Strona główna Radio Olsztyn
Posłuchaj
Pogoda
Olsztyn
DZIŚ: 24 °C pogoda dziś
JUTRO: 24 °C pogoda jutro
Logowanie
 

NIKE ‘2013 dla Joanny Bator

Joanna Bator, WARSZAWA NAGRODA LITERACKA NIKE 2013, fot. Rafał Guz

Nagroda „Nike”, polski „literacki Nobel”, ma coraz gorszą prasę. Leszek Bugajski na stronie „Newsweeka” pisze: Było nie było, „Nike” to najpoważniejsza nagroda literacka w Polsce. Ale niekiedy, czytając listę nominowanych do niej książek, trudno uwierzyć, że to prawda, a nie żart rozbawionych czy znudzonych obradami jurorów.

W tym roku do finału „Nike” zakwalifikowano cztery powieści, tom wierszy, reportaż i… komiks, co chyba wśród wszystkich nominacji stanowi historyczne kuriozum. Jedna z blogerek komentuje: Zdaje się, że Jury (…) w kilku przypadkach postawiło na społeczne zaangażowanie, politykę i eksperyment, zapominając niekiedy o wartości literackiej nominowanych książek.

Laureatką tegorocznej „Nike” została Joanna Bator i jej powieść „Ciemno, prawie noc”. Wybór Jury był właściwie przesądzony i nawet ja go przewidziałem, co nigdy do tej pory mi się nie udało. Punktem wyjścia dla opisu nagrodzonego utworu jest stylizacja na reportaż. Alicja Tabor (anagram nazwiska Autorki ) przebojowa dziennikarka wielkiej gazety, zwana w redakcji „Pancernikiem”, przyjeżdża do rodzinnego Wałbrzycha, aby pisać o trojgu dzieci, które zaginęły w niewyjaśnionych okolicznościach. Bator to pisarka miejsca, Wałbrzych – rzeczywiście dla Autorki rodzinny – pojawia się w jej książkach nie po raz pierwszy.

Zagadka zaginionych dzieci to tylko pretekst do palety społecznych obserwacji i refleksji – agresja, fanatyzmy, pęknięcia po katastrofie smoleńskiej. Artystycznie horror splata się tu z kryminałem, osobistą tragedią z przeszłości, problemami tożsamości ludzi osiadłych po wojnie na Dolnym Śląsku, zresztą doskonale znanymi nam, mieszkańcom Warmii i Mazur.

Świadectwem współczesnego języka nienawiści są partie tekstu stylizowane na internetowe wpisy; notabene polski internet to ponoć pod tym względem ewenement w skali Europy, jedyny w swoim rodzaju materiał dla psychologów społecznych. Toczą się zatem mniej lub bardziej wciągające narracje, z których utkana została cała powieść.

Przenikają się postacie typowe dla zachowań, mentalności, ocen świata w oczach dzisiejszych Polaków, prowadzące do niewesołej diagnozy stanu społeczeństwa, wyrażonej tytułem „Ciemno, prawie noc”. Tytuł bliski słynnego „Ciemnogrodu” z oświeceniowej powieści Stanisława Kostki Potockiego. Jedni powiedzą: krzywdzący banał, kit albo odkrywanie rzeczy oczywistych, inni – puls współczesności, literatura naszego czasu, nowatorska i zaangażowana. Bo dziś wszystko zależy od tego, kto i co chce w utworze dostrzec oraz kto, gdzie i jak głośno „okrzyknie” autora.

Donośnie okrzyczano główną konkurentkę „Ciemno, prawie noc”, powieść Szczepana Twardocha pt. „Morfina”. Zachwytom krytyki nie było końca. Akcja rozgrywa się w październiku roku 1939. w Warszawie, tuż po zakończeniu działań wojennych. Jej bohater to snujący się po mieście Kostuś Willeman, bon vivant, pół Niemiec-pół Polak, były oficer, morfinista. Językiem zaczerpniętym z Gombrowicza nieustannie wykrzykuje coś o ojcu, matce, o wojnie i o Niemcach, szarpie się między żoną a kochanką-prostytutką, zabija, wyprawia się na przygodową eskapadę do Budapesztu, wreszcie ginie z rąk najbliższego przyjaciela.

Na przekór tytułowi Autor zapomina zresztą o narkotycznym uzależnieniu bohatera i przypomina sobie dopiero pod koniec utworu. Ale krytycy pisali o tej efektownej, rozrywkowej powieści nad wyraz poważnie: że to polemika z tradycyjnym polskim patriotyzmem, pojmowaniem narodu, że to niepowtarzalny obraz Warszawy czasu okupacji, świadectwo wewnętrznego rozdarcia między polskością i niemieckością.

Medialne komentarze po uroczystości wręczenia „Nike”, najważniejszej polskiej nagrody literackiej, zwaliły mnie po prostu z nóg. Wcale nie dotyczyły decyzji Jury.

Przyćmiła Grażynę Torbicką na rozdaniu „Nike” – przeczytałem o głównej laureatce, Joannie Bator. Czym przyćmiła? Fryzurą, makijażem, sukienką i dodatkami.

Tego jeszcze nie było. Cóż, zdecydowanie nadchodzą nowe czasy. Dla literatury, jak również dla sposobów mówienia o niej, gdzie przekazem najważniejszym staje się, że jedna pani wygląda ładniej od drugiej pani.

Włodzimierz Kowalewski

ZOBACZ TAKŻE

Więcej w Kowalewski, nike, bator
„Akuszer śmierci” – nowa książka Pawła Jaszczuka

Najtrudniej recenzować kryminały. Nie można za dużo o nich powiedzieć, żeby przypadkiem nie zdradzić tajemnicy zakończenia, a przecież najbarwniejsze epizody i postacie mocno do tego kuszą....

Zamknij
/RadioOlsztyn
RadioOlsztynTV