Strona główna Radio Olsztyn
Posłuchaj
Pogoda
Olsztyn
DZIŚ: -8 °C pogoda dziś
JUTRO: -8 °C pogoda jutro
Logowanie
 

O pluskwach i karaluchach z warmińsko-mazurskich lasów, rzek i pociągów

Na prowincji to tylko pluskwy i karaluchy żyją? Brud, smród i ubóstwo? W walce z takimi zabobonami pomóc może wiedza, czyli kapitał ludzki. Za sprawą happeningów sejmowych w wykonaniu posłów, kilka miesięcy temu na kilka dni wzrosło zainteresowanie entomologią. Podczas debaty sejmowej nad wotum nieufności dla ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej, poseł Patryk Jaki wręczył ministrowi słoik z owadem podróżującym ponoć pociągiem relacji Olsztyn-Wrocław, informując, że jest to pluskwa (owad krwiopijny, atakujący człowieka). Obecny na sali profesor Stefan Niesiołowski, zoolog i entomolog zarazem, szybko wyprowadził obradujących posłów z błędu, mówiąc, że jest to karaczan wschodni (Blatta orientalis). Dorze, że i profesorowie nauk przyrodniczych są posłami. Ale w mediach później pojawiała się nawet nazwa karaczan brazylijski (to gatunek cieplarniany). Wzrosło więc zainteresowanie owadami i poszukiwaniem specjalistów, którzy rozpoznają co to za „robal”. A i Olsztyn zyskał promocję medialna… niestety w złym świetle.

Dobierając gadżety do ilustracji w retorycznej dyskusji – jeśli się nie ma wiedzy własnej – warto konsultować się ze specjalistami. Nie byłoby wpadek i ujawniania swojej niewiedzy i luk w wykształceniu. Przy okazji okazuje się, że wiedza i wykształcenie jednak się w życiu przydają. Biologia i entomologia przydatne są również, tak jak wiedza i wykształcenie w szerokim sensie. Samą błyskotliwością i happenerstwem wiele osiągnąć nie można (poza ulotnym pierwszym wrażeniem).

Korzystając z zainteresowania entomologią chciałbym wziąć w obronę dobre imię Olsztyna i naszej przyrody. Czy pluskwy i karaluchy to owady świadczące tylko o brudzie i zaniedbaniu? Warto poznać naszą różnorodność biologiczną trochę głębiej. Warmia i Mazury pełne są karaluchów i pluskiew. I możemy być z tego dumni. Tyle, że to trochę inne karaczany i trochę inne pluskwy. Ale „trochę” czyni zasadnicza różnicę. Korzystając z zainteresowania entomologią, za sprawą debaty o pociągach, chcę o tych gatunkach choć trochę opowiedzieć.

Jednym z naszych rodzimych „karaluchów” jest zadomka polna (Ectobius lapponicus), która w pokroju troszkę przypomina prusaka (Blattella germanica), gatunek synantropijny, pojawiający się w naszych mieszkaniach. Gdyby więc następnym razem ktoś chciał przerazić „robalem”, to proponowałbym wykorzystać zadomkę leśną w roli prusaka – przynajmniej będzie jako-tako podobna a mistyfikacja trudniejsza do ujawnienia.

Zadomka polna jest naszym rodzimym karaczanem (owadem z rzędu karaczanów Blattodea), żyje w zaroślach na skraju lasów. Jest gatunkiem pospolitym i zazwyczaj licznym, ale nie łatwo ją zobaczyć, bo jest płochliwa. Nie występuje w budynkach, w przeciwieństwie do prusaka, bo ten w Polsce poza budynkami nie występuje, tak jak przystało na gatunek synantropijny, może pojawiać się tylko okresowo w trakcie dyspersji i szukania nowego domu – byłby więc w stanie podróżować na gapę pociągiem, ale tylko latem.

Bardziej krępa w kształcie jest zadomka leśna (Ectobius sylvestris), zasiedlająca krzewy i wysokie rośliny zielne. Też nie występuje w budynkach.

W Polsce występuje kilkanaście gatunków karaczanów (większość to synantropy cieplarniane), w Europie zanotowano około 150 spośród ponad 3500 gatunków znanych z całego świata. W dzikiej przyrodzie występuje w naszym kraju zaledwie sześć gatunków, wliczając karaczana wschodniego i prusaka, które są na tyle dostosowane do naszego klimatu, że w okresach cieplejszych mogą przemieszczać się samodzielnie i przebywać okresowo poza domami. Często przenoszą się z miejsca na miejsce w naszych torbach i bagażu podróżnym albo w przeprowadzanych meblach.

Poza gatunkami synatropijnymi (prusak, karaczan wschodni zwany też karaluchem, przybyszka azjatycka itd.), zamieszkującymi nasze budynki jako nieproszeni goście, w Polsce jest już sporo gatunków egzotycznych – ale są one hodowane w insektariach jako gatunki ozdobne lub jako pokarm dla innych zwierząt. Można je nazwać gatunkami cieplarnianymi. Przykładem jest załączone zdjęcie: pokarm dla pająków ptaszników, zdjęcie z pokazu na szkolnym festiwalu nauki w Purdzie, jaki przygotowałem swego czasu wspólnie ze studentami biologii.

Warto wrócić do pluskwy domowej. Osobiście miałem kontakt z tymi krwiopijnymi owadami w latach 80. ubiegłego wieku w akademiku na ul. Żołnierskiej. Nocne spotkania z pluskwami nie należały do sympatycznych. Ale to owady niezwykłe w swej historii. Przeniosły się na człowieka z gołębi i to w starożytnym Rzymie, gdzie bliskie sąsiedztwo tych ptaków i ludzi zaowocowało ewolucyjnym transferem. Gatunek ten ma niezwykłe zwyczaje seksualne, ale to już opowieść na inną okazję.

Do pluskwy domowej w pokroju ciała i wyglądzie podobny jest inny rodzimy i warmińsko-mazurski pluskwiak (rząd Hemiptera, dawniej także pod nazwą Heteroptera, około 2400 gatunków w Polsce) – Aphelocheirus aestivalis (polskiej nazwy chyba nie ma, choć spotkałem się kiedyś z nazwą – zgłębień czy wgłębień czy dennik, a ostatnio nawet płaszczak – bo rzeczywiście jest płaski). Ciało ma silnie spłaszczone, skrzydła skrócone, nieco większy i bardziej okrągły w kształcie od pluskwy domowej. Też ma długą kłujkę jak krwiopijna pluskwa domowa, ale żyje…. w czystych wodach, na przykład w rzece Łynie i to nawet w samym Olsztynie. Jest drapieżny (zjada a w zasadzie wysysa owady wodne i małe małże – gałeczki), występuje w rzekach bogatych w tlen z kamienistym lub piaszczystym dnem. Licznie występuje także w rzece Pasłęce. Kiedyś złowiłem ten gatunek w Łynie na olsztyńskiej Starówce. Z takiej „pluskwy” możemy być dumni, bo świadczy o dobrym stanie naszych rzek.

Może warto – korzystając z medialnego zainteresowania – zrobić na naszych dworcach kolejowych wystawę (np. fotograficzną) z naszymi, rodzimymi karaczanami i „pluskwami”, chwaląc się naszą bioróżnorodnością. Niech turyści przyjeżdżają do nas pociągami zobaczyć nasze pluskwiaki i karaczany co wcale nie są synonimem brudu i zaniedbania. Pluskwa jako przykład dla kampanii „Mazury cud natury”. Przy okazji pokażemy, że jesteśmy kreatywni,

 

Przeczytaj poprzedni wpis:
Mikołaj Kopernik powrócił do Olsztyna

Orszak Mikołaja Kopernika przyjechał na zamek w Olsztynie. Słynny astronom przybył na Warmię 600 lat temu. W okolicach zamku kręcone były zdjęcia do filmu przypominającego tamte...

Zamknij
/RadioOlsztyn
RadioOlsztynTV