Strona główna Radio Olsztyn
Olsztyn
DZIŚ: -2 °C pogoda dziś
JUTRO: -2 °C pogoda jutro
IMIENINY: Bogusława, Gracjana, Laury
EUR: 4.2134 CHF: 3.6137
USD: 3.574 GBP: 4.7717
Logowanie
 

Jak Kargul z Pawlakiem. Sąd wydał wyrok w sprawie kota

Sołtys Dzikowa Stanisław Baran. Fot. M. Świniarski

Sąd w Bartoszycach uniewinnił sołtysa Dzikowa Iławeckiego Stanisława Barana, którego policja chciała ukarać za niedopilnowanie kota.

Według sądu, nie doszło do wykroczenia, bo biegający po wsi kot nikomu nie zagrażał. Sprawa 9-letniego kota Felka, który „biegał luzem” po wiejskiej drodze, trafiła do sądu bo właściciel zwierzęcia odmówił przyjęcia mandatu od policji. Policjanci skierowali  wniosek o ukaranie go z art. 77 kodeksu wykroczeń, zgodnie z którym

„kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze grzywny do 250 zł albo karze nagany”

Po trwającym od połowy lipca procesie Sąd Rejonowy w Bartoszycach uniewinnił obwinionego Stanisława Barana i obciążył kosztami postępowania Skarb Państwa. Wyrok nie jest prawomocny.

W ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Magdalena Wierzejska przyznała, że kot faktycznie biegał luzem poza posesją sołtysa. Jednak – jak mówiła – zwierzę nie stwarzało choćby potencjalnego zagrożenia dla mieszkańców wsi i ich mienia. Dlatego – w ocenie sądu – nie można uznać zachowania właściciela za szkodliwe społecznie i „karygodne”, a tym samym nie spełniało ono przesłanek popełnienia wykroczenia.

Zdaniem sądu, sołtys nie zastosował się natomiast do „nakazanych” środków ostrożności, które określa uchwała miejscowej rady gminy zobowiązującej właścicieli  do stworzenia takich warunków, by zwierzęta nie wydostały się  z terenu nieruchomości. Dlatego – jak zaznaczył sąd – policja miała prawo złożyć wniosek o ukaranie właściciela kota.

Sołtys Dzikowa Iławeckiego powiedział po rozprawie dziennikarzom, że jest zadowolony z wyroku. Dodał, że jego zdaniem ta sprawa w ogóle nie powinna trafić na wokandę. Wyraził nadzieję, że jego kot poczuje się teraz „wolniejszy” i będzie już mógł swobodnie sobie chodzić. Żartował, że po powrocie do domu przeprowadzi z nim na ten temat „męską rozmowę”.

Podczas procesu okazało się, że tłem sprawy kota jest wieloletni konflikt sąsiedzki.

Jak mówił przed rozpoczęciem procesu oficer prasowy komendy powiatowej policji w Bartoszycach mł. asp. Łukasz Grabczak, ze względu na postawę stron konfliktu nie udało się doprowadzić do porozumienia. Dlatego funkcjonariusze postanowili sprawę obu zwierząt i ich właścicieli „poddać pod ocenę sądu”.

Autor: PAP
Redakcja: BSChromy

ZOBACZ TAKŻE

Więcej w sąd, proces, sołtys, baran
Profesor przekazał mi 20 tys. złotych w gotówce – zeznał świadek w sprawie tzw. afery węgorzowej

Olsztyński Sąd Okręgowy przesłuchał kolejnych świadków w sprawie tzw. afery węgorzowej. Miał być naukowy przełom, skończyło się utratą 2,5 miliona złotych przez Uniwersytet Warmińsko-Mazurski. Świadkowie przesłuchani...

Zamknij
/RadioOlsztyn
RadioOlsztynTV