Strona główna Radio Olsztyn
Posłuchaj
Pogoda
Olsztyn
DZIŚ: 10 °C pogoda dziś
JUTRO: 17 °C pogoda jutro
Logowanie
 

Piknik pod Wiszącą Skałą

Kadr z filmy „Piknik pod wiszącą skałą”

Wakacji ciąg dalszy i pozostajemy w Australii, tydzień temu pisałem o legendzie „Mad Maxa”, dzisiaj o innym legendarnym australijskim filmie, opowiem Państwu o wyreżyserowanym przez Petera Weira „Pikniku pod Wiszącą Skałą”.

Skała proszę Państwa robi niesamowite wrażenie, nie widziałem, ale przedstawicielka rodziny była i potwierdziła, że Skała jest warta grzechu i filmu. Mam nadzieję, że pamiętacie Państwo ten już dosyć leciwy film, bo Piknik powstał bardzo dawno temu w 1975 roku, aż wierzyć się nie chce, że filmy już wtedy robili. Film na świecie stał się przebojem a w Polsce obiektem kultu, do tego jeszcze doszła muzyka na fletni Pana w magicznym wykonaniu George Zamphyra, urokliwe kompozycje zagrane na fletni do tej pory wywołują dreszcze emocji u każdego miłośnika muzyki filmowej.

Gdy pierwszy raz obejrzałem Piknik, pomyślałem, tak to moje kino, przypomnę w filmie chodzi o tajemnicze zniknięcie paru dziewcząt i ich opiekunki w czasie wycieczki, która odbyła się w Dzień Świętego Walentego, 1900 roku właśnie u stóp „Wiszącej Skały”. Jest tam niesamowita magia i dzięki temu powstało niesamowite, zagadkowe kino, bo Weir nie daje odpowiedzi na pytanie co się wydarzyło w czasie owego feralnego pikniku, bo wydarzyło się i miało fatalne implikacje na otoczenie. Tak jak wspominałem, po pierwszej projekcji, powiedziałem sobie, tak to moje kino, minęły lata i doszło do kolejnego spotkania.

Po zbyt długiej przerwie niemal z lękiem ale nie pierwotnym lękiem zabrałem się za „Piknik” i tu nagle ulga, czar nie minął, film ciągle jest magiczny ( zbyt często używam tego słowa), w dalszym ciągu hipnotyzuje, przyroda Australii fascynuje, a to co się stało z bohaterkami filmu, to już każdy widz musi sam sobie wyjaśnić, znaleźć własne zakończenie. Może, tak ja to interpretuję, Weir zapowiadał nadejście Złego, który po części zdominował ubiegły wiek, już wtedy zaczął ostrzyć pazury.

A może chodzi o coś innego, o Aborygenów i ich czary, ich absolutnie inny świat, ich swoiste, po prostu własne spojrzenie na ten dziwaczny, biały świat, który tak nagle do nich przybył, zupełnie niepotrzebnie i ich zaskoczył, zburzył spokój ducha i zmienił ich świat. Biali zaczęli się szarogęsić w Australii i narzucili im, lub próbowali narzucić swój styl życia, swoją kulturę i nawyk chodzenia do szkoły i pracy, zdecydowanie rozumiem Aborygenów bo sam jestem Aborygenem lub wydaje mi się, że jestem w zależności od nastoju. Mam prośbę, jeśli macie możliwość i ochotę wybierzcie się na wakacyjny piknik i bawcie się dobrze i wróćcie bezpiecznie do domu, bo przecież każdy z nas ma gdzieś za plecami swoją „Wiszącą Skałę”.

Kinoman

ZOBACZ TAKŻE

Przeczytaj poprzedni wpis:
Dzieci z Donbasu poradziły sobie w polskich szkołach

Dzieci z Donbasu, które od kilku miesięcy chodziły do polskich szkół w Stawigudzie poradziły sobie z nauką w nowym języku, z innymi programami nauczania i nowymi...

Zamknij
/RadioOlsztyn
RadioOlsztynTV