Strona główna Radio Olsztyn
Olsztyn
DZIŚ: 16 °C pogoda dziś
JUTRO: 19 °C pogoda jutro
IMIENINY: Alfa, Leonii, Tytusa
EUR: 4.1665 CHF: 3.4777
USD: 3.3693 GBP: 4.777
Logowanie
 

Debata o roszczeniach tzw. późnych przesiedleńców

Goście debaty, sędzia Agnieszka Żegarska, mec. Lech Obara i mec. Andrzej Jemielity, fot. A.Socha

Tematem Debaty w Polskim Radiu Olsztyn były roszczenia tzw. późnych przesiedleńców. Wszystko zaczęło się wiele lat temu od sprawy Agnes Trawny, która wygrała w sądzie zwrot gospodarstwa w Nartach koło Szczytna. Za nią podążyli inni tzw. późni przesiedleńcy.

Na ten temat dyskutowali goście: sędzia Agnieszka Żegarska – rzeczniczka Sądu Okręgowego w Olsztynie, posłanka Prawa i Sprawiedliwości Iwona Arent, mecenas Lech Obara ze Stowarzyszenie Patria Nostra i mecenas Andrzej Jemielita – reprezentujący wówczas w sądzie Agnes Trawny. Był również zaproszony mecenas Wojciech Wrzecionkowski, ale jak powiedział, choroba uniemożliwiła mu udział w naszej audycji.

Leszek Cimoch: Sprawa Agnes Trawny ciągnęła się bardzo długo. W dwóch instancjach w Szczytnie i Olsztynie przegrała, sądy odmówiły jej zwrotu nieruchomości, ale Sąd Najwyższy zmienił zaskarżony wyrok i nakazał zwrot gospodarstwa. Czy gdyby nie wyrok Sądu Najwyższego, w tej sprawie nie mielibyśmy dzisiaj problemu roszczeń tzw. późnych przesiedleńców? Ten wyrok zachęcił innych?

Andrzej Jemielita: Ten wyrok poprzez jego upublicznienie i nagłośnienie zachęcił inne osoby. Ale skala tych spraw na Warmii i Mazurach nie jest duża i jest ich coraz mniej.

Andrzej Jemielita

Leszek Cimoch: Czy rzeczywiście te pozwy wygasają, czy też czeka nas dopiero fala pozwów?

Lech Obara: Nie ma gwarancji, że tych spraw będzie mniej, gdyż orzeczenie Sadu Najwyższego otworzyło drogę do roszczeń spadkobiercom tych osób, które w specyficznych okolicznościach opuściły PRL. W PRL było wiele grup pokrzywdzonych przez prawo komunistyczne, jednak ich roszczenia nie znalazły rozwiązania. W przypadku późnych przesiedleńców mamy do czynienia z umiarkowaną krzywdą, gdyż te osoby świadomie i dobrowolnie zrzekały się obywatelstwa polskiego w latach 70. ub. wieku i otrzymywały w RFN odszkodowania za pozostawione tutaj gospodarstwa. Dzisiaj te osoby nie zrzekają się obywatelstwa niemieckiego, powołują się na błąd prawny, domagają się zwrotu majątku.

Agnieszka Żegarska: Od 2013 roku mieliśmy w sądach olsztyńskich 21 pozwów. W tym roku wpłynęły 3 pozwy. Najwyższa kwota zasądzona wyniosła 1 200 złotych. Najwyższa kwota żądana w jeszcze nie osądzonej sprawie to 2 mln złotych. Dotyczy to nie tylko gospodarstw, ale też działek leśnych i w tych sprawach często Skarb Państwa broni się poprzez wystąpienie o stwierdzenie zasiedzenia. W sądzie olsztyńskim zauważamy tendencję spadkową takich spraw.

Leszek Cimoch: Statystycznie biorąc, czy przesiedleńcy głównie wygrywają czy przegrywają?

Agnieszka Żegarska: Głównie wygrywają. Sąd cywilny rozpoznaje te sprawy już po zakończeniu postępowania administracyjnego. Sąd administracyjny albo stwierdza nieważność decyzji administracyjnej o przejęciu nieruchomości przez Skarb Państwa albo jej nieważność. I to stanowi prejudykat dla sądu cywilnego. Wtedy osoba dochodząca roszczenia musi udowodnić wysokość szkody i związek pomiędzy szkodą, a działalnością państwa. Wtedy sąd dopuszcza dowód z opinii biegłego. Zwykle te żądania są uwzględniane, ale nie w takim kształcie jak są wnoszone, bo te kwoty zasądzone różnią się od tych żądanych, są niższe.

Leszek Cimoch: Mamy do czynienia nie tylko z problemem prawnym ale i społeczno-politycznym. Czy to Niemcy są zagrożeniem dla polskiego Skarbu Państwa, czy to polscy obywatele, których wygnano z ojczyzny?

Iwona Arent: Od ponad 10 lat szukaliśmy z panem mec. Obarą metod ustawowych, by nie dopuścić do roszczeń. Udało nam się wprowadzić ustawą uporządkowanie ksiąg wieczystych, dzięki temu wiemy, jaki może być zakres roszczeń. Organizowaliśmy w tej sprawie konferencję w Warszawie. Jako polityk dochodzę do wniosku, że problem tkwi w orzecznictwie. Sędziowie orzekają na rzecz przesiedleńców, a nie na rzecz obywateli polskich, którzy dbali o te gospodarstwa. Tak było w przypadku Agnes Trawny.

Leszek Cimoch: Przesiedleńcy byli Polakami, Warmiakami, Mazurami, którzy nie chcieli takiego życia w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Może PRL była bardziej macochą niż matką, ojczyzną. Dlatego pozostawiali majątki i uciekali w poszukiwaniu godnego życia do RFN. Czy dzisiaj Rzeczpospolita nie powinna im tego zadośćuczynić?

Iwona Arent: Czują interes i dlatego domagają się przywrócenia obywatelstwa polskiego, żeby mogli występować o odszkodowania. Polscy obywatele nie mają prawa domagać się od państwa niemieckiego odszkodowań na mocy prawa bodajże z 1956 roku. Tutaj jest problem autochtonów, którzy wyjechali bo chcieli wyjechać. Tam dostali odszkodowania, żyło im się godnie, a teraz zobaczyli, że jest okazja do uzyskania odszkodowań za gospodarstwa, które porzucali.

Leszek Cimoch: Czy to nie było tak, że przychodził urzędnik i mówił: dostaniecie pozwolenie na wyjazd, jeśli oddacie gospodarstwo?

Lech Obara: W sumie wyjechało ponad 600 tys. osób.

Agnieszka Żegarska.

Agnieszka Żegarska: Trzeba rozróżnić dwie kwestie. Zupełnie czym innym są pozwy wnoszone od 2013 roku – to są roszczenia za niezgodne z prawem działania Skarbu Państwa, który wydawał niezgodnie z prawem decyzje administracyjne o przejęciu na własność mienia tych osób, które wyjechały. Sąd cywilny nie może orzec inaczej niż sąd administracyjny. Czym innym natomiast są roszczenia wobec osób zamieszkujących daną nieruchomość. Roszczenia wobec Skarbu Państwa (SP)  są tylko wówczas możliwe, gdy SP rozdysponował tą nieruchomością i ona przeszła na własność osób trzecich. Te osoby trzecie są wpisane do ksiąg wieczystych. W stosunku do nich te osoby, które wyjechały i domagają się odszkodowań nie mogą zgłosić żadnych roszczeń skutecznych, bowiem te osoby, które nabyły nieruchomość od Skarbu Państwa, w dobrej wierze są chronione rękojmią wiary publicznej ksiąg wieczystych i im nikt nie może zabrać własności, żądać zwrotu ani odszkodowania. Czym innym są decyzje administracyjne naczelników, które na terenie Warmii i Mazur były z reguły wydawane dzień po wyjeździe właścicieli. Tak było w przypadku tych 21 spraw, które trafiły do sądu olsztyńskiego. Każdą sprawę rozpatrujemy oddzielnie. Kwestia roszczeń państwa Głowackich i Moskalików. Ci państwo mieszkali w nieruchomości SP. Pani Trawny odzyskała nieruchomość, została ona wpisana do KW i domagała się nie odszkodowania, a zwrotu nakładów.

Andrzej Jemielita: Głównie są to roszczenia przeciwko Skarbowi Państwa, a nie przeciwko obywatelom polskim. Kwestia odszkodowań wypłacanych w Niemczech. Miały one służyć na zagospodarowanie się tych osób w Niemczech i ich wysokość miała związek z wartością pozostawionego majątku. Wyraźnie jest napisane, że przyznanie lub przyjęcie świadczenia nie oznacza rezygnacji z dochodzenia roszczeń i zwrotu pozostawionego majątku. To państwo niemieckie tym ludziom coś dało, co ma do tego państwo polskie? Po analizie wielu spraw często jednak odmawiam ich przyjęcia, gdyż wiele przejęć przez Skarb Państwa było prawidłowych. I takich właściwych decyzji administracyjnych jest więcej. Gdy rozmawiam z tymi ludźmi historycznie, to niestety rzeczywistość była taka, że nie było może wprost przymuszania do wyjazdu, ale te osoby czuły się i były traktowane jak obywatele II kategorii. Wyjeżdżając wyprzedawali majątek za pół ceny.

Iwona Arent: Nie tylko autochtoni wyjeżdżali w latach 70 i 80. Obywatele polscy też na siłę szukali niemieckich korzeni, żeby móc wyjechać.

Lech Obara: Linia orzecznictwa zmieniła się od sprawy Trawny. Ten sam Gerard Bieniek, który 13 grudnia 2005 roku, w sprawie Trawny wydał to znamienne orzeczenie, już w 2009 roku wydając wyrok w sprawie zrzeczeń się gospodarstw, stwierdził, że ważna jest stabilizacja porządku prawnego, stosunków własnościowych, pewność prawa.

Agnieszka Żegarska: Na ile pamiętam to orzeczenie, to chodziło w nim o to, że należy stosować wykładnię w takich stosunkach w jakich powstało dane roszczenie. Jeśli roszczenie powstało w 1980 roku to patrzymy jakie wówczas obowiązywało prawo, nie bierzemy pod uwagę nowych przepisów. Orzecznictwo Sądu Najwyższego jest pomocne. Sprawa Trawny też trafiła do SN. Każdy sędzia sądzi na podstawie przepisów obowiązujących, w tym przypadku na podstawie art. 417 kodeksu cywilnego. Sąd cywilny stosuje przepisy, nie staje po żadnej ze stron.

Andrzej Jemielita: Sądy nie są od obrony interesu Skarbu Państwa tylko od stosowania prawa.

Lech Obara

Lech Obara: Co sędzia to wyrok. Wyrok z 15 lipca 2010 roku w sprawie budynku przy Jagiellońskiej, gdzie sędzia stwierdził: analizujmy przepisy obowiązujące wówczas, gdy właściciel wyjeżdżał i stwierdził, że skoro zrzekł się obywatelstwa polskiego to tym samym utracił prawa do zwrotu nieruchomości. Nic nie jest na wieki, linia orzecznicza też się zmienia.

Posłuchaj debaty.

 

(as)

ZOBACZ TAKŻE

Więcej w roszczenia
Spadkobiercy chcą 300 tysięcy złotych odszkodowania

300 tysięcy złotych odszkodowania żądają od gminy Stawiguda za siedlisko pozostawione po wyjeździe do RFN spadkobiercy dawnej właścicielki. W Sądzie Okręgowym w Olsztynie rozpoczął się proces...

Zamknij
/RadioOlsztyn
RadioOlsztynTV