Strona główna Radio Olsztyn
Posłuchaj
Pogoda
Olsztyn
DZIŚ: 14 °C pogoda dziś
JUTRO: 16 °C pogoda jutro
Logowanie
 

Audycje w języku ukraińskim – wrzesień 2019

Audycje w języku ukraińskim nadajemy codziennie, również w święta, o godzinach 10.50 i 18.10. Prezentujemy serwis informacyjny o życiu diaspory ukraińskiej na Warmii i Mazurach i w Polsce oraz wieści z samej Ukrainy. Po kilku dniach zamieszczamy też tłumaczenia audycji w języku polskim. Do słuchania zapraszają dziennikarze: Jarosława Chrunik, Hanna Wasilewska i Sergiusz Petryczenko. Audycje w języku ukraińskim emitowane są z nadajnika w Miłkach koło Giżycka na 99,6 FM.

19.09.2019 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze! Witam was w czwartek, 19 września, na falach Polskiego Radia Olsztyn; w studiu – Jarosława Chrunik. Dzisiaj na kaprysy pogody mam dla was dobre wiadomości o świętowaniu – (bardzo lubimy świętować) i trochę humoru. Mam nadzieję, że miło spędzimy najbliższych 20 minut.

(-)

Gdy ktoś pracuje z oddaniem, z zapałem, z zaangażowaniem, to nie czuje upływu czasu. Praca zwyczajnie dodaje skrzydeł; tym bardziej, gdy widzi się jej efekty i zdobywa się uznanie ludzi. Z pewnością to wszystko wypracował sobie twórca i niezmienny od lat kierownik zespołu ukraińskiego tańca ludowego „Czeremosz” z Węgorzewa – Włodzimierz Deneka. ASam nie wie, kiedy minęło ćwierć wieku od dnia, gdy 70-cioro dzieci utkwiło w nim ciekawie wzrok w oczekiwaniu czegoś niezwykłego. W piątek, 20 września Zespół Tańca Ludowego „Czeremosz” międzynarodowym koncertem uczci 25-letni jubileusz. Świętowanie potrwa do niedzieli:

– Gdy patrzę dzisiaj wstecz, to wydaje mi się, że zaledwie wczoraj przyjechałem z Ukrainy i zaledwie wczoraj zaczynałem. A tu patrzę – podchodzą do mnie takie małe dzieci i słyszę: „Panie Włodku, to już moje dzieci!”. Okazuje się, że to dzieci z pierwszego naboru „Czeremoszu” przyprowadziły… teraz już tańczy u mnie drugie pokolenie dzieci, które kiedyś u mnie tańczyły; zaczynaliśmy z nimi „Czeremosz” – zespół tańca ludowego. Bo ja zawsze uprzedzam wszystkich, że zespół pieśni i tańca powstał daleko przed nami, gdzieś w 1968 roku, a gdy przyjechałem, to tam już była pustka, nic nie było. Zebraliśmy dzieci ze szkoły – jak dzisiaj pamiętam: ks. Bogdan (teraz, kiedyś był ks. Oleg) Harasim, to z nim zaczynaliśmy. Zebraliśmy 70 dzieci:

– Ma pan, panie Włodku! Proszę pracowa”.

Mówię:

– Pokażcie, co tańczyliście.

– A my nigdy nie tańczyliśmy!

– Przecież powiedziano mi, że tu jest zespół piesni i tańca!

– Wcale nie! Przyszliśmy, bo nam powiedziano, że tu jakiś pan przyjedzie z Ukrainy!

I tak zaczęliśmy, bo mi powiedzieli, że tu istnieje, a tu faktycznie istniał, ale już trzy lata było jak się rozpadł; pewnie dlatego, że brak było kierownika i dlatego dzieci się porozchodziły. Jakos udało się wszystko poukładać. Wiem, że było bardzo dużo dzieci, w ciągu roku z 70 zostało gdzieś z 45. Bo trochę zaczęliśmy… one przecież nie były przyzwyczajone. Ja jestem z Ukrainy, jasne, że szkoła ukraińska, szkoła ukraińskiego tańca ludowego i dyscyplina, a tu dzieci, powiedzmy – nie sa tak przyuczone. Teraz już wszyscy wiedzą, że pan Deneka nie tylko krzyczy, wymaga, ale z tego jest jakaś korzyść. Ja bardzo lubię dzieci, gdy są gzreczne, to \nigdy nie podnosze głosu. No, czasami, jak przesadzają to się poddaję. Jak to mówią – rodzina tez nie jest jednorodna. Tak samo i u nas w zespole: sa bardzo pracowite dzieci, są mniej pracowite, sa dzieci, które od Boga maja wszyskto dane, a sa takie dzeci, które nie mają danego od Boga, ale potem doganiają tych „od Boga” i przeganiają. Bo różne przypadki były, ale jesten bardzo szczęśliwy, bo dzieci to młodość, dzieci to radość – tak uważam. One zawsze tak dodają energii, tak pozytywnie. One jeszcze nie są zepsute, nie są skłócone, jeszcze nie wqiedza co to jest życie, takie bardzo trudne.

Ale one widzą pracę; ja im zawsze mówię… ot, siedziałem, przygotowując się do 25-lecia i tak przejrzałem swój album (bo kronikę prowadzimy od pierwszego dnia) to przez nasze ręce, przez nasz zespół przeszło gdzies tak ponad 300 dzieci. I z tych 300 dzieci – ja tak każdego pamiętam – wszyscy pracują. Wszyscy pracują! A wiecie dlaczego? Bo one od dziecka nauczyły się pracować. Ja im zawsze mówię: „Wiecie, dzieci, że bez pracy nie ma kołaczy i bez pracy nigdzie nie dojdziesz”. I dzieci idą w szeroki świat i każdy z nich znajduje jakąś… Wielu z nich ma już swoje firmy, co ciekawe, przychodzą, wielu jest na stanowiskach kierowniczych. Tak że moim zdaniem to im tylko dodaje adrenaliny na przyszłość. Oni sa przyzwyczajeni, bo tu musi być dyscyplina i samodyscyplina po pierwsze i potem oni przenoszą to na życie. Potem stają się porządnymi kierownikami, porządnymi ludźmi. I zawsze ich potem spotykam, oni już od kultury nie odchodzą. Niedawno było mi przyjemnie, gdy Wirski był w Olsztynie; nikomu nic nie mówiłem, wziąłem kilku – ileż mogłem wziąć do samochodu? Bo wziąłem busa. A reszta – ci, którzy już wyszli z zespołu – widzę: wszyscy są na Wirskim. Mówię – „No, zuchy! Zuchy!” Czyli już ich ciągnie.

(-)

Ja nigdy nie robię różnicy, jak może ktoś by chciał, między narodami: czy to jest Polak, czy to jest Ukrainiec, czy to jest Niemiec, czy Mazur – tak, mam naturalnych Mazurów – ale w zespole nie ma różnicy. To jest zespół ukraińskiego tańca ludowego, a jakiej jesteś narodowości – to mnie nie interesuje po prostu. Bo jeśli chcesz pokazywać ludziom kulturę ukraińską to cześć ci i chwała. A ja zawsze mówię, że sąsiad powinien znać kulturę sąsiada, wtedy będą żyć w zgodzie.

– I właśnie dlatego przyjedzie wiele zespołów na 25-lecie „Czeremosza”.

– Tak! Ot, dzisiaj akurat rozmawiałem z Gruzją. Gruzja, no, całym zespołem nie przyjedzie, ale powiedzieli, że delegację wyślą. Rozmawiałem z Estonią… Bo w ciągu 25 lat istnienia zespołu mamy szeroką, praktycznie całą mapę Europy; nie tylko Europy – Ameryki Południowej, Ameryki Północnej, Kanada. No, Australia… nie! Byli raz! Z Australii byli raz u nas zespół! Z Afryki zdaje się nie było u nas zespołu. A może i był z Afryki jakiś zespół?

– Eskimosi byli?

– Eskimosi? Nie, nie było Eskimosów! Tak że w ciągu 25 lat czsami dzwonią do mnie, bo wszyscy znają mój numer telefonu, ja nie zmieniam telefonu – „A my byliśmy u was!”, „My was pamiętamy!” „Czy zaprosicie nas na swój jubileusz?”

I dla mnie to jest miłe, gdy ludzie nas pamiętają, widać, że po pierwsze – tu, na Mazurach energetyka jest taka dobra, to dobra ziemia i Mazury zjednoczyły tu bardzo dużo narodów. Kiedyś mnie tu zapytano, czy my chcemy do Europy. Ja mówię: „Słuchajcie, do jakiej Europy? My tu już dawno mamy Europę!” Gdzieś z 15 lat temu mnie pytano. Ja mówię, że tu już dawno u nas jest Europa. „To wy do nas powinniście się przyłączyć, bo tu mieszkają i Niemcy, i Ukraińcy, i Polacy, i Żydzi i… kto tu jeszcze? I Białorusini…” I mówię, że „my już od dawna robimy duże festiwale, które wy dopiero chcecie gdzieś tam robić”. Tak że tu wiele się od nas uczą i my wiele się uczymy. Ja zawsze mówię: sąsiada, ludzi zawsze trzeba lubić i wtedy też ciebie ludzie będą szanować, poważać i będą się do ciebie garnąć.

(-)

Tak właśnie jest, jak powiedział Włodzimierz Deneka – rozmawialiśmy przy okazji inauguracji sezonu kulturalnego Ukraińców Warmii i Mazur. Wójt gminy Srokowo, Marek Olszewski też wspomniał o kierowniku zespołu „Czeremosz” o dobrej współpracy:

(-) Wypowiedź w języku polskim

I tak już niepostrzeżenie minęło 25 lat. W najbliższy weekend zespół „Czeremosz” będzie świętował swój jubileusz; Włodzimierz Deneka zaprasza:

– Wszystkich naszych widzów, wszystkich naszych fanów serdecznie zapraszam na koncert jubileuszowy w piątek, sobotę i niedzielę – 20, 21, 22 września – do Węgorzewa, do Węgorzewskiego Centrum Kultury. Wstęp będzie wolny, nie robimy biletów. A oprócz nas jeszcze będą zespoły… wiem, już mogę wymienić: to będzie bardzo ładny Wołodia Dolczuk z Kijowa, zespół „Barwinok”. To wspaniały zespół, jeden z najlepszych zespołów na Ukrainie; oni tez przyjeżdżają do nas na 25-lecie żeby świętować z nami, to nasi przyjaciele. Ma przyjechać delegacja z Gruzji, mają przyjechać z Estonii, mają przyjechać z Białorusi, tak że będzie drugi międzynarodowy festiwal, ale trochę mini, skrócony, bo nasze fundusze nie pozwalają nam zrobić tego z dużym rozmachem.

Życzymy zespołowi kolejnych co najmniej 25 lat, a ja teraz zapraszam na odrobinę śmiechu:

(-)

Na tym kończymy naszą audycję, którą przygotowała i przedstawiła Jarosława Chrunik. Do usłyszenia w niedzielę o godz. 20.30. Miłego wieczoru, drodzy słuchacze! (jch/ad)

19.09.2019 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Topowe wydarzenie jesieni. XII ogólnopolskie dni ukraińskiego teatru niebawem odbędą się w olsztyńskim teatrze im. Stefana Jaracza. Podczas nielegalnej produkcji papierosów wpadli trzej obywatele Białorusi i Ukrainiec. Funkcjonariusze z Warmińsko-Mazurskiego Oddziału Straży Granicznej wspólnie z funkcjonariuszami CBŚP i Krajowej Administracji Skarbowej w Olsztynie rozbili międzynarodową zorganizowaną grupę przestępczą. Na Ukrainie w Kutach nad Czeremoszem odbyły się obchody 80. rocznicy napaści sowietów na Polskę. Szef ukraińskiego IPN Wołodymyr Wiatrowycz został zwolniony ze stanowiska. Wiadomości o Ukraińcach i dla Ukraińców na antenie Polskiego Radia Olsztyn. Dziś czwartek 19 września. Przy mikrofonie Hanna Wasilewska. Witam.

(-)

Topowe wydarzenie jesieni. XII ogólnopolskie dni ukraińskiego teatru niebawem odbędą się w olsztyńskim teatrze im. Stefana Jaracza. Wydarzenie tradycyjnie organizuje olsztyńskie koło i oddział ZUwP. W ciągu dwóch dni zobaczycie trzy spektakle na scenach: dużej i kameralnej, a także wystawę Andrija Dudy „Bohaterowie nie umierają – oblicza wojny”. Spektakle na scenach teatru im. Stefana Jaracza pokaże teatr im. Ozarkewycza. W sobotę 12 października przedstawiony zostanie dramat Wasyla Stefanyka „Kaminnyj chrest” w reżyserii Dmytra Czyboraka, a w niedzielę 13 października spektakle zostaną zagrane na dwóch scenach: na kameralnej „Maty-najmyczka” Tarasa Szewczenki, a duża scena przeobrazi się w Huculszczyznę, bo finałem dni ukraińskiego teatru będzie narodowe misterium „Huculskyj rik” Hnata Chotkewycza. Więcej informacji o dniach ukraińskiego teatru w Olsztynie pod numerem telefonu 506 941 162. Wydarzenie odbywa się pod patronatem Polskiego Radia Olsztyn.

(-)

Funkcjonariusze z Warmińsko-Mazurskiego Oddziału Straży Granicznej wspólnie z funkcjonariuszami CBŚP i Krajowej Administracji Skarbowej w Olsztynie rozbili międzynarodową zorganizowaną grupę przestępczą zajmującą się produkcją i handlem papierosami i krajanką tytoniową.
Mundurowi przeprowadzili akcję zatrzymania przestępców jednocześnie na terenie kilku posesji w powiecie piaseczyńskim oraz mińskim. Podczas nielegalnej produkcji papierosów wpadli trzej obywatele Białorusi i Ukrainiec:

(-)

Na Ukrainie w Kutach nad Czeremoszem odbyły się obchody 80. rocznicy napaści sowietów na Polskę. Odprawiono mszę świętą w kościele Najświętszego Serca Jezusa. To w tej świątyni 17 września 1939 roku była sprawowana msza za Ojczyznę, w której uczestniczyli przedstawiciele ówczesnych polskich władz: prezydent Ignacy Mościcki, marszałek Edward Rydz-Śmigły i premier Felicjan Sławoj Składkowski. Na dzisiejszej uroczystości odczytano list od premiera Mateusza Morawieckiego.
Uczestniczący w obchodach szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych minister Jan Józef Kasprzyk przypomniał, że dokładnie 80 lat temu w Kutach przedstawiciele polskich władz przed wyjazdem do Rumunii odbyli ostatnie posiedzenie na terenie II Rzeczpospolitej i modlili się w miejscowym kościele.

(-)

List od premiera odczytał dyrektor Studium Europy Wschodniej Jan Malicki. Mateusz Morawiecki podkreślił, że obecna Rosja próbuje rehabilitować agresję z września 1939 roku, ale też próbuje, tak jak na Ukrainie, wpływać militarnie na porządek międzynarodowy.

(-)

Po mszy w kościele w Kutach uroczyście odsłonięto pamiątkową tablicę poświęconą władzom II Rzeczpospolitej. Szef ukraińskiego IPN Wołodymyr Wiatrowycz został zwolniony ze stanowiska. Taką decyzję podjęła Rada Ministrów z nowym premierem Ołeksijem Honczarukiem.
Wiatrowycz pełnił swoją funkcję od 2014 roku. Za jego kadencji przeprowadzono gruntowną dekomunizację nazw ukraińskich miejscowości i ulic, ale też m.in. wprowadzono zakaz ekshumacji i upamiętnień polskich ofiar na Ukrainie. Z Kijowa- Paweł Buszko:

[korespondencja w języku polskim]

Tym kończymy nasz program. Świeże wiadomości po ukraińsku usłyszycie jutro o 10:50. Z wami była Hanna Wasilewska. Bądźcie zdrowi. Do usłyszenia. (dw/kos)

18.09.2019 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze! Witam was w środę, 18 września w programie „Z dnia na dzień”. W studiu – Jarosława Chrunik. Dzisiaj porozmawiamy o tym, czego się z pewnością nie spodziewacie – o tym, do czego zdolni są ludzie, gdy walczą o słuszną sprawę. Muzyka też będzie nieoczywista i nie taka, do której jesteście przyzwyczajeni.

(-)

Może nie wszyscy zwrócili uwagę na pewną tragiczna informację, która przyszła do nas z dalekiej Rosji 10 września:

W mieście Iżewsk, stolicy Republiki Udmurckiej, wchodzącej w skład Federacji Rosyjskiej, dokonał samospalenia wykładowca tamtejszego uniwersytetu Albert Razin. Miał przed sobą dwie tabliczki, na których widniały napisy w języku rosyjskim. Treść jednego z nich mówi: „I jeśli jutro mój język zniknie, to ja jestem gotów umrzeć już dziś”. W ten sposób naukowiec zaprotestował przeciwko polityce językowej FR wobec mniejszości narodowych. Warto przypomnieć, że między Wołgą a Uralem znajdują się republiki: Udmutria, Czuwaszia, Mordwa, Marij Eł, Baszkirstan, Tatarstan. Każda z nich ma oryginalną, dawną kulturę i język. Ten akt protestu wywołał szeroki rezonans międzynarodowy i zwrócił uwagę społeczności na problemy naruszania praw człowieka w FR. proponujemy waszej uwadze rozmowę z analitykiem Centrum badań Bezpieczeństwa „Prometeusz”, współpracownikiem Instytutu Pamięci Narodowej Ukrainy, Pawłem Podobiedem. Rozmowa miała miejsce pod koniec sierpnia w Kijowie; rozmawiał Sergiusz Petryczenko.

(-)

– Kilka słów o polityce, o strategii Ukrainy wobec FR, wobec obrony praw mniejszości w FR – dlaczego to jest ważne dla nas, dla Ukrainy?

– Niestety, w ciągu długiego czasu Ukraina nie miała wypracowanej jakiejś całościowej polityki wobec Rosji. Przez wiele lat, do 2014 roku, większość prezydentów Ukrainy, premierzy, ministrowie spraw zagranicznych postrzegali FR jako partnera strategicznego, jako najlepszego sąsiada, i tak dalej. W 2014 r. to stanowisko oczywiście zaznało fiaska, natomiast nie pojawiło się jakies inne stanowisko – jak Ukraina będzie się zachowywała wobec FR, jak my widzimy te stosunki, co chcemy osiągnąć, jakimi instrumentami będziemy się posługiwać? Dlatego, moim zdaniem, Państwo ukraińskie, w tym też nowa Rada Najwyższa musza poświęcić niemało uwagi kwestii wspierania pewnych środowisk, czy to umysłowych (tak zwanych think-tank), czy to już istniejących instytucji państwowych – kwestii zbadania FR. to nie tylko szerokie kwestie polityki wewnętrznej o nieprzejrzystych wyborach, które się odbywają czy o ruchach protestacyjnych, które obserwujemy w Moskwie, ale i bardziej powazne sprawy – takie jak stosunek centrum federalnego do podmiotów federacji, jak potencjał konfliktogenny w pewnych republikach narodowych. O przyczynach tych konfliktów, o przestrzeganiu praw człowieka, o możliwości realizacji różnych praw przez przedstawicieli rdzennych narodów. Trzeba zrozumieć, że Ukraina mogłaby tu osiągnąć odczuwalne efekty, bowiem stanem na dzisiaj, poprzez pewną koniunkturę na arenie międzynarodowej, która wytworzyła się wobec FR, zniknęły – zaznaczę to w cudzysłowie – adwokaci rdzennych narodów poza granicami FR. przez dłuższy czas sprawami narodów turkskich zajmowała się Turcja w ramach organizacji międzynarodowej. Przez pewien czas Estonia opiekowała się sprawami Karelii, Mordwy, Udmurcji, Marij Eł itd. Obecnie znowu nie ma ani jakiejś pro-aktywnej polityki, ani polityki zbadania. Ukraina mogłaby nie tylko zarekomandowac siebie jako rzeczywiście kraj, który może eksportować wartości wolności, ale i jako kraj, który może bronić praw tych wspólnot i odpowiednio – który mógłby znaleźć sojuszników, partnerów wśród pewnych wspólnot narodowych. Moglibyśmy pójść znacznie dalej – zainspirować pewne rdzenne narody co do dalszej instytucjonalizacji tych ruchów narodowych. Na przykład: skłonić przedstawicieli czerkieskiej społeczności w FR i za granicą do stworzenia jednolitego organu przedstawicielskiego, który mógłby zwrócić się do Ukrainy z problem uznania holokaustu narodu czerkieskiego. Moglibyśmy być, że tak powiem, adwokatem i artykulatorem tych interesów i naruszania praw tych narodów na arenie międzynarodowej. Uważam, że można tu osiągnąć zauważalne wyniki, ale do tego trzeba dołożyć powaznych starań i – jak już powiedziałem – poważnie zająć się zbadaniem i opracowaniem tej tematyki. I nie tylko na szczeblu akademickim.

(-)

Niestety, z prof. Razinym już nie możemy współpracować – zmarł na skutek 100% oparzeń ciała. „Żywe pochodnie” ma w swojej histori także Ukraina, Polska i Czechy:

(-)

W dniu 5 listopada 1968 r na głównym bulwarze w Kijowie oblał się benzyną i podpalił czterdziestoletni Wasyl Makuch. Zrobił tak w proteście przeciwko okupacji i rusyfikacji Ukrainy przez reżim sowiecki oraz przeciwko inwazji na Czechosłowację. Zginął z hasłami: Precz z komunistycznymi kolonizatorami! Niech żyje wolna Ukraina! Przecz z okupantami Czechosłowacji!

(-)

Podobnie zrobił Ołeksa Hirnyk, były więzień polityczny który dokonał aktu samospalenia obok grobu Tasa Szewczenki w Narodowym Rezerwacie Szewczenki niedaleko Kaniowa. Na ulotkach, które rozrzucił wokół było napisane między innymi: „Protest przeciwko rosyjskiej okupacji Ukrainy. Protest przeciwko rusyfikacji narodu ukraińskiego! Niech żyje niepodległa Ukraina! Sowiecka, ale nie rosyjska!”. Informacja o samospaleniu Hirnyka została skrzętnie ukryta i po raz pierwszy przedostała się do wiadomości publicznej w gazecie „Literaturna Ukraina” dopiero na początku 1992 roku.

(-)

Jan Palach 21-letni czeski student historii i ekonomii politycznej na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Karola w Pradze w proteście przeciwko agresji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację i powszechnej apatii czeskiego społeczeństwa 16 stycznia dokonał aktu samospalenia przed Muzeum Narodowym na placu Wacława w Pradze.

(-)

Jan Zajíc – to inny, 19-letni czeski student, który dokonał samospalenia, protestując przeciw okupacji Czechosłowacji przez wojska Układu Warszawskiego.

Polska też ma swoje „żywe pochodnie”: Ryszard Siwiec – żołnierz Armii Krajowej, filozof, księgowy z Przemyśla. Protestując przeciwko inwazji na Czechosłowację, dokonał 8 września 1968 samospalenia w czasie ogólnokrajowych dożynek na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie w obecności przywódców Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, dyplomatów i 100 tysięcy widzów.

(-)

Chce się wierzyć, że dramatyczny akt samospalenia prof. Alberta Razina w Iżewsku w FR będzie ostatni, że społeczeństwa same aktywniej będą walczyć o swoje naturalne prawa i będą umiały przeciwstawiać się wszelkim przejawom przemocy.

(-)

Nasz dzisiejszy program dobiega końca, przygotowali go: Srgiusz Petryczenko i Jarosława Chrunik. Życzymy wam spokojnego wieczoru, drodzy słuchacze! (jch/bsc)

 

18.09.2019 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

W tę sobotę na „łemkowskim kiermaszu” zaśpiewają „Żurawli” – męski chór reprezentacyjny ZUwP. W 80. rocznicę ataku Związku Radzieckiego na Polskę premier Mateusz Morawiecki złożył wieniec przed Pomnikiem Poległym i Pomordowanym na Wschodzie. Szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Józef Kasprzyk odwiedził na Ukrainie miejsca związane z historią II Brygady Legionów Polskich. Festiwal Kierunek Wschód na Podlasu ce okazja na spotkanie z kulturą pogranicza i twórczością teatralną naszych wschodnich sąsiadów. Więcej w ukraińskich wiadomościach za chwilę. Dziś środa 18 września. W studiu Hanna Wasilewska. Dzień dobry.

(-)

Ukraiński męski chór Żurawli w sobotę 21 września da koncert podczas „kiermaszu łemkowskiego” w Łosie na łemkowszczyźnie. W lokalnej greckokatolickiej cerkwi „Żurawli” zaśpiewają liturgię. Później odbędzie się uroczyste poświęcenie i otwarcie w cerkwi tablicy pamiątkowej poświęconej 125 rocznicy urodzin poety łemkowskiego Jakowa Dudry, który pochodzi z Łosia. Po obiedzie w zagrodzie maziarskiej w Łosiach zaplanowano koncert z udziałem zespołu „Łemkowskyj perstenyk” i chóru „Żurawli”. Zespół ZUwP zaprezentuje religijne i świeckie pieśni.
Podczas kiermasz łemkowskiego w Łosiach zaplanowano także wspólne przygotowanie potraw łemkowskich. Do udziału zaproszeni są wszyscy chętni.

(-)

Premier Mateusz Morawiecki złożył wieniec przed Pomnikiem Poległym i Pomordowanym na Wschodzie . Wczoraj minęło 80 lat od ataku Związku Radzieckiego na Polskę. Na swoim Twitterze premier wspominał, że 17 września obchodzony jest także dzień Sybiraka „Nigdy nie zapomnimy o ofiarach komunistycznego totalitaryzmu – zamordowanych lub skazanych na niewyobrażalny głód i cierpienie deportowanych w głąb Związku Sowieckiego naszych Rodakach.” – napisał.
17 września 1939 roku Armia Czerwona zaatakowała wschodnie tereny przedwojennej Polski: wschodnią Galicję, Wołyń i Suwalszczyznę. Tym sposobem zrealizowano tajny protokół paktu Ribbentrop-Mołotow, którym Niemcy i ZSRR podzieliła strefy wpływów. W związku z tym, że sojusz Hitlera i Stalina doprowadził do podziałem Polski, często jest nazywany IV rozbiorem Polski.

(-)

Szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Józef Kasprzyk odwiedził na Ukrainie miejsca związane z historią II Brygady Legionów Polskich. Polska delegacja weźmie też udział w obchodach 80 rocznicy sowieckiej napaści na Polskę.
O szczegółach z Iwano-Frankiwska Paweł Buszko:
[korespondencja w języku polskim]
To okazja do spotkania z kulturą pogranicza i twórczością teatralną naszych wschodnich sąsiadów. Na przełomie września i pażdziernika już po raz trzeci w Teatrze Dramatycznym zagości Festiwal Kierunek Wschód. Dziś poznaliśmy program tej imprezy. Przed nami dziewięć wydarzeń artystycznych i około 160 twórców z Polski, Ukrainy, Białorusi, Litwy i Gruzji. Po raz pierwszy udało się zaprosić dwie sceny narodowe – mówi dyrektor Teatru Dramatycznego w Białymstoku Piotr Półtorak:
[korespondencja w języku polskim]
Szczegółowy program festiwalu znajduje się na stronie Teatru Dramatycznego. Wstęp na wszystkie przedstawienia jest bezpłatny.
– Wejściówki można odbierać w kasie teatru już od jutra (18.09) od 14-ej – mówi kierownik działu promocji Teatru Dramatycznego Martyna Zaniewska:
[korespondencja w języku polskim]
Kierunek Wschód rozpocznie się 28-go września i potrwa do 6-go października. Główne wydarzenia na dużej scenie Teatru Dramatycznego poprzedzi podlaski Festiwal Teatralny ODE (22-28.09.). W Domach Kultury w Orli, Bielsku, Białowieży i Hajnówce ale też na scenie kameralnej Teatru Dramatycznego odbędą się spektakle, filmy, czytania performatywne od klasyki białoruskiego teatru po laboratoria aktorskie.

(-)

Tą informacją kończymy wydanie, więc żegnam się z wami do jutra. Program przygotowała i poprowadziła Hanna Wasilewska. Wszystkiego dobrego. (dw/ad)

17.09.2019 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze! Witam was we wtorek, 17 września, w programie „Z dnia na dzień”. Wędrując „śladami historii” dowiadujemy się wielu ciekawych i pouczających rzeczy. Ot, tylko tak często chciałoby się powtórzyć po Szewczence: „Gdybyście się uczyli, jak należy!”. A nie uczymy się. Dzisiaj mija 80-ta rocznica agresji ZSRR na Polskę. Dwa i pół tygodnia temu była 80-ta rocznica agresji Niemiec. A Europa wstydliwie odwracała wzrok i milczała. Zapomniała, jak obiecywała pomoc w razie potrzeby. Potrzeba była, pomocy – nie. A gdyby uczyli się jak należy, to wiedzieliby, że zjednoczeni wspólnymi ideami i interesami możemy dać odsiecz każdemu agresorowi. Historia zna takie przypadki i o tym dzisiaj porozmawiamy.

(-)

Ponad 600 lat temu, 15 lipca 1410 roku zjednoczone wojska obecnej Europy Środkowo-Wschodniej pod dowództwem króla Władysława Jagiełły dały odsiecz Krzyżakom, którzy na polach Grunwaldu zaznali druzgocącej porażki. Nieco ponad sto lat później, 8 września 1514 roku znowu zjednoczone wojska obecnej Europy Środkowo-Wschodniej doszczętnie rozbiły wojska moskiewskie. Raz z zachodu, raz ze wschodu. W XX wieku wszystko odbyło się w niecałe trzy tygodnie, ale z odmiennym skutkiem: 1 września 1939 r. Niemcy napadły na Polskę, a 17-go września – Rosja, na ów czas ZSRR. Niestety, Polska była osamotniona, a więc – skazana na porażkę. Warto więc posłuchać słów genialnego poety i „uczyć się jak należy”. Właśnie tego chcą aktywni równianie, którzy zorganizowali obchody zwycięstwa w Bitwie pod Orszą.

(-)

Po tym, jak Ruś Kijowska zniknęła z mapy, wszystkie ziemie ukraińskie przeszły do Wielkiego Księstwa Litewskiego. Wtedy to książę Olgierd Giedyminowic zdołał wyzwolić je spod panowania mongolsko-tatarskiego w 1362 r. i przyłączyć je do swoich włości, – opowiedział swoim widzom ukraiński 5 Kanał. Przypomnijmy, że Księstwo Litewskie było wtedy wspólnym państwem dla obecnych Litwinów, Białorusinów i Ukraińców – największym państwem ówczesnej Europy. Wkrótce w 1514 r. pojawił się nowy wróg – Księstwo Moskiewskie, które dopiero co przeszło od Złotej Ordy do własnego państwa i już chciało panować na ziemiach ukraińskich.

Bitwa pod Orszą odbyła się na terytorium współczesnej Białorusi. 8 września 1514 r. 15-tysięczne połączone wojsko ukraińsko-polsko-litewskie pod dowództwem księcia Konstantego Ostrogskiego, w tamtym czasie – Hetmana Wielkiego Księstwa Litewskiego, Ruskiego i Żmudzkiego oraz Królestwa Polskiego, rozgromiło wojsko moskiewskie na czele z wojewodą Iwanem Czeladinym. Zwycięstwo pod Orszą rozsławiło księcia Konstantego Ostrogskiego na całą Europę. W latopisie kijowskim napisano: „Tego roku bitwa była Konstantego Iwanowycza Ostrogskiego z Moskwą pod Orszą, za Dnieprem, nad Kropiwną rzeką. I pobił książę Moskwę”. Kwiat armii cara moskiewskiego został zlikwidowany. Książę Ostrogski stał się znany w całej Europie. O Bitwie pod Orszą opowiadano w czterech broszurach, wydanych po łacinie i po niemiecku. Zwycięzcę Ostrogskiego witano w Warszawie i w Wilnie; na cześć zwycięstwa pod Orszą zbudował on w Wilnie cerkiew Trójcy Świętej i św. Mikołaja.

A potem wydarzenie następowało za wydarzeniem, lata mijały za latami i o Bitwie pod Orszą zapomniano. Aż oto 5 lat temu w Równem uczczono 500-lecie zwycięstwa nad Moskwą. W tym roku była już 505-ta rocznica i jestem wdzięczna działaczowi społecznemu, panu Jurijowi Krochmalukowi za to, że mnie zaprosił na te uroczystości. Prawdę mówią w narodzie: lepiej raz zobaczyć, niż siedem razy usłyszeć. Żałuję, że nie mogliście zobaczyć tego, co dla mnie jest już pięknym i bardzo pouczającym wspomnieniem. Jednak będę wam o tym jeszcze nie raz opowiadać, bo uważam, że warto. Jak mówią winowajcy obchodów zwycięstwa pod Orszą: „Mamy z czego być dumni”.

(-)

W poprzednią niedzielę, 8 września, w Równem obchodzono historyczne wydarzenie: 505-tą rocznicę zwycięstwa w Bitwie pod Orszą pod dowództwem księcia Konstantego Ostrogskiego. Rówieński historyk i znawca sztuki Mykoła Bendiuk opowiedział, z jakiej okazji Równe świętowało:

– …505-tej rocznicy Bitwy pod Orszą. Zwycięstwa w Bitwie pod Orszą, gdy nasz książę Ostrogski – Konstanty Iwanowycz Ostrogski – który był wojewodą litewskim, wielkim, a król Zygmunt dał mu do dyspozycji wojsko polskie, w 1514 roku (505 lat temu) książę Konstanty Ostrogski z wojskiem o wiele mniej liczebnym rozgromił wojsko moskiewskie, dzięki czemu zatrzymał właśnie ekspansję moskiewską na Europę. Uratował w ten sposób nie tylko Ukrainę, Białoruś, Litwę , ale i całą Europę, dlatego że gdyby przegrał tę bitwę, do Rosja poszłaby dalej, zajęłaby najpierw Litwę, potem Polskę, a dalej już by szło w pełni.

Książę Konstanty Ostrogski nie pozwolił wojskom moskiewskim zagrabić cudzych ziem i zatrzymał je na kolejne 40 lat. O tym od niedzieli będzie równianom przypominała tablica na chodniku, którą dowcipni Ukraińcy nazwali „kamieniem potknięć”:

– Do odsłonięcia tablicy pamiątkowej zapraszamy mera miasta Równe – Wołodymyra Chomka; sekretarza Rady miasta Równe – Serhija Paładijczuka oraz konsula Konsulatu Generalnego RP w Łucku – Piotra Matusiaka. Panie i panowie – oklaski!

Wystrzał, który słyszeliście podczas oklasków, został oddany z małej kozackiej armaty, ponieważ dalej chwałę epoki książęcej ponieśli kozacy. Zebranym na uroczystości mieszkańcom Równego Mykoła Bendiuk opowiedział, dlaczego właśnie w tym miejscu została umieszczona ta tablica: w miejscu, po którym chodził książę-zwycięzca:

– Za każdym razem, gdy będziecie przechodzić, gdy goście miasta będą przechodzić, zobaczą, potkną się o tę tablicę – to tak się nazywa: „kamień potknięć” – coś w ich głowach zostanie. Postawią sobie pytanie: co to było za zwycięstwo? Wejdą na internet i dowiedzą się, że zwycięstwo było nawet nie trzech, a czterech narodów, dlatego że to było wspólne wojsko, które otrzymał książę Konstanty Ostrogski, to byli Ukraińcy, Białorusini, Litwini i Polacy; do nich także zostało przyłączone wojsko niemieckie, które odpowiadało za artylerię; byli Węgrzy – to była ciężka konnica. I to właśnie zjednoczone wojsko zdołało pokonać moskiewskie wojsko.

(-)

A któż jest tym pierwszym inicjatorem przywrócenia pamięci wydarzeniom sprzed 500 lat? Jest to sekretarz Rady Miasta Równe Serhij Paładijczuk. Ma 45 lat, jest bezpartyjny, z wykształcenia – inżynier-ekonomista. Jasnowłosy, niebieskooki, energiczny, ze szczerym uśmiechem, który niemal nie schodzi z jego twarzy – raczej przypomina chłopca, który skory jest do żartów i psot. Dla niego wygodny fotel i dobra posada to nie cel, a instrument. Jak więc tak się stało, że wymyślił takie uroczystości?

– Wie pani, w życiu bardzo często przypadek albo zbieg okoliczności pozwala zrobić coś wielkiego. Tak było w wielu sytuacjach i ja miałem podobną sytuację. W kwietniu 2014 r., wtedy gdy Ukraina znajdowała się w realnym zagrożeniu wtargnięcia FR, gdy wtedy już zabrali Krym, już wtedy zaczęły się formowania pod Donieckiem w Słowiańsku, natrafiłem na artykuł… nawet nie artykuł, a niewielka wzmianka o tym, że 500 lat temu zjednoczone wojsko ruskie rozgromiło Moskwę. Wie pani, zacząłem badać ten problem i mam znajomego, z którym przyjaźnię się od dawna – to Mykoła Bendiuk, historyk; zapytałem go, czy wie o czymś takim. On zaczął mi opowiadać i czym bardziej mi opowiadał, tym bardziej rozumiałem, że wydarzenie, które miało miejsce 500 lat wcześniej, było nie tylko podobne, ale pod względem znaczenia w istocie nadzwyczaj ważne. To wydarzenie świadczyło o tym, że kraj, znajdujący się w słabszej sytuacji wojskowej, mniej liczebnie dała odsiecz i zwyciężyła wielkiego agresora.

(-)

Miałam w Równem wielu ciekawych rozmówców, wystarczy na kilka audycji, ale dzisiaj czas już powrócić do Chołodnego Jaru i jego chłopaków – o których tez przez dziesięciolecia nie wolno było opowiadać. Przed nami – kolejny odcinek powieści „Chołodnyj Jar” Jurija Horlis-Horskiego:

(-)

Pułkownik rozkazał zwołać całą starszyznę; przyszli. I delegaci z czot. Przestrzenna chata zapełniła się po brzegi. Chmara wstał:

– Chłopcy chcą, żebym prowadził pułk za granicę, do naszego wojska. Gdyby ono trzymało front, poprowadziłbym bez wahania. Teraz nie mam ochoty, bo nie wiem dokąd i komu na uciechę was zaprowadzę. Chodzą słuchy, że nasza armia za Zbruczem przeformowuje się i szykuje się do nowych walk z czerwonymi. A ja myślę, że gdyby tak było, do tej pory wiedzielibyśmy o tym na pewno, a nie z pogłosek. Przyszliby łącznicy, krzyczeliby o tym moskale w gazetach, a tu – nikt, nic. Tak jakby nasza armia nie istniała. Czy nie lepiej zaczekać, aż się sprawa wyjaśni?

– Wszyscy są zmęczeni!

– I ja nie jestem z żelaza. Pójdziemy do Czarnego Lasu, odpoczniemy. Do tej pory nie pytałem pułku, dokąd go prowadzić – gdzie prowadziłem, tam szedł. Ale skoro już tak sprawę postawiono, będziemy mityngować. Mówcie swoje opinie; wysłucham – jak nie zasnę.

Zaczął Maksym Tereszczenko, mówił, że spotykał na Zaporożu jeńców, którzy wracali z Polski. Opowiadali, że armię ukraińską w Galicji widzieli na własne oczy, ze starszyzną i kozakami rozmawiali. Uzupełnia się i przeformowuje. Polska też na wiosnę szykuje się do wojny.

– A zresztą – czym ryzykujemy? Do Zbrucza zostało około 200 wiorst. Niech na cztery, niech na pięć dni marszu, żeby koni nie dobijać. Szkoda już wracać; przejdziemy granicę – nie spodoba się, to odpoczniemy tydzień i hajda znowu na Ukrainę!

Nikomu do głowy nie przyszło, że za granica to nie jest Czarny Las. Jak się nie spodoba, to już za późno będzie cokolwiek zmieniać. Dalej wypowiedziała się starszyzna i przedstawiciele czot. Właściwie mówiło za nich zmęczenie, chęć odpoczynku, chęć wyjścia z niespokojnego życia partyzanckiego i walczyć już w wojsku, mając wroga przed sobą, a nie ze wszystkich stron. Wszyscy prosili pułkownika, żeby prowadził za Zbrucz.

– No, jeśli mityngować, to już według wszystkich zasad! – starał się uśmiechnąć Chmara. Kto jest za tym, żeby iść za granicę, niech podniesie rękę!

Podnieśli ręce wszyscy obecni. Po chwili wahania poparliśmy większość także my z Andrijem. Pułkownik rzucił ostatni argument:

– Myślicie, że pójść za granicę, to tak jak pójść z Czarnego Lasu na ziemię chersońską? Przy granicy stoją czerwone jednostki. Cała armia z pewnością!

– Przebijemy się! – rozległo się w odpowiedzi.

– Przebić się, rzecz jasna, można ale trzeba dobrze miejscowość znać. A ja w swoim życiu na Podolu nigdy nie byłem. Kto z was zna?

Chciałem powiedzieć, że ja znam powiaty przygraniczne, ale Tereszczenko mnie uprzedził:

– Nie martw się, pułkowniku! Miejscowość znam dobrze, cały dziewiętnasty rok tam się tłukłem. Pokażę ci drogi między lasami, do samego Zbrucza.

Chmara odwrócił się do Tereszczenki:

– Twoja myśl przeważyła. Znasz miejscowość; od dzisiaj ty dowodzisz pułkiem i prowadzisz go za granicę. Ja będę twoim pomocnikiem.

Tereszczenko próbował się wymigać, lecz Chmara swego zdania nie zmienił.

(-)

Na tym kończymy nasz dzisiejszy program, który przygotowała i przedstawiła Jarosława Chrunik. Do us łyszenia jutro o tej samej porze, drodzy słuchacze! Wszystkiego dobrego! (jch/ad)

17.09.2019 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

„Jak ja sy zaspiwam”. Jeden z ulubionych festiwali ukraińskiej piosenki popularnej odbędzie się w tę niedzielę 22 września w Morągu. W 80 rocznicę napadu Związku Radzieckiego na Polskę w Zamku Królewskim w Warszawie odbyła się międzynarodowa konferencja naukowa: „Tych lat historia nie zapomni… Stosunki polsko-sowieckie w czasie II wojny światowej” . Fundacja wsparcia imigrantów informuje, że oczekiwania Ukraińców w Polsce rosną.
(-)
„Jak ja sy zaspiwam”. Jeden z ulubionych festiwali ukraińskiej piosenki popularnej odbędzie się w tę niedzielę 22 września w Morągu. . Od 9:00 w morąskiej cerkwi greckokatolickiej modlić się będą za rolników i pszczelarzy, a już o 11:00 na gości czekać będą w morąskim Centrum Kultury „Narije”. Mistrzowskim tańcem ucieszy górowska Dumka, a zaśpiewa zespół Harazd. Kabaret Horpynka z Elbląga podaruje seans śmiechoterapii. Festiwal „Jak ja sy zaspiwam” odbędzie się po raz trzynasty. Wstęp na koncert jest wolny.
(-)
W przededniu 80. rocznicy ataku ZSRR na Polskę, do którego doszło 17 września 1939 roku, w Związku Radzieckiego na Polskę w Zamku Królewskim w Warszawie odbyła się międzynarodowa konferencja naukowa: „Tych lat historia nie zapomni… Stosunki polsko-sowieckie w czasie II wojny światowej”. Przedstawiono nieznane dotąd dokumenty NKWD i KGB, które dotyczą walki z polskim podziemiem na Wołyniu, w Galicji i na Suwalszczyźnie. Wyniki kilku lat badań naukowców opublikowano między innymi w książce, która wyszła w lipcu tego roku „Wołyń i Galicja za drugich sowietów”. Jej współautor doktor Łukasz Adamski z Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia zwrócił uwagę na to, że dokumenty pochodzą przede wszystkim z odtajnionych w 2014 roku archiwów Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. Podczas ich analizy historycy ustalili jakie były plany I sekretarza Komunistycznej Partii Ukrainy Nikity Chruszczowa odnośnie do okupowanych wschodnich terytoriów Polski i ich mieszkańców: „Władza sowieckiej Ukrainy wstąpiła do swego rodzaju taktycznego sojuszu co zrozumiałe z ukraińskim ruchem nacjonalistycznym, który dotyczył oczekiwań terytorialnych. Na prawdę Nikita Chruszczow domagał się granicy, która zawierałaby Chełm, Przemyśl i przechodziła gdzieś w pobliżu Rzeszowa. Proponował znacznie radykalniejsze rozwiązania w sprawie Polaków, niż te które gotowy był podjąć Stalin. Mało kto wie, że Chruszczow proponował na przykład przesiedlić Polaków ze Lwowa na Donbas” – powiedział Łukasz Adamski. Znalezione w archiwach dokumenty pokazują, że polskie podziemie we Lwowie działało jeszcze po styczniu 1945 roku, Organizatorem konferencji jest Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia. Biorą w niej udział wybitni historycy z Polski, Ukrainy, Rosji, Białorusi i Niemiec.
(-)
Rosną oczekiwania Ukraińców zatrudnianych w Polsce – wynika z raportu Fundacji Wspierania Migrantów (EWL), sporządzonego na podstawie badania socjologicznego. Jak wyjaśniła Renata Ostrowska z EWL, ponad 50 procent badanych obywateli Ukrainy oczekuje wynagrodzenia znacznie wyższego niż minimalne. Chcą od 13 do 20 złotych na rękę za godzinę pracy.
(-)
Badanie wykazało też, że blisko połowa Ukraińców nie zgodziłaby się pracować w Polsce bez podpisanej umowy – podkreśla Anatoliy Zymnin z EWL.
(-)
Badanie przeprowadzono w okresie 17 kwietnia – 31 maja tego roku na próbie 855 dorosłych pracowników z Ukrainy, metodą bezpośredniego indywidualnego wywiadu.
(-)
Na Ukrainie Szef Urzędu do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Józef Kasprzyk bierze udział w uroczystościach 80. rocznicy napaści sowietów na Polskę. Dziś odbędą się główne uroczystości w miejscowości Kuty. Wczoraj polska delegacja odwiedziła Iwano-Frankiwsk, czyli dawny Stanisławów.
(-)
Tym kończymy nasz program. Przygotowała go i poprowadziła Hanna Wasilewska. Życzę wam dobrego humoru. Usłyszymy się jutro. Wszystkiego dobrego. (dw/bsc)

16.09.2019 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dobry wieczór, drodzy słuchacze! Witam was w poniedziałek, 16 września, w naszym programie „Kamo hriadeszy”. W studiu Polskiego Radia Olsztyn – Jarosława Chrunik. Kto był wczoraj w cerkwi, ten wie, że była tam mowa o ludzkiej niewdzięczności i okrucieństwie oraz o bezgranicznym Bożym miłosierdziu i miłości. Słuchaliśmy Ewangelii o winnicy i robotnikach, więc w naszym programie jeszcze raz powrócimy do tego tematu. A potem – usłyszycie o niezwykłym człowieku.

(-)

„Był pewien gospodarz, który założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał w niej tłocznię, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał. Gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, by odebrali plon jemu należny. Ale rolnicy chwycili jego sługi i jednego obili, drugiego zabili, trzeciego zaś ukamienowali. Wtedy posłał inne sługi, więcej niż za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo postąpili. W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: Uszanują mojego syna. Lecz rolnicy zobaczywszy syna mówili do siebie: To jest dziedzic; chodźcie zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo. Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili. Kiedy więc właściciel winnicy przyjdzie, co uczyni z owymi rolnikami? Rzekli Mu: Nędzników marnie wytraci, a winnicę odda w dzierżawę innym rolnikom, takim, którzy mu będą oddawali plon we właściwej porze. Jezus im rzekł: Czy nigdy nie czytaliście w Piśmie: Właśnie ten kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła. Pan to sprawił, i jest cudem w naszych oczach”.

Ta przypowieść zawsze mnie intryguje, więc poprosiłam wczoraj olsztyńskiego proboszcza, ks. Jana Hałuszkę, żeby jeszcze raz wyjaśnił nam ją nam wszystkim:

(-)

– Człowiek, jak to człowiek: zawsze próbuje, jak to się mówi – uszyć Boga według własnej miary. I dzisiejsza ewangelia też tego dotyczyła. Mowa była o winnicy, o złych robotnikach – co gospodarz z nimi zrobi. Oczywiście, my po ludzku chcemy sprawiedliwości, bo współczujemy i tym, których wcześniej pobili – sługom, potem zabili syna; czyli – chcemy sprawiedliwości. A tu okazuje się, że Bóg myśli całkiem inaczej. Mówi: „Czy nigdy nie słyszeliście o tym, że kamień, który odrzucili budujący, stał się kamieniem węgielnym?”. Czyli tu Bóg zwraca uwagę na to, że po pierwsze: Bóg jest bezgranicznie miłosierny, Bóg jest bezgraniczną miłością i – tak mi się wydaje – jest to taki sygnał, że jeśli człowiek się pokaja, to Bóg mu wybaczy. Bo tak mi się wydaje, że bez pokajania tego wybaczenia mimo wszystko nie będzie. Chociaż to Bóg.

– No, oczywiście! Zresztą Jezus Chrystus wyraźnie mówi, że „jeśli nie będziecie wybaczali swoim bliźnim, to i Ojciec Niebieski wam też nie wybaczy waszych win”. Jednak to jest też nie tyle zadanie, ale musimy pamiętać o tym, że gdyby Bóg postępował zawsze zgodnie ze swoją sprawiedliwością, to chyba nikt z nas by się nie uratował, nikt z nas nie jest bez grzechu. Tylko On jeden jest święty i bez grzechu, dlatego musimy pamiętając o tym, tak samo robić w swoim życiu. Że na wzór naszego Pana Boga, tak jak Jezus mówi:”Bądźcie doskonali, tak jak wasz Ojciec Niebieski jest doskonały”, musimy nauczyć się także przebaczać naszym bliźnim, żeby też całkowicie przyjąć, bez jakichkolwiek zastrzeżeń, tę naukę, którą nam Jezus Chrystus przekazuje o naszym wszechmiłosiernym Bogu. On jest miłosierny dla ludzi, dla naszego zbawienia i chce naszego dobra. My musimy tylko, albo „aż” – to zrozumieć i starać się wykonywać to codziennie w swoim życiu.

– Dlatego, że Bóg jest bezgranicznym dobrem. Oczywiście człowiek nigdy nie będzie idealny i nigdy nie będzie doskonały. Chodzi jednak o to, żeby nasze życie było tą drogą do doskonałości – przynajmniej się przybliżać.

– Tak, oczywiście! I żebyśmy potrafili odczuć, że gdy jesteśmy blisko Boga, to mamy Jego pokój, mamy Jego spokój w swoim życiu; że napełnieni Jego Duchem Świętym potrafimy inaczej żyć, niż inni ludzie chcieliby bez Boga to robić. To bardzo ważne, żebyśmy pamiętali o tym i mimo tych wszystkich trudności, problemów, tego wszystkiego, co nas złego spotyka, umieli też odnaleźć Boga w swoim życiu i umieli cieszyć się tym dobrem, które nam daje. Żeby dzieki temu też mieć siłę i chęć do dalszej naszej pracy, do tego, żeby iść tą drogą – jedyną drogą do Boga. Jak mówi Jezus – to są wąskie drzwi, ale jedyne możliwe, żeby przez nie przejść i przyjść do Ojca Niebieskiego.

(-)

Gdy miał 60 lat, wziął nici i igłę i zaczął wyszywać wizerunek, a wcześniej sam zrobił na papierze jego graficzny wzór. I tak – przez następne 40 lat, w ciągu których w dorobku mistrza pojawiło się 300 wyszytych prac i 14 zbiorów wzorów. Tak jak przewidział – znalazło się wielu jego naśladowców. Obecnie mistrzowie nowego rodzaju sztuki sakralnej wystawiają swój dorobek w Muzeum Wyszywanych Ikon ks. Dymitra Błażejowskiego we Lwowie. Muzeum w tym roku obchodziło swoje 20-lecie. Ze strony muzeum dowiadujemy się wielu ciekawostek z życia ks. Dymitra Błażejowskiego.

(-)

Najwyrazistszymi cechami jego charakteru nyła nieobojętność, fenomenalna pracowitość i nadzwyczajna skromność. W wieku 99 lat ksiądz doktor pisał: „Chodzę, opierając się o laskę, ale teraz prawie bez przerwy siedzę przed komputerem, bo kontynuuję pracę, którą zacząłem pisać w ubiegłym roku – o poczuciu wzajemnej wspólnoty Ukraińców i o potrzebie wzajemnie pożytecznej współpracy. Bo w narodzie ukraińskim cały czas był i nadal jest jeszcze ogólny i wielki brak poczucia wzajemnej wspólnoty, że wszyscy powinni tworzyć jedną nierozerwalną całość – jedną wielką rodzinę i razem współpracować. Ukraina teraz stoi słabo, bo o nią nie dbają i bez potrzeby namnożyli… partii politycznych i… Kościołów i społeczności kościelnych… Może znajdzie się ktoś, kto tę książkę przeczyta, czy którąś ikonę wyszyje, jak będzie miał wzory. Swoje książki i listy podarowałem Bibliotece Diaspory we Lwowie, to może ktoś z nich kiedyś skorzysta. Dziękuję wszystkim za pomoc i wsparcie”.

(-)

W jednej ze swoich książek ksiądz-doktor pisał, między innymi:

„Ukraińskie cerkwie i domy rodzinne w wolnym świecie znajdują się w środowisku innych kultur, które przytłaczają ukraińską kulturę i ukraińskie tradycje. Powinniśmy się przeciwstawić tym niebezpiecznym wpływom i asymilacji. Nasza kultura jest dawna, odróżnia nas od innych, ma swoje piękno. Pod wieloma względami – nie ma takiej drugiej. Nasi ojcowie pielęgnowali ją przez stulecia, nie zważając na zniewolenie i naciski innych kultur. Bądźmy silni, jak byli nasi pradziadowie. Wolni w wolnym świecie, starannie strzeżmy naszą kulturę i nasze tradycje, pielęgnujmy je i słowem, i czynem”.

(-)

Na stronie „Zbrucz” czytamy: „Ks. Dymitr Błażejowski służył jako ksiądz 72 lata, a przeżył prawie 101 lat. Zawsze był młody, – wspomina dyrektor Muzeum Wyszywanych Ikon we Lwowie, ks. Igor Kowalczuk. – gdy miał 90 lat, jego wyszywane prace były prezentowane w Ukraińskim Domu i w Muzeum Narodowym w Kijowie. Trzeba było pokonywać niemałe dystanse pieszo i któregoś razu ksiądz mówi: „Jakoś się zmęczyłem”. „Cóż się dziwić – ja sam się zmęczyłem!”, – odpowiadam. A on mi na to: „No, ksiądz to się zmęczył, ale ja czemu?”. Taki zapał miał do samego końca. Swoją ostatnia pracę „Moje stulecie i niektóre poglądy na ukraińską historię” pisał na komputerze samodzielnie. Czasami chciałem mu chociaż ramię podać, a on na to: „A jak księdza obok nie będzie, to co?”. Najbardziej wszyscy zapamiętali jego słowa, które usłyszałem, gdy ksiądz miał już ponad 90 lat: „A co ja będę robił, gdy starość nadejdzie?”, – opowiedział ks. Igor Kowalczuk.

(-)

Rodowity Łemko Dymitr Błażejowski już w młodości miał brawurowy sposób walki ze starością – pieszo pokonywał duże odległości. W rodzinie wychowywało się dziesięcioro dzieci, dlatego nie było „za dużo pieniędzy”. Wobec tego Dymitrowi nie pozostawało nic innego, jak wyruszyć pieszo z Wisłoka Górnego (w województwie podkarpackim) do Pragi. Tam uczył się w Instytucie Elektrotechnicznym, a w 1933 r. – znowu pieszo – wyruszył do Rzymu. Każdy, kto znał tego człowieka, wypowiada się o nim z wyjątkowym ciepłem. Tak tez wspomina go historyk, prof. Igor Hałagida z Gdańska:

– Nasi ludzie, gdy chcieli powrócić na ziemie rodzinne, to czasami wyruszali pieszo – wystarczy wspomnieć Nikifora, prawda? Ale są też inne ciekawe historie.

– Jednym z ciekawszych takich ludzi jest postać ks. Dymitra Błażejowskiego – to znany historyk Cerkwi Greckokatolickiej i w ogóle – Kościoła Powszechnego. W ogóle znany jest z tego, że przez długie lata wyszywał. Własnoręcznie wyszywał – ikony, soroczki, ręczniki; we Lwowie jest teraz Muzeum Wyszywanych Ikon jego prac. Spotkałem ks. Błażejowskiego, gdy pierwszy raz byłem w Rzymie. Dlaczego ks. Błażejowski jest taki ciekawy? Ksiądz Błażejowski to człowiek, który pieszo doszedł do Rzymu, przeszedłszy niemal całą Europę. Gdy zaczęły się wysiedlenia na Ukrainę sowiecką – z tego, co mi wiadomo – Błażejowski (to był wtedy młody, świecki człowiek) nie wiedział co ma ze sobą począć. Postanowił uciekać przed sowietami na Zachód. I pieszo przez Austrię doszedł do Rzymu, tam przenocował u księży bazylianów na Aventino, gdzie był ich klasztor i ojcowie mieli mu załatwić podróż do Brazylii. Ale powiedzieli: „Przenocuj, zobaczysz co będziesz dalej robił”. I on tam na Aventino przenocował, a następnego dnia mówi, że rezygnuje z tej podróży do Brazylii, powiedział, że zostaje w Rzymie i chce zostać księdzem. I tak ks. Błażejowski dzięki temu został księdzem. Potem długie lata pracował w Anglii, potem w Ameryce, w Kanadzie, a pod koniec życia powrócił właśnie do Rzymu. I tak jak powiedziałem – spotkałem go w Rzymie, on wtedy koncelebrował liturgię tam w Sofiji; odróżniał się od innych księży – oprócz tego, że był oczywiście najstarszy wiekiem, z taką długą, siwą brodą – a oprócz tego miał nie tylko własnoręcznie wyszyty ornat, ale też chodził w sutannie, też z wyszywanką. To były uroczystości i tak się złożyło, że posadzono mnie na obiedzie naprzeciwko ks. Błażejowskiego. A on zanim poszedł do Rzymu, to przez pewien czas studiował w Gdańsku na politechnice. Wtedy wielu Ukraińców studiowało na politechnice w Gdańsku. Pamiętam jak dzisiaj – usiedliśmy przy stole, jest obiad i ks. Błażejowski pyta: „Skąd pan jest?” „Z Gdańska”. „A czy ten budynek jeszcze stoi? A jak wygląda ta ulica?” A on miał wtedy 95 czy 96 lat. Tak że bardzo dobra pamięć i bardzo niezwykły człowiek.

Główną w życiu ks. Błażejowskiego była miłość do Boga i do Ukrainy. Takiej miłości wszyscy możemy się od niego uczyć.

(-)

Na tym kończymy nasz program, który przygotowała i przedstawiła Jarosława Chrunik. Żegnam się z wami do jutra do godz. 18.10, a teraz życzę wam miłego wieczoru, drodzy słuchacze! (jch/bsc)

16.09.2019 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Zespół tańca ludowego „Czeremosz” zaprasza na obchody swojego 25-lecia. Prezydent Ukrainy apeluje o utrzymanie sankcji wobec Rosji. Ukraina nie przewiduje specjalnego statusu dla Donbasu – zapewnił szef ukraińskiego MSZ Wadym Prystajko. Papież Franciszek wyraził zadowolenie w związku niedawną wymianą jeńców między Ukrainą i Rosją. Takie wiadomości rozpoczynają nasz tydzień informacyjny. Dziś jest poniedziałek 16 września. W studiu Hanna Wasilewska. Dzień dobry.

(-)

Zespół tańca ludowego „Czeremosz” zaprasza na obchody swojego 25-lecia. Koncert jubileuszowy z udziałem przyjaciół z Polski i zagranicy odbędzie się w najbliższy piątek 20 września w węgorzewskim Centrum Kultury. Zespół tańca ludowego „Czeremosz” stworzony powstał we wrześniu 1994 roku. Od 2005 funkcjonuje pod opieką wegorzewskiego Centrum Kultury i Stowarzyszenia Integracji i Rozwoju Kulturalnego Mniejszości Narodowych w Polsce „Czeremosz”. Kierownikiem zespołu jest choreograf Wołodymyr Deneka. Z czasem jego prawą ręką stała się jego żona Aleksandra Deneka. Wspomina, jak wszystko się zaczęło:
-Męża zaproszono by reaktywował zespół pieśni i tańca Czeremosz, który istniał dawniej w Węgorzewie. Gdy przyjechał. Zespołu nie było, a o ile mąż jest choreografem stworzył zespół tańca ludowego. Stworzył od zera zespół dziecięcy. Czeremosza tańczyły od dawna dzieci Ukraińców i zaczął pracować. Gdy przyjechałam do niego w gości i zobaczyłam jak dzieci tańczą powiedziałam – mężu ty bój się Boga, ty nie nauczysz ich chodzić, nie mówiąc o tańcu. Nie doceniłam go. Nauczył te dzieci tańczyć i kolejne pokolenia uczy już 24 lata.
Obchody 25-lecia węgorzewskiego „Czeremosza” rozpoczną się otwarciem wystawy jubileuszowej o 16:00. Do sali koncertowej zaprasza się na godzinę 18:00.

(-)

Prezydent Ukrainy apeluje o utrzymanie sankcji wobec Rosji. Wołodymyr Zełenski, występując w Kijowie na międzynarodowej konferencji Jałtańskiej Strategii Europejskiej podkreślił, że pokój w Donbasie powinien być osiągnięty drogą dyplomatyczną. Porównał sankcje wobec Moskwy do podatku, który świat powinien płacić w celu zachowania pokoju.

O szczegółach z Kijowa Paweł Buszko:

[korespondencja w języku polskim]

Ukraina nie przewiduje specjalnego statusu dla Donbasu – zapewnił szef ukraińskiego MSZ. Wadym Prystajko omawiając realizację mińskich uzgodnień pokojowych, odniósł się również do kwestii ewentualnych lokalnych wyborów w Donbasie.

(-)

Ukraińskie władze chcą, aby jeszcze we wrześniu w sprawie Donbasu zebrali się przywódcy tak zwanej normandzkiej czwórki – czyli Ukrainy, Rosji, Niemiec i Francji. Rosja forsuje plan, aby podczas szczytu przyjąć tak zwaną formułę Steinmaiera w realizacji mińskich uzgodnień pokojowych. Zakłada ona, że kontrolowane przez Rosjan wojska byłyby wycofane po przeprowadzeniu w Donbasie wyborów. Dotychczas ukraińskie władze deklarowały, że wybory mogą się odbyć dopiero po wycofaniu z Donbasu rosyjskich i prorosyjskich żołnierzy.

(-)

Papież Franciszek wyraził zadowolenie z powodu niedawnej wymiany jeńców między Ukrainą i Rosją. Ojciec Święty spotkał się z wiernymi na niedzielnej modlitwie Anioł Pański na placu Świętego Piotra. Po modlitwie papież wspomniał o wymianie jeńców: jestem szczęśliwy, że zwolnieni mogą objąć swoich bliskich. Modlę się za szybsze zakończenie konfliktu i trwały pokój na wschodniej Ukrainie – powiedział papież Franciszek. Ojciec święty podkreślił, że Bóg jest miłosierny, a nie surowy i zwycięża przebaczeniem, a nie swoją siłą.

(-)

Niech te słowa kierują dziś nami wszystkimi. A ja dziękuję za uwagę i żegnam się z wami do jutra. Program przygotowała i poprowadziła Hanna Wasilewska. Wszystkiego dobrego. (dw/kos)

15.09.2019 – godz. 20.30 – magazyn (opis do dźwięku)

W programie „Od niedzieli do niedzieli”  wita was Hanna Wasilewska.
Przede wszystkim opowiem o wydarzeniach przyszłego tygodnia. „Jak ja sy zaspiwam”. Jeden z ulubionych festiwali ukraińskiej piosenki popularnej odbędzie się w następną niedziele 22 września w Morągu. Od 9:00 w morąskiej cerkwi greckokatolickiej modlić się będą za rolników i pszczelarzy, a już o 11:00 na gości czekać będą w morąskim Centrum Kultury „Narije”. Mistrzowskim tańcem ucieszy górowska Dumka, a zaśpiewa zespół Harazd. Kabaret Horpynka z Elbląga podaruje seans śmiechoterapii. Festiwal „Jak ja sy zaspiwam” odbędzie się po raz trzynasty. Wstęp na koncert jest wolny.
Zespół tańca ludowego „Czeremosz” zaprasza na obchody swojego 25-lecia. Koncert jubileuszowy odbędzie się w piątek 20 września w węgorzewskim Centrum Kultury. Rozpocznie się otwarciem jubileuszowej wystawy o 16:00, a część koncertowa o 18:00. Zespół tańca ludowego „Czeremosz” został stworzony we wrześniu 1994 roku. Od 2005 roku funkcjonuje pod opieką węgorzewskiego Centrum Kultury i Stowarzyszenia Integracji i Rozwoju Kulturalnego Mniejszości Narodowych Polski. Kierownikiem zespołu jest Wołodymyr Deneka.
(-)
A w Pasłęku w zeszłą sobotę jedzono ukraińskie smakołyki. Podczas XVII Pasłęckiej Biesiady Kultur Wschodu w parku ekologicznym w Pasłęku odbyły się warsztaty rękodzieła i występy artystyczne. Właśnie tam można było było zjeść smakołyki przygotowane przez parafian kościoła greckokatolickiego. Dochód ze sprzedaży ciasteczek, domowego chleba i smalcu przeznaczony został na miejscową parafię. Ducha i ciało nakarmił Sergiusz Petryczenko:
(-)
XVII  Pasłęcka Biesiada Kultur Wschodu rozpoczęła się od warsztatów rękodzieła. Od 15:00 pod namiotami można było nauczyć się wyplatać wianki, kwiaty i inne ciekawe i praktyczne rzeczy. Proszę powiedzieć, co pani tu robi?
[wypowiedź w języku polskim]
-Do czego służą takie bukiety?
-Robimy wianki dla dzieci, dla wnuków.
(-)
-Około 17:00 rozpoczął się uroczysty koncert. Uczestniczyły w nim zespoły: Witrohon, [niezrozumiałe], Słowiańska Dusza.
(-)
Z Kijowa przyjechał zespół etno-rock The Doox.
-Bodnaruk Nadija. Taras Peretiatko, Maksym Bereżuk. Chcemy podziękować tym, którzy przychodzą na nasze koncerty w innych krajach, to bardzo miłe widzieć, że jest zainteresowanie ukraińską kulturą i piosenką z takim ciepłem odczuwamy te koncerty, tych ludzi zawsze miło widzieć.
-Pierwszy raz jesteście w Polsce i w okolicach Olsztyna?
-Niedawno, 2 miesiące temu byliśmy tu niedaleko w Młynarach. W tym sezonie to 4 koncert w Polsce. Bardzo ciekawe jest dla nas prezentowanie swojej kultury, piosenki nie tylko dla Ukraińców, mniejszości, ale wszystkim słuchaczom, ogółowi.
-Byliście w tym samym składzie, czy innym?
-Niedawno zmienił się nasz skład, są nowi. Ostatnie 5 koncertów w nowym składzie. Mamy nową wokalistkę to Nadija. Nasz nowy głos, nowe brzmienie.
-Nadziej na lepsze wykonanie?
-Nadzieja jest.
(-)
-Bardzo miło was tu wszystkich widzieć i gościć na naszej słonecznej Warmii.
-I nam jest bardzo przyjemnie. Myślę, że szybko nauczę się polskiego bo jestem tu już czwarty raz. Bardzo miło widzieć Ukraińców, którzy przychodzą na nasze koncerty i na poprzednim wiele osób chciało zrobić sobie z nami zdjęcie, nawet brali autografy i nawet nie oczekiwałam takiej reakcji, było bardzo miło. Bardzo mi miło nieść ukraińską piosenkę, widzieć, że ludziom to się podoba i będziemy coraz lapsi z każdym koncertem.
(-)
Organizatorka Iwanka Hnatiuk-Kazanowska mówi, że ludzie przyszli bez względu na deszcz.
-Chociaż taką pogodę mamy jak mamy, deszcz nie pada jakoś mocno, ale widzę że ludzie przyszli co mnie bardzo cieszy. Jestem z tego bardzo zadowolona. Wszystko kręci się. Zorganizowaliśmy wszystko. Chcemy pokazać naszą kulturę, tradycje, piosenki, tańce, więc nasze wydarzenie co roku ma wielu widzów. Są sympatycy, którzy przychodzą i mówią, że pogoda nie jest ważna. Mówią – w duszy słońce więc wszystko kręci się.
-Widzę, że Ukraińcy i Polacy razem się bawią.
-Tak, to bardzo ważne, żeby integrować mieszkańców tego regionu, bo tu nie są sami Polacy, mieszkają i Ukraińcy, Białorusini, Niemcy i inne narodowości u chodzi o to, żeby jednać ludzi. Dziś jest wiele nienawiści, ale mimo to idziemy swoją drogą i tworzymy tu małą ojczyznę, chociaż każdy ma swoją, a my tworzymy mimo wszystko swoją małą pasłęcką ojczyznę, dlatego dokładamy sił, żeby integrować ludzi, żeby ich łączyć ze sobą.
(-)
Międzynarodowy projekt „My Ukraińcy. Ja i Ty” w 2015 roku zainicjowali: nauczyciel języka ukraińskiego Piotr Tabaka i pracownik lwowskiej biblioteki obwodowej dla dzieci Ołena Kremniowa. Od tego czasu wiele się zmieniło. Przede wszystkim oprócz wirtualnych odbywają się realne spotkania uczestników. Na początku były lekcje na Skype, a potem wzajemne odwiedziny, gry, prezentacje i prezenty. Spotkawszy Piotra Tabakę 1 września nie mogłam nie zapytać o Lwowian – czy będzie kontynuacja?
Projekt trwa, nasi przyjaciele z lwowskiej biblioteki obwodowej przyjeżdżają w tym roku w poszerzonym składzie ponad 10 dzieci. To będzie 28 i 29 września. Dwa dni będą prowadzić zajęcia dla dzieci bartoszyckich i mamy nadzieję zainteresować inne punkty nauczania języka ukraińskiego do przyjazdu do Bartoszyc, a potem dwa dni będą prowadzone zajęcia dla dzieci z Elbląga.
-Przyłącza się więcej miast na Warmii i Mazurach.
-Tak, dołącza się, dołączył się Elbląg, żeby zachęcić elblążan to pojadą do Elbląga zajmować się dziećmi.
-To będą takie same prezentacje i gry, czy będzie coś nowego?
-Program tworzy się, myślę że to będzie niespodzianka dla nauczycieli i dla dzieci.
-Widziałam, że dostałeś z Mikołajowa bardzo dużo książek. Chwaliłeś się na FB. Co to za książki, czy będą potrzebne do nauki?
-Tak. Przyjaciele z Mikołajewa przekazali mi ogromną liczbę książek. To literatura piękna, przeważnie ukraińska literatura, którą będziemy wykorzystywali na lekcjach języka ukraińskiego, ale także różnego rodzaju gazety i czasopisma dla dzieci. To krótkie artykuły, komiksy, rebusy, krzyżówki, więc będziemy to wszystko wykorzystywać na lekcji.
-Chcesz zachęcić dzieci do nauki języka ukraińskiego. Ilu uczniów będziesz mieć w tym roku?
-Niestety zmniejszy się liczba dzieci. Bo troje dzieci już zakończyło naukę, ale to także dzięki nowej reformie, bo poszły do ósmej klasy, ale zawsze jeszcze jeden roku mogłyby uczyć się ukraińskiego. Spadła liczba dzieci, ale będziemy cieszyć się jeśli ta grupa zostanie
Właśnie do tej klasy zawitałam kiedyś na lekcje na Skype. Zajęcia zrobiły na mnie wrażenie nieformalnym przywitaniem – Ołena Kremniowa rozmawiała z dziećmi jak ze starymi przyjaciółmi:
-Jak tam dajecie sobie bez Lwowa, kiedy jedziecie do Lwowa? Powiedzcie mi, nauczyliście się nowych piosenek?
(-)
Powinniśmy z wami pomówić o znanym ukraińskim pisarzu Iwanie Frank, którego 160 lecie urodzin obchodzimy w tym roku. Ja mam niewielką prezentację i chciałabym wam ją pokazać.
(-)
Prezentacja była dla dzieci interesująca, bo dotyczyła właśnie dziecięcych lat małego Iwasia – przyszłego ukraińskiego geniusza Iwana Franki. Ale naprawdę dzieciaki ożywiły się w kolejnej części lekcji – we wspólnym czytaniu „Rzepki” Iwana Franki.
(-)
Iwan Franko przekazał znaną bajkę „Rzepka” na nowo, w wierszowanej formie.

[wierszowana bajka]

-No cóż, żołnierz śpi na służbie.

-Tak, tak.

-Nauczyciel spaceruje po korytarzu, dzieci uczą się, a lekcja trwa. Kto ją dzisiaj prowadzi?

-Dzisiaj przeprowadza ją biblioteka dla dzieci we Lwowie. Lekcja o Iwanie Franku, to taka świąteczna lekcja.

-No ja widzę wystawę książek Iwana Franki i o Iwanie Franku, jego portret. Dzieci już się z nim zapoznały, a dzisiaj dokładniej i ciekawej. Zadowolony jesteś z pracy z biblioteką? Jak dalej będzie z tym projektem?

-Jestem bardzo zadowolony ze współpracy z biblioteka. Póki co ten projekt kończy się z końcem tego roku. W przyszłym roku wymyślimy jakiś inny projekt.

-Kto jeszcze bierze udział w projekcie?

-W projekcie bierze udział także miasto Konstantynówka z Obwodu donieckiego, a także Punkt Nauczania Języka Ukraińskiego przy gimnazjum numer 7 w Olsztynie z panią Mirką Czetyrbą.

-Macie więcej już przyjaciół, sieć rozrasta się.

-Tak i zapraszamy inne Punkty Nauczania Języka Ukraińskiego na Warmii i Mazurach, żeby także przyłączyły się do naszego projektu. To naprawdę interesujące.

(-)

Do widzenia, do widzenia. Bardzo dziękuję za piękną lekcję…

(-)

-Jakiej bajki Iwana Franki posłuchałaś dzisiaj i nawet trochę sama ją opowiadałaś Amelko?

-Bajka „Rzepka”

-To była ludowa ukraińska bajka, tak? A Iwan Franko zrobił z niej wierszyk i dlatego łatwo było zapamiętać jakieś ukraińskie słowa? Za co wyciągały rzepkę?

-Za czub

-А za co babcia trzymała dziadka?

-Za koszulę

-A za co trzymała wnuczka babcię?

-Za pas

-Widzisz ilu nowych słów się dzisiaj nauczyłaś. Jesteś zadowolona?

-Tak [dalej po polsku]

-No teraz ty Martynka, może podpowiesz panu Piotrowi temat następnej lekcji.

-Podobają mi się bajki i chcę więcej znać ukraińskich książek.

Projekt „My Ukraińcy – ja i ty” dla jednych jest odkryciem, a dla innych kolejnym stopniem na wielkim szlaku do celu – łączenia Ukraińców na całym świecie.

(-)

Ten projekt nie ma granic. To najciekawsze. Jest na tyle niespodziewany, że nawet z Australią możemy porozmawiać, po ukraińsku. To bardzo interesujące.

(-)
Największy błąd, to nie poprawiać swoich błędów – powiedział Konfucjusz. W naszym języku ich nie brakuje, więc do pracy:
[lekcja języka ukraińskiego]
(-)
O wiadomościach z muzycznego świata Ukrainy Roman Bodnar.
[parada hitów Romana Bodnara]
(-)
Tym kończy się nasz program. Przygotował go Roman Bodnar, Sergiusz Petryczenko i Hanna Wasilewska. Szczęścia i zdrowia. Do usłyszenia za tydzień. (dw/ad)

14.09.2019 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry! Witam was, drodzy słuchacze, w sobotę, 14 września, na falach Polskiego Radia Olsztyn. W studiu – Jarosława Chrunik. Najpierw usłyszycie kilka wiadomości, a potem już wypoczywajcie.

(-)

14 września 1897 r. urodziła się Wira Kutyńska – ukraińska animatorka i malarka; uczennica Mychajła Bojczuka. Według jej rysunków tkano ręczniki, serwety, kilimy. Do jednego z wzorów zabrakło odpowiednich ciemnych nici, więc mistrzynie zamieniły je na jaśniejsze, bardziej żółte. Wszystkie zostały rozstrzelane wraz z kontrolerem za „przemycanie nacjonalistycznych, żółto-błękitnych barw”. Wirę Kutyńską uratowało to, że zachował się roboczy, brązowo-niebieski wzór serwety. Po przeżytych tragicznych wydarzeniach porzuciła tkactwo i na zawsze powróciła do multiplikacji, jednak nie zarzuciła sztuki ludowej.

(-)

14 września 2009 r. zmarł Ołeksandr Łopuchow – ukraiński malarz. W swojej twórczości Łopuchow zwracał się do ukraińskiej historii. Wykonał m.in. serię prac, ukazujących walkę wyzwoleńczą narodu ukraińskiego przeciwko uciskowi i bezprawiu; o niepodległość. Wydarzeniom tym poświęcone są jego płótna „Powstanie siromy na Siczy 1786 roku”, „Wolnica”, „Ustym Karmaluk”. Wszystkie te prace różnią się pod względem motywów i gamy kolorystycznej, jednak łączy je ostrość kompozycji, wyrazistość obrazów, tematyka bohatersko-epicka.

(-)

14 września obchodzą imieniny Margaryta, Marta, Melecjusz i Semen, a wraz z nimi świętują urodzeni 14 września. Wszystkiego najlepszego!

(-)

Na poczętek – szereg wydarzeń, które odbędą się w naszym regionie w najbliższym czasie.

W piątek, 20 września Zespół Tańca Ludowego „Czeremosz” międzynarodowym koncertem uczci 25-letni jubileusz:

– Gdy patrzę dzisiaj wstecz, to wydaje mi się, że zaledwie wczoraj przyjechałem z Ukrainy i zaledwie wczoraj zaczynałem. A tu patrzę – podchodzą do mnie takie małe dzieci i słyszę: „Panie Włodku, to już moje dzieci!”. Okazuje się, że to dzieci z pierwszego naboru „Czeremoszu” przyprowadziły… teraz już tańczy u mnie drugie pokolenie dzieci, które kiedyś u mnie tańczyły; zaczynaliśmy z nimi „Czeremosz” – zespół tańca ludowego.

W sobotę, 21 września w Pasłęku będzie obchodzony jubileusz 60-lecia istnienia parafii:

(-)

W niedzielę, 22 września w Morągu odbędą się tradycyjne dożynki i festiwal piosenki popularnej „Jak sobie zaśpiewam”.

(-)

Meteorologowie zapowiadają ładną pogodę, warto więc wziąć to pod uwagę, planując następny weekend. Natomiast dziś i jutro ciekawe wydarzenia odbywają się w Trzciańcu i Graziowej. Ziemie przodków odwiedzają potomkowie dawnych mieszkańców tych miejscowości. Jednym z takich potomków jest Jan Kuryj z Olsztyna:

– Zawsze jak przyjeżdżamy, to zaczynamy w piątek – idziemy na cmenatrz. No, oczywiście, te cmentarze są zniszczone; staramy się przywrócić im jakiś wygląd. Chociaż trawę skosić, krzyże poprawić i znicze zapalić tym naszym bliskim, którzy tam leżą. Potem, w sobotę, na cmentarzach odprawia ks. Mikołaj panachydę. Odprawia i w Trzciańu, i w Graziowej. W tym roku będzie trochę inaczej, bo już udało się nam załatwić, że w skansenie w Sanoku w cerkwi (bo tam jest cerkiew z Graziowej) zostanie odprawiona archijerejska liturgia.

Pielgrzymi z Trzciańca i Graziowej odwiedzą też Ukrainę, więc i my teraz tam się przeniesiemy.

USA odblokowały pomoc przeznaczoną na bezpieczeństwo Ukrainy na prawie 400 mln dolarów – poinformowała Ambasada Ukrainy w Waszyngtonie, na którą powołuje się Radio Svoboda. W przedstawicielstwie dyplomatycznym powiedziano, że pieniądze te zostana przeznaczone na zakup uzbrojenia i techniki wojskowej, usług, „które będą sprzyjały poprawie możliwości Sił Zbrojnych Ukrainy”. W sierpniu Biały Dom postanowił przeanalizowć program pomocy wojskowej dla Ukrainy żeby się przekonać, że pieniądze zostaną wykorzystane zgodnie z interesami USA. 12 września w biurze senatora-demokraty Richarda Durbina poinformowano, że administracja Donalda Trumpa odblokowała pomoc wojskową dla Ukrainy.

(-)

„Pierwszy dzwonek zakończenia demokracji na Ukrainie” – rekomendacje w sprawie Iryny Heraszczenko, żeby ograniczyć jej udział w posiedzeniach parlamentarnych są niekonstytucyjne, niedemokratyczne i poniżające. Powiedział o tym podczas posiedzenia Rady Najwyższej Ukrainy deputowany Ukrainy z frakcji partii „Europejska Solidarność” Mykoła Kniażycki – podaje ZIK. Wystąpienie deputowanego z trybuny RNU dotyczył decyzji komitetu parlamentarnego w sprawie odsunięcia eks-wiceprzewodniczącej parlamentu oraz obecną deputowaną od „Europejskiej Solidarności” Irynę Heraszczenko od udziału w pięciu posiedzeniach plenarnych parlamentu za wypowiedzi o „zielonych ludzikach”.

Mykoła Kniażycki zwrócił się do przedstawicieli różnych frakcji z apelem, aby nie popierać decyzji o odsunięciu Iryny Heraszczenko od udziału w posiedzeniach Rady i przestrzegł, że „jutro to samo powiedzą wam. Jest to pierwszy dzwonek zakończenia demokracji na Ukrainie, jakiego nigdy nie było za czasów niepodległości Ukrainy”, – oznajmił Mykoła Kniażycki. Jak informowano wcześniej, 10 września Iryna Heraszczenko porównała kolegów z RNU do „zielonych ludzików” na Krymie.

(-)

Uwolniony z rosyjskiej niewoli ukraiński reżyser Oleg Sencow pożegnał się z „najbardziej znienawidzoną rzeczą na Ziemi” – czytamy na stronie ZIK-u. na oczach krewnych i znajomych dawny więzień polityczny oblał benzyna i podpalił „robę” – czyli swoje więzienne ubranie, w którym chodził w rosyjskim więzieniu. „Ta „roba” więźnia – to najbardziej znienawidzona rzecz na Ziemi, której nie cierpię. Symbolu Rosji, płoń w piekle!”, – powiedział Sencow i podpalił ubranie. Przypomnijmy, że 7 września Sencow wraz z innymi jeńcami powrócił na Ukrainę w ramach wymiany jeńców z FR. olega Sencowa wraz z Aleksandrem Kolczenką zatrzymano w maju 2014 r. Rosyjskie specsłużby oskarżyły ich o organizację ataków terrorystycznych na okupowanym Krymie. W sierpniu 2015 r. rosyjski sąd skazał Sencowa na 20 lat koloni karnej o zaostrzonym reżimie.

(-)

Nasz program dobiega końca. Przygotowała go i przedstawiła Jarosława Chrunik. Spotkamy się ponownie w poniedziałek o godz. 18.10, ado tego czasu – niech wam się szczęści we wszystkim, drodzy słuchacze! (jch/bsc)

13.0.9.2019 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Nowy rok szkolny, nowe programy, nowe projekty. Jeśli projekt odniósł sukces, to czemu go nie kontynuować? „My Ukraińcy. Ja i ty” – ten projekt trwa od kilku lat. W tym czasie jego zasięg rozszerzył się daleko za granice Olsztyna, w uczestnicy ze strony ukraińskiej dawno przestali być wirtualnymi znajomymi. W programie „Od A do Z” wspomnimy dzisiaj na czym polega międzynarodowy projekt „My Ukraińcy. Ja i ty” i dowiemy się co zmieniło się w punkcie nauczania języka ukraińskiego w Dobrym Mieście. Z wami jest Hanna Wasilewska. Czas zaczynać.
(-)
Międzynarodowy projekt „My Ukraińcy. Ja i Ty” w 2015 roku zainicjowali: nauczyciel języka ukraińskiego Piotr Tabaka i pracownik lwowskiej biblioteki obwodowej dla dzieci Ołena Kremniowa. Od tego czasu wiele się zmieniło. Przede wszystkim oprócz wirtualnych odbywają się realne spotkania uczestników. Na początku były lekcje na Skype, a potem wzajemne odwiedziny, gry, prezentacje i prezenty. Spotkawszy Piotra Tabakę 1 września nie mogłam nie zapytać o Lwowian – czy będzie kontynuacja?
Projekt trwa, nasi przyjaciele z lwowskiej biblioteki obwodowej przyjeżdżają w tym roku w poszerzonym składzie ponad 10 dzieci. To będzie 28 i 29 września. Dwa dni będą prowadzić zajęcia dla dzieci bartoszyckich i mamy nadzieję zainteresować inne punkty nauczania języka ukraińskiego do przyjazdu do Bartoszyc, a potem dwa dni będą prowadzone zajęcia dla dzieci z Elbląga.
-Przyłącza się więcej miast na Warmii i Mazurach.
-Tak, dołącza się, dołączył się Elbląg, żeby zachęcić elblążan to pojadą do Elbląga zajmować się dziećmi.
-To będą takie same prezentacje i gry, czy będzie coś nowego?
-Program tworzy się, myślę że to będzie niespodzianka dla nauczycieli i dla dzieci.
-Widziałam, że dostałeś z Mikołajowa bardzo dużo książek. Chwaliłeś się na FB. Co to za książki, czy będą potrzebne do nauki?
-Tak. Przyjaciele z Mikołajewa przekazali mi ogromną liczbę książek. To literatura piękna, przeważnie ukraińska literatura, którą będziemy wykorzystywali na lekcjach języka ukraińskiego, ale także różnego rodzaju gazety i czasopisma dla dzieci. To krótkie artykuły, komiksy, rebusy, krzyżówki, więc będziemy to wszystko wykorzystywać na lekcji.
-Chcesz zachęcić dzieci do nauki języka ukraińskiego. Ilu uczniów będziesz mieć w tym roku?
-Niestety zmniejszy się liczba dzieci. Bo troje dzieci już zakończyło naukę, ale to także dzięki nowej reformie, bo poszły do ósmej klasy, ale zawsze jeszcze jeden roku mogłyby uczyć się ukraińskiego. Spadła liczba dzieci, ale będziemy cieszyć się jeśli ta grupa zostanie
Właśnie do tej klasy zawitałam kiedyś na lekcje na Skype. Zajęcia zrobiły na mnie wrażenie nieformalnym przywitaniem – Ołena Kremniowa rozmawiała z dziećmi jak ze starymi przyjaciółmi:
-Jak tam dajecie sobie bez Lwowa, kiedy jedziecie do Lwowa? Powiedzcie mi, nauczyliście się nowych piosenek?
(-)
Powinniśmy z wami pomówić o znanym ukraińskim pisarzu Iwanie Frank, którego 160 lecie urodzin obchodzimy w tym roku. Ja mam niewielką prezentację i chciałabym wam ją pokazać.
(-)
Prezentacja była dla dzieci interesująca, bo dotyczyła właśnie dziecięcych lat małego Iwasia – przyszłego ukraińskiego geniusza Iwana Franki. Ale naprawdę dzieciaki ożywiły się w kolejnej części lekcji – we wspólnym czytaniu „Rzepki” Iwana Franki.
(-)
Iwan Franko przekazał znaną bajkę „Rzepka” na nowo, w wierszowanej formie.

[wierszowana bajka]

-No cóż, żołnierz śpi na służbie.

-Tak, tak.

-Nauczyciel spaceruje po korytarzu, dzieci uczą się, a lekcja trwa. Kto ją dzisiaj prowadzi?

-Dzisiaj przeprowadza ją biblioteka dla dzieci we Lwowie. Lekcja o Iwanie Franku, to taka świąteczna lekcja.

-No ja widzę wystawę książek Iwana Franki i o Iwanie Franku, jego portret. Dzieci już się z nim zapoznały, a dzisiaj dokładniej i ciekawej. Zadowolony jesteś z pracy z biblioteką? Jak dalej będzie z tym projektem?

-Jestem bardzo zadowolony ze współpracy z biblioteka. Póki co ten projekt kończy się z końcem tego roku. W przyszłym roku wymyślimy jakiś inny projekt.

-Kto jeszcze bierze udział w projekcie?

-W projekcie bierze udział także miasto Konstantynówka z Obwodu donieckiego, a także Punkt Nauczania Języka Ukraińskiego przy gimnazjum numer 7 w Olsztynie z panią Mirką Czetyrbą.

-Macie więcej już przyjaciół, sieć rozrasta się.

-Tak i zapraszamy inne Punkty Nauczania Języka Ukraińskiego na Warmii i Mazurach, żeby także przyłączyły się do naszego projektu. To naprawdę interesujące.

(-)

Do widzenia, do widzenia. Bardzo dziękuję za piękną lekcję…

(-)

-Jakiej bajki Iwana Franki posłuchałaś dzisiaj i nawet trochę sama ją opowiadałaś Amelko?

-Bajka „Rzepka”

-To była ludowa ukraińska bajka, tak? A Iwan Franko zrobił z niej wierszyk i dlatego łatwo było zapamiętać jakieś ukraińskie słowa? Za co wyciągały rzepkę?

-Za czub

-А za co babcia trzymała dziadka?

-Za koszulę

-A za co trzymała wnuczka babcię?

-Za pas

-Widzisz ilu nowych słów się dzisiaj nauczyłaś. Jesteś zadowolona?

-Tak [dalej po polsku]

-No teraz ty Martynka, może podpowiesz panu Piotrowi temat następnej lekcji.

-Podobają mi się bajki i chcę więcej znać ukraińskich książek.

Projekt „My Ukraińcy – ja i ty” dla jednych jest odkryciem, a dla innych kolejnym stopniem na wielkim szlaku do celu – łączenia Ukraińców na całym świecie.

(-)

Ten projekt nie ma granic. To najciekawsze. Jest na tyle niespodziewany, że nawet z Australią możemy porozmawiać, po ukraińsku. To bardzo interesujące.

(-)
Największy błąd, to nie poprawiać swoich błędów – powiedział Konfucjusz. Ale myślę, że jemu nie chodziło w ogóle o język. Tu to prawo działa odwrotnie.
[lekcja języka ukraińskiego]
I to wszystko. W programie „Od A do Z” była z wami Hanna Wasilewska. Przed nami weekend, niech będzie ciepły i choć trochę przypomina wakacje. A do spraw powrócimy w poniedziałek. Do usłyszenia. (dw/bsc)

13.09.2019 – godz. 10. 50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze! Witam was w piątek, 13 września, na antenie Polskiego Radia Olsztyn; w studiu – Jarosława Chrunik. Dzisiaj osoby zabobonne nie powinny wychodzić z domu, bo przecież jest piątek i do tego – 13-tego. A i czarnych kotów wokół jest niemało. Dla nas jednak nie są straszne ani piątki 13-go, ani czarne koty. Otwieramy kalendarz:

(-)

13 września 1693 r. zmarł Łazarz Baranowicz – ukraiński działacz religijny, polityczny i literacki. Uczniem Baranowicza był Iwan Mazepa, który uczył się Kolegium Kijowsko-Mohylańskim w czasie, gdy rektorem był był w niej Łazarz Baranowicz. W swoich zbiorach wierszy, kazań Łazarz Baranowicz kreślił ideał człowieka zdolnego do zjednoczenia narodu ukraińskiego, wskazać mu drogę do lepszego życia, do zgody narodowej.

(-)

13 września 1848 r. na Uniwersytecie Lwowskim utworzono katedrę języka ukraińskiego. „Wiosna Ludów” ożywiła życie narodowe Galicji. W gimnazjach zaprowadzono obowiązkowe nauczanie języka ukraińskiego, a problem języka stał się przedmiotem ożywionych dyskusji i sporów na łamach prasy galicyjskiej. Na wymogi Ukraińców na Uniwersytecie Lwowskim została utworzona katedra języka ukraińskiego, na czele której stanął Jakub Hołowacki – ukraiński działacz kulturalny, uczony, pisarz, jeden z członków „Ruskiej Trójcy”.

(-)

13 września 1931 r. urodził się Borys Charczuk – ukraiński pisarz; autor utworów: „Wołyń”, „Księżyc nad majdanem”, „Chleb powszedni”, „Krewniacy” i innych. Utwory, które nie mogły ukazać się za życia autora i zostały opublikowane po „pieriestrojce”, to: powieści „Granice i nieskończoność”, „Noce ukraińskie”, „Martwy czas”; szkic powieści „Płacz nienarodzonej duszy”. Swoimi utworami literackimi i swoim bezkompromisowym zachowaniem Borys Charczuk przybliżał długo oczekiwany dzień ogłoszenia niepodległego państwa ukraińskiego.

(-)

Dzisiaj świętują: Hennadij i Cyprian oraz ci, którzy przyszli na świat 13 września. Wszystkiego najlepszego!

(-)

Dokładnie za tydzień ważnym wydarzeniem w Węgorzewie będą obchody 25-lecia Zespołu Tańca Ludowego „Czeremosz”. Jubileuszowe koncerty odbędą się w piątek, 20 września, w Węgorzewskim Centrum Kultury o godzinie 18:00. Sztukę tańca ludowego zaprezentują nie tylko uczestnicy „Czeremosza”, ale i wiele zaproszonych zespołów z Polski i z zagranicy. Przed występami o godz. 16:00 odbędzie się otwarcie wystawy jubileuszowej. Zespół „Czeremosz” powstał we wrześniu 1994 r. Kierownikiem grupy jest Wołodymyr Deneka:

– Wszystkich naszych widzów, wszystkich naszych fanów serdecznie zapraszam na koncert jubileuszowy 20 września do Węgorzewa, do Węgorzewskiego Centrum Kultury. Wstęp będzie wolny, nie robimy biletów. A oprócz nas jeszcze będą zespoły… wiem, już mogę wymienić: to będzie bardzo ładny Wołodia Dolczuk z Kijowa, zespół „Barwinok”. To wspaniały zespół, jeden z najlepszych zespołów na Ukrainie; oni tez przyjeżdżają do nas na 25-lecie żeby świętować z nami, to nasi przyjaciele . Ma przyjechać delegacja z Gruzji, mają przyjechać z Estonii, mają przyjechać z Białorusi, tak że będzie drugi międzynarodowy festiwal, ale trochę mini, skrócony, bo nasze fundusze nie pozwalają nam zrobić tego z dużym rozmachem.

Występy „Czeremosza” pozostawiają widzom zawsze niepowtarzalne wrażenia:

– Koncert… no, wspaniały, słów brakuje! Ten uśmiech, ta sztuka tańca – bardzo piękne!

– Bardzo, bardzo ślicznie!

– Bardzo piękny koncert, bardzo przyjemnie było na nich patrzeć, bardzo miłe wrażenia! Taka piękna ta młodzież; to jest nasza duma!

(-)

Od 2005 r. „Czeremosz” działa pod skrzydłami Węgorzewskiego Centrum Kultury oraz Stowarzyszenia Integracji i Rozwoju Kulturalnego Mniejszości Narodowych w Polsce „Czeremosz”.

(-)

A teraz trochę polityki. Na początku bieżącego tygodnia liderzy Światowego Kongresu Ukraińców po raz pierwszy zorganizowali w Berlinie „Ukraiński Dzień”. Przeprowadzono szereg spotkań z niemieckimi posłami i urzędnikami na temat dalszego wspierania Ukrainy w walce z agresją rosyjską. W przededniu spotkań w Ambasadzie Ukrainy w tym kraju odbył się briefing, podczas którego Ambasador Ukrainy w Niemczech Andrij Melnyk, przewodniczący SKU Pawło Grod oraz deputowani Ukrainy Iwanna Kłympusz-Cyncadze i Iwan Krulko przedstawili na tym spotkaniu swoje widzenie dalszego wspierania Ukrainy. Zwłaszcza podkreślili, że Niemcy są kluczowym partnerem Ukrainy w obronie jej integralności terytorialnej i w pragnieniu zostania integralną częścią wspólnoty europejskiej i euroatlantyckiej. Po zakończeniu briefingu grupy robocze omówiły sposoby przedstawienia aktualnych problemów ukraińskich rządom w krajach swego pobytu i na szczeblu międzynarodowym. Omówiono też możliwość lepszego zapoznania posłów do Bundestagu z Wielkim Głodem na Ukrainie w latach 1932-1933, co może być gwarancją dalszego uznania tej zbrodni za holokaust narodu ukraińskiego. Była też mowa o konieczności zwiększenia sankcji wobec Rosji za agresję wojskową na Ukrainie, wstrzymanie rosyjskiego projektu „Nord Stream-2”, dalsze uwolnienie przetrzymywanych w Rosji ukraińskich więźniów politycznych i zakładników, a także – wspieranie kursu eurointegracyjnego i euroatlantyckiego oraz podstawowych reform na Ukrainie.

(-)

Szef ukraińskiego Naftohazu – Andrij Kobolew ocenił jako sprawiedliwy wyrok sądu Unii Europejskiej w sprawie gazociągu OPAL. Unijny sąd na wniosek Polski uchylił decyzję Komisji Europejskiej pozwalającą rosyjskiemu Gazpromowi na pełne wykorzystanie biegnącej wzdłuż polsko-niemieckiej granicy odnogi gazociągu Nord Stream. Z Kijowa Paweł Buszko:

(-)

Na teraz – to tyle informacji. Program przygotowała i przeprowadziła Jarosława Chrunik. Znowu spotkamy się jutro o tej samej porze, a teraz życzę wam miłego piątku 13-tego! Wszystkiego dobrego, drodzy słuchacze! (jch/kos)

12.09.2019 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Kilka lat temu, gdy tylko zaczynałam pracę na Warmii i Mazurach odkryłam dla siebie przyjemną rzecz. Tych, którzy tu przyjeżdżają obecnie także to dziwi. Po pierwsze, że ukraiństwo na północy Polski jest głębsze i tradycyjniejsze niż na samej Ukrainie, a po drugie, w mieszanych ślubach, chodzi o ukraińsko-polskie małżeństwa, o rozwój ukraińskiej połowy dba polska jej część. O takim harmonijnym tandemie i owocach jego pracy opowiem dzisiaj. A później tradycyjne żarty. Z wami jest Hanna Wasilewska. Dobry wieczór.

(-)

Olsztyński zespół dziecięcy Suziriaczko popularny jest nie tylko w ukraińskim środowisku Warmii i Mazur. Gwiazdy często występują na polskich scenach razem z innymi dziecięcymi zespołami. To nie stało się samo. Zadbał o to Zbyszek Piszczako – członek stowarzyszenia polskich artystów karykaturzystów i dziennikarzy polskich, inżynier-konstruktor. Zapytacie – po co mu to. To proste. Jego żona Mirosława Czetyrba-Piszczako jest nauczycielką języka ukraińskiego w Olszynie. Jest jednym z kierowników Suziriaczka, a Wiktor to syn tego cudownego polsko-ukraińskiego małżeństwa, który śpiewa w zespole. Już trzy lata minęły, jak Wiktor zgodził się na wywiad.

-Nazywam się Wiktor.
-A nazwisko?
-Piszczako.
-Twoja mama to Mirosława Piszczako.
-Czetyrba.
-Mirosława Czetyrba-Piszczako. A tata?
-Zbyszek Piotr Piszczako.
-Wiktor w ogóle jest takim nieśmiałym dzieckiem i szukaliśmy sposobu, żeby trochę go otworzyć. W szkole też był taki cichy i akurat zaczęło się organizować Suziriaczko i chcieliśmy go dać tam. Miał akurat 6 lat, ale nie chciał iść i wstydził się bardzo i wtedy zaczęliśmy jeździć z nim na koncerty, żeby zobaczył, przysłuchał się i tak jakoś wyszło, że na Boże Narodzenie Suziriaczko dawało taki pierwszy wywiad, pamiętam to było 10 lat olsztyńskiej telewizji i Wiktor po raz pierwszy zobaczył i tak sobie pomyślał, że może by też zaśpiewał i poszliśmy z nim na pierwszą próbę, a on taki poważny chłopiec, poważnie śpiewa. Teraz go trochę mobilizuję, żeby tak jak dziecko na to patrzył, ale to nie takie proste.

(-)

-Ty jesteś bardzo ładnym chłopcem. Nie po raz pierwszy widzę cię na scenie. Powiedz od jak dawna śpiewasz w Suziriaczku?
-Ponad dwa lata.
-Kto cię tu przyprowadził?
-Mama i tata.
-A powiedzieli po co?
-Przyprowadzili mnie, pokazali jak dzieci śpiewają i ja chciałem zacząć śpiewać.
-A co ci się spodobało?
-Śpiew.
-A co dzieci śpiewały?
-Kolędy, ukraińskie pieśni ludowe.
-A jaka jest twoja ulubiona pieśń ludowa?
-Modlimy się za swój kraj.
-Jaka ona poważna, a powiedz ty kiedy śpiewasz to rozumiesz słowa piosenki?
-Trochę.
-Trochę rozumiesz?
-O czym śpiewa się w twojej ulubionej piosence, o której wspomniałeś wcześniej? Że modlimy się za swój kraj.
-Że modlimy się za swój kraj.
-A czemu musimy się o niego modlić, wiesz co tam się teraz dzieje?
-Wojna.
-I jak będziemy się modlić to co wtedy będzie?
-Nie będzie wojny.

Jak słyszycie Wiktor cudownie rozmawia po ukraińsku. Ma świadomość tego co mówi i o czym śpiewa. 9-letni chłopczyk jest bardzo rozwinięty. Możliwe, że dzięki dwujęzyczności w rodzinie Piszczaków. Od urodzenia rozmawia w dwóch językach. Jak to wpływa na człowieka, a przede wszystkim na dziecko – odpowiada nauczyciel języka ukraińskiego Mirosława Czetyrba-Piszczako:

-Uważam, że bilingwizm jest bardzo pozytywny, chociaż jak patrzę na język ukraiński, to mam wrażenie, że jakoś ciężej im idzie, ale myślę, że potrzeba czasu, żeby byli troszkę bardziej dorośli, ale rozmawiają po ukraińsku. Widzę, jak to się zmienia na plus.
-A proszę zdradzić sekret, jak motywuje pani Wiktora. On chce rozmawiać po ukraińsku, śpiewać ukraińskie piosenki, taki jest zainteresowany. Myślę, że to dzięki mami.
-Tak, ukraińskimi pieśniami jest zachwycony. Śpiewa wszystko co ja śpiewam. Jak coś przygotowuję dla swoich uczniów, dla starszych, to on też sobie coś tam chowa do swojej skrzynki, słowa, muzykę i jakby muzyką i ukraińską piosenką jest zainteresowany. Jeśli chodzi o język to moja inicjatywa, żeby rozmawiał. W moim domu tylko ze mną może rozmawiać po ukraińsku, bo dziadkowie po polsku, mąż też po polsku i my tak sobie czasem rozmawiamy. I ja mu wyjaśniam, żeby była taka możliwość, żebym ja miała możliwość porozmawiać w domu po ukraińsku i on to przyjmuje. Jak zaczynam mówić po ukraińsku, to on stara się odpowiadać. Nie zawsze to jest całe zdanie, ale pojedyncze słowa, zapamiętuje, pyta.
-Cudownie, a proszę powiedzieć czemu pani mąż taki ma stosunek do wszystkiego ukraińskiego, przecież jest Polakiem.
-Mój mąż to otwarty człowiek na nowe, międzykulturowe takie stosunki i kiedy dowiedział się, że jestem Ukrainką, to od razu zaczął promować Ukraińców – tak bym powiedziała. Pytał czemu nic w Olsztynie nie wiadomo, że są Ukraińcy, bo on nie wiedział, że jest mniejszość oczywiście. To człowiek, który interesuje się życiem kulturowym i artystycznym i śledzi to. Zawsze mnie pytał czemu Ukraińców nie ma w Olsztynie w polskim środowisku oczywiście, więc on marzy o tym i myślę, że do tego dąży żeby Ukraińcy wyszli z hermetycznego środowiska i on to wszystko robi, żeby ich pokazać. Nas tak nie widać w polskim środowisku, a mój mąż dąży do tego, żebyśmy tu zaistnieli, że Olsztyn dąży do tego, że tu jest aktywna mniejszość.

[wypowiedź w języku polskim]

A co najbardziej podoba się panu w ukraińskiej kulturze?

[wypowiedź w języku polskim]

I słowa tego wielkiego poety cytowane są na całym świecie: „ucz się cudzego, a nie wstydź swojego”.

O swoich i obcych żartem.

[humoreska]

(-)

Tym żegnam się z wami. Program przygotowała i poprowadziła Hanna Wasilewska. Wszystkiego dobrego. (dw/kos)

12.09.2019 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry! Witam was, drodzy słuchacze, w czwartek, 12 września, na falach Polskiego Radia Olsztyn. W studiu – Jarosława Chrunik. Dzisiejszy program będzie miał zapach kawy i sztuki. Najpierw – spojrzenie w przeszłość i tu się wszystko zaczyna:

(-)

12 września 1683 r. miała miejsce Bitwa pod Wiedniem, w rezultacie której zjednoczona armia Świętego Imperium Rzymskiego oraz Rzeczypospolitej z Janem III Sobieskim na czele odniosła zwycięstwo nad wojskami osmańskimi. Bitwę tę nazywa się też czasami „kawową”, a historia wygląda tak: żeby przekazać list z prośbą o pomoc imperatorowi austriackiemu Leopoldowi I i księciu Lotaryngii Karolowi, został wysłany (przebrany za Turka) wiedeńczyk, Jurij-Franz Kulczycki, który władał językiem tureckim i znał tureckie zwyczaje. Konieczność takiej operacji spowodowana była katastroficznym położeniem Wiednia, szturmowanego przez artylerię turecką. Tak więc Kulczycki wraz z przyjacielem Mychajłowiczem udał się do legowiska wroga – obozu osmańskiego. W efekcie końcowym operacja się udała – Kulczycki dotarł do miejsca przeznaczenia, pomoc została udzielona, ale istota historii nie na tym polega. „W nagrodę” za akcję rząd wiedeński postanowił oddać Kulczyckiemu 300 worków kawy, którą przywieźli ze sobą Turcy. Kulczycki postanowił zarobić chociaż jakiś grosik, sprzedając kawę, jednak wiedeńczycy do tego nowego dla siebie napoju nie mogli się przekonać. Ale minął jakiś czas i Kulczycki otworzył w Wiedniu kawiarnię, która z czasem stała się centrum elity wiedeńskiej. Minął jeszcze jakiś czas i Wiedeń całkowicie usprawiedliwił swój obecny tytuł stolicy kawy. W taki sposób zarobił ogromne pieniądze i wniósł znaczący wkład do rozwoju światowego – rozpowszechnił kawę. Do słowa – sam Kulczycki z pochodzenia jest Ukraińcem, pochodzi ze wsi Kulczyce Szlacheckie na Lwowszczyźnie.

(-)
12 września 1875 r. urodził się Ołeksandr Koszyc – ukraiński kompozytor, dyrygent, etnograf. Ukraińska Kapela Chóralna Koszyca z sukcesem koncertowała w europejskich stolicach: w 1919 była w Czechosłowacji, Austrii, Szwajcarii, Francji, Belgii, Holandii, Wlk. Brytanii, Niemczech, Polsce i Hiszpanii. W 1922 r. koszyc ze swoim chórem wyjechał na tournée do Ameryki, gdzie odniósł jeszcze większy sukces, niż w Europie. Chór zdobył dużą sławę w USA, Argentynie, Urugwaju i Brazylii. Znaczącym wydarzeniem był występ chóru Koszyca w Nowym Jorku w 1922 r., gdzie po raz pierwszy został wykonany „Szczedryk” M. Leontowycza, który potem stał się popularny na całym świecie. Z dużym sukcesem koncertował w Kanadzie, na Kubie, w Meksyku, na Florydzie, w Kalifornii. O „dyplomacji kulturalnej” sprzed stu lat Ołeksandra Koszyca opowiadał w naszych programach Sergiusz Petryczenko.

(-)

Imieniny obchodzą dzisiaj: Elżbieta, Eugenia, Grzegorz, Daniel i Aleksander, a z nimi świętują urodzeni 12 września. Wszystkiego najlepszego!

(-)

Od wtorku w Poznaniu trwają XII Spotkania Teatralne „Bliscy Nieznajomi: Ukraina”. Organizatorem jest Teatr Polski w Poznaniu. W Polsce mieszka i pracuje ponad 1 mln 200 tys. Ukrainek i Ukraińców, co stanowi ponad 3,5% ludności kraju. Wielkopolska jest na drugim miejscu w Polsce pod względem liczby zatrudnionych obywateli Ukrainy. Jak mówią inicjatorzy spotkania ze sztuką ukraińską, po raz pierwszy od czasów powojennych stajemy się społeczeństwem wielokulturowym. Dlatego też festiwal Bliscy Nieznajomi – w ostatnich latach prezentujący polski teatr i sztukę – zmienia formułę: głównymi bohaterami tegorocznej edycji będą Ukrainki i Ukraińcy. Poznamy różnorodność form teatru naszych sąsiadów, który czerpie zarówno z literatury, jak i z historycznych archiwów, tradycji awangardy początku XX wieku, czarnego kabaretu, choreografii i muzyki nowoczesnej. Wszystkie festiwalowe spektakle mówią głośno o tym, o czym zazwyczaj mówić nie wypada. Odsłaniają tajemnice i podważają utarte przekonania. Festiwal potrwa do 15 września.

(-)

O ile w Poznaniu będą poruszane trudne tematy, to w Warszawie będzie znacznie weselej. W ramach Ukraińskiego ETNO w najbliższą niedzielę w Warszawie zaprezentowane zostanie bogactwo tradycyjnych ukraińskich strojów ludowych z różnych regionów Ukrainy oraz pogranicza polsko-ukraińskiego, a także odbędzie się koncert ukraińskich pieśni i tańców ludowych w wykonaniu zespołów „Krajka” i „Arkan” z Przemyśla.

Popularność wyszywanej koszuli ukraińskiej oraz haftu ukraińskiego jest swoistym fenomenem na skalę europejską. Ludowa koszula ukraińska stała się bowiem od początku XIX wieku (i jest w pewnym sensie do dnia dzisiejszego) formą manifestacji narodowości, dumy z narodu i jego dziedzictwa. Ukraińska wyszywanka stała się także symbolem oporu w czasach prób totalnego wynaradawiania Ukraińców. Koszula wyszywana stała się swoistym wyzwaniem rzuconym przez świadomych swojej tożsamości i dziedzictwa Ukraińców zarówno imperium rosyjskiemu, jak i ZSRR. Nie bez przyczyny w wyszywanej koszuli fotografowali się: wybitni poeci i pisarze (jak np. Iwan Franko), więźniowie łagrów sowieckich z lat 40. XX wieku, szestydesiatnyky – dysydenci z lat 60. oraz uczestnicy Rewolucji Godności z wielu miast/majdanów Ukrainy (w 2014 i 2015).
W ramach przedsięwzięcia będą prezentowane oryginalne wyszywane koszule ludowe z pierwszej połowy XX wieku. Również inne elementy kostiumów – spódnice, serdaki, kamizelki, fartuchy w przeważającej części szyte przez mamy i babcie i prababcie uczestniczek projektu.

W programie wydarzenia:
– otwarcie wystawy strojów z terenu pogranicza polsko-ukraińskiego zebranych w ramach projektu „Depozyty pamięci – Przemyskie” (Galeria, godz. 15:30);
– etno pokaz strojów ludowych z różnych regionów Ukrainy w wykonaniu młodzieży z Przemyśla (Scena, godz. 16:00);
– koncert pieśni ukraińskich z terenu pogranicza polsko-ukraińskiego oraz tradycyjnych ukraińskich ludowych tańców w wykonaniu zespołu „Krajka” oraz Zespołu Tańca Ludowego „Arkan” z Przemyśla.

Wydarzenie jest organizowane z okazji 28. rocznicy odzyskania Niepodległości przez Ukrainę, a organizuje je Związek Ukraińców w Polsce.

(-)

Jutro będzie trochę o polityce, od której nie da się uciec, a na dzisiaj – to już wszystko. Mam nadzieje, że będzie to dla was dobry dzień. Program przygotowała i przedstawiła Jarosława Chrunik; jutro spotkamy się o tej samej porze. Wszystkiego dobrego, drodzy słuchacze! (jch/bsc)

11.09.2019 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Kilka lat temu, gdy tylko zaczynałam pracę na Warmii i Mazurach odkryłam dla siebie przyjemną rzecz. Tych, którzy tu przyjeżdżają obecnie także to dziwi. Po pierwsze, że ukraiństwo na północy Polski jest głębsze i tradycyjniejsze niż na samej Ukrainie, a po drugie, w mieszanych ślubach, chodzi o ukraińsko-polskie małżeństwa, o rozwój ukraińskiej połowy dba polska jej część. O takim harmonijnym tandemie i owocach jego pracy opowiem dzisiaj. A później tradycyjne żarty. Z wami jest Hanna Wasilewska. Dobry wieczór.
(-)
Olsztyński zespół dziecięcy Suziriaczko popularny jest nie tylko w ukraińskim środowisku Warmii i Mazur. Gwiazdy często występują na polskich scenach razem z innymi dziecięcymi zespołami. To nie stało się samo. Zadbał o to Zbyszek Piszczako – członek stowarzyszenia polskich artystów karykaturzystów i dziennikarzy polskich, inżynier-konstruktor. Zapytacie – po co mu to. To proste. Jego żona Mirosława Czetyrba-Piszczako jest nauczycielką języka ukraińskiego w Olszynie. Jest jednym z kierowników Suziriaczka, a Wiktor to syn tego cudownego polsko-ukraińskiego małżeństwa, który śpiewa w zespole. Już trzy lata minęły, jak Wiktor zgodził się na wywiad.

-Nazywam się Wiktor.
-A nazwisko?
-Piszczako.
-Twoja mama to Mirosława Piszczako.
-Czetyrba.
-Mirosława Czetyrba-Piszczako. A tata?
-Zbyszek Piotr Piszczako.
-Wiktor w ogóle jest takim nieśmiałym dzieckiem i szukaliśmy sposobu, żeby trochę go otworzyć. W szkole też był taki cichy i akurat zaczęło się organizować Suziriaczko i chcieliśmy go dać tam. Miał akurat 6 lat, ale nie chciał iść i wstydził się bardzo i wtedy zaczęliśmy jeździć z nim na koncerty, żeby zobaczył, przysłuchał się i tak jakoś wyszło, że na Boże Narodzenie Suziriaczko dawało taki pierwszy wywiad, pamiętam to było 10 lat olsztyńskiej telewizji i Wiktor po raz pierwszy zobaczył i tak sobie pomyślał, że może by też zaśpiewał i poszliśmy z nim na pierwszą próbę, a on taki poważny chłopiec, poważnie śpiewa. Teraz go trochę mobilizuję, żeby tak jak dziecko na to patrzył, ale to nie takie proste.
(-)
-Ty jesteś bardzo ładnym chłopcem. Nie po raz pierwszy widzę cię na scenie. Powiedz od jak dawna śpiewasz w Suziriaczku?
-Ponad dwa lata.
-Kto cię tu przyprowadził?
-Mama i tata.
-A powiedzieli po co?
-Przyprowadzili mnie, pokazali jak dzieci śpiewają i ja chciałem zacząć śpiewać.
-A co ci się spodobało?
-Śpiew.
-A co dzieci śpiewały?
-Kolędy, ukraińskie pieśni ludowe.
-A jaka jest twoja ulubiona pieśń ludowa?
-Modlimy się za swój kraj.
-Jaka ona poważna, a powiedz ty kiedy śpiewasz to rozumiesz słowa piosenki?
-Trochę.
-Trochę rozumiesz?
-O czym śpiewa się w twojej ulubionej piosence, o której wspomniałeś wcześniej? Że modlimy się za swój kraj.
-Że modlimy się za swój kraj.
-A czemu musimy się o niego modlić, wiesz co tam się teraz dzieje?
-Wojna.
-I jak będziemy się modlić to co wtedy będzie?
-Nie będzie wojny.
Jak słyszycie Wiktor cudownie rozmawia po ukraińsku. Ma świadomość tego co mówi i o czym śpiewa. 9-letni chłopczyk jest bardzo rozwinięty. Możliwe, że dzięki dwujęzyczności w rodzinie Piszczaków. Od urodzenia rozmawia w dwóch językach. Jak to wpływa na człowieka, a przede wszystkim na dziecko – odpowiada nauczyciel języka ukraińskiego Mirosława Czetyrba-Piszczako:
-Uważam, że bilingwizm jest bardzo pozytywny, chociaż jak patrzę na język ukraiński, to mam wrażenie, że jakoś ciężej im idzie, ale myślę, że potrzeba czasu, żeby byli troszkę bardziej dorośli, ale rozmawiają po ukraińsku. Widzę, jak to się zmienia na plus.
-A proszę zdradzić sekret, jak motywuje pani Wiktora. On chce rozmawiać po ukraińsku, śpiewać ukraińskie piosenki, taki jest zainteresowany. Myślę, że to dzięki mami.
-Tak, ukraińskimi pieśniami jest zachwycony. Śpiewa wszystko co ja śpiewam. Jak coś przygotowuję dla swoich uczniów, dla starszych, to on też sobie coś tam chowa do swojej skrzynki, słowa, muzykę i jakby muzyką i ukraińską piosenką jest zainteresowany. Jeśli chodzi o język to moja inicjatywa, żeby rozmawiał. W moim domu tylko ze mną może rozmawiać po ukraińsku, bo dziadkowie po polsku, mąż też po polsku i my tak sobie czasem rozmawiamy. I ja mu wyjaśniam, żeby była taka możliwość, żebym ja miała możliwość porozmawiać w domu po ukraińsku i on to przyjmuje. Jak zaczynam mówić po ukraińsku, to on stara się odpowiadać. Nie zawsze to jest całe zdanie, ale pojedyncze słowa, zapamiętuje, pyta.
-Cudownie, a proszę powiedzieć czemu pani mąż taki ma stosunek do wszystkiego ukraińskiego, przecież jest Polakiem.
-Mój mąż to otwarty człowiek na nowe, międzykulturowe takie stosunki i kiedy dowiedział się, że jestem Ukrainką, to od razu zaczął promować Ukraińców – tak bym powiedziała. Pytał czemu nic w Olsztynie nie wiadomo, że są Ukraińcy, bo on nie wiedział, że jest mniejszość oczywiście. To człowiek, który interesuje się życiem kulturowym i artystycznym i śledzi to. Zawsze mnie pytał czemu Ukraińców nie ma w Olsztynie w polskim środowisku oczywiście, więc on marzy o tym i myślę, że do tego dąży żeby Ukraińcy wyszli z hermetycznego środowiska i on to wszystko robi, żeby ich pokazać. Nas tak nie widać w polskim środowisku, a mój mąż dąży do tego, żebyśmy tu zaistnieli, że Olsztyn dąży do tego, że tu jest aktywna mniejszość.
[wypowiedź w języku polskim]
A co najbardziej podoba się panu w ukraińskiej kulturze?
[wypowiedź w języku polskim]
I słowa tego wielkiego poety cytowane są na całym świecie: „ucz się cudzego, a nie wstydź swojego”.
O swoich i obcych żartem.
[humoreska]
(-)
Tym żegnam się z wami. Program przygotowała i poprowadziła Hanna Wasilewska. Wszystkiego dobrego. (dw/bsc)

11.09.2019 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze! Witam was w środę, 11 września, na falach Polskiego Radia Olsztyn; z wami jest Jarosława Chrunik. Jeszcze nie zaczęła się prawdziwa, deszczowa jesień, więc dobrze jest świętować. Jeszcze we wrześniu, 22-go, w Morągu będzie koncert pod nazwą „Jak sobie zaśpiewam”; dzień wcześniej – 60-lecie parafii w Elblągu; w miniony weekend świętowano w Pasłęku i w tym samym czasie – w Równem na Ukrainie. O wszystkim zaraz się dowiecie.

(-)

11 września 1946 roku po raz pierwszy przeprowadzono udaną rozmowę przez telefon komórkowy. Dokładnie 55 lat później dokonano serii ataków w USA, w tym – na dwie wieże.

(-)

11 września 1864r. urodził się Pawło Hrabowski – ukraiński poeta-liryk, publicysta, tłumacz; wyrazisty przedstawiciel inteligencji ukraińskiej, która w warunkach autorytarnego Imperium Rosyjskiego prowadziła walkę o wolność narodową Ukrainy, ściśle związaną z ruchem o wyzwolenie społeczne.

(-)

11 września 1946 r. urodził się Anatolij Krywołap – ukraiński malarz, mistrz ukraińskiego malarstwa niefiguratywnego i pejzażu. W 2011 r. prace Anatolija Krywołapa dwukrotnie ustanawiały światowe rekordy sprzedaży ukraińskiego malarstwa współczesnego na międzynarodowym rynku sztuki. Jedna z jego prac – obraz „Step” został sprzedany w Nowym Jorku za 98 500 dolarów. A w Londynie obraz „Koń. Noc.” Sprzedano za 124 400 dolarów.

(-)

11 września 1530 r. zmarł Konstanty Ostrogski – wojskowy i państwowy działacz Wielkiego Księstwa Litewskiego, Ruskiego i Żmudzkiego. W 2017 r. imieniem Wielkiego Hetmana Konstantego Ostrogskiego Ukraina, Litwa i Polska nazwały wielonarodowy oddział – Polsko-Ukraińsko-Litewską Brygadę.

(-) Imieniny obchodzą dzisiaj Anastazy i Jan, a z nimi świętują urodzeni 22 września. Wszystkiego najlepszego!

(-)

Nadal trwa świętowanie jubileuszy parafii na Warmii i Mazurach. W najbliższą sobotę, 21 września, gdy będziemy obchodzili Narodziny NMP, święto parafii odbędzie się w Pasłęku. Uroczystości rozpoczną się o godz. 10-tej dziękczynną liturgią z okazji 60-lecia istnienia parafii.

Zaraz następnego dnia, w niedzielę, 22 września Morąg będzie świętował dożynki. Olsztyński oddział i morąskie koło ZUwP oraz ośrodek kultury „Narie” organizują XIII Festiwal Ukraińskiej Piosenki Popularnej „Jak sobie zaśpiewam”. Najpierw jednak w greckokatolickiej cerkwi o godz. 9-tej zostanie odprawiona msza dziękczynna w intencji rolników i pszczelarzy, którzy będą dziękowali za tegoroczny urodzaj. Po liturgii, o godz. 11-tej rozpocznie się koncert. Sztukę tańca zaprezentuje „Dumka” z Górowa Iławeckiego (uczniowie po wakacjach wrócili z nowymi siłami do szkoły), szereg ukraińskich piosenek podaruje publiczności zespół „Harazd” (a więc – wszystko będzie dobrze), a o wasz wesoły nastrój zadba niestrudzony kabaret „Horpynka” z Elbląga. Warto przyjść i posłuchać, co młode pokolenie ma nam do powiedzenia. Wstęp na koncert – wolny.

Natomiast Pasłęk już świętował – w ubiegłą sobotę odbyła się tam XVII Uczta Kultur Wschodu. W Parku Ekologicznym odbywały się warsztaty rękodzieła oraz występy artystyczne. Można też było podelektować się smakołykami, które przygotowali parafianie cerkwi greckokatolickiej. Dochód ze sprzedaży ciasteczek, chleba i smalcu domowego wyrobu zostanie przeznaczony na potrzeby miejscowej parafii. Na Uczcie był i wszystkiego próbował Sergiusz Petryczenko. Wieczorem wam o wszystkim opowie.

Świętowano też w Równem pod hasłem: ‘Mamy z czego być dumni”. W niedzielę uroczyście obchodzono 505-tą rocznicę Bitwy pod Orszą pod dowództwem księcia Konstantego Ostrogskiego. Rówieński historyk i znawca sztuki Mykoła Bendiuk opowiedział, z jakiej okazji Równe świętowało: książę Konstanty Ostrogski nie pozwolił wojskom moskiewskim zagrabić cudzych ziem i zatrzymał je na kolejne 40 lat. O tym od niedzieli będzie równianom przypominała tablica na chodniku, którą dowcipni Ukraińcy nazwali „kamieniem potknięć”.

Wystrzał, który było słychać podczas uroczystości, został oddany z małej kozackiej armaty, ponieważ dalej chwałę epoki książęcej ponieśli kozacy. Zebranym na uroczystości mieszkańcom Równego Mykoła Bendiuk opowiedział, dlaczego właśnie w tym miejscu została umieszczona ta tablica: w miejscu, po którym chodził książę-zwycięzca.

(-)

Jest to bardzo ciekawa historia, o której opowiem wam w najbliższym czasie, bo gdy Sergiusz był w Pasłęku, ja byłam w Równem, więc mamy o czym wam opowiadać. Ale to – innym razem, ponieważ dzisiaj czas już kończyć nasz program. Była z wami Jarosława Chrunik i żegnam się do jutra, do godz. 10.50. Wszystkiego dobrego, drodzy słuchacze! (jch/kos)

10.09.2019 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Wrzesień rozpoczął się dla nas wszystkich od uczczenia wydarzeń historycznych. Ukraińcy i Polacy razem wspominali imiona tych, którzy oddali życie za swój kraj, swoją ojczyznę. Wydawałoby się, że tragedia wojny pozostała w wieku XX, ale XXI pokazał, że lekcje historii nie wszyscy odrobili. Stary agresor z nową twarzą znów pcha łapy za swoją granicę. Dziś tworzy się nowa historia, Historia niepodległej Ukrainy i nowych bohaterów. Historia Polski, silnego partnera i sojusznika. Obecnie Polacy i Ukraińcy wspólnie świętują główne daty, razem walczą z wrogiem.
Jednak pamięć zostaje. Właśnie ona pozwala nie powtórzyć dawnych błędów. O czym pamięta Eufemia Hryń – Ukrainka, Łemkini spod Komańczy, rodzinę której przesiedlono na Warmię i Mazury, dowiecie się dzisiaj w „Kalejdoskopie historycznym”. Z wami jest Hanna Wasilewska. Dobry wieczór.

(-)

1 września, kiedy Polacy obchodzą rocznicę wybuchu II wojny światowej, w greckokatolickiej cerkwi w Olsztynie Ukraińcy obchodzili dzień niepodległości, wspominając przy tym swoich bohaterów – obrońców ojczyzny, którzy oddali za nią swoje życie.

(-)

Sala była pełna po brzegi. Świętować przyszły rodziny. Na koniec koncertu do wejścia skierowała się starsza kobieta. Siadła odpocząć koło drzwi. Skąd pani jest zapytałam:

-Ja jestem…koło Komańczy…z Łemkowszczyzny
-Proszę się przedstawić
-Jest trudne imie. Hryń z Horba, Hryń moje nazwisko. Eufemia Hryń. Liweń jestem po mężu.
-A mąż też jest Ukraińcem?
-Też, ale już nie żyje. Z okolic Lublina, ale tam to tacy słabi Ukraińcy.
-Pani tak dzieli?
-Jakiś mało patriotyczny był.
-Łemkowie są silnymi patriotami, a tam koło Lublina to chcieliby być trochę Polakami, Ukraińcami. My jesteśmy prawdziwi Ukraińcy, Łemkowie, a reszta to zależy jak kto…chodziłam do szkoły, bo moja wieś to koło Komańczy. Parę razy byłam w szkole, bo mało chodziłam…zimą nie było butów, a latem trzeba było krowy paść, ale nauczyciel parę razy nam tłumaczył, że jesteśmy Ukraińcami bo czytamy po ukraińsku…tak nam tłumaczył nauczyciel, a oni nie chodzili pewnie do szkoły, to kto im miał mówić. Moja mama nie umiała pisać.
-Ile lat miała pani, jak was tu przesiedlili?
-Miałam 9 lat i poszłam na służbę na Słowację, bo nie było co w domu jeść. Z domu wszystko nam zabrali i przyszedł Słowak ze Słowacji i wziął na służbę do pasienia krów. I kiedy było przesiedlenie, to mnie już nie było i zostałam na tej Słowacji jako służąca. 9 lat miałam.
9 lat Eufemia pracowała na pana w Bratysławie – bez dokumentów, bez praw, bez głosu. W strachu i niewoli. Kiedy dziewczynka skończyła 18 lat ambasador Polski w Bratysławie odnalazł rodzinę Eufemii w Polsce:
-Tu koło Morąga.
-A szukali panią rodzice?
-Gdzie tam? Ojca nie było, a mama była z bratem. Mama nie pisała, nie czytała…no i przyjechałam tu. Przyjechałam bo musiałam, bo byłam bez dokumentów. A ja na Słowacji już pracowałam i chciałam do pracy iść. I poszłam do sprzątania wagonów. Tam mnie przyjęli, bo przecież ani słowa po polsku nie umiałam. Tylko po słowacku i ukraińsku. Po polsku ani jednego słowa.
-I jak sobie pani poradziła?
-Ciężka sprawa.
Tak było kiedyś, a teraz już babcia Eufemia razem z rodziną świętuje dzień niepodległości Ukrainy w greckokatolickiej cerkwi i mówi o swoich ukraińskich korzeniach.
Czasy zmieniają się, ale prawdziwi bohaterowie pozostają na zawsze. Mówiąc o niepodległości Ukrainy nie możemy nie wspomnieć o chłodnojarcach:

Zatrzymaliśmy się niby na nocleg w jakiejś wsi i dowiedziawszy się, że w sąsiedni czerwony pułk czeka na resztę oddziałów, przechodzimy nocą 70 wiorst. Przechodzimy dwie linie kolejowe i rankiem stajemy na odpoczynek już na lipowieczczyźnie. Nikt nie spieszył się, żeby się zdrzemnąć. Przemoknięci partyzanci, którzy dowiedzieli się, że będziemy wracać do Dniepru chodzili ulicami ze zmęczonymi twarzami i radzili. Do Chmary przyszła delegacja – pułk chce porozmawiać z pułkownikiem o kierunku dalszego marszu. Na dworze zamieć i mróz, nie ma mowy, żeby rozmawiać na zewnątrz. Z trwogą w duszy spojrzałem na Chmarę, bo tak chciało się, żeby pułki szły na zachód, chciało się ze dwa-trzy dni spokojnie pospać. Można oczywiście w ziemiance w Chłodnym Jarze, ale do niego wydawało się tak daleko, a do Zbrucza niby bliżej. Wysłuchawszy delegatów czarnoleski pułkownik sennie położył głowę na stole i niby zapomniał o wszystkim. Jemu też chciało się spać. Dobę, dwie. Potem podniósł zmęczona głowę. Niech każdy pluton przyśle tu do mnie dwóch ludzi, ale niech wszyscy kozacy wiedzą, że to co powiedzą delegaci tak będzie. Kozacy poszli, zmęczony Chmara spojrzał na wszystkich w sztabie.
-To przez ciebie baćku brodaty kozakom zachciało się zagranicy. Ciągle o niej mówisz, i podczas marszu, i podczas odpoczynku.
Tereszczenko kiwnął głowa.
-Mówiłem pułkowniku i mówię, to najlepsze co możemy zrobić. Nie dla odpoczynku. Wszystkich powstańców i partyzantów trzeba pognać za Zbrucz do regularnych oddziałów.

(-)

Na tym kończymy nasz program. Przygotowała go i poprowadziła Hanna Wasilewska. Dziękuję za uwagę i zapraszam do radioodbiorników jutro na „Wieczór w ukraińską kulturą” o 18:10. Do usłyszenia. (dw/bsc)

09.09.2019 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze! Witam was w poniedziałek, 9 września, w programie „Kamo hriadeszy” na falach Polskiego Radia Olsztyn. Przed mikrofonem – Jarosława Chrunik. Dzisiaj jeszcze raz powrócimy do obchodów Dnia Niepodległości Ukrainy w Gdańsku, a przede wszystkim – do „Włodzimierzowych czytań”, które odbywają się tam co roku. Dla mnie było to bardzo interesujące, mam nadzieję, że i dla was będzie.

(-)

24-25 sierpnia w sanktuarium św. Włodzimierza Wielkiego w Gdańsku odbyły się kolejne Włodzimierzowe czytania, które organizuje właśnie sanktuarium diecezjalne, Ukraińskie Chrześcijańskie Bractwo św. Włodzimierza Wielkiego w Polsce oraz Gdański Oddział Związku Ukraińców w Polsce. W tym roku „czytania” poświęcone były 1050-leciu śmierci księżny kijowskiej św. Olgi. Arcybiskup Charkowsko-Połtawski UACP (odnowionej) J.E. Ihor Isiczenko opowiadał o historycznej misji wiary chrześcijańskiej w kształtowaniu narodu ukraińskiego i jego państwa. Natomiast prorektor Ukraińskiego Katolickiego Uniwersytetu, prof. Igor Skoczylas mówił o tym, jak jego pokolenie postrzega niepodległość państwową Ukrainy. Od niego też usłyszeliśmy termin „cywilizacja kijowska”. A jak rozumieć ten termin?

(-)

– Tak, to rzeczywiście całkowicie nowy termin, który pojawił się w przestrzeni publicznej Ukrainy dopiero tego roku, chociaz tak naprawdę zaczęliśmy o tym rozmawiać, myślę, że jakichś dobrych dwadzieścia lata temu. Chodzi o to, że Ukrainę my stereotypowo – sami Ukraińcy i nasi sąsiedzi, goście – postrzegają jako kraj, który przez wieki walczył, bronił się, bronił swoich tradycjim języka; czyli innymi słowy – my sami, Ukraińcy, postrzegamy Ukraine jako ofiarę. W rzeczywistości Ukraina jest kolebką wielkiej cywilizacji, czyli wielkiej przestrzeni geograficznej. Ukraina nie jest ofiarą, Ukraina jest kolebką wielkiej kultury. Kultury, która powstała na brzegach Dniepru pod koniec X wieku. Kultury, która zrodziła się dzięki spotkamiu kultury grecko-bizantyjskiej i słowiańsko-pogańskiej. I sercem tej kultury, która się rodziła, był właśnie Kijów, było Państwo Kijowskie. I ta kultura rozprzestrzeniała się, multiplikowała się na ogromnych przestrzeniach Europy Wschodniej i Środkowo-Wschodniej. I bardzo ważne jest to, że obecnie na Ukrainie odnawiamy tę pamięć. Jest to uświadomienie tego, że należymy do tej wielkiej tradycji kulturowej, do wielkiej cywilizacji, której widzialnym, fizycznym odzwierciedleniem jest Kijów, wzgórza kijowskie. A sercem tej wielkiej kultury cywilizacji jest Sobór św. Sofii Kijowskiej tu, w stolicy Ukrainy, w Kijowie.

– Czyli ani nie jest to podległa część Bizancjum, ani nie jest podległa część Rosji, ani Rzymowi? To jest oddzielna jednostka, społeczność religijno-społeczna?

– Mówiłbym raczej w kategoriach kultury. To jest wielki, unikalny model kulturowy, którego sercem była Cerkiew, była Cerkiew Kijowska i podstawa tego modelu kulturowego, który wiele wieków utrzymywał tę kulturę, były trzy zasadnicze rzeczy: była to liturgia wschodnia, był to obrządek (a obrządek dla tamtych czasów to była zewnętrzna manifestacja tożsamości człowieka, na odmianę od epoki współczesnej), a po trzecie – była to pamięć o przeszłości i tak samo język. Na początku był to język grecki, potem cerkiewno-słowiański, a w XIX-XX wieku tym językiem staje się język ukraiński. Ale z wyznaczeniem cywilizacji kijowskiej jako tej, która jest odmienna od Zachodu, od Bizancjum, Rzymu i Rosji trzeba być bardzo ostrożnym, bo początkowo cywilizacja kijowska obejmowała tereny współczesnej Rosji, Ukrainy, częściowo Polski, Mołdawii, Rumunii, Litwy, Łotwy i ten wielki podział, który nastąpił i zmniejszył cywilizację kijowską, ale bardzo wyraźnie odróżniał kijowską cerkiew od moskiewskiej, to była połowa XV wieku, gdy nastąpił podział jednolitej, wielkiej cywilizacji kijowskiej między te dwa segmenty – między moskiewskim i państwem litewsko-polskim, w ramach których znalazła się obecna Ukraina, Białoruś. I gdy w różnych środowiskach akademickich, społecznych obecnie używamy pojęcia „cywilizacja kijowska”, to jest to przestrzeń geograficzna, w ramach której funkcjonowała unikalna kultura, ale ta kultura funkcjonowała już odrębnie od moskiewskiej. Włąsnie cerkiew i kijowska kultura, kijowska cywilizacja dała wyraćne rozgraniczenie między współczesną kulturą ukraińską i białoruską od kultury moskiewskiej, czy później – rosyjskiej. I gdy mówimy o tym, co nas łączy czy odróżnia na przykład od Rosji, to właśnie nasza kijowska tradycja, kijowska cerkiew i to, co nazywamy kijowską cywilizacją jako wielką przestrzeń geograficzną.

(-)

– Powiedział pan dzisiaj bardzo ważne, znaczące słowa dzisiaj – że powinniśmy się właśnie utożsamiać z cywilizacją kijowską, nieść ją jeden do drugiego i nie wstydzić się jej w świecie. To jest bardzo ważne – uświadomić sobie i (moim zdaniem) tak pracować, tak się zachowywać, wzajemnie, żebym ja mogła być dumna z mojego bliźniego, który też wyznaje te wartości, a ktoś inny żeby mógł być dumny ze mnie. Żebyśmy wzrastali.

– Tak! Dokładnie tak, dlatego że gdy mówimy o cywilizacji kijowskiej, o kulturze, to powinniśmy rozumieć, że to jest uniaklne dziedzictwo, unikalna tradycja, unikalna kultura, problem której polegał na tym, że ta kultura wiele stuleci funkcjonowała bez symfonii. Gdy społeczeństwo, gdy państwo zorganizowane w społeczeństwo nie nakładały się na kulturę. Czyli innymi słowami – gdy istniała kultura ukraińska, ale nie było państwa ukraińskiego czy nie było zorganizoawego społeczeństwa ukraińskiego. Obecnie na Ukrainie mamy zupełnie inną sytuację, gdy pojawia się ta symfonia i gdy możemy mówic o odrodzeniu naszej wspólnej tradycji i odrodzeniu tych wspólnych korzeni, które łączą nas z innymi narodami. Gdy mówimy o dialogu miłości, o szacunki i traktowaniu innego człowieka, o tych pomostach, o porozumieniu, o którym dzisiaj mówiłem, możemy wykorzystywać właśnie to dziedzictwo kulturowe, tę cywilizacje kijowską, która łączyła wiele narodów. Mało kto wie, ale większość terenów obecnej Łotwy należała do dawnej Metropolii Kijowskiej. Litwa, Wilno – kilka stuleci było stolicą Metropolii Kijowskiej. Do tej pory jest Świętotroicka świątynia, bazyliańska, w centrum Wilna, która była sercem, kolebką współczesnej cerkwi greckokatolickiej. Wielkie tereny współczesnej Polski – dawna diecezja chełmska, przemyska – one też należały do Metropolii Kijowskiej. Czyli my nie możemy obecnie mówic o pewnym swoistym imperialiźmie ukraińskim, o instrumencie pamięci o Metropolii Kijowskiej jako o takim pewnym projekcie imperialnym, ale my mówimy o tym mostku, który ma nam pomagać w dialogu miłości z innymi. I jest to kultura, która się otwiera, ta kultura, która może jednoczyć nasze narody, mimo tego, że ogółem, gdy mówimy o cerkwi greckokatolickiej, o założeniach unii, to jest to pierwsza idea w Europie, która pojawiła się, gdy w wyniku dialogu dwóch osób, ludzie, którzy kiedyś byli w jedności, na przykład w rodzinie – teraz odnawiają tę jedność, ale każdy z uczestników tej rozmowy zachowuje swoją tożsamość. Czyli jest to jedność w mnogości. I tę jedność w mnogości proponowała i nadal proponuje współczesna cerkiew greckokatolicka poprzez cywilizację kijowską. I jeśli będziemy ten unijny model stosować, w szerokim rozumieniu tego słowa, to mamy wielkie szanse na ten dialog miłości, na uleczenie ran z przeszłości i na tworzenie pomostów z jednoczesnym zachowaniem tożsamości, identyczności każdego z uczestników tej rozmowy.

(-)

Tak właśnie spotyka się Wschód z Zachodem – pokojowo i w dialogu. Miejmy nadzieję, że tak właśnie będzie nadal, a nasz program już się kończy; przygotowała go i przedstawiła Jarosława Chrunik. Jutro spotkam się z wami o 10.50, a teraz życzę wam miłego wieczoru, drodzy słuchacze! Wszystkiego dobrego! (jch/kos)

09.09.2019 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze! Witam was w poniedziałek, 9 września, na antenie Polskiego Radia Olsztyn; przed mikrofonem – Jarosława Chrunik. Nasza dzisiejsza audycja znowu będzie trochę inna, niż zazwyczaj, jednak sądzę, że warto aby tak było.

(-)

Pierwsza historyczna data jest z wczoraj.

8 września 1514 roku w Bitwie pod Orszą wojska rusko-litewskie pod dowództwem księcia Konstantego Ostrogskiego rozbiły armię moskiewską.

(-)

9 września 1769 r. urodził się Iwan Kotlarewski – ukraiński pisarz, poeta, dramaturg. Dzisiaj obchodzimy 250-lecie jego urodzin. Jest to założyciel nowej literatury ukraińskiej, działacz społeczny. Utrzymywał kontakty z dekabrystami. Kotlarewski wniósł znaczący wkład w stanowienie współczesnego literackiego języka ukraińskiego. W warunkach, gdy podupadły wszelkie gatunki staroukraińskiego języka pisanego, poemat „Eneida”, sztuki: „Natałka-Połtawka” i „Moskal-Uwodziciel”, napisane na bazie ludowego, żywego języka mówionego, zapoczątkowały nowy etap kształtowania języka literackiego.

(-)

9 września 2006 r. odbył się lot w kosmos amerykańskiej kosmonautki ukraińskiego pochodzenia Heidemarie Stefanyshyn-Piper. Do grupy astronautów została przyjęta w 1996 roku. Od 1985 r. odbywała służbę wojskową w Marynarct Wojennej Stanów Zjednoczonych jako oficer-inżynier. Heidi jest członkiem Amerykańskiego Towarzystwa inzynierów-mechaników. Jej rodzice sa emigrantami z Zachodniej Ukrainy. W styczniu 2007 roku odwiedziła Ukrainę.

(-)

Imieniny obchodzą dzisiaj właściciele bardzo oryginalnych imion: Anfisa i Sawa. A z nimi świętują ci, którzy świat po raz pierwszy zobaczyli właśnie 9 września.wszystkiego najlepszego!

(-)

W kalendarzu historycznym wspomniałam Bitwę pod Orszą. Wczoraj w Równem odbyły się wielostronne obchodzy tej rocznicy. Mam nadzieję opowiedzieć wam o tym więcej, a dzisiaj – w ogóle opowiedzieć o tym wydarzeniu. Sądzę, że mało kto z was wie, co odbyło się pod Orszą 505 lat temu. Mnie tez niedawno opowiedzieli o tym koledzy z Równego. Pozwolę sobie teraz zaprezentować fragment materiału, który przygotowali nasi koledzy z TV rówieńskiej.

– Ukraińska przeszłość – to nie jest niekończąca się kronika wojskowych porażek i strategicznych niepowodzeń. Niektóre wydarzenia nie tylko zadziwiały europejskich dowódców, ale określały przyszłość całych pokoleń. I tak Bitwa pod Orszą zatrzymała agresję Księstwa Moskiewskiego w XVI wieku; wyznaczyła granice przyszłych narodów i wpłynęła na kształtowanie się karty politycznej Europy Wschodniej. Jej zwycięzca Konstanty Ostrogski za przychylność losu zbudował klasztor i cerkwie. Do dzisiaj twórcy z patosem wspominają legendarną bitwę w swoich utworach.

Bitwa pod Orszą zachwiała całym europejskim światem. Wojska sojusznicze, które były kilkakrotnie mniejsze od wroga, rozprawiło się z zarozumiałymi moskowitami. Taki był efekt jednej z najbardziej haniebnych porażek w historii rosyjskiej. To z pewnością dlatego o tym konflikcie zbrojnym milczały podręczniki radzieckie. Albo wspominały pobieżnie. Niestety, tę tradycję zaimportowali ukraińscy badacze.

Okres książęcy jest cały. Jest nawet przed-książęcy okres, pogański. Potem dochodzi do Bitwy na Błękitnych Wodach, przerwa i pojawia się znowu z Bohdanem Chmielnickim. Czyli ta historia prawie 200-tu lat w rozumieniu historyków ukraińskich jako popularyzatorów – praktycznie jej nie było. U nas byli kniaziowie, a potem zaraz kozacy. A co było między nimi? W zasadzie powstawał ten problem. A między nimi byli ciż sami książęta Ostrogscy, ukraińska szlachta, która była naprawdę ukraińska, rozmawiała w staroukraińskim języku, który nazywał się ruskim językiem. Kniaź Ostrogski w zasadzie był suwerennym władcą na swoim terytorium. Praktycznie cały Wołyń, część Podola, część Galicji, Kijowszczyzna – to wszystko były w zasadzie ziemie książąt Ostrogskich. Kniaź czuł się tu suwerennym włodarzem i wieśniacy, którzy mieszkali w tych wsiach w gruncie rzeczy rozumieli, że mają jednego króla i jest to kniaź Ostrogski. Wielki Książę Litewski, to było gdzieś daleko i to było niezrozumiałe. A o królu polskim to wcale nie ma tam mowy.

Konstanty Iwanowycz szczególnie wsławił się jako strateg wojskowy.

Wybitny dowódca przegrał zaledwie cztery z 63 bitew. Jedno z nieudanych starć zbrojnych miało miejsce nad rzeką Wydrosza. Konstantego Ostrogskiego wzięto do moskiewskiej niewoli. Dopiero po siedmiu latach powrócił na ziemię ojczystą.

W tej bitwie moskowici wykorzystują taktykę zwabiania przeciwnika i niespodziewanego uderzenia ukrytymi oddziałami z tyłu. Startegię tę z powodzeniem stosowali jeszcze sto lat temu na Polu Kulikowym. W pobliżu Wydroszy, otoczeni rzeką i wojskiem Litwini zostają rozbici, a wiele znamienitości i szlachty trafia do niewoli. Wśród nich jest i kniaź Konstanty Ostrogski. Zakuwają go w kajdany jak najniebezpieczniejszego zbrodniarza.

Niewola była dość poniżająca, mówi się i o uwięzieniu kniazia, i o łańcuchach, które niby nosił. I dopiero po tym, jak przysiągł już nie Iwanowi III, a jego spadkobiercy, kniaziowi Wasylowi, że będzie bronił moskiewskich rubieży przed napadami tatarskimi, kniaź odzyskał wolność, majątki w moskiewskim państwie i stanął na czele obrony rubieży moskiewskich przed napadami tatarskimi. Muiłujący wolność polityk europejski w pełni odczuł autorytarny reżim cara rosyjskiego. Przy pierwszej okazji kniaź Ostrogski ucieka z Moskowii. Król litewski Zygmunt I zwraca Konstantemu Iwanowyczowi wszystek jego majątek i przywraca jego status państwowy. Wkrótce obrońca południowych granic Księstwa Moskiewskiego zbiera wojsko i zajmuje się stałym zajęciem.

Zwycięstwo pod Orszą zatrzymuje agresję rosyjską na dość długi czas. Historycy rosyjscy ciągle starali się zniwelować znaczenie ówczesnego sukcesu. Jednak dla mieszkańców obecnej Białorusi, Litwy i Ukrainy ten triumf wojskowy stał się decydującym.

Gdyby w tamtym czasie Rosjanie okupowali Litwę to także los Białorusi byłby w przybliżeniu taki sam, jak los Smoleńsczyzny czy Nowgorodu Wielkiego. No i odpowiednio pewnie Litwa byłaby jeśli nie częścią współczesnej Rosji, to nie takim krajem, jakim jest obecnie – członkiem UE.

Przeszłość ukraińska – to zwycięstwa wojskowe, heroiczna walka i tradycje narodowe. Jeśli w XXI w. artyści z dumą i patosem propagują zwycięstwo liczące 500 lat, to na ile obiektywnymi pozostają ojczyźniani historycy? Czy wystarczająco propagujemy sukcesy ukraińskie w nowych warunkach?

(-)

To retoryczne pytanie z pewnym zarzutem zostawmy ukraińskim historykom, a ja postaram się jak najwięcej opowiedzieć wam o rówieńskich obchodach w kolejnych programach. Tymczasem żegnam się z wami do wieczora, do godz. 18.10. Tam też będzie jeden moment związany z Bitwą pod Orszą i z Konstantym Ostrogskim. Miłego dnia, drodzy słuchacze! Wszystkiego dobrego! (jch/kos)

08.09.2019 – godz. 20.30 – Magazyn (opis do dźwięku)

Wita Państwa Magazyn Ukraiński „Od niedzieli do niedzieli”; w studiu Polskiego Radia Olsztyn – Jarosława Chrunik. Rada Najwyższa Ukrainy postanowiła, że druga niedziela września będzie od tego roku Dniem pamięci przymusowo przesiedlonych Ukraińców w latach 1944-1951. Dziś jest właśnie taka niedziela. Potomkowie przesiedlonych odwiedzają ziemie swoich przodków – teraz już można. O doli i niedoli ludzkiej najlepiej opowiada teatr. W połowie października w Olsztynie odbędą się XII Dni Teatru Ukraińskiego. O tym za chwilę będzie mowa po ukraińsku.

(-)

Dziś jest druga niedziela września, a więc – ważny dla nas dzień. Rada Najwyższa Ukrainy przyjęła postanowienie o obchodach na szczeblu państwowym 75-tej rocznicy początku deportacji Ukraińców z Polski w latach 1944-1951.

– Jak sobie przypomniałam, jak nas wieźli w takich wagonach… to jest takie przeżycie, że jak człowiek sobie przypomni, to… to płakać się chce, naprawdę…

Jak czytamy na stronie „Ukrinform”, „Proces deportacji miał charakter operacji wojskowych przeciwko cywilom, towarzyszyło mu brutalne naruszenie praw i wolności człowieka i obywatela, całkowity zakaz powrotu na ziemie rodzinne, konfiskacja mienia. Był zakaz opuszczania nowych miejsc. Przymusowi przesiedleńcy mieli ograniczone prawa polityczne, społeczne, ekonomiczne i kulturalne, co doprowadziło do zrujnowania ukraińskiego dziedzictwa kulturowego i historycznego, a to zagroziło zniszczeniem szeregu grup etnograficznych narodu ukraińskiego. Celem deportacji było praktyczne przerwanie tysiącletniego istnienia najbardziej zachodniego odgałęzienia ukraińskości”, – takie zapisy znajdują się w preambule postanowienia.

„Jest to bardzo ważny problem. Potępiamy reżim komunistyczny i nie – obecną Polskę, tylko komunistyczną Polskę”, – podkreślił przewodniczący Komitetu ds. upamiętnienia, Mykoła Kniażycki podczas swego wystąpienia.

– Miałam sześć lat, gdy koło mnie przejechało. Rodzice chcieli więcej wziąć i wyciągnęli deski z furmanki i włożyli z łóżka. I deska się wysunęła, i koło przejechało mi tu przez nogę. I cały czas jechałam z otwartym złamaniem aż do Olsztyna. Ale Bóg dał, że nie jestem kaleką. Moja trauma z tego zranienia była tak wielka, że tylko to pamiętam i ten ból pamiętam do tej pory. A już jak wojsko przyjechało… te straszne przeżycia jakby zakryły wszystko. Tak że to taka jest moja historia, że byłam ranna dosłownie – i na ciele, i na duszy.

Parlament ustanowił drugą niedzielę września Dniem pamięci przymusowego przesiedlenia autochtonicznych Ukraińców z Łemkowszczyzny, Nadsania, Chełmszczyzny, południowego Podlasia, Lubaczowszczyzny i zachodniej Bojkowszczyzny w latach 1944-1951.

Jak podają historycy, ogółem w ciągu trzech miesięcy Akcji „Wisła” przesiedlono ok. 150 tysięcy Ukraińców. Podczas jej przeprowadzania jednostki władzy stosowały przemoc, celowo palone były ukraińskie domostwa, zrujnowano cerkwie i cmentarze. Prawie 4 tysiące Ukraińców uwięziono w obosie w Jaworznie, zabito 655 osób. Dekretem urzędowym celowo pozbawiono Ukraińców mienia i możliwości odzyskania go z powrotem. To wszystko daje podstawy do tego, aby mówić, że Akcja „Wisła” była jedną ze zbrodni na szeroką skalę totalitarnego reżimu komunistycznego, – czytamy na stronie Ukrinform.

– Co pamiętam, to we wsi Jawornik ludzie żyli zgodnie, spokojnie; przeważnie utrzymywali się z rolnictwa. Wieś Jawornik miała ponad tysiąc hektarów lasu. I gdzieś tak tyle samo pola mieli. Nasza rodzina miała dziewięć hektarów pola. I część lasu była społeczna, a część była lasu prywatnego. Pamiętam jak mój stryjek mówił, że zrobią zaporę i zrobią tartak, i będą deski sprzedawać do Włoch. O las bardzo dbali, domy budowali z takiego gorszego drewna, jak gdzieś  była huba czy coś. Tak szanowali las. Nawet nie wszyscy mieli podłogę w domach, bo szkoda było ścinać las: „A, niech rośnie!”.

Był taki Kurtyk, co umiał czytać. Bo nie każdy umiał czytać; niektórzy się nauczyli czytać i zapomnieli, bo jak nie czytali, to i zapomnieli – normalna sprawa. No to Kurtyk umiał czytać i opowiadali starsi ode mnie o dziesięć lat, którzy z nim krowy paśli, że czytał taką książkę, nazywał ją „Psałterz”. Czytał ten „Psałterz” i mówił, że Jawornik-wieś będzie spalona bez ognia. Że ludzi rozpędzą po całym świecie. Ale nikt w to nie wierzył, z dziada-pradziada mieszkali, kupowali pole. Mówili: „Kupuj pole, pola ogień nie spali i woda nie zabierze”. No i starali się, bo wiadomo – pole to nasza matka, ona utrzymuje ludzi. Nikt mu w to nie wierzył. I mówił, że wieś będzie spalona bez ognia i zostanie tylko jedna chata. I została jedna chata, tu nad sztreką, nad torami. No, jednak prawdę zawsze mówił. Takie było hasło: „Kupuj ziemię, bo ci ogień nie spali, woda nie zabierze”. Ale stało się całkiem inaczej – wszystko nam zabrali!

(-)

Teraz już można odwiedzać ziemie swoich przodków. To zawsze są szczególne podróże – sentymentalne. Nie takie, jak ponad 70 lat temu.

(-)

W taką podróż sentymentalną wybiera się w następnym tygodniu olsztynianin, Jan Kuryj:

– Pojadę teraz 14-15 września do Trzciańca, jest to rodzinna wieś moich rodziców, mama i tata pochodzą stamtąd. Podjęliśmy taką inicjatywę, to jest taka społeczna inicjatywa, że my – jako potomkowie tych naszych rodziców, krewnych, którzy kiedyś mieszkali w tych wsiach; wielu było ze wsi Trzcianiec, a także Graziowa – że będziemy co roku zbierać się i wyjeżdżać na swoje rodzinne, można powiedzieć, ziemie.

– I to już będzie trzeci raz, a jak było poprzednio?

– Muszę powiedzieć, że bardzo interesują się ci potomkowie, że co roku przyjeżdża nas coraz więcej. Pierwszego razu, gdy był pierwszy zjazd, było nas tylko 27 osób.

– To nie „tylko”, to dużo!

– No, tak. Można powiedzieć, że dużo, ale jeśli wziąć pod uwagę drugi zjazd, na drugi rok, to już było nas ponad 70. Zawsze gdy przyjeżdżamy, to zaczynamy w piątek. Idziemy na cmentarz. No, oczywiście te cmentarze są tam zniszczone. Staramy się przywrócić im przyzwoity wygląd, chociaż trawę skosić, krzyże poprawić i znicze zapalić na grobach naszych bliskich, którzy tam leżą. Potem, w sobotę, na cmentarzu odprawia ks. Mikołaj panachydę. Odprawia i w Trzciańcu, i w Graziowej. Ks. Mikołaj Kostecki dlatego, że to jest jego cała parafia, on ma parafię od Sanoka, Ustrzyki Dolne i nasze miejscowości – Trzcianiec i Graziowa. W tym roku jest trochę inaczej, bo udało się nam już „załatwić”, że w skansenie w Sanoku, w cerkwi (bo tam jest cerkiew z Graziowej) zostanie odprawiona archijerejska liturgia święta. Myślę, że to bardzo interesujące, ponieważ po ponad 70-ciu latach ta cerkiew ożyje. Gdy byliśmy w ubiegłym roku to było tam kilku byłych mieszkańców, którzy zostali ochrzczeni w tej cerkwi. Tak że myślę, że inicjatywa jest bardzo fajna i liczymy na to, że w tym roku będzie nas jeszcze więcej, niż było nas rok temu.

Życzymy miłych wrażeń tym, którzy pojadą. Ziemia przodków czeka na swoich potomków.

(-)

O doli i niedoli Ukraińców opowiedzą nam w październiku artyści. W połowie października, a dokładnie – 12 i 13-go – w olsztyńskim teatrze im. Stefana Jaracza odbędą się XII Ogólnopolskie Dni Teatru Ukraińskiego. Odbywają się one co dwa lata, więc organizowane są od 24-ech lat. Ze względu na coraz trudniejsze kwestie organizacyjne i finansowe, być może będą to już ostatnie Dni Teatru. A kto przyjedzie i co zaprezentuje w tym roku? Mówi przewodniczący Olsztyńskiego Oddziału Związku Ukraińców w Polsce, Stefan Migus:

– Będzie to Kołomyjski Teatr Dramatyczny im. Iwana Ozarkewycza. Ponieważ to Przykarpacie, ponieważ to jest Huculszczyzna, to chcemy pokazać kulturę właśnie tego regionu. Można więc będzie obejrzeć „Huculski rok” – przepiękną sztukę, która opowiada o życiu, zwyczajach, tradycjach, codzienności Hucułów.

Będzie też wystawiona nowela Wasyla Stefanyka „Kamienny krzyż”, myślę, że jeśli ktoś chodził… lub uczył się w PNJU, lub kończył tę szkołę, to jemu nie trzeba wyjaśniać, nie trzeba pokazywać. Tam jest pokazane wszystko – i emigracja, i miłość Ukraińca do ziemi, i straszne czasy, gdy Ukraińców wyrzucano z ziemi ojczystej.

I jak zazwyczaj, tradycyjnie, na małej scenie pokażemy Szewczenkę. Będzie to sztuka „Matka-Służąca”. Tak że też wszystkich bardzo serdecznie zapraszam. Nie wiem czy już następne Dni Teatru Ukraińskiego będą się odbywały, dlatego, że jest coraz trudniej, coraz mniejszy jest budżet, który wydziela nam państwo; ciężko jest cokolwiek organizować. Musimy liczyć przede wszystkim na społeczność i jej ofiarność. I chciałoby się, żeby te wszystkie trzy spektakle obejrzało jak najwięcej osób; żeby tak jak to bywało wcześniej, sala teatru Jaracza w Olsztynie była pełna.

Mogę dodać, że zainteresowanie jest dość duże, warto więc zawczasu zadbać o bilety. Zwłaszcza dotyczy to olsztynian.

Jeszcze trochę czasu pozostało nam do „Muzycznego sała” – akurat na sentymentalne wspomnienie muzyczne. Dzisiaj – zgodnie z życzeniem pana Władysława Sawy z Olsztyna – trio Marenyczów:

(-)

Jeśli też macie życzenia muzyczne, piosenki, które chcielibyście usłyszeć w naszych programach – piszczie na adres Radia Olsztyn, ul. Radiowa 24, 10-206 Olsztyn. Z dopiskiem – Jarosława Chrunik. A teraz już głos ma Roman Bodnar:

(-) Hit-Parad

Nasz program zbliża się do końca; przygotowali go dla was: Szymon Krzysztoń, Roman Bodnar i Jarosława Chrunik. Życzymy wam miłego wieczoru, drodzy słuchacze i – do kolejnych spotkań! Wszystkiego dobrego! (jch/łw)

07.09.2019 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dziś w Pasłęku odbędzie się XVII Święto Kultur Wschodu. W Krynicy zakończyło się XXIX Forum Ekonomiczne. Według danych rosyjskich mediów dziś maj rozpocząć się proces wymiany jeńców między Rosją a Ukrainą. „Przystanek historia — Lwów”. W ukraińskich szkołach z polskim językiem nauczania w Mościskach i Strileckim na Lwowszczyźnie odbędą się zajęcia z historii na temat kampanii wrześniowej 1939 roku i polskiej symboliki narodowej. O tym powiemy w programie informacyjnym za chwilę. Dziś jest sobota 7 września. W studiu Hanna Wasilewska. Dzień dobry.
(-)

Dziś w Pasłęku odbędzie się XVII Święto Kultur Wschodu. Wydarzenie rozpocznie się od warsztatów rękodzieła wschodniosłowiańskiego o 15:00. Później program koncertowy. Grupa taneczna Zespołu Szkół im. Tarasa Szewczenki w Białym Borze przedstawi tańce ludowe z różnych regionów Ukrainy. Zaśpiewa zespół „Słowiańska Dusza” z Gdańska, „Hojraky” – zespół z Podlasia, który zaprezentuje ukraińskie piosenki ludowe z elementami rock i regge. Perłą festiwalu będzie zespół The Doox z Kijowa. Muzycy zespołu wykorzystują dawny ukraiński folklor i różne melodie etniczne z całego świata dodając do nich współczesne motywy electro i rock. Aranżacje zespołu zawierają pieśni ze wszystkich zakątków Ukrainy: Rówieńszczyzny, Kijowszczyzny, Połtawszczyzny, Winniczyzny, Wołynia i Karpat. Charakterystyczne dla zespołu jest połączenie damskich i męskich śpiewów zbliżonych do tradycyjnej maniery śpiewu. O godz. 17:00 nastąpi oficjalne otwarcie imprezy, po którym rozpocznie się koncert muzyki rozrywkowej. Wstęp wolny.
(-)
W Krynicy zakończyło się XXIX Forum Ekonomiczne. W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele rządu, parlamentu, eksperci, szefowie największych przedsiębiorstw, naukowcy, przedstawiciele organizacji pozarządowych i dziennikarze. Dyskusja panelowa „Pole bitwy historia – współczesne metody starej jak świat wojny” zebrała we czwartek historyków i publicystów z Polski, Czech, Ukrainy, Rumunii i Niemiec. Wśród nich dyrektor Instytutu Integracji Europejskiej na Uniwersytecie Lwowskim Bohdan Hul, autor książki „Ukraińcy i Polacy”, który podkreślił, że w wielu krajach praktykowanie polityki historycznej służy celom politycznym „jeśli robi się to w celach politycznych, to ciężko mówić o prawdzie” – powiedział profesor, dodając, że sferą zainteresowania historyka musi być prawda, choć ta historyczna nie zawsze odpowiada temu, co faktycznie działo się setki lat temu. „Żadna książka historyczna nie jest prawdziwa, to tylko perspektywa jej autora. Nikt nie siedzi za krzakami obserwując co działo się 100 czy 200 lat temu. Historia to ocean, a nasza wiedza to szklanka lub akwarium. Takie są relacje między prawdą historyczną i tym co się dzisiaj. Dlatego historia powinna być maksymalnie zbliżona do rzeczywistości na podstawie faktów, dokumentów i odpowiedniej bibliografii” – podkreślał profesor Hul zaznaczając, że jest historykiem a nie politykiem. Podkreślił, że historyk powinien zawsze pisać prawdę niezależnie od tego jak bolesna nie jest dla obu stron. „Nie ma czarno-białej historii[…] i nawet szarość ma 50 odcieni” – powiedział Bohdan Hul.
(-)
Według danych rosyjskich mediów dziś ma rozpocząć się proces wymiany jeńców między Rosją a Ukrainą. Agencja Interfaks poinformowała, że na listach uzgodnionych między Moskwą i Kijowem było 35 osób. Co było wiadomo wczoraj opowie Maciej Jastrzębski:
[korespondencja w języku polskim]
(-)
W szkołach ogólnokształcących Lwowa, Mościsk i Strileckiego z polskim językiem nauczania, pracownicy IPN z Rzeszowa przeprowadzili lekcje historii na temat kampanii wrześniowej 1939 roku i polskiej symboliki narodowej. Spotkanie odbyło się w ramach projektu „Przystanek historia. Lwów”.
(-)
Projekt „Przystanek historia. Lwów” jest cyklem wykładów na tematy historyczne zainicjowanych przez Zrzeszenie Polskich Przedsiębiorców Obwodu Lwowskiego i IPN w Rzeszowie. Wydarzenie odbywało się pod patronatem Konsulatu Generalnego RP we Lwowie.
(-)
Ta informacja kończy nasze wydanie, dziękuję więc za uwagę i żegnam się do następnego tygodnia. Program przygotowała i poprowadziła Hanna Wasilewska. Przyjemnego weekendu. (dw/bsc)

06.09.2019 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

W poniedziałek rozpoczął się rok szkolny w Polsce. Na Warmii i Mazurach znowu swoje drzwi otworzyły międzyszkolne punkty nauki języka ukraińskiego i religii greckokatolickiej. Jednak na początku trzeba się pomodlić o wiedzę, cierpliwość, zdrowie i siły na cały rok. Jak to było w Olsztynie i czym nauczyciele języka ukraińskiego zachęcają dzieci w tym roku – usłyszycie w dziś w programie „Od A do Z”. Radiową naukę języka tez będziemy kontynuować. Z wami jest Hanna Wasilewska. Serdecznie zapraszam.
(-)
Modlitwą tradycyjnie rozpoczęli rok szkolny uczniowie punktów nauczania języka ukraińskiego i religii greckokatolickiej w Olsztynie i całym regionie. Mądrości i cierpienia uczy nas Ewangelia. Właśnie o to prosili Boga uczniowie, nauczyciele i rodzice obecni w poniedziałek w greckokatolickiej świątyni w Olsztynie:
[śpiew]
Dziś modlimy się o błogosławieństwo, opiekę Matki Boskiej i wszystkie potrzebne łaski dla naszych dzieci, młodzieży, nauczycieli ,którzy uczą nasze dzieci w naszym punkcie i wszystkich nauczycieli, którzy są w parafii, niech bóg uzdrowi i podaruje wiele błogosławionych lat.
[sto lat]
-Myślę, że mam taką fajną informację i dla uczniów i rodziców. Nauczycielka języka ukraińskiego Mirosława Czetyrba-Piszczako. Dostaliśmy dla siebie jeszcze jedną klasę, więc nie trzeba będzie już szukać klasy. Każda klasa, która przyjdzie do szkoły, będzie wiedziała w jakiej sali odbywają się zajęcia. Ta klasa, którą dostaliśmy jest odnowiona. Tam pojawiły się nowiutkie meble, krzesła, ławki, tablica interaktywna, więc wszystko co jest potrzebne do tego, żeby lekcje były ciekawe, a dzieci czuły się w naszym punkcie bardzo dobrze, prawie jak w domu, żeby je zainteresować językiem ukraińskim, zwyczajami ukraińskimi, tradycjami, czyli wszystkim co drogie jest dla nas i co chcemy zachowywać.
-Sylwia szukała dzieci do zerówki. Czy udało się zebrać grupę?
-Tak, zerówka będzie i to nas bardzo cieszy.
-Dziś na koncercie widziałam Ukraińców z Ukrainy. Integracja powoli dzieje się, czy u Pani w grupie pojawiają się dzieci, które przyjeżdżają z Ukrainy?
-Tak, oczywiście, w zeszłym roku w naszych klasach pojawiło się kilku uczniów z Ukrainy. Na ten rok też mamy informacje, że uczniowie z Ukrainy, którzy tu przyjechali, też będą brać udział w naszych lekcjach.
-Sylwia zbierałaś klasę maluchów, nawet nie pierwszaków, a do zerówki; takich, które nie zaczęły jeszcze nauki w szkole, a ty już chcesz uczyć się z nimi języka ukraińskiego. Zebrałaś, udało się?
-Tak, bardzo się cieszę, bo udało się. W zeszłym roku mieliśmy pierwszy rok zerówki w naszej szkole, więc dzieci przychodziły bardzo chętnie, radosne, bawiły się, śpiewały więc jestem bardzo zadowolona. Także w tym roku mamy taką ładną grupę dzieci. Póki co pięcioro, ale myślę, jutro mamy zebrania to myślę, że będzie więcej rodziców. Bardzo cieszę się, że nam się udało, na tych najmłodszych czeka niespodzianka w naszej szkole, mamy trzecią nową klasę właśnie dla takich maluszków od zerówki do trzeciej klasy, jest bardzo ładna; wszystko nowe, więc zapraszam; zapraszam także na lekcje do nas na język ukraiński. Bardzo nam będzie miło was gościć.
Na lekcję pani Sylwii Pietnoczki jeszcze zawitamy i zobaczymy jak nauka w nowej klasie wygląda.
Nowy rok szkolny rozpoczął się także dla absolwentów punktów nauczania języka ukraińskiego. Dzieci rosną szybko. Jeszcze niedawno Ola Węgrzyn, wnuczka Włodzimierza Lipińskiego śpiewała w Suziriaczku i uczyła się ukraińskiego razem z panią Mirosławą, a teraz…
-Teraz poszłam do pierwszej klasy.
-Do którego liceum?
-Numer 2 w Olsztynie.
-Masz tam wiele języków z tego co wiem?
-Chodzę do klasy bilogiczno-chemicznej, ale z językiem angielskim.
-Pierwszy angielski, a drugi język?
-Hiszpański.
-Będzie trudno?
-Tak.
-A jak z ukraińskim teraz?
-Myślę, że będę dalej się uczyć.
-Skończyłaś już punkt nauczania języka ukraińskiego, jak będziesz teraz uczyć się dalej?
-Nie wiem, mogę czytać książki, rozmawiać z rodziną po ukraińsku, albo jeździć na Ukrainę i tam się uczyć.
-A z kim najczęściej rozmawiasz po ukraińsku w domu? Domyślam się, ale zapytam.
-Najczęściej z dziadkiem, mamą i babcią.
-Pamiętam, że byłaś zawsze solistką w Suziriaczku, bardzo dobrze śpiewałaś zawsze po ukraińsku, to też pomagało w nauce ukraińskiego, tak.
-Tak bardzo mi to pomogło, a teraz jak nie śpiewam w Suziriaczku, dalej śpiewam te piosenki i poznaje nowe, żebym mogła się uczyć ukraińskiego.
-A powiedz, w nowej szkole, w liceum, ty przyznajesz się do ukraińskich korzeni i czy masz taki plan gdzieś wykorzystać znajomość ukraińskiego i tego co wiesz o Ukrainie.
-Nie miałam jeszcze okazji pochwalić się, że mam ukraińskie korzenie i znam język ukraiński, ale myślę, że będę mogła pokazać, że znam język ukraiński i kulturę. Myślę, że na historii albo geografii będę mogła wykorzystać moją wiedzę na temat Ukrainy, ale może też na zajęciach z nauczycielem klasowym będę mogła coś powiedzieć na temat kultury ukraińskiej. Będę zachęcać moich przyjaciół i przyjaciółki, żeby pojechali na Ukrainę i odwiedzali Lwów albo Kijów. Bardzo podoba mi się, że będę zachęcać moich przyjaciół, żeby tam pojechali.
-Na lekcjach kiedyś czułaś, że Bóg pomógł ci?
-Czasami tak, np. kiedy pani wywołuje do tablicy, to czasem jest tak, że wybiera osoby, które są blisko mnie w dzienniku i akurat mnie pomija.
-Modlisz się, jak nauczyciel palcem przeciąga po liście uczniów. Jaką modlitwą?
-Czasami do Matki Boskiej, tak najczęściej, ale zwykle umiem odpowiedzieć na pytania.
Taka jest ukraińska młodzież na Warmii i Mazurach. To przyszłość ukraińskiej społeczności. Zakończywszy naukę języka ukraińskiego dzieci dobrze zrozumiały jej znaczenie, więc rozmawiajmy w języku ojczystym:
[lekcja języka ukraińskiego]
No i to wszystko. Życzę wam udanego roku, wszystkim lekkiej i ciekawej nauki, no i oczywiście przyjaciół, przygód i podróży. W programie „Od A do Z” z wami była Hanna Wasilewska. Do usłyszenia. (dw/bsc)

06.09.2019 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Modlitwą tradycyjnie rozpoczęli rok szkolny uczniowie punktów nauczania języka ukraińskiego i religii greckokatolickiej w Olsztynie i całym regionie. Kreml zapowiedział, że wkrótce zostanie ogłoszona wymiana jeńców między Rosją i Ukrainą. Pod koniec sierpnia w ośrodku „Sarepta” w Komańczy w województwie podkarpackim odbył się zjazd ukraińskich partnerów i wolontariuszy. Wczoraj w Kremenci i Biłokrynicy pożegnano się z ukraińskim bardem Wasylem Żdankinom, kóury zginał tragicznie 2 września. Dokładniej o tym opowiem za chwilę. Dziś piątek 6 września. W studiu Hanna Wasilewska. Witam.
(-)
Modlitwą tradycyjnie rozpoczęli rok szkolny uczniowie punktów nauczania języka ukraińskiego i religii greckokatolickiej w Olsztynie i całym regionie. Mądrości i cierpienia uczy nas Ewangelia. Właśnie o to prosili Boga uczniowie, nauczyciele i rodzice obecni w poniedziałek w greckokatolickiej świątyni w Olsztynie. Nauczyciele olsztyńskiego punktu nauczania języka ukraińskiego także złożyli życzenia obecnym z okazji nowego roku szkolnego. Mirosława Czetyrba-Piszczako ucieszyła dobrą nowiną:
-Myślę, że mam taką fajną informację i dla uczniów i rodziców. Nauczycielka języka ukraińskiego Mirosława Czetyrba-Piszczako. Dostaliśmy dla siebie jeszcze jedną klasę, więc nie trzeba będzie już szukać klasy. Każda klasa, która przyjdzie do szkoły, będzie wiedziała w jakiej sali odbywają się zajęcia. Ta klasa, którą dostaliśmy jest odnowiona. Tam pojawiły się nowiutkie meble, krzesła, ławki, tablica interaktywna, więc wszystko co jest potrzebne do tego, żeby lekcje były ciekawe, a dzieci czuły się w naszym punkcie bardzo dobrze, prawie jak w domu, żeby je zainteresować językiem ukraińskim, zwyczajami ukraińskimi, tradycjami, czyli wszystkim co drogie jest dla nas i co chcemy zachowywać.
Pełny materiał usłyszycie w programie „Od A do Z”.
(-)
Pod koniec sierpnia w ośrodku Sarepta w Komańczy w województwie podkarpackim odbył się zjazd ukraiński i polskich partnerów i wolontariuszy, którzy zajmują się akcją „Święta bez taty” i organizacją wakacji dzieci, których rodzice zginęli podczas wojny na wschodzie Ukrainy. W spotkaniu wzięło 36 osób. W ciągu trzech dni podsumowali pięcioletnią pracę, omówiono problemu i zaplanowano pracę. Organizatorem była „Inicjatywa bohaterom Majdanu”, którą stworzyli Halina Andruszkiw i jej córka Wiktoria Batryn z Warszawy. Od 2014 roku organizacja ta przeprowadza akcję „Święta bez taty” W tym czasie blisko 10,5 tysiąca dzieci otrzymało świąteczne prezenty, a do Komańczy kilka lat przyjeżdżały na wypoczynek dzieci bohaterów Niebiańskiej Sotni i ukraińskich żołnierzy.
(-)
W wypadku zginął legendarny ukraiński bard Wasyl Żdankin. Doszło do niego wieczorem 2 września niedaleko jego domu w Kremenci na Tarnopolszczyźnie. Legendarny ukraiński bard z przenikliwym głosem zwyciężył w festiwalu „Czerwona ruta” w Czerniowcach w 1989 roku. Tak na swojej stronie na FB dziennikarz muzyczne Mychajło Maslij napisał o artyście: „W podręcznikach z historii Ukrainy Wasul Żdankin zawsze będzie figurować jako pierwszy wykonawca przyszłej głównej pieśni kraju na wielkim koncercie. W tym czasie ściśle zabronionej – naszego hymnu państwowego „Jeszcze nie umarła Ukraina”. W bardzo dramatycznym momencie we wrześniu 1989 roku na festiwalu „Czerwona ruta” była przez niego zaśpiewana.”. Wasyl Żdankin urodził się w Kubaniu. Razem z rodzicami przeprowadził się do wsi Biłokrynycia. Śpiewał od dziecka. Swój talent rozwinął we lwowskim teatrze „Ne żurys’!”. Był szczególnie ważną postacią dla ukraińskiej społeczności w Polsce. W 1989 roku razem z Marią Burmaką odbył wspólne tournée po Podlasiu. Razem dali siedem niezapomnianych koncertów w Bielsku, Klejnikach, Nurkowie, Dubinach, Mikłaszach, Chatkach i Dubiażynie. Wczoraj pożegnano się z nim z Kremenyci i rodzinnej Biłokrynyci gdzie pochowano go na wiejskim cmentarzu obok grobu matki. Wieczna pamięć.
(-)
Kreml zapowiedział, że wkrótce zostanie ogłoszona wymiana jeńców między Rosją i Ukrainą. Jak podało radio Echo Moskwy powołując się na wypowiedź Władimira Putina – procesem zostanie objętych wiele osób. Rozgłośnia napisała, że prezydent Rosji chce, aby był to jeden z elementów normalizacji stosunków rosyjsko – ukraińskich. Więcej na ten temat nasz moskiewski korespondent Maciej Jastrzębski:
[korespondencja w języku polskim]
Była to ostatnia informacja wydania, dziękuję za uwagę i żegnam się z wami do wieczora. O 18:10 zapraszam na program „Od A do Z”. Program przygotowała i poprowadziła Hanna Wasilewska. Wszystkiego dobrego. (dw/apod)

05.09.2019 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze! Witam was w czwartek, 5 września, w naszym programie „Z dnia na dzień”. W studiu Polskiego Radia Olsztyn – Jarosława Chrunik. Dzisiaj w szczególny sposób chcę się zwrócić do asunian: odłóżcie to, co może poczekać, przygotujcie sobie filiżankę smacznego, aromatycznego napoju, usiądźcie wygodnie na kanapie i słuchajcie, bo będą was chwalić.

(-)

W ostatnią sobotę sierpnia tradycyjnie, od 20-tu lat, odbywa się festyn ludowy w Asunach. Koncert zawsze poświęcony jest obchodom Dnia Niepodległości Ukrainy, a potem rozpoczyna się całonocna zabawa. Miejscowi mieszkańcy ochrzcili imprezę mianem „Asuniada”. Jednak w tym roku na chwilę powiało chłodem, ponieważ Stefan Migus – przewodniczący Olsztyńskiego Oddziału ZUwP, jeden z inicjatorów Asuniady i dawny mieszkaniec tej wsi – oficjalnie oznajmił ze sceny, że to może być zorganizowane po raz ostatni. A gdy patrzy wstecz, co myśli?

– Myślę, że to, że odbywała się co roku od 20-tu lat, to sukces, to radość, ale ostatecznie jest też taki mały smutek, że pewnie – jeśli sprawy będą nadal szły w tym kierunku, co teraz – to trzeba będzie powoli myśleć o tym, żeby się pożegnać. Jest coraz mniej ludzi do organizacji, coraz mniej zasobów finansowych.

Ale ludzie chcą rozrywki po ciężkiej pracy…

– W tym roku, po raz dwudziesty, narzekać nie możemy, bo jednak ludzie przyszli, zeszli się… może będziemy myśleli nad odnowieniem? Może niech razem organizują koła rejonu kętrzyńskiego – jedną imprezę razem? Postawię to na radzie Oddziału i niech decydują sami ludzie. Nie mogę narzucać i mówić: „Albo będziemy robić i już, albo nie będziemy robić i kończymy”. Tak nie może być. Niech powiedzą swoje słowo ci, kto najwięcej tu pracuje.

A pracują nie tylko Ukraińcy, ale też i Polacy, bo Asuniada wspaniale integruje wszystkich mieszkańców – nie tylko tej wsi, ale i okolicznych. Pani Jadzia, Polka z pochodzenia, co roku pomaga przy organizacji imprezy i bardzo nie chce, żeby Asuniada odeszła w przeszłość:

(-) Wypowiedź w języku polskim

W tym roku najpierw przed publicznością zaprezentował się zespół „Wodohraj” z Bartoszyc pod kierownictwem artystycznym Natalii Szelest:

(-)

Serca publiczności skradła też najmłodsza solistka, Marcysia Zawadzka:

(-)

Na pożegnanie bartoszyczanie zaśpiewali obecnym „Mnohaja lita” – zupełnie inaczej, niż jesteśmy przyzwyczajeni:

(-)

Potem na scenę wyszli goście z Łucka. Mykoła Hnatiuk, dyrektor orkiestry wołyńskiego teatru, też zasmucił się, że to może być ostatnia Asuniada:

– Który raz w Asunach?

– Dwudziesty raz!

– I jakie wrażenia?

– Otwieraliśmy tu Dni Niepodległości, a dzisiaj usłyszałem, że zamykamy. Ja sądzę, że nie zamkniemy, bo Ukraina żyje i będzie żyła. Dzięki Bogu, jesteśmy narodem, którego nikt nie może pokonać. Chwała Ukrainie!

(-)

Może więc, mimo wszystko, impreza w Asunach będzie miała ciąg dalszy w przyszłości, bo jeszcze nie wszyscy na niej byli. A i w ostatnią sobotę niektórzy widzowie byli po raz pierwszy, tak jak pani Jola:

(-) Wypowiedź w języku polskim

Podobnie myśli też dyrektor teatru wołyńskiego, Anatolij Hływa, który też był w Asunach po raz pierwszy:

– Wrażenia z imprezy mam bardzo pozytywne. Do słowa – po raz pierwszy w ciągu 20-tu lat jestem na tej imprezie, bardzo chciałem tu przyjechać. Rzecz w tym, że już 43 lata pracuję w teatrze, ale byłem na innych imprezach w Olsztynie, w Kętrzynie, w innych miastach, które odwiedzaliśmy, a tu – po raz pierwszy. Jestem pod wielkim wrażeniem, że w niewielkiej według obecnych miar wsi, takie odbywają się spotkania społeczności, mieszkańców wsi i to robi na mnie ogromne wrażenie. U nas, na Wołyniu, moim zdaniem czegoś takiego nie ma, żeby tak świętować, bo to faktycznie jest święto wsi, tak powiedzmy. Prawidłowo? Ale mimo wszystko jest ono trochę inne, niż święto wsi. Nie to, że zrobiło to na mnie wielkie wrażenie, jestem mile zaskoczony, że także władza dołączyła się do tego. Po pierwsze – że przyszła na to święto, a po drugie – że moim zdaniem też trochę pieniędzy na to przeznaczyła. Może i nie tak dużo, ale myślę, że „od ludu po nitce i -nagiemu koszula”. Jest takie ukraińskie powiedzonko. Sądzę, że społeczność nie bardzo jest naga, jest silna, mocna i cieszy mnie to, że są tacy Ukraińcy w Polsce. Cieszy mnie to i jestem mile zaskoczony. Dziękuję wam!

(-)

Przyjeżdżają do Asun na koncert także z bardziej oddalonych miejscowości, tak jak Michał z okolic Kętrzyna:

– Wrażenia? Wspaniałe są wrażenia! Czy to będzie koniec? Sądzę, że nie! Myślę, że nie – ja z tak daleka przyjechałem, ale…

Być może najwierniejszym uczestnikiem Asuniady jest pan Nicolas Koval (w Kanadzie), lub po prostu – Mikołaj Kowal – też dawny mieszkaniec Asun. Co roku pokonuje on ocean, żeby być na tym koncercie:

– Ja nie mam… nie mogę wyrazić słowami, ale odczucia są excelent! Naprawdę jest excelent i chciałbym, żeby to można było kontynuować, żeby to zawsze miało pozytywny efekt.

– O ile wiem, jest pan nie po raz pierwszy, już któryś raz pan specjalnie przyjeżdża, robi pan urlop właśnie na ten czas.

– Exactly! Jestem tu co roku, dlatego że ja jadę tam, gdzie jest ciepło! (śmiech) Bardzo mi się tu podoba, zresztą ja stąd pochodzę. I jestem tu co roku.

– I zawsze idzie pan „na piosenkę”.

– Ja zawsze idę „na piosenkę”, nie ma żadnego substitute od tego. Naprawdę, excelent! Ja jestem bardzo, bardzo, absolutnie happy!

I ze sceny rozbrzmiewały piosenki o miłości do ojczyzny:

– Życzymy naszej ojczyźnie pokoju, szczęścia, dobra, zgody i jeszcze raz – pokoju i Chwała Ukrainie!

– Bohaterom chwała!

(-)

A potem było tak jak w piosence:

„Muzykanci – grajcie, grajcie,

Wy, ludzie, słuchajcie!

Starzy, idźcie już do domu,

A młodzi – tańcujcie!”

I tańczyli do świtu. Było wesoło, niech więc będzie wesoło nadal i w naszej audycji. Wrzesień i październik – to dawniej na Ukrainie był najlepszy czas dla wesel:

(-) Humoreska

Na dzisiaj chyba dość już wrażeń, ponieważ i nasz czas antenowy zbliża się do końca. Program przygotowała i przedstawiła Jarosława Chrunik. W dobrym nastroju i przy ładnej pogodzie żegnam się z wami do niedzieli, do godz. 20.30. Wszystkiego dobrego, drodzy słuchacze! (jch/kos)

05.09.2019 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dziś w centrum dialogu międzykulturowego „Dom Mendelhsona” w Olsztynie odbędzie się koncert akustyczny Petra Zarudnego. W tę sobotę w Pasłęku odbędzie się XVII Pasłęcka Uczta Kultur Wschodu. 1 września Unia Europejska wstrzymała import ukraińskich owoców i warzyw, informuje Ukraińskie Stowarzyszenie Ogrodnicze. W Europarlamencie zaprezentowano metody wojny hybrydowej Putina na Ukrainie. O tym usłyszycie za chwilę. Dziś jest czwartek 5 września. W studiu Hanna Wasilewska. Dzień dobry.
(-)
Dziś w centrum dialogu międzykulturowego „Dom Mendelhsona” w Olsztynie odbędzie się koncert akustyczny Petra Zarudnego. Organizatorem jest Fundacja Borussia. Petro Zarudnyj to pochodzący z Równego ukraiński muzyk, autor tekstów, poeta, lider znanego alternatywnego zespołu rockowego Merva – grupy znanej daleko poza granicami Ukrainy, która w 2006 r. zdobyła III miejsce w międzynarodowym konkursie „Global Battle Of The Bands”. Petro Zarudnyj jest autorem pieśni, które wykonuje po ukraińsku, ponieważ jego zdaniem jest to język mistyczny i tajemniczy. Teksty o głębokich znaczeniach podkreślone są interesującym brzmieniem gitary. Koncert Petra Zarudnego to pierwsze tego rodzaju w Olsztynie spotkanie z mniej znanym w Polsce nurtem alternatywnej muzyki z Ukrainy. Wydarzenie odbywa się w ramach realizacji projektu „Regiony bez granic”. Celem projektu jest popularyzacja wybranych aspektów kultury dwóch regionów partnerskich województwa warmińsko-mazurskiego: Obwodu Rówieńskiego na Ukrainie oraz Departamentu Côtes-d’Armor we Francji. Początek koncertu o 18:00. Wstęp wolny.
(-)
W tę sobotę w Pasłęku odbędzie się XVII Pasłęcka Uczta Kultur Wschodu. Wydarzenie rozpocznie się od warsztatów rękodzieła wschodniosłowiańskiego o 15:00. Później program koncertowy. Grupa taneczna Zespołu Szkół im. Tarasa Szewczenki w Białym Borze przedstawi tańce ludowe z różnych regionów Ukrainy. Zaśpiewa zespół „Słowiańska Dusza” z Gdańska, „Hojraky” – zespół z Podlasia, który zaprezentuje ukraińskie piosenki ludowe z elementami rock i regge. Perłą festiwalu będzie zespół The Doox z Kijowa. Muzycy zespołu wykorzystują dawny ukraiński folklor i różne melodie etniczne z całego świata dodając do nich współczesne motywy electro i rock. Aranżacje zespołu zawierają pieśni ze wszystkich zakątków Ukrainy: Rówieńszczyzny, Kijowszczyzny, Połtawszczyzny, Winniczyzny, Wołynia i Karpat. Charakterystyczne dla zespołu jest połączenie damskich i męskich śpiewów zbliżonych do tradycyjnej maniery śpiewu. O godz. 17:00 nastąpi oficjalne otwarcie imprezy, po którym rozpocznie się koncert muzyki rozrywkowej. Wstęp wolny.
(-)
1 września Unia Europejska wstrzymała import ukraińskich owoców i warzyw, informuje Ukraińskie Stowarzyszenie Ogrodnicze. Zakaz importu jest wynikiem wejścia w życie nowej unijnej dyrektywy. Dotyczy ona produkcji spożywczej objętej bardziej restrykcyjnymi przepisami fitosanitarnymi.
Zdaniem Państwowej Służby Bezpieczeństwa Żywności i Ochrony Konsumentów w ukraińskiej produkcji nigdy nie wykryto wskazanych przez dyrektywę szkodliwych organizmów. W związku z tym Służba zwróciła się do Komisji Europejskiej z prośbą o przywrócenie prawa jej wwozu na teren Wspólnoty. Tymczasem ukraińscy eksporterzy już zaczęli, na własny koszt, starać się o dokumentację pozwalającą ominąć nowe przepisy.
(-)
W Europarlamencie przedstawiono metody wojny hybrydowej Putina na Ukrainie. Tworzenie chaosu, podburzanie do protestów, manipulacja myślą społeczną, to niektóre z metod Rosji w wojnie hybrydowej. Opowiadała o tym we wtorek w Parlamencie Europejskim współautorka raportu na temat dokumentów, które wyciekły od doradcy Władimira Putina. Opracowanie przedstawione w Brukseli podczas spotkania, którego gospodarzami byli eurodeputowani konserwatyści Geoffrey Van Orden i polska eurodeputowana z PiS Anna Fotyga, powstało na podstawie dokumentów wykradzionych przez hakerów ze skrzynki pocztowej Władysława Surkowa doradcy Putina. Chociaż do wycieku przyznała się ukraińska grupa hakerów CyberHunta już w 2016 roku, dotąd nie było raportu, który pokazałby na podstawie dokumentów metody Rosji i tego co realizuje na Ukrainie. Powodem jest głównie to, że trzeba było zbadać ponad 4 tysiące elektronicznych listów. „Mamy raport o działaniach, które rozpoczęły się w 2014 roku i trwają dotąd” – powiedziała podczas spotkania w Brukseli Fotyga. Współautorka raportu „The Surkov Leaks” Ala Szandra, która jest główna redaktorką anglojęzycznej platformy Euromaidan Press, powiedział, że chociaż o wojnie hybrydowej wiele się mówi, to zwykle robi się to na podstawie domysłów. „Włamanie się do skrzynki pocztowej głównego doradcy Putina i jego asystenta zmienił to, bo mamy dziś możliwość zobaczenia ich strategii od środka, zajrzenia za kulisy i zobaczenia jak ta maszyna działa” – zaznaczyła Szandra. Opisała także osobę Surkowa, podkreślając że nazywany jest współczesnym Rasputinem – od nazwiska jednego z najbardziej wpływowych ludzi końca panowania Mikołaja II. Prozachodnia aktywistka zastrzegła, że część metod które Rosja wykorzystuje na Ukrainie, Kreml zastosowuje także w innych krajach, głównie na zachodzie. Władysław Surkow uważany jest za autora współczesnej koncepcji „russkiego mira” i głównego kuratora projektu „Noworosja”.
(-)
Ta informacja zamyka nasze wydanie. Program przygotowała i poprowadziła Hanna Wasilewska. Na falach Polskiego Radia Olsztyn usłyszymy się jutro o 10:50. Wszystkiego dobrego. (dw/apod)

04.09.2019 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze! Witam was w środę, 4 września, w programie „Z dnia na dzień”. W studiu Polskiego Radia Olsztyn – Jarosława Chrunik. Dzisiaj będzie dalszy ciąg opowieści Sergiusza Petryczenki i jego gościa o dyplomacji kulturalnej Symona Petlury i usłyszymy o planach potomków wychodźców z Trzciańca i Graziowej. O Trzciańcu i Graziowej mieliście usłyszeć wczoraj, jednak korektę do planów wniosła śmierć legendarnego Wasyla Żdankina.

(-)

„Mowo ojczysta, słowo ojczyste…”

Tydzień temu mój kolega Sergiusz Petryczenko opowiadał nam o dyplomacji kulturalnej, którą sto lat temu prowadził rząd Ukraińskiej Republiki Ludowej. Przypomnijmy, że w latach 1919-1920 z inicjatywy naczelnika URL Symona Petlury na europejskie tournee wyruszyła Republikańska Kapela Chóralna pod kierownictwem Ołeksandra Koszyca. Promując Ukrainę na świecie, kapela występowała w więkoszości europejskich krajów. Badaniem zagadnienia dyplomacji kulturalnej sprzed stu lat zajmuje się pracownica Ukraińskiego Centrum Badań Kulturalnych Tina Peresuńko. Sergiusz Petryczenko rozmawiał z nią tydzień temu, a dzisiaj – kontynuacja tej rozmowy:

(-)

Wyjazd Republikańskiej Kapeli Chóralnej Ukrainy na tornee europejskie miał miejsce w czasie, gdy na mapie Europy odbywały się ważne zmiany. Mówi Tina Peresuńko:

– W styczniu 1919 roku rozpoczynał się taki kongres światowy z udziałem światowych liderów, gdy po zakończeniu I wojny światowej odbywał się podział granic. I narody bez państwowości domagały się uznania, które zaproponowane zostało w tych znamienitych 14-tu punktach prezydenta amerykańskiego Woodrowa Wilsona i wszyscy odwoływali się do tego naturalnego prawa do samostanowienia. I Ukraińcy tak samo. Ponieważ Ukraina przez długi czas była w składzie Imperium Rosyjskiego i ta ogłoszona niepodległość ukraińska nie przez wszystkich została uznana w ówczesnej Europie, tym bardziej nie została uznana we Francji. Właśnie przez te kraje, które mogły nam udzielić – i na co liczył Symon Petlura, jako głównodowodzący – pomocy politycznej i wojskowo-gospodarczej w przeciwdziałaniu rosyjskiej bolszewickiej okupacji, agresji. Czyli sytuacja jest absolutnie identyczna z dniem dzisiejszym.

I właśnie chciałam tu zacytować list Petlury do Tyszkiewicza, gdzie pisze: „Niech pan zadba o to, żeby kapela przyjechała do Paryża, żeby zademonstrować bogactwo ukraińskiej twórczości pieśniarsko-muzycznej. W Czechach kapela wywołała furorę i wielu moskwofilów przekształciła na Ukraińców. Jestem pewien, że Europa nie ma czegoś podobnego. Być może, pobyt kapeli w Paryżu ułatwi i oczyści atmosferę uprzedzenia.” Wiemy, że Paryż był centrum rosyjskich lobbistycznych informacji białogwardyjskich. Było bardzo wielu zwolenników głównie idei odrodzenia jedynej i niepodzielnej Rosji, Rosji jako podmiotu. Dlatego trzeba było przekonać francuskie kręgi polityczne, że Ukraina… ja czytałam te listy Stephana Pichona, ministra spraw zagranicznych, który wątpił, czy rząd ukraiński jest legitymny, czy rzeczywiście reprezentuje wolę całego narodu; czy to nie jest po prostu jakiś projekt separatystyczny. Było między innymi wiadomo, że kraje Ententy sa obrażone na URL za tę umowę z Brześcia Litewskiego, która była wymuszona, żeby znowuż – otrzymać tę pomoc wojskową i wypędzić wtedy na pewien czas wojska bolszewickie. No i polska dyplomacja; m.in. ówczesny szef, Roman Dmowski – stał na czele Polskiego Komitetu Narodowego, 13 listopada 1918 roku napisał odezwę do rządu Wielkiej Brytanii, że Ukraińcy to kolaboranci rządu niemieckiego i w ogóle – to separatyści i zdrajcy, i ich jakoby nie należy traktować poważnie. Tak samo i Rosja dokładała wszelkich starań. I dlatego trzeba było przeciwstawić się tym duszącym uściskom ówczesnego Imperium Rosyjskiego, obecnej Federacji Rosyjskiej, która nie uznaje odrębności narodu ukraińskiego i kultury ukraińskiej.

(-)

– „Nie potęgą broni, a pięknem sztuki chcą oni zawojować świat. Czy wszyscy rozumieją, jakie w tym jednym jest zw ycięstwo w naszych czasach? Żółto-błękitne barwy Ukrainy wczoraj odniosły błyskotliwe zwycięstwo.” 30 stycznia 1920 roku. To „Neue Kurant”, to Niderlandy.

Czyli to była rzeczywiście akcja! Symon Petlura – dyktator? Wcale nie! Wie pan, ja mam tu ciekawą fotografię, którą specjalnie znaleźliśmy. To jest dyktator?

– Troszkę uśmiechnięty…

– Uśmiechnięty! To jest ten dyktator, którego w tejże prasie holenderskiej nazwano: „Zakochany w sztuce głównodowodzący”. Czyli w rzeczywistości jest to człowiek, który nadzwyczaj kochał, znał, uświadamiał ważność i wagę życia kulturalnego; wagę sztuki. Ja akurat czytam jego prace, publikacje. Jego jedna z pierwszych publikacji, zdaje się, z 1902 czy 1903 roku, jako dziennikarza to była notatka w „Zwiastunie Naukowo-Literackim”, który we Lwowie wydawał Mychajło Hruszewski o wydaniu „Biblii” w języku ukraińskim w Londynie. Potem jest jeszcze jedna notatka o rozwoju języka hiszpańskiego. Czyli jest to człowiek, który śledził… on ma bardzo dużo recenzji na utwory Szewczenki, Franki, Łesi Ukrainki, Borysa Hrinczenki, tegoż samego Wołodymyra Wynnyczenki; zamawiał recenzję u Dmytra Doncowa na twórczość Łesi Ukrainki. Setki jego publikacji jako dziennikarza, jako redaktora, zamawiającego, właśnie na tematykę literatury i sztuki. I nie przypadkowo zleca, namawia Ołeksandra Koszyca, którego zna, bo znajdowałam, że jeszcze dwadzieścia lat przed tą decyzją, on pisze o Ołkeksandrze Koszycu, że ten pojechał na Kubań zbierać ukraińskie pieśni.

(-)

„Zawieź mnie, tato, gdzie zielone Karpaty…”

Podróże, podróże, podróże… Bywają ciekawe, pouczające, sentymentalne. W taką podróż sentymentalną wybiera się w następnym tygodniu olsztynianin, Jan Kuryj:

– Pojadę teraz 14-15 września do Trzciańca, jest to rodzinna wieś moich rodziców, mama i tata pochodzą stamtąd. Podjęliśmy taką inicjatywę, to jest taka społeczna inicjatywa, że my – jako potomkowie tych naszych rodziców, krewnych, którzy kiedyś mieszkali w tych wsiach; wielu było ze wsi Trzcianiec, a także Graziowa – że będziemy co roku zbierać się i wyjeżdżać na swoje rodzinne, można powiedzieć, ziemie.

– I to już będzie trzeci raz, a jak było poprzednio?

– Muszę powiedzieć, że bardzo interesują się ci potomkowie, że co roku przyjeżdża nas coraz więcej. Pierwszego razu, gdy był pierwszy zjazd, było nas tylko 27 osób.

– To nie „tylko”, to dużo!

– No, tak. Można powiedzieć, że dużo, ale jeśli wziąć pod uwagę drugi zjazd, na drugi rok, to już było nas ponad 70. Zawsze gdy przyjeżdżamy, to zaczynamy w piątek. Idziemy na cmentarz. No, oczywiście te cmentarze są tam zniszczone. Staramy się przywrócić im przyzwoity wygląd, chociaż trawę skosić, krzyże poprawić i znicze zapalić na grobach naszych bliskich, którzy tam leżą. Potem, w sobotę, na cmentarzu odprawia ks. Mikołaj panachydę. Odprawia i w Trzciańcu, i w Graziowej. Ks. Mikołaj Kostecki dlatego, że to jest jego cała parafia, on ma parafię od Sanoka, Ustrzyki Dolne i nasze miejscowości – Trzcianiec i Graziowa. W tym roku jest trochę inaczej, bo udało się nam już „załatwić”, że w skansenie w Sanoku, w cerkwi (bo tam jest cerkiew z Graziowej) zostanie odprawiona archijerejska liturgia święta. Myślę, że to bardzo interesujące, ponieważ po ponad 70-ciu latach ta cerkiew ożyje. Gdy byliśmy w ubiegłym roku to było tam kilku byłych mieszkańców, którzy zostali ochrzczeni w tej cerkwi. Tak że myślę, że inicjatywa jest bardzo fajna i liczymy na to, że w tym roku będzie nas jeszcze więcej, niż było nas rok temu.

(-)

Na pewno będzie więcej, bo coraz więcej osób dowiaduje się o takich inicjatywach jeden od drugiego, drogą tzw. wiejskiego BBC, czyli „baba babi skazała” (baba babie powiedziała). A jest to najskuteczniejszy sposób, bo od razu z rekomendacją. Życzymy miłych wrażeń tym, kto pojedzie – ziemia przodków czeka na swoich potomków.

(-)

Nasz program dobiega końca, żegnają się z wami – Sergiusz Petryczenko i Jarosława Chrunik. Ja spotkam się z wami jutro o tej samej porze, a teraz życzę wam miłego wieczoru, drodzy słuchacze! Wszystkiego dobrego! (jch/apod)

04.09.2019 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dziś w olsztyńskim międzyszkolnym punkcie nauczania języka ukraińskiego i religii greckokatolickiej odbyły się pierwsze zajęcia. Rezultaty wizyty prezydenta Ukrainy w Warszawie, transport, sytuacja na przejściach granicznych, „format normandzki” – to tematy poniedziałkowej rozmowy ministra spraw zagranicznych Jacka Czaputowicza z ministrem spraw zagranicznych Ukrainy Wadymem Prystajkiem. Ukraiński parlament przyjął ustawę znoszącą immunitet poselski. Opowiedziało się za tym 373 z 450 deputowanych. Szczegóły już za chwilę. W kalendarzy środa 4 września. W studiu Hanna Wasilewska. Dzień dobry.
(-)
Tak właśnie „sto lat” śpiewano w olsztyńskiej cerkwi greckokatolickiej w poniedziałek uczniom, ich rodzicom i nauczycielom którzy zaczynają nowy rok szkolny. By rok był udany ojciec Iwan Hałuszka pobłogosławił i pokropił święconą wodą:
Chwała Jezusowi Chrystusowi. Dobrze, że wakacje się skończyły i można już iść do szkoły, prawda? Chyba prawda, bo nikt nie zaprzecza. Dziś modlimy się o błogosławieństwo, opiekę Matki Boskiej i wszystkie potrzebne łaski dla naszych dzieci, młodzieży, nauczycieli i wszystkich nauczycieli, którzy są w parafii, by ten rok był dla wszystkich dobry i błogosławiony, by Duch Święty spłynął na każdego i prowadził nas w tym nowym roku szkolnym.
Drogie dzieci, szanowni rodzice i nauczyciele…
nauczycielka języka ukraińskiego Mirosława Czetyrba-Piszczako
w imieniu nas nauczycieli, szczerze witam was na początku nowego roku szkolnego. Bardzo za wami tęskniliśmy i spodziewamy się, że wy też się cieszycie, że za kilka dni będziemy znowu spotykać się.
Bardzo serdecznie witam wszystkich uczniów, a przede wszystkim dzieci z zerówki…
nauczycielka języka ukraińskiego Sylwia Pietnoczka.
Bardzo serdecznie zapraszam do naszego punktu nauczania języka ukraińskiego i religii w Olsztynie, ale też witam wszystkich innych uczniów, którzy zaczynają swoją przygodę ze szkołą. Życzę przede wszystkim radości w szkole, bez stresu, żebyśmy wszyscy przychodzili, dobrze uczyli się, przyjaźnili się, czekamy na was drodzy uczniowie.
Nazywam się Ola Węgrzyn. Rozpoczynam rok szkolny i jestem tu, żeby pomodlić się o szczęście w tym roku, żeby był szczęśliwy i żeby dobrze mi szło. W pierwszych dniach było ciężko, ale następne dni, mam nadzieję, że będą lepsze, że ja znajdę nowych przyjaciół i będę szczęśliwa w nowej szkole.
Dzisiaj w olsztyńskim punkcie nauki języka ukraińskiego o religii greckokatolickiej odbędą się pierwsze zajęcia. Więcej o jego pracy w nowym roku szkolnym usłyszycie w piątek w programie „Od A do Z”.
(-)
Rezultaty wizyty prezydenta Ukrainy w Warszawie, transport, sytuacja na przejściach granicznych, „format normandzki” – to tematy poniedziałkowej rozmowy ministra spraw zagranicznych Jacka Czaputowicza z ministrem spraw zagranicznych Ukrainy Wadymem Prystajkiem. Poinformowało o tym polskie MSZ. „Ministrowie omówili rezultaty wizyty prezydenta Wołodymyra Zełenskiego w Polsce. Zgodzili się, że przyczyni się ona do zdynamizowania relacji dwustronnych. Minister Czaputowicz wyraził zadowolenie z zapowiedzi umożliwienia stronie polskiej prac poszukiwawczych na Ukrainie, które padły z ust prezydenta Wołodymyra Zełenskiego w rozmowach 31 sierpnia.” – podano w komunikacie. „W ślad za rozmową prezydentów, omówiono także tematykę transportową, dotyczącą sytuacji na przejściach granicznych i współpracy służb celnych.” – dodano. Oprócz tego poinformowano, że Czaputowicz i Prystajko rozmawiali także na temat przyszłego „formatu normandzkiego” i innych form udziału międzynarodowej współpracy w sprawie Ukrainy. Wśród omawianych tematów były między innymi sprawy perspektywy działania polsko-ukraińskiego forum partnerstwa. Od soboty w Warszawie ze swoją pierwszą oficjalną wizytą przebywał prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełeński. Spotkał się w stolicy Polski z prezydentem Andrzejem Dudą, marszałkiem Senatu Stanisławem Karczewskim i premierem Mateuszem Morawieckim, a także przewodniczącym Platformy Obywatelskiej Grzegorzem Schetyną. Podczas wizyty w Polsce Zełeński zaproponował prezydentowi Dudzie zbudowanie na polsko-ukraińskiej granicy „wspólnego pomnika pojednania”.
(-)
Ukraiński parlament przyjął ustawę znoszącą immunitet poselski. Opowiedziało się za tym 373 z 450 deputowanych. Tym samym została zrealizowana jedna z obietnic wyborczych prezydenta Wołodymyra Zełenskiego.
Ustawa wprowadza poprawki do art. 80. Konstytucji Ukrainy, który mówi o immunitecie deputowanych. Nowelizacja przewiduje wyłączenie przepisu gwarantującego parlamentarzystom immunitet i niemożność pociągnięcia do odpowiedzialności karnej, zatrzymania lub aresztowania bez zgody Rady Najwyższej. W artykule 80. zostanie natomiast zapis o tym, że posłowie nie ponoszą prawnej odpowiedzialności za wyniki głosowania lub wypowiedzi w parlamencie i jego organach, z wyjątkiem odpowiedzialności za zniewagę lub zniesławienie.
„Obiecaliśmy zlikwidować immunitet, obiecaliśmy, że na Ukrainie nie będzie osób o specjalnym statusie” – przypomniał jeden z parlamentarzystów rządzącej partii. Dodał, że obowiązkiem parlamentarzystów było głosowanie za ustawą, która stawia na równi polityków i zwykłych obywateli. Ustawa wejdzie w życie 1 stycznia.
(-)
Dobre wiadomości w tym tygodniu. Co przyniesie nam nadchodzący dzień opowiem jutro o 10:50. Program przygotowała i poprowadziła Hanna Wasilewska. Życzę wam dobrego humoru i przyjemnego dnia. Do usłyszenia. (jch/apod)

03.09.2019 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dzień dobry! Witam was, drodzy słuchacze, we wtorek, 3 września, na falach Polskiego Radia Olsztyn. W studiu – Jarosława Chrunik. Powiem wam otwarcie, że planowałam dzisiaj opowiadać zupełnie o czymś innym, ale życie wnosi swoje korekty. Niestety, smutne.

(-)

Czarna wiadomość przyleciała do nas z Ukrainy. W Krzemieńcu w katastrofie zginął legendarny bard Wasyl Żdankin. Jak podaje krzemienieckie wydanie „Terminowo”, wypadek drogowy ze skutkiemśmiertelnym zdarzył się wczoraj, 2 września, ok. godz. 19-tej. Według wstępnych danych Wasyl Żdankin, kierując skuterem, wyjeżdżając z drogi podporządkowanej, nie ustąpił pierwszeństwa samochodowi „Volksvagen Passat”. Na skutek zderzenia kierowca skutera zginął na miejscu.

O śmierci znanego barda w sieci społecznościowej poinformował ksiądz, Heorhij Prokopczuk: „Legenda naszego kraju. Królestwo Niebieskie i wieczny odpoczynek wspaniałemu Chrześcijaninowi i w ogóle – Człowiekowi z wielkiej litery”.

Żal z powodu śmierci muzyka wyrażają w sieci ci, którzy znali Wasyla Żdankina osobiście, i ci, którzy znali jego twórczość i uzmysławiają sobie, na ile znacząca to była postać w kulturze ukraińskiej.

„Nasze modlitwy są z tobą, bracie Wasylu. Wierzę, że twoja czysta i jasna nieśmiertelna dusza znajdzie spokój i radość w Królestwie Niebieskim. Spoczywaj, braciszku, a dla nas zawsze będzie rozbrzmiewał twój zadziwiający głos i genialne piosenki”, – napisał założyciel teatru „Nie martw się” Wiktor Morozow.
W repertuarze Wasyla Żdankina były piosenki do słów ukraińskiego łemkowskiego poety Bohdana-Ihora Antonycza, a także do wierszy klasyków ukraińskich i poetów współczesnych: Tarasa Szewczenki, Hryhorja Skoworody, Bohdana Łepkiego, Iwana Małkowycza, Eduarda Dracza i do swoich własnych. Koncertował w ponad 20-tu krajach – Argentynie, Kanadzie, USA, Polsce i innych. Niezapomniane były koncerty teatru „Nie martw się” na Warmii i Mazurach na przełomie lkat 1980-90.

Wasyl Żdankin zagrał w filmach „I śniegiem ściele się życie” oraz „Ukraińcy, jesteśmy uratowani”. Legendarny ukraiński bard miał 61 lat.

Przyjaciel Wasyla Żdankina, Mychajło Maslij, podzielił się na FB rozmyślaniami o legendzie pieśni ukraińskiej i oto fragmenty jego wspomnienia:

W ostatnich latach śpiewak polubił jazdę na skuterze, często można było go zobaczyć za kierownicą w mieście, czy w drodze na daczę, z której był taki dumny, bowiem przyroda była tam nieziemsko piękna. Wczoraj, jak się okazało, wyjechał nim ze swego domu po raz ostatni. Samochód osobowy potrącił go na śmierć jakieś kilkaset metrów od domu. Wypadek zdarzył się tam, gdzie wydawałoby się, nigdy nie powinien się zdarzyć… Wasyl w maju skończył 61 lat, był w rozkwicie sił twórczych i życiowych, znajdował się na artystycznym szczycie… Zdawało się, że jego życiowy kręgosłup i jego wysoka duchowość oraz postawna sylwetka będą miały zapas na co najmniej sto ziemskich lat… Na wszystko jest wola Boża…

W podręcznikach do historii Ukrainy Wasyl Żdankin zawsze będzie figurował jako pierwszy wykonawca przyszłej głównej pieśni kraju na wielkim koncercie. Nadzwyczaj na ów czas zakazanej – naszego hymnu państwowego „Szcze ne wmerła Ukraina”. Zaśpiewał razem z Wiktorem Morozowym i Eduardem Draczem:

(-)

Proszę wybaczyć jakość dźwięku, ale przypominam, że było to na I festiwalu „Czerwona Ruta” w Czerniowcach w 1989 roku. ZSRR jeszcze istniał, jeszcze się nie rozpadł. Ileż odwagi trzeba było mieć w duszy, żeby publicznie, przed tysiącami ludzi, prosto w twarz milicji i specsłużb zaśpiewać pieśń, za którą na długie lata wtrącano do więzień i zabijano…

W bardzo dramatycznym momencie zaśpiewał ją na festiwalu „Czerwona Ruta” we wrześniu 1989 roku, – kontynuuje Mychajło Maslij. W sercu każdego, kto choć raz zaznał rozkoszy spotkania z jego niepowtarzalnym tembrem, kto choćby na moment docenił szczere złoto jego intonacji i kto choćby w myślach mógł przeżyć z Wasylem Żdankinym niezagojony ból duszy niezliczonych pokoleń kniaziów i wieśniaków, kozaków i księży, wojowników i poetów za niespełnionym ukraińskim marzeniem, śpiewak zajmuje szczególne miejsce.

W jego życiu było wiele przypadkowych, ale nadzwyczaj interesujących, barwnych i decydujących historii, o których książki można pisać. Urodził się Wasyl Żdankin na Kubaniu, wraz z rodzicami, jako dwuletni chłopiec, przeprowadził się na wieś Biłokrynycia (niedaleko Krzemieńca) na Tarnopolszczyźnie. Od dziecka pokochał śpiew ludowy. (…)

Los tak sprawił, że został kobzarem. Swój wielostronny talent w pełni rozwinął w lwowskim teatrze „Nie martw się”. Jego gwiazdorski okres wypadł na pierwszą „Czerwoną Rutę” w 1989 r., gdzie zdobył Grand Prix festiwalu piosenką „Czorna rilla izorana”. Co prawda, do ostatniego swego dnia Wasyl był przekonany, że ta nagroda należała się Wiktorowi Morozowowi – nie tylko jego krajanowi, ale i kuzynowi, który odegrał ogromną rolę w życiu śpiewaka. Po Czerniowcach Wasyl stał się niemal bohaterem narodowym.

Do ostatnich dni szalenie cieszył się swoimi dziećmi – Krystyną i Nastią, żoną Ireną, wnuczkami. I chciał, bardzo chciał śpiewać…

Od wczoraj Wasyl Żdankin będzie śpiewał w niebiańskim chórze takich jak on – najlepszych z najlepszych. Na zawsze pozostanie w naszej pamięci.

Na szczęście internet, na który tak często narzekamy, jest też ogromnym archiwum, więc proponuję żebyśmy teraz posłuchali historycznego występu Wasyla Żdankina na sławetnej „Czerwonej Rucie” 1989 r.: „Czorna rilla izorana”:

(-)

Ta pieśń – o walce o wolność Ukrainy – w naturalny sposób doprowadziła nas do Chołodnego Jaru. Słuchamy kolejnego odcinka powieści o tym samym tytule Jurija Horlis-Horskiego:

(-)

Chmara chciał prowadzić pułk do Czarnego Lasu, żeby po odpoczynku znowu wyruszyć na jakiś rajd, a Tereszczenko (teraz – naczelnik obozu) zebrał podobnie myślących i zaciekle agitował, żeby iść za granicę, żeby połączyć się z armią ukraińską. Tym bardziej, że do Zbrucza mieliśmy już bliżej, niż do Czarnego Lasu. Znajdowało to żywy oddźwięk w duszach wycieńczonych partyzantów. Kozacy zaczęli naciskać na pułkownika, żeby prowadził ich za granicę. Chciał do swego wojska Zahorodny, marzył o tym i Baraniw. Nie od tego byliśmy i my z Czornotą. Powstrzymywało nas to, że nie mieliśmy pozwolenia atamana Chołodnego Jaru. W duszy usprawiedliwialiśmy się tym, że jak pułk pójdzie, to będziemy zmuszeni pójść z nim. Wracać z Podola na ziemię czyhyryńską samej chołodnojarskiej konnicy – zanadto niebezpiecznie.

– Pójdziemy za granicę. A wiosną, gdy nasza armia rozpocznie operacje, przedrzemy się z czarnolasowymi do swoich i jednocześnie wypełnimy służbę łączników.

Tak sobie miarkowaliśmy z Andrijem, ale na głos nie wypowiadaliśmy swego zdania. Jak Chmara postanowi, tak będzie. Przecież jest on atamanem czarnoleskiego pułku, do którego się przyłączyliśmy. A czarnoleski pułkownik, który latem bardzo chciał przebić się do frontu, teraz nie miał ochoty iść za Zbrucz. Powstrzymywała go niepewność – gdzie jest armia ukraińska? Co z nią? Pogłoskom o jej przeformowaniu i uzbrojeniu do wojny na wiosnę 1921 roku – nie wierzył. Gdy przychodzili do niego kozacy z rozmowami na ten temat, złościł się:

– No, czemu skomlisz? Do wiosny niedaleko. Zaczną się walki, będzie front – wtedy będziemy się przedzierać.

Ale do wiosny było jeszcze daleko. A chłopcy, którzy – kto drugi, a kto trzeci rok byli w partyzantce – byli wycieńczeni. Cisnęły znowu mrozy i zawieje, a czerwona konnica co noc albo co ranek wyganiała terkotem automatów z ciepłych chat. Do dwóch pułków „kotowców”, którzy szli śladem, przyłączył się jeszcze pułk „czerwonców” z diabelsko wgryzającą się baterią armat. Gnali nas ziemią hajsynowską, wzdłuż Buga. Zgubić ich było trudno, bo i miejscowości nie znaliśmy. I władza sowiecka była już to zorganizowana. Ze wszystkich stron przekazywała „kotowcom” informacje i naszych ruchach. Chmara powiedział, że Podole już mu bokiem wychodzi. Trzeba wyprzedzić czerwonych na dobre przejście, a wtedy skręcić na prawo, zrobić jeszcze jedno przejście – żeby tylko konie wytrzymały – i przez Zwenyhorodszczyznę – do domu.

(-)

Nasz program dobiega końca, przygotowała go i przedstawiła – Jarosława Chrunik. Myślę, że dzisiaj najlepszą piosenką na pożegnanie będzie „Jaworyna” w wykonaniu Stepana Hihy. Spotkamy się jutro o tej samej porze. Wszystkiego dobrego, drodzy słuchacze! (jch/apod)

03.09.2019 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Greckokatolicka parafia w Olsztynie zaprasza potomków przesiedlonych Ukraińców ze wsi Trostianka i Grozowa na odwiedziny w rodzinnych stronach przodków. Jednym z tegorocznych laureatów Medalu Wdzięczności został profesor Myrosław Marynowycz ukraiński obrońca prawa, publicysta, religioznawca, członek-założyciel Ukraińskiej Grupy Helsińskiej. Andrzej Duda rozmawiał z wiceprezydentem Stanów Zjednoczonych о rosyjskich działaniach i sytuacji na Ukrainie. Do Warszawy przyjechał nowy minister spraw zagranicznych Ukrainy Wadym Prystajko. Dokładniej o tym opowiem za chwilę. Dziś wtorek 3 września. Z wami jest Hanna Wasilewska. Witam.
(-)
Greckokatolicka parafia w Olsztynie zaprasza potomków przesiedlonych Ukraińców ze wsi Trostianec i Grozowa na odwiedziny w rodzinnych stronach przodków. Odbędzie się tam III zjazd mieszkańców i ich potomków. W podróż autobusem grupa wyruszy z Trzebiatowa w piątek 12 września. Trasa będzie uzgodniona z każdym. Nie raz na ziemie przodków wyruszał parafianin Jarek Borko. Mówi, że ciągle myśli o swoich korzeniach, a wspomnienia nie dają mu spokoju:
Jarek Borko. Człowiek myśli o swoich przodkach z Akcji Wisła. Ojciec szybko odszedł z tego świata, to człowiek za wiele na ten temat nie wie, też zobaczyć listę z akcji Wisła kto skąd był wysiedlony.
Obecnie pojawia się już czwarte pokolenie potomków przesiedlonych Ukraińców. Dzieci i wnuki z ciekawością i nostalgią jadą na ziemie przodków. Przejazdy organizuje Cerkiew Greckokatolicka, tak jest łatwiej pojechać mówi pan Jarek Borko:
Nie każdy może sam pojechać. Tak jak to mówią, jak jedzie grupa jest inaczej. Myślę, że dobrze, że robi się to przy cerkwi, organizuje się. Wiadomo, że ktoś może pojechać sam. No jeśli chodzi o jakiś nocleg, to tak jak organizuje to jakaś parafia czy inna, to zorientowani są, gdzie się można położyć, zjeść itd.
Oprócz noclegów i wyżywienia, na miejscu zorganizowane będą prace porządkowe na cmentarzach. Na cmentarzy w Trostiane i Grozowej odprawiona zostanie panichida. A następnego dna odbędzie się archijerejskie nabożeństwo w skansenie w Sanoku. Czwarty dzień wędrówki to Lwów, a stąd powrót do domu. Przypominam – wyjazd z Trzebiatowa w piątek 12 września.
(-)
W zeszłą sobotę podczas uroczystości z okazji 39. rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowym i 80. wybuchu II wojny światowej miało miejsce wręczenie Medalu Wdzięczności. Jednym z tegorocznych laureatów został profesor Myron Marynowycz – ukraiński obrońca prawa, publicysta, religioznawca, członek-założyciel Ukraińskiej Grupy Helsińskiej, wicedyrektor Ukraińskiego Uniwersytetu Katolickiego we Lwowie. Medal Wdzięczności to nagroda stworzona przez Europejskie Centrum Solidarności z okazji 30-lecia Solidarności. Nagroda wyróżnia tych obcokrajowców, którzy pomagali Polsce w jej wielkiej walce o swobodę i demokrację podczas dyktatury komunistycznej, którzy badają i rozpowszechniają w świecie historię antykomunistycznej opozycji demokratycznej w Polsce, a także w duchu ideałów solidarności bronią uniwersalnych praw człowieka, którzy promują ideę solidarności jako podstawę europejskiego porządku, pracują nad porozumieniem między narodami, a społeczny i moralny ład budują w oparciu o dialog. Dotąd odznaczono 699 osób.
(-)
Prezydent Andrzej Duda powiedział, że na przestrzeni lat Rosja podejmuje działania wobec których nie można przejść obojętnie. O rosyjskich działaniach i sytuacji na Ukrainie rozmawiał z wiceprezydentem Stanów Zjednoczonych. Mike Pence przebywał w Warszawie z wizytą. Dzień wcześniej rozmawiał w Polsce z prezydentem Ukrainy:

(-)
Do warszawy przybył nowy minister spraw zagranicznych Ukrainy Wadym Prystajko. Poinformował o tym na Twitterze ambasador Ukrainy w Polsce Andrij Deszczyca. „W poniedziałek od razu do pracy – pierwsza zagraniczna wizyta ministra Wadyma Prystajki. Tym razem do Warszawy. Podsumowano wizytę prezydenta Zełeńskiego w Polsce, drogi realizacji umów prezydentów i omówiono nowe inicjatywy instytucji polityki zewnętrznej” – napisał. Wspólnie z Prystajką do Polski przyjechał pomocnik prezydenta Ukrainy Andrij Jermak. Wczoraj Prystajko i Jermak reprezentowali Ukrainę w Berlinie podczas przemówień doradców liderów Czwórki Normandzkiej. Przypominamy, że Wołodymyr Zełeński napisał o przełomie w polsko-ukraińskich stosunkach po swojej wizycie w Warszawie. Wcześniej powiedział o gotowości odblokowania zgód na przeprowadzenie przez stronę polską ekshumacji na terytorium Ukrainy.
(-)
Była to ostatnia informacja na dziś, a jutro zapraszam znów o 10:50. Świeże wiadomości po Ukraińsku usłyszycie na falach Polskiego Radia Olsztyn. Program przygotowała i poprowadziła Hanna Wasilewska. Wszystkiego dobrego. (dw/bsc)

02.09.2019 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze! Witam was w poniedziałek, 2 września, w programie „Kamo hriadeszy”; w studiu Polskiego Radia Olsztyn – Jarosława Chrunik. Dzisiaj spróbuję podzielić się z wami swoimi wrażeniami ze swego pobytu w Gdańsku tydzień temu. Wszystkiego nie da się przekazać, mogę tylko żałować, że was tam nie było.

(-)

W Gdańsku obchody Dnia Niepodległości Ukrainy odbywają się różnorodnie i bardzo ciekawie. Jednym z przedsięwzięć tych obchodów są „Włodzimierzowe czytania”, które wspólnie organizują: sanktuarium diecezjalne, Ukraińskie Chrześcijańskie Bractwo św. Włodzimierza Wielkiego w Polsce oraz Gdański Oddział ZUwP. W tym roku obecni w cerkwi wierni wysłuchali prelekcji abp Charkowsko-Połtawskiego UACP Jego Ekscelencji prof. Ihora Isiczenki oraz historyka, prorektora Ukraińskiego Katolickiego Uniwersytetu we Lwowie, prof. Ihora Skoczylasa. Z prof. Skoczylasem porozmawiamy innym razem, a dzisiaj naszym gościem będzie J.E. Ihor Isiczenko.

Liturgię celebrował proboszcz, ks. Józef Ulicki. Po liturgii zapytałam ks. Józefa, jak to się stało, że udało się zaprosić J.E Ihora?

– Tak ogólnie, komu możemy zawdzięczać, to są te czytania, gdy co roku kogoś zapraszamy. A że tematy naszych Włodzimierzowych czytań koncentrują się wokół chrześcijaństwa kijowskiego, to zawsze chcemy zaprosić kogoś, kto może na ten temat opowiedzieć, pogłębić. Dużo słyszeliśmy o arcybiskupie charkowsko-połtawskim, J.E. prof. Ihorze Isiczence, bo niejednokrotnie występował on w Polsce – bywał w Krakowie, w seminarium greckokatolickim w Lublinie, miał spotkania z tymi naszymi seminarzystami, którzy się przygotowują. On, jako prawosławny. No, to przede wszystkim wynikało z tego, że jest on tak otwartym człowiekiem, który się nie zamyka, dlatego ta postać, ta osobowość była tak naturalna, że się zwróciliśmy. Szukaliśmy kontaktu przez prof. Mokrego w Krakowie, na różne sposoby chcieliśmy do niego dotrzeć. I w taki sposób nawiązaliśmy kontakt, nie wiedząc, jaka będzie reakcja, bo nie znałem osobiście arcybiskupa, ale po pierwszych kontaktach zrozumieliśmy, że jest to tak chętny człowiek, żeby przyjechać tu, podzielić się i powiem, że nie zawiedliśmy się; jesteśmy po prostu zachwyceni tym, co arcybiskup nam opowiada. Chcę powiedzieć, że on nawet lepiej wyraża pewne rzeczy o grekokatolikach, niż my sami o sobie wiemy. Ktoś, kto stoi jakos obok, lepiej widzi tę cerkiew. Tym bardziej, że jako naukowiec jest bardzo dobrze zorientowany w historii. Jak ładnie zobaczył ten proces rozwoju chrześcijaństwa kijowskiego, które przeszło od Włodzimierzowego chrztu do Unii Brzeskiej. On zobaczył, że to była naturalna decyzja tego episkopatu cerkwi kijowskiej, żeby przywrócić tę jedność, która była w czasach św. Włodzimierza i chrztu. Jak mówi, że cerkiew greckokatolicka zachowała to kijowskie chrześcijaństwo do takiego stopnia, że nazywa to sercem chrześcijaństwa kijowskiego. To jest to chrześcijaństwo powszechne, chrześcijaństwo otwarte. Ono się nie zamyka, jest gotowe do dialogu ze wszystkimi i ze sobą; i na Ukrainie, i poza Ukrainą. A tak jak jeszcze pięknie dopełnił to prof. Skoczylas z UKU, wskazując na globalny wymiar naszej Cerkwi, na tę kijowską cywilizację, to była taka uczta duchowa. Tak że dla nas były to wyjątkowe te Włodzimierzowe czytania, połączone z Niepodległością Ukrainy; ta atmosferą, którą stworzyli, gdzie włączyli się wszyscy – i parafia, i bractwo, i związek, i konsulat Ukrainy – to tylko można dziękować Opatrzności Bożej.

(-)

Jego Ekscelencja Ihor – to bardzo ciekawa postać. W Wikipedii czytamy o nim, że jest to ukraiński działacz cerkiewny i społeczny; arcybiskup Charkowsko-Połtawskiej Diecezji UACP (odnowionej), naukowiec.

A Charkowsko-Połtawska Diecezja (odnowiona) – to struktura religijna na Ukrainie, utworzona w 2006 r. w drodze oddzielenia od Ukraińskiej Autokefalicznej Cerkwi Prawosławnej. W 2015 r. rozpoczęła proces zbliżenia z UCGK.

Oto dlaczego kontakty tych dwóch Cerkwi stały się możliwe i przyjacielskie. Nas, szeregowych wiernych, zawsze cieszy wszelki dialog, który prowadzi do zbliżenia, a nie do podziałów.

Liturgię w Gdańsku celebrował proboszcz, ks. Józef Ulicki, ale homilię wygłosił J.E. Ihor Isiczenko. Mówił m.in. o wierze, o modlitwie i o poście. Wiara – to niemałe wyzwanie dla człowieka, który powinien iść przez życie, ciągle równając krok do nauczania ewangelicznego, z zaufaniem do Boga. A my niejednokrotnie chcemy tylko, żeby Bóg spełniał nasze prośby i życzenia. Miałam wielką przyjemność porozmawiać z arcybiskupem:

– Na pewno tu trochę inny sposób stosunków z Bogiem powinniśmy wypracowywać. To poczucie Jego wszechobecności. I formowanie swojej strategii życiowej z wzięciem pod uwagę tej obecności. Nie oglądać się cały czas na wszystkie strony, ale czuć się pewnie w tym, że Bóg jest z tobą. A do tego powinniśmy żyć zgodnie z Ewangelią, właśnie torować sobie w życiu tę drogę, którą Chrystus dla nas odkrył. On jest dla nas prezentem. On sam w sobie jest dla nas wyzwaniem. Wie pani, mnie za każdym razem zadziwia ta Tajemnica Zmartwychwstania, gdy Chrystus mógł pokazać cuda jakiekolwiek. Swpje Zmartwychwstanie mógł uczynić takim atrakcyjnym, wyrazistym dla wszystkich. A ono odbyło się w ciszy, w spokoju i nikt go nie widział. I potem, gdy zjawia się apostołem, to – pamięta pani – jeden z apostołów pozostał poza tą wspólnotą, która była pierwszego dnia. Później usłyszał te słowa, które u nas w cerkwi powtarza się regularnie: „Zobaczyłeś! Uwierzyłeś, bo ujrzałeś. Błogosławieni ci, co nie widzieli, a uwierzyli!”. I właśnie my jesteśmy tymi, którzy nie zobaczyli swoimi cielesnymi oczyma. I dlatego wiara zawsze będzie dla nas wyzwaniem. Ona zawsze wymaga męstwa. Właśnie prawdę mówiąc, całe nasze życie opiera się na wierze. Doświadczeniem odbieramy tylko bardzo niewielką część informacji o tym, co odbywa się wokół nas i to w tym materialnym świecie znaczna część jest mimo wszystko osiągalna dla naszych oczu, uszu, dla naszego empirycznego postrzegania tego, co dzieje się wokół nas. A Bóg jest w innym świecie. Królestwo Boże nie jest podwładne naszym ziemskim odczuciom. Tym niemniej jest ono tą wyższą realnością, do której my należymy, która woła każdego z nas, która otwiera się przed każdym z nas. I przyjąć ją możemy tylko oczyma wiary. Dlatego własnie Chrystus daje nam ten instrument. Najpotężniejszy instrument: instrument wiary.

(-)

– Chyba żadne odkrycie na świecie nie odbyło się bez tego, żeby człowiek, który zabiera się za zbadanie pewnego problemu, nie uwierzył w możliwość jego rozwiązania. Jeśli zabierać się do tego bez wiary – nic z tego nie wyjdzie. Tak samo jak bierzeny się za to, żeby pokonać naszą drogę życiową i dojść do finiszu, który jest jednocześnie początkiem nowego, wiecznego etapu naszego życia. Tego nie da się zrobić bez wiary. I właśnie dlatego wiara jest nie tylko wyzwaniem, ale i darem. I my prosimy tak jak i niektóre osoby z Ewangelii (przypomnijmy jak ojciec woła: „Wierzę, Panie! Pomóż mojemu niedowiarstwu!”). Prosić o dar wiary – to bardzo ważne dla nas. No i oczywiście jest takie niebezpieczeństwo, które przychodzi zwłaszcza z pragmatyki naszego życia. Wnosić tę pragmatykę w stosunki z Bogiem: isć do cerkwi, żeby coś otrzymać. Żeby nam poświęcili święconkę, wodę, zioła… Wie pani, zdarzało mi się, zwłaszcza tam, na wschodzie Ukrainy, w tych pozbawionych religijnego wychowania śwrodowiskach, spotykać się z taką magiczną wiarą w potęgę poświęconych reczy. Poświęci się dom – wszystko wnim będzie inaczej; wypije się wody święconej – miną wszelkie choroby. Tak nie bywa. Bóg daje nam pomoc, daje nam narzędzia do pomocy w pielęgnowaniu w sobie tego daru wiary i rozmowy z Bogiem. Jakakolwiek poświęcona w cerkwi rzecz to tylko pomoc, wskazówka. I nawet sakramenty, które przyjmujemy, to też niby… do czego by to porównać? To natchnienie, które pomaga nam poruszać się do przodu, ale nie zastępuje samego ruchu. Wiara bez uczynków jest martwa. I po przyjęciu daru wiary jesteśmy zobowiązani, aby wcielić go w swoje sprawy codzienne – sprawy miłości, miłosierdzia, dobroci. Sprawy, które przemieniają nasze własne życie i ludzi dookoła.

(-)

I oto o takich sprawach można rozmawiać, a można je też inicjować, jeśli się znajdzie we właściwym towarzystwie. Dlatego przewodniczący Bractwa św. Włodzimierza Wielkiego w Polsce, pan Oleg Hnatiuk zachęca do przyłączania się wszystkich, nie tylko z Gdańska. A kto może zostać członkiem Bractwa?

– Należeć może każdy chrześcijanin, który nie jest nim od święta, ale na co dzień jest chrześcijaninem. Tolerancyjny, który chce poznawać, być chrześcijaninem nie na tej podstawie, że będzie patrzył, co jaki ksiądz źle zrobi, czy władyka jest nie w porządku, czy jakieś inne sprawy. Oprócz tego kontakty – na przykład z Polakami, żeby był ten moment chrześcijański, a nie tylko takie tam okładanie się i obrażanie siebie. Ot, coś takiego.

(-)

I takim zaproszeniem do przyłączania się do dobrych spraw zakończymy naszą dzisiejszą audycję. Przygotowała ją i przedstawiła – Jarosława Chrunik. Ponownie usłyszymy się jutro o tej samej porze, a teraz już życzę wam miłego wieczoru, drodzy słuchacze. Do usłyszenia! (jch/bsc)

02.09.2019 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Wczoraj w olsztyńskiej cerkwi greckokatolickiej obchodzono Dzień Niepodległości Ukrainy. Do sukcesów w nauce poprzez modlitwę. Dziś o 18:00 w greckokatolickiej parafii w Olsztynie uczniowie otrzymają błogosławieństwo w nowym roku szkolnym. Polityka historyczna była jednym głównych tematów rozmów prezydentów Polski i Ukrainy. O czym rozmawiali liderzy państw powiem za chwilę. Zaczynamy tygodniowy maraton informacyjny. Dziś jest poniedziałek 2 września. Przy mikrofonie Hanna Wasilewska. Witam.
(-)
Wczoraj w olsztyńskiej cerkwi greckokatolickiej obchodzono Dzień Niepodległości Ukrainy. Koncert patriotycznych pieśni dał kwartet „Akord” z Łucka i solistka Tetiana Szerszeń. Wydarzenie organizował olsztyński oddział i miejskie koło ZUwP. Gości i parafian przywitała Jarosława Chrunik.

(-)

28 lat ma nasza niepodległa Ukraina, która szła do tego przez ciernie, jak jest to w jednej piosence. Ona dotąd krwawi. Niestety taki jest sąsiad, a sąsiadów nie można wybrać, ale zasługuje na to, żebyśmy ją kochali najsilniej jak możemy i kochamy ją o czym świadczy wasza tu obecność.
Pierwszą piosenką w naszym repertuarze będzie piosenka o dwóch kolorach, które prowadzą każdego z nas, każdego Ukraińca przez całe życie. Ze szczerego serca życzymy, żeby na waszej drodze znalazło się jak najwięcej jasnych kolorów.
(-)

Przewodniczący miejskiego koła ZUwP Piotr Tabaka
Chcieliśmy zaprosić naszych gości z Ukrainy na wesoły koncert, bo mamy się cieszyć. Dzień niepodległości Ukrainy to nie może być smutne święto. Mamy cieszyć się, że nasza Ukraina jest i chociaż jesteśmy w Polsce, na północy Polski to duchem zawsze z Ukrainą.
Jarek Borko – bardzo fajnie śpiewają, ludzie się cieczą, że mogą posłuchać. Człowiek nie ma tego za dużo i jak pojedzie na Watrę czy gdzieś; no wrażenia takie, jak to mówią, że mrówki na ciele.
Bardzo ładnie, tym bardziej, że to Polska a świętuje Ukraina. Podoba mi się. Wszystko jest bardzo szczere i podniosłe. Dałby Bóg naszej Ukrainie być mocną, odbudować się i wszystko co najlepsze, żebyśmy mogli żyć, cieszyć się wychowywać dzieci i wnuki. I żeby był pokój.
(-)

Do sukcesów i naukę poprzez modlitwę. Dziś o 18:00 greckokatolickiej parafii w Olsztynie uczniowie otrzymają błogosławieństwo na nowy rok szkolny. Na uroczystości zaprasza nauczycielka języka ukraińskiego Mirosława Czetyrba-Piszczako:

Zapraszamy wszystkich uczniów na uroczystą liturgię z okazji rozpoczęcia roku szkolnego. We wtorek odbędą spotkania organizacyjne z rodzicami, natomiast na lekcje zapraszamy od środy.

Na zebrania z rodzicami pani Mirosława przygotowała szczególną wiadomość:

Myślę, że mam taką fajną informację i dla uczniów i rodziców

O szczegółach powiemy w programie „Od A do Z” w piątek o 18:10.
(-)
Polityka historyczna była jednym głównych tematów rozmów prezydentów Polski i Ukrainy. Andrzej Duda i Wołodymyr Zełenski spotkali się w sobotę w Warszawie. Najpierw odbyli rozmowę w wąskim gronie, później dołączyły do nich delegacje z obu krajów. Na konferencji prasowej prezydent Ukrainy dodał, że zależy mu na tym, by nie było napięć między Kijowem a Warszawą:
Napięte relacje między Polską a Ukrainą mogą być dla naszych nieprzyjaciół przepięknym prezentem. Ustaliliśmy, że powołamy wspólną grupą roboczą pod patronatem obu prezydentów – Polski i Ukrainy – żeby plamy z naszej przeszłości nie przeszkadzały naszym narodom budować wspólnej przyszłości.
Prezydenci rozmawiali o sytuacji na Ukrainie i relacjach tego kraju z Unią Europejską i NATO. Andrzej Duda powiedział, że Ukraina jest państwem wolnym, suwerennym, niepodległym i taka powinna pozostać. Podkreślał, że nikomu nie wolno naruszać spokoju Ukrainy, a przede wszystkim naruszać jej integralności terytorialnej. Wołodymyr Zełenski dziękował Polsce za wspieranie Ukrainy:
Szczerze podziękowałem Polsce i całemu polskiemu narodowi za wsparcie Ukrainy w trudnym czasie rosyjskiej agresji. Dziękuję wam, że stoicie w obronie prawa międzynarodowego. Bardzo wysoko oceniamy konsekwencję i profesjonalizm polskiej delegacji w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, Unii Europejskiej, NATO i w innych międzynarodowych organizacjach.
Wołodmyr Zełenski podziękował Andrzejowi Dudzie za zaproszenie na obchody 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej. Podkreślał, że naród polski 1 września 1939 roku stanął w obronie swojej ojczyzny. „Ramię w ramię z Polakami stali wtedy przedstawiciele narodu ukraińskiego, obywatele RP”, mówił prezydent Ukrainy. Wołodymyr Zełenski powiedział, że jego kraj chce być aktywnym uczestnikiem różnych formatów, na przykład Inicjatywy Trójmorza. Poinformował, że wśród tematów rozmów było także bezpieczeństwo energetyczne. Zaznaczył, że Nord Stream 2 jest nie do przyjęcia i że jest to zagrożenie dla całej Europy. Podczas wizyty w Warszawie Wołodymyr Zełenski z Andrzejem Dudą rozmawiali też na temat polityki historycznej. Prezydent Ukrainy zadeklarował, że zniesie moratorium na prowadzone przez polską stronę prace ekshumacyjne, nałożone przez poprzednie władze w Kijowie.
Jestem gotów odblokować zakaz prac poszukiwawczych na Ukrainie. Z kolei strona polska uporządkuje miejsca pamięci w Polsce. Zaproponowałem też prezydentowi Dudzie postawienie na granicy Polski i Ukrainy wspólnego pomnika pojednania.
Andrzej Duda podkreślił, że aby osiągnąć porozumienie w sprawie polityki historycznej, niezbędne jest godne upamiętnienie polskich ofiar, które poległy na Ukrainie, a do tego – jak powiedział polski prezydent – potrzebne jest przeprowadzenie ekshumacji. Zakaz poszukiwań szczątków polskich ofiar wojen i konfliktów na terytorium Ukrainy obowiązuje od wiosny 2017 roku.
(-)
Ta informacja kończy nasze wydanie. Świeże wiadomości po ukraińsku usłyszycie jutro o 10:50. Program przygotowała i poprowadziła Hanna Wasilewska. Wszystkiego dobrego. (jch/bsc)

01.09.2019 – godz. 20.30 – Magazyn (opis do dźwięku)

W programie „Od niedzieli do niedzieli” wita was Hanna Wasilewska. Dziś 1 września, więc nadszedł czas wspomnieć o szkole i nauce, a do tego jeszcze jak nauczyć swoje dziecko języka ukraińskiego w Olsztynie.
(-)

[fragment lekcji]

…jeszcze mi powiedzcie, jaką powierzchnię zajmuje Polska…kwadratowych…i teraz musisz  jeszcze niżej zapisać…nazwy państw wielką litera, jak wielka B wygląda. Tak, a to co tu jest…dobrze…i teraz tak, jaki teren zajmuje Polska…ja zapomniałem…kto mu pomoże…trzysta dwadzieścia…kilometrów kwadratowych…dobrze

Tak ukraińskiego uczy Mirosława Czetyrba-Piszczako. Zajęcia odbywają się po lekcjach w szkole w Punkcie Nauczania Języka Ukraińskiego w Olsztynie w szkole numer 2 przy ulicy Żołnierskiej. Klasy są mieszane. Uczniowie trochę różnią się wiekiem, ale podział jest. Najmłodszymi zajmuje się Sylwia Pietnoczka. W tym toku do zerówki zebrała oddzielną grupę. Do maluchów Sylwia ma szczególne podejście.

-Powiem, że nie jest to prosta praca, bo dzieci przychodzą do nas już późno. Zaczynamy pracę o 16:25. To naprawdę bardzo późno przede wszystkim dla tych maluchów. Ale są różne formy ciekawe, gry zabawy.

Emocje, żeby mówiły.

-Dokładnie, dokładnie i oni mówią i chcą się uczyć. Dużo śpiewamy, uczymy się wierszyków i z tego powodu chcą uczyć się ukraińskiego.

W rodzinie Brewków w domu rozmawia się po ukraińsku, ale nauka ukraińskiego poza domem jest obowiązkowa – przekonana jest mama uczniów Katarzyna Brewka.

– No ja myślę, że dzieci muszą zmieniać środowisko, żeby tego ukraińskiego nie uczyły się tylko od rodziców, ale też zdobywały wiedzę o Ukrainie. My pewnie nie znamy tego wszystkiego tak dobrze, jak nauczyciele. A oprócz tego, myślę, że korzystne jest dla dziecka także przebywanie z rówieśnikami. To taka wartość dodana dla nich. Nie tylko język rodziców, ale i język nauczycieli, znajomych, towarzystwa z którym spotykają się.

 A forma tych zajęć podoba się pani, ich prowadzenie, czy coś by pani zmieniła

– O to chyba trzeba by zapytać dzieci, nie mówią niczego złego, To dla nich i ważne i ciekawe. Wymagany jest też wkład od rodziców. Mam to szczęście, że mieszkamy obok nauczycielki ukraińskiego i tu chciałabym podziękować jej, bo pani Sylwia od 6 lat wozi nasze dziecko i myślę, że też będzie wozić tą średnią. Ale inni rodzice muszą dokładać sił w organizowaniu dojazdów dzieci. Każdy z nasz ma swoją pracę, czasem późno kończy. To nauczanie odbywa się po obiedzie i dzieci też są zmęczone, ale myślę, że jakąś wartość otrzymają. I jeśli tylko zdrowie pozwoli, wszystko się ułoży, a rodzice postarają się dowieźć dzieci.

A czym, przez ten czas, zdziwiły panią dzieci po powrocie z zajęć języka ukraińskiego?

– Ocenami tak chyba najbardziej…

 A w zwyczajnych szkolnych zajęciach nie przeszkadzają te dodatkowe?

– Jak dotąd nie. Nawet zdarza się, że dziecko wykorzystuje tę wiedzę, którą zdobyło na lekcjach języka ukraińskiego. Ma większą wiedzę o wschodzie Europy, o Ukrainie, czy o tym co tam się dzieje. Mówię o tej starszej córce, która może nie do końca interesuje się politycznymi sprawami, ale orientuje się co dzieje się teraz na Ukrainie, że sytuacja jest tam niestabilna. Mówimy o tym w domu, więc i dziecko to wie.

Nauczyciele języka ukraińskiego na Warmii i Mazurach są na wagę złota. I skoro mówimy coraz częściej o braku chętnych do nauki języka ukraińskiego, warto podkreślić, że spada i liczba nauczycieli. W jednym z wywiadów powiedział o tym przewodniczący olsztyńskiego oddziału ZUwP Stefan Migus:

-Sprawa z nauczycielami także ciągnie się od lat. Ktoś gdzieś o nich troszkę zapomina. Przede wszystkim chciałbym podkreślić to, że jeszcze w latach 80 podpisana była umowa między Ukrainą a Polską w sprawie kształcenia nauczycieli języka ukraińskiego z Polski na Ukrainie. Podczas wakacji grupa nauczycieli jeździła co roku do Kijowa czy do innych miast i tam odbywało się podnoszenie kwalifikacji. To też ma teraz miejsce, bardzo nieregularnie, ale to z inicjatywy samych nauczycieli, własnymi wysiłkami, często za swoje pieniądze, bez delegacji jadą i zdobywają kwalifikacje. Zmieniły się dzieci i zmienili się nauczyciele. Pamiętam jeszcze z czasów swojej szkoły, że jak dziecko na przychodziło na lekcje ukraińskiego, a było zapisane to nauczyciele przychodzili do rodziców, pytali, rozmawiali, namawiali, przekonywali. Teraz raczej tak nie ma i nauczyciel swoje 45 czy dwa razy po 45 minut kończy i już, w większości, nie interesuje się co dzieje się z dzieckiem. A wcześniej, chociaż i teraz są pojedyncze wypadki, że przy punktach nauczania organizowane są jakieś zespoły artystyczne, czy niewielkie grupy, programy, gdzie pokazuje się ich w środowisku nie tylko ukraińskim, ale i polskim. Ta przypadki też są dość częste, ale ja chcę, skoro idzie o nauczycieli, podkreślić że w grupie nauczycieli, którzy uczą języka ukraińskiego, tych z pedagogiczną i ukrainistyczną oświatą jest niewielu; są nauczyciele po ukraińskich liceach, którzy uczą i są nauczyciele, którzy nie skończyli nawet ukraińskiego liceum, a znają język i pojawiła się potrzeba dania im rekomendacji, bo w danym punkcie nie ma nauczyciela. Może i niewielu tych nauczycieli, jakaś grupka, ale oni są. W dzisiejszych czasach miałoby być dobre wykształcenie i ja kiedyś też podnosiłem sprawę organizowania zaocznej ukrainistyki razem z pedagogiką powiedzmy na UWM. Do tego trzeba by wrócić, bo za rok czy dwa; bo większość nauczycieli jest w wieku przedemerytalnym; będziemy mieć problem z nauczycielami. Ich nie będzie, a to ważne pytanie, gdy chodzi o naukę języka ukraińskiego.

(-)

Bez względu na problemy, które pokonujemy te i tak nam towarzyszą, w życiu trzymajmy się razem. Takiej zasady w swoimi życiu trzyma się Andrzej Nakonieczny – honorowy przewodniczący elbląskiego oddziału ZUwP.
Jego historia na Warmii i Mazurach, jak sam mówi, zaczęła się od Cieplic i demonstracji w stodole. Po przesiedleniu musiał uczyć się, ale nie znał polskiego, więc na początku nie wychodził z dwój, a po kilku miesiącach odbił się. Gdy potrzebował ukraińskich książek do czytania, zwracał się o pomoc, gdy potrzebował ukraińskich książek do czytania. Przysłali je z Gdańska. Słowem, człowiek z charakterem – Andrzej Nakonieczny.

-Taki twardy trochę byłem, no może nie twardy, lubiłem czytać i lubiłem literaturę, a zacząłem od ukraińskiego bo tego się nauczyłem.
Już starszy człowiek z młodymi oczami. Andrzej Nakonieczny. Od dziecka bardzo lubił czytać i marzeniem chłopca było mieć wiele książek do czytania. Po przesiedleniu musiał zdobyć wykształcenie w nowym miejscu, w Elblągu. A języka polskiego nie znał. Złożył dokumenty do technikum maszynowego.

-Zdałem egzamin jako-tako, bo w okresie powojennym jakoś tak nie wymagali, a ja…egzamin był z polskiego i fizyki…trudno było mówić. Nauczycielka polskiego pochodziła spod granicy za Przemyślem i taka surowa była – dwójka i dwójka do Nowego Roku. Po Nowym Roku zadała pracę – Ludzie Bezdomni Żeromskiego i napisałem wypracowanie, bo taki byłem oczytany. Ona zaczęła wypytywać dzieci…Andrzej może ty coś powiesz na to…Ja powiedziałem, że to moje własne myśli. O widzicie, tak ma wyglądać. Od tego czasu byłem prymusem polskiego.

Młode lata były aktywne, a praca – nie tylko zawodowa, lecz także społeczna pochłaniała cały czas. Właśnie wtedy zaczęła się współpraca z Ukraińskim Towarzystwem Społeczno-Kulturalnym, organizacja pierwszego konkursu, a obecnie Dziecięcego Festiwalu Kultury Ukraińskiej.

-1963 to był trzeci konkurs i pomagałem go nawet organizować i występował na trzecim konkursie chór; stworzył go Bogdan […] Folusewicz po ukraińsku i prowadził, to był nauczyciel; chór nie działał systematycznie, ale jak było jakieś wydarzenie. W Gdańsku na dziesięciolecie Związku występowaliśmy z tym chórem.

 Panie Andrzeju, pan jest teraz honorowym przewodniczącym elbląskiego oddziału ZUwP, a kiedyś był pan przewodniczącym.

-Byłem długie lata, także członkiem głównego zarządu w Warszawie.

Co dla pana było głównym celem w działalności?

-Utrzymanie swojej tradycji i…Skupić ludzi, bo gdy jest nas mało trzeba trzymać się razem …no świetlica, ludzie, no i szkoła. Bardzo ciężkie warunku też były wśród nauczycieli. Nie chcieli uczyć bo…

Trzeba było dojechać ze wsi na swój koszt. Płacili słabo, nie można było utrzymać z tego rodziny. I jeszcze wiele innych rzeczy, które słyszymy dzisiaj w punktach nauczania ukraińskiego i religii. Jak wtedy, tak i teraz, nauczycieli trzeba było przekonywać i namówić. Wszystko to jest pracą przewodniczącego oddziału ZUwP. A póki przewodniczący pracuje, wszystko działa:

-…nauczycielka z Hrebennego i mieszkała koło Iławy, Susz…. spotkaliśmy się w Ostródzie na ukraińskiej zabawie. I tak się zaczęło. Potem przyjechała do Elbląga. Przez dwa lata mieszkała w Suszu, tu tylko dojeżdżała i pracowała tam, a ja pracowałem w ZAMECHu, budowałem turbiny, dostałem pracę, niezłą prace i trzeba powiedzieć, bo różnie mówią…od początku wiedzieli, że jestem Ukraińcem, mam napisane w ankiecie, że znam ukraiński i nie miałem żadnych kłopotów…

Rodzina nie miała żadnych problemów przez to, że jesteście Ukraińcami?

-Nie było. Dzieci nie miały problemów. A teraz wnuczka poszła do przedszkola, nie umiała mówić po polsku. Przez dwa tygodnie siedziała po cichu. Matka powiedziała, że ona wychowana jest w języku ukraińskim i pani powiedziała – mamy tu różne narodowości i niech pani będzie spokojna. A po dwóch tygodniach pierwsze słowo – poproszę o dokładkę. Dobre śniadanie było.

Mówi się, że człowiek sam ściąga na siebie nieprzyjemności myśląc o złym, bocząc się i denerwując. A kiedy działa śmiele, wesoło i zawzięcie idzie tylko w przód i problemów nie widać. Oczywiście pojawiają się problemy jak u każdego, ale nie ma sytuacji bez wyjścia. Trzeba trzymać się razem – mówi honorowy przewodniczący elbląskiego oddziału ZUwP Andrzej Nakonieczny:

-Nie można dzielić ludzi, których jest garstka i muszą się razem trzymać, bo innego wyjścia nie ma. Trzeba trzymać się razem. W grupie jest siła. Takie jest moje zdanie. Ci co najmniej robili i najmniej udzieli się to uczyli jak to powinno być. Ale jak trzeba to nie ma ludzi do pracy, a do mówienia jest więcej. Żadnego podziału nie powinno być bo w jedności jest siła.

(-)

A język, który nas łączy jest jeden – ukraiński:

[lekcja języka ukraińskiego]

(-)

Muzyczne nowości ma dla was Roman Bodnar.

[parada hitów Romana Bodnara]

(-)

Żegna się z wami tradycyjnie na ostatnich akordach, ale dziś chcę wesprzeć jeszcze wszystkich rodziców, uczniów i oczywiście nauczycieli. Rok dopiero się zaczyna. Niech będzie pełen nadziei, wiary, radosnych zwycięstw i  mądrych porażek. Z wami byli: Roman Bodnar i Hanna Wasilewska. Do usłyszenia za tydzień. (dw/łw)

ZOBACZ TAKŻE

Więcej w Ukraina
Smutne świętowanie Dnia Niepodległości

Rocznica wybuchu II Wojny Światowej dla Ukrainy ma inny wymiar, niż dla pozostałych krajów, ponieważ tam trwa wojna. Obchody Dnia Niepodległości też mają inne znaczenie, niż...

Zamknij
/RadioOlsztyn
RadioOlsztynTV