Strona główna Radio Olsztyn
Olsztyn
DZIŚ: 23 °C pogoda dziś
JUTRO: 25 °C pogoda jutro
IMIENINY: Eustachego, Mariki, Mirelli
EUR: 4.3302 CHF: 3.7118
USD: 3.7244 GBP: 4.8896
Logowanie
 

Audycje w języku ukraińskim – wrzesień 2016

Audycje w języku ukraińskim nadajemy codziennie, również w święta, dwukrotnie: o 10.50 i 18.10. Audycje zawierają bogaty serwis informacyjny o życiu diaspory ukraińskiej na Warmii i Mazurach, a także w Polsce oraz wieści z samej Ukrainy. Po kilku dniach od emisji zamieszczamy też tłumaczenia audycji w języku polskim. Do słuchania audycji zapraszają dziennikarze: Jarosława Chrunik, Hanna Wasilewska i Sergiusz Petryczenko. Audycje w języku ukraińskim emitowane są z nadajnika w Miłkach koło Giżycka na 99,6 FM.

30.09.2016 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dobry wieczór drodzy przyjaciele. Z wami jest Hanna Wasilewska w programie „Od A do Z”. We współczesnym świecie jest mnóstwo technologii za jakimi często nie nadążamy. Dzieci natomiast są zawsze przed nami. I kto inny jak nie nauczyciele mają iść z nimi noga w nogę. Dzięki nauczycielowi języka ukraińskiego Piotrowi Tabace i skype lekcje nie są dla nas dziwne. Na jednej z takich byłam wczoraj. Ale wszystko po kolei. Posłuchajmy.

(-)

Wczoraj w Punkcie Nauczania Języka Ukraińskiego w Dobrym Mieście odbyła się kolejna lekcja na skype w związku z projektem „My Ukraińcy – ja i ty”. Zostałam uprzejmie zaproszona w gości i korzystając z okazji zapoznałam się z autorką projektu – szefową oddziału Lwowskiej Obwodowej Biblioteki dla dzieci – Ołeną Kremńową. Pani Ołena wyjawiła mi wszystkie sekrety: jak, gdzie kiedy i po co stworzony był projekt międzynarodowy. Proponuję właśnie teraz posłuchać wywiadu na skype – na łączach Lwów.

(-)

Nasza współpraca rozpoczęła się w 2013 roku, kiedy obchodzono 200-lecie urodzin Tarasa Szewczenki. W celu popularyzacji jego twórczości na stronie biblioteki ogłosiliśmy konkurs online „Co ty wiesz o wielkim ukraińskim poecie”. To był czas, kiedy zaczynał się Majdan, kiedy przeobraził się w Rewolucję Godności i otwarty sprzeciw. I chcieliśmy jak najszerzej uczcić 200 lecie urodzin Kobziarza, żeby opowiedzieć światu o nim i o jego twórczości. Taki konkurs odbył się, wzięły w nim udział dzieci z wielu krajów, nie tylko z Ukrainy. Był i Kazachstan i Rosja, Polska, Niemcy. I wśród dzieci, które wzięły udział w tym konkursie online zwycięzcami byli właśnie uczniowie Punktów Nauczania Języka Ukraińskiego: Dobre Miasto, Świątki, Lidzbark Warmiński. Byli zwycięzcami, wydrukowaliśmy im dyplomy i nagrodziliśmy ich dyplomami. Piotr Tabaka potem, jako kierownik połączył się z nami. Podziękowaliśmy sobie wzajemnie, podziękowaliśmy sobie za współpracę i wtedy w 2014 roku kiedy zaczęła się wojna i wtedy Tabaka inicjował pierwszą akcję „Dzieci dzieciom”, kiedy zbierano szkolne przyrządy, które były przekazane dzieciom z ATO, dzieciom z przesiedlonych i niepełnych rodzin, uczniom z internatów. Wtedy biblioteka realizowała projekt „Kowczeh2” i pracowaliśmy z rodzinami i dziećmi przesiedleńców. To była bardzo dobra akcja. Nie tylko pomogła finansowo, ale pokazała także wsparcie i to, że Ukraińcy całego świata są razem. Wtedy planowaliśmy przyjazd do nas uczestników projektu, ale ten przyjazd nie był możliwy. I wtedy pojawił się pomysł stworzenia kolejnego konkursu online. Wtedy w roku 2015 tworzę konkurs online „Ukraina to ty”, który miał kilka tur. Nie chcieliśmy tracić kontaktu, a o skype jakoś nie pomyśleliśmy. Na końcu 2015 pojawia się pomysł o spotkaniach przez skype. Z Tabaką rozmawiamy na Skype i mówię – biblioteka prowadzi bardzo wiele wydarzeń, o pisarzach, literackie, gry, spotkania z literatami, czemu by nie wykorzystać tego Skype, te technologię, internet i dzieciom, które żyją w Polsce pokazać te wydarzenia – my mamy ich bardzo wiele – z prezentacjami. I wtedy napisałam plan tych wydarzeń, które można poprowadzić, które są adaptowane dla dzieci, uczniów punktów międzyszkolnych. I z Piotrem ustalamy; pewien czas, pewną godzinę i tematykę i odbywają się spotkania przez skype. Tak pracujemy od 2015 roku, przepracowaliśmy pół roku, skończył się rok szkolny i tu powiem, że online to bardzo dobra rzecz, bo możemy utrzymywać te stosunki, ale spotkanie na żywo jest najlepsze. I uczestnicy projektu przyjeżdżają do Lwowa i to było najlepsze spotkanie. Dzieci przyjechały do Lwowa i my wszyscy spotkaliśmy się w murach naszej biblioteki, zobaczyły tych bibliotekarzy, którzy z nimi pracują. Był też duży program ich wycieczki. I druga akcja to „Dzieci dzieciom”. One przywiozły wiele prezentów dla żołnierzy ATO. I na początku roku szkolnego rozdawaliśmy te prezenty dzieciom tych, którzy walczą na wschodzie Ukrainy, uczestnikom naszego letniego programu, czytelnikom biblioteki i teraz my połączyliśmy siły z organizacją „Pomoc dzieciom bohaterów” i szkolne przyrządy będą przekazane rodzinom żołnierzy ATO na prezenty do mikołajek. Tak wiele nam przywieźli. Wszystkim rozdajemy po trochę. No i my kontynuujemy tematycznie nasze spotkania, do końca roku mamy pewny plan. Chcielibyśmy, żeby dołączyło się jeszcze gimnazjum z Olsztyna. To projekt, który nie ma granic. Biurokracja, wizy to nam nie przeszkadza i kontaktować się, widzieć i robić dobrze rzeczy. Jesteśmy wdzięczni Piotrowi za to, że jest taki aktywny i jest takim entuzjastą i uczy dzieci nie tylko być Ukraińcami, ale uczy ich być dobrymi ludźmi, a nie tylko czytelnikami.

(-)

Lekcja naprawdę była wyjątkowo ciekawa, ale o tym opowiem wam w następnym tygodniu – bądźcie cierpliwi. Młodzi dziennikarze z Górowa znowu są gotowi. TO pierwszy tegoroczny program świeżo upieczonych licealistów. Więc zaczynamy od początku – jak odpoczywali i kto skąd przyjechał uczyć się w ukraińskim liceum:

Dzień dobry drodzy radiosłuchacze. Spotykamy się z wami znowu po dobrym letnim odpoczynku. Rozpoczął się nowy rok szkolny, są nowi koledzy, którzy pojawili się w szkole – w gimnazjum i liceum. Zapytaliśmy niektórych z nich o ich pierwsze wrażenia w nowej szkole. Oto odpowiedzi niektórych z nich..

-Powiedz proszę jak się nazywasz i w jakiej jesteś klasie.

-Nazywam się Klaudia Stupienko, jestem w 1 klasie gimnazjum.

-Nazywam się Elena Szkodycz jestem w 1 klasie liceum

-Powiedz proszę jak odbyły się otrzęsiny i jakie konkursy spodobały ci się najbardziej.

-Otrzęsiny bardzo mi się spodobały [dalej po polsku]

-Bardzo podobały mi się otrzęsiny, szczególnie konkurs…

-Powiedz jakie jest twoje pierwsze wrażenie dotyczące szkoły.

-Na pierwszy rzut oka szkoła spodobała mi się bardzo, przyjaźni uczniowie, dobrzy nauczyciele i wychowawcy.

-Mam na imię […] przyjechałem z miasta […] z Ukrainy i tutaj wszystko dobrze, no, znajomi, wszystko dobrze. […] jedna kobieta, to tu do liceum ona oddaję jedną córkę i od niej dowiedzieliśmy się o tej szkole.

-Mam na imię […] jestem z Kijowa. O tej szkole dowiedziałam się od znajomych, którzy pracują z moją mamą. Kiedy tutaj jechałam nawet nie myślałam, że będzie tu tak dobrze, że do dzieci odnoszą się tu dużo lepiej niż na Ukrainie i uczą tu lepiej. […] kiedy nas fotografowali ja niczego nie widziałam i bardzo mnie potem bolały oczy, było bardzo fajnie.

-Nazywam się Mychajło Stec, przyjechałem z Ukrainy miasto Kremenec. Jestem w Polsce już 3 lata. Moja mama dowiedziała się o tej szkole na odnoklasnykach, jak zobaczyła reklamę szkoły. Sprawdziła dokładniej szkołę i zapytała mnie czy chcę tu przyjechać, bo ta szkoła daje duże możliwości na przyszłość. Dobrze tu jest, są przyjemni ludzie, życzliwi, dobrze się z nimi zaprzyjaźnić.

-Jestem […] przyjechałem z Kołomyi z Ukrainy. Dowiedziałam się o tej szkole, moja mama dowiedziała się o tej szkole przez swojego […] i on powiedział mojej mamie, że tu są dobre możliwości, mama zapytała mnie czy chcę i odpowiedziałam, że chcę. Przyjechałam do tej szkoły i to bardzo dobrze. W internacie […] nie wiem, czy będę ich wszystkich pamiętać.

Na dziś to wszystko i pamiętajcie, niech problemy i niezgoda nie psują pogody. Szczęścia.

(-)

[lekcja języka ukraińskiego]

(-)

[muzyka Romana Bodnara]

(-)

I to wszystko. Czas antenowy dobiega końca. Ale równo za tydzień o tej porze będę czekać na was w programie „Od A do Z”. W poniedziałek 3 października wieczorny program „kamo Hriadeszy” będzie emitowany wcześniej – o 17:30. Nie przegapcie. Z wami była Hanna Wasilewska. Życzę wam dobrego zdrowia i sukcesów w nauce. Do usłyszenia.

(dwojcie/as)

29.09.2016 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Witam was w programie ukraińskim na falach Polskiego Radia Olsztyn. W zeszłym tygodniu zaczęliśmy opowiadać o Ukraińcach, którzy mieszkają we Francji. Ciężkie życie w ojczyźnie zmusiło ich do poszukiwania lepszego losu na zachodzie. A po jej znalezieniu nie zapominają o swoich rodakach, szczególnie o tych, którzy bronią Ukrainy przed okupantami. Dzisiaj będziemy kontynuować opowieść Ihora Matwijczuka, a później koniecznie pośmiejemy się z Hrycem Drapakiem. Z wami jest Hanna Wasilewska. Dobry wieczór.

(-)

W zeszłym tygodniu poznaliśmy Ukraińca, który mieszka na południowym brzegu Francji. Ihor Matwijczk żyje we Francji ponad 12 lat i nie chce wracać na Ukrainę. To nic dziwnego, ma oficjalne zatrudnienie – dość dobre, mimo że niezgodne z wykształceniem – już nauczył się francuskiego i urządził się z rodziną w Saint-Tropez. Co wieczór przez te wszystkie lata na obczyźnie czytał ukraińskie wiadomości w internecie. A w 2014 roku przeczytał najstraszniejszą.

-Pierwsze takie patriotyczne myśli jechać i bronić, ale kiedy minął już rok, dwa od rozpoczęcia wojny to już mam inne myśli. Nawet jechać się nie chce.

-Co się zmieniło?

-Zmieniło się to, że ty widzisz, tak według mnie, ta wojna, że nie jest faktyczna obrona, że widzisz, że jakiś agresor napadł, a chodzi o jakieś rozgrywki między ludźmi. Oczywiście jestem po stronie Ukraińców, bo sam jestem Ukraińcem. To oni przyszli do nas, a nie my do nich i my mamy obowiązek bronić naszego terytorium, naszej ludności.

Początkowo Ihora wiązał kontrakt z pracodawcą, a potem gorzko rozczarował się tym w co święcie wierzył. Rzecz w tym, że w związku ze swoją działalności Ihor miewał kontakty z wysoko postawionymi osobami we Francji, którzy mieli kontakt z ukraińskimi urzędnikami. Często-gęsto był świadkiem zakulisowych rozmów możnych tego świata, którzy w końcu rozczarowali Ukraińca. Ale i tak, tak jak wielu emigrantów, starał się pomóc Ukrainie jak mógł

Pomagałem finansowo, bo od czasu do czasu są zbiórki. Zbierano pieniądze na karetkę, też wspomogłem to finansowo. Więcej chyba swoim sercem wspieram.

(-)

-W tym regionie odpoczywa dużo bogatych ludzi, wielu ukraińskich oligarchów. Żyjecie tu wiele lat i wiecie, gdzie są jakie wille.

-Widziałem tu bardzo wielu Ukraińców i z każdym rokiem przeżywam coraz większy szok dlatego, że jak 5 lat temu zaczęli pojawiać się Rosjanie w Saint-Tropes, a Ukraińcy 2-3 lata temu przy tym tak bogaci, że Rosjanie, którzy są bogaci są zszokowani. Bo niektóre osoby płacą nawet zimą po 30-35 tys euro za pokój. W samym Saint-Tropez Ukraińców jest niewielu, ale w okolicach bardzo dużo, jak mówią ci, którzy ich obsłuchują. Wiele osób związanych z naszym parlamentem, deputowanych. Przy tym są tu bardzo drogie budynki, samochody także. Na ulicy może wyskoczyć jak idziesz Lamborghini, Ferrari, Bentley. Na plaży…żeby trafić na nią też trzeba zapłacić kilka tysięcy euro, żeby być jeden dzień.

-To znaczy, że w czasie wojny ukraińscy politycy nie ukrywają, że mają kupę pieniędzy i wzywają zwykłych ludzi do pomocy armii.

-No jakoś tak w czasie wojny jest ich więcej.

to nie sekret, że majątek prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki w czasie wojny powiększył się. To samo można powiedzieć o byłym premierze Arseniju Jaceniuku i cały rząd pomajdanowych polityków. Zwykli ludzie cierpią z powodu strasznej inflacji i ledwie wiążą koniec z końcem, a mimo tego pomagają armii i ofiarom wojny. Tylko skąd zwykła sekretarka pracująca w Radzie Najwyższej ma pieniądze na torebkę Channel?

Znam ludzi, którzy jeżdżą z komisją do naszej Rady Najwyższej i oni są w szoku jak widzą sekretarkę, która wychodzi ubrana w Channel albo Diora i ma taką torebkę, albo paski Hermesa – wiadomo cena Hermesa zaczyna się od 1000 euro – i gdzie jest największa ilość Mercedesów i Ferrari w kraju, gdzie jest wojna i korupcja na poziomi krajów afrykańskich. Mówią, że u nas na Ukrainie w ciągu ostatnich dwóch, trzech lat korupcja wzrosła bardziej niż za czasów Janukowycza. To dla mnie rozczarowanie.

-Jest nadzieja, że na Ukrainie będzie dobrze i będzie chciało się wrócić?

-Szczerze nie mam nadziei, nie wierzę

-Myślisz, że od ludzi nic nie zależy w ogóle?

-Nasza władza kontroluje tyle w kraju, że my nic nie możemy zrobić.

-Obalić władzę.

-Obaliliśmy, był majdan i co? Zmieniliśmy władzę, kierunek, prezydenta, a ludzie w parlamencie zostali ci sami. Co to była za zmiana, ludzie ci sami w parlamencie zostali. Nie widzę wyjścia. Widzę jak bardzo skorumpowane jest państwo. Korupcja jest na tym samym poziomie co w krajach afrykańskich. Bandy te same, kradną tak samo. Różnimy się tylko kolorem skóry, a poziom taki sam. Ludzie nie mają niczego, chociaż państwo jest bogate. Czemu ludzie są biedni. Bo władza jest skorumpowana, to finisz, katastrofa, to moja myśl.

Każdy ma prawo do własnego zdania. Nawet na pesymistyczne. Ale ono nie zabija mojej wiary i nadziei na przyszłość. Być może wiem za mało, żeby nie wierzyć ludziom. To tylko lepiej. Mama Ihora – Tetiana Matwijczuk – mieszka i pracuje w Czechach. Kobieta jest już w wieku emerytalnym, ale na Ukrainę postanowiła na razie nie wracać, chociaż wierzy w miany i jest pewna, że zna przyczynę złego w swojej ojczyźnie.

Pracuję w Czechach już 9 lat, chociaż miałam na Ukrainie prestiżową pracę. Emerytury teraz dają takie, że my możemy nie tylko nie przeżyć, ale zapłacić za usługi komunalne, to takie mizerne emerytury, że wydaje mi się, że nawet na jeden dzień normalnego dnia by nie wystarczyło.

-Pani syn mieszka we Francji, pani w Czechach. Cała rodzina rozproszona, nie widzicie się, to ciężko przeżyć, wszyscy ciężko pracują, ale mimo tego nikt nie chce wracać na Ukrainę bo tam sytuacja jest jeszcze cięższa. Jak pani myśli, coś zmieni się w najbliższym czasie i co jest do tego potrzebne?

-Ja myślę, że to mogłoby się stać tylko wtedy, kiedy pojawiłby się człowiek na Ukrainie, a może już taki tam jest – szczery Ukrainiec, który faktycznie kocha Ukrainę. Teraz nie ma porządku, ludzie idą z bronią, brat na brata, myślę że wszystko zależy tylko od rządu, a w rządzie znajdują się ludzie różnych narodowości, tym bardziej, że prezydent nie jest Ukraińcem, a to nie człowiek, który kocha Ukrainę.

Kochamy Ukrainę, wierzymy w siłę zwykłych ludzi i dobro zwycięży zło. Inaczej nie damy rady tego wszystkiego przeżyć. Choć jest jeszcze jeden sposób – popatrzeć na sytuację z humorem, jak skutecznie robi to Hryc Drapaki.

[humoreska]

(-)

[muzyka Romana Bodnara]

(-)

To wszystko. Posmuciliśmy się i pośmialiśmy się dzisiaj, a na koniec przemierzyliśmy muzyczną galaktykę z Romanem Bodnarem. Dziękujemy ci Romanie. Z wami była Hanna Wasilewska. Usłyszymy się jutro w programie „Od A do Z”. Bywajcie.

(dwojcie/as)

28.09.2016 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Witam was w programie ukraińskim. Dzisiaj jest środa więc będziemy mówić, a nawet słuchać ukraińskiej muzyki w każdym guście. Będą i popularne piosenki i folklor i country. To wszystko dla was zebrali: Jarosława Chrunik, Sergiusz Petryczenko i Roman Bodnar. A w studiu jest Hanna Wasilewska. Szczerze zapraszam.

(-)

Mówiliśmy już o dożynkach, które miały miejsce w Baniach Mazurskich. Wspomnienie tego jasnego, kolorowego i międzynarodowego święta poprawiają nastrój wszystkim, którzy brali w nim udział, na całą zimę. Więc proponujemy wam jeszcze raz tę ciepłą i niezapomnianą atmosferę dożynek w Baniach Mazurskich:

Jedna kalina za oknem, jedna rodzina za stołem. Właśnie taką jedną rodziną obchodzili w tym roku gminne dożynki w Baniach Mazurskich Polacy, Ukraińcy, Litwini. Wszyscy cieszyli się z ładnej pogody, przy której przyjemnie świętować, z nowego urodzaju, który już jest zebrany z pól i z tego, że można spotkać się i pobawić. Potańczyć pod niebem, wziąć udział w konkursach i dogodzić sobie smacznymi potrawami.

Różne były konkursy i rozrywki, ale najważniejszy był chleb.

Na takich ziemiach, na których spotykają się różne kultury, wymieniają się, przenikają się, trudno stwierdzić co jest moje, a co twoje. Posłuchajcie uważnie. Co wam to przypomina?

Wszyscy razem się radowali. Ale Ukraińcy nie zapominali o tym co dzieje się w ich duchowej ojczyźnie. A grupa „Nadija” z Bań Mazurskich, to nadzieja, żeby z optymizmem patrzeć w przyszłość.

(-)

W olsztyńskim pubie Sarmata wystąpił ukraiński autor i wykonawca country Sasza Bul’. Swoje piosenki pisze po ukraińsku i angielsku. Daje wiele koncertów za granicą. To nie pierwsza jego wizyta w Olsztynie. Wcześniej występował u nas w marcu tego roku. Wtedy zainteresował ceniących amerykański folk, z którego czerpie natchnienie dla swojej twórczości. Sergiusz Petryczenko nie mógł nie skorzystać z okazji do spotkania po raz drugi z kolegą muzykiem.

-Widzieliśmy się w marcu, co zmieniło się od tego czasu?

-Po pierwsze, zacząłem nagrywać nowy album, który jest zaplanowany na marzec następnego roku. Po drugie zagrałem w tym czasie ze 120 koncertów, no i postarzałem się, mam nadzieję, że zmądrzałem

-Prawie każdego dnia koncert?

-No tak, to taki koncertowy rok. Myślę, że do końca roku naliczę ze 150 koncertów. To ostatnie tournee w tym roku, więcej koncertować nie będę i to największe tournée w moim życiu – 5 tygodni i prawie 40 koncertów w 8 krajach. To taki maraton muzyczny.

-Na zdrowie nie wpływa?

-Wpływa, ale ja staram się…oszczędzać siebie, bo czuję zmęczenie, ale energię daje mi to, że wiem, że wrócę do domu i będzie czas, żeby odpocząć.

-Przyglądam się reakcji publiczności – bardzo żywa i bezpośrednia reakcja – jak ci się to udaje?

-Nie ma tu jakiegoś mega sekretu. Po prostu trzeba z nimi rozmawiać jak z kumplami. I jeśli nie budujesz jakiejś komunikacyjnej bariery między artystą i publicznością i mówisz im jak jest – np. dzisiaj tam ludzie rozmawiali, to ja powiedziałem, że tym co rozmawiają życzę wszystkiego najgorszego, tym którzy nie rozmawiają wszystkiego najlepszego. I ludzie to czują, że nie staram się przed nimi nic ukrywać, być kim innym, a nie sobą i otwierają się.

(-)

-Dokąd jeszcze jedziesz po Olsztynie?

-Dwa tygodnie koncertów w Polsce, z zachodniej do wschodniej i z południowej do północnej. Będzie Warszawa i Łódź, wielkie miasta, ale i maleńkie, jak np., Cieszyn na granicy z Czechami, Krotoszyn. Zakończę to tournée na Słowacji skąd wrócę na Ukrainę.

-Będziesz zimować

-No tak, zimować, siedzieć i pracować w studiu i trochę odpoczywać, podciągać zdrowie, może polecę do ciepłych krajów, bo nie przepadam za zimą

(-)Zarząd Mazurskiego Oddziału Związku Ukraińców w Polsce oraz parafia greckokatolicka pw. Trójcy Przenajświętszej w Giżycku serdecznie zapraszają na XVI Międzynarodowe Koncerty Muzyki Cerkiewnej. Odbędą się one w dniach 15-16 października na Mazurach.

(-)

W tym roku zaplanowano dziesięć koncertów w cerkwiach i kościołach na terytorium mazurskiego oddziału, a konkretnie: w Baniach Mazurskich, Budrach, Węgorzewie, Wydminach, Wilkasach, Giżycku i Kruklankach. W święcie śpiewu cerkiewnego wezmą udział chóry z Ukrainy, Polski i Litwy:

ukraiński „Kamerton” i polskie: „Cantabile” i Nauczycielski chór z Giżycka;

„Ojczyzna” z Węgorzewa;

jeszcze jeden „Cantabile” – z olsztyńskiej szkoły muzycznej;

„Atżalynas” z Litwy;

„Kwartet wokalny” z Kijowa;

„Odrodzenie” z Łucka;

„Jewszan” ze Lwowa i

„Zmartwychwstanie” z Iwano-Frankowska. Łącznie wystąpi około 300 chórzystów.

(-)

Koncert galowy odbędzie się w niedzielę, 16 października, szczegóły podamy wkrótce.

(-)

Organizatorzy serdecznie zapraszają wszystkich, kto chciałby posłuchać śpiewu cerkiewnego, pieśni religijnych i razem w duchowości przeżywać wyjątkowe chwile uniesień, podarowane przez chórzystów – uczestników tego przedsięwzięcia.

(-)

[muzyka Romana Bodnara]

(-)

Tym kończymy nasz program. Repertuar dobrali: Jarosława Chrunik, Sergiusz Petryczenko i Roman Bodnar. A słuchała z wami Hanna Wasilewska. Usłyszymy się na falach Polskiego Radia Olsztyn. Wszystkiego dobrego.

(dwojcie/as)

27.09.2016 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Witam was w ukraińskim programie „Z dnia na dzień”. Mniejszość ukraińska w Polsce trzyma się mocno kulturowej przeszłości swoich przodków i swojej. Natomiast aktualne tendencje, które przynosi wiatr zmian z samej Ukrainy nie bardzo interesują polskich Ukraińców. Młody ukraiński jazz czy awangardowe przedstawienia teatralne przegrywają imprezami pod gołym niebem. Czemu tak jest? Dobrze to, czy źle? Analizy działań ZUwP, której dokonał jego przewodniczący Piotr Tyma będziecie mogli usłyszeć dzisiaj. Z wami jest Hanna Wasilewska. Dobry wieczór.

(-)

Wiele małych miasteczek na Warmii i Mazurach znanych jest ze swoich ukraińskich zabaw. Część z nich już nie jest organizowana z powodu małej liczby chętnych. Mimo wszystko Ukraińcy dość często organizują festiwale, a do nich z przyjemnością przyłączają si e miejscowi Polacy. Jednak Piotr Tyma – przewodniczący ZUwP, w zeszłym roku z okazji 25-lecia organizacji przeprowadził analizę działalności organizacji w regionach. Pokazał nieefektywność pracy najaktywniejszych grup mniejszości ukraińskiej. Podczas pobytu w Olsztynie Piotr Tyma starał się przekazać obecnym w Związku, że kulturalno-folklorystyczny aspekt kultury ukraińskiej nie powinien wykluczać innych – tych bardziej intelektualnych i współczesnych.

-To przeszło w taką pewną rutynę. Imprezy mają swoją tradycję od 30 i więcej lat i nikt tego nie modyfikuje. Naprawdę odbywa się dużo więcej imprez, co widać po mapie regionu. Drugie, w Polsce ludowej i w początkach lat 90. tylko Ukraińcy zajmowali się propagowaniem kultury ukraińskiej, teraz ukraińska kultura; organizowane są imprezy przez miasta partnerskie, które mają partnerów na Ukrainie. Szkoły współpracują między sobą, teatry współpracują, więc propozycje są szerokie, ale problem jest inny. Latami wychowywali się widzowie z ograniczonym zainteresowaniem – folklorem, imprezami pod gołym niebem. Nie ma tak, że chodzi na muzykę klasyczną, jest fanem ukraińskiego jazzu, czy innych form kultury. Uważam, że to wielkie zaniedbanie. Bardzo mało jest propozycji literackich, filmowych. Mimo tego, że mówi się, że mało ludzi przychodzi; są sytuację w dużych miastach, że na wielkiego światowego reżysera przychodzi 10 osób; ale to nie znaczy, że tego nie trzeba robić. Wręcz przeciwnie to trzeba robić, żeby ludzi przyzwyczaić do tego, że ukraińska kultura ma różne rodzaje, że może być także interesująca dla innych ludzi, nie tylko dla Ukraińców. Ale wokół tego trzeba zrobić sobie taki reset. Trzeba powiedzieć – to jest dobre, z 10 zostawimy 7 takich imprez, a w to miejsce zaproponujemy coś innego. No to wymaga stałej analizy. Bardzo często robi się rzeczy, które nie są najważniejsze. Ja widzę to na podstawie innych mniejszości, które np. postawiły na język, media albo inne rodzaje aktywności niż kulturowa i kulturowo-folklorystyczna. U nas jest wszystko, drugie to pięknie tańczymy. Właśnie dlatego próbuję rozmawiać z naszymi liderami i część broni się i nie chce tego przyjmować. To wyobrażenie ukraińskości w wydaniu XIX wiecznym, kulturowym, identyczności kulturowej, nienarodowej we współczesnym rozumieniu. To poważny problem, który może doprowadzić do tego, że mniejszość będzie schodzić z pola procesu historycznego. To nie pesymizm to fakt. To pokazują wszystkie tendencje

-Jesteście gotowi do zmiany szefów struktur, albo struktury w ogóle?

-My teraz mówimy ogólnie o potrzebach zmiany w tygodniku, który jest archaiczny. Mówimy o zmianach i próbujemy pracować innym systemem. Robimy projekty, np. teraz robimy projekt z Teatrem Polskim z Andrzejem Sewerynem – Ukraińskie Wieczory. Seweryn – jeden z najbardziej znanych polskich Aktorów bęzie czytać Franka w języku polskim. Jest kultura wysoka, o czym wspomniałem. Częściej na taką wysoką kulturę przychodzą obywatele Ukrainy i Polacy zainteresowani Ukrainą. Ale to także skutek dotychczasowego schematu pracy. Ja współpracuję z Danką Kuroń to żona Jacka Kuronia takiego znanego polskiego dysydenta. Ona prowadzi teatr w maleńkiej wsi na Podlasiu. I do niej do tego teatru przyjeżdżają ludzie w miasta wojewódzkiego na spektakle. Ale ona mówi: nad widzem trzeba pracować, trzeba zachęcać, ale trzeba mu także narzucać pewien poziom. Wychowywać, tak. A ja przyjeżdżam tu na koncert „Pod wspólnym niebem” i koncert trwa od 11 do 17 bez przerwy. Nie ma reżyserii. Po drugie – przywożą z Ukrainy czasem radzieckie zespoły, które są sowieckie tak, że aż zęby bolą. Tu był komunizm, ale nie było takich sowietów. Dlatego trzeba myśleć, co chcemy pokazać widzowi.

Ktoś powie, że łatwo jest krytykować. Ale właśnie zdrowa krytyka jest najważniejsza w czasie krytyki. A dla mniejszości ukraińskiej w Polsce teraz właśnie jest taki okres – uważa Tyma.

Powiem o prognozie profesora [Hierkewycza] – to jeden z lepszych znawców języków mniejszości narodowych w Europie. Powiedział, że jeszcze 5 lat i język ukraiński, jako język miejscowych Ukraińców przestanie istnieć, ale będzie istnieć jako język literacki Ukraińców z Ukrainy albo jeżyk, którego nauczyli się Polacy. Jak pani widziała mówią tu różnie. Po języku można poznać czy to Łemkowie czy Bojkowie itd. To umiera bo ich dzieci nie mówią, mówią już w większości po polsku.

Ale nie mamy prawa zapominać o młodej i aktywnej mniejszości. W jednym tylko Olsztynie ponad 100 dzieci uczy się języka ukraińskiego w punktach nauczania. I nie mówię już o szkołach w Bartoszycach czy Górowie Iławeckim. Zresztą nie wszędzie jest źle. Wielu Ukraińców w Polsce tylko rośnie i to dobra okazja do współpracy.

Teraz w Warszawie, Krakowie, większych miastach przekroczono taką krytyczną granicę; jest tam taka ilość obywateli Ukrainy, że – powiedzmy w Warszawie – w normalnych warunkach powinna istnieć szkoła ukraińska, złożona z dzieci obywateli Ukrainy. Ona jeszcze nie istnieje, albo organizacje są dopiero zakładane. W Warszawie jest 5 organizacji społecznych założonych przez obywateli Ukrainy, które działają w różnych obszarach, ale są głównie ukraińskojęzyczne i są zainteresowane, żeby działać w tym obszarze.

Zainteresowanie zachowaniem swojej etnicznej identyczności przez miejscowych Ukraińców można świetnie połączyć ze współpracą zresztą Ukraińców w Polsce. Tak myśli przewodniczący Piotr Tyma. Czas pokaże czy sprawdzą się prognozy naukowców. A nam pozostaje po prostu żyć i nie zapominać kim jesteśmy.

(-)

Właśnie tacy bohaterowie trafili na strony historycznej powieści Jurija Horlisa-Horskiego „Chołodnyj Jar”. Polecamy wam kolejny fragment:

Bij Moskali, ratuj Ukrainę.

Przy punkcie zboru prawdziwy jarmark. Powstańcy, dziewczęta, starzy, dzieci – wszędzie ożywione rozmowy, gdzieniegdzie śpiew. Przy ganku zarządu stos broni, którą przynieśli ci, którzy nie idą „w kozaki”. Pomiędzy niemieckimi, rosyjskimi i angielskimi karabinami, współczesnymi siodłami, bukłakami i ładownicami znalazło się kilkudziesięciu świadków przeszłości – żywych świadków kozaczyzny. Zniszczone przez czas szable, siodła i nawet dwa skałkowe pistolety mające przynajmniej półtora wieku. Walały się gdzieś po strychach, żeby nagle trafić do współczesnego świata. Może i to po pradziadach się przyda…

Przy broni, przeglądając ją, kręcili się ulubieńcy monasterskiej załogi – Iwaś i Petruś – dzieci zabitych chłodnojarców. To byli „najstarsi” kozacy brygady. Iwaś miał 13 lat, a Petruś 11. Przy boku każdego wisiał rewolwer i austriacki bagnet. Tę broń dałem im ja. Było to ich płomienne marzenie. Noszą ją chłopcy tylko dla „kozackiego honoru” bo ich niebezpieczna służba dla Ukrainy odbędzie się bez broni. Mieli już swoją rolę. Iwaś i Petruś – sprytni i odważni chłopcy byli nieocenionymi agentami – wywiadowcami na krótki dystans. W sztabie spotykamy „starszyznę”, która czekała na obiad. Ataman był w oszklonym ganku w towarzystwie Otomanenka, Hrycenka i naszej medwediwskiej wywiadowczyni Lidy. Lida dopiero co przyjechała. Wziąwszy mój papier pojechała do Subotowa, zostawiła tam woźnicę, a sama przyszła okrężną drogą. Czerwonych oddziałów w Czehryniu nie ma – wyszli dzisiaj rano o 11 na pacyfikację wielskiej wsi Steciwka, gdzie dzisiaj rano wybuchło powstanie. Powstańcy rozbili oddział wywiadowczy. Jak Lida dotarła do Czehrynia słychać było strzelaninę. Oczywiście czerwoni wygrali. Ataman radzi z Czornotą czy robić natychmiastową zbiórkę i natychmiast iść na pomoc Steciwce czy dać chłopakom spokojnie zjeść. Czornota popiera Otomanenka, że przed bojem i pochodem należy dać kozakom spokojnie zjeść. Oddział czerwonych, który przybył wczoraj do Czehryna jest dosyć silny i Steciwkę bez problemu zdławiła. Spieszyć się nie ma powodu, ale też nie ma powodu, żeby zwlekać. Ataman decyduje, by na szybko zjeść i wyjechać ze sztabem brygady i kawalerią wprzód do Medwediwki i organizować dalszy wywiad. Jak tylko brygada zbierze się, to Petrenko ruszy z nią za sztabem.

(-)

[muzyka Romana Bodnara]

(-)

Tym kończy się nasz program. Już jutro o 18:10 będę na was czekać w naszym muzycznym programie razem z Sergiuszem Peryczenką. Z wami była Hanna Wasilewska. Wszystkiego dobrego. Do usłyszenia.

(dwojcie/as)

25.09.2016 – godz. 20.30 – Magazyn (opis do dźwięku)

Wita Państwa Magazyn Ukraiński „Od niedzieli do niedzieli”…

(-)

Dzień dobry, szanowni słuchacze! Witam was w naszym niedzielnym programie. Przed mikrofonem – Jarosława Chrunik.

Ostatni tydzień podarował nam trochę muzycznych wzruszeń – w niedzielę mieliśmy w regionie aż trzy ukraińskie koncerty, a w sobotę jeden. Dziś opowiemy o koncertach lwowian..

W minioną niedzielę w Morągu, Ostródzie i Olsztynie gościnnie występował lwowski zespół „The Rohie’s”, po naszemu – „Rogi”. Uczestnikami zespołu są aktorzy teatru im. Marii Zańkowieckiej. W Morągu Lwowianie wzięli udział w Festiwalu Piosenki Ukraińskiej wraz z miejscowym dziecięcym zespołem „Jeżyki”, olsztyńskim „Karpatianem” i kwartetem „Złote Lata”. W Ostródzie koncert odbył się na zamku, a wieczorem w olsztyńskim klubie „Nowy Andergrant” lwowskie „Rogi” i olsztyńska „Horpyna” wspólnie zagrali koncert charytatywny, z którego dochód zostanie przeznaczony na pomoc ukraińskim żołnierzom, którzy walczą z moskiewskimi okupantami na wschodzie. Z dyrektorem teatru Tarasem Łysakiem i solistką Martą Kułaj rozmawiał Sergiusz Petryczenko:

(-)

– Byłem na waszym koncercie i widziałem, że macie dużo takiego zdrowego dystansu do siebie, do swojej muzyki; podchodzicie z humorem.

– Wszyscy obecni członkowie zespołu są profesjonalnymi aktorami. Profesjonalnymi aktorami wielkiego Narodowego Teatru Dramatycznego i ich zawód – to bycie aktorem. Dlatego humor jest zawsze właściwy aktorom. A rozumiejąc, że stworzywszy zespół, nie nazywając się muzykami-profesjonalistami, i muzyka, i zachowanie na scenie; sama atmosfera na scenie była przyjmowana przez widzów, trzeba dodawać humor. Oni to mają we krwi, nie jest im trudno – łączyć humor z muzyką.

– Pewnie stąd się wzięła ta nazwa – „Rogi”, taka trochę rogata?

– Tak. Wie pan, tu jest pewien taki sarkazm, pewna samoironia, bo gdy chłopcy zaczynali swoje ćwiczenia muzyczne, to u nas w teatrze żartowali z nich – „Co, rogi, nauczyliście się już grać jakąś muzykę?” A słowo wypuszczone na scenę, bardzo szybko nabiera życie. Gdy urośliśmy do takiego zespołu, który zaczął już występować poza teatrem, już przed publiką zewnętrzną, w różnych miastach Ukrainy i nie tylko, to zostawiliśmy tę nazwę, bo ona jest taka rodzima, pierwsza. Trochę transformowaliśmy nazwę na styl anglojęzyczny no i tak się nazywamy – „Rogi”. Ale nam to nie przeszkadza.

– Czy ktoś z was ma wykształcenie muzyczne?

– Prawdziwe, profesjonalne wykształcenie muzyczne ma tylko jeden członek zespołu, Serhij Tkaczenko, to jest perkusista. W teatrze on jest kierownikiem trupy, kieruje aktorami, rozdziela pracę, ale każdy z aktorów powinien mieć talent, uzdolnienia muzyczne – jak do śpiewu, tak i do grania na instrumencie muzycznym. Na przykład Nazar Moskoweć gra na kilku instrumentach muzycznych – to są i skrzypce, i gitara, i klawiszowe.

– Mam pytanie do piosenkarki: ma pani taki postawiony głos; to umiejętność aktorska, czy wokalna?

– Śpiewałam od dzieciństwa, ale w większości na kursie teatralnym na uniwersytecie uczyłam się wokalu i tak zaczynając od cztrech lat śpiewałam, potem na uniwersytecie i teraz w teatrze, w zawodzie też śpiewam.

(-)

– Takie może poważne pytanie – o wojnę. Jak często bywacie na wschodzie?

– Teatr już pięć razy w ciągu ostatnich lat, gdy trwa wojna, był na wschodzie. Dwa razy jeździł ze spektaklami („Natałka-Połtawka” i „Swatannia na Honczariwci”), a trzy razy jeździliśmy jako zespół, z koncertami muzycznymi. Pierwszy nasz wyjazd miał miejsce ubiegłej jesieni. Daliśmy wtedy 10 koncertów w jednostkach wojskowych, w tym także na pierwszej linii frontu, w Popasnej, a ostatnim koncertem zakończyliśmy w Swatowym dla słuchaczy cywilnych. Kolejny wyjazd był w tym roku w kwietniu, występowaliśmy jak wśród wojskowych, koncerty poranne, tak wieczorem przed cywilami w Siewierodoniecku, Słowiańsku, Kreminnej i Kramatorsku. Przed początkiem sezonu teatralnego, 99-go, 1 wzreśnia wyjechaliśmy i daliśmy trzy dni koncertowe w obwodzie donieckim. Wystąpiliśmy w Konstantynówce, w Słowiańsku i wystąpiliśmy w Bachmucie. No i oczywiście, poranne koncerty były dla żołnierzy w jednostkach wojskowych, w tym byliśmy w Krasnohoriwce, koło Marjanki, tam, gdzie jest dosyć niebezpiecznie.

– Jak was tam przyjmują?

– Na początku wahaliśmy się, czy trzeba jechać tam z koncertami na wschód. To jest wojna, to śmierć, to krew, to może czasami i jakieś nie najlepsze warunki i pobytu, i ubrania, i jedzenia. Ale gdy przyjechaliśmy i zobaczyliśmy, że przez tę godzinkę, gdy jesteśmy z chłopakami, oni wspominają życie pokojowe, swoje rodziny, zrozumieliśmy, że z pewnością robimy dobrze. A takim znamiennym faktem jest to, co zawsze powtarzam: Pewnego razu, po jednym z naszych koncertów we Lwowie, otwierają się drzwi mojego gabinetu, wchodzi człowiek, uścisnął mi rękę. Ja mu się przyglądam – kto zacz? A on mówi: „Ja byłem na waszych koncertach w Łysyczańsku, przyjeżdżaliście do nas. Jestem we Lwowie (a on sam był z Równego); powiedział pan, żeby przyjść do was do teatru, więc oto jestem. Przyszedłem, żeby wam wszystkim uścisnąć dłonie, Marcie podarować kwiaty.” I mówi: m”Gdybym wam wtedy nie uwierzył, że robicie to szczerze, to teraz bym tu do was nie przyszedł, bo mnie już oszukać trudno”. Takie słowa są zapewne kwintesencją tego wszystkiego, co robimy, bo obecnie leżeć na piecu, oglądać TV, czytać gazety, obywatel, który kocha swój kraj nie może i nie powinien.

(-)

Jeśli ktoś był na spektaklach tego teatru podczas ostatnich Dni Teatru Ukraińskiego w Olsztynie, ten z pewnością rozpoznał niektórych aktorów, obecnych uczestników zespołu „Rogi”. Przypomnijmy sobie zatem jak to było podczas „Swatania na Honczarówce”:

(-) Fragment sztuki

Nowy rok szkolny już się rozpoczął, ale młodzież, należąca do „Płastu” (ukraińskich „skautów” – J.Ch.), jeszcze jest na obozach. Na Tarnopolszczyźnie, m.in. w Bereżanach, na górze Łysoni obchodzono w tym roku 100-lecie bitwy Strzelców Siczowych z rosyjskim wojskiem carskim. Na szczycie góry „płastuni” spędzili kilka dni pod nadzorem swoich doświadczonych kolegów. Z Oleną Riznyk, komendantką obozu na Łysoni rozmawiał Sergiusz Petryczenko:

(-)

Pierwsze obozy na górze Łysoni zaczęły się jeszcze w 1991 roku. Ich inicjatorem był nauczyciel i działacz społeczny Iwan Hawdyda.

– On odnowił „Płast” w rejonie bereżańskim, później został przewodniczącym „Prowodu” „Płastu” Tarnopola, starał się przywieźć tu patriotycznie nastawioną młodzież, tu przeprowadzano szkolenia i tak prowadzili obozy. Robimy tu obozy d 2010 roku, zbieramy tu młodzież uczniowską. Czasami współpracujemy z „Płastem”, tak jak w tym roku, ponieważ to takie jubileuszowe obozowanie, więc zaprosiliśmy i płast z Bereżan, z Szumska, a także organizacje patriotyczne organizacje z Tarnopola. Dla nich został opracowany specjalny program. Wczoraj mieliśmy uroczyste otwarcie obozowania, rano przeprowadziliśmy wielką grę obozową na 200 osób młodzieży uczniowskiej, a dzisiaj zostali obozowicze przeważnie z „Płastu” i organizacji młodzieżowych. I dla nich też jest opracowany program. Zaprosiliśmy organizację społeczną „Obroń swój dom”, która przeprowadziła z nimi szkolenie. Współpracowaliśmy z jednostką wojskową, która zapewniła nam wyżywienie z kuchni polowej; z Ministerstwem Sytuacji Nadzwyczajnych, które także udzieliło nam pomocy. Jednym słowem – bardzo dużo struktur było zaangażowanych po to, żeby obozowanie odbyło się efektywnie, z korzyścią i żeby młodzież miała co zapamiętać, i otrzymać odpowiednie wychowanie, i żeby w następnym roku znowu zechcieli tu przyjechać.

(-)

– Rozumiem, że są to i teoretyczne zajęcia, i praktyczne.

– Tak. Tam są i pogawędki, my zapraszamy historyków, którzy mogą opowiedzieć dzieciom, co tu się odbywało bezpośrednio. Zapraszamy też weteranów ATO; obecnie to jest bardzo pożyteczne. Ludzi, którzy byli w strefie ATO i mogą bezpośrednio opowiedzieć o wydarzeniach, bowiem jeśli spojrzeć na wydarzenia sprzed 100 lat, to one absolutnie powtórzyły się po 100 latach, wie pan. Jest taka bardzo nieprzyjemna analogia: ten sam północny wróg, ale teraz już mamy państwo i możemy walczyć już o konkretne cele, a nie jakieś efemeryczne, które ktoś nam obiecał, ale nie wykonał.

(-)

– Lokalna władza wszelako wspiera ruch młodzieżowy na tarnopolszczyźnie.

– Dziś był u nas przewodniczący obwodowej administracji państwowej; rozmawiał z dziećmi. Był zainteresowany tym, co ich ciekawi; to człowiek, który jest nastawiony na dobre, pozytywne projekty z udziałem młodzieży. Jest zainteresowany tym, aby takie obozy jak nasz, były rozpowszechnione i pracowały przez całe lato, żeby dzieci mogły dobrze spędzać wakacje. Dziś jest u nas pan Mykoła Łazarowycz, jutro zaprosimy go do siebie na pogawędkę. On jest autorem znamienitej książki „Legion Ukraińskich Strzelców Siczowych”, jest też profesor z instytutu ukrainoznawstwa pan Łytwyn; tak że wykorzystujemy każdą możliwość, aby tylko dać naszym uczniom nie tylko nawyki praktyczne, ale i wiedzę teoretyczną.

(-)

Skoro o teorii mowa, to zapraszam do szkoły na lekcję języka ukraińskiego:

(-) Lekcja 71

A teraz nagroda – za pilną naukę: muzyka od Romana Bodnara:

(-)

Czas naszego programu już się kończy. Przygotowali go: Bogdan Sentkowski, Roman Bodnar, Sergiusz Petryczenko, Hanna Wasilewska i Jarosława Chrunik. Zapraszamy do radioodbiorników jutro o g. 10:50 na 99,6 MHz. Wszystkiego dobrego, drodzy słuchacze!

(jchr/łw)

23.09.2016 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dzień dobry drodzy przyjaciele. Witam was szczerze w programie ukraińskim „Od A do Z”. Spokojnie, ale pewnie rok szkolny nabiera tempa. Dziś w końcu powrócił do nas młody głos ukraińskich audycji z Bartoszyc. Z niecierpliwością czekam także na uczniów z Górowa Iławeckiego. A na skautów mury szkolne czekają nadal – skauci ciągle są w górach, ale powód mają poważny. Jak zwykle opowiemy wam o tym dzisiaj. Z wami jest Hanna Wasilewska. Zaczynamy.

(-)

Rok szkolny już się rozpoczął, ale młodzież skautowska jest jeszcze na obozach. Na Tarnopolszczyźnie, a dokładniej w Brzeżanach na górze Łystonia obchodzono w tym roku stulecie bitwy strzelców siczowych z wojskami carskimi. Na szczycie góry skauci spędzili kilka dni pod opieką doświadczonych kolegów. Z Leonią Riznyk – komendantką obozu rozamwiał Sergiusz Petryczenko:

-Pierwsze obozy na górze Łysonia rozpoczęły się jeszcze w 1991 roku. Ich pomysłodawcą był nauczyciel i działacz społeczny Iwan Hawdyda.

-On odnowił ruch skautowski w rejonie brzeżańskim, potem stał się szefem organizacji skautowskiej w Tarnopolu i starał się przywieźć tu patriotycznie nastawioną młodzież, prowadzić szkolenia i ot tak obozowali. My obozujemy tu od 2010 roku, skupiamy młodzież szkolną. Współpracujemy ze skautami, jak w tym roku. Wobec tego, że to jubileuszowe obozowanie, więc zaprosiliśmy i mieszkańców Brzeżan, szumskich skautów i patriotyczne organizacje Tarnopola. Przygotowany dla nich został uroczysty program. Wczoraj mieliśmy uroczyste otwarcie obozu. Rano przeprowadziliśmy ogromną grę terenową na 200 dzieci w wieku szkolnym, a dzisiaj zostali obozowicze głównie ze skautowych i młodzieżowych organizacji. I dla nich także jest przygotowany program. Zaprosiliśmy organizację społeczną „Zachysty swij dim”, która przeprowadziła z nimi szkolenia, współpracowaliśmy z jednostką wojskową, która przygotowała nam wyżywienie z kuchni polowej. Ministerstwo Nadzwyczajnych Sytuacji także nam pomogło. Jednym słowem – wiele struktur zostało zaangażowanych, żeby obóz działał, przyniósł korzyść i żeby młodzież go zapamiętała i otrzymała odpowiednie wychowanie i żeby uczestnicy chcieli przyjechać w przyszłym roku.

– Ja rozumiem, że to zajęcia teoretyczne i praktyczne.

– Tak, zapraszamy historyków, którzy mogą opowiedzieć dzieciom co tu się odbywało, zapraszamy także weteranów ATO [rejon działań antyterrorystycznych na Ukrainie] to także przynosi korzyść. Ludzi, którzy byli w strefie ATO i mogą bezpośrednio opowiedzieć o tych wydarzeniach. Więc jeśli bezpośrednio spojrzeć na te wydarzenie, które miały miejsce 100 lat temu, to one powtarzają się po 100 latach. Rozumie pan. I jest taka bardzo niemiła analogia – ten sam północny wróg, ale teraz mamy państwo i możemy walczyć o konkretny cel, a nie za to co nam obiecano, ale tego nie zrealizowano.

-Samorząd lokalny wspiera ruch młodzieżowy na Tarnopolszczyźnie.

-Był dzisiaj u nas szef państwowej administracji obwodowej. Rozmawiał z dziećmi, zainteresowany był ich interesami. To człowiek, który jest nakierowany na takie dobre, pozytywne projekty z udziałem młodzieży. Jest zainteresowany tym, żeby takie obozy jak nasz były powszechniejsze, żeby działały w ciągu całego lata, żeby dzieci mogły dobrze spędzić czas wolny. Dzisiaj jest u nas pan Mykoła Łazarowycz, jutro zaprosimy go do siebie. Jest autorem znakomitej książki „Legion ukraińskich strzelców siczowych”. Jest także profesor z instytutu ukrainoznawstwa pan Łytwyn. My wykorzystujemy możliwości, żeby przekazać naszym uczniom nie tylko teorię, ale i praktykę.

(-)

W Bartoszycach tradycyjnie pełno nowości. I dzisiaj te świeże przekaże Kinga Bończuk. Stęskniłam się za swoimi młodymi kolegami. Mam nadzieję, że wy także. Słuchamy

Dzień dobry szanowni słuchacze. Po długim wakacyjnym odpoczynku na antenie ukraińska szkoła w Bartoszycach, a audycję prowadzę ja – już gimnazjalistka Kinga Bończyk. Nowy rok szkolny rozpoczął się bardzo pracowicie. Nasi uczniowie wzięli udział w obchodach uczczenia pamięci zmarłych więźniów Centralnego Obozu Pracy w Jaworznie. Waszej uwadze proponujemy fragment koncertu-reqiem w wykonaniu chóru „Lisowa pisnia” i zespołu „Wodohraj” pod kierownictwem pana Serhija Szełesta.

(-)

[Wiersz: „Молитва за рідну мову” – „Modlitwa za język ojczysty”; Jurij Szkrumeljak]

[Wiersz: „Ми є діти українські” – “Jesteśmy ukraińskimi dziećmi”; Jurij Szkrumeljak]

[deklamowane fragmenty piosenki „Бабусина ікона” – „Ikona babci”; Anatolij Matwijczuk]

Żegnamy się z wami. W kolejnej audycji usłyszycie o innych wrześniowych wydarzeniach w naszej szkole. Wszystkiego dobrego. Do widzenia.

(-)

Nie tylko słuchać, a słyszeć.

Nie tylko patrzeć, a widzieć.

Zapamiętywać, odpowiadać.

Gotowi? To czas na słowo o języku:

[lekcja języka ukraińskiego]

(-)

[muzyka Romana Bodnara]

(-)

To wszystko. Równo za tydzień w programie „Od A do Z” spotkamy się na falach Polskiego Radia Olsztyn. Z wami była Hanna Wasilewska. Wszystkiego dobrego.

(dwojcie/as)

23.09.2016 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Witam was w ukraińskim programie informacyjnym na falach Polskiego Radia Olsztyn. Na Chełmszczyźnie całymi dniami obchodzą 150 rocznicę urodzin swojego krajana – wielkiego Ukraińca Mychajła Hruszewskiego. A uczniowie międzyszkolnego Punktu Nauczania Języka Ukraińskieho w Świątkach mieli okazję zobaczyć swoich kolegów ze Lwowa – na Skype. O tym i o innych rzeczach usłyszycie w przeglądzie wydarzeń za kilka minut. Z wami jest Hanna Wasilewska. Dzień dobry.

(-)

„Szczo ne domiwka, tak swoja pidkiwka” – projekt “My Ukraińcy – ja i ty” znów trwa. Na Chełmszczyźnie świętują 150-lecie urodzin Mychajłą Hruszewskiego. Wczoraj w Białymstoku rozpoczął się Wschodni Kongres Ekonomiczny. Jak ukraińska prasa komentuje ostatnie ustalenia w Mińsku. O tym dokładniej za chwilę.

(-)

„Szczo ne domiwka, tak swoja pidkiwka” (baśnie, zagadki, przysłowia) na ten temat rozmawiano podczas lekcji na Skype w związku z projektem „My Ukraińcy – ja i ty”. Rozmowa prowadzona była przez kierowniczkę lwowskiej Biblioteki Obwodowej Julię Sokołową oraz koordynatorkę i autorkę projektu Ołenę Kremnową. Aktywny udział w rozmowie przez Skype brali uczniowie międzyszkolnego Punktu Nauczania Języka Ukraińskiego w Świątkach, a kierował nimi nauczyciel języka ukraińskiego Piotr Tabaka. A co było szczególne w tej lekcji na Skype opowiedział nam przez telefon:

Z początkiem nowego roku szkolnego kontynuujemy nasz projekt międzynarodowy „My Ukraińcy – ja i ty”. Pierwsza lekcja z tego projektu odbyła się wczoraj. Dzieci były zadowolone, że zobaczyły kolegów z lwowskiej Obwodowej Biblioteki dla dzieci. W pierwszym tygodniu wakacji byliśmy na wycieczce we Lwowie i spotkaliśmy się z pracownikami tej biblioteki. Dlatego przyjemnie było rozmawiać z nimi na Skype. To było spotkanie ze starymi znajomymi. Forma lekcji to była gra literacka. Mieliśmy możliwość poznać ukraińskie przysłowia, dopasowywać ich zakończenia. Zapoznaliśmy się także z legendą dotyczącą nazwy Lwowa. Kolejna lekcja 27 września w Dobrym Mieście. Zapraszam dzieci na kolejne lekcje na Skype.

(-)

Od 21 września do dziś odbywają się w Chełmie obchody 150-lecia urodzin Mychajła Hruszewskiego, urodzonego w Chełmie pierwszego prezydenta niepodległego państwa ukraińskiego, najwybitniejszego ukraińskiego historyka, pisarza, polityka. Organizatorem uroczystości jest Towarzystwo Ukraińskie i współorganizatorzy.

Uroczystości rozpoczną się 21 września 2016 r. w prawosławnej cerkwi św. Jana Teologa liturgią z okazji święta chełmskiej ikony Matki Bożej, tradycyjnie obchodzonego przez prawosławną ludność ukraińską Chełma. Po Liturgii celebrowano uroczyste nabożeństwo żałobne za duszę Mychajła Hruszewskiego. Poświęcono krzyż pamięci Mychajła Hruszewskiego. Odbyła się również uroczystość złożenia wieńców przy tablicy ku czci Mychajła Hruszewskiego.

W uroczystym koncercie wzięli udział chór „Irmos”, znana ukraińśka skrzypaczka Myrosława Kotorowycz, duet bandurzystów „Elehija duszy”, chór ze Lwowa „Chołomszczyna”. Uroczystościom towarzyszy wernisaż fotografii i książek Mychajła Hruszewskiego oraz międzynarodowa konferencja „Mychajło Hruszewskyj i jego mała ojczyzna – Chełmszczyzna w XIX i XX wieku”

Dziś wieczorem odbędzie się także premiera filmu dokumentalnego „Mychajło Hruszewskyj”. Udział w premierze weźmie reżyser i producent obrazu.

(-)

Około tysiąca trzystu osób zapowiedziało swój udział we Wschodnim Kongresie Gospodarczym, który rozpoczął się wczoraj w Białymstoku. W stolicy Podlasia spotkali się politycy, przedsiębiorcy oraz urzędnicy.

Jak wyjaśnia pomysłodawca i organizator wydarzenia Wojciech Kuśpik, jednym z głównych tematów rozmów są relacje gospodarcze z przedsiębiorcami na wschodzie. Rozmówca IAR przypomina, że kraje bałtyckie, Rosja, Białoruś czy Ukraina są ważnymi partnerami handlowymi nie tylko dla firm ze wschodu Polski, ale także dla przedsiębiorców z głębi kraju.

Eksperci będą także rozmawiać o rozwoju gospodarczym wschodniej części Polski. Wojciech Kuśpik przypomina, że w ostatnich latach wschodnie regiony Polski rozwijały się szybko, ale wciąż muszą gonić pozostałą część kraju. Uczestnicy wydarzenia zastanowią się między innymi nad tym, jakich inwestycji publicznych potrzeba na wschodzie czy jakich prywatnych inwestorów można sprowadzić do tej części Polski.

Część rozmów będzie poświęcona młodym firmom, zwanym startupami. Wczoraj omawiano także bezpieczeństwo energetyczne, eksport, inwestycje, czy rozwój energetyki odnawialnej.

Wydarzenie odbywa się po raz trzeci. Patronem medialnym Wschodniego Kongresu Gospodarczego jest Polskie Radio.

(-)

Ukraińska prasa komentuje sprawę uzgodnień dotyczących Donbasu. Obradująca w Mińsku trójstronna grupa do spraw uregulowania konfliktu uzgodniła wycofanie wojsk w trzech pilotażowych strefach na linii frontu.

Materiał na ten temat – Paweł Buszko.

[materiał w języku polskim]

Były to aktualne wiadomości. Program przygotowała i poprowadziła Hanna Wasilewska. Spotkamy się ponownie wieczorem w programie „Od A do Z”. Wszystkiego dobrego.

(dwojcie/as)

22.09.2016 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Witam was w ukraińskim programie informacyjnym na falach Polskiego Radia Olsztyn. Dzisiaj jest czwartek 22 września. Ukraińscy parlamentarzyści pilnie pracują po wakacjach, a nie wszyscy uczniowie wrócili do szkoły. Skautów kuszą góry. Czym zajmują się i jedni i drudzy opowiemy w przeglądzie wydarzeń. Z wami jest Hanna Wasilewska. Dzień dobry.

(-)

W Brzeżanach na górze Łysotnia skauci świętowali stulecie bitwy siczowych strzelców. W miejscowości Machnówka na Ukrainie uczczono pamięć Tomasza Padury – autora pieśni „Hej, sokoły”. Ukraiński parlament ratyfikował nową umowę z Polską o ochronie informacji niejawnych. Ukraina kupi kilkaset ekologicznych samochodów dla swojej policji. O tym powiemy za moment.

(-)

Rok szkolny już się rozpoczął, ale młodzież skautowska jest jeszcze na obozach. Na Tarnopolszczyźnie, a dokładniej w Brzeżanach na górze Łystonia obchodzono w tym roku stulecie bitwy strzelców siczowych z wojskami carskimi. Na szczycie góry skauci spędzili kilka dni pod opieką doświadczonych kolegów. Z Leonią Riznyk – komendantką obozu rozamwiał Sergiusz Petryczenko:

-Pierwsze obozy na górze Łysonia rozpoczęły się jeszcze w 1991 roku. Ich pomysłodawcą był nauczyciel i działacz społeczny Iwan Hawdyda.

-On odnowił ruch skautowski w rejonie brzeżańskim, potem stał się szefem organizacji skautowskiej w Tarnopolu i starał się przywieźć tu patriotycznie nastawioną młodzież, prowadzić szkolenia i ot tak obozowali. My obozujemy tu od 2010 roku, skupiamy młodzież szkolną. Współpracujemy ze skautami, jak w tym roku. Wobec tego, że to jubileuszowe obozowanie, więc zaprosiliśmy i mieszkańców Brzeżan, szumskich skautów i patriotyczne organizacje Tarnopola. Przygotowany dla nich został uroczysty program. Wczoraj mieliśmy uroczyste otwarcie obozu. Rano przeprowadziliśmy ogromną grę terenową na 200 dzieci w wieku szkolnym, a dzisiaj zostali obozowicze głównie ze skautowych i młodzieżowych organizacji. I dla nich także jest przygotowany program. Zaprosiliśmy organizację społeczną „Zachysty swij dim”, która przeprowadziła z nimi szkolenia, współpracowaliśmy z jednostką wojskową, która przygotowała nam wyżywienie z kuchni polowej. Ministerstwo Nadzwyczajnych Sytuacji także nam pomogło. Jednym słowem – wiele struktur zostało zaangażowanych, żeby obóz działał, przyniósł korzyść i żeby młodzież go zapamiętała i otrzymała odpowiednie wychowanie i żeby uczestnicy chcieli przyjechać w przyszłym roku.

(-)

Pełny materiał usłyszycie w programie „Od A do Z” jutro wieczorem.

(-)

W miejscowości Machnówka na Ukrainie uczczono pamięć Tomasza Padury – autora pieśni „Hej, sokoły”. Przedwczoraj minela 145. rocznica śmierci polsko-ukraińskiego poety i kompozytora. Na grobie poety złożono kwiaty i zapalono znicze. Obecni byli przedstawiciele polskiej mniejszości, miejscowi historycy i mieszkańcy Machnówki. Uroczystość była o tyle niezwykła, że płytę nagrobną Tomasza Padury na cmentarzu w Machnówce znaleziono dopiero kilka tygodni temu. Tomasz Padura to poeta dwóch narodów – podkreśla Jerzy Wójcicki, szef stowarzyszenia Kresowiacy.

(-)

Dziewiętnastowieczny poeta i kompozytor był autorem ponad 200 pieśni po polsku i ukraińsku. W Polsce najbardziej znaną jest ta, w której mowa o tęsknocie „za zieloną Ukrainą” – czyli „Hej, sokoły”.

Rada Najwyższa Ukrainy ratyfikowała porozumienie między Radą Ministrów Ukrainy a rządem Rzeczypospolitej Polskiej o wzajemnej ochronie informacji z ograniczonym dostępem, zawartą w dniu 27 sierpnia 2015 roku w Warszawie.

Ratyfikowana umowa zastąpi umowę między Radą Ministrów Ukrainy i rządem Polski o wzajemnej ochronie informacji niejawnych (ratyfikowana przez stronę ukraińska 26.09.2002 r.). W przeciwieństwie do poprzedniego dokumentu, w którym jest mowa o informacji niejawnych, nowa umowa operuje pojęciem „informacja z ograniczonym dostępem”, zawiera więcej stopni ograniczenia dostępu, określa inne właściwe organy w Polsce, które odpowiadają za realizację umowy, mieści dodatkowe aspekty wykorzystania informacji z ograniczonym dostępem, w szczególności kolejność odtwarzania i tłumaczenie, a także zniszczenie takiej informacji – podała telewizja Еspreso.TV.

Ukraina kupi kilkaset ekologicznych samochodów dla swojej policji. To nie pierwsze tego typu auta, którymi jeżdżą stróże prawa nad Dnieprem. Pieniądze na nowoczesne pojazdy pochodzą ze sprzedaży przez Ukrainę Japonii kwot emisji dwutlenku węgla.

Paweł Buszko

(-)

Były to aktualne wiadomości. Już jutro o 10:50 usłyszycie świeże wydanie ukraińskich wiadomości. Z wami na falach Polskiego Radia Olsztyn była Hanna Wasilewska. Usłyszymy się jutro

(dwojcie/as)

21.09.2016 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Witam was na falach Polskiego Radia Olsztyn. Dzisiaj jest środa 21 września. 145 lat temu na Ukrainie zmarł Polak – autor znanej piosenki „Hej sokoły”, a w zeszłą niedzielę w Olsztynie odbyło się kilka ciekawych ukraińskich impres. O tym powiemy w dzisiejszym wydaniu wiadomości. W studiu jest Hanna Wasilewska. Dzień dobry.

(-)

W zeszłą niedzielę w Morągu, Ostródzie i Olsztynie wystąpiły lwowskie „Rogi”. Wczoraj na Ukrainie obchodzono 145 rocznicę śmierci Tomasza Padury autora piosenki „Hej sokoły”. Ukraina zainicjuje pozew przeciwko kremlowskiemu prowokatorowi Grahamowi Phillipsowi za znęcanie się nad więźniam. Ukraiński parlament nie uznaje rosyjskich wyborów i nowego składu Dumy. To główne tematy wydania.

(-)

W zeszłą niedzielę w Morągu, Ostródzie i Olsztynie wystąpił lwowski zespół „The Rohies”, po naszemu Rogi. Członkowie zespołu to aktorzy lwowskiego teatru im. Marii Zańkoweckiej. W Morągu lwowianie uczestniczyli w festiwalu ukraińskiej piosenki razom z miejscowym dziecięcym zespołem „Jiżaczky”, olsztyńskim „Karpatianem” i kwartetem „Zołoti lita”. W Ostródzie koncert odbył się na zamku, a wieczorem w olsztyńskim klubie Nowy Andergrant. Lwowskie „Rogi” i olsztyńska „Horpyna” razem zagrali koncert dobroczynny, dochód z którego przeznaczony będzie na pomoc ukraińskim żołnierzom, którzy walczą z rosyjskim okupantem na wschodzie. Z dyrektorem teatru Tarasem Łysakiem i solistką Martyną Kulaj rozmawiał Sergiusz Petryczenko:

-Byłem na waszym koncercie i widzę, że macie wiele takiego zdrowego dystansu do siebie, do swojej muzyki. Z humorem podchodzicie.

-Wszyscy obecni członkowie zespołu to profesjonalni aktorzy. Profesjonalni aktorzy Wielkiego Państwowego Teatru Dramatycznego i ich zawód to aktor, a humor zawsze jest właściwy aktorom. A rozumiemy, że tworząc zespół muzyczny, nie nazywając siebie profesjonalnymi muzykami, dlatego aby muzyka i atmosfera na scenie i zachowanie były strawne dla widzów, trzeba dodawać humor. To nie trudne, łączyć humor z muzyką.

-Stąd i ta nazwa „Rogi”. Taka trochę rogata.

-Tak, tu jest pewien sarkazm, autoironia, bo kiedy chłopcy zaczynali swoje muzyczne ćwiczenia, to w naszym teatrze z nich żartowano – no co rogi, nauczyliście się czegoś grać? No a słowo rzucone na scenie bardzo szybko znika. I kiedy staliśmy się w taki zespół, który zaczął występować poza teatrem, w różnych miastach Ukrainy i nie tylko, zostawiliśmy tę nazwę, bo ona była pierwsza. Trochę zmieniliśmy logotyp, na styl angielskojęzyczny, ale nazywamy siebie Rogami. I nam to nie przeszkadza.

-Mam pytanie do śpiewaczki, ma Pani taki postawiony głos. To aktorskie czy wokalne osiągnięcie?

-Śpiewałam od dziecka, ale w większości na kursach aktorskich, na uniwersytecie, na studiach teatralnych uczyłam się wokalu. O 4 roku życia śpiewałam i potem na uniwersytecie, teraz w teatrze…

(-)

Wczoraj na Ukrainie obchodzono 145 rocznicę śmierci Tomasza Padury autora piosenki „Hej sokoły”. O 17-tej przy odnalezionym niedawno grobie poety w Machnwce na Winnyczyźnie złożono kwiaty i uczczono dobrym słowem „Pieśniarza Ukrainy” – jak napisano po polsku na jego nagrobku. Piosenkę „Hej sokoły” Tymko Padura napisał w dwóch wariantach – po polsku i ukraińsku.

(-)

Ukraiński parlament nie uznaje rosyjskich wyborów i nowego składu Dumy. Deputowani Rady Najwyższej przyjęli rezolucję w której nazywają nielegalnym niedzielne głosowanie. Powód to przeprowadzenie przez Rosjan wyborów również na okupowanym Półwyspie Krymskim.

(-)

Wiceprzewodnicząca Rady Najwyższej Ukrainy Iryna Heraszczenko zapowiada, że złoży pozew do sądu na prorosyjskiego propagandystę Grahama Phillipsa za znęcanie się nad ukraińskim więźniem Wołodymyrem Żemczugowym, który stracił wzrok i ręce.

„Komisja Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy obejrzała nagranie znęcania się przez Grahama Phillipsa nad Wołodymyrem Żemczugowem. Spodziewamy się na odpowiedniej reakcji, bo chodzi nie tylko o naruszenie dziennikarskiej etyki, to zakazane metody, ale także znęcanie się nad więźniem i psychiczne tortury”, – napisała Heraszczenko na Facebooku.

Wiceprzewodnicząca parlamentu proponuje złożyć pozew, o znęcanie się nad ukraińskim bohaterem, w brytyjskim sądzie. Przypominamy, że podczas wymiany jeńców wojennych prorosyjski propagandysta Graham Philips wyzywał i obrażał Ukraińca Wołodymyra Żemczugowa, który będąc wolontariuszem trafił do niewoli wspieranych przez Kreml terrorystów i stracił wzrok oraz obie ręce.

(-)

Na tym kończymy informacje. Na kolejną porcję czekajcie już jutro. Program przygotowała i poprowadziła Hanna Wasilewska. Wszystkiego dobrego. Usłyszymy się na falach Polskiego Radia Olsztyn.

(dwojcie/as)

20.09.2016 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Witam was na falach Polskiego Radia Olsztyn. Dzisiaj jest wtorek 20 września.

W dzisiejszym wydaniu powiemy o ostrym naruszeniu prawa na Ukrainie i o jubileuszu odrodzenia najstarszej ukraińskiej uczelni, jej dumy Akademii Kijowsko-Mohylańskiej. Ale najpierw trochę ukraińskiej muzyki. Z wami jest Hanna Wasilewska. Dzień dobry.

(-)

Na Ukrainie pokazano dzieła zebrane Stanisława Lema. Ukraiński MSZ rosyjskie wybory na Krymie i apeluje do społeczności międzynarodowej o podobną reakcję. Przestępcy, którzy zajmowali się nielegalnym wydobyciem bursztynu, codziennie otrzymywali 1 mln dolarów. Wczoraj minelo 25 lat od dnia odrodzenia Uniwersytetu Narodowego „Akademia Kijowsko-Mohylańska”. O tym dokładniej za chwilę.

(-)

Na Ukrainie prezentowano dzieła zebrane Stanisława Lema. Znalazły się w nich tłumaczenia najważniejszych dzieł polskiego fantasty na język ukraiński. We Lwowie w ramach Forum Wydawców odbywa się festiwal Miasto Lema.

(-)

Ukraiński MSZ potępia rosyjskie wybory na Krymie i apeluje do społeczności międzynarodowej o podobną reakcję. Głosowanie do Dumy odbyło się też na okupowanym przez Rosjan półwyspie.

(-)

Przestępcy, którzy zajmowali się nielegalnym wydobyciem bursztynu, codziennie zarabiali 1 mln dolarów. Poinformował o tym prokurator generalny Jurij Łucenko – na antenie Еspreso.TV.

„Nielegalne wydobycie bursztynu przynosiło przestępcom 1 mln dolarów dziennie. Zatrzymaliśmy zastępcę regionalnego prokuratora, który ukrywał fakt wydobycia oraz kilkudziesięciu współpracowników: policjantów, sędziów, emerytowanych pracowników organów ścigania, zwykłych bandytów”, – powiedział prokurator.

Łucenko, akcentował, że aby powstrzymać przestępcze wydobycie bursztynu współpracować ze sobą muszą rząd i parlament.

„Jednak zeszłym tygodniu znów zatrzymaliśmy dużą partię nielegalnie wydobytego bursztynu. To będzie trwało w nieskończoności, jeśli parlament i rząd nie zaczną działać wspólnie w tej sprawie” – powiedział szef Prokuratury Generalnej.

Wczoraj minęło 25 lat od dnia odrodzenia Uniwersytetu Narodowego „Akademia Kijowsko-Mohylańska”.

Akademia Mohylańska w Kijowie to szkoła wyższa utworzona w 1658 w Kijowie na podstawie postanowień Unii Hadziackiej, z przekształcenia prawosławnego Kolegium Kijowsko-Mohylańskiego, założonego w 1632 przez prawosławnego metropolitę kijowskiego Piotra Mohyłę. Akademia istniała do 1817 roku, gdy w jej murach otwarto Kijowską Akademię Duchowną.

Praktycznie wszystkie współczesne ukraińskie uczelnie wyższe w mniejszym lub większym stopniu są duchowymi spadkobiercami tej uczelni przez jej absolwentów, którzy stali się założycielami nowych teologicznych, filozoficznych i naukowych szkół na Ukrainie.

Na tym kończymy blok informacyjny. Więcej informacji z Ukrainy usłyszycie równo za 24 godziny. Z wami była Hanna Wasilewska. Wszystkiego dobrego. Do usłyszenia

(dwojcie/as)

18.09.2016 – godz. 20.30 Magazyn (opis do dźwięku)

[wstęp w języku polskim]

(-)

Zawszę czuję respekt przed ludźmi, dla których nauki ścisłe to nie tajemnica. W tym tygodniu w Olsztynie odbyło się VII Forum Polskich Matematyków z udziałem matematyków ukraińskich. A dlaczego tak, opowiedział mi pracownik katedry Matematyki i Informatyki UWM profesor Andrij Panasiuk:

– Co roku odbywają się zjazdy polskich matematyków organizowane przez Polskie Towarzystwo Matematyczne – organizację społeczną zrzeszającą wszystkich polskich matematyków.

– A czemu tu są Ukraińcy?

– A dlatego, że te zjazdy polskich matematyków organizowane są wspólnie z matematykami z innych krajów . I w tym roku taki pomysł narodził się wśród ukraińskich matematyków pracujących w Olsztynie, by w tym roku zrobić taki zjazd przy udziale ukraińskich matematyków.

– A ilu tych ukraińskich matematyków jest w Olsztynie?

– W Olsztynie, dokładnie nie powiem, ale na naszym wydziale co najmniej 3-4 osoby z pochodzenia są Ukraińcami, albo urodzili się na Ukrainie. To czysto matematyczna konferencja. Tradycyjnie na zjazdach Polskiego Towarzystwa Matematycznego wręczane są nagrody wybitnym polskim matematykom, którzy mają osiągnięcia i wyniki. To jest taka część uroczysta, podczas której wręcza się nagrody. Oprócz tego matematycy wygłaszają wykłady, podczas których mówią wynikach, za które nagrody otrzymali. Poza tym odbywa się konferencja, na której mogą wystąpić matematycy nie tylko z Polski, ale czasem i z całego świata, a w tym wypadku także z Ukrainy.

– Ja tak zawsze zastanawiam się o czym może to być. Przecież nie będą wyjaśniać, że 2+2 to 4. O czym matematycy mogą rozmawiać?

– Bezsprzecznie mają o czym rozmawiać, proszę mi wierzyć. Zadań, którymi zajmuje się współczesna matematyka jest wiele. Są one skupione na rozwiązywaniu zadań związanych z chemią, fizyką, nauki przyrodnicze, biologia, ekonomia itd. Matematyka zawsze rozwijała się takimi dwoma równoległymi drogami. Zawsze odpowiadała na potrzeby innych nauk przyrodniczych. Także miała teorie pokazać w praktyce, potem te teorie otrzymywały możliwość rozwoju własną drogą i odrywały się od początkowych zadań i często znajdowały zastosowanie w innych naukach. Od sformułowania problemu do jego rozwiązania jest bardzo daleko i właśnie o tym rozmawiają matematycy.

(-)

Chciałabym jeszcze przedstawić wam profesora znamienitej, znanej, prestiżowej Kijowsko-Mohylańskiej Akademii, Julię Bernadską:

– Dziękuję za wasze zainteresowanie naszym uniwersytetem, to, że pani mówi, że jest on znany – to miło słyszeć. Kieruję Katedrą Nauk Matematyczno-Fizycznych. Kształcimy fizyków, przygotowujemy ich do pracy naukowej; czyli już od III roku proponujemy studentom, aby brali udział w pracy naukowej i w tym sensie pracujemy w przybliżeniu tak, jak i Uniwersytet Tarasa Szewczenki. Chcemy zorganizować jeszcze międzynarodowe nauczanie; dla mnie teraz ważnym tematem, czy ideą jest wprowadzenie akademickiej mobilności dla studentów. Chcemy wprowadzić to na wyższych latach, absolutnie dla wszystkich, żeby mogli pojechać za granice, żeby zobaczyli jak tu jest, żeby nie mieli tego strachu i żeby od razu odnajdowali się we wspólnocie europejskiej, bo teraz faktycznie w naszym naukowym środowisku tego nie ma. Bardzo tego brakuje. Na szczęście nasz uniwersytet bardzo to wspiera i jest specjalny oddział współpracy międzynarodowej, który pomaga i ja mam nadzieję, że między innymi zainteresowanie UWM-u współpracą kolegów.

– Czy Erasmus nie działa na Ukrainie?

– Działa, mamy grant z Erasmusa, ale o ile mi wiadomo nie ma umowy z UWM. Bo do grantu potrzeba jeszcze umowy, a to powiązane z kontaktami.

– Ja tak patrzę na panią, taka delikatna kobietka. Powinna pani zbierać kwiaty, zajmować się poezja. Co panią skłoniło do tego, żeby zajmować się takimi poważnymi naukami.

– No kwiatki tez lubię, bardzo podoba mi się przyroda i różne rośliny, ale no nie wiem…pociągają mnie takie złożone, abstrakcyjne konstrukcje, do tego jak to jest zorganizowane. Faktycznie matematyka oparta jest warunki fizyki i nie widzę różnic między nimi, one są bardzo spokrewnione.

– A czy w pani życiu osobistym jedna, albo obie te nauki, rozwiązały jakieś sprawy?

– W moim życiu…

– Oprócz tego, że to pani zawód.

– Widzę, że to myślenie, którego nauczyłam się ucząc się matematyki i fizyki pomaga mi w każdej chwili mojego życia. Bo to pewna umiejętność strukturyzowania, przedstawienia problemu, wyodrębnienia podstaw. Widzę strukturę odpowiedzi, jaką drogą wybrać… to analityczne myślenie, umiejętność stworzenia modelu zjawiska pozwala znaleźć najkrótsza drogę do rozwiązania.

(-)

Skończyły się żniwa. Czas się cieszyć. Tylko jednej niedzieli 11 września. Ludzie świętowali w niedalekich miejscowościach – Kruklankach, Budrach i Baniach Mazurskich. Pogoda była świetna więc na stadion przy Gminnym Ośrodku Kultury i Promocji w Baniach przyszło wiele osób. Na miejscu ciężko stwierdzić, czy impreza jest ukraińska czy polska, bo organizują ją wspólnie i Polacy i Ukraińcy. Tak jak te gminne dożynki. Przeplatają się tam rożne kultury. I nikt od tego nie biednieje, a wszyscy stają się bogatsi. Posłuchajcie:

[materiał w języku polskim]

(-)

Myślę, że warto będzie kiedyś wrócić do tego wydarzenia. Nagrałam tam dużo więcej niż usłyszeliście. A teraz siadamy do ławek. Hanna Wasilewska już na nas czeka:

[lekcja języka ukraińskiego]

(-)

Elbląskie koło ZUwP zaprasza wszystkich chętnych na zabawę taneczną 24 września. Odbędzie się ona w sali „U Aktorów” przy ul. Dębowej. Do tańca zawzięcie będzie grał zespół „Hopak”. Dokładniejsze informacje uzyskacie pod numerem telefonu 787-141-769.

(-)

Oddajemy głos Romanowi Bodnarowi:

[muzyka Romana Bodnara]

(-)

Nasz dzisiejszy program dobiega końca. Przygotowali go: Roman Bodnar, Hanna Wasilewska, Marian Dąbrowski i Jarosława Chrunik. Słuchajcie na jutro na 99,6 Mhz o 10:50. Wszystkiego dobrego drodzy przyjaciele. (dw/bsc)

17.09.2016 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry szanowni słuchacze. Witam was w porannym przeglądzie wydarzeń w sobotę 17 września. Na falach Polskiego Radia Olsztyn wita was Jarosława Chrunik. Dzień dzisiejszy jest bogaty w ważne daty:

17 września 1864 roku urodził się Mychajło Kociubynskyj – pisarz, działacz społeczny, klasyk ukraińskiej literatury, przewodniczący Proswity w Czernichowie. Jako jeden z pierwszych wykazał potrzebę modernizowania ukraińskiej literatury na wzór współczesnej prozy europejskiej. Autor takich utworów jak: Dorohoju cinoju, Intermezzo, Fata Morgana, Koni ne wynni czy znane Tini zabutych predkiw.

1939 – radziecka Armia Czerwona wtargnęła na terytorium Polski, anektowano Galicję wschodnią, Wołyń i Podole zachodnie.

1940 – zmarł Panas Saksahanskuj, wybitny ukraiński aktor, reżyser, dramaturg i pedagog szkoły Marka Kropywyckiego. Jeden z koryfeuszy ukraińskiego teatru. Był, przede wszystkim, utalentowanym komikiem zwykle z zabarwieniem satyrycznym. Przykładem jest wokalny repertuar jak „Karaś” ze sztuki „Zaporożec za Dunajem”:

[fragment sztuki teatralnej]

(-)

17 września 1989 w Czerniowcach rozpoczął się I Republikański Festiwal Ukraińskiej Piosenki „Czerwona ruta”. Grand Prix otrzymał Wasyl Żdankin ze Lwowa. A było tam tak:

[Witam szanowną gromadę…przyszła jesień…dni są coraz krótsze, a milicyjne pałki dłuzsze…i pensję mają wyższą niż zwyczajny rolnik…chłopcy czemu wam tak trzeba służyć…stańcie się ludźmi chłopcy…]

(-)

Imieniny obchodzi dzisiaj Atanazjusz, a razem z nim świętują ci, którzy urodzili się 17 września.

Życzymy sukcesów, radości i szczęścia prostego i ludzkiego, żeby przed wami rozciągała się usłana kwiatami droga.

(-)

Trzecia edycja WAMA Film Festival odbędzie się w dniach 11 – 15 października w Olsztynie. Instytut Kosmopolis, Fundacja Nauki, Kultury i Edukacji zaprasza młodzież w wieku 16 – 19 lat do udziału w międzynarodowych warsztatach reportażu filmowego. Celem projektu jest stworzenie młodzieży z Polski i Ukrainy możliwości do nawiązania wzajemnych kontaktów oraz poznania kultur swoich krajów.

WAMA Film Festival skoncentrowany jest wokół tematu wielokulturowości oraz międzynarodowych koprodukcji filmowych, co wyraźnie określa i wyróżnia tę imprezę na tle innych, istniejących w Polsce festiwali filmowych. Preferowanymi tematami są m.in.: funkcjonowanie jednostki we współczesnym świecie, zmiany społeczne, jakość życia, globalizacja, duchowość i religia, folklor i regionalizm, ekonomia i polityka.

Festiwal objęty jest mecenatem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej.

(-)

W Barcelonie wskutek ciężkiej choroby zmarł były szef kanału telewizyjnego „Ukraina” – Waldemar Dziki. Informuje o tym „Media Biznes”. Polski reżyser, scenarzysta i producent filmowy Dziki zmarł w wieku 59 lat. Od 2007 do 2010 roku kierował telewizyjnym kanałem „Ukraina”. Dziki kilka lat walczył z ciężką chorobą i zmarł w klinice w Barcelonie. O jego śmierci poinformował jego przyjaciel Cezary Harasimowicz. – napisano na stronie. 28 września skończyłby 60 lat. Jak zaznaczono – Waldemar Dziki był jednym z pierwszych niezależnych polskich producentów filmowych. W ciągu 8 lat kierował kanałami telewizyjnymi w Polsce i na Ukrainie. Jego debiutancki film „Kartka z podróży” (1983). Później założył centrum producenckie Pleograf. Przez wiele lat współpracował z telewizją Polsat.

(-)

O czasu wejścia w życie porozumienie o zawieszeniu broni, bojówkarze w Donbasie złamali je kilkadziesiąt razy. Wstrzymanie ognia miało obowiązywać od północy 15 września. Zapowiadali je między innymi sami separatyści.

O szczegółach – Paweł Buszko:

[materiał w języku polskim]

(-)

Na dziś to już wszystko. Żegna się z wami Jarosława Chrunik. Spotkamy się znowu jutro o godz. 20:30. Miłego weekendu, drodzy słuchacze! (dw/bsc)

16.09.2016 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dzień dobry szanowni słuchacze. Wspólnie doczekaliśmy się piątku i przed nami weekend. Witam was w programie „Z dnia na dzień” na antenie Polskiego Radia Olsztyn. Przed mikrofonem Jarosława Chrunik. W piątek zawsze pilnie się uczymy i choć dzisiaj będziemy w temacie szkoły, to jednak trochę inaczej niż zwykle. Staramy się dbać o czystość naszego języka, jednak czasem trafiamy w ślepą uliczkę. Niektóre słowa wydają się nam nie być ukraińskie, unikamy ich, ale okazuje się, że tym sposobem zubożamy nasz język. A jest on taki kolorowy! Dzisiaj proponujemy wam posłuchac obszernych fragmentów felietonu pisarza Jurija Wynnyczuka „Straszna zjawa galicyzmów”

(-)

Umysł ma zawsze swoje granice, a głupota już nie. Ona jest uniwersalna. I kiedy przeczytałem w „Ukraińskiej gazecie literackiej” jakieś majaczenia pod tytułem „Nieskończona historia Michaela Ende gwarą galicką” Wołodymyra Kozlikina z Mariupola, to utwierdziłem się w swoim przekonaniu. – pisze Jurij Wynnyczuk.

Dobrze, że redakcja drukuje i takie rzeczy bo ten problem pojawia się dość często. A polega on na tym, że wskutek sukcesywnej walki partii komunistycznej i różnorakich rusyfikatorów na czele z „biłodidami”, którzy srodze prześladowali słowa, których nie znała „radnaja rjecz” – te słowa zostały zapomniane. Jednak zapomniane nie przez wszystkich – pisarze, tłumacze, wykształceni ludzie te słowa znali i ich używali. A zwykli obywatele trafiając na takie słowa cierpieli w duszy. Wydawało im się, że to znowu ci przeklęci Galicjanie paskudzą język.

Nieprzytomny Kaljesniczenko mówił, że język ukraiński to galicyjsko-polski surżyk. Dlaczego więc dziwić się, że czytelnik z Mariupola myśli tak samo?

Tak jak Lwów to nie cała Ukraina, tak samo i reszta Ukrainy nie istnieje bez Lwowa. Lwów to była Europa – wielonarodowościowy, wielokulturowy, tolerancyjny. O tym mówił Jurij Wynnyczuk podczas spotkania z czytelnikami w stolicy Galicji.

(-)

A czemu „tym ze wschodu” tak trudno zrozumieć bogactwo języka ukraińskiego? Jurij Wynnyczuk wyjaśnia:

Literatura masowa rozwijała się we Lwowie; nie tylko we Lwowie, ale i Ukrainie Zachodniej – to Galicja, Bukowina, zachodni Wołyń i Zakarpacie. Rozwijała się bardzo burzliwie, bardziej niż w Związku Radzieckim. Trzeba powiedzieć, że Lwów był miastem, który ściągał wiele talentów nie tylko pisarskich. Było tam wiele znanych polskich pisarzy, było bardzo wielu zagranicznych różnych pisarzy. Powiemy o Kazanowie, Balzacu, Chesterton nawet był we Lwowie. Bezlik kompozytorów takich jak Anton i Artur Rubinstein, Johannes Brahms, Paderewski, Richard Strauss, Gustaw Mahler, Maurice Ravel, […] itd. Wiele sławnych nazwisk można przywołać, to świadczy o tym, że Lwów – zarówno w czasach polskich jak i austriackich – był takim miastem, którego ominąć nie można.

Jest mnóstwo słów, które istniały w pisanych zabytkach Ukrainy Centralnej, a potem te słowa zachowały się jedynie wśród mieszkańców Galicji. Ale tych słów nie można uznać za galickie. Koniec końców, w latach 20. na sowieckiej Ukrainie język reformowali nie Galicjanie, a ci pochodzący ze wschodu. Między innymi i białoruska Żydówka Ołena Kuryło została rozstrzelana za ukraiński burżuazyjny nacjonalizm.

W latach 70. „biłodidiwskio-małanjukiwskie” szkodniki rzuciły się do boju przeciw „zastarzałej leksyce”. Oberwało się nawet takim słowom, których używali nasi klasycy – „łyboń”, „sływe”, „dalebi”, „dajmo na te”. A wszystko dlatego, że partia wymagała jeszcze większego zbliżenia z „wielikim” i „moguczim”.

W latach 90. wzięli się u nas za reformę językową i chcieli przywrócić „Skrypnykiwskyj prawopys” [skodyfikowane zasady języka], ale do czego doszło? Prawie, że dojarki zaczęły pisać listy protestacyjne w tej sprawie. Protestowały przeciwko jakimś mitycznym zasadom pisowni, chociaż faktycznie były to zasady, które stworzyli językoznawcy ze wschodniej i centralnej Ukrainy.

Replika Kozlikina to przykład myślenia deputowanego, który język ukraiński zna chyba tylko z gazet i telewizji, a wszystko co wydaje się niedorzeczne ma zapewne galickie korzenie.

„Znacznie gorsze – grzmi adept Kaljecniczenko – jest trafianie na słowa, które nie od razu wyjaśni i dorosły czytelnik Centralnej czy Wschodniej Ukrainy:

„mosjażnyj”, „hrubas”, „tuziń”, „macjopyk”, „kunsztowyj”. Wyjaśniam tym szczególnie obdarowanym (pisarz z ironicznym uśmiechem wbija szpilę):

„mosjażnyj” – słowo używane nie tylko w Galicji, ale także przez Linę Kostenko, Wasyla Stusa, Zinajidę Tulub, Natalena Korolewa, Ołesia Doswitnego, Hnata Chotkewycza, Mykołę Szeremetę. Faktycznie z Doniecka jest Wasyl Stus. Ba, to słowo jest nawet w twórczości ludowej.

„tuziń” – używali: Wadym Sobko („Dziesięć, jedenaście – liczył Horbenko. Ot gdyby cały tuzin zapalili”). Ołeksa Izarskyj, pochodząca z Doniecka Emma Andijewska („W myśli – tuzin moreli”). Ułas Samczuk, Dokia Humenna, Ołes Bereżnyj.

„kunsztowyj” (mieszkańcy Galicji szybciej powiedzą „kunsztownyj”) – Iwan Neczuj-Lewicki, Mychajło Staryckyj, Borys Hrinczenko, Mykoła Zerow, Mykoła Łukasz, Jurij Andruchowycz i ja grzeszny. A „kunsztyk” spotykamy u Tarasa Szewczenki.

A co niezrozumiałego jest w słowach „macjopyk” czy „hrubas”? W słownikach jest słowo „macjupusińkyj”, a kijowski podręcznik „Współczesny literacki język ukraiński” (1962) podaje, wśród pozostałych, „macjopnyj”. Słowo „macjopkyj” spotykamy u Switlany Powaljajewej.

„hrubas” – spotykamy u Jurija Horlis-Horskiego i Emmy Andijewskiej. Jedno słowo – język ukraiński to nie tylko język „nowych donieckich”. To najbogatsza skarbnica z ogromem symboli, która pozwala nam wykuwać nowe słowa na podstawie tych istniejących. I kiedy spotykam w tłumaczeniu Guntera Grassa słowo „porochnjar” w znaczeniu „wytwórca prochu”, to mówię sobie – jak to dobrze. Bez wahania używam słowa „hoteljar” w znaczeniu „dyrektor hotelu”, bo mamy słowa „mołoczar” [mleczarz], „kyłymar” [ktoś, kto zajmuje się produkcją dywanów], „drukar” [drukarz] itd. I obojętny jestem na to, że dotąd nikt takiego słowa nie używał, bo język to żywy organizm, który powinien rozwijać się cały czas. I kiedy słyszę wśród lwowskich informatyków słowo „szpyndyk” w znaczeniu „pamięć przenośna”, a „bandurka” w znaczeniu „dysk zewnętrzny” też się cieszę, bo i nasz ukraiński slang powinien się rozwijać.

Sądzę, że ciężko spierać się z autorem.

(-)

Logicznym ciągiem dalszym naszego programu będzie teraz lekcja języka ukraińskiego Hanny Wasilewskiej:

[lekcja języka ukraińskiego]

(-)

Następny weekend, a dokładniej – niedziela, 18 września – ucieszy nas aż trzema koncertami na Warmii. Pierwszy odbędzie się w Morągu i będzie połączony z uroczystościami dożynkowymi. O godzinie dziewiątej w cerkwi greckokatolickiej zostanie odprawiona msza święta w intencji rolników i pszczelarzy. Potem, o godz. 11-tej, w Morąskim Ośrodku Kultury rozpocznie się IV Festiwal Ukraińskiej Piosenki Popularnej „Jak sobie zaśpiewam”. Najpierw wystąpi wokalno-instrumentalny zespół cover-owy „The Rohie’s” ze Lwowa, po nim – dziecięcy zespół „Jiżaczky” z Morąga, a na zakończenie koncertu na scenę wyjdzie olsztyński zespół „Karpatian”, czyli dawny „Berkut”. Imprezę organizuje ZUwP (olsztyński oddział i miejscowe koło), parafia greckokatolicka św. Jerzego i Miejski Ośrodek Kultury – w Morągu. Patronem festiwalu jest burmistrz Morąga Tadeusz Sobierajski.

Jeszcze dwa koncerty tego samego dnia, 18 września, z udziałem lwowskich „Rogów” – w Ostródzie, w sali koncertowej ostródzkiego zamku rozpocznie się o godz. 16-tej, a już o 20-tej „Rogi” zawitają do Olsztyna. W „Nowym Andergrancie”, razem z olsztyńskim zespołem rockowym „Horpyna” „Rogi” zagrają koncert charytatywny, z którego dochód przekażą na wsparcie żołnierzy, walczących na wschodzie o wolność Ukrainy. W skład zespołu „The Rohie’s” wchodzą aktorzy Państwowego Akademickiego Ukraińskiego Teatru Dramatycznego im. Marii Zańkowieckiej we Lwowie. Jak wiadomo, artyści urządzają koncerty nie dla dochodów,; ich działalność jest charytatywna:

(-)

A jeśli nie koncert, to zabawa. A jeszcze lepiej – połączyć jedno z drugim. Okazja jest. Elbląskie koło ZUwP zaprasza wszystkich chętnych na zabawę taneczną. Odbędzie się ona w sali „U Aktorów” przy ul. Dębowej. Do tańca zawzięcie będzie grał zespół „Hopak”. Dokładniejsze informacje uzyskacie pod numerem telefonu 787-141-769.

(-)

Chociaż i uczniowie i nauczycielka zdecydowali się na wolne zamiast pracy, to sądzę, że szybko uporamy się z problemami szkolnymi i nauczymy się czegoś nowego. A teraz czas na odpoczynek. Z wami była Jarosława Chrunik. Żegnam się do jutra do 10:50. Wszystkiego dobrego drodzy słuchacze. (dwoj/bsc)

15.09.2016 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dzień dobry drodzy słuchacze! Dziś jest czwartek 15 września. Witam was w programie „Z dnia na dzień” na falach Polskiego Radia Olsztyn. W studiu jest Jarosława Chrunik. Kiedy ktoś pyta mnie o działalność Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego wspólnie ze świeckimi, to z radością odpowiadam, że trudno rozgraniczyć ich działalność, bo faktycznie i tu i tu działają ci sami ludzie. To dobrze, że tak jest nie tylko w Polsce.

(-)

Nasz kolega Sergiusz Petryczenko wiele podróżuje – szczególnie po Ukrainie. Dzięki temu dowiadujemy się o różnych interesujących wydarzeniach i procesach. Sergiusz niedawno był w Odessie, gdzie działa ośrodek Caritas Kościoła Greckokatolickiego. Od wielu lat pomaga potrzebującym, głównie bezdomnym dzieciom i zainfekowanym wirusem HIV oraz chorym na AIDS. Dyrektor ośrodka ojciec Wasyl Kołodczyn, z którym rozmawiał Sergiusz Petryczenko mówi, że współpracuje z wieloma podobnymi ośrodkami w Odessie – zarówno kościelnymi jak i świeckimi:

– W Odessie umiemy znajdować wzajemny, wspólny język nawet w bardzo trudnych przypadkach, nawet z tymi, którzy za nami nie przepadają. Mamy bardzo dobre, ciepłe stosunki z Caritasem Kościoła Katolickiego, mamy dobre stosunki z niemiecką wspólnotą – centrum Świętego Pawła. Też mają pewne wspólne z nami programy. Pomagamy sobie wzajemnie. Jeśli mamy jakieś większe zasoby to dzielimy się, czy to z nimi czy z innymi organizacjami. Jeśli chodzi o HIV to mamy zrzeszenie organizacji zajmujących się tą chorobą, tych organizacji jest 21. Dobrze współpracujemy, nie tylko z kościelnymi, ale i ze świeckimi organizacjami.

– A z prawosławnymi też współpracujecie?

– Tak, tak, nie tak często, ale współpracujemy.

– Jaka jest sytuacja jeśli chodzi o ilość zakażonych HIV, bezdomność wśród dzieci.

– Jeśli chodzi o bezdomność wśród dzieci, to dzieci żyjących na ulicy jest mniej. W porównaniu z latami 90 i latami 2000 – 2010 zmieniła się. Takiej sytuacji, która miała miejsce wtedy z bezdomnością dzieci nie ma, ale jeśli chodzi o infekcje wirusem HIV niestety Odessa stała się liderem jeśli chodzi o zapadalność na

Ukrainie. Kiedyś mieliśmy pierwsze miejsce po Doniecku, a teraz nie mamy statystyki i danych jaka tam jest sytuacja. Może my staliśmy się pierwsi. No niestety liczba zachorowań rośnie i zmienia się profil zarażonych. Wcześniej to byli głównie przyjmujący narkotyki, tak teraz dotyczy to zwykłych ludzi i przeważają zakażenia drogą płciową.

(-)

– Czy macie nad tymi ludźmi także opiekę duszpasterską?

– Oczywiście. My pomagamy niezależnie od tego jakiego człowiek jest wyznania czy konfesji. U nas w centrum jest człowiek i jego potrzeba, a kiedy człowiek wykazuje zainteresowanie, albo potrzebę to oczywiście jest i duchowna rozmowa i w razie potrzeby spowiedź i potrzeby, które możemy zaspokoić jako kościół.

– Jak duża jest parafia greckokatolicka w Odessie?

– W Odessie parafia jest niezła. Ja sam obsługuję parafię w mieście Jużne, a w Odessie jest czterech księży, a około 1000 – 1500 parafian przychodzi na niedzielne nabożeństwo.

– To ludzie, którzy przyjechali z zachodnich obwodów, czy także tutejsi?

– Ja myślę, że to tak pół na pół. Ja mogę mówić o Jużne, tam jest około pół na pół. Połowa to miejscowi, a druga połowa to ci, którzy przyjechali z Galicji. Czyli mają jakieś korzenie greckokatolickie bo w Jużnym są ludzie, którzy przyjechali…początkowo z obwodu Donieckiego, ale oni byli grekokatolikami, byli przymusowo przesiedleni do Doniecka, byli na Syberii i chcieli na Ukrainę, więc osiedlili się w Doniecku…trzeba to rozumieć, że jest tak, tak i tak. Każdy los to indywidualna sprawa.

(-)

Żeby zrównoważyć tak poważne tematy możemy wam zaproponować tylko humoreskę, bo dla Ukraińców śmiech jest jak świeża woda w upał.

[humoreska]

(-)

Następny weekend, a dokładniej – niedziela, 18 września – ucieszy nas aż trzema koncertami na Warmii. Pierwszy odbędzie się w Morągu i będzie połączony z uroczystościami dożynkowymi. O godzinie dziewiątej w cerkwi greckokatolickiej zostanie odprawiona msza święta w intencji rolników i pszczelarzy. Potem, o godz. 11-tej, w Morąskim Ośrodku Kultury rozpocznie się IV Festiwal Ukraińskiej Piosenki Popularnej „Jak sobie zaśpiewam”. Najpierw wystąpi wokalno-instrumentalny zespół cover-owy „The Rohie’s” ze Lwowa, po nim – dziecięcy zespół „Jiżaczky” z Morąga, a na zakończenie koncertu na scenę wyjdzie olsztyński zespół „Karpatian”, czyli dawny „Berkut”. Imprezę organizuje ZUwP (olsztyński oddział i miejscowe koło), parafia greckokatolicka św. Jerzego i Miejski Ośrodek Kultury – w Morągu. Patronem festiwalu jest burmistrz Morąga Tadeusz Sobierajski.

Jeszcze dwa koncerty tego samego dnia, 18 września, z udziałem lwowskich „Rogów” – w Ostródzie, w sali koncertowej ostródzkiego zamku rozpocznie się o godz. 16-tej, a już o 20-tej „Rogi” zawitają do Olsztyna. W „Nowym Andergrandzie”, razem z olsztyńskim zespołem rockowym „Horpyna” „Rogi” zagrają koncert charytatywny, z którego dochód przekażą na wsparcie żołnierzy, walczących na wschodzie o wolność Ukrainy. W skład zespołu „The Rohie’s” wchodzą aktorzy Państwowego Akademickiego Ukraińskiego Teatru Dramatycznego im. Marii Zańkowieckiej we Lwowie. Jak wiadomo, artyści urządzają koncerty nie dla dochodów, ich działalność jest charytatywna:

(-)

A jeśli nie koncert, to zabawa. A jeszcze lepiej – połączyć jedno z drugim. Okazja jest. Elbląskie koło ZUwP zaprasza wszystkich chętnych na zabawę taneczną. Odbędzie się ona w sali „U Aktorów” przy ul. Dębowej. Do tańca zawzięcie będzie grał zespół „Hopak”. Dokładniejsze informacje uzyskacie pod numerem telefonu 787-141-769.

(-)

Czas naszego programu dobiega końca, więc żegnam się z wami do jutra, do 10:50. Z wami była Jarosława Chrunik. Życzę wam dobrego wieczoru. (dw/bsc)

14.09.2016 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dzień dobry szanowni słuchacze. Witam was w letnie popołudnie we środę 14 września. Dobrze, że dzisiaj jest na dworze upalnie, bo łatwiej nam będzie wspominać atmosferę niedzielnego popołudnia w Baniach Mazurskich.

(-)

Nim odwiedzimy Banie Mazurskie, jeszcze raz spotkamy się z bardzo mądrymi ludźmi. Przyznaję, że zawsze odczuwam respekt wobec ludzi, którzy podporządkowali sobie nauki ścisłe.

Jak informowaliśmy wczoraj, w Olsztynie, na UW-M, na Wydziale Matematyki i Informatyki, trwa VII Forum Polskich Matematyków z udziałem matematyków ukraińskich. Wczoraj o tym wydarzeniu opowiadał nam profesor Andrij Panasiuk, a dzisiaj chcę wam przedstawić profesora znanej, prestiżowej, znamienitej Kijowsko-Mohylańskiej Akademii, Julię Bernadską:

– Dziękuję za wasze zainteresowanie naszym uniwersytetem, to, że pani mówi, że jest on znany – to miło słyszeć. Kieruję Katedrą Nauk Matematyczno-Fizycznych. Kształcimy fizyków, przygotowujemy ich do pracy naukowej; czyli już od III roku proponujemy studentom, aby brali udział w pracy naukowej i w tym sensie pracujemy w przybliżeniu tak, jak i Uniwersytet Tarasa Szewczenki. Chcemy zorganizować jeszcze międzynarodowe nauczanie; dla mnie teraz ważnym tematem, czy ideą jest wprowadzenie akademickiej mobilności dla studentów. Chcemy wprowadzić to na wyższych latach, absolutnie dla wszystkich, żeby mogli pojechać za granice, żeby zobaczyli jak tu jest, żeby nie mieli tego strachu i żeby od razu odnajdowali się we wspólnocie europejskiej, bo teraz faktycznie w naszym naukowym środowisku tego nie ma. Bardzo tego brakuje. Na szczęście nasz uniwersytet bardzo to wspiera i jest specjalny oddział współpracy międzynarodowej, który pomaga i ja mam nadzieję, że między innymi zainteresowanie UWM-u współpracą kolegów.

– Czy Erasmus nie działa na Ukrainie?

– Działa, mamy grant z Erasmusa, ale o ile mi wiadomo nie ma umowy z UWM. Bo do grantu potrzeba jeszcze umowy, a to powiązane z kontaktami.

– Ja tak patrzę na panią, taka delikatna kobietka. Powinna pani zbierać kwiaty, zajmować się poezja. Co panią skłoniło do tego, żeby zajmować się takimi poważnymi naukami.

– No kwiatki tez lubię, bardzo podoba mi się przyroda i różne rośliny, ale no nie wiem…pociągają mnie takie złożone, abstrakcyjne konstrukcje, do tego jak to jest zorganizowane. Faktycznie matematyka oparta jest warunki fizyki i nie widzę różnic między nimi, one są bardzo spokrewnione.

– A czy w pani życiu osobistym jedna, albo obie te nauki, rozwiązały jakieś sprawy?

– W moim życiu…

– Oprócz tego, że to pani zawód.

– Widzę, że to myślenie, którego nauczyłam się ucząc się matematyki i fizyki pomaga mi w każdej chwili mojego życia. Bo to pewna umiejętność strukturyzowania, przedstawienia problemu, wyodrębnienia podstaw. Widzę strukturę odpowiedzi, jaką drogą wybrać… to analityczne myślenie, umiejętność stworzenia modelu zjawiska pozwala znaleźć najkrótsza drogę do rozwiązania.

(-)

Żniwa się skończyły, a na polach gęsto od kop zboża. Wysoko załadowane wozy rytmicznie poskrzypując wiozą urodzaj z pola do domu. Tego dnia skończyły się żniwa. Docięliśmy ostatni łan, chłopi chodzą po polu, zbierają kłosy, plotą jeden wspólny wieniec z tych kłosów i śpiewają:

Koniec łanu, koniec,

Będziemy pleść wieniec,

Dobrze nam było żąć,

Bo było z kim rozmawiać,

Oj dobre to było żniwo,

Bo była wódka i piwo…

Tak opisuje ukraińskie dożynki Ołeksa Woropaj w książce „Zwyczajne naszego narodu”. Dzisiaj już nie żną na polach sierpami, które wyparła mechanizacja, ale z sentymentem wspominamy sierpy podczas rolniczych świąt. Tak samo wspominamy żarna, które stały się symbolem ciężkiej pracy i kołowrotki, na których dawniej przędzono wełnę. Nie wiem czy w niedziele w Baniach Mazurskich była wódka i piwo, ale wiem, że spotkałam tam wielu uśmiechniętych ludzi, którzy z radością przyszli by cieszyć się urodzajem. Przed sceną przy Gminnym Ośrodku Kultury i Promocji stały dwa piękne wieńce przygotowane w gminie Grodzisko; arbuzy, dynie, stały koszyki z dojrzałymi jabłkami, a na scenie występowały zespoły z różnych stron. Wydaje mi się, że w baniach zawsze widać najlepiej jak widać jak przeplatają się rożne kultury. I nikt od tego nie blednie, a wszyscy stają się bogatsi. Posłuchajcie:

[materiał w języku polskim]

(-)

Wspominając to piękne i jakże przepełnione treścią święto, żegnam się już wami do jutra. Z wami była Jarosława Chrunik. Spotkamy się jutro o 10:50. Wszystkiego dobrego drodzy przyjaciele. (dwoj/bsc)

13.09.2016 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dzień dobry szanowni słuchacze. Tak jak umówiliśmy się rano, spotykamy się na falach Polskiego Radia Olsztyn po raz drugi. Tym razem w programie „Z dnia na dzień”. Z wami jest Jarosława Chrunik. Nasze wtorki bywają patriotyczne, a to dzięki powieści Chołodnyj Jar, ale także dzięki opowieściom o współczesnej ukraińsko-rosyjskiej wojnie. Dzisiaj też będzie podobnie, chociaż rozpoczniemy zupełnie pokojowo – od naukowej konferencji.

(-)

Dzisiaj na Wydziale Matematyki i Informatyki UWM rozpoczęło się VII Forum Polskich Matematyków z udziałem matematyków z Ukrainy. O ile nie dziwią nas spotkania naukowe myślicieli-filozofów, czy choćby filologów, to zjazd poddanych królowej nauk może intrygować. Szukając wyjaśnienia zwróciłam się do profesora wydziału matematycznego UWM pana Andrzeja Panasiuka.

– Co roku odbywają się zjazdy polskich matematyków organizowane przez Polskie Towarzystwo Matematyczne – organizację społeczną zrzeszającą wszystkich polskich matematyków.

– A czemu tu są Ukraińcy?

– A dlatego, że te zjazdy polskich matematyków organizowane są wspólnie z matematykami z innych krajów . I w tym roku taki pomysł narodził się wśród ukraińskich matematyków pracujących w Olsztynie, by w tym roku zrobić taki zjazd przy udziale ukraińskich matematyków.

– A ilu tych ukraińskich matematyków jest w Olsztynie?

– W Olsztynie, dokładnie nie powiem, ale na naszym wydziale co najmniej 3-4 osoby z pochodzenia są Ukraińcami, albo urodzili się na Ukrainie.

– A co konkretnie omawiać będą podczas spotkania matematycy?

To czysto matematyczna konferencja. Tradycyjnie na zjazdach Polskiego Towarzystwa Matematycznego wręczane są nagrody wybitnym polskim matematykom, którzy mają osiągnięcia i wyniki. To jest taka część uroczysta, podczas której wręcza się nagrody. Oprócz tego matematycy wygłaszają wykłady, podczas których mówią wynikach, za które nagrody otrzymali. Poza tym odbywa się konferencja, na której mogą wystąpić matematycy nie tylko z Polski, ale czasem i z całego świata, a w tym wypadku także z Ukrainy.

– Ja tak zawsze zastanawiam się o czym może to być. Przecież nie będą wyjaśniać, że 2+2 to 4. O czym matematycy mogą rozmawiać?

– Bezsprzecznie mają o czym rozmawiać, proszę mi wierzyć. Zadań, którymi zajmuje się współczesna matematyka jest wiele. Są one skupione na rozwiązywaniu zadań związanych z chemią, fizyką, nauki przyrodnicze, biologia, ekonomia itd.

– Czyli nie stricte matematyka, a matematyka powiązana z innymi naukami.

– Matematyka zawsze rozwijała się takimi dwoma równoległymi drogami. Zawsze odpowiadała na potrzeby innych nauk przyrodniczych. Także miała teorie pokazać w praktyce, potem te teorie otrzymywały możliwość rozwoju własną drogą i odrywały się od początkowych zadań i często znajdowały zastosowanie w innych naukach. Od sformułowania problemu do jego rozwiązania jest bardzo daleko i właśnie o tym rozmawiają matematycy.

(-)

Niestety Ukraińcom przyszło walczyć nie tylko na naukowym polu boju, ale także tam gdzie świszczą prawdziwe kule i grzmią prawdziwe armaty. Cóż, taki sąsiad trafił się Ukrainie.

W tym roku mija 100 lat od bitwy strzelców siczowych z armią cara rosyjskiego na górze Łysonia koło Brzeżan. Na przełomie sierpnia i września 1916 roku miały miejsce zaciekłe walki między armią rosyjską z jednej strony i pułkiem ukraińskich strzelców siczowych oraz armią austro-węgierską z drugiej. Podczas bitwy oddział strzelców siczowych stracił większość swojego składu, ale wykonał swoje zadania – zatrzymał natarcie wojsk rosyjskich na Brzeżany zadając im ciężkie straty. Z tej okazji na polu bitwy w Brzeżanach odbyły się uroczystości, seminarium naukowe z udziałem historyków, wspomnienie zmarłych, koncerty i historyczna rekonstrukcja. Na górze odbywała się gra z udziałem skautów. Warto podkreślić, że uroczystości w tym miejscu odbywają się od 1989 roku. Wtedy doszło do pierwszego wspominania zmarłych. Wtedy też pierwszy raz po długiej przerwie pojawiła się niebiesko-żółta flaga. Z Iwanem Hołowackim, który flagę wniósł i Mykołą Łazarowiczem rozmawiał Sergiusz Petryczenko:

– Pan był pierwszą osobą, która weszła tu z flagą. Jak to wyglądało?

– Przygotowywaliśmy się do tego i trzymaliśmy to w wielkim sekrecie. Zdecydowaliśmy się uczcić pamięć strzelców siczowych. Zamówiliśmy nabożeństwo żałobne i ustaliliśmy, że jak ono się odbędzie to wyjdziemy z państwową flagą niebiesko-żółtą. Kupiliśmy w sklepie radziecką czerwono-niebieską flagę, odcięliśmy niebieski, z żółtej koszuli zrobiliśmy żółty fragment i to w wielkim sekrecie. Wszyscy wiedzieli, że ma tu się odbyć nabożeństwo żałobne za poległych, ale o fladze wiedzieliśmy tylko my dwaj. Już księża odprawili nabożeństwo żałobne, wychodzimy na mogiłę i jeden z nas zawiesił ją na maszcie. To było po raz pierwszy. Nikt tu nie wiedział, że taka flaga w ogóle istniała, zabronione to było. I od razu milicja nas chciała, ale ludzie nie pozwolili i flaga została. Dopiero wieczorem, kiedy ludzie rozeszli się to milicja zdjęła flagę i następnego dnia wezwano nas gdzie trzeba. Musieliśmy pisać wyjaśnienia. Dostaliśmy mandat i na tym się skończyło.

(-)

– Jaki był przebieg tej bitwy?

– Trwała prawie dwa miesiące. To była jakby klasyczna bitwa obronna. Broniono miasta podczas natarcia i była to bitwa bardziej taktyczna. Były dwa wzniesienia, które szturmowały wojska rosyjskie, a strona austriacka broniła. Walki trwały na wzgórzu, gdzie stała artyleria, która nie pozwalała rosyjskiej armii prowadzić natarcia na Brzeżany. Właśnie oprócz artyleryjskich i innych tu odbywało się wiele walk wręcz, bezpośrednich, taktycznych, gdzie walczyli przedstawiciele obu armii.

– Jak mówi się o bitwie to wojska rosyjskie chciały iść na Brzeżany. Można pokazywać wiele rożnych strategii, ale sprawa dotyczy czego innego – jak spojrzeć historycznie, a nawet dzisiaj, to widzimy, że tam gdzie przychodzą Rosjanie, czy jak ich nazywają w Galicji – Moskale – tam jest zawsze rzeka krwi, problemy, krew. Chociaż trzeba oddać ówczesnym żołnierzom rosyjskim, że byli oni byli bardziej cywilizowani niż obecni. Pojmani przez nich nie byli poddawani takim torturom jak dzisiaj chłopcy zaznają. Ale jasne było, że wroga nie można wpuścić, bo raz wpuszczonego nie można się pozbyć. Dobrze wiedzieli co dzieje się w Naddnieprzu. Zabronione były słowa Ukraina, Ukrainiec, ukraiński. Był zakaz używania języka ukraińskiego i innymi słowami, Ukaz Emski funkcjonował. Dlatego oczywistym było, że trzeba się utrzymać.

– Można powiedzieć, że na pewno nie byłoby takiego spojrzenia do tych wydarzeń z 1916 roku, jakby nie aktualna wojna na Ukrainie. Faktycznie te walki na Łysoni to były walki ukraińskich jednostek w składzie rosyjskiej i austriackiej armii.

(-)

O innej ukraińsko-rosyjskiej wojnie opowiada Jurij Horlis-Horski w powieści Chołodnyj Jar. Czas na kolejny fragment historii:

Kiedy sotnicy rozdzielali i spisywali powstańców w sztabie brygady odbywała się krótka narada operacyjna. Postanowiono wydzielić dwa tysiące kozaków o największej zdolności bojowej i jeszcze dziś wyruszyć niszczyć wrogie jednostki i sowiecką władzę tak w stepowej miejscowości, jak i za linią kolejową. Z miejscowych, wiejskich sotni pójdą wszyscy młodsi, którzy należeli kiedyś do skutecznych sotni. Z nowo przybyłych pójdzie część, a pozostali zostaną w Melnykach i pobliskich chutorach i wsiach. Dla powstańców, którzy pozostaną zostanie przygotowana specjalna organizacja, żeby będąc podczas gotowości bojowej mogli – pod rozkazami Semena Czuczupaki – odeprzeć atak wroga w czasie naszej nieobecności. W razie potrzeby wszyscy oni zostaną wcieleni do sotnie chołodnojarskiej brygady, do której ich przypisano. Trzystu kozaków, którzy pozostali pod rozkazami młodszego Derkacza – brata atamana – w monastyrze, mają stać taborem w lesie w pobliżu monastyru i strzec zapasów, które miały tam pozostać. Jednocześnie mają śledzić ruchy czerwonych w okolicy Kamianki-Smiłej.

Po naradzie atamanów z sotnikami, wyznaczywszy tych, którzy pójdą w pochód i rozpuścili ich, by pożegnali się z bliskimi. Pojechaliśmy i my we dwóch z Czornotą do monastyru żeby przekazać młodemu Derkaczowi instrukcje i porozumieć się z nim w sprawie uzbrojenia nowych. Załatwiliśmy wszystko i pojechaliśmy do Melnyków, gdzie przygotowywany był obiad dla brygady. A kiedy zjeżdżaliśmy już do wsi, z dala usłyszeliśmy krzyk:

– Hej, kozacy, wróćcie!

Zatrzymaliśmy konie, obróciliśmy się, a na wzgórku stoi stary, siwy chłop. Otwiera drzwi i gościnnym gestem ręki zaprasza.

– Wróćcie dzieci, zjedzcie z nami starymi. Nie odmawiajcie.

Andrij zawrócił konia.

– Tak, zjeść trzeba. Wszystko jedno gdzie.

Zeskakujemy z konie. Stary zabiera uprzęże z naszych rąk.

– Nie, nie. To nie będzie zgodne z obyczajem. Gospodarz przywiązał konie, rzucił im siana i zaprasza nas do chaty. Stara pomarszczona gospodyni przywitała nas dobrze.

– Witajcie drodzy goście! Stary proś do stołu, a ja szybko podam obiad. Tylko pierożki wrzucę do wrzątku. Spieszycie się pewnie w pochód?

– Nie wiem jak tam, czy już się zbierają…

Gospodarz zrobił ruch ręką

– Wróciłem ze wsi…Ci co zjedli zebrali się i żartują z dziewczętami. Inni jeszcze się zbierają. Dla dowództwa niedawno baby przyniosły produkty na obiad, do kuchni.

Ale spieszyć się musieliśmy i tak, bo jeszcze przed zbiórką czekali na nas u sztabie. Zwracam uwagę na koniec ławki koło miśnika. Leżała tam z setka pozieleniałych nabojów, podrdzewiały Nagan, angielski bagnet i starodawne siodło, jesionowa kulbaka, i strzemiona, stara kozacka szabla ze zgniłą rękojeścią i pochwą.

– A skąd u was dziadku to dobro?

– A kto to wie. Chyba po pradziadzie. Walało się na strychu. Dzisiaj ksiądz mówił o nakazie atamanów – jeśli ktoś ma jakąś broń, a sam nie idzie w pochód, to niech przyniesie do punktu zboru. Pozbierałem, a po obiedzie zaniosę. Może i po pradziadzie na coś się przyda.

– Jest tu jeszcze kawał żelaza. – schylił się i wyciągnął lufę starego muszkietu z zamkiem skałkowym, ale to do niczego. Ale to – pokazał na rewolwer, naboje i bagnet – zostało po…-głos starego załamał się i machnąwszy ręką odszedł.

– Siadajcie chłopcy – nim stara pierogi okrasi, wypijemy po czarce śliwówki. Udała mi się tym razem.

(-)

Kozacy narobili smaku na pierogi, a może komuś i na śliwówkę? Co kto ma, niech się ugości, a ja żegnam się z wami do jutra do 10:50. Powodzenia we wszystkim drodzy słuchacze. (dwoj/bsc)

08.09.2016 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Witam was w ukraińskim programie informacyjnym Polskiego Radia Olsztyn. Dzisiaj jest czwartek 8 września. Minął równo tydzień od rozpoczęcia nowego roku szkolnego. Jakich zmian oczekują nauczyciele nauczyciele Punktów Nauczania Języka Ukraińskiego i religii w Olsztynie i czy wspierają ich rodzice. Jak polski premier Beata Szydło widzi dalszą współpracę Ukrainy i Polski i jakie zagrożenie przedstawiają siły separatystów w Donbasie. Opowiemy o tym w dzisiejszym przeglądzie wydarzeń. W studiu jest Hanna Wasilewska. Dzień dobry.

(-)

W związku z reformą polskiej oświaty nauczyciele języka ukraińskiego w Olsztynie chcą otwarcia ukraińskiej szkoły w Olsztynie. Polska chce być ambasadorem Ukrainy w UE – deklaruje Beata Szydło po spotkaniu z premierem Ukrainy.

Ukraina musi liczyć się z możliwością kolejnej agresji ze strony Rosji. O tym powiemy zaraz w tym wydaniu.

(-)

W związku z reformą systemy polskiej oświaty nauczyciele języka ukraińskiego w Olsztynie chcą otwarcia ukraińskiej szkoły. Ta sprawa omawiana była nie raz i ostatnio, podczas zakończenia poprzedniego roku szkolnego, do rodziców w tej sprawie zwrócił się przewodniczący olsztyńskiego oddziału ZUwP Stefan Migus. Co zmieniło się przez lato i czy aktualna jest sprawa szkoły ukraińskiej w Olsztynie – zapytałam o to Sylwię Pietnoczkę – nauczycielkę języka ukraińskiego:

-Szczerze powiem. Dopiero zaczęliśmy pracować, to nasze pierwsze dni w szkole. Nie mieliśmy jeszcze takich ogólnych zebrań ze wszystkimi rodzicami. Ten temat szkoły był trochę poruszony w poniedziałek na zebraniach klas pierwszych i drugich. Mieliśmy zebrania w tych klasach. Rodzice na nich byli. I powiedzieliśmy z siostrą, że jest nas wiele, bo w drugiej klasie to 16 osób. Wiele jest tych maluchów i trzeba myśleć o naszej szkole. Wszyscy rodzice spojrzeli po sobie. Nikt niczego nie powiedział. Ciężko mi cokolwiek powiedzieć na dziś. Byłoby bardzo fajnie jakby była ukraińska szkoła w Olsztynie. Musimy zrobić większe zebrania, żeby przyszli wszyscy rodzice. Wypowiedzieli się. Na pewno, na pewno będzie to temat, tym bardziej, że zmieniła się forma. Gimnazja będą likwidowane. Będzie więcej pomieszczeń. Może akurat i jakieś znajdą się dla naszej szkoły.

-A jakie są podstawy do otwarcia właśnie ukraińskiej szkoły. Ile dzieci w tym roku poszło do Punktów Nauczania Języka Ukraińskiego i religii.

-W Olsztynie w szkole podstawowej mamy prawie 70 uczniów. To dużo. Druga klasa ma 16 osób, czwarta 14 – to dwie takie naprawdę duże klasy. Pierwszoklasistów przyszło 7, mamy 6 kozaków i jedną dziewczynkę – to tak fajnie. Mniej niż 7 osób nie ma. Także tylko zakładać szkołę.

(-)

Nauczycielka języka ukraińskiego Mirosława Czetyrba-Piszczako poinformowała nas, że na jej zajęcia chodzi 27 gimnazjalistów, w tym 9 przyszło do 1 klasy. Ogólnie w olsztyńskich Punktach Nauczania Języka Ukraińskiego jest około 100 uczniów, co jest dobrą podstawą do otwarcia szkoły ukraińskiej. Teraz wszystko zależeć będzie od rodziców.

(-)

Polska chce być ambasadorem Ukrainy w UE – deklaruje Beata Szydło po spotkaniu z premierem Ukrainy. Wołodymyr Hrojsman zapowiadał z kolei, że Partnerstwo z Polską jest dla Kijowa strategiczne. Politycy rozmawiali w Krynicy.

Relacja Tomasza Majki:

[materiał w języku polskim]

(-)

Ukraina musi liczyć się z możliwością kolejnej agresji ze strony Rosji – mówił Petro Poroszenko podczas otwarcia sesji ukraińskiej Rady Najwyższej. Ukraiński prezydent zarysował również perspektywę uregulowania konfliktu w Donbasie. Jak mówił, Ukraina nie zgodzi się na specjalny status Donbasu, dopóki Kreml nie wypełni swoich zobowiązań.

Petro Poroszenko przemawiał do parlamentarzystów, którzy zebrali się na obrady po wakacyjnej przerwie. Ukraiński prezydent zaznaczył, że zagrożenie ze strony Rosji i wspieranych przez nią separatystów wciąż jest realne:

W rosyjsko-terrorystycznych ugrupowaniach stacjonujących na terytorium Ukrainy służy około 38 tysięcy osób, mają oni ponad 600 czołgów; ponad 1250 pojazdów opancerzonych; 750 sztuk systemów artyleryjskich, ponad 300 systemów rakietowych.

Jednocześnie Petro Poroszenko wskazał na potrzebę realizacji mińskich uzgodnień. Jak mówił – to w rękach parlamentarzystów są ewentualne zmiany konstytucji umożliwiające specjalny status Donbasu. Ich warunkiem jest jednak, jak dodał, realizacja zobowiązań Rosji

Trwałe wstrzymanie ognia, wyprowadzenie z Donbasu rosyjskiego sprzętu wojskowego i żołnierzy, rozbrojenie bojówkarzy i przywrócenie ukraińskiej kontroli na granicy z Rosją.

Petro Poroszenko mówił również o postępach w modernizacji ukraińskiej armii. Jak zaznaczył, 75 % ukraińskich wojskowych to żołnierze zawodowi.

(-)

Na tym kończymy blok informacyjny. Program przygotowała i poprowadziła Hanna Wasilewska. Już jutro o 10:50 Jarosława Chrunik czekać będzie na was z nowym wydaniem ukraińskich informacji. A ja życzę wam dobrego nastroju. Usłyszymy się na falach Polskiego Radia Olsztyn.

(dwojcie/as)

07.09.2016 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Witam was w ukraińskim programie informacyjnym we środę 7 września. Niebawem ukraiński festiwal w Morągu, a Krynicę Zdrój, przy okazji forum ekonomicznego, odwiedził ukraiński premier Wołodymyr Hrojsman. Powiemy o tym dokładniej za parę minut. Z wami jest Hanna Wasilewska. Dzień dobry.

(-)

Morąski Dom Kultury po raz kolejny będzie gościł ukraińskich artystów zarówno z naszego regionu jak i z Ukrainy.

Państwa Grupy Wyszehradzkiej wspierają Ukrainę na jej drodze do Unii Europejskiej. O Ukrainie bez Ukrainy – tak prasa nad Dnieprem komentuje zakończony szczyt G-20. O tym powiemy właśnie teraz.

(-)

Morąski Dom Kultury po raz kolejny będzie gościł ukraińskich artystów zarówno z naszego regionu jak i z Ukrainy.

18 września na scenie kina „Narie” wystąpi zespuł wokalno-instrumentalny „THE ROHIES” ze Lwowa i grupa muzyczna „KARPATIAN” (dawniej „Berkut” ) z Olsztyna, a także miejscowi artyści morąscy czyli grupa przedszkolaków „IŻACZOK” . Impreza nosząca od czterech lat nazwę „Festiwal Ukraińskiej Piosenki Popularnej” (wcześniej przez sześć lat znana była pod nazwą „Rodzinne śpiewanie), zdobyła nowego współorganizatora – Parafię Greckokatolicką św. Jerzego w Morągu. Wcześniej organizowali ją: Związek Ukraińców w Polsce – Oddział w Olsztynie i Koło w Morągu i Morąski Dom Kultury.

Wzbogacony o kolejnego współorganizatora festiwal proponuje oprócz samego koncertu również Mszę poświęconą rolnikom i pszczelarzom, która odbędzie się w cerkwi greckokatolickiej dwie godziny przed koncertem, o godz. 9.00. Początek koncertu o godz. 11.00. Wstęp wolny.

Państwa Grupy Wyszehradzkiej wspierają Ukrainę na jej drodze do Unii Europejskiej. Zapewnili o tym w Krynicy, gdzie trwa Forum Ekonomiczne, premierzy krajów Grupy.

Szef rządu Ukrainy Wołodymyr Hrojsman przekonywał po spotkaniu z premierami Polski, Węgier, Czech i Słowacji, że Kijów określił swój kurs polityczny na Europę:

„Zainteresowani jesteśmy jako rząd pogłębioną współpracą z Grupą Wyszehradzką. Określiliśmy nasz kurs polityczny na Europę, na integrację z Unią Europejską; oczekujemy na szybką ratyfikację umowy stowarzyszeniowej, mówimy także o ruchu bezwizowym z Unią Europejską. To dla nas ważne, to może zbliżyć nasze państwa i narody”.

Premier Słowacji Robert Fico podkreślił, że państwa Grupy Wyszehradzkiej odnoszą sukcesy i chcą aktywnie uczestniczyć w tworzeniu polityki unijnej. Robert Fico powiedział, że Ukraina jest strategicznym partnerem zarówno dla jego kraju, jak i całej Grupy Wyszehradzkiej.

„To podpora europejskich ambicji Ukrainy. Wspieramy dążenia Ukrainy do jak najszybszej liberalizacji polityki wizowej. Słowacka republika chce też współpracować w dziedzinie energetyki, żeby Ukraina, która jest w trudnej sytuacji zabezpieczyła dostawy gazu ze Słowacji”.

Szefowie rządów państw Grupy Wyszehradzkiej rozmawiali podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy również o przyszłości Unii Europejskiej. Uzgadniano stanowisko przed zbliżającym się szczytem Unii w Bratysławie. Premier Beata Szydło powiedziała, że Grupa Wyszehradzka ma nie tylko duże ambicje i potencjał, ale także receptę na Unię. „My wiemy co zrobić, żeby Unia Europejska stała się lepszą Unią Europejską” – zapewniła szefowa polskiego rządu.

Premier Węgier Viktor Orban powiedział, że kraje Grupy potrzebują silnej Unii Europejskiej. Są też za powstrzymaniem niekontrolowanego napływu migrantów na południowych granicach Unii.

 

O Ukrainie bez Ukrainy – tak prasa nad Dnieprem komentuje zakończony szczyt G-20. Podczas spotkania przywódców państw w Pekinie część rozmów poświęcona była m.in. sytuacji na Ukrainie. Na szczycie G-20 nie było jednak ukraińskich władz.

O szczegółach z Kijowa Paweł Buszko:

[materiał w języku polskim]

(-)

To wszystko. Świeże informacje dotyczące Ukraińców i wiadomości z Ukrainy usłyszycie jutro o 10:50.Program przygotowała i poprowadziła Hanna Wasilewska. Wszystkiego dobrego. Bywajcie.

(dwojcie/as)

06.09.2016 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Witam was w ukraińskim programie informacyjnym na falach Polskiego Radia Olsztyn. Dzisiaj jest wtorek 6 września. Nadszedł czas podsumowań – urodzaju i oceny wyników mińskich ustaleń. O tym i o pozostałych rzeczach usłyszycie w dzisiejszym przeglądzie wydarzeń. Z wami jest Hanna Wasilewska. Dzień dobry.

(-)

Przewodniczący parlamentów Polski, Ukrainy i Litwy postanowili przygotować do 17 września wspólny wniosek organów ustawodawczych trzech państw z oceną tragicznych wydarzeń wspólnej historii. W Odessie ponad 10 lat działa ośrodek pomocy Fundacji Caritas Odessa Ukraińskiego Kościoła greckokatolickiego. Mija druga rocznica mińskich ustaleń pokojowych dotyczących Donbasu. Więcej o tym za chwilę.

(-)

Przewodniczący parlamentów Polski, Ukrainy i Litwy postanowili przygotować do 17 września wspólny wniosek organów ustawodawczych trzech państw z oceną tragicznych wydarzeń wspólnej historii. Poinformowało o tym biuro prasowe Rady Najwyższej Ukrainy.

Przewodniczący Rady Najwyższej Ukrainy Andrij Parubij podczas briefingu w Warszawie opowiedział, że zaproponował przygotować wspólne oświadczenie w imieniu parlamentarzystów z Polski, Ukrainy i Litwy z oceną tragicznych wydarzeń, które miały miejsce na tych ziemiach w wyniku działań imperialistycznych reżimów ubiegłego wieku.

„Wojna doprowadziła do męczeńskiej śmierci Polaków, Ukraińców, Litwinów. Nie ma wątpliwości, że ten agresor, który spowodował śmierć wielu Polaków, Litwinów i Ukraińców, tak samo dzisiaj z tym samym imperialistycznym motywem prowadzi ataki i agresywną politykę wobec Ukrainy”, – powiedział Parubij.

„Jestem przekonany, że jeśli wrócimy do tradycji dawać ogólną ocenę, do tradycji szukać i określać źródła zagrożeń dla naszych państw, to i Polska, i Litwa i Ukraina będą silniejsze, będą w stanie przezwyciężyć nieporozumienia i spory, które pojawiały się w dyskusjach historycznych”, – podkreślił marszałek ukraińskiego parlamentu.

(-)

W Odessie, gdzie ostatnio był Sergiusz Petryczenko, już ponad 10 lat działa ośrodek Caritas Odessa Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego. Jego dyrektor ojciec Wasyl Kołodczyn i Walentyna Butkowska koordynatorka projektu opowiadają o specyfice pracy w tym ukraińskim miejscu i o ludziach, którzy potrzebują pomocy:

– Jak działa wasze centrum i komu pomagacie?

– Fundacja caritas w Odessie działa od 2005 roku. Rozpoczynaliśmy od jednego programu to była domowa opieka ciężko chorych osób w ostatnim stadium choroby AIDS. Te osoby potrzebowały pomocy z zewnątrz. Teraz mamy dwa centra. W jednym pan był to na Lermontowskim Prowułku 13 gdzie jest centrum pomocy tymczasowo chorym ze wschodniej Ukrainy i Krymu i tutaj biuro bazowe, gdzie mamy integracyjne centrum dla chorych na AIDS. I mamy także opiekę domową i inny kierunek, przeciwdziałaniem handlu ludźmi.

-Pracujecie i z dziećmi i dorosłymi.

-Tak, właśnie tak, nawet w ostatnim czasie więcej pracy mamy z dziećmi.

-To dzieci przesiedlone z Donbasu czy też miejscowe?

-I miejscowe, 10 lat, faktycznie 9 lat pracowaliśmy z miejscowymi dziećmi i nie było dzieci z Donbasu i Krymu, a od 2014 roku pojawił się problem społeczny i musieliśmy na niego zareagować.

-Z przesiedleńców jest 100 dzieci na każde 3 miesiące. Każde dziecko odwiedza centrum w swojej grupie wiekowej, dwa razy w tygodniu po 3 godziny. Ten pierwszy etap pracy z dziećmi był ukierunkowany na adaptację dzieci i ich rodziców. A początek nowego sezonu pracy z projektem jest bardziej skupiony na integrację dzieci.

Mija druga rocznica zawarcia mińskich ustaleń pokojowych w sprawie Donbasu. Była to pierwsza próba politycznego uregulowania konfliktu. Umowa była nieskuteczna, podobnie jak kolejne, następujące po niej, porozumienia. Zdaniem władz w Kijowie Moskwa uchyla się od wziętych na siebie zobowiązań.

Z Kijowa Paweł Buszko.

[materiał w języku polskim]

(-)

Jak poinformował wczoraj niemiecki minister spraw zagranicznych Frank-Walter Steinmeier – na poziomie międzynarodowym przygotowywany jest nowy dokument, który zapewnić ma uregulowanie sytuacji w Donbasie. Porozumienie ma być przygotowywane pod auspicjami OBWE, któremu Niemcy w tym roku przewodniczą.

(-)

To koniec informacji. Czekajcie na nowe wydanie ukraińskich informacji za 24 godziny na falach Polskiego Radia Olsztyn. Z wami była Hanna Wasilewska. Wszystkiego dobrego. Do usłyszenia.

(dwojcie/as)

05.09.2016 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Witam was w ukraińskim programie Polskiego Radia Olsztyn. Dzisiaj, tak naprawdę, jest pierwszy jesienny poniedziałek września. Mówić będziemy o tym gdzie i jak uczą się ukraińskie dzieci na Warmii i Mazurach. Będą także wiadomości z Ukrainy. Z wami jest Hanna Wasilewska. Dzień dobry.

(-)

W zeszłym tygodniu, dla wszystkich dzieci z Polski, zabrzmiał pierwszy dzwonek. Dla ukraińskich dzieci na Warmii i mazurach oznacza to ciąg dalszy nauki języka rodziców i dziadków – ukraińskiego. Właśnie dlatego, oprócz znanych wszystkim ukraińskich szkół w Bartoszycach i Górowie, istnieje w województwie wiele Punktów Nauczania Języka Ukraińskiego. Wszystkie współpracują z parafiami greckokatolickimi, bo dzieci uczą się tu także religii.

W ciągu pierwszych dni września odbywają się zebrania rodziców i nauczycieli dotyczące organizacji zajęć i dziecięcych wydarzeń.

1 września takie spotkania miały miejsce w Olsztynie po tym, jak ojciec Iwan Hałuszka błogosławił dzieciom z okazji nowego roku szkolnego. Nie po raz pierwszy, nie zwracając uwagi na obłożenie dodatkowymi obowiązkami, kontynuuje nauczanie języka ukraińskiego. Czy rodzice zadowoleni są z pracy nauczycieli. Do czego potrzebne są Punkty nauczania Języka Ukraińskiego? Zapytałam o to Katarzynę Brewkę – matkę trójki dzieci.

(-)

-Nazywam się Katarzyna Brewka, mam 3 córki. Jedna pójdzie do 6 klasy, znaczy – już poszła. Druga zaczyna naukę, idzie do 1 klasy, ma 7 lat. Najmłodsza ma 5 lat i chodzi do przedszkola.

– I wszystkie one chodzą do Punktu Nauczania Języka Ukraińskiego?

-Ta najmłodsza jeszcze nie, czekamy, ale ta średnia i najstarsza już tak.

– Ja wiem, że w domu wszyscy rozmawiacie po ukraińsku. Po co wam więc punkty nauczania, skoro posługujecie się na co dzień ukraińskim.

– No ja myślę, że dzieci muszą zmieniać środowisko, żeby tego ukraińskiego nie uczyły się tylko od rodziców, ale też zdobywały wiedzę o Ukrainie. My pewnie nie znamy tego wszystkiego tak dobrze, jak nauczyciele. A oprócz tego, myślę, że korzystne jest dla dziecka także przyebywanie z rówieśnikami. To taka wartość dodana dla nich. Nie tylko język rodziców, ale i język nauczycieli, znajomych, towarzystwa z którym spotykają się.

– A forma tych zajęć podoba się pani, ich prowadzenie, czy coś by pani zmieniła

– O to chyba trzeba by zapytać dzieci, nie mówią niczego złego, To dla nich i ważne i ciekawe. Wymagany jest też wkłąd od rodziców. Mam to szczęście, że mieszkamy obok nauczycielki ukraińskiego i tu chciałabym podziękować jej, bo pani Sylwia od 6 lat wozi nasze dziecko i myślę, że też będzie wozić tą średnią. Ale inni rodzice muszą dokładać sił w organizowaniu dojazdów dzieci. Każdy z nasz ma swoją pracę, czasem późno kończy. To nauczanie odbywa się po obiedzie i dzieci też są zmęczone, ale myślę, że jakąś wartość otrzymają. I jeśli tylko zdrowie pozwoli, wszystko się ułoży, a rodzice postarają się dowieźć dzieci.

– A czym, przez ten czas, zdziwiły panią dzieci po powrocie z zajęć języka ukraińskiego?

– Ocenami tak chyba najbardziej…

– A w zwyczajnych szkolnych zajęciach nie przeszkadzają te dodatkowe?

– Jak dotąd nie. Nawet zdarza się, że dziecko wykorzystuje tę wiedzę, którą zdobyło na lekcjach języka ukraińskiego. Ma większą wiedzę o wschodzie Europy, o Ukrainie, czy o tym co tam się dzieje. Mówię o tej starszej córce, która może nie do końca interesuje się politycznymi sprawami, ale orientuje się co dzieje się teraz na Ukrainie, że sytuacja jest tam niestabilna. Mówimy o tym w domu, więc i dziecko to wie.

(-)

No a co działo się na Ukrainie podczas weekendu powiemy już za chwile, po krótkim przeglądzie wydarzeń.

(-)

ILma Umerow – krytykował okupacyjne władze Krymu, trafił do szpitala psychiatrycznego na badania. W Kijowie czytano „Quo vadis”. A teraz dokładniej.

(-)

ILma Umerow – krytykował okupacyjne władze Krymu, trafił do szpitala psychiatrycznego na badania. Dziś przed ambasadą Rosji w Warszawie jego uwolnienia domagała się grupa kilkunastu działaczy.

Pikietę obserwował Piotr Pogorzelski:

(-)

W Kijowie czytano „Quo vadis”. W ramach narodowego czytania dzieła polskiego noblisty zebrało się w centrum ukraińskiej stolicy kilkadziesiąt osób. Wśród czytających byli miejscowi Polacy, ale też Ukraińcy.

Fragmenty powieści czytano w tzw. polskiej sali kijowskiej kawiarni Kupidon.

(-)

Obecny na spotkaniu jeden z czołowych ukraińskich literatów i tłumacz z języka polskiego Ołeksandr Irwaneć podkreślał, że to właśnie powieść „Quo vadis” wprowadziła go w świat dzieł Henryka Sienkiewicza, ale też historii antycznej:

„Przeczytałem ją w wieku 12-13 lat. Powieść wywarła na mnie kolosalne wrażenie. Z niej poznawałem antyk. Pamiętam przepiękny opis pożaru wznieconego przez Nerona. A potem przeczytałem „Krzyżaków”, „Potop”, „Ogniem i Mieczem”

Organizatorem czytania powieści był Instytut Polski w Kijowie. Obecni na imprezie usłyszeli też podziękowanie prezydenta Andrzeja Dudy dla instytucji i osób uczestniczących w dzisiejszym czytaniu dzieła Henryka Sienkiewicza.

(-)

na tym wyczerpaliśmy informacje. Kolejne wydanie ukraińskich wiadomości usłyszycie na falach Polskiego radia Olsztyn równo za 24 godziny. Z wami była Hanna Wasilewska. Wszystkiego dobrego.

(dwojcie/as)

04.09.2016 – godz. 20.30 – magazyn (opis do dźwięku)

[wstęp w języku polskim]

Witam was w programie „Od niedzieli do niedzieli”. W zeszłym tygodniu lato spotkało się z jesienią. I jedna i druga pora roku ma swoje znaczące wydarzenia. Właśnie o nich powiemy dzisiaj. Z wami jest Hanna Wasilewska. Dobry wieczór.

(-)

Wiele imprez, które organizują w sierpniu Ukraińcy poświęcone są Dniu Niepodległości Ukrainy. Tak samo działo się w sierpniu i w Baniach Mazurskich. Chociaż wielu przerażała pogoda. Mimo wszystko kilkugodzinny koncert prawie dziesięciu zespołów zgromadził oddaną publiczność, która podziwiała wszystkie Barwy Ukraińskiej Kultury. Swoją małą ojczyznę odwiedziła Jarosława Chrunik:

(-)

Podarunek dla was – ukraińska piosenka ludowa „Os’ u wysznewomu sadu”. Śpiewajmy wszyscy razem.

(-)

Barwy ukraińskiej kultury to impreza, którą od 6 lat organizuje koło ZUwP w Baniach Mazurskich i miejscowy Gminny Ośrodek Kultury. W niedzielę 21 sierpnia widzowie raczyli się ukraińskimi i polskimi piosenkami. Jak pierwszy wystąpił zespół Mykoły Hnatiuka „Łuczesk” z Łucka który wcześniej cieszył mieszkańców Węgorzewa.

Dla was drodzy przyjaciele, piękna piosenka dla wszystkich Ukraińców, dla całej ukraińskiej rodziny. Tylko braterstwo, tylko dzięki temu staniemy się silni, przyjacielscy, będziemy bogaci i nasz naród będzie sławny na całym świecie. Dla was – ukraińska droga rodzina.

(-)

Bezsprzeczną wartością takich imprez jest to, że na scenie można zobaczyć i usłyszeć nie tylko profesjonalne zespoły, ale i amatorskie. Właśnie tak najlepiej przekazać swój spadek kolejnym pokoleniom, jak np. Budzewiaki, Absolwent, Barwy Oseni – oni po prostu lubią śpiewać. I co jeszcze ważne śpiewają Ukraińcy razem z Polakami. Łączy ich piosenka.

(-)

Dla mnie zawsze fenomenem jest Kormoran z Bań Mazurskich. Kierownik zespołu – Polak, Tomasz Kardel i w sierpniową niedzielę nie bał się. Założył czerwono-czarną wyszywankę i wyszedł na scenę. Nie było żadnych nieprzyjemnych incydentów. Ale Banie Mazurskie to nie Przemyśl. Od kiedy pamiętam tu w przyjaźni żyli zawsze i Polacy i Ukraińcy, Niemcy, Białorusini, Litwini. Wszyscy w jednej wsi. W pięcioosobowym zespole Kormoran jest trzech Polaków, Litwin i Ukrainiec. Posłuchajcie jak śpiewają.

(-)

Wydaje się, że na ten czas chmury rozwiały się, a dobrą robotę na scenie kontynuowała sławna olsztyńska Horpyna.

(-)

I tak, VI Barwy Ukraińskiej Kultury w Baniach Mazurskich stały się przeszłością.

(-)

W zeszły czwartek usiedli do szkolnych ławek i wrócili do zwyczajnego szkolnego życia. Czeka na nich wiele zmian programowych i nowości, ale z nimi są wszyscy życzliwi nauczyciele, dobrzy przyjaciele i długi rok szkolny pełen podróży i przygód.

Dla Ukraińców na Warmii i Mazurach i ich dzieci 1 września nie mógł minąć bez modlitwy. W olsztyńskiej cerkwi greckokatolickiej odprawiona została wczoraj liturgia, podczas której dzieci otrzymały błogosławieństwo na nowy rok szkolny.

Odbyło się także zebranie nauczycieli i komitetu rodzicielskiego dotyczące planu zajęć z języka ukraińskiego, religii i niektórych wydarzeń. O rezultatach spotkań powiemy w przyszłym tygodniu. Dzisiaj posłuchamy w jakim nastroju 1 września przywitali nauczyciele, rodzice no i oczywiście dzieci. Najpierw wszyscy razem pomodlili się.

– Dzisiaj jest 1 września. Jaki przeważa nastrój wśród rodziców?

– Radosny – mówi Daria Czetyrba -, w końcu wszystko będzie tak jak należy. Będzie porządek w domu. Trzeba rano wstać, pójść do szkoły, wrócić. Jest taki ład i porządek. Tak mogę powiedzieć.

– A dziecko też tak uważa?

– Moje dziecko idzie do szkoły średniej i nastawienie ma poważniejsze.

– A ile lat pani dziecko chodzi do Punktu Nauczania Języka Ukraińskiego w Olsztynie?

– Od zerówki, więc minęło 10 lat. Jestem bardzo zadowolona. Przede wszystkim uczą tu języka, w domu o to bardzo ciężko, dzieci nie chcą w domu rozmawiać ze sobą po ukraińsku. Dlatego jest to też okazja, żeby dzieci uczyły się, nauczyły się języka literackiego przed wszystkim, bo w domu to mówimy dialektami, różnymi dialektami. Mąż innym, żona innym i dziecko nie wie, którego ma używać, a tu na lekcjach języka ukraińskiego jest język literacki, taka korzyść z tego dla dzieci.

– Nazywam się Oksana Czetyrba.

– Mama już powiedziała, że ty 10 lat chodzisz do Punktów Nauczania Języka Ukraińskiego.

– Skończyłam uczyć się języka ukraińskiego, jestem teraz w liceum. Przez 5 lat śpiewałam też w naszej grupie Suzirjaczko. Mogłam nauczyć się języka moich dziadków, chodziłam na próby i śpiewałam, rozmawialiśmy tez, jeździliśmy na koncerty. Byliśmy razem i mogliśmy rozmawiać i być razem.

– Ty chcesz dalej zajmować się językiem ukraińskim i rozwijać tę wiedzę bo to się zapomina, w domu nie zawsze rozmawiasz po ukraińsku. Jak dalej będziesz iść tą drogą?

– Bardzo lubię czytać po ukraińsku. Zawsze jak jestem na Ukrainie to mówię – mamo, mamo pójdziemy jeszcze do księgarni? – i zawsze jak przyjeżdżam do Polski to czytam książki i tak. Będę chodzić na religię do ojca…

– A śpiewać będziesz?

– Niestety nie, nie mam czasu

[wypowiedź w języku polskim]

(-)

Dzieci, jak to dzieci – dla nich smaczna guma do żucia jest najlepszym prezentem z Ukrainy, ale były także inne, nie mniej przyjemne i potrzebne prezenty.

[wypowiedź w języku polskim]

(-)

Najważniejsze w wychowaniu dzieci to motywacja. Kiedy sprawa dotyczy nauki, trudno czasem znaleźć argumenty, dzięki którym dziecko będzie chciało się uczyć, biec do szkoły z nadzieją wgryzania się w naukę. Właśnie dlatego zdziwiła mnie odpowiedź na pytanie – czemu uczysz się ukraińskiego?

[wypowiedź w języku polskim]

(-)

Najważniejsze jest to, żeby dzieciom podobał się sam proces nauki. I to pytanie do nauczycieli. Co nowego wymyślili na ten rok szkolny, żeby zachęcić najmłodszych. Z tym pytaniem – i nie tylko – zwróciłam się do naszego głównego znawcy dziecięcych serc, ulubieńca uczniów – Piotra Tabaki.

– Mamy pierwsze spotkanie w nadchodząca niedzielę, wtedy ułożymy plan zajęć. I wtedy będziemy wiedzieć.

– Co nowego będzie. Może jakiś nowy projekt? Co nowego będzie na zajęciach? Co czeka dzieci?

– Najpierw musimy skończyć nasz projekt „My Ukraińcy – ja i ty”. Będzie trwać jeszcze do końca grudnia. Przy okazji „Ja i mój mały teatr” w Bartoszycach. W grudniu „Poezja śpiewana” w Olsztynie – też będziemy. I przy okazji trzeba myśleć o innych projektach. Pomysły są, ale póki co nie będę mówić.

– A co z liczbą dzieci w twoich punktach nauczania, w Dobrym Mieście, Lidzbarku Warmińskim, Świątkach?

– Tak jak wszędzie, liczba dzieci spada. U mnie też niektóre dzieci odeszły, ale w Lidzbarku Warmińskim jedno dziecko dojdzie.

– Wielu Ukraińców przyjeżdża tutaj na zarobek. Nie dołączają się do społeczności? Nie chcą wysyłać dzieci do Punktów Nauczania Języka Ukraińskiego?

– Niestety w moich punktach nie, chociaż w Lidzbarku jest jedno dziecko ze Lwowa i mama miała życzenie, żeby dziecko chodziło na język ukraiński i ono jest, to będzie drugi rok.

– A skąd ci Ukraińcy, którzy tu przyjeżdżają i nic nie wiedzą, mogą dowiedzieć się o tym, że istnieją to – na Warmii i Mazurach – Punkty Nauczania Języka Ukraińskiego?

– Trzeba wybrać się najpierw do cerkwi, albo do ZUwP w Lidzbarku, Olsztynie albo Dobrym Mieście. Tam można zapytać i na pewno wszystko powiedzą.

[fragment liturgii]

(-)

Już w następnym tygodniu o swoim początku roku szkolnego opowiedzą nasi młodzi koledzy z Bartoszyc. „Żyj tak, jakbyś miał jutro umrzeć. Ucz się tak, jakbyś miał żyć wiecznie” – radził ludziom Mahatma Gandhi.

Lubię mądre rady więc i wam proponuję pouczyć się

[lekcja języka ukraińskiego]

(-)

[muzyka Romana Bodnara]

(-)

Czas antenowy naszego programu dobiega końca, więc będziemy się żegnać. Pracowali dla was: Daniel Wojciechowski, Roman Bodnar, Jarosława Chrunik i Hanna Wasilewska . W programie „Od niedzieli do niedzieli” będziemy czekać na was równo za tydzień. Wszystkiego dobrego. (dwoj/bsc)

03.09.2016 – godz.10.50 (opis do dźwięku)

 

02.09.2016 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Witam was drodzy przyjaciele. Wczoraj zabrzmiał pierwszy dzwonek dla dzieci tak w Polsce jak i na Ukrainie. Dla niektórych rozpoczął się nowy etap w życiu – szkolny. A dla naszego programu „Od A do Z” to początek nowego sezonu – rok szkolny 2016/2017 razem z ukraińskimi szkołami w Bartoszycach i Górowie Iławeckim. Witamy! Z wami jest Hanna Wasilewska.

(-)

Dzisiaj uczniowie usiedli do szkolnych ławek i wrócili do zwyczajnego szkolnego życia. Czeka na nich wiele zmian programowych, ale z nimi są wszyscy życzliwi nauczyciele, dobrzy przyjaciele i długi rok szkolny pełen podróży i przygód.

Dla Ukraińców na Warmii i Mazurach i ich dzieci 1 września nie mógł minąć bez modlitwy. W olsztyńskiej cerkwi greckokatolickiej odprawiona została wczoraj liturgia, podczas której dzieci otrzymały błogosławieństwo na nowy rok szkolny.

Odbyło się także zebranie nauczycieli i komitetu rodzicielskiego dotyczące planu zajęć z języka ukraińskiego, religii i niektórych wydarzeń. O rezultatach spotkań powiemy w przyszłym tygodniu. Dzisiaj posłuchamy w jakim nastroju 1 września przywitali nauczyciele, rodzice no i oczywiście dzieci. Najpierw wszyscy razem pomodlili się.

– Dzisiaj jest 1 września. Jaki przeważa nastrój wśród rodziców?

– Radosny – mówi Daria Czetyrba -, w końcu wszystko będzie tak jak należy. Będzie porządek w domu. Trzeba rano wstać, pójść do szkoły, wrócić. Jest taki ład i porządek. Tak mogę powiedzieć.

– A dziecko też tak uważa?

– Moje dziecko idzie do szkoły średniej i nastawienie ma poważniejsze.

– A ile lat pani dziecko chodzi do Punktu Nauczania Języka Ukraińskiego w Olsztynie?

– Od zerówki, więc minęło 10 lat. Jestem bardzo zadowolona. Przede wszystkim uczą tu języka, w domu o to bardzo ciężko, dzieci nie chcą w domu rozmawiać ze sobą po ukraińsku. Dlatego jest to też okazja, żeby dzieci uczyły się, nauczyły się języka literackiego przed wszystkim, bo w domu to mówimy dialektami, różnymi dialektami. Mąż innym, żona innym i dziecko nie wie, którego ma używać, a tu na lekcjach języka ukraińskiego jest język literacki, taka korzyść z tego dla dzieci.

– Nazywam się Oksana Czetyrba.

– Mama już powiedziała, że ty 10 lat chodzisz do Punktów Nauczania Języka Ukraińskiego.

– Skończyłam uczyć się języka ukraińskiego, jestem teraz w liceum. Przez 5 lat śpiewałam też w naszej grupie Suzirjaczko. Mogłam nauczyć się języka moich dziadków, chodziłam na próby i śpiewałam, rozmawialiśmy tez, jeździliśmy na koncerty. Byliśmy razem i mogliśmy rozmawiać i być razem.

– Ty chcesz dalej zajmować się językiem ukraińskim i rozwijać tę wiedzę bo to się zapomina, w domu nie zawsze rozmawiasz po ukraińsku. Jak dalej będziesz iść tą drogą?

– Bardzo lubię czytać po ukraińsku. Zawsze jak jestem na Ukrainie to mówię – mamo, mamo pójdziemy jeszcze do księgarni? – i zawsze jak przyjeżdżam do Polski to czytam książki i tak. Będę chodzić na religię do ojca…

– A śpiewać będziesz?

– Niestety nie, nie mam czasu

[wypowiedź w języku polskim]

(-)

Dzieci, jak to dzieci – dla nich smaczna guma do żucia jest najlepszym prezentem z Ukrainy, ale były także inne, nie mniej przyjemne i potrzebne prezenty.

[wypowiedź w języku polskim]

(-)

Najważniejsze w wychowaniu dzieci to motywacja. Kiedy sprawa dotyczy nauki, trudno czasem znaleźć argumenty, dzięki którym dziecko będzie chciało się uczyć, biec do szkoły z nadzieją wgryzania się w naukę. Właśnie dlatego zdziwiła mnie odpowiedź na pytanie – czemu uczysz się ukraińskiego?

[wypowiedź w języku polskim]

(-)

Najważniejsze jest to, żeby dzieciom podobał się sam proces nauki. I to pytanie do nauczycieli. Co nowego wymyślili na ten rok szkolny, żeby zachęcić najmłodszych. Z tym pytaniem – i nie tylko – zwróciłam się do naszego głównego znawcy dziecięcych serc, ulubieńca uczniów – Piotra Tabaki.

– Mamy pierwsze spotkanie w nadchodząca niedzielę, wtedy ułożymy plan zajęć. I wtedy będziemy wiedzieć.

– Co nowego będzie. Może jakiś nowy projekt? Co nowego będzie na zajęciach? Co czeka dzieci?

– Najpierw musimy skończyć nasz projekt „My Ukraińcy – ja i ty”. Będzie trwać jeszcze do końca grudnia. Przy okazji „Ja i mój mały teatr” w Bartoszycach. W grudniu „Poezja śpiewana” w Olsztynie – też będziemy. I przy okazji trzeba myśleć o innych projektach. Pomysły są, ale póki co nie będę mówić.

– A co z liczbą dzieci w twoich punktach nauczania, w Dobrym Mieście, Lidzbarku Warmińskim, Świątkach?

– Tak jak wszędzie, liczba dzieci spada. U mnie też niektóre dzieci odeszły, ale w Lidzbarku Warmińskim jedno dziecko dojdzie.

– Wielu Ukraińców przyjeżdża tutaj na zarobek. Nie dołączają się do społeczności? Nie chcą wysyłać dzieci do Punktów Nauczania Języka Ukraińskiego?

– Niestety w moich punktach nie, chociaż w Lidzbarku jest jedno dziecko ze Lwowa i mama miała życzenie, żeby dziecko chodziło na język ukraiński i ono jest, to będzie drugi rok.

– A skąd ci Ukraińcy, którzy tu przyjeżdżają i nic nie wiedzą, mogą dowiedzieć się o tym, że istnieją to – na Warmii i Mazurach – Punkty Nauczania Języka Ukraińskiego?

– Trzeba wybrać się najpierw do cerkwi, albo do ZUwP w Lidzbarku, Olsztynie albo Dobrym Mieście. Tam można zapytać i na pewno wszystko powiedzą.

[fragment liturgii]

(-)

Już w następnym tygodniu o swoim początku roku szkolnego opowiedzą nasi młodzi koledzy z Bartoszyc. „Żyj tak, jakbyś miał jutro umrzeć. Ucz się tak, jakbyś miał żyć wiecznie” – radził ludziom Mahatma Gandhi.

Lubię mądre rady więc i wam proponuję pouczyć się

[lekcja języka ukraińskiego]

(-)

[muzyka Romana Bodnara]

(-)

To wszystko na dziś. Życzę wam sukcesów i natchnienia na cały rok szkolny. Z wami była Hanna Wasilewska. Wszystkiego dobrego. Do usłyszenia. (dwoj/bsc)

01.09.2016 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

 

 

 

ZOBACZ TAKŻE

Przeczytaj poprzedni wpis:
Od 1 września bezpłatne leki dla seniorów

Seniorzy, dzięki rządowemu programowi 75 plus, od czwartku 1 września mogą korzystać z darmowych leków. Osoby, które ukończyły 75 lat dostaną za darmo medykamenty znajdujące się...

Zamknij
/RadioOlsztyn
RadioOlsztynTV