, wyemigrował do Genewy, gdzie stał na czele ośrodka ukraińskiej emigracji politycznej. Był bratem pisarki i działaczki społecznej, Ołeny Pcziłky, wujkiem Łesi Ukrainki, Mychajła Kosacza i Oksany Drahomanowej.

(-)

1918 r. hetman Pawło Skoropadski podpisał ustawę „O obywatelstwie Państwa Ukraińskiego”, w którym między innymi była mowa o tym, że wszyscy dotychczasowi rosyjscy poddani, który na stałe przebywają na terytorium Ukrainy, uznani są za obywateli Ukrainy. Ponadto ustawa zakazywała posiadania podwójnego obywatelstwa, a na wybór obywatelstwa wyznaczony był rok.

(-)

1951 r. gazeta „Prawda” potępiła wiersz Wolodymyra Sosiury „Kochajcie Ukrainę”. Za co? Ponieważ „opiewa jakąś odwieczna Ukrainę, poza epoką, bez stalinowskich pięciolatek, bez kołchozowego ustroju”, – tak było napisane w publikacji. Artykuł zahaczył też o poetę, Maksyma Rylskiego, któremu wypomniano „poważne błędy ideologiczne” i o Kostiantyna Dańkewycza za jego operę „Bohdan Chmielnicki”.

(-)

Dzisiaj na gości czeka Marija i Warłaam, a także urodzeni 2 lipca. Wszystkiego najlepszego winowajcom święta!

(-)

Imieniny czy też urodziny można tez spędzić za granicą: Polska od 1 lipca wznowiła komunikacje powietrzna z Ukrainą. samolot Airbus A320 firmy Wizz Air wczoraj rano wystartował z warszawskiego lotniska im. F. Chopina i przybył na kijowskie lotnisko „Żulany”, – informuje korespondent Ukrinformu. W Żulanach wylądował też samolot z Wrocławia i Krakowa. Natomiast ze Lwowa dwa razy w tygodniu będą się odbywały rejsy do Lizbony, Budapesztu, Hamburga i Szczecina. A do estońskiego Tallina zaplanowano aż trzy rejsy w tygodniu. Wznowienie powietrznego połączenia z Ukrainą nastąpiło na podstawie rozporządzenia Rady Ministrów Polski z dn. 30 czerwca. Określono w nim, że zakaz wykonywania lotów do Polski nie dotyczy krajów UE (z wyjątkiem Szwecji i Portugalii), a także Ukrainy, Czarnogóry, Gruzji, Japonii, Kanady, Albanii i Korei Południowej. Tak więc z tymi krajami komunikacja lotnicza jest wznowiona. Rozporządzenie będzie obowiązywało do 14 lipca. Jak było podane, regularne połączenia lotnicze między Polska i Ukrainą w połowie marca zostały zawieszone w związku z epidemią koronawirusa.

(-)

A jeśli lecimy samolotem, to warto wykorzystać ten czas na czytanie. Od wczoraj na rynku księgarskim dostępna jest książka autorstwa Michała Mareka „Operacja Ukraina. Kampanie dezinformacyjne, narracje, sposoby działania rosyjskich ośrodków propagandowych przeciwko państwu ukraińskiemu w okresie 2013-2019”. Jest tam również kilka wątków z 2020 roku. W książce autor przedstawił mechanizmy oraz przykłady prowadzonych przez Rosjan kampanii, realizowanych w ramach wojny informacyjnej prowadzonej przeciwko Ukrainie. Opisał również wątki działalności Rosjan na kierunku relacji polsko-ukraińskich. Zgodnie z założeniem, książka jest napisana przystępnym językiem. Każdy zainteresowany tematyką dezinformacji i propagandy powinien znaleźć w niej coś dla siebie.

(-)

Teraz coś przyjemniejszego. Wczoraj Sergiusz Petryczenko opowiadał o święcie Kupajły. Jest to chyba najpopularniejsze letnie święto, wywodzące się z dawnych tradycji, a obchodzone powszechnie jak w Polsce, tak i na Ukrainie. I tak – stragany pełne rękodzieła okolicznych artystów, ekologiczne regionalne delikatesy spożywcze oraz oczywiście – niepowtarzalna atmosfera obfitości. To wszystko można znaleźć na Placu Chrobrego w Bielsku Białej. Tam przez 9 dni można kupować, rozmawiać z twórcami, artystami, rękodzielnikami i innymi twórczymi ludźmi. Kupała jest blisko natury w ten początek lata. W najbliższą sobotę, a więc pojutrze, odbędzie się tam finałowe wydarzenie tegorocznych obchodów „Od Jana do Iwana”. Trwają one od polskiego św. Jana (a nawet wcześniej, bo od przesilenia letniego 20/21 czerwca) do ukraińskiego Iwana Kupała. „Od Jana do Iwana” to seria koncertów, warsztatów i świętojański jarmark. W sobotę odbędą się warsztaty plecenia wianków, a potem – ukraiński koncert. Będą śpiewy, tańce, kozacy i bandura. Możemy tylko pozazdrościć i życzyć uczestnikom wesołej zabawy.

(-)

Na tym kończymy nasze przedpołudniowe spotkanie; była z wami Jarosława Chrunik. Usłyszymy się znowu jutro o tej samej porze, a teraz życzę wam już miłego dnia, drodzy słuchacze! (jch/bsc)

01.07.2020 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze! Witam was w środę, 1 lipca, na falach Polskiego Radia Olsztyn; w studiu – Jarosława Chrunik. Dzisiaj mamy dokładnie połowę czasu, którym różni się kalendarz gregoriański od juliańskiego: mamy tydzień po „polskim Janie” i tydzień przed „ukraińskim Iwanem”, a więc jest to doskonała pora na przypomnienie tradycji kupalskich, które w obydwu narodach są bardzo bogate. Na razie – krótki kalendarz historyczny:

(-)

1 lipca to Dzień Kanady, dzień Niepodległości w Ruandzie i Burundi oraz dzień Architektury na Ukrainie. A poza tym:

(-)

1 lipca 1569 r. posłowie Wielkiego Księstwa Litewskiego i Królestwa Polskiego podpisali akt Unii Lubelskiej, na mocy którego powstało jedno wspólne państwo – Rzeczpospolita.

(-)

2014 r. Rada Najwyższa Ukrainy ustanowiła Order Bohaterów Niebiańskiej Sotni, przyznawany osobom „za męstwo obywatelskie, patriotyzm, obronę konstytucyjnych zasad demokracji, praw i wolności człowieka”.

(-)

Dzisiaj imieniny obchodzą Ipatij i Łeontij, a w świętowaniu towarzysza im urodzeni 1 lipca. Wszystkim życzymy wszystkiego najlepszego!

(-)

Kupajło – to starodawne święto letniego przesilenia, gdy natura znajduje się w pełni swego rozkwitu. Uważa się, że w tym okresie rośliny mają największą moc uzdrawiającą, dlatego jest to dobra pora na ziół leczniczych. Również dla ludzi noc Kupały to najlepsza pora, żeby znaleźć swoją drugą połówkę. Przynajmniej tak przekonuje nas Sergiusz Petryczenko, który jest u nas najlepszym znawcą kwestii wierzeń i obrzędów:

(-)

Święto Kupajła ma bardzo dawne tradycje. Jest to święto Ognia-ojca i Wody-matki, jednoczenie się Słońca i Ziemi; kosmogoniczny ślub, w którym chłopak i dziewczyna biorą udział w przedłużeniu rodu. Dzień przesilenia letniego przypada na 21 czerwca. Potem słońce rozpoczyna wędrówkę do dołu, w kierunku jesieni. A na razie jeszcze noce są krótkie, a dni długie i ciepłe.

(-)

Kupalskie święto przeprowadza się do późnej nocy, pod szerokim, gwiaździstym niebem, w pobliżu wody. Głównym rytuałem jest ognisko kupalskie. Rozpalenie ognia, skakanie przez ognisko, kąpiel w ciepłej wodzie – to wchodzenie w dwa żywioły świata. Jeśli chłopak i dziewczyna spędzają noc kupalską razem, to jest to dobry znak. Młodzi, którzy połączą się na Kupajła, będą silni i zdrowi, będą mieli dobre potomstwo i będą silną parą.

(-)

Co jeszcze niesie ze sobą kupalski obrzęd, Sergiusz opowie wam dzisiaj wieczorem.

Teraz chciałoby się zaczarować rzeczywistość, ale jak to zrobić? Ukraińcy powinni być mentalnie przygotowani na atak zbrojny Rosji na Ukrainę. Rosyjskie ćwiczenia wojskowe mogą w każdej chwili przerodzić się w działania zbrojne. Tak powiedział zastępca ministra spraw zagranicznych Wasyl Bodnar w wywiadzie dla Interfax-Ukraina”. „Opinie o mozliwosci agresji zbrojnej podziela wielu ekspertów i analityków wojskowych. W NATO tez rozumieją, na ile realne jest zastosowanie potencjału wojskowego Rosji przeciwko Ukrainie, przy czym jego aktywizacja możliwa jest akurat w najbliższej perspektywie. Dlatego powinniśmy być mentalnie przygotowani do tego, że Rosja nie powstrzyma się przed zastosowaniem sił zbrojnych w celu osiągnięcia swoich celów politycznych lub ekonomicznych”, – powiedział Wasyl Bodnar.

Na razie Rosja zwiększa siły wojskowe na wschodniej granicy Ukrainy i umacnia ugrupowania wojskowe na tymczasowo okupowanym Krymie.

„Dosyć często przeprowadzane są w stan podwyższonej gotowości rosyjskie siły okupacyjne na terytorium okupowanego Donbasu. Jakiekolwiek ćwiczenia mogą bardzo szybko przekształcić się w aktywną fazę działań zbrojnych, dlatego ryzyko bez wątpienia wzrasta i oczywiście, wojskowi to widzą”, – podkreślił Bodnar.

Zastępca szefa MSZ uważa, że powodem ataku na pełna skalę może być zarówno wewnętrzny brak stabilności w Rosji, zwłaszcza niezadowolenie z powodu wyników głosowania nad zmianami do Konstytucji, jak i dostarczanie wody na okupowany Krym.

(-)

W poniedziałek UE przedłużyła na pół roku sektorowe sankcje gospodarcze wobec Rosji, wprowadzone z powodu destabilizujących działań Rosji wobec Ukrainy. Czytamy o tym w oświadczeniu Rady UE, które cytuje „Europejska Prawda”.

„Rada podjęła decyzję o utrzymaniu sankcji co do konkretnych sektorów gospodarki FR na kolejnych sześć miesięcy.

 

Unijne sankcje dotyczą sektora finansowego, energetycznego i obronnego oraz produktów podwójnego zastosowania. Ograniczają dostęp do unijnych rynków kapitałowych dla największych rosyjskich instytucji finansowych, firm energetycznych oraz przemysłu obronnego. Obowiązuje zakaz eksportu i importu broni. Unia nie dzieli się też z Rosją technologiami, które mogą zostać wykorzystane do produkcji do produkcji i wydobycia ropy naftowej. Unia uzależniła zniesienie sankcji od całkowitego wdrożenia warunków porozumienia z Mińska. Rosja formalnie miała na to czas do 31 grudnia 2015 roku. Jednak część zapisów przyjętych w białoruskiej stolicy nie została wprowadzona do dziś. Sankcje na Rosję nałożono w 2014 roku, po zajęciu Krymu i wybuchu konfliktu zbrojnego.Przypomnijmy, że Kongres USA rozpatrzy projekt ustawy, który rozszerza działanie sankcji USA wymierzonych w gazociąg Nord Stream 2.

(-)

My natomiast musimy już kończyć nasz program, który dzisiaj przygotowali dla was: Sergiusz Petryczenko i Jarosława Chrunik. Życzymy wam miłego dnia i – do usłyszenia jutro o tej samej porze, drodzy słuchacze! (jch/ad)

 

ZOBACZ TAKŻE

Przeczytaj poprzedni wpis:
Tragedia w Szczytnie. W nocy wybuchł pożar, jedna osoba nie żyje

Tragiczny w skutkach pożar miał tej nocy miejsce w Szczytnie. Około godziny 3.00 ogień pojawił się w jednym z budynków przy ulicy Mławskiej. Po jego ugaszeniu...

Zamknij
/RadioOlsztyn
RadioOlsztynTV