Strona główna Radio Olsztyn
Posłuchaj
Pogoda
Olsztyn
DZIŚ: -8 °C pogoda dziś
JUTRO: -8 °C pogoda jutro
Logowanie
 

Czarcie jajo czyli co tak cuchnie w lesie

Sromotnik bezwstydny zwany także sromotnikiem cuchnącym. Fot. Stanisław Czachorowski

Niejednokrotnie spacerując po lesie czy parku możemy wyczuć brzydki zapach, podobny do padliny. Na próżno będziemy się rozglądali za martwymi zwierzętami. Bezwstydny zapach to sprawa czarciego jaja. A wszystko przez owady. Oczywiście w ewolucyjnym kontekście. Będzie to opowieść o grzybie, co bezwstydnie wygląda i jeszcze gorzej pachnie. Istna sromota.

Kwiaty mają piękne barwy i ładnie pachną, aby zwabiać owady. Zwabiają nektarem i informują kolorami. Nektar jest „zapłatą” za pomoc w roznoszeniu pyłku i ułatwianiu zapłodnienia krzyżowego (a ludziom się wydaje, że to oni pierwsi wymyślili gadżety sprzedawane w seks-shopach). A ponieważ nie wszystkie owady lubią to samo, niektóre rośliny oraz grzyby „pachną inaczej”. Przykładem jest grzyb sromotnik bezwstydny, pospolity w naszych lasach, z daleka go już wyczuwamy po zapachu. Nieprzyjemny zapach – przypominający nieco padlinę – zwabia muchy, które roznoszą zarodniki grzyba. Nieprzyjemny zapach zwabia owady, które zazwyczaj pokarmowo gustują w odchodach czy padlinie. Z zarodnikami na swoim ciele i tak potem polecą w miejsce, które dla grzyba będzie bardzo dobre. Jest to więc nie tylko dyspersja (rozprzestrzenianie) ale i roznoszenie do siedlisk najbardziej sprzyjających rozwojowi (grzyb jest saprofitem, ale tworzy także mikoryzę) . Tak więc ten brzydki dla człowieka zapach ma swój biologiczny sens.

Sromotnik bezwstydny zwany także sromotnikiem cuchnącym. Fot. Stanisław Czachorowski

Sromotnik bezwstydny zwany także sromotnikiem cuchnącym, przez jednych uważany jest za grzyb niejadalny ze względu na nieprzyjemny zapach. Inni jednak ten grzyb nie tylko jedzą ale i uważają za medykament. Wszystko zależy od wieku i fazy wzrostu grzybni. Jadalne jest tak zwane czarcie jajo (stadium początkowe owocnika, schowane jeszcze w glebie, jajowatego kształtu). Swego czasu mój znajomy Białorusin, który wiele lat przeżył na Syberii (nie ze swej woli), podarował mi takie „czarcie jajo” w słoiku, zalane wódka. Miał to być medykament na różne dolegliwości. Już niestety nie pamiętam na co. Może zachowały się jakieś dawne, szamańskie wierzenia i magia. Bo przecież w jaju tkwi witalna siła. A dlaczego czarcie jajo? No bo czyż z coś tak sromotnego mogłoby wyrosnąć z jakiego porządnego jaja? Musi być czarcie. Przy okazji wynikałoby z tego, że leśne czarny legną się z jaj (jajorodne).

Widziałem natomiast w internecie przyrządzone czarcie jaja, smażone na patelni. A więc da się zjeść, trzeba tylko umieć przyrządzić. Albo być bardzo głodnym lub ciekawym nowych doznań. Muchom z całą pewnością smakuje dojrzały owocnik.

Wróćmy jednak do naszego sromotnika bezwstydnego. Dlaczego taka nazwa? Bo kształt dojrzałego owocnika bardzo przypomina ludzkie prącie. Tak stać w lesie bezwstydnie obnażonym? Istna sromota. Naukowa nazwa łacińska dobrze to oddaje – Phallus impudictus. Można spotkać się także z innymi nazwami zwyczajowymi: sromotnik śmierdzący, sromotnik wstydliwy, panna-bedka, słupiak cuchnący, smardz cuchnący.

Sromotnik bezwstydny występuje w lasach cienistych i wilgotnych, w lasach liściastych i mieszanych, głównie bukowych i grabowych, borach sosnowych. Spotkać go można nawet w parkach i ogrodach. Jest to gatunek u nas pospolity. Z tej samej rodziny sromotnikowatych podobny jest sromotnik fiołkowy (Phallus hadriani) oraz mniejszy i inaczej ubarwiony mądziak psi. Z tej samej rodziny dotarł do Polski z Australii okratek australijski, przypominający czerwoną rozgwiazdę.

Tak jak koniom i zakochanym siano pachnie inaczej, tak i w przyrodzie sromotniki bezwstydne muchom i ludziom pachną inaczej. A wszystko przez owady i ich koewolucji z grzybami. Można powiedzieć, że to grzyby bezwstydnie wykorzystują muchy do roznoszenia zarodników, a więc współuczestnictwa w rozmnażaniu. Wspomniany okratek australijski w tym celu czasem wykorzystuje człowieka. Bowiem do Europy dostał się wraz z żołnierzami australijskimi, którzy przybyli do Francji w czasie pierwszej wojny światowej. I na bucie jednego były zarodniki tego grzyba. No cóż, trzeba czasem uważać, w co się wdepnie, bo skutki mogą być nieobliczalne i dalekosiężne.

Stanisław Czachorowski

Więcej w grzyby, przyroga, grzyb
Leśnicy zapraszają na grzybobranie z atrakcjami

Nadleśnictwo Elbląg zaprasza dziś na grzybobranie w lasach koło Tolkmicka. To już kolejna taka akcja leśników. W zeszłym roku uczestnikom imprezy udało się zebrać 50 kilogramów...

Zamknij
/RadioOlsztyn
RadioOlsztynTV