Strona główna Radio Olsztyn
Posłuchaj
Pogoda
Olsztyn
DZIŚ: 12 °C pogoda dziś
JUTRO: 14 °C pogoda jutro
Logowanie
 

Audycje w języku ukraińskim – listopad 2019

Audycje w języku ukraińskim nadajemy codziennie, również w święta, o godzinach 10.50 i 18.10. Prezentujemy serwis informacyjny o życiu diaspory ukraińskiej na Warmii i Mazurach i w Polsce oraz wieści z samej Ukrainy. Po kilku dniach zamieszczamy też tłumaczenia audycji w języku polskim. Do słuchania zapraszają dziennikarze: Jarosława Chrunik, Hanna Wasilewska i Sergiusz Petryczenko. Audycje w języku ukraińskim emitowane są z nadajnika w Miłkach koło Giżycka na 99,6 FM.

30.11.2019 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Tegoroczny XVI przegląd Poezji Śpiewanej oraz Autorskiej i Współczesnej Piosenki w Olsztynie poświęcone jest pamięci Wołodymyra Iwasiuka. Na spotkanie z kulturą i muzyczną tradycją Bojków zapraszają Susidojki i rodzinna kapela Waliewskich. Wydarzenie odbędzie się w ramach projekty „Tak śpiewała twoja babcia. Mazurscy przesiedleńcy z Bojkowszczyzny” w Dobrym Mieście. Województwo świętokrzyskie pomaga ludziom z obwodu winnickiego, którzy ucierpieli z powodu wojny z Rosją. O współpracy Polski i Ukrainy w dziedzinach transportu drogowego, kolejowego i lotniczego rozmawiali ministrowie infrastruktury z obu krajów – Andrzej Adamczyk i Władysław Kriklij. O tym wszystkim opowiem w sobotnich wiadomościach po ukraińsku. Dziś jest 30 listopada. Z wami jest Hanna Wasilewska. Witam.

(-)

Na spotkanie z kulturą i tradycyjną muzyką Bojków zapraszają Susidojki i Rodzinna Kapela Wasilewskich. Wydarzenie odbywa się w ramach projektu „Tak śpiewała twoja babcia. Mazurscy przesiedleńcy z Bojkowszczyzny”, który jest kontynuacja czteroletniej pracy, skupionej na zachowaniu unikatowej, słabo reprezentowanego na mapie kulturalnej współczesnej Polski muzycznego dziedzictwa Bojków, dawnych mieszkańców wschodnich Karpat, w tym Beskidów. Na warsztaty z bojkowskiego śpiewu zapraszają wspólnoty wielu miejscowości Warmii i Mazur, gdzie od końca wojny mieszkają kolejne pokolenia przesiedlonych tu Rusinów i Ukraińców. To spotkanie jest głównie dla nich, ale będzie ciekawe także dla wszystkich miłośników muzyki folklorystycznej, instrumentalistów i śpiewaków, którzy uczą się ze źródeł. Jeśli szanujecie historię i chcecie zachować „prawdę starożytności”, przyjdźcie w niedzielę 8 grudnia do kina Przyjaźń w Dobrym Mieście. Początek wydarzenia o 12:30. Wstęp wolny.

(-)

70. rocznica urodzin i 40. śmierci. Pamięci Wołodymyra Iwasiuka poświęcony jest tegoroczny przegląd poezji śpiewanej i autorskiej piosenki współczesnej. Organizatorem dziecięcego święta jest olsztyńskie miejskie koło ZUwP. Przygotowaniem dzieci do występów zajmują się głównie nauczyciele języka ukraińskiego w międzyszkolnych punktach nauczania, a także kierownicy artystyczni zespołów wokalnych. W Olsztynie co roku swoich uczniów inspiruje Mirosława Czetyrba-Piszczako, która spodziewa się zainteresowania ukraińskiej społeczności.
Dzieci bardzo intensywnie przygotowują się do tego występu, dlatego bardzo serdecznie zapraszam, przede wszystkim publiczność, żeby wspierać nasze dzieci. Aplauz to najlepsza nagroda dla dzieci. To jakby podziękowanie za ich intensywną pracę, za zaangażowanie, za wspieranie ukraińskości w Olsztynie. Liczymy na waszą obecność. Czekamy na was w Centrum Edukacji i Inicjatyw Kulturalnych na ulicy Parkowej 1.

W tym roku organizatorzy przekroczyli zwyczajne ramy przeglądu i dodali wystawę tematyczną poświęconą Wołodymyrowi Iwasiukowki: zdjęcia, książki, wspomnienia, artykuły, I festiwal Czerwona Ruta w Czerniowcach – wszystko to będzie można zobaczyć w ciągu koncertu, który ma być najdłuższym w historii wydarzenia. Jak poinformował organizator, do udziału w XVI przeglądzie ukraińskiej poezji śpiewanej zgłosiło się 90 uczestników. Dla laureatów przewidziano nagrody i dyplomy. Przegląd ukraińskiej śpiewanej poezji i autorskiej piosenki współczesnej odbędzie się w sobotę 7 grudnia o 11 w CEiKu w Olsztynie. Wstęp jest wolny.

(-)

Województwo świętokrzyskie pomaga ludziom z obwodu winnickiego, którzy ucierpieli przez wojną z Rosją. Odzież, tablety, inwentarz sportowy, książki i płyty  kompaktowe podaruje władza samorządowa świętokrzyskiego dzieciom i młodzieży w obwodzie winnickim na Ukrainie. Pomoc otrzymają rodziny, których bliscy ucierpieli wskutek wojny na wschodzie kraju. Prezenty od województwa świętokrzyskiego przekazane zostaną polskim rodzinom z obwodu winnickiego. Otrzymają, między innymi, kurtki, spodnie, odzież sportową do gry w piłkę. Zastępca marszałka województwa świętokrzyskiego Renata Janik zaznaczyła, że władza samorządowa województwa stale pomaga Polakom na Ukrainie „Cztery lata do nas przyjeżdżają dzieci z obwodu winnickiego. Co roku w regionie świętokrzyskim odpoczywa grupa około 20 dzieci – powiedziała Janik. W tym roku pomoc otrzymają także polonijne organizacje w miastach Bar, Chmilnym, Bracław, Koziaty i Winnica. „Pomagamy ludziom, którym naprawdę potrzeba jest ta pomoc. Z powodu konfliktu zbrojnego ucierpiało wiele rodzin, a wśród nich dzieci. Chcemy, aby w tych trudnych chwilach czuli nasze wsparcie i wiedzieli, że o nich pamiętamy” – dodał członek zarządu województwa świętokrzyskiego Marek Jońca.

(-)

O współpracy Polski i Ukrainy w dziedzinach transportu drogowego, kolejowego i lotniczego rozmawiali ministrowie infrastruktury z obu krajów – Andrzej Adamczyk i Władysław Kriklij. Spotkanie odbyło się we Lwowskiej Obwodowej Administracji Państwowej.

(-)

Nasz tygodniowy maraton informacyjny dobiegł końca. Natomiast już od poniedziałku zapraszam znów do śledzenia życia Ukraińców. Program przygotowała i poprowadziła Hanna Wasilewska. Życzę wam zdrowia i przyjemnego weekendu. (dw/łw)

29.11.2019 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

70. rocznica urodzin i 40 śmierci. Pamięć o genialnym kompozytorze, autorze ulubionych piosenek Ukraińców Wołodymyrze Iwasiuku natchnęła organizatorów dziecięcego święta do poświęcenia tegorocznego Przeglądu Ukraińskiej Poezji Śpiewanej oraz Autorskiej i Współczesnej Piosenki w Olsztynie właśnie jemu. Tym sposobem organizator wydarzenia – olsztyńskie koło miejskie ZUwP zmienił trochę format wydarzenia. Jak, opowiem dziś. Zapraszam także na tradycyjną, radiową lekcję języka ukraińskiego. W programie „Od A do Z” wita was Hanna Wasilewska. Zaczynamy.
(-)

Jak wiadomo, przygotowaniem dzieci do występów zajmują się głównie nauczyciele języka ukraińskiego w międzyszkolnych punktach nauczania, a także kierownicy artystyczni zespołów wokalnych. W Olsztynie co roku swoich uczniów inspiruje Mirosława Czetyrba-Piszczako, która spodziewa się zainteresowania ukraińskiej społeczności. W tym roku nasze dzieci po raz szesnasty przygotowują się do konkursu-przeglądu Ukraińskiej Poezji Śpiewanej oraz Autorskiej i Współczesnej Piosenki. Próby trwają, a przy nich od zawsze niezmienni kierownicy, którzy pomogą wybrać piosenkę i zmuszą do potrudzenia się nad wykonaniem. W parafialnej sali olsztyńskiej cerkwi greckokatolickiej od wielu lat porządku pilnuje Andrzej Ciupa 0 kierownik muzyczny Suziriaczka. Miałam szczęście trafić na próbę Oksany Czetyrby. Tam i ja dowiedziałam się, jak wybierane są piosenki i co skłania młodych Ukraińców do udziału w przeglądzie:

…jak mak pośród zboża. Musisz. Dziecko, słuchaj. Pracujemy nad oddechem. Oddech. Przede wszystkim. Tak samo jak tutaj przeszłaś…

…ty zamykasz buzię. A jak zamknęłaś, to już nie ma czasu wziąć oddechu, nie?

…tu oddech musisz wziąć, tylko słuchaj, patrz…musisz zdążyć…jak chcesz Oksana, musisz zdążyć…bo musi być tak, tekst…musi być tak, a nie jakoś tam inaczej.

-Bardzo lubię śpiewać i chociaż nie mam wiele czasu śpiew jest dla mnie bardzo ważny i ja po prostu robię wszystko, żeby znaleźć chwilę na to, by choć chwilę pośpiewać. I pomyślałam, że może w tym roku wystąpię na konkursie poezji śpiewanej.

-Wybrałaś dwie cudowne piosenki. Pierwsza z nich to piosenka do słów Łesi Ukrainki. Czemu właśnie ta piosenka, czemu Łesia Ukrainka, w czym jest tobie bliska?

-Wybrałam Łesię Ukrainkę bo ona ma lekką i prostą melodię. Mam mało czasu, tylko dwa tygodnie, dlatego szukałam czegoś szybkiego do przygotowania. Bardzo lubię wiersze Łesi Ukrainki, lubię czytać poezję i dlatego Łesia Ukrainka. Ona także podpowiada…ciężar naszego życia, że nie zawsze jest lekko i walczymy z różnymi problemami. Pokazuje, że nie zważając na życiowe problemy trzeba iść dalej i wszystko się uda. Żeby wybrać tę piosenkę podpowiedziała mi nasza nauczycielka języka ukraińskiego pani Mirosława Czetyrba.

-Teraz przygotowujemy się z dziećmi do udziału w kolejnej ukraińskiej poezji śpiewanej. Dokładnie temat tej imprezy to: ukraińska poezja śpiewana i współczesna piosenka ukraińska. Każdy uczestnik przygotowuje dwie piosenki. Jedna obowiązkowo musi mieć charakter poetycki, druga może być ludowa, może być estradowa, ukraińska współczesna piosenka.

-Czym ty kierujesz się, kiedy dobierasz swoim uczniom piosenki albo numery do tego przeglądu. To konkurs i każdy opiekun chce, żeby jego podopieczny zwyciężył.

-Biorę pod uwagę trochę osobowość dzieci, nastrój. To zawsze zajmuje wiele czasu dlatego, że przesłuchuję wiele, wiele piosenek. Szczególnie poezję śpiewaną, żeby wybrać jedną piosenkę dla konkretnego ucznia.

(-)

-Druga piosenka to „Czeremszyna”. Znany wszystkim taki ukraiński hit, można powiedzieć klasyka ukraińskiej muzyki estradowej. Nie boisz się, że powiedzą, że śpiewasz za słabo bo tę piosenkę wykonywały gwiazdy?

-Nigdy, kiedy wybieram piosenki nie myślę, że nie dam rady. Jestem zawsze pozytywnie nastawiona, że dam radę i zrobię to i bezie dobrze.

-Jesteś ambitną dziewczyną?

-Tak, jestem ambitna.

(-)

-Dzieci bardzo intensywnie przygotowują się do tego występu, dlatego bardzo serdecznie zapraszam, przede wszystkim publiczność, żeby wspierać nasze dzieci. Aplauz to najlepsza nagroda dla dzieci. To jakby podziękowanie za ich intensywną pracę, za zaangażowanie, za wspieranie ukraińskości w Olsztynie. Liczymy na waszą obecność. Czekamy na was w Centrum Edukacji i Inicjatyw Kulturalnych na ulicy Parkowej 1.

(-)
W tym roku organizatorzy przekroczyli zwyczajne ramy przeglądu i dodali wystawę tematyczną poświęconą Wołodymyrowi Iwasiukowki: zdjęcia, książki, wspomnienia, artykuły, I festiwal Czerwona Ruta w Czerniowcach – wszystko to będzie można zobaczyć w ciągu koncertu, który ma być najdłuższym w historii wydarzenia. Jak poinformował organizator, do udziału w XVI przeglądzie ukraińskiej poezji śpiewanej zgłosiło się 90 uczestników. Dla laureatów przewidziano nagrody i dyplomy. Przegląd ukraińskiej śpiewanej poezji i autorskiej piosenki współczesnej odbędzie się w sobotę 7 grudnia o 11 w CEiKu w Olsztynie. Wstęp jest wolny.
Przyjdźcie na cudowny koncert ukraińskiej poezji śpiewanej do CEiKu, bo występowanie przed publicznością jest bardzo przyjemne, a podarowane przez was oklaski wesprą pragnienia dbania o ukraińskie i ogrzeją dziecięce serca. A jeszcze – jestem pewna – że dowiedziecie się wiele ciekawostek o Wołodymyra Iwasiuka i posłuchajcie jego piosenek w wykonaniu ukraińskiej młodzieży.
Proponuję zrobić teraz muzyczną przerwę, a później się pouczymy:
[lekcja języka ukraińskiego]
I to wszystko na dzisiaj. W programie „Od A do Z” usłyszymy się równo za tydzień. Z wami była Hanna Wasilewska. Dziękuję za uwagę i życze miłego weekendu. (dw/ad)

29.11.2019 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Tegoroczny XVI przegląd Poezji Śpiewanej oraz Autorskiej i Współczesnej Piosenki w Olsztynie poświęcone jest pamięci Wołodymyra Iwasiuka. W Kielcach odbył się 25 Festiwal Kina Dokumentalnego NURT 2019. W Gorlicach prezentowana jest książka o Republice Komaneckiej wutorstwa Bogdana Huka. W ukraińskiej stolicy w kinie „Ruś Kijowska” odbyła się premiera filmu „Obywatel Jones”. У стрічці йдеться про Голодомор 1932-1933 років. Na antenie Polskiego Radia Olsztyn wiadomości ukraińskie. W kalendarzu piątek 29 listopada. Przy mikrofonie Hanna Wasilewska. Dzień dobry.

(-)

70. rocznica urodzin i 40. śmierci. Pamięci Wołodymyra Iwasiuka poświęcony jest tegoroczny przegląd poezji śpiewanej i autorskiej piosenki współczesnej. Organizatorem dziecięcego święta jest olsztyńskie miejskie koło ZUwP. Przygotowaniem dzieci do występów zajmują się głównie nauczyciele języka ukraińskiego w międzyszkolnych punktach nauczania, a także kierownicy artystyczni zespołów wokalnych. W Olsztynie co roku swoich uczniów inspiruje Mirosława Czetyrba-Piszczako, która spodziewa się zainteresowania ukraińskiej społeczności.
Dzieci bardzo intensywnie przygotowują się do tego występu, dlatego bardzo serdecznie zapraszam, przede wszystkim publiczność, żeby wspierać nasze dzieci. Aplauz to najlepsza nagroda dla dzieci. To jakby podziękowanie za ich intensywną pracę, za zaangażowanie, za wspieranie ukraińskości w Olsztynie. Liczymy na waszą obecność. Czekamy na was w Centrum Edukacji i Inicjatyw Kulturalnych na ulicy Parkowej 1.

W tym roku organizatorzy przekroczyli zwyczajne ramy przeglądu i dodali wystawę tematyczną poświęconą Wołodymyrowi Iwasiukowki: zdjęcia, książki, wspomnienia, artykuły, I festiwal Czerwona Ruta w Czerniowcach – wszystko to będzie można zobaczyć w ciągu koncertu, który ma być najdłuższym w historii wydarzenia. Jak poinformował organizator, do udziału w XVI przeglądzie ukraińskiej poezji śpiewanej zgłosiło się 90 uczestników. Dla laureatów przewidziano nagrody i dyplomy. Przegląd ukraińskiej śpiewanej poezji i autorskiej piosenki współczesnej odbędzie się w sobotę 7 grudnia o 11 w CEiKu w Olsztynie. Wstęp jest wolny.

(-)

W Kielcach odbył się 25 Festiwal Kina Dokumentalnego NURT 2019. To jedno z najważniejszych wydarzeń poświęconych temu rodzajowi sztuki kinowej w Polsce. Do głównego konkursu zakwalifikował się film „ I tam naprawdę żyliśmy jak w Raju”. Zrealizował go zespół pieśni i tańca „Kyczera” z Legnicy. Film zaprezentowano widzom 20 listopada a potem odbyło się spotkanie z publicznością i krytykami. Film opowiada o stracie „małej ojczyzny”. Scenarzystami i reżyserami filmu są: założyciel „Kyczery: Jurij Starynski, Oksana Terefenko (reżyser teatru Nawpaky) i Marcin Wilczyński. Producent – zespół pieśni i tańca „Kyczera”. Przypominam, że w maju zespół był jednym z laureatów nagrody im. Oskara Kolberga za zasługi dla kultury ludowej, którą raz w roku przyznaje Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

(-)

W Gorlicach prezentowana jest książka o Republice Komaneckiej. 30 listopada w Centrum Kultury im B.I.Antonycza w Gorlicach odbędzie się przentacja pierwszej ksiązki o Republice Komaneckiej (1918-1919) „Trzy miesiące wolności”. Gość spotkania – auto Bohdan Huk, prowadzący Światosław Hul. Republika Komanecka, która niektórzy nazywają Republiką Komańczacką to twór państwowy, który pod hasłem jedynej ukraińskiej narodowej i państwowej idei, połączy 33 łemkowskie wsie. Republika przetrwała jedynie 3 miesiące. Założona została 4 listopada 1918 roku, a zlikwidowana 23 stycznia 1919 roku. W tym roku w październiku w Komańczy w województwie podkarpackim obchodzono 100-lecie istnienia. Właśnie w tej wsi znajdował się główny sztab obrony republiki. Początek spotkania w Centrum Kultury im B.I Antonycza w Gorlicach o 18:00.

(-)

W ukraińskiej stolicy w kinie „Ruś Kijowska” odbyła się premiera filmu „Obywatel Jones”. Na pokazie obecna była reżyser Agnieszka Holland. Polsko-ukraińsko-brytyjska produkcja opowiada o Wielkim Głodzie – komunistycznej zbrodni, która w latach 30 tych ubiegłego wieku pochłonęła od 3 do 6 milionów mieszkańców sowieckiej Ukrainy.
Agnieszka Holland w rozmowie z polskimi dziennikarzami podkreśliła, że Wielki Głód to ukraińska narodowa trauma, która wciąż budzi wiele emocji

(-)

Tytułowy „Obywatel Jones” to walijski dziennikarz Gareth Jones, który jako jeden z nielicznych zagranicznych dziennikarzy był bezpośrednim obserwatorem Wielkiego Głodu. Jego relacji o komunistycznej zbrodni na zachodzie nie dano wiary m.in. z powodu zaprzeczania zbrodni przez wychwalającego komunizm brytyjskiego dziennikarza Waltera Duranty’ego. Agnieszka Holland podkreśla, że kategoria prawdy dziennikarskiej jest również ważna w kontekście współczesnej Ukrainy

(-)

Film spotkał się z bardzo pozytywnym odbiorem ukraińskiej publiczności. Dziennikarka Ołena Pawłowa podkreśla, że może on przyczynić się do rozpowszechnienia prawdy o Wielkim Głodzie na Ukrainie

(-)

Ta informacja kończy nasze wydanie. Jutro o 10:50 zapraszam na świeże informacje o życiu Ukraińców na ojczyźnie i w świecie. Program przygotowała i poprowadziła Hanna Wasilewska. Wszystkiego dobrego. (dw/kos)

28.11.2019 – godz – 18.10 (opis do dźwięku)

70. rocznica urodzin i 40 śmierci. Pamięć o genialnym kompozytorze, autorze ulubionych piosenek Ukraińców Wołodymyrze Iwasiuku natchnęła organizatorów dziecięcego święta do poświęcenia tegorocznego Przeglądu Ukraińskiej Poezji Śpiewanej oraz Autorskiej i Współczesnej Piosenki w Olsztynie właśnie jemu. Tym sposobem organizator wydarzenia – olsztyńskie koło miejskie ZUwP zmienił trochę format wydarzenia. Jak, opowiem dziś. Zapraszam także na tradycyjną, radiową lekcję języka ukraińskiego. W programie „Od A do Z” wita was Hanna Wasilewska. Zaczynamy.
(-)

Jak wiadomo, przygotowaniem dzieci do występów zajmują się głównie nauczyciele języka ukraińskiego w międzyszkolnych punktach nauczania, a także kierownicy artystyczni zespołów wokalnych. W Olsztynie co roku swoich uczniów inspiruje Mirosława Czetyrba-Piszczako, która spodziewa się zainteresowania ukraińskiej społeczności. W tym roku nasze dzieci po raz szesnasty przygotowują się do konkursu-przeglądu Ukraińskiej Poezji Śpiewanej oraz Autorskiej i Współczesnej Piosenki. Próby trwają, a przy nich od zawsze niezmienni kierownicy, którzy pomogą wybrać piosenkę i zmuszą do potrudzenia się nad wykonaniem. W parafialnej sali olsztyńskiej cerkwi greckokatolickiej od wielu lat porządku pilnuje Andrzej Ciupa 0 kierownik muzyczny Suziriaczka. Miałam szczęście trafić na próbę Oksany Czetyrby. Tam i ja dowiedziałam się, jak wybierane są piosenki i co skłania młodych Ukraińców do udziału w przeglądzie:

…jak mak pośród zboża. Musisz. Dziecko, słuchaj. Pracujemy nad oddechem. Oddech. Przede wszystkim. Tak samo jak tutaj przeszłaś…

…ty zamykasz buzię. A jak zamknęłaś, to już nie ma czasu wziąć oddechu, nie?

…tu oddech musisz wziąć, tylko słuchaj, patrz…musisz zdążyć…jak chcesz Oksana, musisz zdążyć…bo musi być tak, tekst…musi być tak, a nie jakoś tam inaczej.

-Bardzo lubię śpiewać i chociaż nie mam wiele czasu śpiew jest dla mnie bardzo ważny i ja po prostu robię wszystko, żeby znaleźć chwilę na to, by choć chwilę pośpiewać. I pomyślałam, że może w tym roku wystąpię na konkursie poezji śpiewanej.

-Wybrałaś dwie cudowne piosenki. Pierwsza z nich to piosenka do słów Łesi Ukrainki. Czemu właśnie ta piosenka, czemu Łesia Ukrainka, w czym jest tobie bliska?

-Wybrałam Łesię Ukrainkę bo ona ma lekką i prostą melodię. Mam mało czasu, tylko dwa tygodnie, dlatego szukałam czegoś szybkiego do przygotowania. Bardzo lubię wiersze Łesi Ukrainki, lubię czytać poezję i dlatego Łesia Ukrainka. Ona także podpowiada…ciężar naszego życia, że nie zawsze jest lekko i walczymy z różnymi problemami. Pokazuje, że nie zważając na życiowe problemy trzeba iść dalej i wszystko się uda. Żeby wybrać tę piosenkę podpowiedziała mi nasza nauczycielka języka ukraińskiego pani Mirosława Czetyrba.

-Teraz przygotowujemy się z dziećmi do udziału w kolejnej ukraińskiej poezji śpiewanej. Dokładnie temat tej imprezy to: ukraińska poezja śpiewana i współczesna piosenka ukraińska. Każdy uczestnik przygotowuje dwie piosenki. Jedna obowiązkowo musi mieć charakter poetycki, druga może być ludowa, może być estradowa, ukraińska współczesna piosenka.

-Czym ty kierujesz się, kiedy dobierasz swoim uczniom piosenki albo numery do tego przeglądu. To konkurs i każdy opiekun chce, żeby jego podopieczny zwyciężył.

-Biorę pod uwagę trochę osobowość dzieci, nastrój. To zawsze zajmuje wiele czasu dlatego, że przesłuchuję wiele, wiele piosenek. Szczególnie poezję śpiewaną, żeby wybrać jedną piosenkę dla konkretnego ucznia.

(-)

-Druga piosenka to „Czeremszyna”. Znany wszystkim taki ukraiński hit, można powiedzieć klasyka ukraińskiej muzyki estradowej. Nie boisz się, że powiedzą, że śpiewasz za słabo bo tę piosenkę wykonywały gwiazdy?

-Nigdy, kiedy wybieram piosenki nie myślę, że nie dam rady. Jestem zawsze pozytywnie nastawiona, że dam radę i zrobię to i bezie dobrze.

-Jesteś ambitną dziewczyną?

-Tak, jestem ambitna.

(-)

-Dzieci bardzo intensywnie przygotowują się do tego występu, dlatego bardzo serdecznie zapraszam, przede wszystkim publiczność, żeby wspierać nasze dzieci. Aplauz to najlepsza nagroda dla dzieci. To jakby podziękowanie za ich intensywną pracę, za zaangażowanie, za wspieranie ukraińskości w Olsztynie. Liczymy na waszą obecność. Czekamy na was w Centrum Edukacji i Inicjatyw Kulturalnych na ulicy Parkowej 1.

(-)
W tym roku organizatorzy przekroczyli zwyczajne ramy przeglądu i dodali wystawę tematyczną poświęconą Wołodymyrowi Iwasiukowki: zdjęcia, książki, wspomnienia, artykuły, I festiwal Czerwona Ruta w Czerniowcach – wszystko to będzie można zobaczyć w ciągu koncertu, który ma być najdłuższym w historii wydarzenia. Jak poinformował organizator, do udziału w XVI przeglądzie ukraińskiej poezji śpiewanej zgłosiło się 90 uczestników. Dla laureatów przewidziano nagrody i dyplomy. Przegląd ukraińskiej śpiewanej poezji i autorskiej piosenki współczesnej odbędzie się w sobotę 7 grudnia o 11 w CEiKu w Olsztynie. Wstęp jest wolny.
Przyjdźcie na cudowny koncert ukraińskiej poezji śpiewanej do CEiKu, bo występowanie przed publicznością jest bardzo przyjemne, a podarowane przez was oklaski wesprą pragnienia dbania o ukraińskie i ogrzeją dziecięce serca. A jeszcze – jestem pewna – że dowiedziecie się wiele ciekawostek o Wołodymyra Iwasiuka i posłuchajcie jego piosenek w wykonaniu ukraińskiej młodzieży.
Proponuję zrobić teraz muzyczną przerwę, a później się pouczymy:
[lekcja języka ukraińskiego]
I to wszystko na dzisiaj. W programie „Od A do Z” usłyszymy się równo za tydzień. Z wami była Hanna Wasilewska. Dziękuję za uwagę i życze miłego weekendu. (dw/bsc)

28.11.2019 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

70. rocznica urodzin i 40. śmierci. Pamięci Wołodymyra Iwasiuka poświęcony jest tegoroczny przegląd poezji śpiewanej i autorskiej piosenki współczesnej. Ukraiński dziennikarz więziony w Rosji apelował w Warszawie, by sprawa Ukrainy i ukraińskich więźniów politycznych była obecna w polskich i europejskich mediach. Ołeh Sencow apelował w Parlamencie Europejskim w Strasburgu, by europosłowie nie ufali Putinowi. Ukraiński Bank Narodowy poinformował o naciskach i atakach ze strony oligarchy Ihora Kołomojskiego. To główne tematy dziś. Dokładniej opowiem o tym już za chwile. Dziś czwartek 28 listopada. Przy mikrofonie Hanna Wasilewska. Dzień dobry.
(-)
70. rocznica urodzin i 40. śmierci. Pamięci Wołodymyra Iwasiuka poświęcony jest tegoroczny przegląd poezji śpiewanej i autorskiej piosenki współczesnej. Organizatorem dziecięcego święta jest olsztyńskie miejskie koło ZUwP. Głównym celem wieloletniego wydarzenia jest inspirowanie młodych i utalentowanych ludzi ludzi do poszukiwań artystycznych w dziedzinie poezji i muzyki; popularyzacji i rozwoju umiejętności docenienia ukraińskiej poezji; wywołanie uczucia szacunku do kulturalnego dziedzictwa narodu ukraińskiego i pokazać jego różnorodność. W tym roku organizatorzy przekroczyli zwyczajne ramy przeglądu i dodali wystawę tematyczną poświęconą Wołodymyrowi Iwasiukowki: zdjęcia, książki, wspomnienia, artykuły, I festiwal Czerwona Ruta w Czerniowcach – wszystko to będzie można zobaczyć w ciągu koncertu, który ma być najdłuższym w historii wydarzenia. Jak poinformował organizator, do udziału w XVI przeglądzie ukraińskiej poezji śpiewanej zgłosiło dię 90 uczestników. Dla laureatów przewidziano nagrody i dyplomy. Przegląd ukraińskiej śpiewanej poezji i autorskiej piosenki współczesnej odbędzie się w sobotę 7 grudnia o 11 w CEiKu w Olsztynie. Wstęp jest wolny.
(-)
Ukraiński dziennikarz więziony w Rosji apelował w Warszawie, by sprawa Ukrainy i ukraińskich więźniów politycznych była obecna w polskich i europejskich mediach. W stolicy odbyło się spotkanie z Romanem Suszczenko, aresztowanym i więzionym w Rosji pod zarzutem szpiegostwa, zwolnionym w ramach wymiany więźniów pomiędzy Rosją i Ukrainą we wrześniu tego roku.
Roman Suszczenko opowiedział o trudnych warunkach jakie panują w rosyjskich koloniach karnych oraz o działaniach rosyjskiego wymiaru sprawiedliwości, które mają utrudniać obronę oskarżonym. Dziennikarz zaapelował o to, by w europejskich mediach nie zapominać o łamaniu praw człowieka w Rosji oraz przypominać nazwiska tych, którzy cały czas są przetrzymywani w koloniach karnych i więzieniach:
Zwróciłby się do wszystkich naszych polskich kolegów by nie zapominali o nas i trzymali rękę na pulsie. Z czasem ogłoszone będą wszystkie nazwiska do mediacji. Właśnie te mediacje pozwalają na działanie naszego rządu i naszych partnerów po to, by Putin ich uwolnił.
Obecny na spotkaniu ambasador Ukrainy w Polsce, Andrij Deszczyca powiedział, że ukraiński MSZ kończy przygotowanie specjalnej listy, na której znajdą się potwierdzone nazwiska obywateli Ukrainy bezprawnie więzionych na terenie Rosji. Dyplomata powiedział, że lista będzie udostępniona opinii publicznej oraz ułatwi rzetelne przekazywanie informacji na temat więźniów politycznych, a takie działania są bardzo ważne w walce o ich uwolnienie:
(-)
Według ukraińskich źródeł 115 Ukraińców jest bezprawnie przetrzymywanych w Rosji. Są oni uważani za więźniów politycznych. Ponad połowa z nich to mieszkańcy anektowanego przez Rosję Krymu.
Roman Suszczenko był ukraińskim korespondentem w Paryżu. Został zatrzymany w Moskwie w 2016 roku, gdy przebywał z wizytą u krewnych. Rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa uznała go za szpiega. Ukraińskie władze uznały zarzuty za sfingowane. W 2018 roku ukraiński dziennikarz został skazany na 12 lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze. Został zwolniony wraz z między innymi reżyserem Ołehem Sencowem we wrześniu tego roku i wymieniony na rosyjskich więźniów.
Ołeh Sencow apelował w Parlamencie Europejskim w Strasburgu, by europosłowie nie ufali Rosji oraz „pamiętali o więzionych i torturowanych Ukraińcach, gdy myślą o ociepleniu relacji z Putinem.
Ukraiński aktywista i działacz na rzecz praw człowieka odebrał dziś od przewodniczącego europarlamentu Nagrodę Sacharowa.
O szczegółach ze Strasburga Karol Surówka
[korespondencja w języku polskim]
Ukraiński Bank Narodowy poinformował o naciskach i atakach ze strony oligarchy Ihora Kołomojskiego. Władze banku wiążą to ze sprawą Prywat Banku, którego Ihor Kołomojski był właścicielem. Poprzednie ukraińskie władze znacjonalizowały Prywat Bank zarzucając Kołomojskiemu, że nielegalnie wyprowadził z niego miliardy dolarów. Oligarcha od momentu dojścia do władzy prezydenta Wołodymyra Zełenskiego stara się o odzyskanie Prywat Banku, bądź rekompensaty za jego nacjonalizację.
O szczegółach z Kijowa Paweł Buszko:
[korespondencja w języku polskim]
Tym kończymy nasz program. Świeże informacje usłyszycie tu jutro o 10:50. Z wami była Hanna Wasilewska. Dziękuję za uwagę i do usłyszenia. (dw/ad)

27.11.2019 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dobry wieczór, drodzy słuchacze! Witam was w środę, 21 listopada, na falach Polskiego Radia Olsztyn w programie „Z dnia na dzień”. W studiu – Jarosława Chrunik. Jesień na dworze – szara i deszczowa. Tak szara była Ukraina w 1932-33 r., a na łzy nie starczało już sił. Wspominamy w tych dniach tych, kto bez winy, w okropnych mękach umierał tylko dlatego, że był Ukraińcem, że nie zgadzał się z polityką czerwonej zarazy. Historycy mówią, że wśród milionów zamorzonych głodem Ukraińców było też do 20 tysięcy Polaków, którzy również mieli tam swoje gospodarstwa i też uprawiali ziemię. Dlatego nie jest to sprawa tylko Ukraińców. W naszym programie usłyszycie dziś głos mego radiowego kolegi, który zaproponował ciekawy pomysł.

(-) Fragment akademii ku czci ofiar Hołodomoru

Tak czczą pamięć ofiar Hołodomoru uczniowie ukraińskiej szkoły w Górowie Iławeckim.

(-) Fragment akademii ku czci ofiar Hołodomoru

Uczniowie nie tylko nauczyli się wierszy i piosenek, oni też uświadamiają sobie bezkres tej tragedii. Mówi Natalia Łatanyszyn:

– Ogólnie jest to bardzo smutne, bo wiemy, że nasi pradziadkowie, dziadkowie byli ofiarami Hołodomoru i wiemy jeszcze z ich opowiadań, że to naprawdę były straszne, ciężkie czasy. Możemy im tylko współczuć i podziwiać, że dali radę, że niektórzy przeżyli. Ale to naprawdę było straszne, ja nie mogę sobie tego wyobrazić. Ciężko nawet o tym myśleć, wiemy, że to jest taka żałoba w tym czasie dla całej Ukrainy. Wszyscy przeżywamy, gdy wspominamy te straszne wydarzenia. Nie możemy im pomóc, ale możemy oddać im pamięć. Możemy tylko o nich pamiętać, wspominać, czcić, upamiętniać Hołodomor. Myślę, że nikt… jestem pewna, że nikt nie chciałby w tych czasach żyć. Nie możemy im pomóc, bo w tamtym czasie tylko chleb mógł ich uratować, ale pamięć jest bardzo ważna.

(-)

Na zakończenie akademii głos zabrała dyrektor, Maria Olga Sycz:

– W naszej szkole obchodzimy wszystkie ważne wydarzenia z historii Ukrainy. I zawsze, gdy przychodzi jesień, pamiętamy i wspominamy wielki Hołodomor. Nie tylko ta akademia, ale byliśmy jako szkoła, jak pamiętacie, oglądaliśmy film Agnieszki Holland „Obywatel Jones”. To też dało nam dużo wiedzy o tym wydarzeniu. Wspominaliśmy ten Hołodomor, gdy jeszcze oficjalnie ani na Ukrainie, ani w Polsce o tym nie mówiono.

Film „Obywatel Jones” obejrzał mój kolega radiowy Adam Socha i na gorąco podzielił się ze mną swoimi wrażeniami:

(-) Wypowiedź w języku polskim

To bardzo cenna inicjatywa; taka nagroda przywróciłaby z niebytu pamięć o rycerzu prawdy – Gareth’cie Jonesie. To on próbował dostukać się do sumienia świata, jednak świat patrzył i milczał.

(-) Fragment akademii ku czci ofiar Hołodomoru

A to już chór „Kliros” z Bań Mazurskich, który też w sobotę uczcił pamięć ofiar Hołodomoru:

(-) Fragment akademii ku czci ofiar Hołodomoru

„Wybacz, Boże, grzechy Ukrainie i nie pozwól grzeszyć w przyszłości”

Do usłyszenia jutro o tej samej porze, drodzy słuchacze! Wszystkiego dobrego! (jch/ad)

27.11.2019 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Niezależnie od przeprosin, historia obraźliwego nagrania studentki medycyny nabiera w mediach społecznościowych coraz większego rozgłosu. W Jasioniu koło Rzeszowa przedstawiana jest wystawa ikon przemyskiej artystyki Małgorzaty Dawydiuk. Wicemarszałek Senatu Michał Kamiński powiedział, że stosunki polski-ukraińskie rozwijają się coraz lepiej. Ołeh Sencow wygłosił przemówienie przed Parlamentem Europejskim. Pomnik kijowskiej kniahini, królowej Francji postawiono na terenie Pałacu Wielopolskich w Krakowie. O tym opowiem za chwilę. Dziś jest środa 27 listopada. W studiu Hanna Wasilewska. Witam.
(-)
Niezależnie od przeprosin, historia obraźliwego nagrania studentki medycyny nabiera w mediach społecznościowych coraz większego rozgłosu. Teraz pisza o tym ukraińskie media. Na początku nagranie, na którym polska studentka medycyny z UWM w Olsztynie obraża obywatelkę Ukrainy zobaczyła w sieci Natalia Panczenko – ukraińska dziennikarka z Warszawy. Udostępniając nagranie w swoich mediach społecznościowych przekazała informacje ukraińskiej wspólnocie. Pierwszą reakcją było zawiadomienie przez olsztyńskie oddział ZUwP prokuratury. Z czasem tekst zawierający nienormatywną leksykę oburzył tysiące użytkowników internetu, a wystraszona studentka nagrała drugie wideo z przeprosinami. Obecnie dziewczynie grozi wyrzucenie ze studiów. Sprawę bada prokuratura, ale decyzji o ostatecznym ukaraniu nie ma. Trzeba podkreślić, że negatywnie na zachowanie studentki zareagowali także Polacy, którzy aktywnie rozpowszechniają wideo w mediach społecznościowych potępiając zachowanie.
(-)
W Jasionie koło Rzeszowa przedstawiane są ikony przemyskiej artystki Małgorzaty Dawydiuk. Obecnie kieruje ona pracownią konserwatorską IKOS w Przemyślu. Jest twórcą wielu ikon, ikonostasów, polichromii, między innymi w Koszalinie, Krynicy, Zamienicach w pobliżu Legnicy i Olsztynie. Jej ikony znajdują się w kolekcjach muzealnych i prywatnych w Polsce i za granicą – w Kanadzie, Niemczech, Rosji, Słowacji, USA i na Ukrainie. Prace jej autorstwa można podziwiać na drugim piętrze centrum wystawczo-kongresowego województwa podkarpackiego w Jasionie koło Rzeszowa do 30 listopada.
(-)
Wicemarszałek Senatu Michał Kamiński powiedział, że stosunki polski-ukraińskie rozwijają się coraz lepiej. Jak podkreślił w radiowej Trójce polityk Unii Europejskich Demokratów, stosunki te rozwijają się na wielu płaszczyznach, między innymi na płaszczyźnie ekonomicznej:
(-)
Wicemarszałek Senatu zaznaczył, że pomimo podziału polskiej sceny politycznej zarówno rząd jak i opozycja jest zgodna w kwestii integralności terytorialnej Ukrainy oraz poparcia dla walki Ukraińców z rosyjskim imperializmem.
Polski polityk spotkał się w poniedziałek z Romanem Suszczenką, ukraińskim dziennikarzem agencji Ukrinform, skazanym w Rosji na 12 lat więzienia i zwolnionym wskutek wymiany więźniów. Podczas spotkania ukraińskie dziennikarz podziękował Polsce za wsparcie Ukrainy w związku z rosyjską agresją i wspominanie o ukraińskich więźniach politycznych.
Ołeh Sencow wygłosił przemówienie przed Parlamentem Europejskim. Ukraiński reżyser i działacz na rzecz praw człowieka dostał też Nagrodę imienia Andrieja Sacharowa. Została mu przyznana rok temu – nie mógł jej jednak wtedy odebrać, bo przebywał w rosyjskim więzieniu, na Syberii.
O szczegółach – ze Strasburga Karol Surówka:
[korespondencja w języku polskim]
(-)
I jeszcze jedna przyjemna informacja. Pomnik kijowskiej kniahini, królowej Francji, postawiono na terenie Pałacu Wielopolskich w Krakowie. Według prezydenta Krajowa Jacka Majchrowskiego lokalizacja ta symbolizuje nie tylko historyczny związek Krakowa i Kijowa, ale i prezentuje poziom ścisłej współpracy magistratów stolicy Ukrainy i historycznej stolicy Polski – podaje miejska administracja państwowa Kijowa. Uroczyste odsłonięcie rzeźby odbyło się przy udziale zastępcy prezydenta Krakowa Bogusława Kośmidra i kijowskiej delegacji na czele z zastępcą przewodniczącego kijowskiej miejskiej administracji państwowej Walentynem Mondryjwskim. „Dzisiaj spotykamy w krakowskim magistracie księżnę Annę Kijowską – symbol Ukrainy w Europie, ale także symbol przyjaźni polsko-ukraińskiej. Bardzo dziękujemy za tę cudowną ideę i prezent, który symbolizować będzie naszą przyjaźń. Jeden z wielkim Polaków powiedział – nie ma wolnej Polski, bez niepodległej Ukrainy. I to jest prawda. Życzymy wam wolności, niepodległości, życzymy byśmy razem byli w Unii Europejskiej. Dziękuję za ten prezent” – zaznaczył wiceprezydent Krakowa Bogusław Kośmider.
Przy pomniku posadzono 21 krzaków białych róż Anne de Kyiv, jeszcze jeden prezent mieszkańców Kijowa oraz czerwone, lokalne róże. Białe i czerwone róże symbolizują flagę Polski.
(-)
Ta informacja kończy nasze wydanie, więc dziękuję za uwagę i żegnam się z wami do jutra. Program przygotowała i poprowadziła Hanna Wasilewska. Do usłyszenia. (dw/bsc)

26.11.2019 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze! Witam was we wtorek, 26 listopada, na falach Polskiego Radia Olsztyn; w studiu – Jarosława Chrunik. Listopad już się kończy i chyba dobrze – to bardzo smutny dla nas miesiąc. Gdy inni cieszą się urokami życia, my pamiętamy o tych, komu odebrano wszystko: chleb, nadzieję i życie.

(-)

„To była straszna, przemyślana zbrodnia,

Tego jeszcze na ziemi nie znali:

Zamknęli Ukrainie oczy

I duszę mocno związali”
Hołodomor. Hołodomor. Hołodomor. To słowo jak echo powtarzane jest na całym świecie, gdzie mieszkają Ukraińcy – jak straszne widmo śmierci, która zapanowała na Ukrainie w latach 1932-33. Były i inne lata, gdy panował głód, ale najstraszniejszy był właśnie 86 lat temu. Miliony ludzi umierały w nieludzkich cierpieniach tylko dlatego, że tali plan uknuł Stalin. Nie wolno nam o tym zapomnieć, żeby nigdy więcej to się nie powtórzyło. Pamiętają o tym zawsze uczniowie i nauczyciele w szkole z ukraińskim językiem nauczania w Górowie Iławeckim:

(-) Fragment akademii okolicznościowej (poezja i muzyka)

Pamięć ofiar tej stalinowskiej zbrodni uczcili tez w sobotę uczniowie z PNJU w Baniach Mazurskich:

(-) Fragment akademii

Pamięć przechodzi z pokolenia w pokolenie – w Baniach wystąpił też chór cerkiewny:

(-)

Starosta gołdapski Marzanna Wardziejewska też zapaliła znicz dla uczczenia pamięci ofiar Hołodomoru:

(-) Wypowiedź w języku polskim

(-)

Gdy kozacy Chołodnego Jaru próbowali wywalczyć niepodległość Ukrainy, nikt nawet jeszcze nie pomyślał, co przyniesie Ukrainie władza bolszewicka. Hołodomor przyszedł za nieco ponad dziesięć lat, na razie jeszcze żołnierze walczą. Słuchamy kolejnego odcinka powieści „Chołodnyj Jar” Jurija Horlis-Horskiego:

(-)

Po południu siedziałem za stołem Tiutiunnyka, który kończył czytanie mojego raportu. Wernyduba przyjęli przede mną i Tiutiunnyk przykrył wierzchnia stronę jego raportu, żebym czasem czegoś nie przeczytał. Nie domyślał się, że Wernydub dał mi to do przeczytania w restauracji, żebym powiedział czy dobrze jest napisany. Zakończywszy czytanie, generał przenikliwie spojrzał mi w oczy:

– Więc mówi pan, że jest z Chołodnego Jaru. A ja mówię, że wątpię w to.

– A dlaczego, panie generale?

– Bo informacje o stanie, które tu pan podaje, nie zgadzają się z tymi, które już mam. I to od ludzi pewnych.

– Jeśli nie zgadzają się z moimi, to pozwolę sobie wątpić w ich prawdziwość.

Generał zachmurzył się:

– Podaje pan, że nie ma zupełnie armat. A ja mam dokładne informacje, że są. I karabinów maszynowych trzy razy więcej, niż pan podaje. I ludzi dziesięć razy więcej, i władza atamana Chołodnego Jaru nie zawęziła się w ostatnim czasie, jak pan pisze, do najbliższych wsi, a rozszerzyła się na okoliczne powiaty. I sztab – nie w jakiejś tam ziemiance, a w klaszorze Motri. Tak, mój panie! Mysli pan, że my nic nie wiemy. Wiemy wszystko, co dzieje się we wszystkich zakątkach Ukrainy. Lepiej niech pan powie, kto pana przysłał z takimi informacjami. I w jakim celu?

– Trzeba było pytać tego, panie generale, kto panu te informacje podawał! Mnie wysłał tu sztab Chołodnego Jaru. I ja, jako jego „osawuł”, wiem co on ma i dokąd sięga jego władza. A wysłano mnie, żeby zapytać, czy będzie jakieś uderzenie zbrojne z Zachodu, czy nie będzie. Jeśli nie będzie, to nasze powstania czerwoni stłumią. Chołodny Jar będzie walczył do ostatniego, ale głową ściany nie przebijesz. Sztab chce wiedzieć, czego można się spodziewać, żeby odpowiednio przystosować swoją pracę do wydarzeń. Na jego odpowiedzialności jest los chłopów.

Tiutiunnyk uśmiechnął się ironicznie do Odmarsztejna, który przy sąsiednim stołem przysłuchiwał się rozmowie.

– Słyszy pan, panie pułkowniku?

Odmarsztejn milczał.

– Panie generale, – powiedziałem. – Rozumiem pana, dlaczego się pan uśmiecha. Chciałby pan usłyszeć, że powstańcy na Ukrainie lada moment przejmą władzę. Chce pan wierzyć i wierzy pan w te bzdury, które oto napisał panu Wernydub. Tak samo i my do niedawna wierzyliśmy, że armia ukraińska za Zbruczem przeformowuje się, uzupełnia się i przezbraja się.

Generał chwilę myślał.

– W jakiej dywizji w armii był pan?

– W zaporoskiej.

– Pojedzie pan do niej do obozu. Do Chołodnego Jaru nie ma potrzeby wracać, bo tam inny człowiek na dniach pójdzie. Przebudowujemy teraz całą pwstańczą pracę i na pewno nie będzie tak źle, jak pan mówi.

– Wiem. Rozbili na 26 rejonów i go Chołodnego Jaru pójdzie Kuźmenko.

Generał z konsternacją spojrzał na Odmarsztejna, potem na mnie:

– Skąd pan wie? Kto panu to powiedział?

– Jeśli powiem, kto powiedział, to sytuacji to nie polepszy. A chcę panu tylko powiedzieć, że z nominacją na atamana nieznanego człowieka tam się nie zgodzą. W najlepszym wypadku przyjmą go w swoje szeregi, żeby zobaczyć co jest wart, w gorszym – powieszą na drzewie, jako podesłanego przez czerwonych prowokatora. Zaświadczenie z pańskim podpisem Derkaczowi czy Petrence nic nie powie, tak samo jak i moje zaświadczenie z ich podpisami. Tym bardziej będzie dla nich podejrzane, że ja nie wróciłem, a przyjdzie ktoś nieznany. Żeby nie zginął na darmo człowiek i żeby tam nie myśleli, że trafiłem w łapy czekistom, napiszę i zostawię panu notatkę do Derkacza. A pan niech ją da temu, kto tam pójdzie.

Tiutiunnyk tarł czoło i patrzył na Odmarsztejna.

– Dobrze. Niech pan na wszelki wypadek napisze. Pułkownik da panu dokumenty na przejazd do obozu. Ma pan pieniądze na drogę?

– Mam.

Generał wyciągnął rękę:

– Do widzenia! Proszę wybaczyć moją szorstkość. Informacje naprawdę są rozbieżne. Musimy być ostrożni. Sprawdzimy to. Jeśli będę potrzebował ludzi do pracy powstańczej, a pan będzie miał ochotę, to wywołam pana z obozu.

Odmarsztejn odprowadzając mnie, ciepło uścisnął mi dłoń:

– Niech pan zajrzy do mnie koło szóstej. Chcę z panem oddzielnie i dłużej porozmawiać.

(-)

Na tym kończymy naszą audycję, którą przygotowała i przedstawiła Jarosława Chrunik. O czym rozmawiali Odmarsztejn i autor powieści, Jurij Horlis-Horski, dowiecie się w kolejnym odcinku. Do usłyszenia jutro o tej samej porze. Miłego wieczoru, drodzy słuchacze! (jch/bsc)

 

26.11.2019 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Olsztyńska parafia greckokatolicka i olsztyńskie koło ZUwP połączyły siły. Razem poprowadzą świąteczną zbiórkę prezentów dla dzieci obrońców Ukrainy „Święta bez taty”. Około pół tysiąca ciężarówek stoi przed przejściem granicznym z Ukrainą w Dorohusku. Czas oczekiwana na odprawę wynosi 20 godzin. Zdecydowana większość Ukraińców popiera politykę Wołodymyra Zełenskiego. Świętowanie Bożego Narodzenia na Ukrainie zgodnie z kalendarzem gregoriańskim nie jest wykluczone. Zdecydują wierni. Były burmistrz okupowanej przez bojówkarzy Gorłówki w Donbasie okazał się ukraińskim szpiegiem. Na antenie Polskiego Radia Olsztyn ukraińskie wiadomości. Dziś jest wtorek 26 listopada. Z wami jest Hanna Wasilewska. Dzień dobry.

(-)

Już po raz szósty prowadzona jest świąteczna zbiórka dla dzieci obrońców Ukrainy „Święta bez taty”. W tym roku olsztyńska parafia greckokatolicka i olsztyńskie koło ZUwP dołączają się do akcji i łączą siły. W cerkwi przy ul. Lubelskiej zbiórka prezentów dla dzieci będzie trwać do 22 grudnia. Wszystko co zostanie zebrane, będzie dostarczone do Warszawy, gdzie główni organizatorzy zapakują prezenty i wyślą na Ukrainę. Od początku działania, główni inicjatorzy w Warszawie „Inicjatywa bohaterom Majdanu” zebrali ponad 250 tysięcy złotych i 15 ton darów, wręczono 11 tysięcy imiennych prezentów dzieciom obrońców Ukrainy. W ramach akcji zbierane są słodycze, żywność dla dzieci, zabawki i pieniądze. Indywidualne prezenty będą przekazane na Ukrainę do Bożego Narodzenia. Do słodyczy dołączane są koperty z pomocą finansową odpowiednią do sytuacji rodziny. Więcej informacji na stronie „Święta bez taty” i na FB organizatora.

(-)

Około pół tysiąca ciężarówek stoi przed przejściem granicznym z Ukrainą w Dorohusku. Czas oczekiwana na odprawę wynosi 20 godzin.
Na tę sytuację nałożyło się weekendowe zwiększenie ruchu oraz remont przejścia granicznego – mówi rzecznik Izby Celnej w Białej Podlaskiej Marzena Siemeniuk.
Na przejściu wyłączone są pasy odpraw na kierunku wywozowym z Polski. Odprawy ciężarówek odbywają się na mniejszej liczbie pasów – dodała rzecznik Siemeniuk. Kolejka ciężarówek sięga miejscowości Brzeźno.
Remont przejścia w Dorohusku potrwa do końca roku. Prace modernizacyjne odbywają się także w Hrebennem, ale tutaj nie ma kolejek do odprawy.

(-)

Ukraińcy mogą obchodzić Boże Narodzenie zgodnie z kalendarzem gregoriańskim. Poinformował o tym metropolita Kijowski i całej Ukrainy Epifaniusz. Jak informuje „Hlawkiom”, według niego trudno sobie teraz wyobrazić ile czasu potrzeba, by zmienić obchody tego wielkiego święta z 7 stycznia, do którego Ukraińcy przywykli. „Większość cerkwi prawosławnych świętuje Boże Narodzenie zgodnie z nowym, gregoriańskim kalendarzem. My także możemy to robić w przyszłości, jeśli przyjmie to lud ukraiński” powiedział Epifaniusz. Jeśli większość chrześcijan na Ukrainie zacznie świętować Boże Narodzenie 25 grudnia, będzie można niebawem mówić o zmianach w cerkwi. „Jeśli cerkwie zobaczy, że większość prawosławnych chrześcijan na Ukrainie przyjmie to, chcą świętować właśnie zgodnie z nowym stylem, to nie będzie żadnych problemów” – powiedział patriarcha. Epifaniusz poprosił Ukraińców, by ci nie zapominali modlić się o żołnierzy, którzy bronią Donbasu, a także za tych którzy mieszkają na okupowanych terytoriach.

(-)

Zdecydowana większość Ukraińców popiera politykę Wołodymyra Zełenskiego. Wśród pozytywnie ocenianych działań ukraińskiego prezydenta wymieniane są m.in. poprawa stosunków z Polską, ale też, jego działania na rzecz uregulowania sytuacji w Donbasie. Badania opinii publicznej na ten temat przeprowadziła Fundacja „Inicjatywy Demokratyczne”im. Ilka Kuczeriwa, oraz Kijowski Międzynarodowy Instytut Socjologii. O szczegółach z Kijowa Paweł Buszko:
[korespondencja w języku polskim]

(-)

Wołodymyr Zełenski w kwietniowych wyborach prezydenckich uzyskał 73 procent głosów poparcia. Zaś w lipcowych wyborach parlamentarnych jego partia „Sługa Narodu” zdobyła zdecydowaną większość miejsc w Radzie Najwyższej.

Były burmistrz okupowanej przez bojówkarzy Gorłówki w Donbasie okazał się ukraińskim szpiegiem. Eduard Matiucha przez 5 lat przekazywał ukraińskiemu wywiadowi wojskowemu informacje na temat prorosyjskich separatystów i ich rosyjskich protektorów. Według niego – Ukrainie ze strony Rosji wciąż grozi agresja. Z Kijowa Paweł Buszko:
[korespondencja w języku polskim]

(-)

Tym kończymy nasz program. Przygotowała go i poprowadziła Hanna Wasilewska. Dziękuję za uwagę i zapraszam do radioodbiorników jutro o 10:50. Wszystkiego dobrego. (dw/ad)

25.11.2019 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dobry wieczór, drodzy słuchacze! Witam was w poniedziałek, 25 listopada, w programie „Kamo hriadeszy”; w studiu – Jarosława Chrunik. Przyznam się wam, szanowni słuchacze, że miałam dzisiaj duży problem z doborem nagrań do naszej audycji. I nie o ich brak chodzi, a właśnie o ich obfitość. Tydzień temu słuchaliśmy pierwszej opowieści ks. Hermana Budzyńskiego o losie UCGK w latach 1940-tych na terenie ZSRR i dzisiaj mieliśmy posłuchać kontynuacji tej historii, jednak po długim namyśle zdecydowałam, że odłożymy to na inną audycję, a dzisiaj odwiedzimy Pieniężno, gdzie w ostatni czwartek obchodzono święto ołtarzowe – Sobór Arcystratega Michała.

(-)

Na 21 listopada w kalendarzu cerkiewnym przypada święto Arcystratega Michała. Jak czytamy na stronie „Wiadomości Wołyńskie”, odpowiednio do przyjętej w chrześcijaństwie hierarchii niebiańskiej, Michał – to jeden z archaniołów, najwyższy dowódca wojsk w kosmicznej wojnie z wrogami Boga. Zgodnie ze starodawnymi podaniami kiedyś Szatan był najjaśniejszym z duchów niebieskich, za co też został nazwany Lucyferem. Jednak z czasem pojawiło się jego samolubstwo, pyszałkowatość i złośliwość, tymi uczuciami zaraził też wiele innych duchów. Archanioł Michał zebrał wojsko prawych i uczciwych aniołów i wyruszył na wojnę przeciwko Szatanowi i jego aniołom. Podstępny Szatan nie utrzymał się i został strącony na ziemię.

W wyobraźni ludowej Archanioł Michał przedstawiany jest jako mężny rycerz, który zwycięża wszelkie ciemne moce na ziemi. Gdy słyszymy grzmot, mówi się, że to Arcystrateg Michał prowadzi wojnę z diabłami. A jeszcze mówi się, że gdzie by się nie schował nieczysty, strzała Archanioła znajdzie go wszędzie. Arcystratega Michała od dawna nazywa się aniołem-stróżem wszystkich chrześcijan, a Ukraińcy uważają go za patrona stolicy Ukrainy – Kijowa.

Nie tylko na Ukrainie Arcystrateg Michał chroni ludzi. Cerkiew w Pieniężnie również ma za patrona tego potężnego Archanioła. Opowiedział mi o tym proboszcz, ks. Artur Masłej:

– Do nas tu do Pieniężna, w okolice Pieniężna, dawnego powiatu braniewskiego wysiedlono dużo Ukraińców, około pięciu tysięcy, którzy pochodzili z różnych części płd.-wsch. ziem Polski. Akcja „Wisła” przyprowadziła tu ludzi i przyjeżdżali oni z różnych parafii. I tu właśnie przyjechało wielu wierzbiczan z Wierzbicy, gdzie cerkiew, którą zostawili była właśnie pw. św. Arcystratega Michała. I dlatego, że było wielu wierzbiczan, demokratycznie przegłosowali i wybrali św. Arcystratega Michała na patrona naszej parafii, naszej społeczności.

(-)

Odpust był bardzo uroczysty, uroku dodawał mu też interier cerkwi – tam naprawdę panuje szczególna atmosfera dzięki historii, którą widać na pierwszy rzut oka.

– Nasza cerkiew mieści się w dawnym kościele, który cerkiew otrzymała w 1958 roku do użytkowania, żebyśmy my, Ukraińcy, grekokatolicy mogli odprawiać liturgie. Był to kościół św. Jakuba i Rocha, który taki był jeszcze przed wojną; on ma swoją historię, dawną historię. Świątynia stała tam już od XIV wieku. To była mała kapliczka, z czasem została wybudowana większa świątynia, i tak w XVI-XVII wieku, właściwie na przełomie, a potem na pocz. XVII została przebudowana i jest właściwie w stylu takiego baroku i takiego połączenia manieryzmu i baroku. Wiele pozostało w tym interierze. Z tego co zostało, to m.in. jest sufit, cały w malowidłach.

– Drewniany.

– Tak, drewniany, został odrestaurowany, jest na nim św. Jakub i św. Roch. Są też ołtarze boczne, ale w tych ołtarzach nie ma już dawnych obrazów, tylko są ikony. I na tych ikonach jest św. Włodzimierz i św. Olga i św. Cyryl i Metody. Ale jest ciekawie wkomponowany w części, która łączy tę nową część cerkwi, jest szczególny ikonostas, namalowany przez pana Mirosława Smereka, znanego artystę-malarza, tutejszego, warmińskiego, o którym na pewno wiele osób wie. Właśnie wtedy, w latach 1980-tych, gdy odbywał się remont cerkwi i rozbudowa, to on namalował ikony do ikonostasu i ikonę za-ołtarzową Matki Bożej – Oranty.

– I tu naprawdę widać, że to nie jest ręka rzemieślnika, tylko artysty. Jest coś szczególnego w tych ikonach, co sprawia, że gdy wchodzimy do cerkwi, to widzimy – to robił mistrz.

– Tak, myślę, że wtedy, gdy zastanawiał się, jak to namalować, te ikony, to zrobił to w swojej manierze, tak jak sam to widział, jak sam to przeżywał. Bo z pewnością wiedział dużo o naszej cerkwi, o naszym obrządku; zresztą jako Ukrainiec, jako grekokatolik – tak możemy powiedzieć. I tak przebywając w cerkwi, dopasował ikony i postarał się, żeby to współgrało z nią. Oczywiście, w cerkwi z czasem były też inne remonty. Może zwróciła pani uwagę na ikonę – ona stoi z boku – ikona Matki Bożej Jarosławskiej „Brama Miłosierdzia”. I nad nią jest jeszcze jedna ikona, możemy powiedzieć, niedawno zrobiona „Królowa Różańca”, wraz ze wszystkimi sakramentami. Jeszcze jest ikona błogosławionego Jozafata na ścianach bocznych, św. Michała i tak dalej.

– I jest jeszcze ikona Matki Bożej Nieustającej Pomocy, której święto będziemy dopiero trzeci raz obchodzili w 2020 roku.

– Tak, jest ta ikona. Chcę też powiedzieć, że ta ikona kiedyś była jeszcze w starej cerkwi, gdy ja przejęliśmy, w ołtarzu głównym. Bo był stary ołtarz, teraz jest przygotowany do restauracji i ta ikona w nim była, jako ikona główna naszej świątyni. Gdy został rozebrany stary ikonostas, została razem z nim przeniesiona w odpowiednie miejsce na strychu, gdzie pozostawała. Ale właśnie wtedy, gdy trzy lata temu Jego Świątobliwość Swiatosław ustanowił święto Matki Bożej Nieustającej Pomocy na pierwszą niedzielę lipca, to tę ikonę odnowiliśmy i zawiesiliśmy w cerkwi, żeby przypominała i historię naszej cerkwi, i kult Matki Bożej Nieustającej Pomocy.

(-)

Wrócimy jeszcze do tej rozmowy z ks. Arturem, a teraz chcę jeszcze żebyście poznali innego księdza. Powiem tak: jakieś 30 lat temu oglądałam program TV z udziałem polskich korespondentów zagranicznych z różnych krajów. Wtedy po raz pierwszy zauważyłam, jak wielki wpływ ma język, który słyszymy na co dzień na język ojczysty. Każdy z uczestników dyskusji mówił po polsku, a jednak wiadomo było, że nie mieszka w Polsce. Ten program przypomniał mi się, gdy słuchałam ks. Andrzeja, podczas homilię – starałam się odgadnąć, skąd przyjechał? Ale posłuchajcie rozmowy:

(-)

– Jestem ks. Andrzej Zalewski, przyjechałem z Kaliningradu, jestem tam proboszczem. Już siedem lat służę w Kaliningradzie.

– Dzisiaj tak słuchałam księdza i cały czas próbowałam odgadnąć: skąd ksiądz pochodzi? I nadal nie wiem skąd.

– Urodziłem się w Polsce; moi rodzice, babcia i dziadek zostali wysiedleni ze wsi Czerwona Wola, to powiat jarosławski. Oni w 1947 r. przyjechali do Sątop, z Sątop do Małdyt, Reszla i ja urodziłem się już w Reszlu. Tam też jest parafia greckokatolicka; po tym, jak ukończyłem szkołę, wstąpiłem do Zgromadzenia Księży Werbistów – dlatego, że do tego zgromadzenia należał też władyka Julian Gbur. Dowiedziałem się, że są też werbiści obrządku wschodniego i dlatego wstąpiłem do tego klasztoru.

– Chciałam właśnie zapytać, gdzie ksiądz tak pięknie nauczył się języka?

– W domu uczyłem się! W domu, babcia, dziadek rozmawiali. Pamiętam, że po raz pierwszy z Ukraińcami z Ukrainy spotkałem się w Portugalii. Zawsze myślałem, że my źle rozmawiamy po ukraińsku, a oni powiedzieli mi – młodzież ukraińska: „Boże, jak ty ładnie rozmawiasz! To nasi rodzice tak rozmawiali? Tak jak sto lat temu.” Okazuje się, że diaspora zachowuje ten prawdziwy język, ten wiejski, taki fajny. Zawsze myślałem, że to nie tak, a młodzież mnie pochwaliła!

– Ja oczywiście popieram młodzież – bardzo ładnie ksiądz mówi, bardzo przyjemnie jest słuchać. Ale czy możemy powiedzieć… to pójdzie w eter! Czy możemy powiedzieć, dlaczego nie może ksiądz wyjechać teraz do Kaliningradu? Ksiądz takiego misiaczka otrzymał?

– No, dzięki Bogu do paszportu niczego nie dostałem. Taka sytuacja jest teraz w Rosji, polityczna – oni teraz bardzo się boją wszelkich kwestii związanych z Ukrainą. Boją się tego i nie rozumieją. Ja w Kaliningradzie służę siedem lat.

– Ilu tam Ukraińców przychodzi do cerkwi do was?

– Wszystkich, kogo znam, to będzie około stu osób. W niedzielę przychodziło tak do trzydziestu, do czterdziestu; tak różnie, bywa, że mniej. Niestety, w Rosji ludzie jeszcze się nie przyzwyczaili, że trzeba chodzić w każdą niedzielę. Ale to też dlatego, że nigdy tego nie mieli. Nigdy nie mieli cerkwi, nie mieli księdza; nasze babcie mówią, że nigdy by nie pomyślały, że jeszcze kiedyś będą miały swego księdza i swoją liturgię, będą mogły przyjmować komunię, spowiadać się, brać udział w liturgii.

(-)

– Po tym, jak w Rosji wprowadzono rozporządzenie, to się nazywa „pakiet Jarowoj” – który zmusza wszystkie społeczności znajdujące się na terytorium Rosji (religijne) rejestrować się. Czyli przedstawić się w ministerstwie sprawiedliwości.

– A potem mówią, że to są agenci zagraniczni.

– Rzeczywiście. I gdy powiedzieli, że tak trzeba, podaliśmy dokumenty na rejestrację – bo my podporządkowujemy się prawu – i wtedy, jak tylko podaliśmy dokumenty do ministerstwa sprawiedliwości, na drugi-trzeci dzień po liturgii przyszło MWD. MWD, policja – kim my jesteśmy? co my tu robimy?…

– …ja tylko powiem, że MWD to jest ministerstwo spraw wewnętrznych.

– Patrzyli dlaczego mamy książki po ukraińsku, kalendarz po ukraińsku? Wszystko bardzo kulturalnie, wszystko bardzo dobrze, zrobili protokół i na drugi dzień wzywają mnie na policję, proszą, żebym przyniósł dokumenty potwierdzające, że mogę przebywać na terytorium Rosji. Ja wszystkie dokumenty przyniosłem, ale niestety – na policji nawet nie chcieli na to patrzeć. Od razu wsadzili mnie do policyjnego samochodu – i do sądu! I od razu tu, na miejscu, sędzia osądził mnie za nielegalną działalność misyjną na terytorium Rosji. Ja mówię pani sędzi: „Wie pani, wasze prawo zmusza nas mieć dokumenty, mieć miejsce do odprawiania i tak dalej. A wy to wykorzystujecie przeciwko nam”. Ona mówi: „Ja lepiej znam prawo!”. A jeszcze jest takie prawo o działalności misyjnej, że obowiązkowo dotyczy to obcokrajowców. Ja mam polski paszport. I wtedy, gdy ona zaczęła mówić o tym prawie, ja mówię, że działalność misyjna jest wtedy, gdy ja głoszę (religię) tym, kto tego nie chce i oni to zaskarżyli. A tu tego nie było. No, ona mówi – „nie pouczaj sędzi, ja wiem lepiej!” i groziła mi deportacja i 30 000 rubli mandatu. Jednak w końcu dali mi tylko mandat bez deportacji, że mogę zostać. Jednak na tym się nie zakończyło. Gdy wyjechałem tu, do Polski na zakupy i wracałem, już FSBesznik wręczył mi dokument, zabraniający mi na trzy lata bez podania przyczyny. Oczywiście, wiem, że to może też być „zamówienie” RCP, dlatego, że RCP to moskiewski patriarchat, który nie życzy sobie, żeby na terytorium Rosji był jakikolwiek czynnik ukraiński czy greckokatolicki. A ponadto Kaliningrad to jest osobiste królestwo patriarchy Cyryla, dlatego że gdy wybrano go na patriarchę, to był metropolitą kaliningradzkim. I gdy go wybrano, to nie oddał Kaliningradu. Czyli nadal jest patriarcha Wszech Rusi (moskiewskim itd.) i metropolitą kaliningradzkim. I podejrzewam, że to właśnie kwestia mego pobytu to sprawa patriarchatu moskiewskiego.

(-)

Rozmowa była niezwykle ciekawa ze względu na przygodę ks. Andrzeja i wrócimy do tego w kolejnej audycji. Dzisiaj za uwagę dziękuje wam Jarosława Chrunik. Do usłyszenia jutro o tej samej porze. Miłego wieczoru, drodzy słuchacze! (jch/ad)

25.11.2019 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

W minioną sobotę Ukraińcy wspominali ofiary Wielkiego Głodu. Na Warmii i Mazurach odbył się szereg smutnych uroczystości upamiętniających ofiary Wielkiego Głodu lat 1932-1933. Dwie obywatelki Polski, reżyserka Agnieszka Holland i amerykańsko-polska dziennikarka i publicystka Anne Applebaum zostały uhonorowane wysokimi odznaczeniami państwowymi za ukazywanie prawdy o Wielkim Głodzie lat 1932-33 na Ukrainie. W Lublinie Ukraińcy spotkali się przy pomniku ofiar Wielkiego Głodu w pobliżu ronda Piotra Mohyły. O tym będziemy mówić dziś w wydaniu informacji w języku ukraińskim. W kalendarzu poniedziałek 25 listopada. W studiu Hanna Wasilewska. Witam.

(-)

W zeszłą sobotę Ukraińcy wspominali ofiary Wielkiego Głodu. W latach trzydziestych ubiegłego wieku władze sowieckie w sposób planowy doprowadziły do śmierci głodowej miliony mieszkańców Ukraińskiej Republiki Radzieckiej. W tym roku przypada 86 rocznica komunistycznej zbrodni. W centralnych uroczystościach wziął udział prezydent Wołodymyr Zełenski.
W ukraińskiej stolicy przy monumencie upamiętniającym ofiary Wielkiego Głodu odprawiono modlitwę. Głos zabrał prezydent Zełenski. Jak podkreślił, Wielki Głód to ludobójstwo uczynione przez totalitarny reżim stalinowski na ukraińskim narodzie:
Jak w ogóle może zjawić się myśl o tym żeby zniszczyć cały naród? Jak można zabrać ludziom ostatni okruch chleba a z nim ostatni okruch nadziei, że ty, albo chociaż twoje dzieci dożyją do następnego ranka. Nie możemy tego zapomnieć. Nie możemy tego wybaczyć.
Wołodymyr Zełenski i zgromadzeni uczcili ofiary Wielkiego Głodu minutą ciszy. Wielu Ukraińców po zapadnięciu zmroku wystawiło w oknach świece, jako znak pamięci o ofiarach sowieckiej zbrodni. Szacuje się, że w wyniku Wielkiego Głodu w latach 1932-1933 na Ukrainie zmarło od 4, do nawet 7 milionów osób.

(-)

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełeński nagrodził za duży wkład w uczczenie pamięci ofiar Wielkiego Głodu trzy obywatelki różnych państw. Wśród nich dwie z Polski – podaje biuro prasowe prezydenta. Podkreśla się, że za duży wkład w uczczenie pamięci ofiar Wielkiego Głodu oraz działanie skierowane na wyjawienie prawdo o Wielkim Głodzie, orderem księżnej Olgi, III stopnia nagrodzono Agnieszkę Holland – polską reżyserkę, przewodniczącą polskiej Akademii Kinowej, Annę Appelbaum – polsko-amerykańską publicystkę. Agnieszka Holland jest reżyserką filmu „Gareth Jones”. Jest to opowieść o młodym walijskim dziennikarzu, który w latach 30. jako jeden z pierwszych opisał Wielki Głód na Ukrainie. Ukraińska premiera tego obrazu odbędzie się w Kijowie 28 listopada. Anne Applebaum jest autorką książki „Czerwony Głód”, która również opowiada o wydarzeniach lat 1932-33 na Ukrainie. Udowadnia w niej, że Wielki Głód był drugim, po Holocauście, największym aktem ludobójstwa XX wieku.
Ofiary Wielkiego Głodu upamiętnili Ukraińcy na całym Świecie. W całej Polsce odbył się cały szereg smutnych uroczystości na cmentarzach i w cerkwiach obrządków wschodnich. Niezależnie od ciężkich przeżyć, Ukraińców nie udało się złamać. Natomiast „Wielki Głód to część naszej historii, o której musimy pamiętać” mówił konsul generalny Ukrainy w Lublinie Wasyl Pawluk podczas uroczystości w Lublinie.

(-)

Do Lublina przyjechali Ukraińcy z Lwowa, aby oddać hołd pomordowanym.
„Nasi dziadkowie i rodzice w domu wspominali o Wielkim Głodzie, o rzeczach strasznych, które wtedy się działy” – mówi Lidia Zuzula z Lwowa:.

(-)

Lubelskie uroczystości zorganizowano przed pomnikiem ofiar Wielkiego Głodu na skwerze obok ronda Piotra Mohyły.

(-)

Ta informacja kończy nasze wydanie. Program przygotowała i poprowadziła Hanna Wasilewska. Usłyszymy się jutro. O 10:50. Wszystkiego dobrego. (dw/kos)

24.11.2019 – godz. 20.30 – magazyn (opis do dźwięku)

W programie „Od niedzieli do niedzieli” wita was Hanna Wasilewska. Dziś będziemy ze strachem oglądać się za siebie i śmiało patrzeć w przyszłość, dobrą jeśli ją taką uczynimy. Niestety szczęśliwe dzieciństwo dla ukraińskich dzieci na początku zeszłego wieku było niemożliwe. Wtedy w latach 1932-33 ofiarami kata-głodu stały się miliony Ukraińców. Śmierć głosowa zabrała ich wszystkich. Miliony świeczek w oknach Ukraińców na całym świeci zapłonęły wczoraj. Miliony dusz męczenników zostawiły ziemię prawie 90 lat temu, ale pamiętamy i nie pozwolimy zapomnieć naszym dzieciom. Z dzieciakami ciężko rozmawiać o śmierci, ale trzeba. Z nami rozmawiano – mówi Oksana Danylczenko. W jej rodzinie wiedzą, co to śmierć głodowa:
-O głodzie, co z nami było, dowiedziałam się od swojej babci i dziadków, bo oni to wszystko przeżyli. Mieszkali w rejonie czerkaskim w obwodzie kijowskim. Tam przeżyli to, gdy im wszystko odbierano…ziarno i zostawili ich rodziców bez niczego. Babcia ze strony mamy i taty mi to opowiadała. Babcia z mamy strony mówiła tak, że nawet trawę jedli, bo nie było co. Były przypadki kanibalizmu, matki jadły swoje dzieci, bo dzieci było wiele. Kiedy dziecko umierało, było zjadane.
-W jakim wieku pani była, kiedy dowiedziała się pani o tym i jak to wpłynęło?
-Dowiedziałam się, bo babcia zawsze to opowiadała. W wieku 6 lat wiedziałam. Ze strony taty moja babcia umarła podczas głodu. Spuchła i umarła. Dziadek, pradziadek też umarł w czasie wielkiego głodu. Miał około 40 lat. A dziewczynka, mojego dziadka siostra, była malutka, miała z 5 lat. Było ich troje. Dziadek przeżył, babcia też, a średnia umarła. Dowiedziałam się, gdy miałam 6 lat. Żal mi było tego wszystkiego, gdy byłam maleńka. Nie można było uwierzyć, że ludzie brali suchą trawę i lepili z tego placki, to była ich mąka i jedli. Szczęśliwi byli z ciepłej wody, bo grzali wodę i pili z tymi plackami. Dziadek opowiadał, że całe zabrano ziarno sypano do Dniepru. Wieś w której mieszkali znajdowało się niedaleko od Dniepru, jakieś 40 km. To były ciężkie czasy i to wywołuje aż strach nawet. Poczucie strachu, że do czegoś takiego doszło, że mogli to jedni ludzie zrobić innym.
-Ile Sofijka ma lat?
-Siedem.
-Opowiada pani o głodzie, co pani mówi swojemu dziecku?
-Że dobrze żyjemy. Bo mamy wszystko, a babcia przeżyła czas, kiedy nie miała co jeść. I mama nie miała skąd wziąć jedzenia. Żeby ona wiedziała, że chleba nie można wyrzucać i trzeba cenić to co się dzisiaj ma. W tym tygodniu w Morągu będziemy modlić się za wszystkich, którzy zmarli w czasie Wielkiego Głodu.
-Czy w pani rodzinie jest tradycja dotycząca wspominania zmarłych z rodziny? Na pewno stawia pani świeczkę na parapecie?
-Tak, stawiamy świeczkę. Jest modlitwa i wieczerza i wspominamy swoich zmarłych, bo straciliśmy wielu z nich. Wszystkich wspominamy ludzi bo niezależnie od tego, czy w naszej rodzinie, czy w innych, ale to była wielka bieda dla Ukrainy.
Zachodnich ziem Ukrainy głód nie dotknął. Natomiast krwawe karty wojennego i powojennego okresu także nie dają spokoju. „Straszne wspomnienia z dzieciństwa pozostają w pamięci na zawsze. Człowiek jest tak stworzony” – powiedział pan Bohdan Tucki.
Z Bogdanem Tuckim poznałam się niedawno zupełnie przypadkowo w domiwce w Elblągu. Od razu zrozumiała, że był przesiedleńcem, więc ma wiele wspomnień schowanych gdzieś w sobie i jeśli szczęście dopisze, podzieli się nimi ze mną. Dopisało. Rozmowa była ciepła i bardzo szczera. Posłuchajcie:
– Pan mówi po ukraińsku, to znaczy, że jest pan z rodziny przesiedlonych Ukraińców.
-Tak, jak mnie przesiedlili miałem 11 lat. Wszystko pamiętam. Bardziej niż teraz. Bo młodość to człowiek pamięta prawie całą, a później to wszystko zanika. Tak można powiedzieć.
-To proszę podzielić się, skąd pan jest.
-Urodziłem się we wsi Huta Poruby. Marijkę Tuczko pani zna? Z Przemyśla. Jej rodzice i my razem tam żyliśmy. Mamy już nie ma…też nie ma na tym świecie. Gdzieś w lepszym świecie.
-Nazwisko bardzo znane w kole ukraińskim, społeczeństwie. Pan też jest aktywnym działaczem w Elblągu.
-Byłem, a teraz mniej. Lata swoje robią.
-Jakie funkcje wykonywał pan w związku?
-Różne, w UKG Warszawie, w Elblągu, teraz w oddziale. Byłem przewodniczącym komisji rewizyjnej oddziału.
-Poważna posada.
Natomiast zaczynało się nie od stanowiska. Bohdana Tuckiego, jak większość miejscowych Ukraińców, przesiedlono na Warmię i Mazury podczas Akcji Wisła w 1947 roku i to nie do Elbląga:
-Przesiedlono mnie do powiatu kiedyś pasłęckiego, wieś Buczyniec , gmina Rychliki. Wysadzili nas w Pasłęku z pociągu, przewieźli jakimiś wozami i zabrali nas do gminy do Rychlik, później pokazali nam drogę do Buczyńca i tak żyliśmy. Byłem z mamą i bratem. Starszy brat jeszcze tam w chacie zmarł i babcia była, mama ojca. Babcia zmarła w 1951 roku.
-Niedługo wytrzymał na obcej ziemi.
-Ojciec zmarł w 1959 roku. Mając niecałe 53 lata.
-Z czym to było związane, może tak ciężko pracował tu?
-Może nie tak ciężko pracował, ale nazbierało się podczas ciężkich lat tam jeszcze, bo to w takim kotle żyliśmy – po polski jakby powiedzieć. We wsi Poruby. Z jednej strony była Burywnycia – ośrodek AK, a zdrugiej Dylagowa. I tam namordowali tych naszych ludzi. Ze śmiercią spotykałem się nie raz, nie dwa. Musiałem uciekać, po lesie się chowac. Ojciec uciekał tam, gdzie mężczyźni, a mama z dziećmi gdzieś bliżej po lesie. Wie pani, zima, nie zima spało się po lesie.
Po tym przyszło przeżyć jeszcze Bohdanowi Tulickiemu, jak i większości przesiedlonych Ukraińców. Leczyć trzeba było nie tylko ciało, ale i duszę. A mamie modlitwa potrzebna była jak powietrze – wspomina pan Bogdan.
-Może ojciec mniej, ale mama była wierząca niesamowicie. Miała taki sprawny umysł, że wiedziała jaka ewangelia będzie na każdą niedzielę. To niesamowity umysł.
-Chodziła do Pasłęka do cerkwi?
-12 km pieszo trzeba było. Chodziliśmy raczej do Rychlik do kościoła rzymskokatolickiego.
-A modliliście się po swojemu.
-Tak. Po polsku to nie rozumiałem, ani be, ani me. W domu skończyłem 1 klasę szkoły ukraińskiej, zacząłem chodzić do drugiej klasy i to było w połowie klasy i nauczyciel powiedział – lekcji już nie będzie. No i tak skończyłem pierwszą klasę i może dwa tygodnie drugiej.
Później, na nowym miejscu pan Bohdan Tucki uczył się, otrzymał polski dyplom. Został księgowym, prowadził aktywne życie w ukraińskim towarzystwie. Tak i dotarł do poważnego stanowiska. Teraz jest na emeryturze i jest czas na podsumowania. Czy jest zadowolony z osiągnięć elbląskich Ukraińców pytam.:
-Chyba nie ma takich ludzi, którzy nie byliby zadowoleni. Elbląg nie jest jakimś przemysłowym miastem, wielkim, praca jest. I to jest takie zmartwienie z innej strony. To się zbuduje, ale dla kogo? I tu jest problem. To jest jak to ojciec Soroka mówił, miejsce na chórach jest trzysta osób…no co najmniej drugie trzysta. No siedemset osób, czy nawet tysiąc na nabożeństwo zebrać w Elblągu to nie taka prosta sprawa. No bo młodzież jak nie za granicą…to gdzieś 60 kilometrów jest Gdańsk, ludzie tam…żenią się, studiują, zostają…a starsi odchodzą.
-Przez dziesiątki lat, gdy cerkiew budowano, liczba parafian spadła.
-No, myślę że tak. Może nie wiele, ale spadła. Przychodzą z drugiej strony ci co gdzieś na wsiach byli, ale to starsi ludzie w większości.
-Jest domiwka ukraińska, jest punkt nauczania języka ukraińskiego i religii greckokatolickiej i tu jesteśmy. Będzie cerkiew, prawdziwa greckokatolicka i to wszystko wynik działania ukraińskiej społeczności.
-Wie pani, jest miejsce, będzie gdzie się modlić. Cieszyć się nową cerkwią jak będzie już otwarta, no ale tej pracy za wiele nie ma. Jak mówiłem, młodzież kończy studia, żeni się i kierunek Gdańsk czy gdzieś za granicę. Jest wiele ludzi, którzy wyjechali za granicę, Kanada, nie Kanada. Córka też jest w Kanadzie i co zrobić. Od czasu do czasu polecę do Tej Kanady, ale mi się nie chce bo lata swoje robią. Tak to jest, że coraz ciężej.
-Wcześniej nie było gdzie, teraz nie ma komu.
-No może…ludzie są, przychodzi ktoś tam. 150-200 osób na dwóch nabożeństwach się znajdzie, no ale jak mówię, to miejsce niewielkie i dwa nabożeństwa, tam wielkie to się pogubimy i tak to jest.
-Co powiedziałaby pana mama, że w Elblągu budują taką wielką cerkiew, że ludzie mają gdzie przyjść. Jakby spojrzała na te wszystkie warunki.
-Na pewno byłaby zadowolona…
-Rozczuliłaby się na pewno, że Ukraińcom dają możliwość tu w Polsce modlić się w ich cerkwi.
-Na pewno tak, na pewno tak. Wszystko jest, tylko chętnych.
(-)
Życie trwa, a by śmiało patrzeć w oczy przyszłym pokoleniom, zachowajmy dla nich najcenniejsze:
[lekcja języka ukraińskiego]
Na waszą uragę czeka Roman Bodnar. Czas start dla melomanów:
[Parada Hitów Romana Bodnara]
(-)
Tym kończymy nasz program. Program przygotowali: Roman Bodnar i Hanna Wasilewska. Dziękujemy za uwagę i do usłyszenia za tydzień. Bywajcie zdrowi. (dw/bsc)

23.11.2019 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze! Witam was w sobotę, 23 listopada, na falach Polskiego Radia Olsztyn. W studiu – Jarosława Chrunik. Dzisiaj jest trzecia sobota listopada, więc będzie tylko jeden temat.

(-)

„Zapalcie znicz pamięci i oświećcie nim drogę do przyszłości”, – apeluje Światowy Kongres Ukraińców w 86-tą rocznicę Wielkiego Głodu – Hołodomoru. Dzisiaj Ukraińcy całego świata zapalą w swoich domach znicze pamięci z modlitwą za ofiary Hołodomoru – ludobójstwa, dokonanego na narodzie ukraińskim w celu zlikwidowania tożsamości ukraińskiej. Światowy Kongres Ukraińców oraz 20-milionowa diaspora apeluje do społeczności międzynarodowej o przyłączenie się do Ukraińców i na całym świecie uczcić ofiary Hołodomoru. Zbrodnia Hołodomoru i motywy zbrodniarza, którym jest totalitarny reżim stalinowski, są dobrze udokumentowane. Dlatego każdy człowiek wolnego świata, który podziela podstawowe prawa i wolność człowieka, powinien uznać lekcję Hołodomoru i bronić demokratycznych zasad i wartości.

Dzisiaj, 23 listopada, w Międzynarodowy Dzień Pamięci o Hołodomorze, pomódlmy się za każdego, kto zginął podczas tego ludobójstwa. O godz. 15-tej (a według czasu kijowskiego – o 16-tej) odbędzie się ogólnonarodowa minuta milczenia, a następnie rozpocznie się akcja „Zapal znicz pamięci”. Ukraińcy na całym świecie zapalą znicze pamięci u siebie w oknach i przy memoriałach Hołodomoru.

W Górowie Iławeckim uczniowie szkoły ukraińskiej upamiętnili ofiary Hołodomoru programem artystycznym; im oddaję teraz głos:

(-) Fragment koncertu

(-)

Niech nasza pamięć o ofiarach głodu będzie wieczna… (jch/apod)

22.11.2019 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Pamięć narodu jest niezniszczalna, więc zawsze będziemy pamiętać i mówić o Wielkim Głodzie. Opowiadać swoim dzieciom i światu, który nie chciał dawniej słuchać. W Górowie Iławeckim uczczono ofiary wielkiego głodu lat 1932-1933. W najbliższych dniach zrobimy to i my, i Ukraina. Dziś w programie „Od A do Z” więcej porozmawiamy na ten temat. Z wami jest Hanna Wasilewska. Witam.

(-)

Poczucie narodowej tożsamości ukraińskiego chłopa w połączeniu z jego mentalnym indywidualizmem przeczyło ideologii Związku Radzieckiego. Zbrodnia wielkiego głodu miała być rozwiązaniem dla Stalina. Sprawa liczby strat ludzkich na Ukrainie z powodu Wielkiego Głodu dotąd pozostaje otwarta. Większość naukowców uważa, że zabitych było ponad 7 milionów w Ukraińskiej Socjalistycznej Republice Radzieckiej i 3 miliony Ukraińców w innych regionach ZSRR, w Kubaniu, Centralno-Czarnoziemnym obwodzie, Powłożu i Kazachstanie. Związek Radziecki, przy pomocy propagandy i łapówek dla dziennikarzy, przekonał społeczność międzynarodową do „nie zauważenia” masowego mordu Ukraińców. Byli jednak publicyści, którzy pisali prawdę, zachowały się raporty ambasadorów i dyplomatów. Reżim użył szeregu działań, żeby zatrzeć pamięć o zabiciu ponad 7 milionów Ukraińców, ale pamięć narodu jest niezniszczalna i wraz z niepodległością Ukrainy zniesiono zakaz mówienia o Wielkim Głodzie. Dziś o tych strasznych rzeczach mówi się w ukraińskich szkołach co roku. Czci się pamięć tych, którzy nie przeżyli męczarni. O nich wspomniano w tym tygodniu w Górowie Iławeckim:
Dzień dobry. Wita was szkoła z ukraińskim językiem nauczania w Górowie Iławeckim. We środę 20 listopada uczciliśmy ofiary Wielkiego Głodu. Występ, który przygotowali uczniowie 2 klasy liceum. Przedstawiamy fragmenty występu:
[fragmenty występu uczniów]
-Dzień dobry, proszę się przedstawić
-Nazywam się […] pracuję w Górowie Iławeckim w szkole z ukraińskim językiem nauczania, jako wychowawca i parę godzin choreografii z dziećmi.
-Co może pani powiedzieć o Wielkim Głodzie?
-Przede wszystkim chcę, żeby ludzie rozumieli co to prawdziwy głód i powinniśmy zachowywać tę pamięć ludzi i strasznych ludzi i wyobrazić sobie jak to strasznie być głodnym…bo mi się poszczęściło i nie zaznałam głodu, a moim rodzice i dziadkowie przeżyli głód, nie taki straszny, ale wiedzą co to znaczy głodować i kiedy opowiadali, jak chowali się w polu, żyli w ziemiankach…[niezrozumiałe]
-Jak przygotowywała się pani do…[niezrozumiałe]
-Zaczęło się od rady pedagogicznej w naszej szkole. Jest kalendarz na cały rok szkolny, no i co miesiąc nauczyciele sprawdzają co przygotować i komu pomóc, uczniom i nauczycielom, którzy przygotowują pewne wydarzenie i kiedy przeczytałam, że pod koniec listopada jest wydarzenie związane z upamiętnieniem ofiar Wielkiego Głodu, to zaproponowałam czy mogę z dziewczętami zrobić taką małą kompozycję pod muzykę […]
-Podobało się wydarzenie?
-Zrobiło na mnie wrażenie to, że dzieci były bardzo zorganizowane, dyscyplina. Wszystkie bardzo się starały. Dziękuję wszystkim…że uczciły ofiary Wielkiego Głodu.
-Dziękujemy za uwagę, miłego dnia. Do usłyszenia.

(-)

Na Warmii i Mazurach są Ukraińcy, którzy przyjechali niedawno. Zjeżdżają się z różnych obwodów Ukrainy, więc niektóre wspomnienia o Wielkim Głodzie są przekazywane jak spadek. Tak stało się w rodzinie Danylczenków – opowiada pani Oksana:
-O głodzie, co z nami było, dowiedziałam się od swojej babci i dziadków, bo oni to wszystko przeżyli. Mieszkali w rejonie czerkaskim w obwodzie kijowskim. Tam przeżyli to, gdy im wszystko odbierano…ziarno i zostawili ich rodziców bez niczego. Babcia ze strony mamy i taty mi to opowiadała. Babcia z mamy strony mówiła tak, że nawet trawę jedli, bo nie było co. Były przypadki kanibalizmu, matki jadły swoje dzieci, bo dzieci było wiele. Kiedy dziecko umierało, było zjadane.
-W jakim wieku pani była, kiedy dowiedziała się pani o tym i jak to wpłynęło?
-Dowiedziałam się, bo babcia zawsze to opowiadała. W wieku 6 lat wiedziałam. Ze strony taty moja babcia umarła podczas głodu. Spuchła i umarła. Dziadek, pradziadek też umarł w czasie wielkiego głodu. Miał około 40 lat. A dziewczynka, mojego dziadka siostra, była malutka, miała z 5 lat. Było ich troje. Dziadek przeżył, babcia też, a średnia umarła. Dowiedziałam się, gdy miałam 6 lat. Żal mi było tego wszystkiego, gdy byłam maleńka. Nie można było uwierzyć, że ludzie brali suchą trawę i lepili z tego placki, to była ich mąka i jedli. Szczęśliwi byli z ciepłej wody, bo grzali wodę i pili z tymi plackami. Dziadek opowiadał, że całe zabrano ziarno sypano do Dniepru. Wieś w której mieszkali znajdowało się niedaleko od Dniepru, jakieś 40 km. To były ciężkie czasy i to wywołuje aż strach nawet. Poczucie strachu, że do czegoś takiego doszło, że mogli to jedni ludzie zrobić innym.
-Ile Sofijka ma lat?
-Siedem.
-Opowiada pani o głodzie, co pani mówi swojemu dziecku?
-Że dobrze żyjemy. Bo mamy wszystko, a babcia przeżyła czas, kiedy nie miała co jeść. I mama nie miała skąd wziąć jedzenia. Żeby ona wiedziała, że chleba nie można wyrzucać i trzeba cenić to co się dzisiaj ma. W tym tygodniu w Morągu będziemy modlić się za wszystkich, którzy zmarli w czasie Wielkiego Głodu.
-Czy w pani rodzinie jest tradycja dotycząca wspominania zmarłych z rodziny? Na pewno stawia pani świeczkę na parapecie?
-Tak, stawiamy świeczkę. Jest modlitwa i wieczerza i wspominamy swoich zmarłych, bo straciliśmy wielu z nich. Wszystkich wspominamy ludzi bo niezależnie od tego, czy w naszej rodzinie, czy w innych, ale to była wielka bieda dla Ukrainy.
Jutro znów rodzina Oksany Danylczenko, jak i wielu innych na Ukrainie i poza jej granicami, wspominają imiona tych, którzy zmarli śmiercią głodową. Wspomnimy też tych, których imion już nikt nie pamięta.

(-)

Ukraińcy do ostatniego walczyli o swoją tożsamość, główną cechą której jest język ukraiński. Teraz słowo o tym:
[lekcja języka ukraińskiego]
To wszystko na dziś. A jutro ważny i smutny dzień. Wszyscy, którzy pamiętają o strasznej zbrodni reżimu stalinowskiego i walce naszych przodków zapalają świeczki na parapetach. Tak wszyscy będziemy razem. Dołączajcie się. Z wami była Hanna Wasilewska. Wszystkiego dobrego. (dw/ad)

22.11.2019 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze! Witam was w piątek, 22 listopada, na falach Polskiego Radia Olsztyn. W studiu – Jarosława Chrunik. Listopad to bardzo ważny dla nas miesiąc – miesiąc pamięci wielu ważnych dla Ukrainy wydarzeń. Zaraz o tym usłyszycie, najpierw sprawdźmy, co mamy w kalendarzu historycznym:

(-)

22 listopada 1764 r. ukazem carycy Katarzyny II został zlikwidowany na Ukrainie Hetmanat. Po wojnie narodowo-wyzwoleńczej narodu ukraińskiego pod dowództwem Bohdana Chmielnickiego zostało odnowione państwo ukraińskie. Hetman został głową państwa. W jego rękach skoncentrowana była pełnia władzy wykonawczej, ustawodawczej i sądowniczej. To on podtrzymywał kontakty Ukrainy z innymi państwami, miał znaczący wpływ na sprawy cerkwi. Hetmańskie ukazy – uniwersały – obowiązywały całe społeczeństwo. Oznakami władzy hetmańskiej był buńczuk i buława.

(-)
Imieniny obchodzą dziś Matrona i Antoni; świętują też ci, kto od dzisiaj będzie o rok starszy. Wszystkim życzymy wszystkiego najlepszego!

(-)

Wczoraj w Pieniężnie w cerkwi greckokatolickiej świętowano Sobór Arcystratega Michała. Mimo, że był to zwyczajny roboczy dzień, cerkiew była pełna ludzi. Oprócz wiernych (także z innych parafii) na odpust przybyli przedstawiciele lokalnej władzy oraz wielu księży. Kazanie wygłosił ksiądz Andrzej Zalewski z zakonu werbistów:

– Moi drodzy, serdecznie witam was wszystkich, chcę wam złożyć życzenia z okazji waszego święta ołtarzowego, odpustowego ku czci św. Arcystratega Michała. To są imieniny każdego z was. Dlatego, że należycie do tej parafii, jesteście zapisani w księgach ks. Artura, które on raz w roku, a może i częściej przegląda; więc dzisiaj wszystkim wam z okazji tego święta składam najlepsze życzenia. Ale nie tylko my dzisiaj świętujemy – cały Kościół na całym świecie tam gdzie są parafie, gdzie są cerkwie pw. św. Arcystratega Michała, dzisiaj też świętują. Ale też i Michaliny, i Michałowie dzisiaj świętują, dlatego teraz na samym początku wam też chcę złożyć życzenia, przytulić, ucałować, a potem zaśpiewamy wam „Mnohaja lita”. Moi drodzy, istnieją na świecie tylko dwa źródła zła. Pierwszym takim źródłem jest Szatan, a drugie źródło – to każdy człowiek.

Kazanie było niezwykle ciekawe, tak samo jak i sam ksiądz Andrzej, który siedem lat był proboszczem parafii greckokatolickiej w Kaliningradzie, a teraz na trzy lata ma zakaz wjazdu na teren Rosji. W poniedziałek w programie „Kamo hriadeszy” dowiecie się o tym więcej. W ogóle w Pieniężnie wczoraj było niezwykle interesująco. Zapytałam proboszcza, ks. Artura Masłeja kto zadecydował, że patronem cerkwi będzie Arcystrateg Michał. I tu otworzyła się kolejna ciekawa historia:

– Do nas tu do Pieniężna, w okolice Pieniężna, dawnego powiatu braniewskiego wysiedlono dużo Ukraińców, około pięciu tysięcy, którzy pochodzili z różnych części płd.-wsch. ziem Polski. Akcja „Wisła” przyprowadziła tu ludzi i przyjeżdżali oni z różnych parafii. I tu właśnie przyjechało wielu wierzbiczan z Wierzbicy, gdzie cerkiew, którą zostawili była właśnie pw. św. Arcystratega Michała. I dlatego, że było wielu wierzbiczan, demokratycznie przegłosowali i wybrali św. Arcystratega Michała na patrona naszej parafii, naszej społeczności.

Oczywistym jest, że każda cerkiew jest inna i ma swoje osobliwości, ale cerkiew w Pieniężnie mimo wszystko jest wyjątkowa, tu widać ślady bardzo dawnej historii, ale o tym też usłyszycie w poniedziałek. Już teraz wiem, że jednego poniedziałku będzie za mało.

(-)

Jutro natomiast, oprócz tego, że wszędzie będziemy czcili pamięć ofiar Wielkiego Głodu na Ukrainie w latach 1932-33, w szkole Górowie Iławeckim odbędzie się XX Przegląd Twórczości Religijnej. W tym roku tematem przewodnim jest „Cerkiew zawsze i wszędzie z tobą”. Przegląd rozpocznie się o godz. 10-tej od zapalenia zniczy ku pamięci ofiar Wielkiego Głodu. Gościnnie wystąpi zespół „Modern Folk”, który działa przy Centrum Duszpasterstwa Młodzieży Diecezji Samborsko-Drohobyckiej.

(-)

Społeczność ukraińska na Warmii i Mazurach jest bardzo aktywna, trudno opowiedzieć o wszystkim; nam jeszcze została chwilka, żeby wspomnieć o tym, co dzieje się nad Dnieprem. Jak wiemy, na Ukrainie w rocznicę rozpoczęcia protestów na Majdanie i Pomarańczowej Rewolucji obchodzony jest Dzień Wolności i Godności.

22 listopada 2004 roku rozpoczęła się Pomarańczowa Rewolucja na Ukrainie. Była to kampania protestów, mityngów, pikiet, strajków i innych aktów społecznego nieposłuszeństwa na Ukrainie. Została ona zorganizowana i przeprowadzona przez zwolenników Wiktora Juszczenki, głównego kandydata od opozycji na wyborach prezydenckich w listopadzie-grudniu 2004 roku po ogłoszeniu przez CKW wstępnych wyników wyborów, zgodnie z którymi rzekomo wygrał jego przeciwnik Wiktor Janukowycz. Akcja rozpoczęła się 22 listopada 2004 roku jako reakcja na masowe fałszerstwa, które wpłynęły na wyniki wyborów.

Największe na Ukrainie manifestacje, zwane Euromajdanem, zaczęły się 21 listopada 2013 roku, kiedy prorosyjski prezydent Wiktor Janukowycz odłożył podpisanie umowy z Unią Europejską. Wielotysięczne protesty z Kijowa rozszerzyły się na cały kraj, ruch sprzeciwu przerodził się w rewolucję. 21 listopada wieczorem na plac Niepodległości w Kijowie przyszli pierwsi manifestanci, którzy byli przeciwni zmianie polityki na pro-moskiewską.

Wczoraj też kilka tysięcy osób protestowało w centrum Kijowa przeciwko polityce prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Zebrani nie zgadzają się na działania nowych ukraińskich władz co do uregulowania konfliktu w Donbasie. Ich zdaniem prowadzą one do nadmiernych ustępstw wobec Rosji. Wiec, którego głównym hasłem było „Nie – kapitulacji” odbywał się na Majdanie Niepodległości – placu, na którym równo 6 lat temu rozpoczęła się Rewolucja Godności. Z Kijowa Paweł Buszko:

(-)
I tu musimy się już pożegnać. Była z wami Jarosława Chrunik. Jutro spotkamy się o tej samej porze – najpierw na antenie, a potem w Górowie. Miłego dnia, drodzy słuchacze! (jch/apod)

21.11.2019 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

W programie „Z dnia na dzień” wita was Hanna Wasilewska. Prawie dwa lata temu rozpoczął się na Warmii i Mazurach projekt powiązany z aktywną imigracją obcokrajowców wybierających Polskę. Kiedy mówimy o obcokrajowcach oczywiście rozumiemy, że chodzi o Ukraińców, bo 90% wszystkich imigrantów to właśnie obywatele Ukraińcy. I jeśli wcześniej przyjeżdżali pracować samemu, teraz przyjeżdżają całe rodziny, którym potrzebna jest pomoc nie tylko materialna, a i informacyjna, psychologiczna i czasem prawna.
Właśnie te rodzaje pomocy obywatele Ukrainy mogą otrzymać w punkcie dla obcokrajowców „Bezpieczna przystań”, który powstał w Olsztynie w ramach projektu „System pomocy imigrantom na Warmii i Mazurach”. Tu dzieci mają zajęcia, dorośli mogą otrzymać potrzebne informacje, pomoc w składaniu dokumentów i szukaniu pracy. To ważne sprawy. Trudności związane z pracą obywateli Ukrainy w Polsce omawiane były podczas niedawnego spotkania w ramach projektu „System pomocy imigrantom”. Dokładniej o tym opowiem za kilka minut.

(-)

Wiadomo, że w naszym regionie nie jest najlepiej z pracą. Natomiast ostatnie dwa lata pokazały, że obywatele Ukrainy chętnie wybierają Warmię i Mazury do życia. Lubią Olsztyn za piękno przyrody, czyste środowisko i pracę, możliwość jej znalezienia.
Polscy pracodawcy chętnie biorą do pracy Ukraińców. Mówią, że to ludzie pracowici i porządni, a jeszcze szybko uczą się języka, więc nie ma problemów ze zrozumieniem. Jednak dotąd zdarza się łamanie prawa ze strony imigrantów, którzy pracują czasem nielegalnie. Czemu tak się dzieje i z czym walczy Polska Służba Graniczna, zainteresowałam się podczas spotkania poświęconego zatrudnianiu obcokrajowców w Polsce. Na wydarzeniu pojawiła się koordynatorka projektu z Urzędu Wojewódzkiego Ewa Korycka:
[wypowiedzi w języku polskim]
-Nadija Szkawro z Połtawy. Było korzystne to spotkanie. Wiele informacji, których nie dostaje się w urzędzie. Tego nie wiem, nie rozumiem, a tu znaleziono te potrzebne informacje.
-Czy miałaś jakieś konkretne pytania do pracowników Urzędu Pracy, czy do Służby Granicznej?
-Tak, miałam, zadawałam i byłam zadowolona z odpowiedzi bo dowiedziałam się wiele z tego, czego potrzebowałem.
Jeśli wam, albo waszym znajomym, którzy dopiero przyjechali z Ukrainy potrzebna jest pomoc, zwracajcie się do punktu wsparcia obcokrajowców „Bezpieczna przystań” na olsztyńskim Starym Mieście, ul. Staromiejska 16 pok. 8, lub szukacie informacji na stronie migranci-warmiaimazury.pl.

(-)

Tradycyjnie w czwartek mamy seans śmiechoterapii. Jak wiadomo w każdej terapii ważna jest systematyczność, więc uśmiechnijcie się mocniej.[humoreska]
I to wszystko na dziś. Trochę pożytecznego i morze przyjemności. Wszystko dla was drodzy słuchacze. Dziękuję za przyjemne towarzystwo i do usłyszenia jutro. Z wami była Hanna Wasilewska. Do usłyszenia. (dw/ad)

21.11.2019 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze! Witam was w czwartek, 21 listopada, na antenie Polskiego Radia Olsztyn; przed mikrofonem – Jarosława Chrunik. Dzisiaj obchodzimy największe „anielskie” święto: Sobór Arcystratega Michała. Na Ukrainie ponadto obchodzony jest Dzień Godności i Wolności – to dzisiaj mija szósta rocznica początku Rewolucji Godności na kijowskim Majdanie. Za chwilę powiem o tym trochę więcej, najpierw – dawniejsze daty:

(-)

21 listopada 1830 roku urodził się Andrij Markewycz – ukraiński działacz społeczny, etnograf. Był znakomitym wiolonczelistą i pierwszym w Rosji właścicielem wiolonczeli Stradivariusa; uczestnikiem koncertów charytatywnych z udziałem A. Rubinsteina, M. Rymskiego-Korsakowa, M. Musorgskiego i innych. Zapoznał się w Moskwie z T. Szewczenką, z czasem stanął na czele Towarzystwa im. T. Szewczenki w Petersburgu i wszelkimi sposobami sprzyjał powrotowi rękopisów Kobzara z Archiwum III Wydziału do Muzeum Ukraińskich Starożytności w Czernihowie. Uzyskał pozwolenie na pierwsze w Imperium Rosyjskim pełne wydanie utworów poety („Kobzar” wydania Wasyla Domanyckiego 1907 r.). Andrij Markewycz jest autorem zbioru ukraińskich pieśni ludowych, do których rozpisano nuty.

(-)

21 listopada 1921 roku bolszewicy rozstrzelali pod miastem Bazar 159 wziętych do niewoli żołnierzy ukraińskich, uczestników II Pochodu Zimowego. Rozstrzeliwanie trwało do 23 listopada.

(-)

21 listopada 2013 roku wieczornym mityngiem na Majdanie Niepodległości rozpoczęła się ukraińska Rewolucja Godności. Z powodu nieustępliwości władzy i jej prób „dokręcenia śruby”, rewolucja przeszła do otwartego, siłowego starcia z licznymi ofiarami w ludziach. Według danych Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej, jedną z głównych sił napędowych Rewolucji byli ukraińscy studenci, którzy uznali swoją odpowiedzialność za przyszłość państwa i wystąpili nie tylko jako uczestnicy rewolucji, ale byli siłą organizacyjną. Ogólnie w protestach brali udział przedstawiciele różnych narodowości i różnych warstw społecznych – od pracowników najemnych do przedstawicieli średniego biznesu ze wszystkich regionów Ukrainy.

(-)

Wszystkim Michałom, Michalinom i urodzonym 21 listopada składam najlepsze życzenia.

(-)

Dzisiaj jest święto Arcystratega Michała – główne ze wszystkich świąt ku czci świętych aniołów. Michał, którego imię oznacz „kto jeśli nie Bóg?” lub „Kto jest równy Bogu?” jest głównodowodzącym Pańskich Mocy. Niebiańskie duchy zostały stworzone jeszcze przed stworzeniem świata materialnego. A gdy w niebie podniósł się bunt i Dennica wraz z częścią aniołów postanowił powstać przeciwko Bogu, wierni Bogu aniołowie na czele z Arcystrategiem Michałem zrzucili Szatana w przepaść.

(-)

Niestety, ów Szatan powrócił na ziemię w I połowie XX wieku, bo tylko za jego sprawą mógł się ziścić nieludzki plan zniszczenia milionów ludzi na Ukrainie.

– Mówią, że Pan Bóg wypróbowuje tych, kogo kocha. Jeśli to prawda, to my, Ukraińcy, coś jednak znaczymy dla Boga. Wielowiekowa historia narodu ukraińskiego to przed wszystkim latopis życia i śmierci, – takimi słowami wczoraj uczniowie górowskiej szkoły rozpoczęli uroczystość, poświęconą uczczeniu pamięci ofiar Wielkiego Głodu na Ukrainie. Wszyscy słuchali z uwagą i wzruszeniem, bo to jest nasza historia. Gdy czytamy o Wielkim Głodzie dokumenty historyczne, to jest to straszne, ale jeszcze bardziej poraża słowo artystyczne. Dla uczniów jest to nie tylko jeszcze jeden występ na scenie, to jest inna lekcja historii narodu, którego są cząstką:

– Dzisiaj chcemy zwołać żywych, którzy mają pamięć – do tych wsi i chutorów, to tych studni i wspólnych dołów, do których zrzucano dziesiątkami i setkami wycieńczone ciała naszych ojców i matek, braci i sióstr, dziadków i babć. I nazrzucano ich ponad siedem milionów. Piramidy egipskie rozpaczy i mąk na urodzajnych czarnoziemach Ukrainy.

– 1932 rok. Zdawałoby się – dobry rok. Ukraińcy – naród pracowity. Wiosna zasiewali pola i modlili się do Boga o urodzaj. Ze spokojem obserwowali jak na łanach idą w kłos żyto i pszenica, a sady napełniają się soczystymi owocami.

Jednak tego tragicznego 1932 roku urodzaj wypracowali nie dla siebie, nie dla swoich dzieci – okrutny, bezlitosny kat zabrał im wszystko, do ostatniego ziarenka:

(-) Fragment piosenki

Dyrektor szkoły Maria Olga Sycz podziękowała uczniom i nauczycielom i podkreśliła:

– W naszej szkole obchodzimy wszystkie ważne wydarzenia z historii Ukrainy i zawsze, gdy przychodzi jesień, pamiętamy i wspominamy Wielki Głód. I nie tylko ta akademia, ale byliśmy szkołą, jak pamiętacie, oglądaliśmy film Agnieszki Holland „Obywatel Jones”. To też dało nam dużo wiadomości o tych wydarzeniach.

A główna wiedza, która daje film „Obywatel Jones” jest taka, że świat nie chciał reagować. Świat wiedział, ale milczał.

(-) Fragment piosenki

Ukraińcy w ojczyźnie i na świecie uczczą ofiary Wielkiego Głodu w najbliższą sobotę. 23 listopada o godz. 16.00 odbędzie się ogólnonarodowa minuta milczenia, po której rozpocznie się akcja „Zapal świecę pamięci”. Ukraińcy w domach i na całym świecie zapalą znicze pamięci u siebie w oknach i przy memoriałach Wielkiego Głodu.

(-)

Kończymy nasza przedpołudniową audycję, którą przygotowała i przeprowadziła Jarosława Chrunik. Spotkamy się jutro o tej samej porze, a teraz wszystkim życzę szczególnej opieki Archanioła Michała. Do usłyszenia! (jch/apod)

20.11.2019 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

W zeszły weekend pożegnaliśmy ostatnich artystów, którzy podarowali nam IV Tydzień Ukraiński w Gdańsku. W tym roku w organizacji finansowo pomógł Instytut Ukraiński. Co to za instytucja i jak długo istnieje oraz po co pytał Sergiusz Petryczenko menedżerkę Instytutu Ukraińskiego Anastazję Gajszynec. Wywiad usłyszycie za kilka minut w „Wieczorze z ukraińską kulturą”. Przy mikrofonie Hanna Wasilewska. Witam i serdecznie zapraszam.
(-)
Instytut Ukraiński to państwowa instytucja powołana do popularyzacji kultury ukraińskiej w świecie i pracy nad pozytywnym wizerunku Ukrainy na scenie międzynarodowej. Podobne instytucje działają w innych krajach, w Polsce Polski Instytut. W tym roku Instytut Ukraiński był współorganizatorem Tygodnia Ukraińskiego w Gdańsku. Festiwal odniósł wielki sukces, między innymi dzięki dobrej współpracy Instytutu z Konsulatem Ukrainy w Gdańsku. O pracy nowej instytucji i zadaniach, które przed nią stoją Sergiusz Petryczenko rozmawiał z menedżerką Anastazją Gojszynec:

-Instytut kultury to taka instytucja, która na świecie od dawna funkcjonuje. Jest Goethe Institut, Instytut Mickiewicza, w różnych krajach takie są i w końcu Ukraina też taki stworzyła. Jak to się odbywało.
-Tak Instytut Ukraiński to nowa instytucja państwowa, która pojawiła się niedawno. Jest podporządkowana MSZ i nasza główna funkcja to promocja współczesnej kultury ukraińskiej za granicą. To nasza pierwotna statutowa działalność. Czym zajmujemy się. Niedawno zaczęliśmy naszą działalność, ale w ciągu II półrocza 2019 zrealizowaliśmy blisko 80 wydarzeń.
-Czy w swojej pracy korzystacie z doświadczenia instytutów innych krajów, w których te instytuty od dawna istnieją?
-Tak, wykorzystujemy doświadczenie analogicznych instytucji, które funkcjonują od dawna. Nie powiem, że pojawiliśmy się jako analogia czegoś, no Ukraina ma swój własny kontekst kulturowy i swoje realia, które potrzebują specjalnego podejścia i modelu naszej pracy, ale oczywiście doświadczenie polskiego czeskiego i Instytutu Goethego, były wykorzystywane do stworzenia naszej koncepcji.
-Jakie są wasze flagowe projekty?
-2019 był rokiem dwustronnej współpracy kulturalnej między Ukrainą i Austrią i dlatego większość naszych projektów była skupiona w Austrii. Było tam bardzo wiele wydarzeń związanych ze sztuką współczesną, jak wystawa „Między ogniem i ogniem” projekt kuratorski Alisy Łoszkinej, odbyła się tam opera […] współczesnego związku muzyczno-teatralnego „Nowa opera” w ramach wielkiego festiwalu Musik… Tam odbyło się wiele koncertów muzyki akademickiej. Mogę wyliczać tak bardzo długo, a moje ulubione wydarzenie to tzw. „ukrainian night”, to był maraton muzyczno-wizualny w muzealnej dzielnicy Wiednia, gdzie zrobiono video-art z radzieckich mozaik wyświetlane na ścianie budynku i występowali [Onuka, Zawołoka i Dziob] – trzy wyjątkowe ukraińskie grupy, które pokazują taką Ukrainę jaką chcemy sami zobaczyć.
(-)
-Czy są już jakieś skutki waszej działalności, jaka jest np. reakcja w świecie, we Wiedniu.
-Porównać wyniki naszej instytucji do innych jest bardzo trudno, bo pracujemy długoterminowo. Głównym naszym celem jest poprawienie wizerunku Ukrainy na świecie i to, żeby ona była znana nie tylko z negatywnych wydarzeń takich jak Czarnobyl, Wielki Głód i wojna, albo coś, ale by Ukraina była znana z innej strony kultury, bez czegoś takiego negatywnego.
-A taka bezpośrednia reakcja widzów i słuchacz po koncertach, po wydarzeniach. Jaka jest w Wiedniu, co w Wiedniu wiedzą o Ukrainie?
-No ja myślę, że po tym roku dużo więcej niż dotąd. Wszystkie nasze wydarzenia przyjmowane są z wielkim entuzjazmem; we wszystkich sferach je prowadzimy; zazwyczaj mamy pełne sale i wielu odwiedzających nasze wydarzenia…z wielkim entuzjazmem spotykają się nasze wydarzenia w Austrii, ale nie tylko Austria jeśli mówimy o działalności.
(-)

-Chcę przypomnieć, ze dyplomacja kulturowa, jeśli chodzi o Ukrainę to nie nowa sprawa. Mam na uwadze Petlurę i Chór Koszyca, który 100 lat temu wyruszył na turne po świecie i był bardzo dobrze przyjęty. Czy to wydarzenie jakoś jest obecne w waszej pracy?
-Właśnie to wydarzenie nie, bo skupiamy się na współczesnej kulturze, ale historyczne tematy i narrację będziemy podejmować, aktualizować, więc możliwe jest to, że w przyszłości, gdy zajdziemy odpowiednie formy do przekazania tematów historycznych, będziemy mogli o tym mówić.
-Jakie projekty w przyszłości będzie rozwijać instytut Ukraiński.
-Teraz jesteśmy w czasie planowania projektów na 2020, nawet na 2021-22 roku, dlatego teraz nie mogę powiedzieć, ale to oczywiście będą programy kulturalne w najbliższych krajach Europy. W przyszłym roku skupimy się na Polsce, Niemczech i Francji. Nas niewiele i nie możemy całego świat ogarnąć, więc będziemy skupiać się na konkretnych krajach i rozszerzać te ekspansję dalej.
(-)
Tydzień Ukraiński w Gdańsku zawsze zaskakuje i robi wrażenie. Czwarty na pewno będzie zapamiętany dzięki headlinerowi, ekstrawaganckim dziewczętom z freak-cabaret Dakh Daughters z Kijowa.
Na koniec więc posłuchamy manifestu myślącego człowieka Dakh Daughters. A ja żegnam się z wami do jutra. Nad programem pracowali: Sergiusz Petryczenko i Hanna Wasilewska. Wszystkiego dobrego. (dw/apod)

20.11.2019 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze! Spotykamy się na falach Polskiego Radia Olsztyn w środę, 20 listopada; w studiu – Jarosława Chrunik. Listopad nastraja trochę melancholijnie, ale i przyczyny są do tego zasadne. Za chwilę powiem dlaczego, chociaż chyba i tak wiecie to bez moich słów. Najpierw – słowo o przeszłości:

(-)

20 listopada 1717 roku urodził się Hryhorij Konyski – ukraiński pisarz, kaznodzieja, działacz cerkiewny i kulturalny. Występował w interesach cerkwi prawosławnej i za „nawrócenie” unitów na prawosławie. Badacze zaznaczają, że wiersze Konyskiego, napisane są w stylu barokowym, natomiast w kazaniach preferował prostszy styl klasyczny.

(-)

20 listopada 1896 roku urodził się Mychajło Werykiwski – ukraiński kompozytor i pedagog. Napisał muzykę dla teatrów: „Berezil” i Kijowskiego im. Iwana Franki, Charkowskiego Teatru Dziecięcego, do sztuk teatralnych, filmów „Czarna chmura”, „Nazar Stodola”, „Karmeluk”, „Kijów”, „Sobór”. Twórcze dziedzictwo kompozytora liczy ponad 400 utworów.

(-)

20 listopada 1917 roku swoim III Uniwersałem Ukraińska Centralna Rada ogłosiła powstanie Ukraińskiej Republiki Ludowej. Zostało ogłoszone, że Ukraina nie oddziela się od Rosji, ale cała władza na Ukrainie od tego momentu przechodzi wyłącznie do Centralnej Rady i Generalnego Sekretariatu. Na Ukrainie przyjmuje się 8-godzinny dzień pracy, zaprowadza się kontrolę państwa nad produkcją. Likwiduje się karę śmierci i ogłasza amnestię. Ukraina uznaje narodowo-personalną autonomię mniejszości narodowych.

(-)

Na pewno było to wielkie święto narodowe, a dzisiaj prywatne święto mają Walery i Cyryl oraz urodzeni 20 listopada. Wszystkim życzymy wszystkiego najlepszego.

(-)

Od połowy listopada w społeczności ukraińskiej na całym świecie daje się odczuć nastrój powagi, smutku i melancholii – to dlatego, że w trzecią sobotę listopada zawsze czcimy pamięć milionów Ukraińców, którzy umarli z głodu w latach 1932-33. O bestialskim planie Stalina, który z jednej strony zebrane w tym urodzajnym roku zboże sprzedawał na Zachód, dzięki czemu industrializował kraj, a z drugiej – w taki nieludzki sposób pozbył się „niepokornych” chłopów ukraińskich, którzy sprzeciwiali się kolektywizacji, świat wiedział i milczał. Od niespełna miesiąca na ekranach polskich kin można obejrzeć film Agnieszki Holland „Obywatel Jones” – o walijskim dziennikarzu, który próbował donieść możnym tego świata prawdę o totalitaryzmach, zagrażających na szeroką skalę ówczesnej Europie. Na filmie był mój kolega Adam Socha:

(-) Wypowiedź w języku polskim

Dzisiaj uroczystość z okazji 85 rocznicy Wielkiego Głodu odbyła się w ZSzUJN w Górowie Iławeckim, w sobotę będą się one odbywały we wszystkich innych miejscach, zamieszkałych przez Ukraińców.

(-)

Polacy również zaznali wiele cierpień ze strony reżimu stalinowskiego i też nie można o tym zapominać. Prezes Instytutu Pamięci Narodowej otworzy dziś w Kijowie wystawę poświęconą operacji antypolskiej NKWD. Jarosław Szarek będzie przebywał w ukraińskiej stolicy z dwudniową wizytą. W planach ma również spotkania z ukraińskimi historykami. O szczegółach – z Kijowa Paweł Buszko:

(-) Korespondencja w języku polskim

Nasz przedpołudniowy czas antenowy dobiega końca; była z wami Jarosława Chrunik. Znowu usłyszymy się jutro o tej samej porze, a teraz życzę wam miłego dnia, drodzy słuchacze! (jch/ad)

19.11.2019 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Zawitawszy niedawno do ukraińskiej domiwki w Elblągu poznałam tam człowieka, o którym nie mogę opowiedzieć, a dokładniej on sam opowie o sobie dzisiaj. Jego osobista historia jest silnie powiązana z historią Ukraińców w Polsce, więc posłuchajcie za kilka minut wywiadu z Bohdanem Tuckim z Elbląga w programie „Kalejdoskop historyczny”.
Wspomnienia Juroja Horlis-Horskiego o Chłodnym Jarze usłyszymy w drugiej części naszego programu. Przy mikrofonie Hanna Wasilewska. Witam i zapraszam.

(-)

Z Bogdanem Tuckim poznałam się niedawno zupełnie przypadkowo w domiwce w Elblągu. Od razu zrozumiała, że był przesiedleńcem, więc ma wiele wspomnień schowanych gdzieś w sobie i jeśli szczęście dopisze, podzieli się nimi ze mną. Dopisało. Rozmowa była ciepła i bardzo szczera. Posłuchajcie:
– Pan mówi po ukraińsku, to znaczy, że jest pan z rodziny przesiedlonych Ukraińców.
-Tak, jak mnie przesiedlili miałem 11 lat. Wszystko pamiętam. Bardziej niż teraz. Bo młodość to człowiek pamięta prawie całą, a później to wszystko zanika. Tak można powiedzieć.
-To proszę podzielić się, skąd pan jest.
-Urodziłem się we wsi Huta Poruby. Marijkę Tuczko pani zna? Z Przemyśla. Jej rodzice i my razem tam żyliśmy. Mamy już nie ma…też nie ma na tym świecie. Gdzieś w lepszym świecie.
-Nazwisko bardzo znane w kole ukraińskim, społeczeństwie. Pan też jest aktywnym działaczem w Elblągu.
-Byłem, a teraz mniej. Lata swoje robią.
-Jakie funkcje wykonywał pan w związku?
-Różne, w UKG Warszawie, w Elblągu, teraz w oddziale. Byłem przewodniczącym komisji rewizyjnej oddziału.
-Poważna posada.
Natomiast zaczynało się nie od stanowiska. Bohdana Tuckiego, jak większość miejscowych Ukraińców, przesiedlono na Warmię i Mazury podczas Akcji Wisła w 1947 roku i to nie do Elbląga:
-Przesiedlono mnie do powiatu kiedyś pasłęckiego, wieś Buczyniec , gmina Rychliki. Wysadzili nas w Pasłęku z pociągu, przewieźli jakimiś wozami i zabrali nas do gminy do Rychlik, później pokazali nam drogę do Buczyńca i tak żyliśmy. Byłem z mamą i bratem. Starszy brat jeszcze tam w chacie zmarł i babcia była, mama ojca. Babcia zmarła w 1951 roku.
-Niedługo wytrzymał na obcej ziemi.
-Ojciec zmarł w 1959 roku. Mając niecałe 53 lata.
-Z czym to było związane, może tak ciężko pracował tu?
-Może nie tak ciężko pracował, ale nazbierało się podczas ciężkich lat tam jeszcze, bo to w takim kotle żyliśmy – po polski jakby powiedzieć. We wsi Poruby. Z jednej strony była Burywnycia – ośrodek AK, a zdrugiej Dylagowa. I tam namordowali tych naszych ludzi. Ze śmiercią spotykałem się nie raz, nie dwa. Musiałem uciekać, po lesie się chowac. Ojciec uciekał tam, gdzie mężczyźni, a mama z dziećmi gdzieś bliżej po lesie. Wie pani, zima, nie zima spało się po lesie.
Po tym przyszło przeżyć jeszcze Bohdanowi Tulickiemu, jak i większości przesiedlonych Ukraińców. Leczyć trzeba było nie tylko ciało, ale i duszę. A mamie modlitwa potrzebna była jak powietrze – wspomina pan Bogdan.
-Może ojciec mniej, ale mama była wierząca niesamowicie. Miała taki sprawny umysł, że wiedziała jaka ewangelia będzie na każdą niedzielę. To niesamowity umysł.
-Chodziła do Pasłęka do cerkwi?
-12 km pieszo trzeba było. Chodziliśmy raczej do Rychlik do kościoła rzymskokatolickiego.
-A modliliście się po swojemu.
-Tak. Po polsku to nie rozumiałem, ani be, ani me. W domu skończyłem 1 klasę szkoły ukraińskiej, zacząłem chodzić do drugiej klasy i to było w połowie klasy i nauczyciel powiedział – lekcji już nie będzie. No i tak skończyłem pierwszą klasę i może dwa tygodnie drugiej.
Później, na nowym miejscu pan Bohdan Tucki uczył się, otrzymał polski dyplom. Został księgowym, prowadził aktywne życie w ukraińskim towarzystwie. Tak i dotarł do poważnego stanowiska. Teraz jest na emeryturze i jest czas na podsumowania. Czy jest zadowolony z osiągnięć elbląskich Ukraińców pytam.:
-Chyba nie ma takich ludzi, którzy nie byliby zadowoleni. Elbląg nie jest jakimś przemysłowym miastem, wielkim, praca jest. I to jest takie zmartwienie z innej strony. To się zbuduje, ale dla kogo? I tu jest problem. To jest jak to ojciec Soroka mówił, miejsce na chórach jest trzysta osób…no co najmniej drugie trzysta. No siedemset osób, czy nawet tysiąc na nabożeństwo zebrać w Elblągu to nie taka prosta sprawa. No bo młodzież jak nie za granicą…to gdzieś 60 kilometrów jest Gdańsk, ludzie tam…żenią się, studiują, zostają…a starsi odchodzą.
-Przez dziesiątki lat, gdy cerkiew budowano, liczba parafian spadła.
-No, myślę że tak. Może nie wiele, ale spadła. Przychodzą z drugiej strony ci co gdzieś na wsiach byli, ale to starsi ludzie w większości.
-Jest domiwka ukraińska, jest punkt nauczania języka ukraińskiego i religii greckokatolickiej i tu jesteśmy. Będzie cerkiew, prawdziwa greckokatolicka i to wszystko wynik działania ukraińskiej społeczności.
-Wie pani, jest miejsce, będzie gdzie się modlić. Cieszyć się nową cerkwią jak będzie już otwarta, no ale tej pracy za wiele nie ma. Jak mówiłem, młodzież kończy studia, żeni się i kierunek Gdańsk czy gdzieś za granicę. Jest wiele ludzi, którzy wyjechali za granicę, Kanada, nie Kanada. Córka też jest w Kanadzie i co zrobić. Od czasu do czasu polecę do Tej Kanady, ale mi się nie chce bo lata swoje robią. Tak to jest, że coraz ciężej.
-Wcześniej nie było gdzie, teraz nie ma komu.
-No może…ludzie są, przychodzi ktoś tam. 150-200 osób na dwóch nabożeństwach się znajdzie, no ale jak mówię, to miejsce niewielkie i dwa nabożeństwa, tam wielkie to się pogubimy i tak to jest.
-Co powiedziałaby pana mama, że w Elblągu budują taką wielką cerkiew, że ludzie mają gdzie przyjść. Jakby spojrzała na te wszystkie warunki.
-Na pewno byłaby zadowolona…
-Rozczuliłaby się na pewno, że Ukraińcom dają możliwość tu w Polsce modlić się w ich cerkwi.
-Na pewno tak, na pewno tak. Wszystko jest, tylko chętnych.

(-)

W każdym okresie swojej historii Ukraińcy musieli walczyć o swoją wolność i niepodległość, dowieść swojego prawa do zachowania tożsamości. Wszystko zatacza koło. Tak było i w latach dwudziestych XX wieku w Chłodnym Jarze

Sztab powstańczo-partyzancki. Jeszcze dwa tygodnie poniewierań i byłem w sztabie powstańczo-partyzanckim Jurka Tiutiunnyka. Ze mną jechał jeszcze niemłody powstaniec z Połtawszczyzny i jakiś podejrzany Wernydub z Czernichowszczyzny. Z tego pierwszego trudno było wydobyć cokolwiek o sprawach powstańczych, a Wernydub opowiadał wszystko o wielkości ruchu powstańczego na Czernichowszczyźnie, wielotysięcznych oddziałach, setkach karabinów dziesiątkach armat, słowem czerwoni są już okrążeni, tylko uderzyć. Ten pierwszy spod byka spoglądał na Wernyduba i gdy tamten wyszedł na chwilę z przedziału, diadko nachylił się do mojego ucha:
– Z niego taki powstaniec, jak ze mnie amerykański car. Jak nie czekista, to inny. Ja z nim z powrotem nie pojadę, choćby nie wiem co. Przyjechaliśmy gdy jaśniało. Idziemy główną ulica. Dzięki posiadanym carskim świnkom zmieniłem wcześniej swoje budionowskie ubranie. Dziadko był w połtawskim kożuchu i baraniej czapce. Wernydub w mundurku kijowskiego studenta uniwersytetu. Przy hotelu Bristol zatrzymał nas jakiś facet.
-Jesteście z Ukrainy? Ukraiński rząd tu, w Bristolu. Wejdźcie.
-My do sztabu powstańczego.
-Zapraszam, zaprowadzę was. Sami możecie nie trafić.
Prowadził nas pytając czy szybko powstańczy oczyszczą Ukrainę. Pokazał wejście do jakiejś restauracji.
-Tu jest wejście przez restaurację. Do zobaczenia w Kijowie.
Gospodarz, czy kelner ukłonił się. Poinformował nas, że panowie, którzy mają tu powstańcze biuro jeszcze śpią. Niedaleko mieszkał jeden z oficerów, który wychodził na dwór. Rozglądam się. Wejście przez restauracje. Dość mądrze, bo jak ktoś wejdzie,t o nie wie czy do restauracji czy do sztabu. Ale i głupie, bo jak ktoś będzie chciał przyjrzeć się, to siądzie w restauracji i zobaczy, kto idzie do sztabu. Moi towarzysze postanowili obejrzeć miasta. Ja idę do człowieka, który wychodził na dwór. Drzwi otwiera młody oficer w angielskim szynelu.
-Pan skąd?
-Z Chłodnego Jaru.
-Moje uszanowanie, proszę wejść.
-Siadajcie i opowiadajcie co tam w Chłodnym Jarze. Szybko powstańcy zajmą Kijów? Już mi sprzykrzyło się siedzenie w tej Europie.
Pokój był zawalony wojskowymi mapami Ukrainy. Wielki stół zaścielony fragmentami płótna z poprzyczepianymi na nim mapkami miejscowości. Porucznik łączył je w jedną wielką mapę.
-Ja jeszcze nie spałem dziś. Całą noc kreśliłem, to nie jest prosta robota. Mówi pan, że z Chłodnego Jaru, to Czehryńszczyzna. O proszę – pokazał palcem jedną mapę, to pana rejon. Tu rejonowym atamanem będzie Kuzmenko. Może go pan zna?
-Nie nie znam, nie jest stamtąd. Nie, nie, on jest z…-porucznik podał nazwę miejscowości, z której pochodzi przyszły ataman Chłodnego Jaru i uśmiechnął się.
-Wprowadzamy w powstańczych działaniach nowy system. Dość tej nieodpowiedzialnego, bezplanowego działania atamanów. Generał wyznaczył swoich pewnych ludzi, którzy przejmą władze we wszystkich rejonach. Widzi pan, pokazał na mapy, Ukraina podzielona jest na 26 rejonów. Do każdego pójdzie nasz ataman. To całą noc kreśliłem. Dla każdego atamana mapa jego rejonu, żeby nie pokłócili się o tereny. Porucznik pokazywał na mapę i podawał nazwiska. Tu pójdzie ten, tam ten, w ten rejon taki, wszyscy pewni i zdolni.
Siedziałem koło stołu jakby mnie ktoś w głowę czymś zdzielił. Chciało się powiedzieć – człowieku, po co ty mi to mówisz. Skąd wiesz kim jestem. Może jestem z Czeka. Pokazujesz palcem na życie tysięcy, dziesiątek tysięcy ludzi.
Zameldowałem się u naczelnika sztabu, pułkownika Otmarszteina. Ostrożnie wypytał. Przyjrzał się moim papierom i podpisom. Kazał napisać sprawozdanie i wyznaczył godzinę przyjęcia u generała Tiutiunnyka.

(-)

Tym kończy się nasz czas antenowy, więc dziękuję za uwagę i żegnam się z wami do jutra. Program przygotowała i poprowadziła Hanna Wasilewska. Bywajcie zdrowi. (dw/ad)

19.11.2019 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze! We wtorek, 19 listopada, witam was na falach Polskiego Radia Olsztyn; w studiu – Jarosława Chrunik. Wczoraj obiecałam wam więcej pozytywu; powiem szczerze, że nie jest to łatwe zadanie, biorąc pod uwagę obecną sytuacje społeczno-polityczną na Ukrainie. Jednak czasami jasną plamą bywają wydarzenia i postacie z historii. Z rozmów z wami wiem, że z zainteresowaniem słuchacie o wydarzeniach historycznych naszego narodu, a gdyby ktoś miał uwagi – to też proszę mówić. Zaczynamy:

(-)

19 listopada 1698 roku zmarł Petro Doroszenko – hetman Ukrainy. Kozacki pułkownik, uczestnik ruchu Chmielnickiego i wojny kozacko-moskiewskiej. Pragnąc ustabilizować wewnętrzną sytuację Prawobrzeżnej Ukrainy, Doroszenko (przy wsparciu kijowskiego metropolity, Josypa Tukalskiego) przeprowadził szereg reform. Czas Hetmanatu, który przypadł na okres Ruiny, spędził na ciągłych wojnach zarówno z wrogami zewnętrznymi, jak i z oponentami wewnętrznymi.

(-)

19 listopada 1789 r. urodził się Mychajło Łuczkaj – ukraiński zakarpacki językoznawca, folklorysta i historyk; apologeta rusiństwa. Proboszcz użhorodskiej cerkwi Przemienienia Pańskiego. Będąc liderem wcielania idei rusińskiej, Łuczkaj zawsze występował przeciwko szowinistycznej polityce rządu węgierskiego, skierowanej na wynarodowienie ludności ukraińskiej Zakarpacia, podkreślał pokrewieństwo Ukraińców zakarpackich z Ukraińcami innych ziem zachodnio-ukraińskich i Naddnieprza.

(-)

19 listopada1972 roku zmarł Jewhen Adamcewicz – ukraiński niewidomy bandurzysta, wykonawca-wirtuoz ukraińskich pieśni ludowych, autor „Zaporoskiego marszu”. Przeżył lata 1930-te – okres fizycznej likwidacji sztuki kobzarskiej i bandurowej. Z nastaniem w 1972 roku nowej fali represji i ucisków kultury ukraińskiej, powoli kończyło swoją działalność także zjednoczenie kobziarzy. Adamcewicz żył z gry i śpiewu, jednak władza radziecka traktowała to jako żebractwo i ciągle prześladowała artystę. Zdarzały się wypadki, gdy niewidomego milicjanci wywozili daleko od miasta i zostawiali w miejscu bezludnym. Zdarzało się też, że wsadzano go do aresztu.

Na szczęście ta część ukraińskiej kultury przetrwała do dziś i rozwija się nie tylko na Ukrainie, ale również za oceanem. Chyba najbardziej znanym bandurzystą obecnych czasów za oceanem jest Julian Kytastyj, przedstawiciel całego rodu Kytastych-bandurzystów:
– Oczywiście, dla diaspory to w jakiejś mierze jest to jakiś nostalgiczny powrót do dzieciństwa, a dla młodszych ludzi, tak jak ja – którzy urodzili się w USA… ja już nie jestem taki młody, ale urodziłem się tam i praktycznie całe swoje życie uczę jeszcze młodszych Ukraińców, urodzonych tam – w USA, w Kanadzie – gry na bandurze. To dla nich jest to coś innego, to jest możliwość dotknąć tej kultury, która może nie całkiem jest dla nich zrozumiała, o której wiedzą, że to jest ich; dla nich to jest możliwość wejścia w kulturę. I niektórzy wchodzą.
Natomiast na Ukrainie znany ze swojej charyzmy jest Taras Kompaniczenko – kobziarz, bandurzysta i lirnik, działacz ukraińskiego ruchu oporu kulturalnego w czasach post-radzieckich; lider zespołu „Choreja Kozacka”:

(-)

Kijowski zespół „Szpylasti kobzari” aranżuje muzykę światową na bandurę i świetnie łączy ją z ukraińskimi piosenkami ludowymi:

(-)

Był pozytyw? Był! Będzie jeszcze trochę. Dla dwóch pań ten dzień będzie jasny i pogodny niezależnie od tego, co by się działo za oknem – dziś imieniny obchodzą Aleksandra i Klaudia. Do świętowania dołączają się wszyscy urodzeni 19 listopada, a my życzymy im wszystkiego najlepszego.

(-)

Czas mija szybko i zaraz znowu będą święta. Nie dla wszystkich będą one tak radosne, jak powinny; najbardziej żal dzieci. Szósty raz – od początku wojny rosyjsko-ukraińskiej – w okresie przedświątecznym rozpoczyna się akcja charytatywna „Święta bez taty”. Jest to zbiórka dla dzieci obrońców Ukrainy, organizowana przez Inicjatywę „Bohaterom Majdanu”. Zbieramy przede wszystkim słodycze oraz zabawki – wyłącznie nowe. Wszystkie zebrane rzeczy zostaną posortowane przez organizatorów z Warszawy, zapakowane w indywidualne, imienne paczki i wysłane na Ukrainę przed świętami. Dokładne informacje można znaleźć na stronie i na FB „swietabeztaty”, albo u swego proboszcza. Zwłaszcza obecnie warto sprawić, aby święta pozwoliły dzieciom zapomnieć o tym, co zrobiła w ich życiu wojna.

(-)

A co ciekawego nad Dnieprem? Rosja zwróciła ukraińskie okręty nielegalnie zajęte niemal rok temu podczas incydentu w Cieśninie Kerczeńskiej. Rosjanie ostrzelali i przejęli wówczas 3 niewielkie jednostki ukraińskiej marynarki wojennej. Jak poinformowało dowództwo ukraińskiej marynarki – okręty zmierzają już do macierzystego portu. Tak o szczegółach informował wczoraj z Kijowa Paweł Buszko:

(-) Korespondencja w języku polskim

(-)

Tą informacja kończymy nasze przedpołudniowe spotkanie; była z wami Jarosława Chrunik. Słońce świeci dziś o wiele odważniej, niż ostatnio, więc życzę wam dobrego, pogodnego dnia, drodzy słuchacze. Do usłyszenia jutro o tej samej porze! (jch/ad)

18.11.2019 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dobry wieczór, drodzy słuchacze! Minął dzień i znowu spotykamy się na antenie Polskiego radia Olsztyn; przed mikrofonem – Jarosława Chrunik. Witam was w programie „Kamo hriadeszy”. Dzisiaj nie będzie tak monotematycznie, jak ostatnio, chociaż z wielka przyjemnością porozmawiałabym jeszcze z panią Nelą Ilczenko – tak bardzo jest to pozytywna i wierząca osoba. A do tego – jak pięknie śpiewa…

(-)

Dzisiaj wspomnimy dobrym słowem o. Klemensa Szeptyckiego w 150-tą rocznicę jego urodzin, usłyszymy głos śp. ks. Hermana Budzińskiego i przed sobotnim Przeglądem Twórczości Religijnej wspomnimy inne ubiegłoroczne górowskie przedsięwzięcie – Konkurs Wiedzy Biblijnej.

(-)

My mamy z kogo być dumni! Trzeba tylko wiedzieć, skąd wywodzi się nasz ród i korzenie; trzeba znać i szanować tych, którzy torowali nam drogę do lepszej, godnej przyszłości. Wchodzimy na stronę UCGK i czytamy:

Wnuk Aleksandra Fredry, który został Sprawiedliwym wśród Narodów Świata. Papież Jan Paweł II ogłosił go błogosławionym. – Był człowiekiem bardzo głębokiej wiary i oddanym Kościołowi katolickiemu – mówił w Polskim Radiu prof. Grzegorz Motyka.

Urodził się 150 lat temu, 17 listopada 1869 roku jako Kazimierz Szeptycki. Imię Klemensa przyjął dopiero po wstąpieniu do grekokatolickiego zakonu studytów w1912 roku.

Pochodził ze starego ruskiego rodu bojarskiego, który uległ polonizacji w XVIII wieku. Dzieje jego rodziny świetnie odzwierciedlają zawiłą historię Polski w XX wieku. Wraz z bratem Andrzejem Klemens wybrał tożsamość ukraińską, a reszta rodzeństwa polską. Jeden z Szeptyckich – Stanisław – został nawet generałem Wojska Polskiego. O o. Klemensie Szeptyckim opowiadał w Olsztynie pra-prawnuk najmłodszego z braci Szeptyckich, Leona – redaktor książki „Klemens Szeptycki – arystokrata ducha”. Mowa o dr hab. Andrzeju Szeptyckim, wykładowcy Uniwersytetu Warszawskiego:

(-) Wypowiedź w języku polskim
O ojcu Klemensie wspomina też w opowieści o swoim losie inny znany duchowny – ks. Herman Budziński. Jest to wywiad z ks. Hermanem z archiwów „TV Sobor”, jakiego udzielił twórcom filmu „Witam cię, narodzie ukraiński”. ks. Budziński opowiada o swoim uwięzieniu, zesłaniu na Sybir, a także o przymusowej likwidacji UCGK. Dzisiaj posłuchamy pierwszej części opowieści:

– Moskale postanowili zniszczyć naszą Cerkiew. I zażądali, żeby metropolita Slipyj wysłał delegację do Moskwy i żeby delegacja przedstawiła w Moskwie – kim my jesteśmy. A w delegacji może być ktokolwiek, byleby tylko był w niej Kostelnyk. A innych wyznaczy metropolita. Otóż jednego wyznaczyli bolszewicy Kostelnyka, a metropolita wyznaczył brata metropolity Szeptyckiego, Klemensa, swego sekretarza Kotiw, a ja byłem jako tłumacz. Dlatego, że nikt z tych trzech nie znał języka rosyjskiego. Ani Szeptycki, ani Kostelnyk, ani Kotiw. Więc byłem tłumaczem. Przyjechaliśmy do Kijowa; do Kijowa jechaliśmy pociągiem, a z Kijowa do Moskwy lecieliśmy samolotem. W Kijowie przenocowaliśmy, a potem polecieliśmy do Moskwy. W Moskwie GID prowadził nas do patriarchy i z patriarchą rozmawiał Szeptycki i Kostelnyk. Tam sobie coś mówili; ja nie słuchałem. Potem nas powieźli… tam były dwa komitety ds. kościołów. Jeden komitet do cerkwi rosyjskiej, a drugi – do wszystkich innych. Powieźli nas do tych wszystkich innych. Nie Karpowa, moskiewskiego, a wszystkich innych. I tam pytano nas, jaką jesteśmy cerkwią. Kim jesteśmy? A metropolita Slipyj napisał krótko kim jesteśmy. I odczytał to Klemens Szeptycki i wtedy powiedzieli: „To jest dobrze, ale jedźcie do Lwowa, a my wyślemy komisje do Lwowa. I komisja we Lwowie to rozpatrzy, w Moskwie nie. We Lwowie będzie lepiej”. Byliśmy w końcu grudnia, to był 44-ty rok. A w kwietniu przyjechała komisja z Moskwy. Nie rozmawiać z nami, a rozgromić nas. Przyjechali i zaraz wzięli wszystkich biskupów i wielu księży, których uważali za wiodących. W tym także i mnie. Wtedy do więzienia trafiło kilkuset księży, w 45-tym roku. I zaczął się pogrom cerkwi. Tych poaresztowali, a Kostelnyk, który był członkiem delegacji, ogłosił się dyktatorem i że będzie przeprowadzał cerkiew katolicką na prawosławie. I przygotowywali sobór może przez trzy miesiące. Wzywali księdza i pytali: „Podpiszesz przejście na prawosławie? – Nie podpiszę! – Do więzienia!”. „Podpiszesz? – Nie podpiszę! – Do więzienia!”. „Podpiszesz? – Podpiszę! – Na sobór!”. W taki sposób zwoływali sobór. Kto powiedział, że podpisze, tego zostawiali na parafii. Parafia jest katolicka, a on jest prawosławny. Miał nie mówić od razu ludziom, żeby ich zwieść. Nie miał mówić od razu, że nie jest katolikiem. W taki oszukańczy sposób. I tak się zaczął pogrom cerkwi.

(-)

Za tydzień usłyszymy co było dalej, a teraz jeszcze ważna informacja dla młodzieży: W sobotę, 23 listopada w ZSzUJN w Górowie Iławeckim odbędzie się XX Archidiecezjalny Przegląd Twórczości Religijnej. Uroczystość rozpocznie się od uczczenia pamięci ofiar Wielkiego Głodu. Tematem przeglądu jest „Cerkiew jest zawsze i wszędzie z tobą”. Na zakończenie wystąpi gościnnie zespół Modern Folk z Drohobycza. To będzie w sobotę, a my teraz przypomnimy sobie, jakie były emocje w ubiegłym roku podczas Konkursu Wiedzy Biblijnej:

(-)

– Jaki był temat konkursu?

– O Ewangelii od Mateusza.

– A co trzeba było napisać?

– Były pytania – otwarte i zamknięte. Trzeba było zaznaczać.

– Pamiętasz cokolwiek?

– Trochę… bardzo trudne było!

– Bardzo trudne!

– Ale zwyciężyłyście w konkursie parafialnym, dlatego przyjechałyście.

– Tak. Zwyciężyłyśmy w parafialnym i przyjechałyśmy.

– Co się wam najbardziej zapamiętało z tego konkursu?

– Ja nie pamiętam już nic!

– Takie emocje???

– Tak!

(-)

– Dziewczynki z Bań powiedziały mi, że konkurs był trudny.

– Nie był trudny. Może był taki średni, było kilka trudnych pytań, ale myślę, że nie był taki trudny.

– A co było najtrudniejsze?

– Cytaty z Biblii.

– Trzeba je było pisać z pamięci?

– Tak. Z pamięci.

– Trzeba było dopowiedzieć słowa.

– Na przykład?

– Nie, nie pamiętamy.

– To było godzinę temu! Napisałyśmy, wyszłyśmy i jesteśmy dobrej myśli!

(-)

– Czytaliśmy urywkami, przygotowywałam im testy, pracowali z tymi testami na ocenę i dzięki takim przygotowaniom dużo czytaliśmy.

– I myślę, że też rozumieli, bo to jest taki sposób na przybliżenie dziecka do Boga.

– Tak. Tak. To jest – poznać Boga w Ewangelii, jest możliwość zobaczyć w tym Boga.

– I rozumieć, skąd wywodzą się nasze chrześcijańskie korzenie.

– Tak, tak! Tylko tak można dzieci zachęcić.

(-)

– To jak? Jesteś zdziwiony zwycięstwem?

– Trochę zdziwiony, ale uczyłem się, przygotowywałem i byłem pewien, że na pewno dobrze wypadnę na tym konkursie.

– Łatwo było czy trudno?

– Na pewno nic nie jest łatwe w życiu, tak jak i ten konkurs. Ten konkurs zawsze jest po to, żeby ciężko pracować, ciężko się uczyć i dobrze się przygotować. Tak spróbowałem to robić i myślę, że wykonałem swoje zadanie.

– Na pewno wykonałeś, bo to widać po efektach! A powiedz, co tobie to daje? Bo teraz młodzież siedzi w komputerach, siedzi w smartfonach, a ty studiowałeś Ewangelię. Co ci to dało i co cię skłoniło przede wszystkim do tego?

– Na pewno dało mi to, że czytając Ewangelię miałem inne rozumienie świata i nawet nie miałem takiej pokusy, żeby siedzieć w telefonie. Po prostu Ewangelia wydała mi się o wiele ciekawsza od tych wszystkich rozrywek. Można posiedzieć, pooglądać, pograć, ale myślę, że nigdy nie można zapominać o tej głównej wartości, jaką jest religia, nasze życie, sens życia i właśnie Ewangelia bardzo dobrze to tłumaczy.

– Czy zrozumiałeś coś nowego, studiując tę Ewangelię? Czy nie? Czy odkryłeś coś nowego dla siebie?

– Przygotowywałem się do tego konkursu trzeci raz, trzeci rok i cały czas czytam, czytam i za każdym razem coś nowego odkrywam dla siebie. Zawsze jest coś nowego, zawsze jakieś nowe postanowienia wprowadzam do życia, zawsze poszerza się ten sens mego życia.

– A czy możesz powiedzieć czym, a raczej – kim dla ciebie jest Bóg?

– To jest praktycznie cel życia. Wszystko robię po to, żeby kiedyś Go zobaczyć; tam, w niebie – tak myślę.

– I z czym chcesz do Niego przyjść?

– Na pewno z moim zwycięstwem w życiu; z dobrymi uczynkami na pewno.

– No, myślę, że to będzie najlepsze podziękowanie dla Niego za to, co zrobił i każdego dnia dla nas robi.

– Dziękuję!

(-)

To była rozmowa ze zwycięzcą ubiegłorocznego konkursu, Romanem Szkrabą z Warszawy. To wielka przyjemność rozmawiać z tak mądrymi i głęboko wierzącymi młodymi ludźmi. My musimy się już pożegnać; program przygotowała i przedstawiła Jarosława Chrunik. Spotkamy się znowu jutro o godz. 10.50. Miłego wieczoru, drodzy słuchacze! (jch/bsc)

18.11.2019 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze!

Witam was w poniedziałek, 18 listopada, na falach Polskiego Radia Olsztyn. W studiu – Jarosława Chrunik. Łzawy, pochmurny listopad; tak by się chciało na niego zrzucić winę za wszystkie smutne i przytłaczające informacje… Jednak mimo to spróbujemy znaleźć też pozytywy. Z kalendarza historycznego wspomnimy jeszcze dwie wczorajsze daty, oprócz dzisiejszych.

(-)

17 listopada 1869 r. urodził się Klemens Szeptycki, błogosławiony Kościoła Katolickiego, działacz religijny i archimandryta zakonników Zakonu Studytów; obrońca UCGK. Wraz z bratem, metropolitą Andrejem i mnichami Uniowskiego klasztoru podczas II wojny światowej uratował około 200 dzieci żydowskich.

(-)

17 listopada 1947 roku zmarł Josafat Kocyłowski, biskup Diecezji Przemyskiej UCGK, bazylianin, błogosławiony Kościoła Katolickiego. Zmarł w więzieniu Łukianowskim. Należał do grona czołowych przywódców UCGK, którzy w nad wyraz trudnej i dramatycznej I połowie XX wieku na czele z metroplita Andrejem Szeptyckim nie tylko wyznaczyli strategiczny kurs Cerkwi, ale tez wpływali na życie społeczno-polityczne regionu zachodnio-ukraińskiego.

(-)

18 listopada 1932 roku ukazało się postanowienie KC KP(b)U „O działaniach w sprawie nasilenia gromadzenia zapasów zbóż”, zgodnie z którym za niewykonanie planów gromadzenia zapasów zbóż gospodarstwa wiejskie karane były naturalnymi mandatami, czyli konfiskacją 15-miesięcznej normy mięsa. I tego samego dnia ukazało się też Postanowienie Biura Politycznego KC KP(b) Ukrainy „O likwidacji gniazd kontrrewolucyjnych i rozgromieniu grup kurkulskich”. Była to już otwarta droga do Wielkiego Głodu, którego ofiary uczcimy w najbliższą sobotę.

(-)

18 listopada 1933 roku, gdy władza komunistyczna zebrała już na Ukrainie gorzkie żniwa Wielkiego Głodu, zjednoczone plenum KC i Centralnej Komisji Kontrolnej KP(b) Ukrainy rozpatrzył kwestię o „ukraińskim odchyleniu nacjonalistycznym” i przyjął postanowienie o wstrzymaniu polityki ukrainizacji. Władza kremlowska jest świadoma tego, że tam, gdzie kończy się tożsamość ukraińska, tam może zacząć się „russkij mir”.

(-)

Imieniny obchodzi dzisiaj Grzegorz, świętują też urodzeni 18 listopada – wszystkiego najlepszego!

(-)

Przechodzimy do wydarzeń. W ostatnich dniach społeczność ukraińską w Polsce wzburzył filmik video studentki II roku wydziału medycznego UWM. Dziewczyna w niezwykle wulgarnych słowach wyraża się o obywatelce Ukrainy, z którą przyszło jej jechać w wagonie pociągu. I chociaż leksyka była godna gorszej próby autorytetu kryminalnego, poniżała Ukrainkę, która – jej zdaniem – przyjechała do Polski sprzątać, a ona sama uczy się na wydziale medycznym. Wielka fala komentarzy oburzenia przetoczyła się przez sieci społecznościowe. Stomatolog Daria Kozak napisała na profilu olsztyńskiego koła ZUwP: „Widziałam nagranie tego wulgarnego obrażania Ukraińców przez tę dziewczynę. Proszę zgłosić sprawę do rektora, dziekana UWM. Jestem lekarzem i jest mi bardzo wstyd, że taka dziewczyna ma być lekarzem”.

Maria Marciniak, która wiele lat pracuje w szpitalu jako pielęgniarka, wypowiedziała się w języku polskim:

(-) Wypowiedź w języku polskim

Potem prawdopodobnie skandaliczna studentka przeprosiła za swój uczynek. I to jest wspomniany na początku audycji pozytyw.

(-)

Z Ukrainy też nadchodzą niepokojące wieści. Spotkanie w formacie normandzkim dotyczące uregulowania sytuacji na wschodzie Ukrainy odbędzie się 9 grudnia – poinformowało biuro prezydenta w Kijowie. Takie ustalenia zpadły podczas telefonicznej rozmowy Wołodymyra Zełenskiego z prezydentem Francji. W spotkaniu wezmą udział przywódcy Ukrainy, Rosji, Niemiec i Francji. Z Kijowa Paweł Buszko:

(-) Korespondencja w języku polskim
Tymczasem ukraińscy wojskowi w Donbasie donoszą o prowokacjach bojówkarzy w pobliżu Petriwskiego, gdzie tydzień temu odbyło się wycofanie sił. Prorosyjskie oddziały ostrzeliwują tereny bezpośrednio sąsiadujące z obszarem z którego wyjechali ukraińscy żołnierze. Wycofanie sił z trzech odcinków linii frontu w Donbasie jest warunkiem mającego się odbyć w przyszłym miesiącu spotkania przywódców państw w tzw. formacie normandzkim. Wczoraj było tak:

(-) Korespondencja w języku polskim

Problem polega na tym, że wszyscy mówią o formule Steinmeiera, ale nikt nie widział jej zapisanej na papierze ani w wersji elektronicznej, a poprzedni prezydent Petro Poroszenko mówi wprost, że nie ma żadnej formuły Steinmeiera, tylko jest to wymysł Rosji w celu wywierania nacisku na Ukrainę.

(-)

Może jutro będę miała dla was lepsze wiadomości, a dzisiaj czas naszego przedpołudniowego spotkania już się kończy. Znowu spotkamy się wieczorem o godz. 18.10, a teraz życzę wam miłego dnia, drodzy słuchacze! (jch/ad)

17.11.2019 – godz. 20.30 – magazyn (opis do dźwięku)

W programie „Od niedzieli do niedzieli” wita was Hanna Wasilewska”
Ukraina, którą warto znać – pod takim hasłem odbywał się IV Tydzień Ukraiński w Gdańsku. Wczoraj festiwal dobiegł końca. Spektakle, wystawy, akcje pod gołym niebem, koncerty, spotkania literackie i wiele więcej dał nam Tydzień Ukraiński.

Stworzyć wydarzenie, które pokaże najlepsze przykłady współczesnej sztuki ukraińskie nie tylko mniejszości ukraińskiej i imigrantom z Ukrainy, a i polskiemu widzowi – taki jest główny cel projektu realizowanego we współpracy z głównymi instytucjami kulturalnymi Ukrainy i najbardziej znanymi gdańskimi. Już ponad połowa wydarzeń za nami, więc można powoli wyciągać wnioski. Czy udało się zrealizować zamiar i czy zrealizowano ambitne plany organizatorów opowiada Sergiusz Petryczneko i Tetiana Jermak – główny inicjator wydarzenia.
-Tydzień Ukraiński w Gdańsku dotarł do połowy, jak dotąd odbywał się i jakie ma pani wrażenia.
-W tym roku tydzień rozciągnął się na 10 dni – Tetiana Jermak organizator, Konsulat Ukrainy w Gdańsku – mamy dobrych partnerów i program jest większy i nie mogliśmy odrzucać propozycji, myślę że to nic strasznego, że to tydzień, a trwa 10 dni. Stało się tak, że pierwsza część to były przedstawienia, które pokazujemy w Gdańsku dzięki finansowaniu Instytutu Ukraińskiego. Faktycznie chcieliśmy, żeby te wydarzenia następowały po sobie, żeby koledzy z Instytutu mogli wziąć w nich udział, tym bardziej, że w tym roku współpracujemy z dwoma teatrami w Gdańsku, najbardziej znanymi – Szekspirowskim i Wybrzeże. W jednym były dwie sztuki, w drugim jedna, ale taka bardziej widowiskowa, więc myślimy, że przynajmniej zrobiliśmy wrażenie na gdańskim środowisku teatralnym tym repertuarem.
-Zaprosiła pani artystów, którzy przedstawiają Ukrainę w najszerszym spektrum.
-Tak, ale w tym roku zapraszaliśmy nie tylko my, a kształtował program Instytut Ukraiński. Właśnie Anastasija Hajszynec manager teatralnego sektora Instytutu Ukraińskiego i krytyk teatralny znana na Ukrainie; Oni mieli listę spektakli i z nimi zwracaliśmy się do teatrów.
-Anastasia Hajszynec manager programowy Instytutu Ukraińskiego, sektor sztuki performatywnej i teatru. Ja jestem zachwycona tym co tu się odbywa, ale sukces tego projektu zawdzięczamy temu, że w Gdańsku mamy bardzo poważnych partnerów z konsulatu Ukrainy. Nie mając oczywiście takiego wsparcia nie udałoby się nam zebrać takiej publiczności i mieć takiego rozgłosu. Myślę, że ten tandem, który powstał w tym roku jest poręczeniem tego, że w przyszłym roku będziemy kontynuować tę tematykę.
(-)
-Udało mi się być na spektaklu jesień na Plutonie. Można było go zobaczyć w Olsztynie jakiś czas temu. Po niej spotkałem się z reżyserem Saszką Bramą.
-Skąd pochodzi myśl o takim spektaklu, jak pan tu trafił do domu starców?
-Trafiłem tam przypadkowo, moi znajomi którzy zajmują się wolontariatem poprosili mnie o pomoc przy noszeniu, bo to dziewczęta i było im trochę trudno i tak trafiłem. Miałem taki dziwny stan po pierwszej wizycie, przeżyłem taki wstrząs od tego co zobaczyłem, odczułem i po jakimś czasie pojawiła się myśl żeby popracować z tym tematem jak reżyser.
-Może ma pan wrażliwość na tego typu sprawy, na starych ludzi, którzy potrzebują pomocy, którzy potrzebują pomocy bo jest im źle w życiu, tak mi się wydaje, bo inaczej pan by się za to nie wziął. Tak mi się wydaje.
-Nie miałem altruistycznego celu. Nie mogę powiedzieć, że to mną kierowało. To bardziej wrażenie i wstrząs. To tak samo może wpłynąć na widzów utworu. Czułem, że to bardzo silny temat, który nie jest obojętny żadnemu człowiekowi i to było poczucie siły danego tematu, człowiek i czas.
-A jak z ich strony…jak przyjmowali was na początku i jak rozwijały się wasze stosunki.
-Na prawdę, tam ludzie są bardzo samotni i chętnie łapią kontakt. Nie trzeba było pokonywać jakichś barier. Oni od razu zaczynają rozmawiać o swojej historii.
(-)
-Bardzo ciekawy spektakl. Wydawało się, ze mało tej gry aktorskiej, ale tak ludzie zainteresowani. Cała publiczność cisza, jak makiem zasiał. Ludzie zastanawiają się nad starością i sensem życie i ciekawie pokazali to nasi artyści z Ukrainy. Warto było przyjść. Kto nie był, niech żałuje.
-I młodzi i starsi mają o czym pomyśleć.
-Na pewno dla starszych to pewnie zobaczyli, jak jest naprawdę, a młodzi zobaczą jak to na starość będzie, bo myślą jestem młody, to starość mnie nie interesuje, ale ten czas czeka każdego i trzeba brać to pod uwagę.
-Bardzo mi się podobało. Tematyka ogólna prawda. Młodzi ludzie wzięli na warsztat temat egzystencjalny, więc spodziewaliśmy się czegoś takiego, ale wrażenia były bardzo silne i każdego to jakoś dotykało prawda. Cieszę się, że było wiele młodych ludzi i tak jak słyszeliśmy chodzą na ten spektakl, co świadczy, że ten temat jest bliski każdemu z nas. Bardzo, dziękujemy za taki spektakl.
(-)
-Jaka jest reakcja publiczności polskiej i ukraińskiej w Gdańsku?
-Wszystkie trzy spektakle były wyprzedane, były pełne sale i myślę, że większość publiczności była polska i to związane jest z finansowaniem Instytutu Ukraińskiego, że była robiona reklama. Dalej mamy grupę Ukraińców z mniejszości ukraińskiej, ale i z nowych imigrantów jest niewielka grupa, która chodzi na wydarzenia, wspiera nas, ale mówimy o 50 tysiącach Ukraińców w Gdańsku, to z ich strony obecność jest no, niska. Możemy sądzić, czemu nie przyszli, bo pracują ciężko, ale cieszymy się, że przyszli Polacy, bo właśnie chcemy pokazać Polsce współczesną ukraińską kulturę. Chcę powiedzieć, że przez dwa wieczory odbywała się po 5 godzin projekcja ukraińskiej sztuki na murach w Gdańsku, to na tę projekcję zwykli Ukraińcy szli częściej, bo nie trzeba poświęcić temu kilku godzin, można zatrzymać się w każdej chwili. Chętnie dzielili się tym wydarzeniem w mediach społecznościowych, byli dumni, myślę, że dla każdej kategorii widza trzeba robić pewne wydarzenia i tak się staramy. Tydzień różnych rodzajów sztuki to nie jest łatwe, ale właśnie dla każdego coś jest.
(-)
W ostatnich latach ukraińska kinematografia przeżywa silny wzrost. Ukraińskie filmy regularnie pojawiają się na ekranach kin, pokazywane są na prestiżowych konkursach, kolenie twórców debiutuje pełnometrażowymi filmami, rozwija się współpraca ukraińskich twórców kinowych z państwem i międzynarodowymi partnerami. Taki stan rzeczy różni się od tego z początków XXI wieku, kiedy co roku nowe ukraińskie filmy można było policzyć na palcach jednej ręki i większość z nich nie była zauważana przez widzów na Ukrainie i na świecie oczywiście.
Prawdziwy renesans ukraińskiego kina jeszcze przed nami, ale podwaliny tworzone są już dziś. I to nie tylko dzięki twórczości ukraińskich kinematografów, ale i ich udziałowi w formowaniu państwowej polityki w sferze kina i systemu wsparcia kinematografii podobnego do współczesnych europejskich praktyk. Ukraińcy twórcy uczą się także od polskich kolegów, gdy przyjeżdża na festiwal taki jak WAMA Film.
Jesienią do Olsztyna przyjechała grupa młodzieży, za którą stoi na pewno przyszłość ukraińskiego kina. Na razie tylko obserwują to, co się dzieje i uczą się. Jak zmieniło się ukraińskie kino w ciągu tego roku, opowiedziała mi menedżer dystrybucji ukraińskiego kina Anna Andriuszenko:
-Na Ukrainie jest bardzo wiele zmian w ostatnim czasie, to polityczne zmiany, ale one sprzyjają zmianom także w życiu kulturalnym Ukrainy. Co dotyczy kina, co pani zauważyła w ostatnich miesiącach. Czy jest pozytywny kurs, czy negatywny. W którą stronę Ukraina idzie?
-Po pierwsze ce pozytywny kierunek do lepszych zmian, bo teraz jest więcej pieniędzy na tworzenie ukraińskiego kina, zbiera ono dużo nagród podczas międzynarodowych festiwali jak np. w Cannes. Tak jak Ukraina zaczęła żyć po nowemu z nowym prezydentem, który ma background, bo jego zespół tworzy nowe kino Ukrainy, to w tym miejscu coś się ruszyło i teraz polityka rozwoju kulturalnego, skierowana jest na koprodukcję z innymi krajami i po pierwsze nasi sąsiedzi to Polska, Słowacja i mamy wielką nadzieję na to, że ukraińskie kino pokaże się z innej strony, nie tylko filmami historycznymi, ale…poznania siebie, człowieka.
-Obecny prezydent Ukrainy nagrywał oczywiście filmy, wszystkie rosyjskojęzyczne. Wiemy, że wprowadzono pewien obowiązek części filmów, jak i muzyki [po ukraińsku] w telewizji. Czy teraz zmienił się kierunek naszego prezydenta i jego zespołu. Czy nagrywają filmy po rosyjsku, czy zmienili tematykę i formę. Czy to filmy po ukraińsku?
-Po pierwsze chcę powiedzieć czemu nagrywali po rosyjsku. Życie kina to jego dystrybucja i jeśli ograniczać się tylko do jednego kraju, to bardzo często później je rozpowszechnić. Wiele narodów mówi po rosyjsku, więc było bardziej komfortowo nagrywać po rosyjsku, ale po tym co trafiło się na Ukrainie zmieniło się i pierwsze co powiedział nasz prezydent, toto że przestaje nagrywać filmy po rosyjsku i wszystko co teraz robi, to dla ukraińskiego kina i rozpowszechniania go na zachodzie.
-Czy-ludzie pójdą na ukraińskojęzyczne filmy.
-Jeśli chodzi o Ukraińców, to publika rośnie, ale nie osiąga takiej liczby jaką byśmy chcieli. Dochody z filmów nie są takie, jakich byśmy chcieli. Ale kino rozwija się i widzimy te tendencję, widzimy jakość scenariuszy, fabuł, przemyślanych fabuł.
-Co wypuściliście, czym możecie pochwalić się za zeszły rok?
-Wie pani o Donbasie, filmie Donbas reżysera Łoznicy, to duma, że ten film odniósł sukces nie tylko w naszym kraju, ale także na zachodzie. Także w Polsce To niezależne kino i nie dla każdego widza, mimo to było zrozumiałe dla każdego i to wielki sukces reżysera i zespołu, który nad filmem pracował. Na festiwalu w Wenecji film Atlantyda dostał Grand Prix. On jeszcze nie był w kinach, bo najpierw ma przejść przez festiwale, później będzie dystrybucja. Odniósł sukces, mamy dużo dobrych recenzji od krytyków. Ja go jeszcze nie widziałam, ale czekamy bardzo. To także niezależne kino. Mam nadzieję, że odniesie sukces jak Donbas.
(-)
Żyjemy w czasach, gdy modnie jest łamać stereotypy i uprzedzenia. Studentem można stać się w każdym wieku, nawet na emeryturze. Jak dla mnie to genialne. Ci, którzy się uczą, nie starzeją się:
[lekcja języka ukraińskiego]
Muzyka, do oddech duchy. Nastał czas zaczerpnąć powietrza.
[Parada hitów Romana Bodnara]
Tym kończymy nasz program. Spotkamy się tu następnej niedzieli. Nad programem pracowali: Roman Bodnar, Sergiusz Petryczenko i Hanna Wasilewska. Dziękujemy za uwagę i do usłyszenia. (dw/bsc)

16.11.2019 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Wczoraj w Gdańsku rozpoczął się 43 JarmaRock Fest. Na spotkanie z kulturą i muzyczną tradycją Bojów zapraszają Susidojki i Rodzinna Kapela Wasilewski. Biskupi Kościoła rzymskokatolickiego z Ukrainy wystąpią do papieża Franciszka, aby uczynił świętego Jana Pawła II patronem pojednania polsko-ukraińskiego. Biuro prezydenta Ukrainy zdystansowało się od oświadczeń znanego oligarchy Ihora Kołomojskiego. O tym opowiem w sobotnim wydaniu ukraińskich wiadomości już za chwilę. W studiu Hanna Wasilewska. Witam.

(-)

Wczoraj w Gdańsku rozpoczął się 43 JarmaRock Fest. To dwudniowe muzyczno-teatralne wydarzenie, które hołduje tradycji, ale także akcentuje współczesną kulturę ukraińską. W ciągu prawie 40 lat festiwal nosił nazwę młodzieżowego jarmarku i adresowany był głównie do mniejszości ukraińskiej w Polsce. Na jarmarkowej scenie swoich sił próbowały zespoły mniejszości ukraińskiej, headlinerami były przeważnie gwiazdy z Ukrainy. Trzy lata tenu wydarzenie zmieniło swoją nazwę na JarmaRock Fest z akcentem na muzykę, która dominuje przez dwa festiwalowe dni. Przygotujcie się na rock we wszystkich wcieleniach od metalu po reggae. Headlinerem tegorocznego jarmarku będzie ukraiński freak-cabaret Dakh Daughters. Wiadomo, że bilety na ich występy są już dawno sprzedane. Jeszcze jedna nowość tegorocznego festiwalu to połączenie sił z Konsulatem Ukrainy w Gdańsku i organizowanym przez niego „Tygodniem ukraińskim w Gdańsku”, który rozpoczął się 7 listopada. Teatralne wydarzenia Tygodnia i wydarzenia muzyczne Jarmarku mają wspólną nazwę „Ukraiński Tydzień nad Bałtykiem”, którego współorganizatorem jest Instytut Ukraiński z Kijowa. Główny koncert festiwalu odbędzie się dziś. Początek o 18:00

(-)

Na spotkanie z kulturą i tradycyjną muzyką Bojków zapraszają Susidojki i Rodzinna Kapela Wasilewskich. Wydarzenie odbywa się w ramach projektu „Tak śpiewała twoja babcia. Mazurscy przesiedleńcy z Bojkowszczyzny”, który jest kontynuacja czteroletniej pracy, skupionej na zachowaniu unikatowej, słabo reprezentowanego na mapie kulturalnej współczesnej Polski muzycznego dziedzictwa Bojków, dawnych mieszkańców wschodnich Karpat, w tym Beskidów. Na warsztaty z bojkowskiego śpiewu zapraszają wspólnoty wielu miejscowości Warmii i Mazur, gdzie od końca wojny mieszkają kolejne pokolenia przesiedlonych tu Rusinów i Ukraińców. To spotkanie jest głównie dla nich, ale będzie ciekawe także dla wszystkich miłośników muzyki folklorystycznej, instrumentalistów i śpiewaków, którzy uczą się ze źródeł. Jeśli szanujecie historię i chcecie zachować „prawdę starożytności”, przyjdźcie w niedzielę 24 listopada o 13:00 do ośrodka Stowarzyszenia Twórców i Zwolenników Kultury Anima w Szczytnie. 8 grudnia takie warsztaty odbędą się w Dobrym Mieście. Dokładne informacje o miejscu i czasie wydarzenia przekażemy w kolejnych audycjach.
(-)
Biskupi Kościoła rzymskokatolickiego z Ukrainy wystąpią do papieża Franciszka, aby uczynił świętego Jana Pawła II patronem pojednania polsko-ukraińskiego. Poinformował o tym w Lublinie arcybiskup lwowski Mieczysław Mokrzycki.
„Wielu naszych wiernych pyta, kiedy zostanie ujawniona prawda, a pewne rzeczy nazwane po imieniu. Do tego potrzebne jest pojednanie, także między kościołami” – powiedział arcybiskup Mokrzycki:
(-)

Biskupi Kościoła rzymskokatolickiego na Ukiranie w sprawie wystąpienia do papieża Franciszka spotkają się jeszcze w listopadzie. Z podobną inicjatywą mają wystąpić Kościoły obrządków wschodnich.
Arcybiskup Mieczysław Mokrzycki był sekretarzem papieskim w latach 1996-2007, a od 2008 roku jest metropolitą lwowskim oraz przewodniczącym Konferencji Episkopatu Ukrainy. Na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim wygłosił dziś wykład „Rozmowa ze świadkiem świętości”.

 

Biuro prezydenta Ukrainy zdystansowało się od oświadczeń znanego oligarchy Ihora Kołomojskiego. W wywiadzie dla prasy jeden z najbogatszych Ukraińców opowiedział się przeciwko prozachodniemu kursowi Ukrainy oraz za zacieśnieniem współpracy z Rosją.
Oligarcha postrzegany jest nad Dnieprem jako osoba blisko związana z prezydentem Zełenskim i jego ekipą.
Z Kijowa- Paweł Buszko:

[korespondencja w języku polskim]

Tym kończymy nasze wiadomości. Program przygotowała i poprowadziła Hanna Wasilewska. Na falach Polskiego Radia Olsztyn usłyszymy się jutro. Wszystkiego dobrego. (dw/ad)

15.11.2019 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Cześć wszystkim, którzy przyłączyli się do nas i są gotowi uważnie posłuchać i uczyć się języka ojczystego.
Oprócz lekcji w szkołach, między innymi naszych szkołach na Warmii i Mazurach, często odbywają się różnego rodzaju projekty i wydarzenia. Jednym z nich jest projekt „My Ukraińcy. Ja i Ty. Jego początki sięgają 2014 roku, natomiast kontynuacja nabyła różnych form i treści. W tym roku w ramach projektu na Warmię i Mazury przyjechało 8 czarujących kobiet – bibliotekarek, pisarek, przewodników galerii państwowej. Jedna z nich nie była ze Lwowa. Hanna Czmelowa przyjechała z słonecznego Mikołajewa na południu Ukrainy. Pół życia pracuje w bibliotece i przyznaje się, że nie myśli o sobie bez pracy. Co przywiozła uczniom bartoszyckiej szkoły i co zrobiło na niej w Polsce największe wrażenie, opowie dziś w programie „Od A do Z”. Z wami jest Hanna Wasilewska.
(-)
Projekt „My Ukraińcy. Ja i ty” trwa szósty rok, ale nie tylko nie stracił swojej aktualności, a nabiera obrotów. Co roku przyłączają się do niego bibliotekarze różnych regionów Ukrainy oraz uczniowie nowych punktów nauczania języka ukraińskiego w Polsce. W tym roku do sieci Skype przyłączył się Mikołajów, a do składu naszych przyjaciół bibliotekarzy dołączyła Hanna Czmelowa:
-Jestem z Mikołajowa z południa Ukrainy, a do projektu przyłączyłam się w tym roku w 2019. Wiedziałam o projekcie wcześniej, ale jakoś wahałam się. Nowe doświadczenie, ale czy dam radę. Nie wiem jak prowadzić, ale pomyślałam spróbuję, a później zobaczymy w procesie. Napisałam do pani Ołeny na FB, że chcę spróbować i pod koniec 2018 roku omówiliśmy plan i trzy wydarzenia zaplanowaliśmy razem. Przeprowadziliśmy, jeden z Piotrem Tabaką to była Jadwiga Lazariwna, ja byłam…miałam taki nos, brwi, w chustce, to według książki Wołodymyra Rutkiwskiego…i jeszcze 10 powodów do lubienia Ukrainy, co było już dla Olsztyna w formie Skype i kiedy w sierpniu pani Ołena zadzwoniła i zapytała o paszport, a ja go przypadkiem zrobiłam, to pierwszy raz za granicą i z takiej okazji kulturalnej. W ogóle biblioteka to moje życie, bo ja pół życia jej poświęciłam. Bardzo lubię. W pracy mówią mi, żebym zwolniła, że mam życie osobiste, dzieci, męża, a dla mnie to życie.
Właśnie dzięki takim zawziętym uczestnikom projektu ten rozkwita. Przede wszystkim to miłość do tego co robisz i miłość do wszystkiego co ukraińskie. Jedno z wydarzeń „Literackiego salonu” Hanny Czmelowej nazywało się „10 powodów do lubienie Ukrainy”. Mówi, że musiała bardzo go ograniczyć, bo czas zajęć też był ograniczony. Faktycznie takich powodów jest setki, ale skupiła się na podstawowych:
To język ukraiński przede wszystkim i przyroda nasza i parki naszej Ukrainy…stepy, góry i dzieci mi podpowiadały. Później ludzie wielcy i znani, to naukowcy, kompozytorzy i sportsmeni, jeszcze humor, bo Ukraińcy są tacy z humorem i wielu jest u nas pisarzy, szczególnie z ziemi mikołajowskiej, ja jestem z Mikołajewa, to u nas jest Pawło Hlazowyj, jego humor jest współczesny…temat języka ukraińskiego, a on teraz na południu Ukrainy, no nie tylko, to jego wiersze z lat 90 i początku XXI wieku czytasz i widzisz, ze to współczesność…przemawiał wśród deputowanych i w ogóle:
[humoreska Hlazowego]
Powodów do żartów nigdy Ukraińcom nie brakuje. Tylko tak można przeżyć to co się dzieje. Można natomiast także wpływać na życie społeczne, motywować swoim przykładem do nauki języka ojczystego, uczyć dzieci kochać Ukrainę i kochać ją samemu. A jeszcze inspirować się takimi wyjazdami jak ten, bo wrażenia niesamowite – przyznaje się Hanna Czmelowa:
Ocean, nawet nie morze emocji. Ludzie płonącymi oczami inspirują i wszędzie i dzieci, ja w ogóle jestem pod wrażeniem…jak mówiła dyrektor pani Luba, w latach 90 jak pojawiła się tu ta szkoła, to u nas w Mikołajewie w tych latach szkoły ukraińskiej nie było. Ja sama skończyłam rosyjską, uczę się i marzę doskonale władać, dlatego nauczyciele mówią, oni znają język, tylko się wstydzą. No nie trzeba się wstydzić, bo my razem będziemy się uczyć i doskonalić i ja razem z wami.
Naprawdę prosto jest uczyć się języka. Wystarczy do tego zostać przy radioodbiorniku jeszcze na 5 minut.
[lekcja języka ukraińskiego]
(-)
To wszystko na dziś. W programie „Od A do Z” usłyszymy się za tydzień. Z wami była Hanna Wasilewska. Niech weekend upłynie spokojnie, a tydzień pracy owocnie. Do usłyszenia. (dw/bsc)

15.11.2019 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

W niedzielę 17 listopada przy greckokatolickiej cerkwi w Olsztynie otwarta zostania biblioteka parafialna. Dzieci ukraińskich obrońców wyruszyły na wypoczynek do Polski. Ihor Mazur, ukraiński weteran walk w Donbasie, jest już z powrotem na Ukrainie. W Lublinie rozpoczeła się 12. edycja Festiwalu Kultury Ukraińskiej „Ukraina w Centrum Lublina”. Szczegóły już za chwilę w programie informacyjnym po ukraińsku. Dziś piątek 15 listopada. W studiu Hanna Wasilewska. Witam.

(-)

Już w tę niedzielę 17 listopada przy greckokatolickiej cerkwi w Olsztynie otwarta zostania biblioteka parafialna. Księgozbiór będzie zawierać książki po polsku i ukraińsku – literaturę piękną i naukową historyczną, religijną, muzyczną. Będą słowniki i podręczniki do języka ukraińskiego. Na stronie internetowej parafii w Olsztynie w zakładce Biblioteka można będzie odszukać potrzebną książkę po nazwie i autorze. W samej bibliotece czytelnikom pomoże pani Hanna Kantor-Bzdel. Skorzystajcie z usług biblioteki parafialnej. Miłośnicy książek mogą z niej korzystać co niedzielę, między nabożeństwami między 11 a 14.

(-)

Wczoraj kolejna grupa dzieci zabitych i rannych uczestników walk w Donbasie z całej Ukrainy wyruszyła na wypoczynek do Zakopanego w polskich Tatrach. Jak opowiedziała agencji informacyjnej ArmiaInform kierownik prawnego departamentu „Szpitala Majdanu” Switlana Andrejczuk – projekt skupiony jest na leczeniu i psychologicznej rehabilitacji dzieci uczestników ATO. W ciągu 5 lat prawie 400 chłopców i dziewcząt od 6 do 16 lat mogło odwiedzić Polskę. Mnóstwo wrażeń, pozytywny nastrój i nowe znajomości przywożą do domu dzieci. A mają skomplikowany los. Projekt dotyczy najpierw dzieci tych, którzy ponieśli śmierć i odnieśli rany podczas działań wojennych. Większość z tych chłopców i dziewcząt nigdy nie opuszczała rodzinnej miejscowości – mówi Switłana Andrejczuk. W ramach wypoczynku, dzieci przez 10 dni przebywać będą w Zakopanem. Odwiedza także termy, papugarnię, Morskie Oko, Kraków i inne ciekawe miejsca. Warto zaznaczyć, że dzieci będą mieszkać nie tylko w schroniskach i hotelach, a tak jak we wrześniu tego roku młodzi Ukraińcy mieszkać będą w rodzinach przedstawicieli Klubu Katolickiego w Warszawie.

(-)

Ihor Mazur, ukraiński weteran walk w Donbasie, jest już z powrotem na Ukrainie. Kilka dni temu został zatrzymany na polsko- ukraińskim przejściu granicznym w Dorohusku. Interpol wystawił za nim list gończy na wniosek Federacji Rosyjskiej. Po interwencji ukraińskich dyplomatów i polityków został zwolniony z aresztu i przebywał w konsulacie Ukrainy w Lublinie.
Konsul Ukrainy w Lublinie Wasyl Pawluk zwrócił uwagę na to, że Rosja ściga Ihora Mazura z powodów politycznych:

(-)

Ihor Mazur przyjechał do Polski na konferencję do Warszawy, podczas której eksperci mieli rozmawiać o rosyjskiej agresji w Donbasie.
Ihor Mazur do 2016 roku walczył w szeregach ukraińskiej armii w Donbasie. Jest też działaczem nacjonalistycznej organizacji UNA-UNSO.
W Lublinie rozpoczeła się 12. edycja Festiwalu Kultury Ukraińskiej „Ukraina w Centrum Lublina”. Wydarzenie jest organizowane przez Fundację Kultury Duchowej Pogranicza, która od wielu lat zajmuje się popularyzacją tradycji i kultury terenów przygranicznych.
W trakcie festiwalu uczestnicy będą mogli spotkać się z wybitnymi ukraińskimi pisarzami i gwiazdami muzyki, a także wziąć udział w konkursach wiedzy o Ukrainie. „Ideą festiwalu jest budowanie pozytywnych relacji polski-ukraińskich” – podkreśla prezes Fundacji i proboszcz parafii greckokatolickiej w Lublinie, ks. mitrat Stefan Batruch.

(-)

Festiwal ma przybliżać szeroko rozumianą kulturę ukraińską – mówi reprezentująca organizatorów festiwalu Anna Tymiec. (-)
Festiwal „Ukraina w Centrum Lublina” potrwa do 17 listopada.

(-)

Dobry czas dla tych, którzy mają czas wolny. Wystarczy zdecydować gdzie jechać – do Gdańska czy Lublina, bo i tam i tam będzie ciekawie. Ciekawie będzie też z nami dziś wieczorem. Na program „Od A do Z” zapraszam o 18:10, a póki co żegnam się. Z wami była Hanna Wasilewska. Przyjemnego dnia. Do usłyszenia. (dw/ad)

14.11.2019 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Ponura jesień na Warmii i Mazurach, więc by nas nie pokonały depresyjne deszcze, postaramy się poszukać leków i witamin, jeśli chcecie.
Chodzi mi o zajęcie duszy czymś, czym można ucieszyć siebie wieczorem i ogrzać się jednocześnie. Osobiście dla mnie to okres robienia na drutach, wtedy miękkie nitki ogrzewają dłonie, a od myśli dla kogo się to robi, robi się cieplej w sercu. Natomiast , gdy ręce są zajęte można zająć jeszcze i oczy, czyli obejrzeć ciekawy film. W ostatnim czasie ukraińskie kino rozwija się i zbiera nagrody prestiżowych europejskich festiwali filmowych. O tym, jak zmieniło się kino na Ukrainie po przyjściu nowej władzy i czym obecnie mogą pochwalić się ukraińscy twórcy rozmawiała z Anną Andriuszenko – menedżerem dystrybucji kinowej i uczestniczką VI WAMA Film Festiwal. Posłuchajcie wywiadu za kilka minut. Przy mikrofonie Hanna Wasilewska. Dobry wieczór.

(-)

W ostatnich latach ukraińska kinematografia przeżywa silny wzrost. Ukraińskie filmy regularnie pojawiają się na ekranach kin, pokazywane są na prestiżowych konkursach, kolenie twórców debiutuje pełnometrażowymi filmami, rozwija się współpraca ukraińskich twórców kinowych z państwem i międzynarodowymi partnerami. Taki stan rzeczy różni się od tego z początków XXI wieku, kiedy co roku nowe ukraińskie filmy można było policzyć na palcach jednej ręki i większość z nich nie była zauważana przez widzów na Ukrainie i na świecie oczywiście.
Prawdziwy renesans ukraińskiego kina jeszcze przed nami, ale podwaliny tworzone są już dziś. I to nie tylko dzięki twórczości ukraińskich kinematografów, ale i ich udziałowi w formowaniu państwowej polityki w sferze kina i systemu wsparcia kinematografii podobnego do współczesnych europejskich praktyk. Ukraińcy twórcy uczą się także od polskich kolegów, gdy przyjeżdża na festiwal taki jak WAMA Film.

Jesienią do Olsztyna przyjechała grupa młodzieży, za którą stoi na pewno przyszłość ukraińskiego kina. Na razie tylko obserwują to, co się dzieje i uczą się. Jak zmieniło się ukraińskie kino w ciągu tego roku, opowiedziała mi menedżer dystrybucji ukraińskiego kina Anna Andriuszenko:
-Na Ukrainie jest bardzo wiele zmian w ostatnim czasie, to polityczne zmiany, ale one sprzyjają zmianom także w życiu kulturalnym Ukrainy. Co dotyczy kina, co pani zauważyła w ostatnich miesiącach. Czy jest pozytywny kurs, czy negatywny. W którą stronę Ukraina idzie?
-Po pierwsze ce pozytywny kierunek do lepszych zmian, bo teraz jest więcej pieniędzy na tworzenie ukraińskiego kina, zbiera ono dużo nagród podczas międzynarodowych festiwali jak np. w Cannes. Tak jak Ukraina zaczęła żyć po nowemu z nowym prezydentem, który ma background, bo jego zespół tworzy nowe kino Ukrainy, to w tym miejscu coś się ruszyło i teraz polityka rozwoju kulturalnego, skierowana jest na koprodukcję z innymi krajami i po pierwsze nasi sąsiedzi to Polska, Słowacja i mamy wielką nadzieję na to, że ukraińskie kino pokaże się z innej strony, nie tylko filmami historycznymi, ale…poznania siebie, człowieka.
-Obecny prezydent Ukrainy nagrywał oczywiście filmy, wszystkie rosyjskojęzyczne. Wiemy, że wprowadzono pewien obowiązek części filmów, jak i muzyki [po ukraińsku] w telewizji. Czy teraz zmienił się kierunek naszego prezydenta i jego zespołu. Czy nagrywają filmy po rosyjsku, czy zmienili tematykę i formę. Czy to filmy po ukraińsku?
-Po pierwsze chcę powiedzieć czemu nagrywali po rosyjsku. Życie kina to jego dystrybucja i jeśli ograniczać się tylko do jednego kraju, to bardzo często później je rozpowszechnić. Wiele narodów mówi po rosyjsku, więc było bardziej komfortowo nagrywać po rosyjsku, ale po tym co trafiło się na Ukrainie zmieniło się i pierwsze co powiedział nasz prezydent, toto że przestaje nagrywać filmy po rosyjsku i wszystko co teraz robi, to dla ukraińskiego kina i rozpowszechniania go na zachodzie.
-Czy-ludzie pójdą na ukraińskojęzyczne filmy.
-Jeśli chodzi o Ukraińców, to publika rośnie, ale nie osiąga takiej liczby jaką byśmy chcieli. Dochody z filmów nie są takie, jakich byśmy chcieli. Ale kino rozwija się i widzimy te tendencję, widzimy jakość scenariuszy, fabuł, przemyślanych fabuł.
-Co wypuściliście, czym możecie pochwalić się za zeszły rok?
-Wie pani o Donbasie, filmie Donbas reżysera Łoznicy, to duma, że ten film odniósł sukces nie tylko w naszym kraju, ale także na zachodzie. Także w Polsce To niezależne kino i nie dla każdego widza, mimo to było zrozumiałe dla każdego i to wielki sukces reżysera i zespołu, który nad filmem pracował. Na festiwalu w Wenecji film Atlantyda dostał Grand Prix. On jeszcze nie był w kinach, bo najpierw ma przejść przez festiwale, później będzie dystrybucja. Odniósł sukces, mamy dużo dobrych recenzji od krytyków. Ja go jeszcze nie widziałam, ale czekamy bardzo. To także niezależne kino. Mam nadzieję, że odniesie sukces jak Donbas.

(-)

Jakie filmy chcą oglądać teraz na Ukrainie i jakie tematy przeważają? Tego dowiecie się w przyszłym tygodniu. Według mnie Ukraińcy potrafią żartować, więc trzeba brać się za komedie.

[humoreska]
(-)

Ostatnie minuty naszego spotkania dobiegają końca, więc żegnam się z wami. Program przygotowała i poprowadziła Hanna Wasilewska. Usłyszymy się jutro. Wszystkiego dobrego. (dw/ad)

14.11.2019 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Ukraińcy z ziemi elbląskiej zebrali się na modlitwę w nowej cerkwi, której budowa trwa ponda 10 lat. Startuje szósta świąteczna zbiórka „Święta bez taty”. Poszukiwanego tzw. czerwoną notą Interpolu obywatela Ukrainy zatrzymali pogranicznicy na polsko – ukraińskim przejściu w Korczowej. Jeszcze jednego Ukraińca zatrzymanego w Polsce, weterana wojny z Rosją Igora Mazura wykreślą z listy Interpolu. Dokładniej o tym opowiem za chwilę. W kalendarzy czwartek 14 listopada. Przy mikrofonie Hanna Wasilewska. Dzień dobry.
(-)
Ukraińcy z ziemi elbląskiej zebrali się na modlitwę w nowej cerkwi, której budowa trwa ponda 10 lat. W zeszłą sobotę ojciec Andrij Soroka zebrał greckokatolickich parafian cerkwi ziemi elbląskiej w murach nowej cerkwi świętego Jana Chrzciciela, by przedstawić sprawozdanie dotyczące pracy i opowiedzieć o dalszych planach. Bohdan Tulicki mieszka w Elblągu od 1981 roku. Wspomina, że od tego czasu modlono się w niewielkiej kaplicy, trochę później w innej, gdzie dotąd służy ojciec Andrij Soroka

To taka kaplica była, przeszła prawie na naszą własność. Pierwsze nabożeństwa były w takiej kaplicy na Rycerskiej. Siostry raz nas wpuszczały, a raz nie, to było jeszcze za życia ojca Jaremina. I tam to odbywało się. A później dali nam tę kaplicę, w której dotąd się modlimy i budujemy cerkiew. Od nowa

Greckokatolicka cerkiew na Warmii i Mazurach nie służy tylko do modlitwy, jest także miejscem spotkań Ukraińców. Od niedawna nie tylko dla przesiedlonych podczas Akcji Wisła, ale też tych którzy przyjechali tu pracować. Natomiast decyzja o budowie nowej cerkwi narodziła się w elbląskiej parafii długo przed napływem imigrantów. Zawsze było za ciasno – mówi Bohdan Tulicki:

To takie było wspólne chyba z…Soroką, proboszczem…no i ludzie, to było za małe, że tak powiem i zdecydowaliśmy gdzieś 10-11 lat temu i po maleńku pieniądze się zbiera i buduje i takie zmartwienie jest z innej strony – wybudujemy, ale dla kogo. I tu jest problem.

Ukraińska młodzież wyjeżdża do większych miast i za granicę, a starsze pokolenie znika z tego świata, więc z czasem spada liczba parafian elbląskiego kościoła. O tym rozmawialiśmy z panem Bogdanem Tulickim w elbląskiej domiwce Ukraińców. Więcej w programie „Kalejdoskop historyczny” w następny wtorek.
(-)
Już po raz szósty odbędzie się świąteczna zbiórka dla dzieci obrońców Ukrainy. Od początku działalności organizator „Inicjatywa bohaterom Majdanu” zebrała ponad 250 tysięcy złotych i 15 ton darów, które wręczono w ponad 11 tysiącach imiennych podarunków dzieciom obrońców Ukrainy. Wesprzeć akcję „Święta bez taty” można informacyjnie, np. nagrywając krótkie wideo z wezwaniem do przyłączenia się do akcji, a także materialnie. Zbiórka prowadzona jest przez portal zrzutka.pl. Dołączyć się można takoż przynosząc dary albo organizując publiczną akcję w swoim mieście. Na razie miejsca zbiórki darów otwarto w Warszawie w Domu Ukraińskim, w parafii greckokatolickiej Zaśnięcia Przenajświętszej Bogarodzicy. Dary zbierane są także w przemyślu. Olsztyn także co roku dołącza się do akcji. Tu świąteczne prezenty dla dzieci ukraińskich obrońców zbierane są w greckokatolickiej parafii przy ulicy Lubelskiej. W ramach akcji zbierane są słodycze, żywność dziecięca, zabawki i pieniądze. Indywidualne, imienne prezenty będą dostarczone na Ukrainę do Bożego Narodzenia. Do paczek ze słodyczami dodawane są koperty ze wsparciem finansowym, odpowiednio do potrzeb rodziny. Więcej informacji na stronie akcji „Święta bez taty” i na FB organizatorów.
(-)
Poszukiwanego tzw. czerwoną notą Interpolu obywatela Ukrainy zatrzymali pogranicznicy na polsko – ukraińskim przejściu w Korczowej. W trakcie odprawy paszportowej ujawnili, że dane mężczyzny, który chciał wjechać do Polski figurują w międzynarodowych bazach poszukiwawczych.
– 49-letni Ukrainiec od 5 lat był poszukiwany przez amerykański wymiar sprawiedliwości – mówi Elżbieta Pikor z Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej:
(-)
Od początku 2019 roku na podkarpackich przejściach granicznych funkcjonariusze Straży Granicznej zatrzymali już ponad 200 osób zastrzeżonych w krajowych oraz międzynarodowych bazach poszukiwawczych.
(-)
Wcześniej zatrzymanego przez polskich pograniczników Ukraińca, weterana wojny na Donbasie Ihora Mazura usunięto z listy osób, których poszukuje Interpol. Powiedziała o tym we wtorek wiceminister MSZ Ukrainy Ołena Zerkal. Przypominamy, że weterana ATO na wschodzie Ukrainy Ihora Mazura zatrzymano na przejściu Jagodzin-Dorohusk na żądanie Rosji poprzez Interpol. 10 listopada wypuszczono go za poręczeniem konsula generalnego w Lublinie Wasyla Pawluka. Będzie przebywać w Lublinie przez całą procedurę ekstradycji. Igor Mazur, który przyjechał w niedzielę do konsulatu w Lublinie, na pytanie dziennikarzy o to jak ocenia pracę polskich pograniczników i prokuratury powiedział, że zrobili to co powinni zrobić zgodnie z prawem. Do Polski zaproszono go na konferencję w Warszawie poświęconą sprawom bezpieczeństwa i współpracy Polski i Ukrainy w związku z agresją Rosji. Komentując zarzuty, które wysunęły mu rosyjskie służby Mazur powiedział, że w 2000 roku Rosja wpisała go na listę osób podejrzewanych o przestępstwa w Czeczenii, których nie dokonał, i w których nie brał udziału.
(-)
Ta informacja zamyka nasze wydanie, więc żegnam się z wami do wieczora. Program przygotowała i poprowadziła Hanna Wasilewska. Do usłyszenia. (dw/bsc)

13.11.2019 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Spektakle teatralne, program jazzowy, pokazy kinowe, instalacje artystyczne i wiele innego. Wszystko to Tydzień Ukraiński w Gdańsku. To „Ukraina, którą warto poznać”, a kiedy poznasz, na pewno pokochasz.
Stworzyć wydarzenie, które pokaże najlepsze przykłady współczesnej sztuki ukraińskie nie tylko mniejszości ukraińskiej i imigrantom z Ukrainy, a i polskiemu widzowi – taki jest główny cel projektu realizowanego we współpracy z głównymi instytucjami kulturalnymi Ukrainy i najbardziej znanymi gdańskimi. Już ponad połowa wydarzeń za nami, więc można powoli wyciągać wnioski. Czy udało się zrealizować zamiar i czy zrealizowano ambitne plany organizatorów opowiada Sergiusz Petryczneko i Tetiana Jermak – główny inicjator wydarzenia. Więcej o IV Tygodniu Ukraińskim w Gdańsku opowiemy dziś w Wieczorze z Ukraińską Kulturą. Przy mikrofonie Hanna Wasilewska. Dobry wieczór.
(-)
W Gdańsku trwa IV Tydzień Ukraiński. Od 7 do 16 listopada w mieście odbywają się spektakle, wystawy, akcje pod gołym niebem, koncerty, spotkania literackie itd. Głównym organizatorem jest Konsulat Ukrainy w Gdańsku. IV Tydzień Ukraiński w Gdańsku odbywa się przy finansowym wsparciu Dyplomacji Publicznej MSZ Ukrainy i Instytutu Ukraińskiego. Spektrum wydarzeń jest bardzo szerokie i każdy może znaleźć coś dla siebie. Sergiusz Petryczenko wybrał się na spektakl Saszki Bramy „Jesień na Plutonie”

(-)
-Tydzień Ukraiński w Gdańsku dotarł do połowy, jak dotąd odbywał się i jakie ma pani wrażenia.
-W tym roku tydzień rozciągnął się na 10 dni – Tetiana Jermak organizator, Konsulat Ukrainy w Gdańsku – mamy dobrych partnerów i program jest większy i nie mogliśmy odrzucać propozycji, myślę że to nic strasznego, że to tydzień, a trwa 10 dni. Stało się tak, że pierwsza część to były przedstawienia, które pokazujemy w Gdańsku dzięki finansowaniu Instytutu Ukraińskiego. Faktycznie chcieliśmy, żeby te wydarzenia następowały po sobie, żeby koledzy z Instytutu mogli wziąć w nich udział, tym bardziej, że w tym roku współpracujemy z dwoma teatrami w Gdańsku, najbardziej znanymi – Szekspirowskim i Wybrzeże. W jednym były dwie sztuki, w drugim jedna, ale taka bardziej widowiskowa, więc myślimy, że przynajmniej zrobiliśmy wrażenie na gdańskim środowisku teatralnym tym repertuarem.
-Zaprosiła pani artystów, którzy przedstawiają Ukrainę w najszerszym spektrum.
-Tak, ale w tym roku zapraszaliśmy nie tylko my, a kształtował program Instytut Ukraiński. Właśnie Anastasija Hajszynec manager teatralnego sektora Instytutu Ukraińskiego i krytyk teatralny znana na Ukrainie; Oni mieli listę spektakli i z nimi zwracaliśmy się do teatrów.
-Anastasia Hajszynec manager programowy Instytutu Ukraińskiego, sektor sztuki performatywnej i teatru. Ja jestem zachwycona tym co tu się odbywa, ale sukces tego projektu zawdzięczamy temu, że w Gdańsku mamy bardzo poważnych partnerów z konsulatu Ukrainy. Nie mając oczywiście takiego wsparcia nie udałoby się nam zebrać takiej publiczności i mieć takiego rozgłosu. Myślę, że ten tandem, który powstał w tym roku jest poręczeniem tego, że w przyszłym roku będziemy kontynuować tę tematykę.
(-)
-Udało mi się być na spektaklu jesień na Plutonie. Można było go zobaczyć w Olsztynie jakiś czas temu. Po niej spotkałem się z reżyserem Saszką Bramą.
-Skąd pochodzi myśl o takim spektaklu, jak pan tu trafił do domu starców?
-Trafiłem tam przypadkowo, moi znajomi którzy zajmują się wolontariatem poprosili mnie o pomoc przy noszeniu, bo to dziewczęta i było im trochę trudno i tak trafiłem. Miałem taki dziwny stan po pierwszej wizycie, przeżyłem taki wstrząs od tego co zobaczyłem, odczułem i po jakimś czasie pojawiła się myśl żeby popracować z tym tematem jak reżyser.
-Może ma pan wrażliwość na tego typu sprawy, na starych ludzi, którzy potrzebują pomocy, którzy potrzebują pomocy bo jest im źle w życiu, tak mi się wydaje, bo inaczej pan by się za to nie wziął. Tak mi się wydaje.
-Nie miałem altruistycznego celu. Nie mogę powiedzieć, że to mną kierowało. To bardziej wrażenie i wstrząs. To tak samo może wpłynąć na widzów utworu. Czułem, że to bardzo silny temat, który nie jest obojętny żadnemu człowiekowi i to było poczucie siły danego tematu, człowiek i czas.
-A jak z ich strony…jak przyjmowali was na początku i jak rozwijały się wasze stosunki.
-Na prawdę, tam ludzie są bardzo samotni i chętnie łapią kontakt. Nie trzeba było pokonywać jakichś barier. Oni od razu zaczynają rozmawiać o swojej historii.
(-)
-Bardzo ciekawy spektakl. Wydawało się, ze mało tej gry aktorskiej, ale tak ludzie zainteresowani. Cała publiczność cisza, jak makiem zasiał. Ludzie zastanawiają się nad starością i sensem życie i ciekawie pokazali to nasi artyści z Ukrainy. Warto było przyjść. Kto nie był, niech żałuje.
-I młodzi i starsi mają o czym pomyśleć.
-Na pewno dla starszych to pewnie zobaczyli, jak jest naprawdę, a młodzi zobaczą jak to na starość będzie, bo myślą jestem młody, to starość mnie nie interesuje, ale ten czas czeka każdego i trzeba brać to pod uwagę.
-Bardzo mi się podobało. Tematyka ogólna prawda. Młodzi ludzie wzięli na warsztat temat egzystencjalny, więc spodziewaliśmy się czegoś takiego, ale wrażenia były bardzo silne i każdego to jakoś dotykało prawda. Cieszę się, że było wiele młodych ludzi i tak jak słyszeliśmy chodzą na ten spektakl, co świadczy, że ten temat jest bliski każdemu z nas. Bardzo, dziękujemy za taki spektakl.
(-)
-Jaka jest reakcja publiczności polskiej i ukraińskiej w Gdańsku?
-Wszystkie trzy spektakle były wyprzedane, były pełne sale i myślę, że większość publiczności była polska i to związane jest z finansowaniem Instytutu Ukraińskiego, że była robiona reklama. Dalej mamy grupę Ukraińców z mniejszości ukraińskiej, ale i z nowych imigrantów jest niewielka grupa, która chodzi na wydarzenia, wspiera nas, ale mówimy o 50 tysiącach Ukraińców w Gdańsku, to z ich strony obecność jest no, niska. Możemy sądzić, czemu nie przyszli, bo pracują ciężko, ale cieszymy się, że przyszli Polacy, bo właśnie chcemy pokazać Polsce współczesną ukraińską kulturę. Chcę powiedzieć, że przez dwa wieczory odbywała się po 5 godzin projekcja ukraińskiej sztuki na murach w Gdańsku, to na tę projekcję zwykli Ukraińcy szli częściej, bo nie trzeba poświęcić temu kilku godzin, można zatrzymać się w każdej chwili. Chętnie dzielili się tym wydarzeniem w mediach społecznościowych, byli dumni, myślę, że dla każdej kategorii widza trzeba robić pewne wydarzenia i tak się staramy. Tydzień różnych rodzajów sztuki to nie jest łatwe, ale właśnie dla każdego coś jest.
(-)
W naszych kolejnych programach, menedżer teatralny Anastasija Hajszynec opowie więcej o działalności Instytutu Ukraińskiego. A na dziś to wszystko. Dziękuję za materiał Sergiuszowi Petryczence, a wam drodzy słuchacze za uwagę. Zapraszam was do radioodbiorników jutro o 10:50 i 18:10. Z wami była Hanna Wasilewska. Wszystkiego dobrego. (dw/bsc)

13.11.2019 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

W Gdańsku trwa IV Tydzień Ukraiński. 4 dni, 17 wydarzeń, 10 lokalizacji. Tegoroczny festiwal „Ukraina w centrum Lublina” ma zaskoczyć swoim rozmachem i różnorodnością programu. Zdaniem szefa ukraińskiego Naftohazu Rosja może nie podpisać do końca roku kontraktu na tranzyt gazu przez Ukrainę. Rosyjski sąd skazał na kary wieloletniego pozbawienia wolności sześciu Tatarów Krymskich. O tym opowiem za chwilę. Dziś środa 13 listopada. W studiu Hanna Wasilewska. Witam.
(-)
W Gdańsku trwa IV Tydzień Ukraiński. Od 7 do 16 listopada w mieście odbywają się spektakle, wystawy, akcje pod gołym niebem, koncerty, spotkania literackie itd. Głównym organizatorem jest Konsulat Ukrainy w Gdańsku. IV Tydzień Ukraiński w Gdańsku odbywa się przy finansowym wsparciu Dyplomacji Publicznej MSZ Ukrainy i Instytutu Ukraińskiego. Spektrum wydarzeń jest bardzo szerokie i każdy może znaleźć coś dla siebie. Sergiusz Petryczenko wybrał się na spektakl Saszki Bramy „Jesień na Plutonie”
-Tydzień Ukraiński w Gdańsku dotarł do połowy, jak dotąd odbywał się i jakie ma pani wrażenia.
-W tym roku tydzień rozciągnął się na 10 dni – Tetiana Jermak organizator, Konsulat Ukrainy w Gdańsku – mamy dobrych partnerów i program jest większy i nie mogliśmy odrzucać propozycji, myślę że to nic strasznego, że to tydzień, a trwa 10 dni. Stało się tak, że pierwsza część to były przedstawienia, które pokazujemy w Gdańsku dzięki finansowaniu Instytutu Ukraińskiego.
Anastasia Hajszynec manager programowy Instytutu Ukraińskiego, sektor sztuki performatywnej i teatru. Ja jestem zachwycona tym co tu się odbywa, ale sukces tego projektu zawdzięczamy temu, że w Gdańsku mamy bardzo poważnych partnerów z konsulatu Ukrainy. Nie mając oczywiście takiego wsparcia nie udałoby się nam zebrać takiej publiczności i mieć takiego rozgłosu. Myślę, że ten tandem, który powstał w tym roku jest poręczeniem tego, że w przyszłym roku będziemy kontynuować tę tematykę.
Cały materiał Sergiusza Petryczenki usłyszycie w Wieczorze z ukraińską kulturą, dziś o 18:10.
(-)
4 dni, 17 wydarzeń, 10 lokalizacji. Tegoroczny festiwal „Ukraina w centrum Lublina” ma zaskoczyć swoim rozmachem i różnorodnością programu. Gwiazdą festiwalu będzie kijowski zespół rockowy „Auditoria”, solistą którego jest półfinalista programu Hołos Ukrainy Dmytro Somko. Natomiast miejscowi muzycy będą mogli zaprezentować swoją twórczość w ramach „jam-session”. W ramach festiwalu odbędą się prezentacje książek z możliwością rozmowy z ich autorami na tematy ważne społecznie. Ukraiński pisarz Mark Liwn będzie opowiadać o życiu dzieci z autyzmem w kontekście swojej książki „Rzeki i drogi”, a prorektor Ukraińskiego Uniwersytetu Katolickiego Myrosław Marynowycz przekona o aktualności postaci metropolity Andrzeja Szeptyckiego. W tym roku po raz pierwszy mieszkańcy lublina poznają kulturę krymsko-tatrską. Dzięki przygotowanemu przez organizację „Krymska Inicjatywa” programowi w Lublinie zaprezentowany zostanie tradycyjny ubiór Tatarów krymskich, będzie można skosztować potraw tatarskiej kuchni i przygotować mięsny pieróg. Wydarzenia mają podkreślić wielokulturowość Lublina, której źródłem jest Unia Lubelska o polskich, litewskich i ukraińskich korzeniach. „Ukraina w centrum Lublina” potrwa od 14 do 17 listopada.
(-)
Zdaniem szefa ukraińskiego Naftohazu Rosja może nie podpisać do końca roku kontraktu na tranzyt gazu przez Ukrainę. Andrij Kobolew wskazuje, że strona rosyjska przedstawiła Ukrainie skrajnie niekorzystne warunki kontraktu, co sprawia, że rosyjskie błękitne paliwo może nie popłynąć przez ukraińskie gazociągi. Szef ukraińskiego państwowego koncernu gazowego zapewnia, że Ukraina jest przygotowana na taką ewentualność. O szczegółach z Kijowa Paweł Buszko

[korespondencja w języku polskim]

Rosyjski sąd skazał na kary wieloletniego pozbawienia wolności sześciu Tatarów Krymskich. Mężczyzn oskarżono o prowadzenie działalności na rzecz Partii Odrodzenia Islamskiego – Hizb ut-Tahrir. Zdelegalizowana w Rosji organizacja, nadal legalnie działa na Ukrainie. Obrońcy praw człowieka od dawna alarmują, że Moskwa na zaanektowanym Krymie represjonuje działaczy społeczności tatarskiej, którzy sprzeciwiają się rosyjskiej agresji.
Z Moskwy Maciej Jastrzębski:

[korespondencja w języku polskim]
(-)
U prezenterki ukraińskiego kanału 1+1 wykryto złośliwego raka. Większość z was zna zawsze uśmiechniętą prowadzącą ukraińskie wiadomości Ałłę Mazur. Wczoraj na swoim FB poinformowała o swojej ciężkiej chorobie. „Mam złośliwy nowotwór. Okazało się, że jest bezobjawowy. Zaczynam walczyć” napisała prowadząca. Ałła Mazur zaznaczyła, że na początku nie chciała mówić publicznie o swojej chorobie, ale jak mówi zrobiła to dlatego, żeby zainspirować każdą ukraińską kobietę, szczególnie po 45 roku życie, do przechodzenia profilaktycznych badań choć raz w roku. Zróbcie to i nie odkładajcie, najlepiej kilkoma metodami i w kilku instytucjach. Wtedy szanse na zdrowe życie rosną – podkreśla prowadząca. Ałła Mazur mówi, że wcześnie wykryto u niej chorobę, więc ma nadzieję na wyzdrowienie.
Niech pani Ałła zdrowieje, a ta informacja skłania nas do zdrowego sposobu życia i badań lekarskich.
Z wami była Hanna Wasilewska. Bądźcie zdrowi! Usłyszymy się wieczorem. (dw/bsc)

12.11.2019 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Poczuć i osiągnąć „”BojczukIZM” można jedynie poprzez dialog z utworami, które pokazano na wystawie kolekcji Lwowskiej Galerii Państwowej im. Borysa Woznyckiego. Poprzez twórczość Mychajło Bojczuk zasiał ziarna sztuki, właśnie tam sztuka wyrasta i przemawia przez wieki. Krótką wycieczkę po historii sztuki ukraińskiej przeprowadzi dziś Zoriana Żuk – ze Lwowskiej Państwowej Galerii Sztuk im. Borysa Woznyckiego. A potem tradycyjna podróż w przeszłość z ulubionymi bohaterami z Chłodnego Jaru. W programie „Kalejdoskop historyczny” wita was Hanna Wasilewska. Zapraszam.
(-)
Jesienią na Warmii i Mazurach były cudowne lwowianki. Każda z nich miała swoją misję w ramach „literackiego salonu”. A ot Zoriana Żuk ze Lwowskiej Państwowej Galerii Sztuk im. Borysa Woznyckiego najpierw zaprezentowała uczniom i nauczycielom ukraińskiej szkoły w Bartoszycach ogólną mapę ukraińskich gwiazd gwiazdozbioru malarstwa Ukrainy i więcej opowiedziała o zakazanym. Zakazane dawniej, a obecnie odnowione i zachowane. O tym dalej w rozmowie z Zorianą Żuk:
-Czym obecnie galeria państwowa we Lwowie przyciąga turystów z Polski na przykład?
-Lwów to Galicja pod panowaniem Austro-Węgier i pewien okres pod polskim panowaniem, więc mamy wielką kolekcję polskiego malarstwa, ale nie tylko bo i rzeźby, grafiki i także jest twórczość Jana Jerzego Pinzera, jest jego muzeum i w 2012 roku miała miejsce wielka wystawa rzeźb Jana Jerzego Pinzera z XVIII wieku i były one odrestaurowane i trafiły do muzeum w Luwrze i też naszym dziedzictwem jest twórczość Caravaggia i jedna z prac…wiemy, że zachowało się niewiele malunków Caravaggia i zdarza się, że ten obraz wędruje po Europie jeśli zdarzają się różne tematyczne wystawy poświęcone twórczości Caravaggia.
-To taka klasyczna klasyka, a jeśli mówimy o XXI wieku. Jakie nazwiska Ukraińcy muszą znać i z jakich muszą być dumni.
Ja w tym roku przyjechałam z programem poświęconym twórczości Mychajła Bojczuka i Bojczukistom.
Właśnie teraz we Lwowskiej Państwowej Galerii Sztuk im. Borysa Woznyckiego trwa wystawa „BojczukIZM”, gdzie prezentowane są utwory Mychajła Bojczuka i jego uczniów: Jewhena Sahajdacznego, Antoniny Iwanowej, Sofii Nalepyckiej-Bojczuk, Mykoły Kasperowycza, Mykoły Fediuka, Jarosławy Muzyky, Ochrima Krawczenki. Mychajło Bojczuk to ukraiński artysta, malarz monumentalista, założyciej szkoły ukraińskiej sztuki „bojczukizmu”, lider grupy „bojczukistów”, jeden z założycieli monumentalizmu ukraińskiego XX, przedstawiciel Rostrzelanego Odrodzenia. Mychajło Bojczuk pragnął stworzyć „nową sztukę ukraińską”, która miałaby bogatą podbudowę, pragnął odtworzyć od korzeni. Takim początkiem miał być ikonopis okresu Rusi Kijowskiej i Bizancjum. Wykorzystując twórczość tego okresu tworzył nową, współczesną sztukę. „BojczukIZM” to nie kolejna wystawa dzieł Mychajła Bojczuka i jego szkoły, a próba przemyślenia właśnie jego zjawiska, realizacji jaskrawej ukraińskiej sztuki w świadomości współczesnych – mówią jej organizatorzy:

-Jego prace były niszczone…po znacznej ilości aresztowań, śmierci i upadku szkoły i naśladowców tego artysty. Historycznie złożyło się, że nasz Lwowska Galeria Państwowa ma wielki spadek, to niewielka liczba, ale bardzo znanych prac Mychajła Bojczuka, które były przekazane przez artystkę Jarosławę Muzykę, która mieszkała we Lwowie; i wtedy gdy poznała Mychajła Bojczuka, po jego przeprowadzce do Kijowa, ona zachowała te prace i w latach 50. niektóre prace zostały przekazane do Muzeum Narodowego i po jej śmierci, cała kolekcja została przekazana do Lwowskiej Państwowej Galerii Sztuk. To prace, które są unikatowe; jeśli odbywa się wielka wystawa, ja ta z zeszłego roku, w Arsenale jak się nie mylę, i cała nasza kolekcja powiązana z Bojczukiem, jego uczniami i naśladowcami, też była pokazywana w Kijowie w Arsenale na tej wielkiej wystawie poświęconej Bojczukowi i bojczukistom
-Jak mówimy o artystach Ukrainy, to znamy Pryjmaczenkę, Biłokura, czy Ałłę Horską na przykład.
-Ałły Horskiej robimy reinkarnację ekspozycji XIX – XXI wieku i myślę, że w przyszłości eksponowana będzie w takiej sali tematycznej poświęconej XX i XXI wiekowi.

(-)
Niebezpieczne podróże, niespodziewane spotkania i zasadzki wrogów. Ciekawe o czym opowie nam dziś kronika Chłodnego Jaru.
W Hrebince przesiadka. Siedzę dwa dni i ani wcisnąć się do pociągu. Gdzie tylko by można, już na poprzednich stacjach ktoś się wcisnął. Siedziało na stacji kilku budionowców, którzy jechali w delegacje do Berdyczowa. Dowiedziawszy się, że oni są z 14 dywizji, borę ich pod swoją opiekę. Kolejowy czekista, do którego zwróciliśmy się, żeby pomógł wsiąść nie może nic poradzić. Setki ludzi siedzi na peronie tygodniami i atakują pociągi. W jednym pomógł, za moje sowieckie tysiące zdobył kiełbasę, chleb i samogon. Może zwyczajnie sprzedał to, co czekiści zabrali spekulantom. Sam wypił i zjadł z nami. Po godzinie wyszedł z telegrafu i zawołał mnie na bok.
-Towarzyszu dowódco. Za pół godziny przyjedzie pociąg specjalny, Ja was tam nie mogę umieścić, bo w drzwiach każdego wagonu jest warta. Nie wpuszczają nikogo, ale powiem w sekrecie, że szczególność tego pociągu polega na tym, że jadą nim spekulować żony i swojaki asów z guberni kijowskiej czeka. Jakbym ja coś krzyknął, mnie nie będzie jutro na służbie, ale wy…oni budionowców boją się. Zbierz swoich i na siłę wpychaj się do wagonu. Tam nie dziewięciu, a nie wiadomo ile może się jeszcze wcisnąć. Swoich puszczają spekulować, a czerwony żołnierz nie ma jak pojechać. Jakby drzwi były zamknięte, to tu jest klucz do wagonu. Daję instrukcję „swoim” i wyjaśniam o co chodzi, a ci bluzgają i ściskają karabiny. Podjechał pociąg z dwoma wagonami pierwszej klasy, ludzie obstąpili go, żeby wleźć na dach i przyczepić się gdzieś z boku, a z drzwi wyszło dwóch czekistów i odegnali pasażerów rewolwerami. Prowadzę ośmiu budionowców z gotowymi karabinami prosto do wagonu. Czekiści zagrodzili rewolwerami drogę. – Gdzie? Nie można. Pociąg specjalnego przeznaczenia – żołnierze rozzłościli się…my na froncie krew przelewamy, a wy psy tu spekulujecie. W sprawach armii czerwonej nie można jechać? Zaraz poślemy towarzyszowi Trockiemu telegram. Czekiści zbledli. Ciszej, ciszej towarzysze, proszę. Dwa przedziały wam wygospodarujemy. W wagonie tylko kilka osób i kilkadziesiąt walizek, koszy i pakunków. Położyliśmy się i spaliśmy do samego Kijowa. Ten pociąg miał wolną linię, zatrzymywano inne. Kijów brudny, obdarty – tak budynki, jak i ludność. Dziury od kul w oknach pozatykane korkami. W sklepach pierwsze przykłady nowej polityki ekonomicznej. Za wielkimi wystawami Chreszczatyka brudne onuce i buty, sienniki. W wielkich sklepach mieszkali czerwonoarmiejcy, robotnicy, szumowiny kijowskiej ulicy. Idzie Chreszczatykiem jakiś gość obwieszony broną cały, od nóg po głowę czerwony. Buty z czerwonego pluszu, spodnie z czerwonego sukna, koszula, węgierka i kaszkiet. Wyciera co chwilę nos czerwoną, jedwabną chustką. Pochodziłem po smutnych ulicach Kijowa, które prosiły się akordów z karabinu, idę na stację. Do granicy jechałem trzy dni, przeważnie pociągami towarowymi.

(-)
I to wszystko. Skończył się czas antenowy, więc trzeba się pożegnać. Z wami była Hanna Wasilewska. Dziękuję za uwagę i zapraszam do radioodbiorników jutro na „Wieczór z ukraińską kulturą”. Bywajcie zdrowi! (dw/bsc)

12.11.2019 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Bliscy przyjaciele i dawni uczniowie zebrali się, żeby pomóc w leczeniu Mychajła Semotiuka – choreografa, muzyka i nauczyciela. Na spotkanie z kulturą i tradycyjną muzyką Bojków zapraszają Susidojki i Rodzinna Kapela Wasilewskich. Ukraiński weteran walk w Donbasie, Ihor Mazur wyszedł na wolność. Wczoraj w Kijowie z okazji Święta Niepodległości zapalono znicze na grobach Polaków. O tym opowiem już za chwilę. Dziś wtorek 12 listopada. Przy mikrofonie Hanna Wasilewska. Dzień dobry.

(-)

Bliscy przyjaciele i dawni uczniowie zebrali się, żeby pomóc w leczeniu Mychajła Semotiuka – choreografa, muzyka i nauczyciela. Mychajło Semotiuk przyjechał z Ukrainy na początku lat 90. i związał swoje życie ze szkołą ukraińską w Górowie Iławeckim – pisze Nasze Słowo. Pół roku temu Mychajło przeszedł wylew. Odzyskał świadomość, ale nie mówi i nie chodzi. Są problemy z mięśniami. Obecnie przebywa na rehabilitacji w Górowie Iławeckim. Koncert dobroczynny w Górowie stal się świadectwem tego, że wielu ludzi, wśród których żona Sławomira, czekają na jego powrót. Dzięki bezpośredniej relacji w internecie Mychajło widział ich wszystkich. Koncert dobroczynny „Michaelowi” – tak wszyscy nazywają Mychajła – zorganizował zespół Ośrodka Kultury w Górowie Iławeckim. Dariusz Wasylenko z grupy inicjatywnej mówi, że Mychało to kultowa postać. Zdecydował się pomóc, bo rozumieją jak ciężko żonie Sławce nieść cały ciężar na sobie. Choroba trwa tyle, że czas pomóc. Na scenie pojawili się Horpyna, The Ukrainian Folk, Tuhaj-Bej. Kraina, Dumka, Żurawka, Lelkowskie wesełuszki, naRock, i Podija. Własnie ich uczył Mychajło Semotium. Stworzył i opiekował się nimi, towarzyszył i inspirował. W koncercie wziął udział także zespół „Derkacz”. W przerwach odbywała się aukcja, a goście mogli spróbować potraw regionalnej kuchni. Dzięki aukcji i młodym harcerzom, którzy zbierali pieniądze wśród obecnych na koncercie, udało się zebrać ponad 17 tys. zł. Zbiórka odbywa się również w internecie.

(-)

Na spotkanie z kulturą i tradycyjną muzyką Bojków zapraszają Susidojki i Rodzinna Kapela Wasilewskich. Wydarzenie odbywa się w ramach projektu „Tak śpiewała twoja babcia. Mazurscy przesiedleńcy z Bojkowszczyzny”, który jest kontynuacja czteroletniej pracy, skupionej na zachowaniu unikatowej, słabo reprezentowanego na mapie kulturalnej współczesnej Polski muzycznego dziedzictwa Bojków, dawnych mieszkańców wschodnich Karpat, w tym Beskidów. Na warsztaty z bojkowskiego śpiewu zapraszają wspólnoty wielu miejscowości Warmii i Mazur, gdzie od końca wojny mieszkają kolejne pokolenia przesiedlonych tu Rusinów i Ukraińców. To spotkanie jest głównie dla nich, ale będzie ciekawe także dla wszystkich miłośników muzyki folklorystycznej, instrumentalistów i śpiewaków, którzy uczą się ze źródeł. Jeśli szanujecie historię i chcecie zachować „prawdę starożytności”, przyjdźcie w niedzielę 24 listopada o 13:00 do ośrodka Stowarzyszenia Twórców i Zwolenników Kultury Anima w Szczytnie. 8 grudnia takie warsztaty odbędą się w Dobrym Mieście. Dokładne informacje o miejscu i czasie wydarzenia przekażemy w kolejnych audycjach.

(-)

Ukraiński weteran walk w Donbasie, Ihor Mazur wyszedł na wolność. Rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Lublinie Barbara Markowska poinformowała, że prokuratura zrezygnowała z wniosku o tymczasowy areszt ukraińskiego aktywisty.
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie Agnieszka Kępka wyjaśniała, że decydujące było poręczenie konsula:.

(-)

Ihor Mazur przebywa na terenie konsulatu generalnego Ukrainy w Lublinie. Do czasu wyjaśnienia sprawy ma być do dyspozycji polskich służb
Wczoraj w Kijowie z okazji Święta Niepodległości zapalono znicze na grobach Polaków. Przedstawiciele mniejszości polskiej oraz polscy dyplomaci odwiedzili cmentarz wojskowy w Bykowni, gdzie spoczywają ofiary stalinowskich represji, oraz mogiły legionistów z wojny 1920 roku. O szczegółach z Kijowa Paweł Buszko:
[korespondencja w języku polskim]

(-)

Tym kończymy nasz program. Kolejną porcję świeżych informacji usłyszycie jutro o 10:50. Program przygotowała i poprowadziła Hanna Wasilewska. Wszystkiego dobrego. (dw/ad)

11.11.2019 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dobry wieczór, drodzy słuchacze! Witam was w świąteczny poniedziałek, 11 listopada, w programie „Kamo hriadeszy”; w studiu – Jarosława Chrunik. Dziś mamy spokojny, podniosły dzień – w sam raz na rozmyślania i refleksje o tym co wysokie i duchowe.

(-)

Tydzień temu słuchaliście mojej rozmowy z panią Nelą Ilczenko, kierowniczką chóru „Kliros” ze Lwowa, który w okresie obchodów Opieki Matki Bożej uświetnił nasze uroczystości 40-lecia istnienia olsztyńskiej greckokatolickiej parafii. Pani Nela to osoba o bardzo wysokim poziomie duchowości; przebywanie w jej towarzystwie to wielka przyjemność. Mówię to z własnego doświadczenia, więc teraz proponuję, żebyście zaprosili panią Nelę do siebie do domu i posłuchali. Podczas rozmowy powiedziałam, że uwielbiam śpiew starocerkiewnosłowiański i trochę mi żal, że praktycznie całkowicie przeszliśmy już na język współczesny. Dawny śpiew wydaje mi się bardziej uduchowiony.

– W rzeczywistości ludzie, którzy regularnie chodzą do świątyni i wiedzą, co się w danej chwili dzieje, to w jakim języku by się nie odprawiało, to wiedzą, co się teraz odbywa. Dlatego jakichś szczególnych pretensji co do tego, w jakim języku śpiewamy-nie śpiewamy, zrozumiale-niezrozumiale… jeśli człowiek nie chce się skupić, to wszystko będzie dla niego niezrozumiałe. Niezrozumiale ksiądz mówi, niezrozumiale chów śpiewa; jeśli odpuszcza ten zgiełk (w głowie)… A język starocerkiewnosłowiański ma w sobie ten ładunek sakralny, lekko kładzie się na nuty. I ukraiński też wspaniale się do tego nadaje i są ludzie, którzy już znakomicie to robią od lat – kładą ukraińskie teksty na nuty. Jednak obecne tekstym które mamy już zatwierdzone oficjalnie, nie tak łatwo z nimi pracować i śpiewać. Dlatego śpiew uprościł się. Tak samo pokutuje takie przekonanie, że dawny śpiew to zawsze długo. Proszę wybaczyć, dzisiaj liturgia trwała godzinę i dziesięc minut. Z kazaniem i z dawnym śpiewem.

– A kiedyś, jak pamiętam, liturgia trwała dwie godziny…

– Ponieważ człowiek rozumie, że daje swój czas i siebie Bogu. I raz na tydzień to nie jest dużo. Rytm życia jest bardzo wysoki, ale wysoki jest wtedy, gdy żyjemy w taki sposób cielesny. Jeśli staramy się – tak jak przed chwilą mówiłyśmy – wracając do muzyki, wzbogacić duszę emocjami; ale jeśli pójdziemy dalej i zechcemy odkryć Ducha, żeby do nas przemawiał, to musimy to wszystko uciszyć. A czas zawsze działa na korzyść w tym wymiarze. Bo im bardziej jesteś wytrwały w takim jakimś patrzeniu, to tym łatwiej jest ci rozpoznać pokój. Pokój Boski, a nie pokój swój, czy jakiś udawany pokój, że tak mi jest dobrze, to jest właśnie to.

(-)

– Wydaje mi się, że to jest własnie ta istota – być bardzo szczerym. Najpierw wobec siebie, a potem będziemy szczerzy wobec Boga. Żebyśmy nie udawali; „O, jakim ja jestem chrześcijaninem!”, a w duszy tego pokoju nie ma.

– Najciekawsze, że wytrwała modlitwa i dawny śpiew – ja zawsze tak się na nich skupiam, no to nie oznacza, że skoro są dawne, to są jakieś inne. Jak mówi mój kolega Maksym – skoro śpiewasz je teraz, to one już są współczesne. Już nazwać je dawnymi nie można. Ale ja wierzę w to, że one wieki przetrwały i zachowały się, więc to oznacza, że były komuś potrzebne. To znaczy, że one i nam się przydadzą. Po coś one są. I gdy w tym trwasz, to zaczynasz widzieć prawdę. W pierwszej kolejności prawdę o sobie. Z tą prawdą nie zawsze chce się spotykać.

– I pogodzić się.

– I pogodzić się. I nawet gdy chcesz być lepszy, nawet jeśli widzisz coś w sobie, to nie zawsze dajesz radę. I człowiek może się buntować, może wpadać w rozpacz, ale jednak ta prawda przede wszystkim o sobie, to są to pierwsze kroki takiej duchowości; powiedziałabym, uczysz się siebie zaakceptować. Pan Bóg nie chce widzieć nas tylko idealnymi, doskonałymi. Ot, tu przyjaciele pierwszego dnia, mimo że był deszcz, zawieźli mnie na grzyby do lasu. To był taki łyk świeżego powietrza, bo ja wiele lat nie znajdowałam na to czasu, a marzyłam o tym. I tak szliśmy i szliśmy…

– I nazbieraliście?

– O, nazbieraliśmy całe widaro! I to takich pięknych, jak tu mówią – prawdziwków! Ale co najciekawsze – dla mnie sama droga, sam proces był ogromną przyjemnością. Ja nie oczekiwałam na efekt. I gdy nie oczekujemy jakiegoś nadzwyczajnego rezultatu, ale już w tej chwili wdzięczni jesteśmy Bogu za ten proces, to to rozszerza nasze wewnętrzne granice, poszerza nasze serce. I chcę pani powiedzieć, że ja z taką wielką miłością pochyliłam się… to nie jest tak, że jestem jakaś wyjątkowo kochająca, jakaś taka fajna dziewczyna jestem – nie! To wszystko dla mnie było takie piękne; jak z bajki! I pochyliłam się, żeby pogłaskać psiankę – ona była taka duża; tak jej dotknęłam, podniosłam jej kapelusz, a tam pod nią prawdziwek się schował! Czegoś takiego jeszcze nie widziałam! Zatrzymałam się i rozumiem, że Pan Bóg dotyka w nas tego, co złe, aby odkryć to, co jest prawdziwe, to co jest rzeczywiste, to co jest przez Niego pomyślane. I innej drogi chyba nie ma. Dlatego nie trzeba wstydzić się czy brzydzić się siebie czy kogoś innego, bo on jest taki czy siaki; „a wiesz, bo on ma takie skłonności”.

(-)

W każdym jest to zdrowe wnętrze i czasam właśnie gdy dotkniesz tego najgorszego, nawet gdy upadniesz na dno – własne, czy upadniesz na dno z kimś innym, możemy zobaczyć tam tę prawdę. Andrzej zobaczył, że idę z tym prawdziwkiem i mówi: „No, chwała Bogu!”.  Naprawdę, gdy modlisz się, żyjesz i trwasz we wspólnocie, to nawet ta twoja malutka cegiełka, ta maleńka modlitwa, jakieś przyjście nie wtedy, gdy cię oczekują… wszyscy w niedzielę oczekują, że przyjdziesz do cerkwi, pójdziesz do kawiarni, pójdziesz do domu, porozmawiasz. A gdy przyjdziesz tak po prostu, wtedy gdy cię nie oczekują, to będzie to wielką radością dla kogoś. I proszę mi wierzyć, że ktoś o to na pewno się modli. Żeby nie być samemu na tej wieczerni, czy na tej litanii, czy na jakichś tam zajęciach w szkole – wy tu macie różne kółka dla dzieci. I na pewno wiele osób ma do życia podejście takie konsumpcyjne: jest ktoś, kto myje te okna w cerkwi, jest ktoś, kto myje podłogę. My chcielibyśmy czegoś takiego spektakularnego. Miałam taka znajomą, która kiedyś mi mówi: „Nelu, ja ci zazdroszczę. Oto możesz nie wstydząc się wyjść i śpiewać, czy czytać „apostoła”, w cerkwi. Ty możesz służyć Bogu, Bóg cię wybrał!”. Ja mówię, że przecież nie zawsze to robię i nie zawsze to robiłam. Mówię:

– Widzisz? Tam jest rabata z kwiatami, rosarium.

– O, tak! Bracia to takie zuchy!

– A gdyby tak kupić te kwiaty, przywieźć, przejrzeć je razem z braćmi? Ty nie musisz robić wszystkiego tego, co inni robią. Każdy może jakoś po swojemu to robić.

I ja tak bezpośrednio jej mówię o toalecie, proszę mi wybaczyć. Pytam:

– Ile razy umyłaś toaletę w klasztorze, do którego przychodzimy?

– Ani razu. Chyba jest ktoś sprzatają?

J amówię: „Nie. Może i jest, ale to nie oznacza, że czytać „apostoła” i umyć toaletę to są dwie różne rzeczy”. Nie. To wszystko jest służeniem.

(-)

Mam nadzieję (bo wielu z was, słuchaczy, znam osbiście), że zgadzacie się z przemyślaniami pani Neli Ilczenko. Prawda, że jest o czym myśleć? I takie właśnie długie wieczory, jakie mamy teraz, bardzo się do tego nadają. Nasz czas antenowy już się kończy; program przygotowała i przedstawiła Jarosława Chrunik. Towarzyszył nam śpiew chóru „Kliros”. Podzielamy radość dzisiejszego święta – Niepodległości Polski, życzymy Polsce pokoju i rozkwitu. Ja spotkam się z wami na antenie za tydzień, w poniedziałek, 18 listopada, więc życzę wam pięknego tygodnia, drodzy słuchacze! Wszystkiego dobrego! (jch/apod)

11.11.2019 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

W nowej cerkwi w Elblągu odprawiono pierwsze nabożeństwo. W zeszłym tygodniu do centrum rehabilitacyjnego „Dobry brat” w Osieku znowu przyjechali ukraińscy żołnierze ranni w walkach na wschodzie Ukrainy. Polacy z Iwano-Frankowska, dawnego Stanisławowa, wczoraj rozpoczęli obchody Dnia Niepodległości oraz uczestniczyli w nabożeństwie za ojczyznę. Kilkadziesiąt osób protestowało przed ambasadą Polski w Kijowie przeciwko zatrzymaniu w Polsce ukraińskiego weterana walk w Donbasie. Takimi wiadomościami zaczynamy nowy tydzień informacyjny. Dziś 11 listopada. W studiu Hanna Wasilewska. Witam.
(-)
W nowej cerkwi w Elblągu odprawiono pierwsze nabożeństwo. 9 lat temu rozpoczęła się budowa greckokatolickiej świątyni. W sobotę 09 listopada na zaproszenie ks. mitrata Andrzeja Sroki wierni z Elbląskiej oraz sąsiednich parafii licznie przybyli do нового храму. W takcie Mołebnia do Matki Bożej mogli wspólnie dziękować za efekty pracy, modlić się za darczyńców oraz za szczęśliwe ukończenie dalszych prac.
Po nabożeństwie ks. Andrzej Sroka zapoznał wiernych z dotychczasowymi efektami prac. Ogromne wrażenie na przybyłych sprawił ikonograficzny rozpis kopuły, sufitu oraz prezbiterium autorstwa p. Grzegorza Pielecha z Pasłęka. W kopule znajduje się Chrystus Pantokrator otoczony Serafimami. Poniżej przedstawionych jest Dwunastu Apostołów oraz Błogosławieni Jozafat Kocyłowski i Grzegorz Łakota, a także Jan Chrzciciel. Dla elbląskich parafian to wielkie święto, na które od dawna czekali – mówi Iwanna Szmyhelska:
-Bardzo chcemy już być w tej cerkwi. Jest cudowna i ma już w środku wymalowane ikony. Jest też ocieplona. To będzie nasza, jak to mówią moi przyjaciele Polacy, że będzie do  ładna rzecz w Elblągu, że bardzo się im to podoba>
-To architektoniczna perełka?
-Tak, będzie przyozdabiać Elbląg.
Następnymi etapami, które będą realizowane są: instalacja ogrzewania podłogowego, zalanie posadzki, zakup oraz montaż drzwi, żyrandoli i kinkietów oraz rozpis 12 Wielkich Świąt w części nad chórem. Coraz bardziej staje się realną wizja rozpoczęcia regularnych nabożeństw w świątyni w przyszłym roku.
(-)
W zeszły tygodniu w centrum rehabilitacyjnym „Dobry Brat” w Osieku pojawili się ukraińscy żołnierze ranni w walkach na wschodzie Ukrainy. To do końca listopada przechodzić będą rehabilitacje fizyczną i psychologiczną. W zespole jest trzech ciężko rannych żołnierzy i 14 ze średnimi ranami. Ukraińcy żołnierze od ponad pięciu lat przyjeżdżają do Dobrego Brata. Dotąd było ponad 10 grup, ponad 270 osób. Właścicielami centrum rehabilitacyjnego są Mariusz i Jakub Markowski. W 1014 roku rodzina Markowskich przy pomocy znajomych zebrała pieniądze na przebywanie i leczenie w Polsce pierwszej grupy ukraińskich żołnierzy. Warto podkreślić, że od samego początku do pomocy przyłączają się Ukraińcy, którzy żyją w północnej Polsce – z Gdańska, Bartoszyc, Braniewa, Elbląga i innych   miejscowości województw pomorskiego i warmińsko-mazurskiego. Między innymi inicjowali oni zbiórkę pieniędzy na leczenie rannych w centrum Dobry Brat, a pod koniec przebywania każdej z grup organizowali spotkania z żołnierzami. Wesprzeć dobrą inicjatywę można i teraz, przekazują pieniące na rachunek Stowarzyszenia Dobry Brat. Szczegóły znajdują się na FB, gdzie można zobaczyć także zdjęcia i nagrania z pobytu ukraińskich żołnierzy w Osieku.
(-)
Polacy z Iwano-Frankowska, dawnego Stanisławowa, wczoraj rozpoczęli obchody Dnia Niepodległości oraz uczestniczyli w nabożeństwie za ojczyznę. Po mszy miejscowi Polacy spotkali się w budynku parafialnym, aby wspólnie zaśpiewać hymny narodowe Polski i Ukrainy oraz polskie piosenki patriotyczne.

(-)

Kilkadziesiąt osób protestowało przed ambasadą Polski w Kijowie przeciwko zatrzymaniu w naszym kraju ukraińskiego weterana walk w Donbasie. Ukrainiec Ihor Mazur został zatrzymany przez polską straż graniczną na podstawie listu Interpolu na wniosek Rosji. O szczegółach z Kijowa Paweł Buszko
[Korespondencja w języku polskim]
Polski MSZ wyjaśnił, że zgodnie z obowiązującym prawem, polskie służby miały obowiązek zatrzymania mężczyzny. Jego zatrzymanie było spowodowane tym, że figuruje w bazie Interpolu, którego to porozumienia zarówno Ukraina, jak i Rosja są sygnatariuszami – mówiła IAR rzeczniczka MSZ Ewa Suwara. W sprawie dalszych losów zatrzymanego zdecyduje sąd.
(-)
Ta informacja kończy nasze wydanie, więc żegnam się z wami do jutra. Program przygotowała i poprowadziła Hanna Wasilewska. Wszystkiego dobrego. (dw/apod)

10.11.2019 – godz. 20.30 – magazyn (opis do dźwięku)

W programie
Pod hasłem „Ukraina, którą warto poznać” trwa się IV Tydzień Ukraiński w Gdańsku. Wydarzenie rozpoczęło się we czwartek i potrwa do 16 listopada. Zdążycie jeszcze wybrać festiwalowe wydarzenie. W ogóle impreza zainicjowana została przez ukraińskiego konsula w Gdańsku Lwa Zacharszyczyna z aktywnym udziałem jego żony Tetiany Jermak w 2015 roku. To faktycznie kontynuacja innego cyklu „Teatry Europy” realizowanego przez Gdański Teatr Szekspirowski. Obecnie dzięki udanej współpracy konsulatu Ukrainy i polskiego teatru wydarzenie osiągnęło niebywały poziom. Ze strony Teatru Szekspirowskiego za organizację odpowiada Anna Albinger:

[wypowiedź w języku polskim i fragmenty sztuki]

Główne zadanie projektu dla strony ukraińskiej to stworzenie wydarzenia, które zaprezentuje lepsze przykłady współczesnej sztuki ukraińskiej nie tylko ukraińskiej mniejszości i imigrantom z Ukrainy, a i polskiemu widzowi, by wzmocnić międzynarodowy wizerunek Ukrainy. Projekt realizowany jest we współpracy z głównymi instytucjami kultury Ukrainy i najbardziej znanymi instytucjami kulturalnymi Gdańska. Jak powstało jedno z najciekawszych ukraińskich wydarzeń w Polsce opowiada jeden z jej organizatorów – Lew Zacharczyszyn konsul Ukrainy w Gdańsku:
Ten projekt jest skutkiem naszych dobrych doświadczeń z prowadzenia Ukraińskiego Tygodnia w ramach projektu Teatru Szekspirowskiego w Gdańsku. Gdy przyjechaliśmy tu na misję, to ten projekt właśnie się zaczynał i wspólnie z dyrektorem Jerzym Limonem, moja żona Tatiana była bardzo zaangażowana i teraz jest jeszcze bardziej; faktycznie ona to wszystko zorganizowała, a ja daje tylko wywiad. I my zainspirowaliśmy się tym wydarzeniem i zdecydowaliśmy się to kontynuować, nawet zachowaliśmy ten symbol, ale chcieliśmy pokazać współczesną ukraińską kulturę gdańskiej publiczności.
Pod hasłem „Ukraina, którą warto poznać” odbędzie się tegoroczna edycja Tygodnia Ukraińskiego w Gdańsku. Partnerem konsulatu Ukrainy został Instytut Ukraiński stworzony w 2018 roku przy MSZ Ukrainy w celu promowania na świecie ukraińskiej kultury i budowania pozytywnego wizerunku Ukrainy za granicą. Stąd w programie trzy współczesne sztuki od niezależnych, ale już znanych i szanowanych reżyserów Dmytra Kostiumińskiego (Kijów) Saszki Bramy (Lwów), Niny Chyżnej (Charków) oraz projekt jazzowy pianistki Natalii Łebiedewej i śpiewaczki Laury Marti. Oprócz tego w programie instalacja Serhija Sawczenki, spotkanie literackie z Magdaleną Nowak (autorką monografii o metropolicie Andrzeju Szeptyckim, pokaz pierwszego filmu z „Kadrowego cyklu Ukraińskiego” we współpracy z Państwową Agencją Filmową Ukrainy (który kontynuowany będzie po zakończeniu festiwalu); prezentacja turystyczna Odesy, która jest miastem partnerskim Gdańska, i wspólny z największym w Polsce młodzieżowym festiwalem społeczności ukraińskiej 43.JarmaRock FEST headliner – kultowy zespół światowej sławy Dakh Daughters. Ostatnie wydarzenie realizowane jest dzięki współfinansowaniu Ministerstwa Spraw Zagranicznych Ukrainy, co jest szczególnym powodem do dumy organizatorów tak, jak ta współpraca z polskimi Ukraińcami. I to nie wszystko. Gdzie szukać informacji o Ukraińskim Tygodniu w Gdańsku mówi Lew Zacharczyszyn konsul Ukrainy w Gdańsku:
Program jest na FB konsulatu, tam jest oddzielna zakładka w wydarzeniach kulturalnych. Program jest różnorodny, ale najważniejsze jest to, że kierujemy go do polskiej publiczności, by pokazać jej Ukrainę, że to nie tylko wojna, nie tylko imigranci zarobkowi, ale też i kraj, który żyje, bo produkowanie kultury to znak życia narodu i dlatego to jedno z takich zadań. Zapraszamy Ukraińców z całej północny, by zobaczyli program, wybrali coś ciekawego i odwiedzili projekt.
Warto więc skorzystać z możliwości pójścia na spektakle, które na Ukrainie stały się już popularne.
Dziś na scenie Teatru Szekspirowskiego bohaterowie znanej wam „Jesieni na Plutonie” Saszka Bramy podzielą się bezcenną mądrością życia, ale to nie jest finał, bo warto sprawdzić na stronie konsulatu, co ciekawego proponowane jest w następnym tygodniu w Gdańsku. Właśnie ten spektakl jest potwierdzeniem szacunku ukraińskiej młodzieży do starszego pokolenia, więc dla młodych Ukraińców pojęcie godności i moralności nie jest obcym.

(-)

Kiedyś takie zasady ustanawiało Prawo Zwyczajowe Ukrainy, które sięga swoimi korzeniami Rusi Kijowskiej. Później miejscem odrodzenia dawnych i pojawienia się nowych zwyczajów była Sicz Zaporoska.
Ukraińscy kozacy funkcjonowali w oparciu o prawo zwyczajowe, zbiór norm powstałych na świadomości rodowej, wierze i moralności, które regulują i bronią narodowy lad zwyczajowy i ustrój państwowy. Prawo kozackie nie znało źródeł pisanych i proponowało we wszelkich warunkach kierowanie się zwyczajami i zdrowym rozsądkiem. Prawo to składało się z zasad i podporządkowanych mu zwyczajowych praw. Normy prawa zwyczajowego określały ład społeczny, ustrój państwowy i główne stosunki w społeczeństwie. W państwie kozackim prawo wynikało ze zwyczaju czyli woli narodu, a nie z woli państwa, które nie mogło dawać, pisać i zmieniać prawa. Na zwyczaju gruntowały się podstawy światopoglądowe, prawa państwowe i moralność narodu. Pełnia władzy była w rękach wybranych przedstawicieli narodu. Każdy kozak miał prawo do najwyższej władzy, albo delegował je komuś dostojniejszemu poprzez więc. Towarzystwo i gromada realizowały obowiązkową kontrolę nad wybraną władzą która musiała sprawozdawać i odpowiadała majątkiem oraz życiem. Regulatorem tego była ciągła zmiana starszyzny.
O prawie zwyczajowym, jego znaczeniu dla historii narodu ukraińskiego Sergiusz Petryczenko rozmawiał z etnografem Ołeną Czebaniuk i historykiem Światosławem Syczewskim w Kijowie:
-Czy zwyczaje kozackie zostały gdzieś w rodzinach do naszych czasów?
-Zwyczajowe prawo kozackie to bardzo ciekawa rzecz – Światosław Syczewski historyk – szczególnie na Zaporożu; spisane prawo tam długo nie miało miejsca i zwyczajowe prawo istniało tam od samych początków. Kozactwo, czyli jak zbierali się niewielkimi jeszcze watahami na końcu XV wieku; składało się to z drobnych szlachciców i mieszczan, wtedy nie było jak nas uczyli w szkole, uciekinierów, chłopców, na początku była to drobna szlachta i mieszczanie, którzy przybywali na te czy inne akcje przeciwko Tatarom i takie. Wtedy już to istniało, ale najwięcej wiemy o zwyczajowym prawie XVIII wieku, które zostało opisane, są pewne archiwa oprócz tego powiązane z życiem kozackim tych zaporożców. Kozacy wykorzystywali ogólne prawo…sądzili się według różnych praw, nie tylko w oparciu o zwyczajowe, ale i spinane. Coś ciekawego pokazują nam też źródła XVII-wieczne. Możemy przeczytać o pewnych zwyczajach u Francuza albo […], którzy wędrowali po Ukrainie, był budowniczym fortyfikacji i wędrował; u niego jest też…o kozactwie, że bardzo surowo trzymali się podczas wojny innych zwyczajów…z czasem te zwyczaje też się zmieniały…o XVI; XVII wieku wiemy niewiele, a o XVIII wieku trochę więcej.
[niezrozumiałe] inżynier […] który pracował na wschodzie Ukrainy – Ołena Czebaniuk etnograf – pisze, że podczas pochodu kozacy pilnowali trzeźwości, a jak trafił się pijany to był nakaz wyrzuć go do morza. Do tego nie można mieć ze sobą żadnej wódki, bo podczas pochodów i ekspedycji ceniona była trzeźwość. Po pochodzie można było w pełni się odprężyć. Był jeszcze taki jeden zwyczaj, kiedy kozak był w wieku, ranny, podupadał na zdrowiu, to on szedł do klasztoru, to był [niezrozumiałe] monaster, światohirski monaster, […]; to same monastery kozackie, w których kończyli swoje życie. Kulisz zostawił nam opis, jak to odbywało się, wszystkich goszczono, wszyscy śpiewali i tańczyli, potem kozak przychodził do klasztoru i wrota zamykały się dla niego na zawsze. Tam stawali się mnichami, przybierali inne imię i inne życie.

(-)

Narodziny nowego zaporożca związane było z obrzędem zmiany imienia i przebrania. Trzeba powiedzieć, że imię i odzież były bardzo symboliczne. Golono głowę, zostawiano tylko śledzia i na podstawie wyglądu, albo charakteru otrzymywał przezwisko, np. Krzywonos [i inne przezwiska kozackie], a czapkę miał nosić taką, jaka była w jego kureniu. Kozak musiał [niezrozumiałe] zdobywać trofea żupany [niewyraźne]…

(-)

-Czy zwyczajowe prawo, które przekazywane było z ojca na syna w czasach niewolnictwa, czasach sowieckich, czy pozwalało utrzymywać jakąś postawę moralną?
-Chcę powiedzieć panu, że według mnie prawo zwyczajowe razem z koazctwem znikło, może ktoś myśli inaczej, ale ja uważam, że jak tylko kozacy przestali walczyć i zostali rozpuszczeni, to ja nie widzę tego zwyczajowego prawa w XIX wieku wśród ludu Ukrainy. Jest charakter, mentalność; kozactwo stworzyło pewną mentalność pewnych grup ukraińskiego społeczeństwa i to gdzieś śpi i kiedy trzeba, budzi się. Teraz jak spojrzymy na naszych ochotników, na tych którzy stanęli bronić Ukrainy w 1914 i dotąd, to jak na nich patrzę widzę jakieś archetypy kozaków XVI-XVII wieku, bo według mnie rola kozactwa jest taka, że ono sformowało nasze wyrażenie, że jesteśmy oddzielni i jesteśmy Ukraińcami, czyli wtedy, kiedy te wszystkie kozackie autonomie zostały zlikwidowane, hetmańcy, słobożańcy przeobrażeni w regularne pułki, zaporożcy stali się trochę czarnomorcami, trochę zadonieczczanami, ale to co stało się potem, jest najważniejsze, że wnukowie tych ludzi, wnukowie kozackiej starszyzny, otrzymywali zwyczajne wykształcenie europejskie, zamyślili się, a co to było? Czemu nasi sławni przodkowie walczyli w tym czasie i za carską Rosję i za Rzeczpospolitą i nie otrzymali żadnego podziękowania i w końcu zlikwidowano ich autonomię i prawa. Doprowadziło to do odrodzenia narodowego, do pojawienia się tych ludzi, których znamy, którzy w XIX wieku zaczęli zbierać starożytności, tworzyć kluby intelektualne i oni zbierają się, piszą, Szewczenko pisze swoje wiersze…życie inteligencji zresztą rodzi ideę niepodległości Ukrainy i to historia, która dalej została wcielona podczas pierwszych walk o niepodległość. Jakby nie było tej tęsknoty za przodkami, tej legendy w dobrym słowa znaczeniu, którą stworzyli kozacy, to myślę że nie czulibyśmy się jakimś oddzielnym narodem, chociaż…Ukraina jest bardzo duża tu swoją rolę odegrała w jej historii i szlachta, która później spolonizowała się, ale coś wniosła i wielu z tych szlachciców uważało się za synów Ukrainy, albo Białorusi, jak znamy „Litwo ojczyzno moja…”, to wszystko też trzeba badać, trzeba się z tym liczyć; Kozactwo, jak Pantalejmon Kulisz zauważył, nie zawsze było budujące, często to była rujnująca chaotyczna siła, ale mimo wszystko odegrała bardzo ważną rolę w naszej historii i jakby nie kozactwo, dzisiaj nie bylibyśmy Ukraińcami i to wszystko powiązane jest z nami.

(-)

To, że ważnym jest nauka ojczystego języka, a jeszcze ważniejsza jest jego nauka pokazała wojna. Nie leńcie się więc, dbajcie o nią razem z nami:
[lekcja języka ukraińskiego]

(-)

O Nowościach z ukraińskiego świata muzycznego gotów jest opowiedzieć Roman Bodnar:
[Parada Hitów Romana Bodnara]

(-)

Nasz program dobiega końca, więc dziękujemy za uwagę i żegnamy się z wami. Program przygotowali: Roman Bodnar, Sergiusz Petryczenko i Hanna Wasilewska. Usłyszymy się za tydzień. Bywajcie zdrowi. (dw/ad)

09.11.2019 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Witam was, drodzy słuchacze, na falach Polskiego Radia Olsztyn, w sobotę, 9 listopada; przed mikrofonem – Jarosława Chrunik. Dzisiaj trochę inaczej potoczy się nasza audycja, niż zazwyczaj: najpierw będzie smutniej, a na koniec – bardziej optymistycznie. Zaczniemy jednak tradycyjnie od dat z przeszłości:

(-)

9 listopada 1956 roku Prezydium Rady Najwyższej ZSRR przyjęło uchwałę „O zakazie dawnym kierownikom i aktywnym uczestnikom ukraińskiego podziemia narodowego, którzy zostali skazani i odbywali karę, powrotu do zachodnich obwodów USRR.

(-)

9 listopada 1976 roku utworzono Ukraińską Grupę Helsińską. Było to zrzeszenie działaczy ukraińskiego ruchu obrony praw człowieka. Na jego bazie powstało Ukraińskie Stowarzyszenie Helsińskie.

(-)

9 listopada 1872 urodził się Bohdan Łepkyj – ukraiński poeta, prozaik, literaturoznawca, krytyk, tłumacz, wydawca, publicysta, działacz społeczno-kulturalny, malarz. Tłumaczył m.in. na język ukraiński literaturę polską.

(-)

9 listopada 1794 roku zmarł Hryhorij Skoworoda – najwybitniejszy ukraiński oświeceniowiec-humanista, filozof, poeta, pedagog. Jego utwory nie były drukowane za jego życia, ponieważ ówczesna cenzurna uznała je za „przeciwne Pismu Świętemu i obraźliwe dla duchowieństwa”.

(-)

Życzenia składamy dziś Markom i Andrzejom oraz tym, kto urodził się 9 listopada – wszystkiego najlepszego!

(-)

Teraz o tym, co martwi każdego Ukraińca: planowane na wczoraj wycofanie sił w rejonie miejscowości Petriwskie w Donbasie ma się rozpocząć dzisiaj. Ukraińska armia gotowa była na rozpoczęcie procesu wyprowadzenia wojsk, jednak do analogicznych kroków nie są gotowi wspierani przez Rosję bojówkarze. O szczegółach z Kijowa Paweł Buszko:
(-) Korespondencja w języku polskim

Dowody na wycofywanie wojsk ukraińskich można obejrzeć w internecie w postaci filmików dokumentalnych, natomiast nie ma podobnych dowodów świadczących o analogicznym postępowaniu strony przeciwnej. Wręcz przeciwnie, wspierani przez Rosję separatyści twierdzą, że zmusili ukraińską armię do wycofania się, sami zachowując swoje pozycje. Żeby nie było tak pesymistycznie, teraz postaramy się o poprawę nastroju.

Konsulat Ukrainy w Gdańsku wraz z partnerami z Polski i z Ukrainy zorganizował IV Tydzień Kultury Ukraińskiej. Rozpoczął się on w czwartek performansem muzyczno-teatralnym  „Pasja dziewczynki z zapałkami”, po której reżyser, Dmytro Kostiumiński napisał na FB:

„Emocje były niewyobrażalne! Dla mnie osobiście to jest bardzo wzruszająca i poruszająca sztuka. O okrutnej rzeczywistości naszego świata, o naszej obojętności w tym okrucieństwie, o tym, o czym nie wolno milczeć”.

Jutro w Gdańsku można będzie obejrzeć sztukę Saszka Bramy „Jesień na Plutonie” – również poruszającą prawdę o tym, co dla wielu jest nieuniknione – o różnych barwach starości. IV TKU w Gdańsku zakończy się w sobotę, 16 listopada; program przedsięwzięcia można znaleźć w internecie.

Natomiast olsztyńskie koło ZUwP przygotowuje się do kolejnego Przeglądu poezji śpiewanej i piosenki autorskiej. Przegląd każdego roku ma inny motyw przewodni – mówi przewodniczący koła, Piotr Tabaka:

– W tym roku chcemy uhonorować wielkiego człowieka – wielkiego kompozytora, poetę, a także malarza, lekarza przede wszystkim – Wołodymyra Iwasiuka – dlatego, że w tym roku jest już 70-ta rocznica jego urodzin i 40-ta rocznica jego śmierci.

– Czego oczekujesz i czego w ogóle oczekują organizatorzy od wykonawców? Bo jestem przekonana, że przynajmniej kilka razy usłyszymy „Czerwoną rutę” i kilka razy „Wodohraj”.

– Jest to przegląd dla dzieci, dla młodzieży szkolnej z ukraińskich szkół tu, na Warmii i Mazurach, i z punktów nauczania języka ukraińskiego. Oczekuję od dzieci, a przede wszystkim od nauczycieli, żeby trochę poszukali w internecie, w książkach. Mamy bardzo zdolnych nauczycieli  języka ukraińskiego, którzy może niekoniecznie maja wykształcenie muzyczne, ale maja wielkie zdolności i na pewno znajdą coś ciekawego w internecie, żeby nie było za dużo „Czerwonej ruty” i „Wodohraju”, bo są piosenki znane dla wszystkich, ale jest dużo ciekawych jego piosenek. Sam on napisał ponad sto takich kompozycji.

Przegląd obędzie się 7 grudnia, będziemy jeszcze o tym informować.

(-)

Natomiast od poniedziałku we Lwowie trwa trzeci na Ukrainie Festiwal Współczesnej Bandury Lviv Bandur Fest. Jak dowiadujemy się ze strony Lwowskiej Rady Miejskiej, występują znane zespoły z różnych miast, odbywają się koncerty znanych bandurzystów z USA, prezentacje współczesnych „świeżych” albumów zespołów bandurowych, warsztaty, kursy języka angielskiego i menagementu kulturalnego dla bandurzystów. Rodzynkiem festiwalu będzie prezentacja unikalnej aplikacji na telefon Bandura app. Wczoraj w Teatrze Lalek odbył się koncert Juliana Kytastego – znanego ukraińskiego bandurzysty, mieszkającego w USA. W swoim czasie artysta odwiedził tez Olsztyn; opowiedział wtedy, jakie miejsce zajmuje bandura w jego rodzinie:

– Ja wzrastałem z bandurą, to jest instrument rodzinny. Mój ojciec to Petro Kytastyj, dziadek – Iwan Kytastyj, wyjechali z Ukrainy z kapelą bandurzystów im. T. Szewczenki podczas wojny jako zawodowi bandurzyści. Brat mego dziadka, Hryhorij Kytastyj to znany kompozytor, kierownik tej kapeli, jeden z bardzo ważnych bandurzystów w ogóle połowy XX wieku. Tak więc rosłem z tym, z brzmieniem instrumentu, z koncertami, na które mnie jeszcze jako dziecko prowadzali. Oczywiście, protestowałem na początku, a potem się przyzwyczaiłem.

Do rozmowy z Julianem Kytastym powrócimy wkrótce, gdy o bandurze będziemy szerzej mówić w popołudniowym programie.

Teraz możemy zazdrościć lwowianom, bo jutro w Pałacu Kultury im. H. Chotkewycza odbędzie się wielki koncert zespołów i kapel bandurzystów.

(-)

My co prawda we Lwowie nie będziemy, ale też słuchamy muzyki w wykonaniu bandurzysty Juliana Kytastego. Program przygotowała i przedstawiła Jarosława Chrunik. Do usłyszenia w poniedziałek w programie „Kamo hriadeszy”, a teraz życzę wam miłego weekendu, drodzy słuchacze! (jch/łw)

08.11.2019 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Sto pierwsza rocznica odzyskania niepodległości przez Polskę, dyktando radiowe wszechukraińskiej jedności i forum wydawców we Lwowie. O tym porozmawiamy dziś w programie „Od A do Z”.

(-)

We wtorek w Zespole Szkół z Ukraińskim Językiem Nauczania w Górowie Iławeckim uczczono 101 rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości, a także wyrażono solidarność sąsiedniego państwa – Ukrainy. Koncert przygotowały szkoły muzyczne z Olsztyna i Lidzbarka Warmińskiego. Uczestnikom wydarzenia udało się zachwycić miłośników sztuki muzycznej. Swoimi wrażeniami z koncertu z młodymi dziennikarzami podzieliła się dyrektor Zespołu Szkół z Ukraińskim Językiem Nauczania Maria Olga Sycz:

(-)

-Dobry wieczór, witamy was z ukraińskiej szkoły w Górowie Iławeckim. We wtorek odbył się u nas koncert z okazji Dnia Niepodległości Polski. Występowali uczniowie naszej szkoły i szkół muzycznych w Olsztynie i Lidzbarka Warmińskiego. Oto fragmenty koncertu:
[fragmenty koncertu]
-Dzień dobry, czy może się pani przedstawić?
-Nazywam się Maria Olga Sycz i jestem dyrektorem Zespołu Szkół z Ukraińskim Językiem Nauczania w Górowie Iławeckim.
-Co może pani powiedzieć o tym wydarzeniu.
-To wydarzenie jest dla nas bardzo ważny, bo mieszkamy w Polsce, to kraj który szanujemy, tak jak nasz kraj rodzinny i ten koncert był bardzo ważny, bo poświęcony jest dniu niepodległości Polski i jak widzicie przez cały tydzień będą różne wydarzenia poświęcone 101 rocznicy niepodległości.
-Podobał się pani koncert?
-Uważam, że ten koncert, który przygotowali muzyczne szkoły państwowe są na wysokim poziomie muzycznym. To szkoły muzyczne z Olsztyna i Lidzbarka Warmińskiego i od nas z Górowa Iławeckiego też były dziewczęta. Bardzo wysoki poziom.
-Jakie ma pani wrażenia z koncertu?
-Różne. Pierwsze takie, że to ładny koncert jeśli chodzi o poziom, ale też patriotyczny; nie tylko byli na tym koncercie uczniowie naszej szkoły jak widzieliście, ale byli mieszkańcy Górowa Iławeckiego. Myślę , że dla nich też to był ważny koncert, że my Ukraińcy poświęciliśmy naszej szkole koncert polskiemu państwu. To tez jest bardzo wymowne, bo my żyjemy tu i wspieramy kraj, w którym żyjemy i szanujemy, ale też te piosenki są bardzo wesołe jak słyszeliście, więc myślę, że wszyscy powinni mieć dobre wrażenia.
Dziś żegnamy się z wami. Życzymy dobrego weekendu i do usłyszenia.

(-)

Jutro na Ukrainie obchodzony będzie dzień ukraińskiego pisma i języka. Z tej okazji pisane jest tradycyjne dyktando radiowe, które od 2000 roku organizuje państwowy radiokomitet Ukrainy. Dyktando narodowej jedności pisane będzie w tym roku w znanej nam Lwowskiej Bibliotece dla dzieci. Tam zaproszono rodziców i dzieci, nauczycieli, bibliotekarzy, pisarzy i chętnych. „Przychodźcie, by nie tylko sprawdzić wasze umiejętności, a i przyłączyć się do wielkiego narodowego flashmobu. Tym sposobem tworzymy jedność.”. Tak zachęcali bibliotekarze na FB. Tekst pisano dziś o 11:00 rano zgodnie z czasem kijowskim. Tradycyjnie dyktował go Ołeksandr Awramenko – docent kijowskiego uniwersytetu im. Borysa Hrinczenki:
[a teraz posłuchajcie i zapiszcie…]
-Pomysł powstał w ukraińskim radiu – Alina Akulenko redaktor naczelny 1 kanału Ukraińskiego Radia – delegacja Ukraińskiego Radia była w Polsce, właśnie w wielu europejskich krajach pisane jest takie dyktando i stąd przywieźliśmy z Polski taki pomysł i postanowiliśmy zaproponować radiosłuchaczom napisać to dyktando. Co roku to inne dyktando i ma inny format.

(-)

Takie akcje naprawdę łączą i podnoszą patriotycznego ducha. Trzeba zaznaczyć, że co roku w pisaniu dyktanda bierz udział coraz więcej osób, a oznacza to, że rośnie liczba świadomych obywateli Ukrainy. Pokazało to także tegoroczne forum wydawców we Lwowie. O przebiegu wydarzenia opowiedziała mi pracownica lwowskiej biblioteki dla dzieci Lubow Sawaryn, na której stronie na FB jest selfie ze znanym ukraińskim pisarzem Serhijem Żadanem:
Od początku tego forum do końca, wszystko kipiało i zdążyć na wszystkie wydarzenia nie jest możliwe, a kiedy jeszcze pracujesz to nierealne podwójnie. Miałam szczęście spotkać się z Serhijem Żadanem; był u nas na otwarciu bibliotecznego forum, które wypada w tym samym terminie, co książkowe. Zapamiętałam z prezentacji w bibliotece panią Łesię Stepowyczkę, która przyjechała z Dniepra; ona pisze wiersze i wydała swoją książkę o ATO; o wojnie u nas i to wielka taka, bardzo ciekawa praca. Ludzie kupowali na forum najróżniejsze książki. I współczesnych autorów i klasykę i wydawnictwo Starego Lewa miało wiele ładnych nowych wydań i dziecięce wydawnictwo Czarni Wiwci z Czerniowców miało bardzo wiele wydań dla dzieci, które przyjechali zaprezentować. Była jeszcze prezentacja książki chłopczyka z Kramatorska, który ma 14 lat.
W ramach projektu „Zrealizujmy marzenie” Ukraiński kanał 1+1 właśnie zrealizował życzenie zwykłego chłopczyka z Kramatorska wybranego z wielu. Jego marzeniem było wydanie książki.
Chcę powiedzieć, że autor tej książki to bardzo oczytany chłopiec. W najbliższym czasie jeszcze o nim usłyszymy. Książka jest fantastyczna. Dziecięca, to fantastyka; tam są różni bohaterowie, a o wojnie on opowiadał…ciotka go wywiozła, żeby ochronić i wszyscy, których dotknęła wojna, którzy żyją w tym regionie, nie chcą tej wojny. Są przeciw niej. Chcą spokojnego życia. Chcą, żeby wszyscy cieszyli się wokół i tego chcą wszyscy Ukraińcy i chcemy żeby wojna zakończyła się najszybciej i by zachować najwięcej żyć naszych chłopców, którzy tam walczą i naszych prostych obywateli. Żeby to się skończyło.
-A on napisał te książkę po ukraińsku.
-Tak i prezentował ją po ukraińsku. Powiedział, że znał ukraiński, ale nie korzystał z niego na co dzień, bo wszyscy w regionie rozmawiają zwykle po Rosyjsku, ale po rozpoczęciu wojny to stało się ważną rzeczą, bo Rosja rozpoczynając te wojnę chciała więcej ludzi przeciągnąć na swoją stronę, myślała że wszyscy są rosyjskojęzyczni i pójdą za nią, ale stało się nie tak i człowiek który czuje się Ukraińcem widzi, że zabija się jej ludzi, to nawet jeśli mówi po rosyjsku, to przejdzie na ukraiński i będzie wspierać Ukrainę bo jest Ukraińcem.
Jak ważne jest uczenie się języka, a jeszcze ważniejsze mówić po ukraińsku, pokazała wojna na Donbasie. Nie leńcie się i nie wstydźcie, dbajcie razem z nami.
[lekcja języka ukraińskiego]
To wszystko na dziś. W programie „Od A do Z” usłyszymy się równo za tydzień. Z wami była Hanna Wasilewska. Życzę wam dobrego humoru i ciepłego weekendu. Do usłyszenia. (dw/ad)

08.11.2019 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry! Witam was, drodzy słuchacze, na falach Polskiego Radia Olsztyn w piątek, 8 listopada; przed mikrofonem – Jarosława Chrunik. Dziś jest dzień św. Dymitra, w poniedziałek – w Dzień Niepodległości Polski, więc w taki sposób mamy ponad pół tygodnia weekendu. Zanim zaczniemy świętować, spójrzmy, w jaki sposób zapisał się ten dzień – 8 listopada – w historii.

(-)

8 listopada 1517 r. urodził się Dymitr Bajda-Wiśniowiecki – ukraińsko-litewski magnat na Wołyniu, książę i watażka kozacki. Znany jako pierwszy organizator wojsk kozackich. Opierał się na kozactwie jako na głównej sile, która wspierał własne ambicje polityczne. Działalność Wiśniowieckiego wskazała kierunek, w jakim rozwijało się kozactwo ukraińskie i dała mu do tego silny impuls. Było to przemieszczanie się kozactwa w dół Dniepru i w końcu – kolonizacja stepów naddnieprzańskich; utworzenie organizacji nie tylko wojskowej, ale i politycznej, ze stosunkami międzynarodowymi; założenie fortecy kozackiej – prawdziwej Siczy na Zaporożu.

(-)

8 listopada 1866 roku urodził się Jewhen Tymczenko – ukraiński językoznawca, poliglota (znał język francuski, niemiecki, włoski i angielski), tłumacz. Autor pierwszego przekładu fińskiej powieści epickiej „Kalevala” na język ukraiński. Przez dłuższy czas nie miał możliwości publikowania swoich prac z powodu zakazu radzieckiej cenzury. Z powodu fałszywych oskarżeń o „udział w działalności kontrrewolucyjnej Wojskowego Towarzystwa Ukraińskiego” spędził 5 lat zesłania do kraju Krasnojarskiego. Dmytro Pawłyczko we wstępie do wydania „Kalevali” w przekładzie Tymczenki napisał: „Jewhen Tymczenko duchowo i fizycznie należy do plejady najlepszych ukraińskich inteligentów, których rozdeptał system komunistyczny”.

(-)

8 listopada 1891 roku urodził się Ołeś Doswitnij – ukraiński pisarz i działacz społeczny. Bohaterowie powieści Ołesia Doswitnego zawsze odznaczają się ciekawym indywidualnym charakterem, twardymi zasadami życiowymi i ukształtowanym światopoglądem. 1934 r. Doswitnij został rozstrzelany w Charkowie oskarżony o udział w „działalności antyterrorystycznej”.

(-)

Najlepsze życzenia kierujemy dzisiaj do Antoniego, Wasyla i – oczywiście – Dymitra, a także do tych, kto przyszedł na świat 8 listopada. Wszystkiego najlepszego!

(-)

Dziś obchodzimy święto św. Dymitra z Salonik. Jest to grecki męczennik za wiarę. Bardzo szanowany w tradycji wschodniej. A co my, przeciętni wierni, wiemy o tym świętym? Zapytałam o to proboszcza olsztyńskiej parafii, ks. Jana Hałuszkę:
– Sądzę, że każdy nasz wierny wie, że jako syn prokonsula, miał możliwość nadal sprawować dużą władzę, jednak wyznał, że jest chrześcijaninem, dlatego cesarz wtrącił go do więzienia. I to, co potem się stało, że błogosławił Nestora, który miał iść na walkę z gladiatorem i choć po ludzku nie miał siły żeby z nim wygrać, to jednak dzięki temu błogosławieństwu Dymitra… to błogosławieństwo było oczywiście Boże, ale dokonane przez Dymitra – on tę walkę wygrywa. Dowiaduje się o tym cesarz i tym bardziej chce umęczyć Dymitra, bo potraktował to jako zniewagę. I myślę, że o tym wiemy, że św. Dymitr poprzez swoja wielką wiarę i odwagę pokazał nam, jak trzeba wierzyć w Boga.

– Tak samo było i z apostołami, bo wiemy, że i apostoł Paweł, i apostoł Piotr, i apostoł Juda Tadeusz, i apostoł Andrzej – wszyscy oni mieli taką silną i niezachwianą wiarę, mimo wszelkich trudności, na pewno dlatego, że znali oni Jezusa „na żywo”. Natomiast św. Dymitr – już nie. Skąd się bierze tak silna wiara w takich ludziach?

– Myślę, że głębokie przeżywanie i przebywanie z Bogiem na co dzień na modlitwie, na Eucharystii, na tym, że wiemy – nie tylko wierzymy, ale wiemy – że On istnieje i że od Niego zależy tak naprawdę nasze istnienie, przyczynia się do tego, że chcemy mu oddać siebie. Na pewno również Dymitr także znał Pismo, znał nauczanie apostołów, którzy mówili, że tak naprawdę to oni już nie chcą żyć, żeby być razem z Jezusem. I myślę, że to też pokazuje nam, że bycie z Bogiem jest czymś najlepszym; nawet oddać to życie ziemskie, które jest tylko chwilą naszego ziemskiego istnienia, ale oni – można tak powiedzieć – weszli już na ten wyższy poziom poznania i rozumienia Boga, dlatego dla nich nie było straszne – czy to męczeństwo, czy śmierć. Nic nie było straszne, jeśli było to w imię Boga.

(-)

W Polsce jest taki zwyczaj, że zmarłych wspomina się 1-2 listopada. My tez to robimy, ale u nas jest to kilka razy w roku i takim końcowym jest – w ciągu roku – to jest chyba na Dymitra?

– Tak, bo każda sobota w tygodniu też jest poświęcona na wspominanie zmarłych; w Wielkim Poście tez są te zaduszne soboty, gdzie w sposób szczególny modlimy się za zmarłych; Wielkanoc… Światły Tydzień – to też jest ten moment, gdy ogłaszamy te radosną wiadomość, że Chrystus zmartwychwstał i jest nadzieja na zmartwychwstanie dla tych, którzy już odeszli. Sobota przed Zesłaniem Ducha Świętego też jest sobotą zaduszną, gdy wspominamy zmarłych i właśnie sobota Dymitrowa. Na Ukrainie jest to sobota przed Dymitrem. Wziął się ten zwyczaj wspominania tych, którzy odeszli … na początku byli to wojskowi, którzy zginęli, a potem przeszło to na cała Ukrainę i dlatego doszło to tez do nas, do Polski i my jako grekokatolicy tez to robimy. Tym bardziej, że w Polsce jest taka atmosfera wspominania zmarłych w listopadzie, przejęliśmy to i w ciągu całego listopada modlimy się za tych, którzy odeszli. A takim kulminacyjnym momentem jest – tak jak pani powiedziała – święty Dymitr, gdzie prosimy go o wstawiennictwo, żeby wstawiał się u Boga Wszechmogącego za tych, którzy odeszli. A jego modlitwa, jak wiemy z jego historii jest potężna, bo Bóg go wysłuchuje i mamy nadzieję, że nadal będzie wysłuchiwał nas wszystkich.

(-)

(-)

Ołeksa Woropaj w swojej książce „Zwyczaje naszego narodu” pisze:

„W sobotę Dymitra albo „rodzinną”, czy tez inaczej „dziadowską” wyprawia się jesienne wypominki za zmarłych krewnych. „Wypomina się” parastasem w cerkwi i obiadem w domu. Oto jak opisuje taki „wypominkowy” obiad zapisek z powiatu rówieńskiego: „Gospodyni nagotuje jak najwięcej potraw, które lubią dziadowie. Obiad bywa później, niż zazwyczaj – po południu albo pod wieczór. Podczas obiadu z każdej potrawy po jednej łyżce odkłada się do oddzielnego naczynia, które razem z łyżkami stawia się na noc na pokuciu (pokucie – miejsce w ukraińskiej chacie naprzeciwko pieca). Ponadto stawia się tu w naczyniu wodę i wiesza ręcznik, żeby w nocy „duszyczki zmarłych umyły się i zjadły obiad”. Istnieje wierzenie, że tej nocy na cmentarzu można zobaczyć cienie zmarłych, jak wstają z grobów i rozchodzą się do domów swoich bliskich. Z uwagi na niedalekie zapusty filipowe sezon na swatanie kończy się. Niewyswatane dziewczyny uważają sezon za stracony; z tego powodu istnieje powiedzenie ludowe: „Do Dymitra panna chytra, a po Dymitrze – choćby komin wytrzyj”.

(-)

Myślę, że te dziewczyny, które nie doczekały się swatów w tym „sezonie”, nie powinny się martwić – za rok będzie kolejna okazja, a pocieszeniem niech będzie to, że niejedna z tych, które wyjdą za mąż teraz, za rok będą zazdrościć tym, które nie mają jeszcze tylu obowiązków. Wszystkim, którzy szukają drugiej połówki życzę szczęścia, a nasz program już się kończy; była z wami Jarosława Chrunik. Znowu spotkamy się na antenie jutro o tej samej porze, a teraz wszystkim życzę miłego dnia! (jch/apod)

07.11.2019 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dziś po raz czwarty rozpoczął się Tydzień Ukraiński w Gdańsku. Program zawiera zestaw wydarzeń kulturalnych, koncertów i inscenizacji oraz spotkań literackich. Więcej o ukraińskim święcie w Gdańsku, które warto zobaczyć, opowiem dziś w programie. Z wami jest Hanna Wasilewska. Dobry wieczór.

(-)

Pod hasłem „Ukraina, którą warto poznać” odbędzie się IV Tydzień Ukraiński w Gdańsku. Dziś rozpoczął się i potrwa do 16 listopada. Zdążycie jeszcze wybrać festiwalowe wydarzenie. W ogóle impreza zainicjowana została przez ukraińskiego konsula w Gdańsku Lwa Zacharszyczyna z aktywnym udziałem jego żony Tetiany Jermak w 2015 roku. To faktycznie kontynuacja innego cyklu „Teatry Europy” realizowanego przez Gdański Teatr Szekspirowski. Obecnie dzięki udanej współpracy konsulatu Ukrainy i polskiego teatru wydarzenie osiągnęło niebywały poziom. Ze strony Teatru Szekspirowskiego za organizację odpowiada Anna Albinger:

[wypowiedź w języku polskim i fragmenty sztuki]
Główne zadanie projektu dla strony ukraińskiej to stworzenie wydarzenia, które zaprezentuje lepsze przykłady współczesnej sztuki ukraińskiej nie tylko ukraińskiej mniejszości i imigrantom z Ukrainy, a i polskiemu widzowi, by wzmocnić międzynarodowy wizerunek Ukrainy. Projekt realizowany jest we współpracy z głównymi instytucjami kultury Ukrainy i najbardziej znanymi instytucjami kulturalnymi Gdańska. Jak powstało jedno z najciekawszych ukraińskich wydarzeń w Polsce opowiada jeden z jej organizatorów – Lew Zacharczyszyn konsul Ukrainy w Gdańsku:
Ten projekt jest skutkiem naszych dobrych doświadczeń z prowadzenia Ukraińskiego Tygodnia w ramach projektu Teatru Szekspirowskiego w Gdańsku. Gdy przyjechaliśmy tu na misję, to ten projekt właśnie się zaczynał i wspólnie z dyrektorem Jerzym Limonem, moja żona Tatiana była bardzo zaangażowana i teraz jest jeszcze bardziej; faktycznie ona to wszystko zorganizowała, a ja daje tylko wywiad. I my zainspirowaliśmy się tym wydarzeniem i zdecydowaliśmy się to kontynuować, nawet zachowaliśmy ten symbol, ale chcieliśmy pokazać współczesną ukraińską kulturę gdańskiej publiczności.
Pod hasłem „Ukraina, którą warto poznać” odbędzie się tegoroczna edycja Tygodnia Ukraińskiego w Gdańsku. Partnerem konsulatu Ukrainy został Instytut Ukraiński stworzony w 2018 roku przy MSZ Ukrainy w celu promowania na świecie ukraińskiej kultury i budowania pozytywnego wizerunku Ukrainy za granicą. Stąd w programie trzy współczesne sztuki od niezależnych, ale już znanych i szanowanych reżyserów Dmytra Kostiumińskiego (Kijów) Saszki Bramy (Lwów), Niny Chyżnej (Charków) oraz projekt jazzowy pianistki Natalii Łebiedewej i śpiewaczki Laury Marti. Oprócz tego w programie instalacja Serhija Sawczenki, spotkanie literackie z Magdaleną Nowak (autorką monografii o metropolicie Andrzeju Szeptyckim, pokaz pierwszego filmu z „Kadrowego cyklu Ukraińskiego” we współpracy z Państwową Agencją Filmową Ukrainy (który kontynuowany będzie po zakończeniu festiwalu); prezentacja turystyczna Odesy, która jest miastem partnerskim Gdańska, i wspólny z największym w Polsce młodzieżowym festiwalem społeczności ukraińskiej 43.JarmaRock FEST headliner – kultowy zespół światowej sławy Dakh Daughters. Ostatnie wydarzenie realizowane jest dzięki współfinansowaniu Ministerstwa Spraw Zagranicznych Ukrainy, co jest szczególnym powodem do dumy organizatorów tak, jak ta współpraca z polskimi Ukraińcami. I to nie wszystko. Gdzie szukać informacji o Ukraińskim Tygodniu w Gdańsku mówi Lew Zacharczyszyn konsul Ukrainy w Gdańsku:
Program jest na FB konsulatu, tam jest oddzielna zakładka w wydarzeniach kulturalnych. Program jest różnorodny, ale najważniejsze jest to, że kierujemy go do polskiej publiczności, by pokazać jej Ukrainę, że to nie tylko wojna, nie tylko imigranci zarobkowi, ale też i kraj, który żyje, bo produkowanie kultury to znak życia narodu i dlatego to jedno z takich zadań. Zapraszamy Ukraińców z całej północny, by zobaczyli program, wybrali coś ciekawego i odwiedzili projekt.
Warto więc skorzystać z możliwości pójścia na spektakle, które na Ukrainie stały się już popularne.
A jeśli już ktoś raz widział „Jesień na Plutonie” w Olsztynie i wybiera się po raz kolejny, to myślę, że o czymś to świadczy.
To jak dobry dowcip. Po 10 razach wciąż się śmiejemy:

[humoreska]

I to wszystko na dziś. Nasz czas antenowy dobiega końca, ale na koniec obowiązkowa tradycyjna piosenka ukraińska. A ja żegnam się z wami. Program przygotowała i poprowadziła Hanna Wasilewska. Usłyszymy się jutro. (dw/ad)

07.11.2019 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry! Witam was, drodzy słuchacze, w czwartek, 7 listopada, na falach Polskiego Radia Olsztyn. W studiu – Jarosława Chrunik. Dziś myślami (a kto może, to i ciałem) jesteśmy z naszymi przyjaciółmi w Gdańsku, gdzie rozpoczyna się Tydzień Ukraińskiej Kultury. A my mamy do przypomnienia ciekawe daty z przeszłości:

(-)

7 listopada 1857 roku urodził się Dmytro Bahalij – ukraiński historyk, działacz społeczny, organizator systemy wyższej oświaty na Ukrainie. Życie pokazało, że w społeczeństwie totalitarnym żadna nauka nie może istnieć nie będąc przesiąkniętą panującą ideologią, a tym bardziej – historia. Jedynie wyważone stanowisko Bahalija pozwoliło mu na rozwijanie ukraińskiej nauki historycznej w tych skomplikowanych czasach. „Rola Bahalija zakończyła się. W 1932 roku było już absolutnie jasne, że nikt, nawet Bahalij, nie jest w stanie uratować ukraińskiej nauki historycznej przed bolszewickim pogromem”, – pisał prof. Ohłoblin po śmierci naukowca.

(-)

7 listopada 1888 roku urodził się Nestor Machno – działacz polityczny i wojskowy, dowódca Rewolucyjnej Powstańczej Armii Ukrainy, przywódca chłopskiego ruchu powstańczego w latach 1917-1921; znany anarchista i taktyk prowadzenia wojny partyzanckiej.

(-)

7 listopada 1936 r. urodził się Mykoła Winhranowśkyj – ukraiński pisarz, reżyser, aktor, scenarzysta i poeta. Nazywany jest pierwszym spośród równych w plejadzie „szistdesiatnykiw”, chociaż on sam nie zaliczał siebie do tego pokolenia. Mówił: „Ukraińskie kino poetyckie to taki sam wymysł, jak wymysł i o nas – że jesteśmy „szistdesiatnykami”. Nie ma „szistdesiatnyków”, „simdesiatnyków” – są utalentowani, dojrzali, wykształceni ludzie, których nie można zaszufladkować”. Twórczość Mykoły Winhranowskiego charakteryzuje się intymno-uczuciowym stylem, wyszukanym estetyzmem i szczególnym wyczuciem piękna. Świadczą o tym nawet tytuły jego zbiorów poezji i powieści: „Na srebrnym brzegu”, „Ustami ciepłymi i okiem złotym”, „Z objętych przez ciebie dni”, „W głębi deszczy”, „Lato nad Desną”, „Koń w zorzy wieczornej” i inne.

(-)

7 listopada 1993 r. zmarł Jurij Osmanow – lider Tatarów Krymskich. Na wygnaniu razem z ojcem przeprowadził spis Tatarów Krymskich, który wykazał rzeczywistą liczbę deportowanych przez reżim stalinowski osób oraz rzeczywisty procent zmarłych w pierwszych latach po deportacji do Azji Centralnej. W 1993 r. został brutalnie pobity przez chuliganów, po czym zmarł w szpitalu. Organy ścigania nie wykryły sprawcy, jednak zwolennicy Jurija Osmanowa są pewni, że było to polityczne zabójstwo na zamówienie. W latach po odzyskaniu niepodległości przez Ukrainę sytuacja Tatarów Krymskich powoli zaczęła się normalizować, jednak po aneksji Krymu przez Rosję los tego narodu znowu stał się nie do pozazdroszczenia.

(-)

A życie toczy się dalej, nawet jeśli barwy czasami stają się ciemniejsze. Imieniny obchodzą dziś: Walerian, Galacjusz, Markian, a wraz nimi świętują urodzeni 7 listopada. Wszystkiego najlepszego!

(-)
Tydzień Ukraińskiej Ukraiński w Gdańsku, o którym wspomniałam na wstępie, organizowany jest już po raz czwarty. Jak odbierana jest kultura ukraińska w Polsce? Mówił o tym wczoraj w Radiu Gdańsk Konsul Ukrainy w Gdańsku, Lew Zacharczyszyn.

– My bardzo dobrze odczuwamy te stereotypy, które istnieją. Widzimy też brak informacji i kontaktu z kultura ukraińską. To chyba wynika z tego, że państwo nasze i instytucje nie nadawały wcześniej temu większego znaczenia. Dla nas jest to szczególnie ważne, żeby kultura nasza docierała do naszych najbliższych sąsiadów, z którymi budujemy różne strony życia, polityczne i gospodarcze – mówił konsul Zacharczyszyn. – Jest taki ogólny stereotyp. Jak się spotykają Polacy i Ukraińcy, to Polacy zaczynają śpiewać „Hej sokoły”. To jest bardzo uproszczona wersja tego, jak sobie wyobrażamy kulturę ukraińską, a to tak nie jest.

Takie wydarzenia kulturalne, jak Tydzień Kultury Ukrainy w Gdańsku nie mają na celu wyparcia tego, co już znamy, tylko wzbogacenie go o takie składowe kultury ukraińskiej, które nieczęsto możemy zobaczyć na co dzień, lub których nie kojarzymy z Ukrainą.

(-)

I jeszcze ciekawostka z Ukrainy: Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej przedstawił nową formę nauczania historii. Są to pięciominutowe filmiki „IstFakt” – skrót od historia i fakt – na kanale YouTube, które mają na celu popularyzować historię Ukrainy w latach 1917-1921. Prowadzącym jest były dyrektor ukraińskiego IPN-u, Wołodymyr Wiatrowycz. Ze Lwowa Eugeniusz Sało:

(-) Korespondencja w języku polskim
(-)

Na tym kończymy naszą poranną audycję, którą przygotowała i przedstawiła Jarosława Chrunik. Spotkamy się ponownie jutro o tej samej porze, a teraz życzę wam miłego dnia, drodzy słuchacze! (jch/bsc)

06.11.2019 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Ukraińscy kozacy funkcjonowali w oparciu o prawo zwyczajowe, zbiór norm powstałych na świadomości rodowej, wierze i moralności. O tym dziś będziemy mówić w „Wieczorze z kulturą ukraińską”. Przy mikrofonie Hanna Wasilewska. Dobry wieczór.

(-)

Prawo zwyczajowe Ukrainy sięga swoimi korzeniami zwyczajów Rusi Kijowskiej. W późniejszym okresie miejscem odrodzenia się dawnych i pojawienia się nowych zwyczajów była Sicz Zaporoska. Ukraińscy kozacy funkcjonowali w oparciu o prawo zwyczajowe, zbiór norm powstałych na świadomości rodowej, wierze i moralności, które regulują i bronią narodowy lad zwyczajowy i ustrój państwowy. Prawo kozackie nie znało źródeł pisanych i proponowało we wszelkich warunkach kierowanie się zwyczajami i zdrowym rozsądkiem. Prawo to składało się z zasad i podporządkowanych mu zwyczajowych praw. Normy prawa zwyczajowego określały ład społeczny, ustrój państwowy i główne stosunki w społeczeństwie. W państwie kozackim prawo wynikało ze zwyczaju czyli woli narodu, a nie z woli państwa, które nie mogło dawać, pisać i zmieniać prawa. Na zwyczaju gruntowały się podstawy światopoglądowe, prawa państwowe i moralność narodu. Pełnia władzy była w rękach wybranych przedstawicieli narodu. Każdy kozak miał prawo do najwyższej władzy, albo delegował je komuś dostojniejszemu poprzez więc. Towarzystwo i gromada realizowały obowiązkową kontrolę nad wybraną władzą która musiała sprawozdawać i odpowiadała majątkiem oraz życiem. Regulatorem tego była ciągła zmiana starszyzny.
O prawie zwyczajowym, jego znaczeniu dla historii narodu ukraińskiego Sergiusz Petryczenko rozmawiał z etnografem Ołeną Czebaniuk i historykiem Światosławem Syczewskim w Kijowie:
-Czy zwyczaje kozackie zostały gdzieś w rodzinach do naszych czasów?
-Zwyczajowe prawo kozackie to bardzo ciekawa rzecz – Światosław Syczewski historyk – szczególnie na Zaporożu; spisane prawo tam długo nie miało miejsca i zwyczajowe prawo istniało tam od samych początków. Kozactwo, czyli jak zbierali się niewielkimi jeszcze watahami na końcu XV wieku; składało się to z drobnych szlachciców i mieszczan, wtedy nie było jak nas uczyli w szkole, uciekinierów, chłopców, na początku była to drobna szlachta i mieszczanie, którzy przybywali na te czy inne akcje przeciwko Tatarom i takie. Wtedy już to istniało, ale najwięcej wiemy o zwyczajowym prawie XVIII wieku, które zostało opisane, są pewne archiwa oprócz tego powiązane z życiem kozackim tych zaporożców. Kozacy wykorzystywali ogólne prawo…sądzili się według różnych praw, nie tylko w oparciu o zwyczajowe, ale i spinane. Coś ciekawego pokazują nam też źródła XVII-wieczne. Możemy przeczytać o pewnych zwyczajach u Francuza albo […], którzy wędrowali po Ukrainie, był budowniczym fortyfikacji i wędrował; u niego jest też…o kozactwie, że bardzo surowo trzymali się podczas wojny innych zwyczajów…z czasem te zwyczaje też się zmieniały…o XVI; XVII wieku wiemy niewiele, a o XVIII wieku trochę więcej.
[niezrozumiałe] inżynier […] który pracował na wschodzie Ukrainy – Ołena Czebaniuk etnograf – pisze, że podczas pochodu kozacy pilnowali trzeźwości, a jak trafił się pijany to był nakaz wyrzuć go do morza. Do tego nie można mieć ze sobą żadnej wódki, bo podczas pochodów i ekspedycji ceniona była trzeźwość. Po pochodzie można było w pełni się odprężyć. Był jeszcze taki jeden zwyczaj, kiedy kozak był w wieku, ranny, podupadał na zdrowiu, to on szedł do klasztoru, to był [niezrozumiałe] monaster, światohirski monaster, […]; to same monastery kozackie, w których kończyli swoje życie. Kulisz zostawił nam opis, jak to odbywało się, wszystkich goszczono, wszyscy śpiewali i tańczyli, potem kozak przychodził do klasztoru i wrota zamykały się dla niego na zawsze. Tam stawali się mnichami, przybierali inne imię i inne życie.

(-)

Narodziny nowego zaporożca związane było z obrzędem zmiany imienia i przebrania. Trzeba powiedzieć, że imię i odzież były bardzo symboliczne. Golono głowę, zostawiano tylko śledzia i na podstawie wyglądu, albo charakteru otrzymywał przezwisko, np. Krzywonos [i inne przezwiska kozackie], a czapkę miał nosić taką, jaka była w jego kureniu. Kozak musiał [niezrozumiałe] zdobywać trofea żupany [niewyraźne]…

(-)

-Czy zwyczajowe prawo, które przekazywane było z ojca na syna w czasach niewolnictwa, czasach sowieckich, czy pozwalało utrzymywać jakąś postawę moralną?
-Chcę powiedzieć panu, że według mnie prawo zwyczajowe razem z koazctwem znikło, może ktoś myśli inaczej, ale ja uważam, że jak tylko kozacy przestali walczyć i zostali rozpuszczeni, to ja nie widzę tego zwyczajowego prawa w XIX wieku wśród ludu Ukrainy. Jest charakter, mentalność; kozactwo stworzyło pewną mentalność pewnych grup ukraińskiego społeczeństwa i to gdzieś śpi i kiedy trzeba, budzi się. Teraz jak spojrzymy na naszych ochotników, na tych którzy stanęli bronić Ukrainy w 1914 i dotąd, to jak na nich patrzę widzę jakieś archetypy kozaków XVI-XVII wieku, bo według mnie rola kozactwa jest taka, że ono sformowało nasze wyrażenie, że jesteśmy oddzielni i jesteśmy Ukraińcami, czyli wtedy, kiedy te wszystkie kozackie autonomie zostały zlikwidowane, hetmańcy, słobożańcy przeobrażeni w regularne pułki, zaporożcy stali się trochę czarnomorcami, trochę zadonieczczanami, ale to co stało się potem, jest najważniejsze, że wnukowie tych ludzi, wnukowie kozackiej starszyzny, otrzymywali zwyczajne wykształcenie europejskie, zamyślili się, a co to było? Czemu nasi sławni przodkowie walczyli w tym czasie i za carską Rosję i za Rzeczpospolitą i nie otrzymali żadnego podziękowania i w końcu zlikwidowano ich autonomię i prawa. Doprowadziło to do odrodzenia narodowego, do pojawienia się tych ludzi, których znamy, którzy w XIX wieku zaczęli zbierać starożytności, tworzyć kluby intelektualne i oni zbierają się, piszą, Szewczenko pisze swoje wiersze…życie inteligencji zresztą rodzi ideę niepodległości Ukrainy i to historia, która dalej została wcielona podczas pierwszych walk o niepodległość. Jakby nie było tej tęsknoty za przodkami, tej legendy w dobrym słowa znaczeniu, którą stworzyli kozacy, to myślę że nie czulibyśmy się jakimś oddzielnym narodem, chociaż…Ukraina jest bardzo duża tu swoją rolę odegrała w jej historii i szlachta, która później spolonizowała się, ale coś wniosła i wielu z tych szlachciców uważało się za synów Ukrainy, albo Białorusi, jak znamy „Litwo ojczyzno moja…”, to wszystko też trzeba badać, trzeba się z tym liczyć; Kozactwo, jak Pantalejmon Kulisz zauważył, nie zawsze było budujące, często to była rujnująca chaotyczna siła, ale mimo wszystko odegrała bardzo ważną rolę w naszej historii i jakby nie kozactwo, dzisiaj nie bylibyśmy Ukraińcami i to wszystko powiązane jest z nami.

(-)

Zagadnienia kultury i moralności każdej nacji sięgają swoimi korzeniami dawnych wieków, natomiast są ważne jeśli chodzi o tożsamość narodową. Bo kim są Ukraińcy bez całej kozackiej historii i kultury? Szanujmy się drodzy słuchacze. Z wami była Hanna Wasilewska. Wszystkiego dobrego. (dw/ad)

06.11.2019 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry! Witam was, drodzy słuchacze, na falach Polskiego Radia Olsztyn w środę, 6 listopada 2019 r.; w studiu – Jarosława Chrunik. Dzisiaj będzie przyjemniej w naszej audycji, niż wczoraj i przedwczoraj. Mam nadzieję, że się ze mną zgodzicie.

(-)

6 listopada 1811 roku urodził się Markian Szaszkewycz – zachodnio-ukraiński (galicyjski) prorok, („Budziciel”), pisarz, poeta, duchowy nauczyciel. Ideowy lider narodowego przebudzenia Galicji. Stryjek generała austro-węgierskiego Aleksandra Szaszkewycza. Twórca nowej literatury ukraińskiej w Galicji, ksiądz UCGK, działacz religijny i społeczno-kulturalny. Pierwszy w nowych czasach rzecznik odrodzenia ziem zachodnio-ukraińskich (galicyjskich). Stanął na czele „Ruskiej Trójcy”, inicjator wydania almanachu „Rusałka dniestrowa” występował o równoprawność języka ukraińskiego i polskiego w warunkach tamtego czasu. Jego imię nosi szkoła ukraińska w Przemyślu, a tak śpiewają jej uczniowie:

(-)

6 listopada 1855 roku urodził się Dmytro Jawornycki – ukraiński historyk, archeolog, etnograf, folklorysta, leksykograf, pisarz, badacz ukraińskiego kozactwa, rzeczywisty członek Naukowego Towarzystwa im. T. Szewczenki.

(-)

6 listopada 1912 roku zmarł Mykoła Łysenko – ukraiński kompozytor, pianista, dyrygent, pedagog, zbieracz folkloru pieśniarskiego, działacz społeczny. Dał podstawy ukraińskiej muzyce klasycznej. Do najbardziej znanych utworów Łysenki należy muzyka hymnów „Modlitwa za Ukrainę” – „Wieczny rewolucjonista”, które wykonywał chór K. Stecenki podczas święta zjednoczenia. Jest też autorem opery „Taras Bulba”, „Natałka-Połtawka” i inne. Łysenko stworzył liczne aranżacje muzyki ludowej na głos i fortepian, dla chóru i składu mieszanego, a także napisał znaczną liczbę utworów do słów T. Sewczenki.

(- )

Z życzeniami spieszymy dzisiaj do Oleksija, Jana, Ławrentija i Piotra, a także do tych, kto urodził się właśnie 6 listopada. Zyczymy wszystkiego najlepszego!

(-)

Kozak – to słowo dla każdego z nas brzmi dumnie. Dla współczesnych Ukraińców kozacy, wyprawy kozackie, prawa i wolności Zaporożców – to nie tylko symbole dumy narodowej, ale też uświadomienia tego, że są oni potomkami unikalnego zjawiska w historii europejskiej. I nie ma w tym żadnej przesady: fenomen kozactwa ukraińskiego zawsze zdumiewał, zachwycał, inspirował. Oddziały kozaków zaporoskich niejednokrotnie wzywali na pomoc królowie i carowie; jak ognia bali się ich chanowie i sułtanowie; o ich hetmanach, koszowych atamanach układano piosenki, pisano powieści oraz eposy historyczne. A jest jeszcze kozackie prawo zwyczajowe. Kozackie prawo zwyczajowe to zbiór norm zachowania, wypracowanych w procesie powstania kozactwa i przekształcenia go na wielka grupę społeczną (XVI-XVIII w.). stosowane było w funkcjonowaniu instytucji wojskowo-administracyjnych i sądowniczych. O prawie zwyczajowym, o jego znaczeniu dla historii narodu ukraińskiego rozmawiał w Kijowie z etnografem Ołena Czebaniuk i historykiem Swiatosławem Syczewskim Sergiusz Petryczenko:

(-)

– Czy może pan coś powiedzieć o prawie zwyczajowym? Czy kozackie zwyczaje zachowały się gdzieś w rodzinach do naszego czasu?

– Zwyczajowe prawo kozackie to też bardzo ciekawa rzecz, – Swiatosław Syczewski, historyk. – W rzeczywistości, zwłaszcza na Zaporożu, długo nie istniała jakaś piśmienna praktyka i prawo zwyczajowe istniało tam jeszcze na samym początku. Kozactwo, czyli wtedy, gdy zbierali się jeszcze takimi niewielkimi watahami, pod koniec XV w. i te watahy składały się z drobnych szlachciców, mieszczan – wtedy w kozactwie nie było jeszcze (tak jak nas w szkole uczyli) zbiegłych wieśniaków. Na początku to byli drobni szlachcice, miejscowi, z Podnieprza i mieszczanie, którzy sezonowo przychodzili na takie czy inne akcje przeciw Tatarom itd. to już wtedy coś takiego istniało, ale my najwięcej wiemy o zwyczajowym prawie z XVIII w., które zostało opisane; ponadto są pewne archiwa, powiązane z kozackim życiem tychże Zaporożców, coś ciekawego dają nam też źródła końca XVII w.; możemy przeczytać o pewnych zwyczajach u Francuza Boplana, który wędrował Ukrainą, był tu budowniczym fortyfikacji. Jest tam u niego o trzeźwości kozackiej, że bardzo surowo przestrzegali jej podczas wojny, o jakichś innych ich zwyczajach. To wszystko można zebrać.

– Francuski inżynier Guillaume de Boplan, który pracował na wschodzie Ukrainy, – Ołena Czebaniuk, etnograf, – pisze, że podczas wyprawy ci ludzie przestrzegali trzeźwości i jeśli wśród nich trafił się pijak, to ataman rozkazywał wyrzucić go do morza. Ponadto żadnej wódki nie wolno ze sobą wieźć. Ponieważ podczas ekspedycji oni bardzo wysoko cenią sobie trzeźwość.
Wieczorem Sergiusz Petryczenko opowie wam więcej o zwyczajowym prawie kozackim, nie tylko tym, które dotyczyło stosunku do trzeźwości i nie tylko o abstynencji kozackiej, ale też o bardzo ciekawych innych faktach historycznych. Słuchajcie uważnie jego opowieści i słuchajcie uważnie słów piosenek. Nie wiem skąd on bierze takie perełki.

(-)

Teraz jeszcze jedna wiadomość o współpracy polsko-ukraińskiej, właściwie tez związana w pewien sposób z tym, co usłyszeliśmy przed chwilą. We Lwowie rozpoczęła się międzynarodowa konferencja „Wyższa szkoła techniczna w Europie Środkowej i Wschodniej: geneza, teraźniejszość i perspektywy rozwoju”. Celem konferencji, której organizatorami są Politechnika Lwowska i Politechniki z Wrocławia, Gdańska, Krakowa i Śląska jest pokazanie wspólnych korzeni oraz nowych wyzwań technicznych uczelni z Polski i Lwowa. Obradom przysłuchiwał się Eugeniusz Sało:

(-) Korespondencja w języku polskim

(-)

I na tym kończymy nasze przedpołudniowe spotkanie; była z wami Jarosława Chrunik. Żegnam się do jutra, do godz. 10.50, a teraz życzę wam, oczywiście miłego dnia! (jch/bsc)

05.11.2019 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Rok temu, właśnie 8 listopada 2018 roku, Rada Najwyższa Ukrainy przyjęła uchwałę o uczczeniu na poziomie państwowym 75 rocznicy deportacji mieszkańców ziemi chełmskiej, Łemków i Bojów. Setki tysięcy Ukraińców deportowano przymusowo. Według danych oficjalnych w latach 1944-1946 przesiedlono do ZSRR prawie 500 tysięcy osób.

(-)
Deportacji towarzyszył terror, represje, konfiskata majątku, reżim dla przesiedlonych, ograniczeniem ich politycznych, socjalnych i kulturowych praw. Totalne wysiedlenie rdzennych Ukraińców z należących do nich od lat terenów było zaplanowane i brutalnie zrealizowane przez komunistyczne władze Polski i ZSRR. Wysiedleni z Polski Ukraińcy znaleźli swój drugi dom w różnych regionach Ukrainy od Galicji po Morze Czarne, od Słobożanszczyny po Donieck. Dokładniej o tym rozmawiałam z profesorem UWM Henrykiem Strońskim Dziś wspomnimy tę rozmowę. W programie „Kalejdoskop historyczny” wita was Hanna Wasilewska. Zostańcie z nami.
(-)
W tym roku we wrześniu Ukraińcu obchodzili 75 rocznicę deportacji Ukraińców z Łemkowszczyzny, Nadsania, Chełmszczyzny, południowego Podlasia, Lubaczowszczyzny, zachodniej Bojkowszczyzny. Obecnie, gdy trwa krwawa walka o ukraińskie ziemie z dawnym wrogiem, takie uroczystości mają szczególny sens. Powracając w te czasy w rozmowach uświadamiamy sobie niebezpieczeństwo i podstępność naszego północnego sąsiada, jego ówczesnej i aktualnej władzy.
Dziś po historii przeprowadzi nasz profesor UWM Henryk Stroński.

-Rada najwyższa zaleca prezydentowi Ukrainy ogłoszenie rok pamięci deportowanych Ukraińców z Łemkowszczyzny, Nadsania, Chełmszczyzny, południowego Podlasia, Lubaczowszczcyzny, Zachodniej Bojkowszczyzny  w latach 1944-1951. Akcja Wisła jest jedną z akcji deportacyjnych tego okresu, ale zaczęło się to wcześniej. Od czego?
Jeśli mówić o tym, kiedy to się zaczęło, to powinienem jako historyk zacząć jeszcze wcześniej, w okresie przedwojennym; w arsenale stalinizmu taki środek socjotechniczny jak deportacje były jasno wyrażone. Deportacje narodów jak rozwiązanie spraw narodowych i politycznych rozpoczęły się już w przeddzień wojny i to stalinizm wykorzystywał. Niestety społeczeństwo ukraińskie nie było tego pozbawione w pierwszych latach powojennych. Wszystko odbywało ie na podstawie decyzji ZSRR i nowej komunistycznej władzy w Polsce, tzw Polski lubelskiej; to był komunistyczny rząd nadany przez Stalina i był wierny sojuszowi ze Związkiem Radzieckim; zdecydowano na podstawie umowy z 1944 o wymianie ludności na pograniczu na nowych terytoriach po II wojnie światowej i radziecko-polskiej granicy. Ziemie II RP ze Lwowem trafiły do ZSRR, zostały przyłączone do Ukrainy radzieckiej i tak stało się, że po obu stronach granicy, na wschód mieszkali Polacy, a na zachód Ukraińcy i by to unormować dyktator Stalin, razem z wiernym mu komunistycznym rządem lubelskim zdecydował się na wymianę: Polacy do Polski a Ukraińcy na Ukrainę. Tak można powiedzieć o początku akcji przesiedleńczej, która i prawnie, i moralnie była zbrodnią stalinowską i była, jak już powiedziałem, częścią arsenału reżimu do rozwiązywania spraw bieżących.
(-)
Wiadomo, że z Ukrainy do Polski była…niektórzy naukowcy używają tego słowa, repatriacja; wydaje mi się, że mają rację ci co mówią o deportacji. Wiadomo o co chodzi, to przymusowe. Natomiast jeśli mówimy o repatriacji, to tu jest element pewnej dobrowolności. No w praktyce trzeba powiedzieć, że w umowie, o której mówiłem, są elementy deportacji i elementy repatriacji. Oczywiści część ludzi dobrowolnie przesiedlała się, a część nie chciała porzucać swojej ziemi.
-Dobrowolnie, ale dzięki propagandzie, która istniała.
-Bezsprzecznie, nie obchodziło się bez propagandy, było także zastraszanie. Obecne były takie elementy, które zmuszały ludzi do przesiedleń. Nie obchodziło się też bez zwyczajnej radzieckiej propagandy, w której pokazywano dobrobyt radzieckiej Ukrainy, gdzie Ukraińcy będą żyć razem ze swoimi w jednej rodzinie.
(-)
-Jak wyglądały te deportacji i o jakich liczbach mówimy.
-Co do cyfr. Z Ukrainy radzieckiej do Polski przeniesiono około 800 tys. Polaków, natomiast z Polski na Ukrainę oficjalnie 472  tysięcy Ukraińców z terenów Łemkowszczyzny, Chełmszczyzny i Nadsania.
-Dokąd byli przesiedlani, Ukraina jest wielka.
-Nie na darmo podałem liczbę przesiedlonych rodzin. Zwykle odbywało się to tak, że pozostawione domy polskie, zasiedlali Ukraińcy z Polski. To pozwalało uniknąć wszystkich spraw majątkowych, bo pozostawione gospodarstwa trafiały w ręce repatriantów czy deportowanych jak mówiliśmy. Najwiećej przesiedlonych Ukraińców z Polski trafiało na zachodnią Ukrainę, do zachodnich obwodów, bo właśnie z tych obwodów, które przed wojną były częścią II RP, tam ich osiedlano. Ale zdecydowano także po stronie rządu radzieckiego, by z pomocą tej ludności rozwiązać gospodarczo problemy.  Co mam myśli? Przesiedlać tych ludzi na te tereny Ukrainy radzieckiej, gdzie brakowało rąk do pracy. To południe Ukrainy – obwód chersoński i odeski. To także Donbas, który odradzał się po wojnie i gdzie chronicznie brakowało rak do pracy. I dlatego zdecydowano się wykorzystać przesiedleńców z Polski, by stali się oni siłą roboczą w tych miejscach, gdzie ich brakowało. Tak ukraińscy przesiedleńcy trafili na południowe stepy ukraińskie i na budowę Donbasu.
(-)
Kiedy przychodzi prawdziwie chłodna, mokra jesień ciężej robi się na duszy za chłopców, którzy marzną w okopach na linii granicznej między wschodem i zachodem. W nieszczęśliwych warunkach swoją walkę prowadzili i chłodnojarcy:
Smutna Ukraina. Przyszedł marzec 1921 roku. Pąki zaczęły nabierać soku i radośnie kierowały się ku tym pierwszym zwiastunom wiosny. Zazielenieje las i cały stanie się domem. Jakoś rozmawialiśmy na leżance, kiedy do ziemianki w towarzystwie łącznika wszedł ataman Derkacz. Chudy i blady. Chwała Ukrainie powiedział. Zrywamy się i otaczamy atamana, o którym nie wiedzieliśmy czy jest żywy. Petrenko zaraportował mu i przekazał dowództwo. Derkacz rozwinął i nabożnie obejrzał nasz czarny proporzec, który leżał na kołkach wbitych w ścianę ziemianki. Dawno nie widzieliśmy go rozwiniętym. Pociemniało srebro trójzębu wyszytego na cierniowym wianku. Z nową treścią wszedł w nasze dusze napis „Wolność Ukrainy, albo śmierć”. Siedząc na powalonym w lesie drzewie omawiamy sytuacje. Co wiedzieliśmy, wiedział już Derkacz. Wiedział więcej, bo widział się ze starszyzną zza granicy na Chersońszczyźnie. Okazuje się, że tam jest główny sztab, który przygotowuje powstanie. Starszyzna opowiadała o zainteresowaniu zagranicy ukraińską sprawą, ich wsparcie, wszyscy chcieli w to wierzyć, ale Derkacz nastawiony był do takich informacji ostrożnie. Ktoś musi pojechać i nawiązać kontakt, zobaczyć co tam i opowiedzieć co u nas. Spojrzał na mnie. Pojedziesz Ty Jurku. Ciebie jeszcze nie zapomnieli, i szybko zorientujesz się co i jak. Czego możemy się spodziewać, a czego nie, tylko pamiętaj, żeby w kwietniu wrócić. Weźmiesz trochę sowieckich pieniędzy, a na zagranicę trochę złota, dokumenty przygotuj sobie sam, żeby jechać spokojnie i wrócić. W tym samym stroju, z dokumentami adiutanta 84 pułku wybieram się nocą z Cwietnej na Znamiankę i wciskam się do jakiegoś wojskowego eszelonu, który szedł na Jelyzawetgrad. Umyślnie robię łuk, jadę aż przez Połtawę i Kijów. W jednym rękawie mam zaszytą informację od Derkacza do swoich ludzi, którzy służą u czerwonych w Połtawie. W drugim poświadczenie Chłodnego Jaru dla zagranicy. Do Połtawy unikam kontroli CzKa bo nie mam poświadczenia po co i dokąd jadę. W Połtawie czuję się pewniej, mam dokument od wojskowej komisji lekarskiej o półtoramiesięcznym urlopie dla poprawienia zdrowia po Tyfusie. Mam i poświadczenie grupy zdrowiejących, gdzie towarzysz Drozd adiutant 84 pułku 1 armii konnej wypisany jest ze szpitala i jedzie w celu poprawienia zdrowia na 6 tygodni do domu, do wsi pod samym Zbruczem. Choć na komisji nie byłem, dokumenty były prawdziwe, wprowadzone nawet w rejestry. Mogę śmiało pokazywać czekistom, by tylko z budionowcami z tej samej dywizji nie spotkać się.
(-)
Tym kończymy naszą podróż w czasie. Program przygotowała i poprowadziła Hanna Wasilewska. Dziękuję za uwagę i zapraszam do radioodbiorników jutro. Wszystkiego dobrego. (dw/bsc)

05.11.2019 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Witam was, drodzy słuchacze, na falach Polskiego Radia Olsztyn we wtorek, 5 listopada; w studiu – Jarosława Chrunik. Mam nadzieję, że dzisiaj – na odmianę od wczorajszej audycji – będzie nieco optymizmu. Ale nie za dużo, bo realia nie pozwalają na więcej, niestety. Na początek – trzy daty z historii, na które warto zwrócić uwagę:

(-)

5 listopada 1918 roku urodził się Anatazy Grzegorz Wielki, działacz cerkiewny, naukowiec, historyk Kościoła, archeograf, ksiądz-bazylianin. Od 1948 roku był współpracownikiem, a wkrótce też dyrektorem ukraińskiej sekcji Radia Watykan.

(-)
5 listopada 1934 roku urodziła się Kira Muratowa – ukraińska reżyser filmowy. Film „Krótkie spotkania” był jej pierwszą samodzielną pracą jako reżysera. Kolejny jej film „Długie pożegnania” specjalnym postanowieniem KC KPU został zakazany na ponad 15 lat. W 1987 r. film ten zdobył nagrodę na międzynarodowym festiwalu filmowym w Locarno. Prawdziwym wydarzeniem kilku międzynarodowych festiwali filmowych stał się film „Stroiciel”. W 2017 r. Kira Muratowa została zaproszona do składu Amerykańskiej Akademii Filmowej, przyznającej nagrody „Oscar”. Zmarła 6 czerwca 2018 roku w Odessie.

(-)

5 listopada 1968 roku Wasyl Makuch – uczestnik ukraińskiego ruchu oporu w ZSRR – dokonał aktu samospalenia na Chreszczatyku w Kijowie na znak protestu przeciwko komunistycznemu systemowi totalitarnemu, kolonialnemu położeniu Ukrainy, zniewoleniu narodu ukraińskiego, rusyfikacji i agresji ZSRR wobec Czechosłowacji. I już tego samego dnia 5 listopada wieczorem zagraniczne rozgłośnie poinformowały o tym cały świat, dodając: „Przed bohaterskim uczynkiem ukraińskiego patrioty chyli czoło cała progresywna wspólnota międzynarodowa”. My też o nim pamiętamy i też chylimy czoła.

(-)

A życie płynie dalej. Dzisiaj swoje święto mają Jakub i Ignacy , a także urodzeni 5 listopada. Wszystkiego najlepszego życzymy winowajcom dzisiejszego święta.

(-)

Już pojutrze, w czwartek, rozpocznie się w Gdańsku długo oczekiwany IV Tydzień Kultury Ukraińskiej. Tradycje popularyzowania właśnie w taki sposób kultury ukraińskiej zapoczątkował konsul Ukrainy w Gdańsku Lew Zacharczyszyn wraz z małżonką, Tanią Jermak. O tym, jak do tego doszło, pan Zacharczyszyn opowiedział podczas koncertu Sióstr Olgi i Natalii Pasiecznik, który odbył się we wrześniu w Gdańsku. Prof. Jerzy Limon z UG, o którym wspomina dyplomata, to także inicjator i dyrektor Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego, z którym zorganizowano I Tydzień Kultury Ukraińskiej:

(-) Wypowiedź w języku polskim

Na ile ważna jest działalność kulturalna placówek dyplomatycznych, mogliśmy się przekonać podczas projekcji filmu, który też obejrzeliśmy dzięki zaangażowaniu konsula – „Gorzkie żniwa” – o Wielkim Głodzie na Ukrainie:

(-) Wypowiedź w języku polskim

Lew Zacharczyszyn mówi o potrzebie doniesienia prawdy do każdego, kto zechce się o tym dowiedzieć:

– Tu trzeba podkreślać to, kto to zrobił. Dlatego, że wie pani, czasami ktoś mówi: „to komuniści, a ich już nie ma”. Nie, to nieprawda. Komuniści byli spadkobiercami imperium rosyjskiego, oni kontynuowali tę ideę imperialistyczną. Tak, oni zawinęli to w inny papierek. I gdy obecnie w Rosji próbuje się rehabilitować Stalina, ten reżim, to chce się powiedzieć: „Ludzie, o czym wy mówicie?!”

Program IV Tygodnia Kultury Ukraińskiej w Gdańsku znajdziecie w Internecie.

(-)

Współpraca polsko-ukraińska rozwija się także w innych sferach. Specjaliści z Wojskowego Instytutu Medycznego pomogą Ukrainie w budowaniu systemu pomocy żołnierzom z traumą wojenną. Eksperci Kliniki Psychiatrii, Stresu Bojowego i Psychotraumatologii WIM wyszkolą ukraiński personel i podpowiedzą, jak stworzyć modelowe rozwiązania – mówi szef kliniki leczenia stresu bojowego, pułkownik Radosław Tworus:
(-) Wypowiedź w języku polskim

Szef Kliniki Psychiatrii, Stresu Bojowego i Psychotraumatologii dodał, że WIM od kilku lat współpracuje z ukraińskimi lekarzami. Polscy eksperci zauważyli, że u naszych sąsiadów są dobre kliniki, które wspierają żołnierzy z traumą wojenną, ale brakuje systemowego podejścia do tych kwestii. Dlatego od przyszłego roku ruszą szkolenia dla wybranych ukraińskich lekarzy i pracowników akademickich. Dziesięć osób zostanie przeszkolonych w Polsce, a potem będą swoją wiedzę przekazywać na Ukrainie:
(-) Wypowiedź w języku polskim

Do udziału w szkoleniach strona ukraińska wytypowała kilka szpitali. Wojskowy Instytut Medyczny wybrał między innymi Rówieński Obwodowy Szpital Weteranów Wojny. Trafiają do niego żołnierze z całej Ukrainy.
Projekt szkolenia ukraińskich lekarzy nadzoruje MON, a środki na jego finansowanie przekaże MSW w ramach projektów pomocowych.

(-)

Nasz przedpołudniowy czas antenowy dobiega końca; była z wami Jarosława Chrunik. Spotkamy się znowu jutro o godz. 10.50, a teraz już życzę wam miłego dnia, drodzy słuchacze! (jch/apod)

04.11.2019 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dobry wieczór, drodzy słuchacze! Witam was w programie „Kamo hriadeszy” na antenie Polskiego Radia Olsztyn; w studiu – Jarosława Chrunik. Zaczęły się długie, jesienne wieczory – najlepszy czas na domowe, rodzinne spotkania i ciekawe opowieści. Takie opowieści szczególnie lubią dzieci, zapamiętują je czasami na całe życie. Chciałabym, żeby nasze dzisiejsze spotkanie było podobne do takiego właśnie rodzinnego spotkania.

(-)

Przed świętem Opieki Matki Bożej do Olsztyna zawitał lwowski chór „Kliros”, który podarował nam wręcz anielski śpiew liturgiczny, a przez kilka dni jego kierowniczka, pani Nela Ilczenko, prowadziła warsztaty duchowo-liturgiczne pod tytułem: „Od dobrego słowa, życzenia, błogosławieństwa do Opieki Matki Bożej”. Można rzec, że w tym tytule zawiera się istota życiowej drogi człowieka i jego dialogu z Bogiem. Rozmawiałam o tym z panią Nelą na koniec warsztatów. Zanim jednak przejdziemy do rozmowy, chcę wam przeczytać opowieść, która opublikował „Dyven svit”:

(-)

Któregoś razu jechałem w busiku. Na siedzeniu obok bawił się może sześcioletni chłopczyk. Jego mama obojętnie patrzyła przez okno, nie reagowała. A on ciągnął ją i ciągnął za rękaw. Za oknem przepływały drzewa, było szaro. Dziecko albo czegoś chciało, albo coś stwierdzało. I raptem mama gwałtownie odwraca się od okna, szarpie go za rękę i syczy:

– Czego ty ode mnie chcesz?!

Chłopczyk się zaciął.

– Pytam, czego chcesz?! Czy ty w ogóle wiesz kim jesteś? Jesteś nikim! Rozumiesz? Jesteś nikim! – wysyczała mu to w twarz, po prostu wyrzuciła to na niego.

Chłopczyk patrzył na nią, a mi zdawało się, że głowa mu drży. Albo to ja drżałem. Czułem jak pot występuje mi na plecach. Pamiętam pierwsza myśl: „Ona naprawdę mówi to do niego? O kim ona myśli w tej chwili?!”

– Nie mogę patrzeć na ciebie – złowieszczo wyszeptała.

„Przecież ty go zabiłaś!”, – powiedziałem, ale nikt mnie nie usłyszał.

W busiku jak zwykle ludzie drzemali. Siedziałem bez ruchu. A chłopczyk nie płakał. Matka odtrąciła jego rękę i znowu odwróciła się do okna. On już nie wiercił się, naraz jakoś przycichł. Patrzył na rozerwane oparcie siedzenia naprzeciwko i milczał.

Miałem ochotę wstać i przy wszystkich rozerwać ja na strzępy. Powiedzieć jej: „To ty jesteś nikczemną matką! To ty jesteś nikim! Ty go zabiłaś!”. Przysięgam, zrobiłbym to, ale ze względu na chłopczyka nie zrobiłem tego. Zamknąłem oczy, zacząłem głęboko oddychać, żeby się jakoś uspokoić. Gdy je otworzyłem, zobaczyłem cukierka. Młody chłopak, prawdopodobnie student, taki promienny, kędzierzaw, w dżinsowej bluzie, wyciągnął cukierka do chłopczyka. Jeszcze potrząsnął ręką, mówiąc:

– Proszę, to dla ciebie!

Chłopczyk wziął. I tu chłopak dał mu drugiego cukierka. Chłopczyk zawahał się i wziął drugi. Potem stało się coś, co – gdy wspominam – z trudem powstrzymuję łzy. Chłopczyk nie zjadł, dotknął ręki mamy. Nie od razu odwróciła do niego twarz. Ale jednak odwróciła! I zdaje się, że chciała go dobić. Ale on dawał jej cukierka. Spojrzała na niego, na cukierka i widziałem, jak się dziwi. Wtedy od włożył jej cukierka do ręki. Jak oparzona, szybko mu go oddała. „Nie chcę”, – powiedziała. Dwa cukierki leżały na jego dłoni. Nie opuszczał ręki. „Jedz sam”, – powiedziała i cicho dodała:

– Nie mam ochoty… naprawdę.

Wtedy położył jej cukierka na kolanach. Nigdy nie zapomnę tej pauzy. I tej dorosłości. Przede mną w kilka chwil ten chłopczyk stał się mężczyzną, a ona ze złej, poirytowanej stała się ładną, młodą kobietą. W każdym razie ja to tak odczułem.

Milczała. Bardzo długo milczała. Patrzyła na niego tak, jakby go dopiero co zobaczyła. Potem go objęła. On też ją objął. A potem rozwinął cukierka i dał jej. I dopóki nie wzięła cukierka do ust, sam nie zjadł. Czy wy to sobie wyobrażacie? To był jeszcze jeden szok, ale inny. Pomyślałem sobie wtedy: „Oto siedzisz, taki szlachetny, chciałeś wstać i ja oskarżyć, chciałeś „rozszarpać”, przerobić. I nie osiągnąłbyś nic więcej poza skandalem i kłótni. A ten chłopczyk, zobacz, jaki jest mądry. On zwyciężył całkiem inaczej. I przeniknął na samego wnętrza, do serca, do łez. I jeszcze ten student, który dał mu dwa cukierki, – pomyślałem. Przecież nie tak po prostu dał mu dwa”.

Obejrzałem się… W tylnej szybie busika zobaczyłem tego młodzieńca, szedł w dal chłodną ulicą. A mama i syn siedzieli, z głowami przytulonymi do siebie.

Kierowca podał mój przystanek. Wychodząc, dotknąłem ręki chłopczyka. Chciałem mu w ten sposób podziękować. Nie sądzę, żeby to zrozumiał, ale to nieważne. Zapamiętałem tę lekcję na zawsze. Zapamiętać zapamiętałem, ale musiały minąć lata, żebym ja sobie uświadomił. Że jest to ta istota rzeczy, o której nie wszyscy dorośli wiedzą. Że tylko przykładem trzeba wychowywać. Nie krzykiem, nie oskarżeniami, nie biciem, nie. Tylko przykład daje efekt, nic więcej. I ten chłopczyk ten przykład dał. I jej, i mnie. I zmienił nas…

„Nie bądź pokonany przez zło, lecz zło dobrem zwyciężaj”

Prawda jest jedna, tak jak i miłość!

(-)

Właśnie o takiej miłości – takiej ogólnej, uniwersalnej, do której zachęca nas Bóg, opowiedziała mi pani Nela Ilczenko. Młoda, urzekająca, piękna kobieta, która wręcz emanuje jakimś duchowym ciepłem i spokojem. Jej kręgosłupem moralnym w życiu jest wiara – codzienna, konsekwentna, nie faryzeuszowska. Nasza rozmowa zaczęła się od pytania o „Kliros”, którego śpiew towarzyszy nam dzisiaj w audycji:

(-)

– Kliros powstał dlatego, że chcieliśmy poznać jakoś głębiej życie liturgiczne. Tylko w takim celu. Rozumieliśmy, że Boska Liturgia w niedzielę, to szczyt Icebergu, a co tam dalej? Dlaczego w klasztorach mają jeszcze jakieś nabożeństwa? Co jest w tych wielkich księgach, które widziałam jeszcze od dzieciństwa? To wszystko nie było poznane. I wcześniej czy później praktykujący chrześcijanin, jeśli chodzi co niedziele do świątyni, to wszystko powtarza, powtarza; człowiek mimo wszystko wpada w jakąś rutynę, popada w jakieś zniechęcenie i zaczyna szukać jakichś wejść, wyjść i pytania nie dają odpowiedzi. I gdy zaczynasz… szczególnie gdy Ukraina stanęła wobec jakichś takich nowych wyzwań – majdany, wojny – zaczynasz rozumieć, że to już się odbywało. I to niejednokrotnie. Ludzie się przesiedlali, kobiety zostawały wdowami, dzieci sierotami, wojny trwały i będą trwać i nie wiesz jak wewnętrznie na to reagować. Po pierwsze – jak kochać wroga, jak i co opowiadać dziecku, jak integrować się ze światem, który obecnie na tyle głęboko nas pochłonął poprzez nowe technologie. I nie chcesz się od tego odgradzać, ale jak w tym wszystkim nie zgubić siebie i tego jakiegoś zdrowego środka? Naprawdę nie wiesz.

– Czy pani już znalazła odpowiedzi na te pytania, jak to tłumaczyć najpierw sobie, a potem dziecku? Dlaczego jest wojna? Dlaczego ktoś inny na nas napada, a my nie możemy reagować, a tu nie każą zabijać?

– Nie mogę dać takich odpowiedzi, ale najpewniej uczę się to przyjmować, niż dawać odpowiedzi na pytanie dlaczego tak, a dlaczego tak. Zaczynasz oglądać się na to, co robili nasi przodkowie, czym oni żyli? Coś ich jednak podniosło z kolan. Nie pozwoliło zagubić się w reżimie. Nawet gdy chcieli wyjałowić naszą krew na wszelkie sposoby, ona pozostała żywa. I odrodziła się w istocie z niczego. Jestem bardziej, niż przekonana, bo mnie na przykład napełnia to Słowo Boże. A śpiewane Słowo Boże przenika człowieka na wskroś. I ma absolutnie uzdrawiający wpływ na różne sfery życia. Dlatego dużo ludzi przychodzi, siadają w świątyni i po prostu tam są. Teraz modnie jest mówić, że przychodzą i czerpią stamtąd energię czy jeszcze jakoś. Otrzymują błogosławieństwo i sami o tym nie wiedzą. Ale jeśli człowiek nie stawia oporu, to Pan Bóg działa. A jeśli jeszcze wykonuje jeszcze jakieś aktywne gesty, stara się Boga pytać, co oznacza to czy tamto? Dlaczego jest tak albo inaczej? Ale nie zmusza Boga, nie żąda odpowiedzi już dzisiaj. I warto jest, jak to czasami u nas mówią: chcę znać wolę Boga, ale modlę się tylko w tych intencjach, które mi są potrzebne. I wychodzi tak, że wolę Boga chcę podporządkować sobie. Niech Pan Bóg we mnie działa, ale tak jak ja potrzebuję.

– Niech będzie tak jak ja chcę.

– Tak. I właśnie akceptacja rzeczywistości taką jaka ona jest, akceptacja siebie i inności tych, kto jest obok; w tym bardzo pomagają nasze nabożeństwa. Dlatego, że one zawierają w sobie te wszystkie… powiedziałabym – kody, bo słowa dają odpowiedzi na te wszystkie pytania i to wszystko jakoś samo układa się w puzzle.

(-)

– Gdy zaczynasz widzieć, nawet dzisiaj, że ludzie, którzy tydzień temu patrzyli na ciebie chłodno, nie rozumieli po co tu przyszłaś, a dzisiaj na liturgii patrzysz na nich i czujesz, że jesteśmy jednością. Nawet ten moment na liturgii „Wozlubim druh druha, szczob odnodumno wyznawaty”, – mówi ksiądz, a my odpowiadamy: „Ojca i Syna i Ducha Świętego”. Nie możemy wyznawać jednakowo, dopóki nie kochamy jeden drugiego. A kochać nie jest łatwo. Bóg-Miłość tez objawił się nam poprzez teksty sakralne, poprzez modlitwę, w tym także poprzez śpiew duchowy, bo muzyka zawsze dotyka człowieka. Ale jest taki moment: my żyjemy w ciele, ono ma swoje ograniczenia, swoje życzenia, swoje namiętności, swoje potrzeby i człowiek nieustannie skoncentrowany jest na ciele. Ale jak tu skoncentrować się na tym, co boskie, jeśli skoncentrowany jesteś na ciele? Trudno! Zaczynamy czytać książki, zaczynamy chodzić do teatru, zaczynamy słuchać jakiejś muzyki i ona dotyka naszych emocji. Niby pragniemy do czegoś wysokiego, nawet śpiewamy pieśni cerkiewne, ale one wszystkie są na poziomie duszy, na poziomie emocjonalnym. I problem wielu chrześcijan polega na tym, że oni pozostają na tym poziomie emocjonalnym.

– A dokąd mają zmierzać dalej?

– A dalej – duch! Ale duch przemawia wtedy, gdy ciało i ducha są w harmonii.

– Mogę właśnie pani powiedzieć, że w jakiś sposób zazdroszczę pani. Bo już od kilku dni panią obserwuję i pani właśnie taka harmonię osiągnęła. Jest pani młodą, piękna kobietą, która potrafi zadbać o to, żeby właśnie podkreślić tę urodę, a jednocześnie jest pani głęboko religijna osobą, jest pani prawdziwa chrześcijanką. Pani nie ucieka od tego świata, który panią otacza, pani bierze w nim udział, a jednocześnie – tak jak pani powiedziała – na pierwszym miejscu jest Bóg. I wtedy wszystko inne jest na swoim miejscu.

– Różnie bywało!

– Bo to droga. Życie to droga.

– To droga. Dziękuję za komplementy, ale i bywa różnie, i było różnie. Wychodzi tak, że ciało nam służy, ja starałam się szukać tej drogi, gdy duchowe, cielesne nie jest potrzebne, a okazuje się, że jest potrzebne. Ale mimo wszystko nasz cel końcowy i jakiejkolwiek innej religii to poszukiwanie wewnętrznego spokoju, bo jak masz wewnętrzny spokój to jest tak jak z żywym drzewem: jak płyną w nim soki, to robak z zewnątrz go nie toczy. A jak soków nie ma, to próchnieje i wszystko toczy go z zewnątrz. Cokolwiek może tam wejść. Tak samo jest i tu. Jeśli duch cie wypełnia, to wracając do muzyki – muzyka duchowa, a szczególnie dawna, jest najkrótszą drogą do mego serca od Boga.

(-)

Znowu powtórzę: zazdroszczę po-dobremu pani Neli i członkom „Klirosu” tej głębokiej wiary, która jest ochrona przed wszelkimi życiowymi pułapkami i manowcami. Chciałoby się tak samo, ale nie wychodzi. Do rozmowy z panią Nelą Ilczuk i do śpiewu „Klirosu” jeszcze kiedyś wrócimy na antenie, a dziś już czas się pożegnać. Program przygotowała i przedstawiła Jarosława Chrunik. Życzę wam miłego wieczoru i sukcesów w dążeniu ku dobru! (jch/ad)

04.11.2019 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze! Witam was w jesienny poniedziałek, 4 listopada, na falach Polskiego Radia Olsztyn. W studiu – Jarosława Chrunik. Dziś jest ciekawy dzień: 105 lat temu w Nowym Jorku odbył się pierwszy publiczny pokaz mody, a na Ukrainie jest to dzień kolejarza. Dlaczego Dzień Kolejarza? Zaraz opowiem.

(-)

4 listopada 1708 roku ukraiński hetman Iwan Mazepa oznajmił Piotrowi I o swoim przejściu na stronę Szwecji i wyruszył na połączenie z wojskami króla szwedzkiego Karola XII. Po porażce pod Połtawą zmuszony został do osiedlenia się w Księstwie Mołdawskim.

(-)

4 listopada 1861 roku z Wiednia przez Przemyśl do stacji kolejowej we Lwowie przybył pierwszy pociąg na terytorium współczesnej Ukrainy. Nazywał się „Jarosław” i składał się z dwóch wagonów oraz czterech „wózków”. Rozwijał prędkość do 30 km/h. Było to pierwsze regularne połączenie, które oznaczało włączenie tego terytorium do europejskiej sieci kolejowej, otwierało szerokie możliwości do realizacji w Galicji przemysłowych, industrialnych, kulturowo-artystycznych i wojskowych projektów. Od tamtej pory ruch na kolei nie zamierał ani podczas wojen, ani w latach rewolucji, a sieć kolejowa rozszerzała się i rozwijała. Dlatego jest to Dzień Kolejarza na Ukrainie.

(-)

Imieniny obchodzą dziś Elżbieta, Hanna i Aleksander, a wraz z nimi świętują urodzeni 4 listopada. Składamy wszystkim najlepsze życzenia!

(-)

I to tyle na dzisiaj dobrych wiadomości, drodzy słuchacze; nie ma co chować głowy w piasek. Ostatnio wszyscy dużo dyskutują o decyzji Wołodymyra Zełeńskiego dotyczącej wycofania ukraińskiej armii z linii rozgraniczenia. Niektórzy upatrują w tym szansy na zakończenie wojny, inni – kapitulacji. Sprawdźmy, co mówią o tym osoby będące lepiej lub mniej zorientowane, ale zajmujące ważne stanowiska.

Pawło Kazarin – rubryka „Punkt widzenia”, Radio Svoboda: „Wycofanie wojsk ukraińskich – to tylko etap przejściowy. Dalej ma być uprawomocniona „milicja ludowa” na Donbasie. Oddzielne sądownictwo. Ma się rozpocząć bezpośredni dialog Kijowa z Donieckiem i Ługańskiem. I w końcu, po tym wszystkim, Ukraina będzie miała symboliczną, a nie rzeczywistą suwerenność na Donbasie. Więcej w wyniku mińskich porozumień nie otrzyma”.

Jest to krótka relacja Aleksieja Czesnakowa, współpracownika Władysława Surkowa. Tego samego Surkowa, który zajmuje się na Kremlu kwestią ukraińską. Do granic lakonicznie. Dość oszczędnie, bez emocji. Tylko lista wymogów wobec Ukrainy, po wykonaniu których Kijów i tak otrzyma „symboliczną, a nie rzeczywistą suwerenność”. Dlatego, że kontrolę nad granicą Moskwa ma zamiar oddać wyłącznie swoim marionetkom, ale w żadnym wypadku nie Ukrainie.

Relacja rosyjskich speakerów – to jest to, co należy koniecznie czytać, żeby nie mieć iluzji. Problem Wołodymyra Zełeńskiego polega na tym, że w jego opisie stanu rzeczy nie ma Rosji. Prezydent Ukrainy myśli tak, jakby to był konflikt wewnętrzny, w którym Rosja pełni tylko rolę moderatora. Jednak wszystkie te słowa tracą jakikolwiek sens właśnie dlatego, że Ukraina jest ofiarą agresji zewnętrznej, a nie separatyzmu regionalnego.

Donbas – to narzędzie destabilizacji Ukrainy. Moskwa po prostu będzie eksportowała Donbas do innych obwodów kraju. Na tym polega główny problem. Oświadczenia rosyjskich speakerów są maksymalnie pragmatyczne, nie pozostawiają żadnej przestrzeni dla iluzji. A oświadczenia ukraińskich speakerów nie mają nic wspólnego z rzeczywistością i z boku przypominają tylko próbę krytycznego blefu w celu wprowadzenia przeciwnika w błąd, – pisze Pawło Kazarin. Tylko że tu wygląda tak, jakby przeciwnikiem był naród ukraiński, a nie Rosja.

(-)

Analityk z Kanady Ariana Gić jest przekonana, że wycofanie wojsk w Zołotym „może uratować życia ludzi w krótkoterminowej perspektywie. Jednak w perspektywie długoterminowej to tylko przyprowadzi wroga dalej w serce kraju. Wykonanie wymogów rosyjskich – to droga nie do pokoju, tylko do przegranej”, – podkreśla. „Wyobraźcie sobie dobrowolne wycofanie wojsk od linii rozgraniczenia podczas II wojny światowej, w czasie, gdy siły niemieckie aktywnie atakują. Po to, żeby „zapewnić pokój” z nazistami. Właśnie takie podejście ma Zełeński, żeby zapewnić „pokój” w warunkach agresji rosyjskiej”,- pisze Gić na Twitterze.

Wycofanie wojsk pochwalił przewodniczący specjalnej misji monitorującej OBWE Yashar Halit Chevik. Sekretarz Generalny NATO Jens Stoltenberg również powiedział, że NATO docenia wysiłki związane z wycofaniem wojsk, ale podkreślił, że niezbędne jest, żeby Rosja wyprowadziła swoje wojska z Donbasu. Pomocnik prezydenta FR Władysław Surkow nazwał wycofanie wojsk „dobrą nowiną”. Zadowolenie Rosji zawsze powinno budzić czujność, ale obecna władza na Ukrainie cieszy się. MSZ Niemiec również wyraziło zadowolenie z wycofania wojsk w Zołotym, nazywając je „ważnym dla miejscowej ludności znakiem nadziei, że realny postęp w kierunku pokoju jest możliwy”. Jednak niemiecki obserwator Julian Ropcke z taką opinią nie zgadza się. „Tak bełkocze tylko MSZ, które nie ma najmniejszego pojęcia o co chodzi. Byłem w Zołotym-4 i rozmawiałem tam z ludźmi. Wycofanie się Ukrainy – to nie jest „znak nadziei”, a źródło strachu, rozpaczy i nawet powód, żeby przestać tam pracować”, – mówi Ropcke. „Niemiecki rząd powinien wstydzić się tak daleko iść na ustępstwa agresorowi i jeszcze kłamać w tej kwestii”, – uważa niemiecki dziennikarz.

(-)

Tak więc sytuacja nie nastraja optymistycznie; pozostaje tylko – jak zwykli mawiać Ukraińcy – „zachować spokój i czyścić broń”. Była z wami Jarosława Chrunik i ja żegnam się z wami do wieczora, życząc wam miłego dnia i mimo wszystko – nadziei. (jch/bsc)

03.11. 2019 – godz. 20.30 – magazyn (opis do dźwięku)

Witamy Państwa w Magazynie Ukraińskim „Od niedzieli do niedzieli”; w studiu – Jarosława Chrunik. Pierwsze listopadowe dni dla społeczności ukraińskiej są bardzo ważne; nie tylko dlatego, że są to dni pamięci o wszystkich tych, którzy odeszli, ale 1 listopada to też dzień, w którym odszedł do wieczności metropolita Andrej Szeptycki. O nim też będzie mowa podczas Tygodnia Kultury Ukraińskiej w Gdańsku, który rozpocznie się w nadchodzącym tygodniu. Z pewnością ważne miejsce w kulturze ukraińskiej zajmuje zespół „Susidojky”. O tym wszystkim za chwilę usłyszą Państwo po ukraińsku.

(-)

O tym jest też mowa w filmie, który wyprodukowało studio „KyjiwNaukFilm” „I będzie nowy dzień”. Jego autorzy to Zinaida Furmanowa i Roman Szyrman. Oto fragment ścieżki dźwiękowej tego filmu, tekst czyta Bohdan Stupka. Dodam, że niektóre osoby, wspomniane w filmie, też odeszli już do wieczności:

(-)

„Chylę czoła przed tymi sprawiedliwymi, przed tymi Ukraińcami, którzy ryzykując własnym życiem, ratowali moich braci i siostry, ratowali Żydów. Chylę czoła przed pamięcią wielkiego Ukraińca – metropolity Andreja Szeptyckiego. Powinien on być wspominany w żydowskich modlitwach. Jehi zichro baruch. Niechaj będzie błogosławiona jego pamięć…

Chylę czoła przed pamięcią ukraińskich greckokatolickich sióstr zakonnych, które ukrywały żydowskie dzieci. One powinny być wspominane w żydowskich modlitwach. Są to słowa Mojżesza Fiszbejna, poety żydowskiego.

(-)

Opowiada siostra Maria Lacher:

– Mieszkałam w Peremyszlanach, nazywałam się Faina, byłam żydowska dziewczyną, studentka gimnazjum. I w pierwszych dniach „Judenfrei” uratował mnie kolega gimnazjalny, Wołodymyr Zapłatyński. Narażając swoje życie, ukrył mnie u pewnego mieszkańca wsi w Uniowie. Potem mój przyjaciel przeprowadził mnie do ojców studytów, do klasztoru Uniowskiej Ławry w Uniowie, a ojcowie studyci przeprowadzili mnie do sióstr studytek, również w Uniowie. Metropolita Andrej Szeptycki specjalnymi listami nakazał wszystkim księżom, wszystkim zakonnikom i zakonnicom udzielać szczególnej pomocy Żydom, prześladowanym przez niemieckich faszystów. To był nakaz w liście duszpasterskim przekazany ukraińskiemu narodowi. I nie tylko do księży, zakonników i zakonnic; ale do całego narodu ukraińskiego. „Kto może, niech chroni i ratuje Żydów!”. To był wielki człowiek z wielką duszą i niepowtarzalny. Chyba świat więcej nie zobaczy takiego wielkiego człowieka, jakim był Metropolita Szeptycki.

(-)

– Imienia tego człowieka w Izraelu nie znają. Chyba, że wychodźcy z Ukrainy; ci, którzy uczyli się w radzieckiej szkole; oni pamiętają: „Metropolita Andrej Szeptycki, głowa UCGK, nacjonalista, hitlerowski poplecznik, faszysta w sutannie”.

(-)

David Kahane, w przeszłości – naczelny rabin Sił Powietrznych Izraela, naczelny rabin Argentyny, a jeszcze wcześniej – więzień getta lwowskiego. Wiele lat rabin Kahane wymaga, żeby imię metropolity Szeptyckiego otrzymało należne miejsce w Alei Sprawiedliwych wśród Narodów Świata w Jerozolimie:

– Szeptycki znany był jeszcze przed wojna jako przyjaciel i obrońca Żydów. Na Paschę biednym rodzinom żydowskim posyłał mąkę, coś z żywności, a dzieciom – prezenty. W dni wielkich świąt zawsze pojawiał się w towarzystwie księdza prawosławnego i rabina. Gdy przyszli Niemcy, trafiłem do getta. Którejś nocy poszczęściło mi się uciec. Przelazłem przez drut, chowając się przed patrolami, przekradłem się przez jezuicki sad i znalazłem się przed bramą Świętego Jura. Postukałem, otworzono mi i zaprowadzono do pomieszczenia. Metropolita Szeptycki ukrył mnie w swojej rezydencji, w bibliotece. Przez kilka tygodni mieszkałem tam, za regałami z książkami. Któregoś razu zapytałem metropolitę: „Za co mój naród cierpi te wszystkie męki?” Wskazał na Ewangelię: „Tam jest napisane: I krew jego będzie na dzieciach naszych!”. Naraz objął mnie, zobaczyłem jego łzy: „Wybacz mi te słowa! Jestem tylko grzesznym, śmiertelnym człowiekiem. To była pokusa”.

(-)

– Metropolita w tajemnicy przeprowadził mnie do klasztoru studytów. Nie wiedziałem wtedy, że w żeńskich klasztorach uratowano koło 140 dzieci żydowskich, wśród nich była też moja dwuletnia córeczka. Ksiądz ihumen powiedział mnichom: „Jeśli Niemcy dowiedzą się, kogo ukrywamy, wszystkich rozstrzelają. Ktoś jeden powinien wziąć winę na siebie. I wszyscy jak jeden mąż, zakonnicy powiedzieli: „Ja jestem gotów!”. Jeszcze żyje we Lwowie ostatni z moich wybawców, ks. Herman Budzyński. Po wojnie odsiedział 15 lat w stalinowskich łagrach jako „katolik i nacjonalista”. W klasztorach Lwowa i Uniowa, zgodnie z nakazem metropolity Szeptyckiego i jego brata Klemensa uratowano setki osób. Ja znam ich imiona, oni świadczą wraz ze mną.

(-)

O metropolicie Andreju nie zapomnieli tez organizatorzy Tygodnia Ukraińskiego w Gdańsku, który rozpocznie się już w najbliższą środę. Konsul Ukrainy w Gdańsku Lew Zacharczyszyn wraz z żoną, Tanią Jermak, zapoczątkował to coroczne wydarzenie na Pomorzu, podbudowany sukcesem „Tygodnia Ukraińskiego w Gdańsku 2016”. I tak zaczęła się dobra tradycja promowania różnorodności kultury ukraińskiej.

Dewizą „IV Tygodnia Ukraińskiego w Gdańsku” jest „Ukraina, jaka warto poznać”. Tak samo jak i procesy globalne, kultura ukraińska nie stoi w miejscu. „Tegorocznym partnerem Konsulatu Ukrainy w Gdańsku jest Instytut Ukraiński, który powstał w 2018 r. przy MSZ Ukrainy w celu prezentowania kultury ukraińskiej na świecie i kształtowania pozytywnego obrazu Ukrainy za granicą”,- mówi Tania Jermak, główna organizatorka i siła napędowa „Tygodnia Ukraińskiego w Gdańsku”:

– W tym roku bardzo się chwalimy i będzie nam o wiele łatwiej, dlatego że mamy aż trzy wystawy sponsorowane przez Instytut Ukraiński. Również nasz rodzimy MSZ sponsoruje nam koncerty legendarnego już, znanego na świecie zespołu „Dakh Daughters”; ten koncert robimy razem z „Ukraińskim Jarmarockiem”. Tez jesteśmy bardzo dumni z tego, dlatego że nareszcie konsulat pracuje ze społecznością; nie tylko tak, żeby porozmawiać, a pokażemy w działaniu, że potrafimy zjednoczyć i nasze finanse, i nasze wysiłki, i żeby cieszyli się z tego i Polacy, i Ukraińcy. Oprócz tego tam jeszcze będą rzeczy inne – i filmy, i jakaś wystawa będzie – o tak.

W programie od Konsulatu Ukrainy będzie instalacja artystyczna Serhija Sawczenki, który w październiku otworzył swoja galerię w Gdańsku:

– Galeria ma być takim swoistym ośrodkiem sztuki, niewielkim, jednym z wielu, takim „centruniem”, gdzie podstawą będą oczywiście moje prace, ale też będziemy robić tzw. projekty specjalne, gdzie będą prezentowani inni malarze, moi koledzy, których znam już od lat. Będziemy robić i wspólne projekty, i indywidualne projekty artystyczne. I w taki sposób będzie pracowało to niewielkie pomieszczenie. To w jakiejś mierze jest ukraiński ośrodek, dlatego, że ja się deklaruje i czuje Ukraińcem. Jak powiedział papież Franciszek – zawsze wygrywa ten, kto buduje mosty, a nie ten, kto je rujnuje. Jest jedna z takich kluczowych, powiedziałbym fraz, nie dlatego, że teraz mówię to do mikrofonu – które miałem w głowie, gdy myślałem, czy robić to, czy nie, bo tę decyzje trzeba było podjąć. Galeria istnieje, de facto jest otwarta.

Galeria otwierała się dwiema wystawami, pod dwoma tytułami:

– Dwie oddzielne nazwy: „Ruina i reprodukcja” – to mój projekt i „Zmarli żołnierze” – to rzeźby Erika Meia. I można powiedzieć, że właśnie tym projektem oficjalnie otworzyliśmy tę galerię – Galeria@Sawczenko, Szafarnia 11, przychodźcie. Będzie bardzo interesująco, mam nadzieję, dokładamy wielkich starań, ja i nowy zespół galerii, dlatego że nie jestem sam, jesteśmy całym zespołem ludzi, którzy pracują.

(-)

Jestem przekonana, że gdyby żył metropolita Andrej Szeptycki, to wraz z ta ekipą też budowałby takie posty pojednania. We wtorek, 12 listopada, w Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej w Gdańsku odbędzie się spotkanie z prof. Magdaleną Nowak, autorką książki „Dwa światy. Zagadnienie identyfikacji narodowej Andreja Szeptyckiego w latach 1865-1914”. A w ogóle wydarzeń w ciągu tygodnia będzie ponad dziesięć. Dokładny program IV Tygodnia Kultury Ukraińskiej w Gdańsku znajdziecie w internecie. Warto tam być?

(-)

ważną składową kultury ukraińskiej w Polsce jest bojkowski zespół „Susidojky”. Który cieszył serca wielu Ukraińców, wysiedlonych podczas Akcji „Wisła”. Jest to tym ważniejsze, że zespół istniał jeszcze za czasów PRL, gdy nie było takiej swobody jak teraz. „Susidojky” – tak nazywał się zespół rodzinny, który istniał w latach 70-80-tych XX w. w okolicach Lidzbarka Warmińskiego. Członkowie rodziny Hodowańców i Łesyków wykonywały muzykę bojkowską – śpiewali i grali na różnych instrumentach. Występowali na wielu scenach całej Polski. Obecnie „Susidojky” już nie grają, ale można się z nimi spotkać podczas warsztatów muzyki bojkowskiej, które przeprowadzą wraz z Rodzinną Kapelą Ewy i Roberta Wasilewskich ze Szczytna. O miejscu i czasie przeprowadzenia warsztatów powiadomimy wkrótce; prawie na pewno wiadomo, że w Baniach Mazurskich odbędą się one 23 listopada. A dzisiaj proponujemy wam rozmowę z Eugeniuszem Hodowańcem, Danutą Hodowaniec (z domu Łesyk) oraz ewą Wasilewską – autorką projektu „Tak śpiewała moja babcia. Pamięć przesiedlonej muzyki z Bojkowszczyzny”. Warsztaty odbędą się dzięki dofinansowaniu z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego Polski oraz samorządu Województwa Warmińsko-Mazurskiego. Z bohaterami naszej opowieści spotkał się Sergiusz Petryczenko:

(-)

– Słyszałem, że wkrótce będą warsztaty muzyki bojkowskiej, będziecie je prowadzić; co można będzie usłyszeć i czego można będzie się nauczyć?

– Przede wszystkim – bojkowskie kołomyjki, rodem z Bojkowszczyzny.

– Też będziemy śpiewać i będziemy się radować, że możemy to jeszcze prowadzić.

– Bo będzie kapela i będzie śpiew. Tak?

– Tak! Tak. Będziemy śpiewać.

– To są kołomyjki z waszych stron; kto was tego uczył?

– Mój tata, mama, moja teściowa – Hodowańcowa Zośka, która znała bardzo dużo z domu tych kołomyjek. Mój tata wszystko notował pisemnie i się uczyliśmy, żebyśmy mogli to wszystko powtórzyć.

(-)

– Wasi rodzice od kogo się uczyli? Czy może tak sami z siebie, czy od sąsiadów; od innych muzykantów?

– To, co tata przekazywał to co? Techniki się uczyli, bo byli Cyganie. To byli mocni muzykanci! I samej techniki nauczyli się od Cyganów, ale nie grali muzyki cygańskiej, tylko swoją – tamtejszą, rodzinną, bojkowską.

(-)

– Jak się zaczynała wasza kapela „Susidojky”?

– Zaczynało się tak, że schodziliśmy się wieczorem, w domu były instrumenty – u mego teścia, u Łesyka i nadszedł taki moment, że spróbowaliśmy grać. Raz, drugi, trzeci, zaczęło bardzo dobrze wychodzić; dziewczęta przepięknie śpiewały – mama Danuty, Stefania, siostra Halina, moja siostra Eugenia, obecnie Przysłupska, no i tak zaczęliśmy śpiewać i ktoś się tym wszystkim zainteresował. Przyjechali z Domu Kultury z Lidzbarka, potem z UTSK, z Olsztyna przyjechali, potem było u nas radio i tak się to zaczęło i tak nabrało tego impetu. I tak to się działo przez ładnych kilkanaście lat.

(-)
Rozmowa w języku polskim
(-)

„Susidojky” natchnęły nas na wspomnienia, to i ja dodam takie maleńkie:

(-) Piosenka

I już zwalniam miejsce przed mikrofonem Romanowi Bodnarowi”

(-) Hit-Parad

(-)

Dzisiaj byli z wami: Roman Bodnar, Sergiusz Petryczenko, Marian Dąbrowski i Jarosława Chrunik. Do usłyszenia jutro o godz. 10.50 na 99,6 MHz, a teraz – miłego wieczoru, drodzy słuchacze! (jch/bsc)

 

02.11.2019 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry! Witam was, drodzy słuchacze, w refleksyjnym nastroju, w sobotnie przedpołudnie, 2 listopada na falach Polskiego Radia Olsztyn. W studiu – Jarosława Chrunik. Pokryte szarymi chmurami niebo, cisza, znicze pamięci, płonące na grobach – wszystko to skłania do rozmyślań o doczesnym i wiecznym. A czasami to, co doczesne, trwa w naszej pamięci wiecznie. Dzisiejszy kalendarz historyczny niesie jedna z najtragiczniejszych dat w historii narodu ukraińskiego; nie mamy prawa o tym zapomnieć:

(-)

2 listopada 1708 roku wojsko moskiewskie zrujnowało Baturyn. Moskowici napadli i zniszczyli stolice hetmana Iwana Mazepy – Baturyna – oraz jego mieszkańców. Żołnierze moskiewscy wyrżnęli wszystkich mieszkańców miasta, niezależnie od wieku i płci. Według różnych danych zginęło od 11 do 15 tysięcy mieszkańców miasta. Do historii Ukrainy wydarzenia te weszły pod nazwą ”Rzeź w Baturynie”. Samo miasto napastnicy ograbili, w tym także prawosławne świątynie, a potem na rozkaz Mienszykowa spalili, a a cerkwie zniszczyli. Ówczesne gazety tak opisywały wydarzenia w Baturynie: „Straszna rzeź”, „Cała Ukraina w krwi”, „Kobiety i dzieci na ostrzach szabel”. Z takimi tytułami wychodziły gazety we Francji; pisały one, że „okrutny car jest żądny krwi Ukrainy… wszyscy mieszkańcy Baturyna, bez względu na wiek i płeć zostali wycięci, jak nakazują nieludzkie zwyczaje Moskowitów”. „Cała Ukraina spłynęła krwią, Mienszykow pokazuje okrucieństwo moskiewskiego barbarzyństwa”. Gdy posłuchamy obecnych polityków rosyjskich, to staje się jasne, że choć od tamtych wydarzeń minęło ponad 300 lat, mentalność moskiewski pozostał na tym samym poziomie chciwości i barbarzyństwa.

(-)

2 liatopada 1983 r. zmarł Hawryło Yluk – ukraiński malarz. Malował obrazy gatunkowe; portrety i pejzaże. Znawca sztuki Ołena Polańska podkreśla nieustanny pociąg malarza do przedstawiania ludzi pracy – pracowników leśnych, kołchozowych, do ich pobytu na polach, w górach itp. Jest to cecha charakterystyczna twórczości malarza-realisty. Dziełem, który przyniósł Hlukowi sławę europejską był obraz „Pracownicy leśni”, namalowany w 1954 roku.

(-)

2 listopada 1985 roku zmarł Wołodymyr Kubijowycz, Łemko polsko-ukraińskiego pochodzenia, ukraiński uczony-encyklopedysta, redaktor naczelny „Encyklopedii ukrainoznawstwa”. Jako aktywny uczestnik ukraińskiego ruchu narodowo-wyzwoleńczego i szczery patriota ukraiński prof. Kubijowycz w połowie kwietnia 1940 r. stanął na czele Ukraińskiego Komitetu Centralnego w Krakowie, który koordynował działalność ukraińskich organizacji społeczno-kulturalnych w Generalnym Gubernatorstwie i pomagał Ukraińcom, którzy uciekli od bolszewików. Po II wojnie światowej W. Kubijowycz mieszkał na emigracji w Niemczech i Francji, zajmując się przede wszystkim działalnością naukową.

(-)

Dzisiaj mamy nie tylko Dzień Zaduszny; swoje święto mają: Aleksander, Artem, Herman, Leonid oraz wszyscy urodzeni tego właśnie dnia. Wszystkiego najlepszego!

(-)

Skoro Dzień Zaduszny, to pozostaniemy w temacie. Tego dnia na grobach bliskich i w miejscach pamięci spotykają się zarówno Polacy, jak i Ukraińcy. Tak jest na przykład w Lublinie gdzie uporządkowano groby żołnierzy URL. Przed tym można było posłuchać opowieści o żołnierzach armii URL i o historii grobów. Wcześniej przeprowadzono akcję porządkowania grobów ukraińskich żołnierzy w 25 miejscowościach w całej Polsce. Tam Polacy i Ukraińcy razem zapalili „Płomień Braterstwa”.

(-)

Podobnie dzieje się po stronie ukraińskiej. Dzisiaj we Lwowie w Dniu Zadusznym modlitwy odbędą się na Cmentarzu Janowskim. Wczoraj stawiano znicze i modlono się na jednej z najstarszych nekropolii Europy, Cmentarzu Łyczakowskim. Więcej na ten temat, Piotr Pogorzelski:

(-) Korespondencja w języku polskim

Na cmentarzu Łyczakowskim co roku odbywa się wspólna modlitwa pojednania narodu polskiego i ukraińskiego:

(-)

– Dzień 1 listopada to Dzień Wszystkich Świętych (- Ołeh Hrynczuk, historyk)i w polskiej tradycji katolickiej jest taki zwyczaj odwiedzania grobów zmarłych krewnych. Ale dzień 1 listopada to też dzień takiego symbolicznego pojednania polskiej i ukraińskiej strony, które de facto trwa już od dawna, od 2002 roku, gdy na mogiłach Ukraińskiej Armii Galicyjskiej i na mogile Orląt Lwowskich odbyły się wspólne nabożeństwa i jak efekt tego ukraińska i polska strona spotyka się tu i w postaci modlitwy wspomina żołnierzy, którzy walczyli o polski i o ukraiński Lwów.

(-)

– Dzięki Bogu, w tym stuleciu, w ogóle, po zakończeniu II wojny światowej zaczęło się trochę zmieniać. Zaczęliśmy rozumieć, że – (Myrosław Marynowycz, działacz społeczny) – mądrość ma inną formułę; formułę, która po angielsku brzmi win-win. Zwycięstwo jednej strony oznacza zwycięstwo innej strony. Na współpracy zyskują wszyscy. I myśmy to zobaczyli w ciągu przełomowych wydarzeń, na przykład na naszych Majdanach. Zobaczyliśmy, że współpraca z Polakami daje to, że wygrywają i jedni, i drudzy. Obydwa narody z tego korzystają.

(-)

Dodajmy, że we wrześniu prof. M. Marynowycz otrzymał „Medal Wdzięczności” – nagrodę zainicjowana z okazji 30-lecia ruchu „Solidarność” w Polsce.

(-)

I tak w atmosferze zrozumienia i pojednania nasz dzisiejszy czas antenowy dobiega końca; była z wami Jarosława Chrunik. Żegnam się do jutra, do godz. 20.30, a tymczasem życzę wam miłego weekendu, drodzy słuchacze! (jch/bsc)

01.11.2019 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze! Witam was, w piątek, 1 listopada, na falach Polskiego Radia Olsztyn; przed mikrofonem – Jarosława Chrunik. Dziś jest szczególny dzień, na pewno odczuwacie to już od wczoraj, zwłaszcza w drodze na cmentarze, gdy jechaliście przygotować groby swoich bliskich. Dla nas to jest nowa tradycja, ma zaledwie kilkadziesiąt lat w Polsce. Potem opowiem jak Ukraińcy czczą pamięć swoich przodków, najpierw otwieramy kalendarz historyczny:

(-)

1 listopada 1939 roku urodził się Fedir Stryhun – ukraiński reżyser, narodowy artysta Ukrainy. W ciągu 40 lata działalności twórczej zagrał ponad 100 ról. Filmy z jego udziałem: „Przepadło pismo”, „I w dźwiękach pamięć się odezwie”, „Zaporożec za Dunajem”, „Dudaryky”, „Kamienna dusza” i inne – przyniosły mu sławę aktora filmowego.

(-)

1 listopada 1944 r. – zmarł Andrej Szeptycki, metropolita UCGK. W czasie swojej posługi znacznie rozbudował cerkiew greckokatolicką jak na Ukrainie, tak i za granicą. Będąc jedną z najbogatszych osób w Galicji, szczodrze sponsorował ukraińskie towarzystwa kulturalno-oświatowe, udzielał stypendiów młodym artystom. W 1905 r. założył Muzeum Narodowe we Lwowie i zdobył dla niego dużą liczbę eksponatów. Wspierał ukraińską działalnośc ekonomiczną, sprzyjał zakładaniu spółdzielni. Wieczorem usłyszycie więcej o metropolicie Andreju.

(-)

1 listopada 1947 roku zmarł błogosławiony Teodor Jurij Romża – biskup Mukaczewskiej Eparchii Greckokatolickiej. Protestował przeciwko zamknięciu w marcu 1947 r. klasztoru bazylianów na Czerneczej Górze. W podróżach biskupich widział skuteczny sposób przeciwdziałania propagandzie przeciwko Kościołowi, żeby umocnić swoich księży i wiernych, żeby wytrwali w wierze. Jeździł też na krótkotrwałe wizyty. Podczas jednej z takich wizyt 27 października 1947 roku NKWD zorganizowało na niego wcześniej zaplanowany zamach, a 1 listopada otruto go w mukaczewskim szpitalu.

(-)

1 listopada, jak wiadomo, ludzie nie tylko umierają, ale też przychodzą na świat i urodzeni 1 listopada mają dzisiaj święto; tak samo jak i Hilary oraz Jakub. Śpieszymy z najlepszymi życzeniami!

(-)

Dzisiaj, 1 listopada w Polsce czcimy pamięć Wszystkich Świętych. Właśnie w Polsce bardziej, niż w jakimkolwiek innym kraju, jest ono ogólnonarodowe, wspólne dla wszystkich, niezależnie od politycznych sympatii czy antypatii. Tak jak i wobec śmierci wszyscy jesteśmy równi. Ale od pewnego czasu zaczęła się zakorzeniać w Polsce – i na Ukrainie również – jeszcze inna tradycja: Halloween. Sama widziałam wczoraj wieczorem w Olsztynie kilka grup dzieci i młodzieży w maskach i przebraniach głos w sprawie tego amerykańskiego wpływu zabrała Prawosławna Cerkiew Ukrainy, z którą zgadzają się też inne kościoły chrześcijańskie:

„Nie warto igrać ze śmiercią; nawet żartem czcić okrucieństwo i zło. Jest to szczególnie aktualne w przypadku dzieci, nastolatków i młodzieży, u których postrzeganie świata dopiero się kształtuje i którzy łatwiej ulegają pokusom udawanej przynęty zła. Pajęczyny, nietoperze, imitacja rozlanej krwi, oderwanych części ciała – wątpliwe, że jest to coś, co sprzyja pielęgnowaniu dobra i zgody, pokoju i miłości – cnót, do których my, jako chrześcijanie, powinniśmy dążyć w pierwszym rzędzie”, – takie oświadczenie wydała Prawosławna Cerkiew Ukrainy na okoliczność świętowania Halloween na Ukrainie. W PCU podkreślają, że dla naszego narodu obchodzenie Halloween jest dość nową, zapożyczoną modą, której nie można nazwać tradycją, ponieważ takie świętowanie nie ma korzeni w naszej historii, kulturze, religii czy nawet w mitologii. Zgodnie z kalendarzem Kościoła Rzymsko-Katolickiego 1 listopada obchodzony jest Dzień Wszystkich Świętych, a 2 listopada – Dzień Zaduszny. Jednak sposób, w jaki obecnie przeważnie obchodzony jest Halloween, w żaden sposób nie jest związany z tradycjami chrześcijańskimi (…)”

(-)

Jeden z takich dni wypada wkrótce, na św. Dymitra. O Dymitrowych wypominkach porozmawiamy za tydzień, a dzisiaj wspomnimy o tradycjach, do których wracamy, do tradycji naszych przodków: czczenia, utrzymywania związku z pokoleniami, które odeszły na drugą stronę życia. Najpopularniejszym naszym zwyczajem jest wspominanie zmarłych na Wielkanoc, ale są jeszcze inne ważne daty, – mówi dr Olga Kich-Masłej z UJ:

– Rzeczywiście tak jest. Mało kto dzisiaj pamięta, że w naszym wschodnim obrządku nie tylko na Wielkanoc idziemy na cmentarze, żeby odprawić panachydę, wspomnieć wszystkich zmarłych, ale to też odbywało się na terytorium polsko-ukraińskiego pogranicza na Zakerzoniu, na Zielone Świątki. I to jest bardzo dawna tradycja wschodnia. Można powiedzieć, że jeszcze przedchrześcijańska, która rozwinęła się na przestrzeni lat. Nasi przodkowie wierzyli, że w momencie, gdy zmartwychwstaje przyroda, gdy jest już w swoim maksymalnym rozkwicie, zmartwychwstają też przodkowie, którzy odeszli, ich dusze. A ci, którzy odeszli to byli obrońcy, bardzo często – rodziny, rodu, wsi, państwa, kraju i dlatego ich wówczas na Zielone Świątki wspominano. Natomiast jeszcze w okresie międzywojennym, w latach 1920-30-tych na ziemi tomaszowskiej, w takich wsiach jak choćby Wierzbica, Kornie i w innych naszych wsiach, skąd wysiedlono Ukraińców w Akcji „Wisła”, obchodzono Święto Mogił. Było ono bardzo charakterystyczne, miało trzy części. Zawsze zaczynało się podczas Zielonych Świąt w cerkwi, gdzie ustawiano albo trumnę, albo taką mogiłę z brzozowym lub ze świerkowym krzyżem. Po liturgii wszyscy obecni (bardzo często różne delegacje z wieńcami) szli na cmentarz. Tam była odprawiana panachyda, zakończona najczęściej pieśnią: „Gdy umieraliście, nie grały wam dzwony…”, do której muzykę napisał znany kompozytor Hajworoński. O tym święcie zapomniano po wysiedleniu, w ogóle nie można było wspominać o wojennych mogiłach.

(-)

Pani Olga może jeszcze bardzo długo opowiadać o tradycjach, ale nasz czas już się kończy. Z wami była Jarosława Chrunik i znowu zapraszam do słuchania nas wieczorem o godz. 18.10. Niech ten dzień będzie dla was miły i spokojny, drodzy słuchacze! (jch/ad)

 

ZOBACZ TAKŻE

Przeczytaj poprzedni wpis:
Terytorialsi odwiedzają groby bohaterów wojennych

Na cmentarzach m.in w Elblągu, Braniewie, Fromborku czy Kętrzynie obecni są żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej. Są umundurowani i odwiedzają wszystkie znane im groby żołnierzy Armii Krajowej,...

Zamknij
/RadioOlsztyn
RadioOlsztynTV